Stanisław Lem - Forum

Polish => Forum po polsku => Wątek zaczęty przez: dzi w Listopad 15, 2004, 09:40:21 pm

Tytuł: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 15, 2004, 09:40:21 pm
Przejscie threada o ksiazkach w tematyke filmu podsunelo mi pomysl na ten thread :)

Proponuje podawac tytuly filmow SF wraz z krotkimi opisami/ocenami... ja osobiscie wolal bym by nie byla w opisach zdradzana tresc bo mi np. psuje to film, przydala by sie chyba bardzie zwykla subiektywna ocena typu "fajne efekty", "pieknie dopracowany swiat", "fajny glowny bohater robota", "w ogole fajny film" itp.

Na zachete kilka moich co "na szybkiego" sobie przypomne :)

A.I. (Artifical Inteligence - Sztuczna inteligencja)
Film Stivena Spielberga, jesli o mnie chodzi to swietny. Ze "smaczkow" to byly tam fajnie pokazane relacje spoleczne i stosunek ludzi to robotow ze sztuczna inteligencja. Wszystko w taki "realny" sposob... Poza tym fajny film z kontrowersyjna i dla niektorych przesadzona drugą czescią ;) Ja polecam :) Mozna obejrzec z rodzicami lub dziecmi, fajna "bajka dla doroslych" taka...

Matrix
Trzyczesciowa miniseria. Pierwszy wg. mnie cudmalina, szczegolnie jesli ktos nie czytal pomyslow Lema na temat symulowania swiatow. Pierwszy wprowadza w temat i zaskakuje pomyslem, reszta jest juz jedynie delektowaniem sie tym pomyslem (choc wielu smakowal tylko na poczatku ;) )

Animatrix
Seria filmow animowanych opartych na pomysle matrixa. Swietna pod dwoma wzgledami: techniki robienia (kazdy odcinek jest w innej technice, od schizofrenicznych dwukolorowych komiksowych obrazow, poprzez mangę, do animacji komputerowej) oraz oczywiscie tresci. Jesli chodzi o filmy oparte na Matrixie to wiele ciekawsza od Matrix 2 i Matrix 3. Jesli o mnie chodzi to jest to "must see" dla kazdego milosnika pomyslu matrixa

Trzynaste piętro
Film rownie niepopularny co podobny do matrixa. Obejrzyj go :)

Seria Star Trek The Next Generations
Dla mnie piekna realizacja wizji hi-tek. Przyjemny serial, pelno fajnych wizji, co odcinek inna :) Moja osobista ulubiona wizja hi-tek.

Narazie tyle...

Tak w ogole to moze takie tematy to poprostu off topic?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: UmiN w Listopad 15, 2004, 09:51:33 pm
Oto moje propozycje:

1. "Brasil" w rezyserii Terrego Gilliama, tego od Latajacego Cyrku... :) jesli polubiles Blade Runner i klimaty tego cybernetycznego miasta-molocha to w Brasil tez znajdziesz to samo + jeszcze wspaniala oniryczna otoczkie niektorych scen (troche to smiesznie brzmi).

2. "Cube" wspomniany przeze mnie w innym poscie. Film opiera sie na swietnym pomysle zamkniecia ludzi w dziwnym wszechswiecie (?). Obserwujemy ich panike, stopniowe poznawanie prawdy, az wkoncu wiemy ze nic nie wiemy. Ten film jest dla mnie genialny. Druga czesc stracila troche ze wzgledu na biale sciany, ciemne byly bardziej klaustrofobiczne, kto ogladal ten wie. Ja po wyjsciu z kina nie moglem dluuugo zapomniec o tym filmie.

3. "Miasto zaginionych dzieci" tego filmu wprawdzie nie widzialem ale slyszalem o nim tyle pochlebnych opini ze juz od roku go poszukuje z nedznym skutkiem. Film podobno potrafi kazdego nawet najwiekszego optymiste wprowadzic w ciezka depresje.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 16, 2004, 03:36:15 am
Och Panowie, ależ ten temat ma wszystko wspólnego z Lemem! No ale piszmy, piszmy.

Ustosunkuję się kolejno do propozycji szanownych przedmówców.

1. Brasil - niestety nie miałem przyjemności. Niemniej Terry Gilliam to geniusz (jak wszyscy Pythonowie), a jego reżyseria w 12 małpach to dla mnie przykład dzieła spełnionego.

2. Cube

Cytuj
Obserwujemy ich panike, stopniowe poznawanie prawdy, az wkoncu wiemy ze nic nie wiemy


Myślę, że to zdanie podsumowuje ten film. Nie chcę jednak gwałcić jego wartości artystycznych - jako film psychologiczny może się podobać. Niesie także pewną dawkę informacji na temat wybitnych umiejętności matematycznych niektórych z ludzi dotkniętych schorzeniami psychicznymi. Poza tym jednak - jakie jest przesłanie tego filmu? Co on sobą stanowi? Za co go poważać?

3. Miasto zaginionych dzieci.  Film ten, aczkolwiek bardzo wybitny, nie ma ze science fiction nic wspólnego. Jest to opowieść baśniowa. Oczywiście to go nie dyskwalifikuje w moich oczach: współpracuję z kilkoma osobami ze świata filmu i wiem, że wszyscy, z krytykami włącznie, uważają go za arcydzieło. Trudno się nie zgodzić.  Pamiętam, że kiedyś będąc w Empik'u widziałem ten film na telebimach - nie było słychać dźwięku, nie było wiadomo o co chodzi,  ale już same zdjęcia, kolorystyka, mnogość postaci charakterystycznych i geniusz operatorski przykuwały uwagę do obrazu. (Z razu też pobiełem zapytać cóż to za film...).
Mimo tych wszystkich zalet, związki Miasta zaginionych dzieci ze science fiction nie są bliższe niż ma to miejsce w przypadku Spider-Man'a. Science fiction a fiction to nie to samo.

4. A.I. Tego filmu niestety nie obejrzałem w całości, niemniej mam taki zamiar; nie wątpię, że warto.

5. Matrix O tym filmie powiedziano już bardzo wiele w wątku ,,Stanisław Lem jest twórcą pomysłu o Matriksie".
Jako taki, jest interesujący. Choć najbardziej nęci pomysł wycięcia z niego... a z resztą proszę czytać wspomniany wątek.

