Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 8 9 [10]
91
Forum po polsku / Lemoniada '2019
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Grudzień 25, 2018, 11:25:34 am »
Uprasza się P. T. Lemoniadowiczów o niepodawanie na Forum przypuszczalnych odpowiedzi na pytania, ani żadnych detali dotyczących konkretnych źródeł Ich wiedzy na ten temat.
Wiedzę tę należy wysyłać pod adresem: ogrod@mim.krakow.pl.
Pytania do tegorocznej Lemoniady oraz wszelkie informacje dodatkowe znajdują się na stronie krakowskiego Ogrodu Doświadczeń im. Stanisława Lema:
https://www.ogroddoswiadczen.pl/lemoniada-2019

01. Kim za młodu był szef kosmodromu, na którym zaczyna się akcja “Fiaska”?
A. kucharzem      B. aktorem         C. marynarzem            D. urzędnikiem

02. Ile razy “Ziemia” była lżejsza od “Hermesa”?       
A. Kilkanaście           B. Kilkadziesiąt          C. Kilkaset      D. Kilka tysięcy

03. Ile lat minęło od śmierci Pirxa do startu “Eurydyki”?    
A. 25      B. 50      C. 100      D. 200

04. W konwencji ONZ powinien być zapis zabraniający dopuszczania do astronautyki    
A. idiotów      B. polityków      C. kaligrafów      D. duchownych

05. Ile parseków dzieliło Ziemię od Kwinty?    
A. 10      B. 100      C. 1000      D. 10 000

06. Kto był wyższy?      
A. Tempe od Laugera      B. Lauger od Tempego
C. Byli równi wzrostem      D. Nie wiadomo

07. Masę ilu ziemskich Słońc miała czarna dziura zwana Hadesem?   
A. 100      B. 200      C.300      D. 400

08. Około ilu kilometrów lotu kruka dzieliło Graala od kosmodromu, na którym zaczyna się akcja “Fiaska”?
A. 90      B. 180      C. 290      D. 380

09. Kim z profesji był odkrywca Roembdena?
A. Kartografem   B. Pilotem      C. Geologiem      D. Astronomem

10.. Kto nie uczestniczył w wyprawie “Hermesa”?       
A. Lauger      B. Gerber      C. Khargner      D. El Salam
92
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 24, 2018, 02:35:01 pm »
obecnie większość ludzkości, z powodu mediów, filmów etc jest tego niemal pewna - i tylko wzruszy ramionami.

Coś w tym jest... Pamiętam jak media kilkakrotnie (i błędnie, co się potem okazywało) informowały o odkryciu życia na Marsie* (prawda, +/- bakteryjnego), i każdorazowo byłem jedną z nielicznych osób które to w ogóle ruszało (choć nie żyję bynajmniej na intelektualnym pustkowiu).

* Apropośny drobiazg:
https://www.smithsonianmag.com/science-nature/life-on-mars-78138144/
93
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hornet dnia Grudzień 24, 2018, 12:55:57 pm »
Jednak upieram się, że cywilizacja europejska zaliczyła już kontakt z obcymi (choć nie za bardzo) w XVI i było to bardziej szokujące niż gdyby teraz, coś, w kosmosie. Wtedy jednak była to niespodzianka wywracająca cały obraz świata, obecnie większość ludzkości, z powodu mediów, filmów etc jest tego niemal pewna - i tylko wzruszy ramionami.

W Ślepowidzeniu, Wattsa jest to fajnie opisane. Dla ludzkości zatopionej w VR i social mediach, pierwszy kontakt spłynął jak po dzikiej kaczce.
94
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Grudzień 24, 2018, 12:00:25 pm »
do maźka
Cytuj
Dobra, dobra...
Raz człowiek prawdę napisze, to zbędzie ironią...  :)
Cytuj
Rozwinąłem temat w odpowiedzi dla liva.
Eee tam rozwinąłeś, napisałeś tylko, że byłby to dla Ciebie podniosły moment.
Sama konstatacja - cóś tam jest.
Cytuj
A co sobie istotnego mówią ludzie? Dwie rzeczy: kocham Cię (nad życie, na tym meteorycie) - oraz S=Pi*r^2.
To tylko gra wstępna, by finalnie pogadać "o interesach"  ;)
Cytuj
Czy pszczoły stworzyły cywilizacje techniczną? Lub choćby podwaliny pod nią? Nic z tych rzeczy, wykazują wysoką organizację "społeczną"

Architekturę mają - ładnie gniazda wiją (te dzikie rzecz jasna) - czy jest to techniczne?
Cytuj
wykazują wysoką organizację "społeczną" (bo nie społeczną w rozumieniu ludzkim - w ludzkim rozumieniu wykazują maksymalnie możliwie posuniętą organizacje niewolniczą,
Co do systemu niewolniczego...  z tego co piszesz, miałbyś o czym gadać  ;D
Cytuj
Ale wiesz, idzie Sylwek, raz do roku można trochę pomieszać, zwłaszcza, że następny dzień jest ustawowo wolny od niewolnictwa. Tfu, pracy.
Jednak upieram się, że cywilizacja europejska zaliczyła już kontakt z obcymi (choć nie za bardzo) w XVI i było to bardziej szokujące niż gdyby teraz, coś, w kosmosie. Wtedy jednak była to niespodzianka wywracająca cały obraz świata, obecnie większość ludzkości, z powodu mediów, filmów etc jest tego niemal pewna - i tylko wzruszy ramionami.
95
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Grudzień 24, 2018, 02:56:55 am »
Takiej, która została ukształtowana w podobnym procesie ewolucyjnym
Załóżmy, że syntetyczne teoria ewolucji pokrywa się z rzeczywistością na mniej więcej takim poziomie, jak OWT. Oraz załóżmy, że zasada kopernikańska jest również zgodna w podobnym stopniu z rzeczywistością. Czy w związku z tym wszystkie cywilizacje, jakie mogą powstać we Wszechświecie, są humanoidalne? Czy masz inne założenia? Na czym oparte?
Nie założenia: wątpliwości:)
Powtarzam: powtórkę z zaczątków życia i jego rozwoju ścieżkami, które znamy uważam za skrajnie nieprawdopodobne, ale nie niemożliwe.
Gdyby istniał wzór na powstanie życia - inaczej bym myślała. Ale to przypadek goniący przypadek - wspomagany kosmicznymi katastrofami.
Może jesteśmy tylko pomyłką, która zaistniała w sprzyjających okolicznościach. Czy gdyby nie my, to inny gatunek odniósłby sukces i zbudowałby cywilizację? Jaką?
Może. Nie wiem. To SF.

Cytuj
Bo licząca pszczoła nie dogada się z człekiem.
To jest ładny bon mot, proszę Szanownej Pani :) . Ale to nie jest argument. To nawet nie jest pół argumentu. Czy pszczoły stworzyły cywilizacje techniczną? Lub choćby podwaliny pod nią?
Nie, ale potrafią "liczyć" - przynajmniej do czterech i podobno potrafią rozpoznać zero...;))
Miałam na myśli cywilizację rozwiniętą na tyle by mieć moce skontaktować się z nami - myślę, że bylibyśmy dla nich liczącymi do czterech - pszczółkami.
Różnice międzygatunkowe - a międzycywilizacyjne - na poziomie kosmicznym - już nie takie? Zatarte nauką? Może.

Po prostu to się nie klei, bo albo mamy rozdźwięk w rozwoju cywilizacyjnym  albo ograniczenia takie, jak teraz.