6. Animatrix W sensie merytorycznym por. punkt 5. Jeśli chodzi o ideę tego filmu, to jest to bardzo dobre posunięcie producenckie, na świetnym poziomie artystycznym, film(y) naprawdę bardzo dobry. Obejrzałem z przyjemnością - bardzo dobre uzupełnienie Matrix'a.

7. Trzynaste Piętro Niestety nie widziałem w całości. W związku z tym nie wypowiadam się.

8. Seria Star Trek The Next Generations. Hmm. Star Trek to trudny temat. Wizja wszechświata przedstawionego jest tak rozległa, że trudno nawet stosować racjonalizm do oceny tego filmu. Mam przyjaciół, którzy są jego wielkimi fanami, mimo ogromnej wiedzy naukowej. Ogólnie więc rzecz biorąc: o gustach się nie dyskutuje.
Ale gdyby próbować napisać coś obiektywnego nt. tegóż filmu, czy też tego tysiąca odcinków, flmów itp. czyli całego trekkie-materiału, to trudno odmówić filmowi ambicji. Myślę, że warto zobaczyć przynajmniej jeden z tych filmów, by móc wyrobić sobie zdanie.

----

Jeszcze jedno. Piszecie tu Panowie nt. ,,wizjii hi-tek''. Rozumiem, że chodzi o ,,high-tech'' - chętnie bym się dowiedział, co w tej wizji jest tak nęcącego i fascynującego. Myślę, że taki temat zasłużyłby na  osobny wątek.
Przedstawcie założenia tej wizji/ideologii, czego po niej oczekujecie, co ma zmienić, etc. Nie wątpię, że wszyscy z ciekawością przeczytają.

Ja tylko dodam od siebie, że ,,high'' jest pojęciem względnym. Mieszko Pierwszy na widok japońskiego businessman'a z palmtopem w ręce, prowadzącego swoją Hondę Civic po obrzeżach Tokyo z wykorzystaniem GPS określił by to pewnie jako  ,,high-tech'' (w jego wykonaniu musiałoby to brzmieć jak ,,jaki bies pieronowy'' ).
A tymczasem dysponujący taką techniką młodzieńcy tęsknią to ,,higher'' tech, przedstawionej w Star-Treku.
Gdzie to sie kończy?
Do czego prowadzi?

To są tematy dla tego forum.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 16, 2004, 03:39:16 am
Cytuj
Tak w ogole to moze takie tematy to poprostu off topic?



Tak.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 16, 2004, 09:32:33 am
Skoro nie zamkneles wątku Terminusie to napisze jeszcze mimo OT bo mi jeden film sie przypomnial :)

5ty element
Film jak film, dla mnie jednak pieknie zrobiony Nowy Jork przyszlosci. To co podoba mi sie w rozwoju technologii to nie nowinki techniczne lecz rzeczy dzis niesamowite uzywane na codzien lub nawet wyparte z uzytku w przyszlosci. To co najlepiej zobrazuje o co mi chodzi to ten Chinczyk sprzedajacy chinskie jedzenie z łodzi z dołączonym silnikiem pozwalajacym unosic sie jej w powietrzu :D Za takie wizyjki lubie wlasnie filmy SF

Gwiezdne wojny
Seria docelowo (narazie) 6ciu filmow. Kiedys byly odcinki 4, 5 i 6 zrobione, teraz zrobili 1, 2, 3. Gwiezdne wojny to dluga historia i swiat na rowni z Tolkienowym (chyba) wiec opisywac nie ma co bo kazdy slyszal. Ja nie lubie starych odcinkow bo razi mnie ich sztucznosc, nowe natomiast to cos cudnego :) Sceny jak bitwa robotow wzorowana na sredniowieczną czy ogromne pojazdy czy to gwiezdne czy naziemne sa warte zobaczenia. To co odroznia serie od "typowego" SF i zarazem bardzo mi sie podoba to polaczenie rozwoju technologii z rozwojem kulturowym (monarchie z tradycjami np., bogata historia itp) i po czesci tez czegos co nazywamy magią. Mieszanka bardzo interesująca i barwna.

A co do hitek, uzywam tej nazwy by kojarzyla sie z high-tech ale byla inna, to taka nazwa wlasna na "moj high-tech". W paru miejscach opisywalem moje wyobrazenia o takim swiecie w tym najwiecej na pewnym forum ktore aktualnie "lezy". Poszukam i jesli znajde to skopiuje w nowym temacie. Jesli nie to napisze od nowa w wersji oczywiscie niepelnej bo na raz swiata opisac sie nie da :-/
Aha, na poczatek by naswietlic to z popularnych swiatow najbardziej ten "moj" przypomina mi swiat z serialu star trek next generations (tylko moze bez takiego tłoku ;) )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 16, 2004, 11:15:55 am
No, tutaj bez dwóch zdań, oba te filmy są fantastyczne.
Jestes raczej oryginałem, ponieważ prawie wszyscy wolą ,,stare'' Gwiezdne Wojny. No ale trzeba przyznać, że patrząc obiektywnie nowe napewno gorsze nie są, a wizualnie od starych oddziela je przepaść.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 16, 2004, 11:17:08 am
Cytuj
Skoro nie zamkneles wątku


Oh przeciez nie jestem moderatorem. Nie zamykam wątków  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 16, 2004, 02:45:53 pm
Cytuj

Oh przeciez nie jestem moderatorem. Nie zamykam wątków  ;)
Twoja aktywnosc mnie zmylila i sie pogubilem :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Listopad 18, 2004, 04:01:37 pm
A co z "Odyseją kosmiczną 2001"? Jest to chyba jeden z nielicznych filmów, gdzie w kosmosie nie występują żadne dźwięki, co nadaje niesamowitą atmosferę. No i stawia on więcej pytań niż odpowiedzi, a przecież to jest zawsze najciekawsze.

Jeżeli chodzi o Star Trek, to jako były trekker, chciałbym się najpierw do czegoś przyczepić. Otóż sierial nosił tytuł "Star Trek: The Next Generation" a nie "GenerationS". Może to się okazać o tyle zgubne dla ewentualnego, przyszłego widza, iż powstał także film pełnometrażowy "Star Trek: Generations", który to jednak wypada dość blado w porównaniu z serialem. Z filmów poleciłbym "Star Trek: The Motion Picture". Nie jest to obraz nowy, bo pochodzący z 1979, ale według mnie jest najlepszym kinowym filmem z seri "ST".

Myślę, że warto było by też zobaczyć taki obraz jak "Pi". Co prawda tematyka jest daleka od kosmicznej i jest to raczej film psychologiczny niż sf, ale historia naukowca który pracuje nad wzorem zdolnym opisać wszystko, jest chyba godna uwagi.