Cytuj
I co by sobie te obce cywilizacje wyliczyły?
Rozwinąłem temat w odpowiedzi dla liva. A co sobie istotnego mówią ludzie? Dwie rzeczy: kocham Cię (nad życie, na tym meteorycie) - oraz S=Pi*r^2. Zgadzam się, że pierwsza trudna do przetłumaczenia pięciorni.
Tak, livovi odpowiedziałeś, że inspirującym (eufemizm - nie wiem jakiego słowa tutaj użyć;) byłby już sam fakt trafienia na obcych - w pełni się zgadzam. To by wywróciło wiele spraw ziemskich na nice.
Ale my byliśmy w rozmowie o krok dalej: jakim językiem odczytać wiadomość i czy w ogóle kontakt jest możliwy.
Wiedza naukowa jest tak łatwa do przekazania? Zwłaszcza ta wykraczająca daleko poza szkolną? A skoro doszłoby do kontaktu - to i wykraczająca poza wiedzę jednej ze stron.
Czy można ją przekazać bez pomocy wspólnego języka, zapisu? Przecież to nie tylko rzecz we wzorach matematycznych.

Ale powtarzam: to moje wątpliwości - sceptycyzm. Może kiedyś dotrze do nas sygnał z gwiazd, może ktoś odczyta nasz...who knows? Czego sylwestrowo - życzę Tobie i sobie;)
96
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 23, 2018, 10:11:37 pm »
O ile zrozumiałem, kwestia pochodzenia wirusów jeszcze nie została do końca rozstrzygnięta przez naukowców.

Co gorsza przypuszczam, że może nigdy nie zostać jednoznacznie rozstrzygnięta (o ile nie powstaną WormCamy wieszczone przez Clarke'a z Baxterem), bo materiały kopalne raczej się nie znajdą. Poza tym nie da się wykluczyć, że rozmaite wirusy wyewoluowały na różne sposoby (czyli ew. ustalenie - pomijam jakim cudem mogące się dokonać - rodowodu jednego, nie musi powiedzieć nic pewnego o pochodzeniu innych, tych odmiennych typów).

Jesteśmy chyba przyzwyczajeni do myśli, że ewolucja oznacza postęp, rozwój od prostych form w kierunku bardziej złożonych.

Heglizm ;). Przypomnij sobie co na ten temat (GO)LEM kazał:

"W ewolucji działa ujemny gradient perfekcji ustrojowych rozwiązań.
/.../
Glon macie za prostszy – a więc prymitywniejszy, a więc  n i ż s z y  od orła. Lecz ów glon wprowadza fotony Słońca w związki swego ciała, on obraca opad kosmicznej energii wprost w życie i będzie dlatego trwał po kres Słońca, on żywi się gwiazdą, a czym orzeł? Myszami, jako ich pasożyt, myszy zaś korzeniami roślin, więc lądowej odmiany glonu oceanicznego, i z takich piramid pasożytnictwa cała biosfera się składa, bo zieleń roślinna jest jej opoką życiową, więc na wszystkich poziomach tych hierarchii trwa ciągła zmiana gatunków pożeraniem się równoważących, bo utraciły łączność z gwiazdą, i sobą, a nie nią tuczy się wyższa złożoność organizmów /.../ Nie dowierzacie mi? A więc gdyby ewolucja uprawiała postęp życia, nie kodu, to orzeł byłby już fotolotem, nie zaś mechanicznie trzepoczącym szybowcem, i żywe nie pełzałoby, nie kroczyło, nie żarło żywego, lecz niezależnością zdobytą wyszłoby poza glon i poza glob, wy jednak, z głębi swojej ignorancji, upatrujecie postęp w tym właśnie, że pradoskonałość została utracona, zgubiona podczas drogi wzwyż - wzwyż komplikacji, nie postępu. Toż potraficie sami rywalizować z ewolucją, lecz tylko w regionie późnych jej tworów - budując czujniki wzrokowe, termiczne, akustyczne, naśladując mechanizmy lokomocji, płuca, serca, nerki - lecz gdzież wam do owładnięcia fotosyntezą lub trudniejszą jeszcze techniką języka sprawczego. Głupstwa, wyartykułowane w tym języku, imitujecie, czy to wam nie świta? Ten język, konstruktor w potencjach nieprześcigniony, stał się nie tylko napędzanym usterkami motorem ewolucji, lecz i potrzaskiem. Dlaczego wypowiedziała na początku słowa molekularnie genialne, obracające światło w ciało z maestrią lakoniczną, a potem popadła w niezmożony bełkot coraz dłuższych, coraz zawilszych chromosomowych zdań, trwoniąc kunszt pierwotny? Dlaczego od rozwiązań szczytujących, moc i wiedzę życiową biorących z gwiazdy, w których każdy atom był na rachunku, każdy proces był kwantowe dostrojony, zeszła do rozwiązań tandetnych, byle jakich, więc do maszyn prostych, do tych dźwigni, bloków, równi, pochylni, równoważni, jakimi są stawy i kośćce, czemu zasadą kręgowca jest pręt sztywny mechanicznie, a nie sprzęg siłowych pól, czemu stoczyła się z fizyki atomowej w technologię waszego średniowiecza? Czemu zainwestowała tyle wysiłku w budowę miechów, pomp, pedałów, przenośników perystaltycznych, więc płuc i serc, i jelit, i tłoczni porodowych, i mieszadeł trawiennych, wymianę kwantową spychając do podrzędnej roli, na rzecz marnej hydrauliki krwiobiegów, czemu nadal genialna na poziomie molekularnym, w każdym wymiarze większym partaczyła, aż zabrnęła w organizmy, które z całym bogactwem swej dynamiki regulacyjnej mrą od zatkania jednej rurki tętniczej, które w poszczególnym żywocie, znikomym wobec czasu trwania budowlanych nauk, wykolejają się z równowagi, zwanej zdrowiem, w dziesiątki tysięcy przypadłości, jakich nie zna glon? /.../ To jakby genialnymi technikami, przy wsparciu błyskawicowych komputerów, wznosić gmachy, chylące się za odjęciem rusztowań - istne rudery! Jakby ze scalonych obwodów budować tam-tamy, biliony mikroelementów sklejać w maczugi, liny holownicze pleść z kwantowodów - czy nie widzicie, jak w każdym calu ciała wysoki ład schodzi w niski, jak tam znakomitej mikroarchitektonice prostacza i gruba makroarchitektura urąga? Przyczyna? Ależ wy ją znacie: sensem przekaźnika jest przekaz. Odpowiedź tkwi w tych słowach, nie dobraliście się jeszcze do ich głębokiego znaczenia. Cokolwiek jest ustrojem, ma służyć przekazując kod, a więcej nic. Toteż selekcja i dobór naturalny na tym zadaniu skupiają się wyłącznie - nic im do idei jakowegoś „postępu”!"


Ale myśl o tym, że żywe może wyewoluować w martwe, jest dla mnie odpychająca. A w każdym razie przerasta możliwości mojej wyobraźni.

Bo trzymasz się sztywnych kategorii niczym solaryści-teoretycy, a przecież "żywe" i "martwe" to tylko pojęcia-szufladki, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Nasza dyskusja o wirusach dowodem ;).

ps. A propos wirusów... Skoro lubisz nieortodoksyjne podejścia do ewolucji, sądzę, że zainteresują Cię hipotezy Luisa P. Villarreala:
http://ritaallen.org/stories/luis-villarreal-a-life-in-viruses/
https://www.researchgate.net/profile/Luis_Villarreal3
97
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Grudzień 23, 2018, 09:10:04 pm »
Takiej, która została ukształtowana w podobnym procesie ewolucyjnym
Załóżmy, że syntetyczne teoria ewolucji pokrywa się z rzeczywistością na mniej więcej takim poziomie, jak OWT. Oraz załóżmy, że zasada kopernikańska jest również zgodna w podobnym stopniu z rzeczywistością. Czy w związku z tym wszystkie cywilizacje, jakie mogą powstać we Wszechświecie, są humanoidalne? Czy masz inne założenia? Na czym oparte?