Wydaje mi się, że warto też zapoznać się z niektórymi pozycjami anime, jak np. "Akira" czy "Ghost in the Shell". Pierwsza pozycja jest opowieścią o eksperymentowaniu z możliwościami ludzkiego umysłu, a druga traktuje tak naprawdę o tym, czy maszyna może stać się człowiekiem i czy ma do tego prawo.

Dziękuję za uwagę :-)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 19, 2004, 09:42:28 am
Cytuj
Och Panowie, ależ ten temat ma wszystko wspólnego z Lemem! No ale piszmy, piszmy.
Jeszcze jedno. Piszecie tu Panowie nt. ,,wizjii hi-tek''. Rozumiem, że chodzi o ,,high-tech'' - chętnie bym się dowiedział, co w tej wizji jest tak nęcącego i fascynującego. Myślę, że taki temat zasłużyłby na  osobny wątek.
Przedstawcie założenia tej wizji/ideologii, czego po niej oczekujecie, co ma zmienić, etc. Nie wątpię, że wszyscy z ciekawością przeczytają.

Ja tylko dodam od siebie, że ,,high'' jest pojęciem względnym. Mieszko Pierwszy na widok japońskiego businessman'a z palmtopem w ręce, prowadzącego swoją Hondę Civic po obrzeżach Tokyo z wykorzystaniem GPS określił by to pewnie jako  ,,high-tech'' (w jego wykonaniu musiałoby to brzmieć jak ,,jaki bies pieronowy'' ).
A tymczasem dysponujący taką techniką młodzieńcy tęsknią to ,,higher'' tech, przedstawionej w Star-Treku.
Gdzie to sie kończy?
Do czego prowadzi?

To są tematy dla tego forum.

Wspomniane forum "wstalo" wiec moge przekleic wizje...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 19, 2004, 10:10:33 pm
Cytuj
A co z "Odyseją kosmiczną 2001"? Jest to chyba jeden z nielicznych filmów, gdzie w kosmosie nie występują żadne dźwięki, co nadaje niesamowitą atmosferę. No i stawia on więcej pytań niż odpowiedzi, a przecież to jest zawsze najciekawsze.

Dziękuję za uwagę :-)


TAk, Odyseja jest super :) Jeden z lepszych amerykańskich filmów. CIekawe jest to, jak bardzo ,lemowski' jest ten pomysł Clarke'a. Sęk w tym, że w filmie mocno akcentowana jest bariera niezrozumienia między dwoma cywilizacjami. Zupełnie jak w 'Głosie Pana' lub 'Fiasku'. Oczywiście z pewnymi znacznymi różnicami.

A to, że w kosmosie niczego nie słychać, co oczywiście jak każde dziecko wie jest prawdą, zostało w tym filmie wykorzystane dogłębnie: kto wie czy kiedykolwiek wcześniej i później amerykanie potrafili odmówić sobie szumów silników itp.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Julia w Listopad 22, 2004, 09:36:32 pm
A co sądzicie o "Planecie Małp"?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: UmiN w Listopad 22, 2004, 10:34:35 pm
Zupelnie nie rozumiem co takiego widzicie w Star Wars. Dla mnie wszystkie filmy z tej serii sa po prostu dobrze zrobione, ale dosc naiwne bajeczki. Za duzo w tych filmach fiction a za malo science. Przekonajcie mnie co w nich wartosciowego Wracajac jeszcze do Cube. Faktem jest ze ten film nie ma jakiegos przeslania, ale tak jak pisal dzi w "Kalkulatorze SF" sa filmy czasami nawet banalne lecz maja w sobie cos, jakis szczegol ktory sprawia ze inaczej postrzegamy juz ten film.
W Cube tym szczegolem jest miejsce w ktorym rozgrywa sie film. Jest na tyle oryginalne ze przyciaga moja uwage. Poza tym lubie zakrecone scenariusze a takim niewatpliwie moze sie pochwalic Cube. Co do Miasta zaginionych dzieci: rzeczywiscie jest to bardzie basn niz sf ale mysle ze film byl godny wspomnienia na tym forum.

PS.Sorki za to ze to o czym pisze nie jest juz takie swieze ale mialem klopoty techniczne (monitor mi sie spalil) i nie moglem byc na forum.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 23, 2004, 08:54:40 am
Star Wars to jedyny swiat SF jaki znam w ktorym wystepuje zaawansowany rozwoj kulturowy a nawet magia. Podoba mi sie to nietypowe pomieszanie swiatow ktore nie wystepuje nigdzie indziej. Poza tym jest to typowy przedstawiciel swiata high tech czyli takiego gdzie nie rozmyslamy nad "poprawnoscia" naukowa filmu gdyz wybiega on tak daleko w przyszlosc (zazwyczaj nie znamy nawet roku na Ziemi w tego typu swiatach) ze mozna uznac ze nauka jest rozwinieta w sposob nieporownywalny do naszej.


A zblizajac sie bardziej do rdzenia tematu ;)
Immortel (tytul angielski Immortal)
Filmik zrobiony mieszaną techniką grafiki komputerowej i gry aktorow. NYC przyszlosci (2093). Mogaca sie podobac wizja swiata, kilka smaczkow i nietypowy scenariusz. Jak ktos nie ma pomyslu na film na ktorys wieczor to niech obejrzy Immortel :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Listopad 23, 2004, 02:41:10 pm
"Gwiezdne Wojny", jakkolwiek bardzo je lubię, to wydają mi się raczej przynależeć do świata fantasy niż science-fiction. Owszem, otoczenie w nich mało ma wspólnego z wizją Tolkiena, ale reszta w sumie się zgadza.

Tak się złożyło, że "Planetę małp" dopiero co ponownie obejrzałem trzy dni temu (mowa oczywiście o kalsyku z lat 60-tych, a nie tej nowej, kiczowatej wersji). Film stawia kilka ciekawych pytań. Czym jest człowieczeństwo? Po czym poznać która kultura jest wyższa od której? Jak daleko można się posunąć dla dobra ogółu? Tło sci-fi zdaje się tu być wybiegiem do zadania tych pytań, ale też przydaje filmowi klimatu. Osobiście uważam ten film za jeden z klasyków gatunku.