Cytuj
Bo licząca pszczoła nie dogada się z człekiem.
To jest ładny bon mot, proszę Szanownej Pani :) . Ale to nie jest argument. To nawet nie jest pół argumentu. Czy pszczoły stworzyły cywilizacje techniczną? Lub choćby podwaliny pod nią? Nic z tych rzeczy, wykazują wysoką organizację "społeczną" (bo nie społeczną w rozumieniu ludzkim - w ludzkim rozumieniu wykazują maksymalnie możliwie posuniętą organizacje niewolniczą, tym złagodzoną, że ichniejsi niewolnicy, podobnie zresztą jak suweren, zupełnie nie zdają sobie sprawy ze swych ról i mają gorzej niż członek najniższej kasty w Indiach - który co prawda ma prawie równie nikłe szanse przenieść się do kasty wyżej, ale przynajmniej samoświadomie zdaje sobie z tego sprawę). Dlaczego więc zakładasz, na jakiej zasadzie, że gdyby pszczoły, po kilku milionach lat uzyskały jakąś tam samoświadomość i poczęły budować cywilizacje techniczną - nie miałyby nic do powiedzenia ludziom?
Cytuj
I co by sobie te obce cywilizacje wyliczyły?
Rozwinąłem temat w odpowiedzi dla liva. A co sobie istotnego mówią ludzie? Dwie rzeczy: kocham Cię (nad życie, na tym meteorycie) - oraz S=Pi*r^2. Zgadzam się, że pierwsza trudna do przetłumaczenia pięciorni.

Cytuj
Więc nie mieszajmy dwóch systemów fabularnych;)
Dobra, nie mieszajmy. Oczywiście jechałem z tymi gwiazdami. Ale wiesz, idzie Sylwek, raz do roku można trochę pomieszać, zwłaszcza, że następny dzień jest ustawowo wolny od niewolnictwa. Tfu, pracy.

@LA
Cytuj
Jesteśmy chyba przyzwyczajeni do myśli, że ewolucja oznacza postęp, rozwój od prostych form w kierunku bardziej złożonych.
Pozory. Sam jesteś efektem ewolucji poprzez dyskryminację większości cech Twoich przodków. Nie mówię, że jak tasiemiec, bo jesteś dużo bardziej skomplikowany i bijesz w tym tasiemca na głowę.
98
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Grudzień 23, 2018, 07:26:31 pm »
Przy czym... jeśli - dyskutowane już przez Was - hipotezy o wirusach jako zdegenerowanych/uwstecznionych potomkach istot jednoznacznie żywych okazałby się prawdą, to mielibyśmy do czynienia z niecodziennym przypadkiem ewoluowania żywego w martwe, a zarazem groźne. Jak w jakich horrorach... ;)
O ile zrozumiałem, kwestia pochodzenia wirusów jeszcze nie została do końca rozstrzygnięta przez naukowców. Istnieją co najmniej dwie sprzeczne między sobą hipotezy na ten temat:
Hypotheses came mainly in two forms. One ‘top–down’ hypothesis of regressive evolution commonly referred to as the ‘reduction hypothesis’ perceived phages somewhat as an extremely reduced bacterial genome—gene loss accompanied the transformation into a cellular parasite (Forterre 2009). While the ‘bottom–up’ hypothesis also called the ‘escape hypothesis’ proposes phages as the aggregation of genes which had escaped cellular control (Claverie 2006)...
[ten trzeci z zalinkowanych przez Ciebie artykułów :) ]