O "Immortelu" nawet  nie słyszełm (co w przypadku filmów zdarza mi się raczej rzadko) więc ciekaw jestem tego tytułu niezmiernie :-)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 23, 2004, 03:33:15 pm
Cytuj
O "Immortelu" nawet  nie słyszełm (co w przypadku filmów zdarza mi się raczej rzadko) więc ciekaw jestem tego tytułu niezmiernie :-)
pewnie dlatego ze jeszcze nie bylo polskiej premiery ;) (o ile mi wiadomo)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 24, 2004, 01:53:21 am
Cytuj
A co sądzicie o "Planecie Małp"?


Niestety w ostatnim czasie widziałem tylko tę nową wersję; przyznać trzeba, że starsza miała nad nią wiele zalet. Ale z kolei ze starszej niewiele pamiętam.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 24, 2004, 01:56:08 am
Cytuj
"Gwiezdne Wojny", jakkolwiek bardzo je lubię, to wydają mi się raczej przynależeć do świata fantasy niż science-fiction. Owszem, otoczenie w nich mało ma wspólnego z wizją Tolkiena, ale reszta w sumie się zgadza.


Będę szczery. Podobają mi się miecze świetlne :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 30, 2004, 05:23:29 pm
Czytam i czytam i nie mogę się doczekać kiedy ktoś wrzuci tutaj coś na temat, moim skromnym zdaniem, zdecydowanie najlepszego filmu SF jaki widziałem - Blade Runner - Ridley'a Scotta.

Jestem wielkim fanem kina SF i wielokrotnie zadając sobie samemu pytanie, który film jest moim ulubionym - odpowiadam zwykle - właśnie Blade Runner.

Co sądzicie o tym filmie?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 30, 2004, 05:30:47 pm
Nie Deckert, tylko Deckart.

A Blade Runner to mój ulubiony film.

Tylko wcale o nim nie piszę, ponieważ ja tu w ogóle filmów nie proponuję, co można zauważyć.

Nie będę się rozwodził na temat jego genialności, bo mógłbym pisać tyrady, niemniej zdanie swoje, jak mniemam, wyraziłem.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Listopad 30, 2004, 07:04:14 pm
Cóż tu pisać? BR to świetny film (chociaż dla mnie – nie jest ulubiony). Teraz to już klasyk. No a końcówka rewelacyjna. Kto tu teraz jest bardziej ludzki?

A tak z innej beczki (w końcu w topic brzmi filmy warte i NIEWARTE obejrzenia), to widział może ktoś Red Planet. No rewelacja!  :P Jak się ogląda w większym gronie to śmiechu co niemiara. Osobiście najbardziej spodobał mi się lot na oklep na pozostałościach rosyjskiej sądy kosmicznej  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: bubualiabudin w Listopad 30, 2004, 07:20:12 pm
Sądze, że filmem wartym obejrzenia jest ''Pamięć absolutna''Pana Paul Verhoeven z 1990 r.
W roli głównej występuje Arnold Schwarzenegger.
-----------------------------------------------------------
Niedaleka przyszłość. Ludzkość dynamicznie kolonizuje przestrzeń kosmiczną. Przeciętny obywatel Douglas Quaid korzysta z oferty cybernetycznego biura podróży i wybiera się w wirtualną podróż na Marsa. W jej trakcie odkrywa w swej podświadomości wspomnienia, które ktoś wymazał z jego pamięci. Okazuje się, że jeszcze niedawno był agentem specjalnym wykonującym tajne misje w kosmosie. Douglas rusza na Marsa tropem swej przeszłości.
-------------------------------------------------------------
Jest to produkcja z początku lat 90', moim zdaniem powstawaly wtedy filmy, ktorych klimat bedzie mnie nie raz przyciagal do odbiornika ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Grudzień 01, 2004, 03:00:42 pm
Terminus, dzięki za poprawienie.
Oczywiście Deckart a nie Deckert :-))) Mam nadzieję, że zmianę już widać w moim nicku. Zawsze miałem z tym imieniem problem, podobnie jak z Rachel i Rachael. :))

BTW, skoro mowa o filmach wartych obejrzenia - polecam Alien (także Ridley'a Scott'a) oraz genialny The Thing (John'a Carpenter'a). Z tą drugą propozycją wielu będzie pewnie polemizować, mimo to uważam, że jest wart oglądnięcia.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Grudzień 01, 2004, 07:16:38 pm
‘Obcy: ósmy pasażer Nostromo’ jest filmem kultowym, ale według mnie, to horror, który jest jedynie okraszony science-fiction. Jest tak dobry, że ciężko go oglądać przy zgaszonym świetle, ale do ‘czystego’ SF bym go raczej nie zaliczył. Podobnie sprawa ma się z ‘The Thing From Antoher World’, tyle że pod względem horrorowatości stoi o klasę niżej niż ‘Alien’.
Z tego typu filmów można by wymienić jeszcze choćby ‘Predatora’ - świetny film, ale głównie akcji.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Grudzień 01, 2004, 10:28:17 pm
Właśnie obejrzałem Ghost in the Shell 2: Niewinność (gdyby ktoś chciał obejrzeć to oryginalny tytuł brzmi Innocence: Kokaku kidotai). Jak dla mnie – rewelacja! Film niby to opowiada o śledztwie w sprawie dziwnego zachowania pewnego rodzaju robotów, ale w sumie to filozoficzna dysputa między organicznymi, pół-organicznymi oraz mechanicznymi istotami na tematy egzystencjalne. A najfajniejsze jest to, że twórcy nie pokazują jednego rozwiązania, jak w większości filmów, ale każdy bohater ma swój własny pogląd na tego typu sprawy. Nie ma tu żadnych prawdziwszych, lub mniej prawdziwych odpowiedzi. Dostajemy jedynie kilka poglądów, które sami musimy zweryfikować. W dodatku jest to naprawdę świetnie narysowane i utrzymane dość ponurym klimacie. A żeby nie nudziło się zbytnio między długimi dialogami, to jest i nieco akcji.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 02, 2004, 03:07:25 am
Cytuj
Właśnie obejrzałem Ghost in the Shell 2: Niewinność (gdyby ktoś chciał obejrzeć to oryginalny tytuł brzmi Innocence: Kokaku kidotai).  


No... to brzmi zachęcająco. POstaram się obejrzec.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 02, 2004, 03:10:56 am
Cytuj
Immortel (tytul angielski Immortal)
Filmik zrobiony mieszaną techniką grafiki komputerowej i gry aktorow. NYC przyszlosci (2093). Mogaca sie podobac wizja swiata, kilka smaczkow i nietypowy scenariusz. Jak ktos nie ma pomyslu na film na ktorys wieczor to niech obejrzy Immortel :)


Właśnie go obejrzałem. Hmm... jest może atrakcyjny estetycznie (tj. ciekawie miejscami wygląda), ale raczej wydaje mi się, że rewolucją nazwac go nie można, delikatnie rzecz ujmując. Innymi słowy, jest wtórny. ALE po jego obronie ,,staje'' fakt, iż jest to adaptacja (kolejna) komiksu, i to do tego, co też jest pewnym plusem, europejskiego (Elki Bilal...). Zatem jest to dziwna mieszanina, ale bynajmniej nie bez walorów.


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 02, 2004, 09:47:01 am
Dlatego napisalem "jak ktos nie ma pomyslu na film na ktorys wieczor" ;)
poza tym miasto jest fajnie zrobione (czyli chyba to co nazwales walorami estetycznymi)
a ghost in the shell 2 jesli zgodny z opisem Falcora to rewelacja, takie wlasnie lubie (Lemowy taki rzeklbym ;) )

no i jak podajecie to choc troche napiszcie co w filmie fajne, bo np. The Ring to totalnie nie moj styl ale gdybym tego nie wiedzial musial bym sie opierac jedynie na tym ze Deckert mi go polecil...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 07, 2004, 02:03:19 am
Właśnie ,,pracuję'' nad THX1138. Ponieważ jeszcze go nie obejrzałem (mam problemy z obejrzeniem filmu ,,jednym ciągiem'' z powodu zwariowanego trybu życia; oglądam go więc na raty).

Podam więc może tylko ogólnikowe informacje: jest to film, którym debiutował w 1971 roku George Lucas. Ściślej: wygrał pewien konkurs studencki na film krótkometrażowy; który potem mógł rozwinąć do pełnometrażu, i tym właśnie filmem był THX1138.

Film przedstawia wizję, w której ludzkość jest wtłoczona w system totalitarny. Pojedyńcze osoby nie różnią się strojem, nie posiadają imion (miast nich posługują się symbolami kodowymi, jak SEN254, LUV743 itp.). Nad ich równowagą psychofizyczną czuwa zespół wyspecjalizowanych komputerów (oraz ich operatorów), dobierających dla każdego bez wyjątku człowieka dzienne dawki leków psychotropowych lub/i innych.
(Przypomina to nieco wizję przedstawioną 20 lat później w filmie ,,Equilibrium''). Tak jak w ,,Equilibrium'' tak i w ,,THX1138" główny bohater (w THX1138 w tej roli niezaprzeczalnie świetny Robert Duvall, którego ostatnio możemy oglądać np. w westernie Kevina Costnera pt. ,,Open Range" (PL ,,Bezprawie'').) , mówiąc bez ogródek przestaje brać leki.  
Wraz z tym opuszcza go stan narkotycznego otępienia, powraca popęd seksualny, niepokój egzystencjalny. THX1138 (tytuł filmu jest zarazem ,,imieniem'' głównego bohatera) zaczyna inaczej spoglądać na otaczający go świat.

Jak pisałem, nie jestem w stanie wypowiedzieć się o filmie w sposób kompetenty, ponieważ nie obejrzałem go w całości; niemniej myślę, że zdołałem zwrócić uwagę.

Dodam jeszcze, że przedstawiona w obrazie hipotetyczna przyszłość jest miejscami przytłaczająca. Nie wątpię, iż nikogo nie pozostawią obojętnym takie pomysły Lucasa jak np. kabiny/automaty, w których każdy człowiek może dowolnie się ...wyspowiadać przed ogromnym poświetlanym portretem Chrystusa, który to portret uspokajającym głosem, sterowanym przez program komputerowy, podtrzymuje rozmowę. Sposób, w jaki to robi, jest wielce oryginalny.


(ps. Oczywiście to nic, przy przedstawionych w serialu ,,Futurama'' budkach dla samobójców, które mordowały każdego, kto wrzuci 20centów i wybierze rodzaj śmierci; niemniej w ,,Futurama'' było to bardzo zabawne, a THX1138 nie ma z humorem niczego wspólnego).
Pozdrawiam,
...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 07, 2004, 09:21:33 am
za duzo opowiedziales ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 07, 2004, 01:17:45 pm
Przeczytaj sobie presskity do filmów jakie są przysyłane do kin przez dystrybutorów, to zobaczysz, co to znaczy za dużo powiedzieć o filmie. (Można je znaleźć na stopklatce).

To, co napisałem, to prawie nic.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 07, 2004, 01:39:00 pm
wiem wiem, dlatego nigdy nie czytam a ufam sprawdzonym "doradzaczom" ktorzy wiedza co lubie ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Grudzień 07, 2004, 05:14:22 pm
A możeby tak "Waking Life". Kto nie widział niech cierpi niewiedzę  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 08, 2004, 02:59:03 am
Ok cierpię :]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Grudzień 13, 2004, 02:00:25 am
Bardzo Dobre: (o tematyce SF lub jakos zwiazane z przyszloscia)
Clockwork Orange (chyba znane wszystkim), Space Odyssey 2001 (znane), THX 1138 (wczesniej opisane), Possible Worlds (Pomysl mozgu w klatce), Alien (wszystkie)(znane), Westworld (roboty i westen polonczone), Repo Man (mloda rola emilo estaveza), Matirx (wszystkie)(znane), Cube (obydwa) (co sie stanie jak paru ludzi zostaje zamknetych w pudle bez wyjscia?) , Boys from Brazil (Nazisci + geny = Hitler x 250), 28 Days Later (nie wypuszczac malp z klatek), Close Enocunters of the Third Kind (znany), Sleeper (woody allen w przyszlosci), Videodrome (telewizja jest diablem), Scanners (...az glowa boli...he he he...), Farhenheit 451 (ale ksiazki sie fajnie fajcza), Andromeda Strain (nie przesadzone troche z ta higiena?), Stalker (tarkovski, znane), Time after Time (HG Wells w Ameryce, circa 1970), Metropolis (obydwa)(dwie dystopje), 1984 (no, morze trzy), Terminator (wszystkie)(znane), Gattaca (facet mial genetycznego pecha), Dark City (albo facet zwariowal, albo cos sie tu dzieje...), 12 Monkeys (jak zmienic przeszlosc?), Akira (anime; japonia 2100), Lathe of Heaven (lepiej nie zasypiac...), Poltegeist (trzeba szafe czesciej sprzatac...), Mind Benders (effekt calkowitego odizolowania), The Abbys (Ocean i galaretowaci obcy)), Alphaville (Francuski; Detektyw ne innym swiecie), Naked Lunch (hm...zbyt trudne do opowiedzenia), Barbarella (jedno slowo - orgazmatron), Zardoz (klatwa niesmiertelnosci), Dune (wszystkie) (swiat 20000 lat do przodu)...