Jesteśmy chyba przyzwyczajeni do myśli, że ewolucja oznacza postęp, rozwój od prostych form w kierunku bardziej złożonych. Da się zrozumieć całkowity brak ewolucji, kiedy pewny „udany model” jest „produkowany” przez dłuższy czas prawie bez zmian, jak ryba Latimeria lub Volkswagen-garbus :)
Można wyobrażić sobie nawet ewolucję wsteczną:
Pojawiły się również poglądy filozoficzne mówiące, że przemiany ewolucyjne nie muszą być postępowe. Pojawiło się pojęcie ewolucji wstecznej i przekonanie, że ewolucja jako taka nie oznacza ani postępu, ani regresu i a priori nie niesie ze sobą przemian korzystnych ani niekorzystnych. Przekonanie o stałym kierunku ewolucji określane jest jako dyrekcjonalizm. W późniejszym czasie ten pogląd reprezentowany był nadal w teorii ortogenezy. /.../ Po odrzuceniu teorii samorództwa istnienie postaci mniej zaawansowanych tłumaczono ewolucją regresywną (wsteczną).
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ewolucjonizm_(biologia)

Ale myśl o tym, że żywe może wyewoluować w martwe, jest dla mnie odpychająca. A w każdym razie przerasta możliwości mojej wyobraźni. Rzeczywiście, jakiś horror :o
99
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 22, 2018, 11:39:27 pm »
Czort go wie... po tym wszystkim już nie jestem pewien, czy można uważać wirus za substancję, za materię nieożywioną. Prof. Hawking chyba ma rację, to raczej żywa istota :-\

Być może jest to przypadek graniczny między żywym a martwym. Możliwe też, że jedne wirusy są już żywe (wspomniane fagi), a niektóre - te o prostszej budowie - jeszcze nie. Spór specjalistów o ich status trwa do dziś*:
https://www.livescience.com/58018-are-viruses-alive.html
Przy czym... jeśli - dyskutowane już przez Was - hipotezy o wirusach jako zdegenerowanych/uwstecznionych potomkach istot jednoznacznie żywych okazałby się prawdą, to mielibyśmy do czynienia z niecodziennym przypadkiem ewoluowania żywego w martwe, a zarazem groźne. Jak w jakich horrorach... ;)

* BTW. O wirofagach, które rzecz jeszcze bardziej gmatwają, oczywiście, słyszeliście?
https://www.nature.com/news/2008/080806/full/454677a.html
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2873004/
100
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Grudzień 22, 2018, 11:19:38 pm »
Zacznę od deklaracji, że budowa kapsydu i mechanizmy jakie on posiada jest czymś niesamowitym, jest przykładem najdalej posuniętej oszczędności inżynieryjnej.
Tu jest art. po polsku, który może Cię zainteresować: https://www.researchgate.net/publication/44626533_Bacteriophage_T4_Molecular_aspects_of_bacterial_cell_infection_and_the_role_of_capsid_proteins .
Taa...masz rację, maźku, rzeczywiście coś niesamowite...robi wrażenie...
Gdy przynajmniej trzy włókna są związane z lipopolisacharydami, sygnał o tym jest przekazywany przez gp9 do płytki podstawowej i haczyków (ryc. 7A). Wtedy haczyki, które w stanie spoczynku są zwinięte pod płytką zmieniają konformację: wydłużają się i wiążą nieodwracalnie z LPS (ryc. 7B). /.../
Skurcz osłonki zbliża główkę bakteriofaga do powierzchni komórki, wywierając nacisk na tubę wewnętrzną. Siła nacisku jest przenoszona przez cylinder gp27 i N-końcową domenę gp5 na b-helikalną igłę. Nakłuwa i przebija ona błonę infekowanej bakterii ...