Na pewno cos zapomnialem.  Jak sobie przypomne to dopisze.

Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 13, 2004, 04:12:50 am
Hehe... no jak to powiedział Jurek Stuhr, ,,ja tu widzę niezły burdel" :)

A tak poważniej: sporo tego ,,rzuciłeś" waćpan. No pokomentujemy to z pół roku :)

No ale najważniejsze: nie wiedziałem że Fahrenheit 415 został sfilmowany. Muszę zobaczyć :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Grudzień 13, 2004, 03:20:47 pm
Ja tam nie chcę się czepiać, ale spora część tytułów podana przez Socratesa, nie stoi na zbyt wysokim poziomie artystycznym. Klasyki oczywiście można polecić każdemu, ale inne pozycje są raczej dla amatorów jakiegoś bardziej sprecyzowanego gatunku. Chociaż w sumie wszystko jest kwestią gustu  :)

Farhenheit został nakręcony dość dawno temu, więc super efektów nie ma się co spodziewać, ale i tak ogląda się przyjemnie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Grudzień 14, 2004, 11:40:50 am
Uwaga!
Dotyczy wypowiedzi dzi, który napisał:

Cytuj
no i jak podajecie to choc troche napiszcie co w filmie fajne, bo np. The Ring to totalnie nie moj styl ale gdybym tego nie wiedzial musial bym sie opierac jedynie na tym ze Deckert mi go polecil...


Nie wiem czy dzi popełnił błąd, czy też źle przeczytał mojego posta. Nigdy, nikomu nie polecałbym filmu The Ring, gdyż jak to napisał sam dzi - "to totalnie nie mój klimat".
Polecałem film: The Thing (John'a Carpenter'a). Oto krótki opis: Rok 1982 - amerykańska stacja badawcza na Antarktydzie. Kontakt z Obcą istotą, która potrafi imitować inne fomy życia. To klasyczny horror SF. Opiera się na opowiadaniu Campbella "Who goes there?". Dawno temu zrealizowano już ekranizację tego opowiadania - wesja jeszcze czarno-biała. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się to zobaczyć. Ponadto polecam w tym filmie jeszcze jedno: wspaniałą, niesamowicie potęgują atmosferę grozy i izolacji, muzykę Enio Morricone.

Pozdrawiam,
Deckart
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 14, 2004, 09:39:04 pm
Cóż, potworek zabijający ludzi to istotnie nośna fabuła dla horroru, ale nie sięga zbyt głęboko, jeśli chodzi o możliwości s-f.
Oczywiście widziałem ,The thing' (dla mojego pokolenia to klasyk), ale uważam go po prostu za sprawnie zrealizowany horror (gdyż, znów powtarzam, rozpatrywanie go jako s-f odsłania jego intelektualną płyciznę).

A jako że w horrorze jako takim zupełnie się nie obracam, więc za bardzo się nie mogę wypowiadać.
Ale jeśli ktoś lubi się bać, to oczywista godny polecenia...

Ja chwilowo jestem na etapie oglądania Brazil Gilliama w wersji reżyserskiej. Jak zwykle na raty... to co narazie widziałem jest po prostu genialne.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Grudzień 14, 2004, 09:59:53 pm
Oczywiscie, nie wszystkim beda sie podobaly filmy ktore podalem - to fakt.  Nie bede tych filmow bronil; mi sie podobaly, innym nie musza.  A tak a propos, ktore nie sa zbyt ciekawe wedlug ciebie, Falcor?

"Brasil" tez sie powinien znalezc na mojej liscie.

Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 15, 2004, 09:41:20 am
dlatego postulowalem o dodanie krotkiego opisu badz to ogolnej tresci badz tego co sie danej osobie podobalo/nie podobalo :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Grudzień 15, 2004, 02:23:34 pm
Nie widziałem kilku z wymienionych przez Ciebie (tzn. Socratesie) filmów i postaram się w miarę szybko nadrobić zaległości, ale z tych które dane mi było zobaczyć, to za twórczość tzw. drugiego sortu uważam następujące: Obcy - części pierwsza (horror sci-fi) i druga (sf akcji) jak najbardziej udane, no trzecią też można zaliczyć do serii, ale czwórka to chała. Nie ma w nim klimatu obcego, nie ma pomysłu, a co najgorsze scenariusz nie trzyma się przysłowiowej kupy. Klimat grozy starano się uzyskać poprzez brutalniejsze sceny, co może jednak albo rozbawić albo zniesmaczyć.
Podobnie sprawa ma się z Terminatorem i Matrixem. W przypadku tego pierwszego filmu, to jak dla mnie godna uwagi jest przede wszystkim część pierwsza, ale i druga trzyma dobry poziom. Trzecia jest głupkowata i prostacka. W Matrixie tragedia zaczyna się już od części drugiej. To dobry przykład, że jak się nie ma pomysłu to lepiej poprzestać na jednym filmie zamiast kręcić na siłę kolejne.
Diuna w wersji Lyncha, może nieco okrojona, ze względu na próbę zawarcia rozległej fabuły w jednym filmie, ale jest godna polecenia. Wszelkie późniejsze Diuny (choć może są jeszcze jakieś których nie widziałem), nie mają zupełnie klimatu Arrakis. Wszystko to jest sztuczne i bardziej kojarzy się z amerykanami poprzebieranymi w dziwaczne kostiumy niż faktyczną fabułą. Taka kolorowa historyjka.
Gattaca. Ładne zdjęcia (Sławomir Idziak zawsze używa ciekawych filtrów), ale poza tym trochę to puste. Sam pomysł może i jest ciekawy, ale znowu chodzi o wykonanie. Powiedziałbym, że to dobra rzemieślnicza robota.
Na 29 dni później pokładałem się ze śmiechu. Toż to kino klasy Z które jakimś cudem dostało się na ekrany kinowe, zamiast do podrzędnej wypożyczalni. Ciężko mi coś o tym pisać, bo musiałbym się czepiać wszystkiego. Ale jak ktoś szuka wesołego filmu do obejrzenia z paczką przy piwku to polecam. Do tego nadaje się idealnie.

Z innej beczki to odkąd powstał ten temat, nikt nie wspomniał przed Socratesem o tak świetnych filmach jak Tajemnica Andromedy, Zardozie czy znanym klasyku Bliskie spotkania trzeciego stopnia. A przecież to właśnie jest SF w najlepszym wydaniu. Nie jak sf akcji, czy sf horrory, którym sci-fi jest potrzebne tylko do tego, aby film mógł się oprzeć na jakichś realiach, gdy tymczasem jego treść ma z sci-fi (zwłaszcza ze science) niewiele wspólnego. Myślę, że jeśli przegapiło się któryś z tych tytułów to warto szybko nadrobić zaległości. Nie będę ich opisywał, bo i tak zabrałem tu sporo miejsca, nie będę więc zanudzał.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 16, 2004, 03:02:52 am
Z tego co wiem, to z Diuny wycięto Lynchowi połowę, nic  dziwnego, że dla kogoś, kto nie czytał książki, film jest zupełnie niezrozumiały. No... może i coś tam da się zrozumieć  (mówię na podstawie reakcji znajomych) ale w zasadzie to  klimat - jak najbardziej godny uwagi - jest najsilniejszą stroną filmu.  Spójność fabularna oczywiście została zachowana, ale okrojenia są niezwykle kolące.

Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że wszystkie późniejsze

Diuny były nieudane.  Nakręcono dla potrzeb telewizji miniserię Diuna oraz niedawno Dzieci Diuny (w której zawarto wydarzenia z ,,Mesjasza Diuny'' i ,,Dzieci Diuny''). Obie te serie straszą słabymi, jak na dzisiejsze czasy efektami specjalnymi oraz nadmierną cukierkowatością scenografii (ty przypominam, że były to produkcje niskobudżetowe, podczas gdy Lynch, kręcąc swoje dzieło, wydał grube miliony (pewnie dlatego film okazał się klapą finansową)).  Uważam, że te miniserie, jakkolwiek, jak już wspomniałem, miejscami banalne, wyjaśniają fabułę ksiązki o wiele lepiej niż dzieło Lyncha. Mimo niższego poziomu artystycznego. Obie miałem przyjemność obejrzeć na DVD w postaci filmów pełnometrażowych.

Jeśli chodzi o Terminatora, to również uważam, że pierwsza część jest najlepsza, ale nie posuwałbym się do gwałcenia trzeciej na rzecz świetności drugiej. Delikatne różnice między pierwsza a drugą częścią uległy po prostu eskalacji, i powstała część trzecia. Mówiąc w przenośni , gdyby części pierwszą i drugą połączyć półprostą o początku w pierwszej, to trzecia też leżałaby na tej linii... Jednak kierunek wyznaczyła już druga.

To samo w moim mniemaniu jest z ,,Obcym''. W ogóle nie przepadam za tym filmem, ale nie uważam, że ortodoksyjne odcinanie się od wszystkich nowszych odcinków tej serii można umotywować czymkolwiek więcej, niż tylko sentymentem.

Sentymentem do tego, co nakręcono, gdy bylismy młodsi...

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Grudzień 16, 2004, 11:17:15 am
Cytuj
To samo w moim mniemaniu jest z ,,Obcym''. W ogóle nie przepadam za tym filmem, ale nie uważam, że ortodoksyjne odcinanie się od wszystkich nowszych odcinków tej serii można umotywować czymkolwiek więcej, niż tylko sentymentem.  


Nie zgadzam się. Temat Obcego ma olbrzymi potencjał, o czym mówią same chociażby produkcje komputerowe i komiksowe. Wszystkie te produkcje są raczej mizerne i nie wypowiadam się o ich treści - zwracam uwagę tylko na nadal duże zainteresowanie tym tematem. Nie chodzi o odcinanie się, czy też sentyment - tylko o podejście do tematu. Moim zdaniem jest tak:

Obcy - 8 pasażer Nostromo - świetny, rewelacyjny, okrywczy

Obcy - Decydujące starcie - doskonały - świetna kontynuacja części pierwszej. Przy czym jest to bardziej kino akcji.

Obcy 3 - Też całkiem niezły chociaż musiało trochę potrwać zanim go polubiłem. I tu droga powinna się zamknąć. Chyba, że ktoś zaproponowałby zupełnie nowych bohaterów + świetny scenariusz............. Wbrem pozorom - jest to możliwe  :)

Obcy - Przebudzenie - nie wiem jak to się stało, że powstał. Weaver musiała dostać niesamowitą gażę, że zgodziła się na ten sequel. Kolosalny brak spójności z poprzednimi częściami. Kompletnie niedopracowany scenariusz - wystarczy posłuchać niektórych dialogów lub przyglądnąć się montażowi - kompromitacja. Cały film to bardziej cyrk osobliwości - który ma na celu obrzydzić widzowi temat.

AVP - Alien VS Predator - kolejne nieporozumienie, jak to zwykle bywa z produkcjami opartymi na grach komputerowych. Film ewidentnie zrobiony dla małolatów zakochanych w komputerowe AVP - które sam również uważam za bardzo słabe.

To samo tyczy się 3-go Terminatora. Powiem szczerze - nie widziałem go całego. Musiałem go wyłączyć po pierwszych wrażeniach. Po prostu nie chcę go oglądać, chyba że będę chciał się pośmiać, albo będę miał bardzo zły dzień.

I na sam koniec na temat Star Wars. Ten temat był już tutaj poruszany. Nigdy nie myślałem, że Lucas może tak zniszczyć wspaniały świat, którego sam jest twórcą. Jak pewnie wielu z Was, wyrosłem na SW i z wielkim napięciem czytałem doniesienia na temat produkcji. Jest to produkt wybitnie zrealizowany z myślą o dzieciach a nie dorosłych już fanach wcześniej zrealizowanych części. Trudno, być może taki jest obecny trend. Podsumowując - przerost formy nad treścią. I znowu - nie chodzi o sentyment, ale o podejście do widza i  jego oczekiwań.

I teraz już naprawdę na koniec. Ktoś wcześniej poruszył tu temat AI - Spielberga. Otóż nie zgadzam się z opinią, że film jest świetny - mogę powiedzieć, że jest średni. Spielberg od czasu Szeregowca Ryan'a nie nakręcił nic naprawdę dobrego. Mam nadzieję, że się to zmieni.