Czort go wie... po tym wszystkim już nie jestem pewien, czy można uważać wirus za substancję, za materię nieożywioną. Prof. Hawking chyba ma rację, to raczej żywa istota :-\

Cytuj
...gdyby komórka miała stalową obudowę, to bakteriofagi prawie na pewno miałyby w podstawie magnes :) .
...oraz wiertło :)

Cytuj
Tym niemniej uważam, że jest to czysto mechaniczne działanie, zestaw reakcji chemicznych...
Cytuj
Ogólnie tego typu dyskusje zawsze dochodzą do punktu, w którym wygląda na to, że "życie" jest sztuczną kategorią pojęciową. Prawdę mówiąc w komórce glonu też zachodzą tylko "martwe" reakcje chemiczne.
Prawda. Nieco przypomina mi to słynny paradoks stosu. Jeden kamyk to nie sterta, i dwa też, a powiedzmy sto kamyków razem – to już niewątpliwie stos.
Tu tak samo powstaje pytanie – gdzie, na jakim poziomie złożoności zestaw „martwych reakcji chemicznych" staje się życiem? Nie, nawet nie tak: zaczynając od jakiego poziomu można ów zestaw nazwać życiem?
Wydaje się, wyraźnej odpowiedzi na to pytanie nie ma i być nie może ::)

Cytuj
Z drugiej strony dla mnie najciekawszy wniosek jest taki, że ta mityczna "siła życiowa" jaką zdaniem dawniejszych badaczy czy filozofów miały żywe organizmy, musi tkwić w samej materii. Co prawda nie sądzę, aby była to siła metafizyczna, ale jednak to w materii musi istnieć potencjał, który w sprzyjających warunkach, w tych zasolonych i zakwaszonych oczkach zupy pierwotnej prowadzi do komplikacji organizacji materii - a nie do uproszczenia, co na domysł powinno zachodzić zgodnie z termodynamiką.
O! :)
Gotów jestem oburącz podpisać się pod Twoimi słowami, maźku ;)
Też sądzę, że musi istnieć coś takiego, co zmusza materię do samokomplikacji, wbrew prawom termodynamiki, wbrew, tak bym rzekł,  szczękającej zębami entropii :) . Jakiś, jak Ty piszesz, potencjał, vis vitalis – zresztą obojetnie jak to nazywać. Inaczej chyba nie da się wytłumaczyć wyjątkową złożoność otaczającego nas świata.
A na czym, Twoim zdaniem, polega ów potencjał z punktu widzenia fizyki? Jaki jest "mechanizm" tego zjawiska?
I jeszcze – czy owa „siła życiowa” cechuje dowolną materię, czy tylko złożone związki organiczne, na kształt białka lub DNA/RNA?

Cytuj
Akurat w związku z luzem przedświątecznym przeczytałem wreszcie ostatni nr "Wiedzy i Życia" - i bang - w prezencie na Gwiazdkę jest art., że chyba jednak nie wyloty hydrotermalne a właśnie jeziorka u stóp wulkanów z cyklicznymi zmianami temperatury są kolebką życia na Ziemi.
Masz na myśli, że owe jeziorka są czymś w rodzaju naturalnego odpowiednika metody PCR?

Cytuj
Prawda? Ciekawe, że jest 5-25 lat za w skutkach raczej dość błahe przestępstwo, osobiście nikt nawet zadrapany nie jest. Co ja mówię, nawet nikt nikogo nie wyzywa i nań nie przeklina - a od 5 do 25 lat. A za pobicie ze skutkiem śmiertelnym jest od 1 roku do 10 (a tak jest kwalifikowanych wiele przestępstw, kiedy dla szarego człowieka zdaje się oczywiste, że bili po to, żeby zabić - a w każdym razie się z tym godzili).
Oj...
Na Ukrainie zabójstwo też często zostaje przekwalifikowane do „spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym”, z odpowiednio lżejszym wyrokiem. To mnie wcale nie dziwi, gdyż machina śledcza i sądowa jest u nas niestety do szczętu skorumpowana.
Ale w cywilizowanej Polsce?! To dla mnie prawdziwy szok :o
Cóż to się dzieje, a?
Stara, dobra zasada fiat iustitia, ruat coelum chyba całkowicie poszła w zapomnienie?.. A czy cywilizowany świat bez sprawiedliwości ma szansę na przetrwanie?
Strony: 1 ... 8 9 [10]