Pozdrawiam wszystkich,
Deckart

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 16, 2004, 12:29:06 pm
Cytuj
I na sam koniec na temat Star Wars. Ten temat był już tutaj poruszany. Nigdy nie myślałem, że Lucas może tak zniszczyć wspaniały świat, którego sam jest twórcą. Jak pewnie wielu z Was, wyrosłem na SW i z wielkim napięciem czytałem doniesienia na temat produkcji. Jest to produkt wybitnie zrealizowany z myślą o dzieciach a nie dorosłych już fanach wcześniej zrealizowanych części. Trudno, być może taki jest obecny trend. Podsumowując - przerost formy nad treścią. I znowu - nie chodzi o sentyment, ale o podejście do widza i  jego oczekiwań.

I teraz już naprawdę na koniec. Ktoś wcześniej poruszył tu temat AI - Spielberga. Otóż nie zgadzam się z opinią, że film jest świetny - mogę powiedzieć, że jest średni. Spielberg od czasu Szeregowca Ryan'a nie nakręcił nic naprawdę dobrego. Mam nadzieję, że się to zmieni.
co do Obcego to jakos nigdy nie wrzucalem go nawet do wspolnego worka z innymi tu wymienianymi. To sie dzieje o ile pamietam przy ktoryms ksiezycu Jowisza? :D Nie wnikam w fabule, moze i jest dopracowana, dla mnie to zwykly sobie filmik a ze tam ufo lata to zbieg okolicznosci jakby.
Jesli chodzi o Star Wars to tez calkiem odwrotnie. Psuly mi klimat komediowe wstawki czy wrecz cale postacie (ten glowny co z nimi biega caly czas) ale to jest film, a by film mi sie podobal musi byc rzeczywistoscia - takiego jeszcze w SF nie widzialem. (mowie o takim dopracowaniu fabuly, historii, swiata i wizualizacji tego ze poprostu nie ma watpliwosci ze taki swiat istnieje - patrz, Wladca pierscieni). Dlatego tez z filmow wyciagam jedynie przyjemne smaczki, np. pojedyncze sceny, albo klimat, tego natomiast w SW jest kupa (jak dla mnie warto obejrzec tą pierwsza nowa czesc tylko dla sceny bitwy miedzy robotami).
A co do AI... No podoba mi sie, jak dla mnie jest wysmienity. Z tym ze to co pisalem wczesniej, pod pewnymi wzgledami! Np pokazaniem relacji spolecznych miedzy AI i ludzmi itp.

Zaznaczyc bym chcial tez ze moim zdaniem w filmie (jak i w muzyce np) niekoniecznie liczy sie obiektywizm. Jestem typowym subiektywista i twierdze ze film jest taki jak go widz odbiera, zatem ciezko powiedziec (w tym threadzie) "film jest slaby, nie ogladaj", warto natomiast podkreslic co jest fajne a co jest nie fajne, albo nawet nie oceniac a poprostu napisac co w filmie wystepuje (typu "fajny robocik", "swietne statki kosmiczne", "dopracowane sceny walk", "dopracowany swiat akcj")
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Grudzień 16, 2004, 01:33:44 pm
Także wydaje mi się, że nie ma co tu zwalać na sentyment. Czy gdyby pierwszy powstał właśnie Obcy 4 lub Terminator 3 to byśmy tu o nim w ogóle dyskutowali? Nie wydaje mi się, gdyż jest to zwykłe kino drugiego sortu. Nie sądzę też aby dla młodszego pokolenia te i temu podobne obrazy były czymś niezwykłym.

O najnowszych Gwiezdnych Wojnach szkoda gadać. Jednak stara ich wersja jest chyba atrakcyjna tylko dla nas i ludzi od nas starszych. Szczerze mówiąc gdybym miał dzisiaj kilkanaście lat to uznał bym stare Star Wars za nieco naiwne. No bo są naiwne. My z tą naiwnością spotkaliśmy się wtedy, kiedy za takową nie uchodziła, ale z dzisiejszej perspektywy można oceniać ten, dla mnie wspaniały, film raczej jako interesującego i wprowadzającego coś nowego do kinematografii klasyka (tak jak np. z filmami Chaplina, nadal śmiesznymi, ale np. taka „Seksmisja” jest obecnie nieporównywalnie śmieszniejsza).

Co się tyczy A.I. to przyłączam się do opinii, że to średni film. Pomysł może i  jest całkiem przyzwoicie zrealizowany, ale dobiło mnie ostatnie 20 minut, naciągane jak guma do żucia. Osobiście nie potrafię ocenić całego filmu tylko np. po wspaniałych efektach specjalnych lub genialnej muzyce. Oczywiście uznaję geniusz takowego elementu, ale jeśli reszta jest do bani, to filmu, jak dla mnie, nic nie ratuje. Właśnie dlatego napisałem, że późniejsze Diuny (i właśnie miałem na myśli serial) są kiepskie. Zgodzę się, że są bardziej dokładnym obrazem książki, jednak ich realizacja jest biedna. Co mnie obchodzi, że mieli mały budżet? Mogę w tym przypadku co najwyżej powiedzieć, że jak na swoje możliwości realizatorzy spisali się dobrze. Nie oznacza to jednak, że film jest dobry jako taki.

Ehh, znów się rozpisałem.  :-/ Sorry.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 16, 2004, 03:13:34 pm
no generalnie to co mnie odrzuca od starych SW to wlasnie biedna realizacja :) dlatego nawet nie pamietam fabuly, poprostu za bardzo rozpraszaly mnie lasery rysowane kredkami swiecowymi i kartonowe kokpity...

i jak wyjasnie dokladniej, te filmy ktore podalem jako godne polecenia nie polecam jako dobre filmy, polecam jedynie ich niektore cechy a to dlatego ze moim zdaniem dobry film s-f jeszcze nie powstal (lub go nie widzialem), zatem mozna chociaz porozmawiac o fajnych czesciach tych ktore powstaly (patrz sytuacja w filmach fantasy przed powstaniem Trylogii)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Grudzień 17, 2004, 01:53:48 am
AI - do momentu kiedy scenariusz Kubricka sie konczy, jest ok.  Pozniej raczej nie jest zbyt mocny.

(na mojej liscie pokazuja sie tez filmy horroru o tematyce sf)

Seksmisja - jak ktos nie ogladal, to niech zaluje.
Kingsajz - tak samo.
The Fly - Stara in nowa; nie bardzo lubie nastepne czesci.  Krzyzowka muchy z factetem
Soylent Green - jak zarcia brakuje to...
Blade Runner - Do Androids Dream of Elctric Sheep sfilmowane.  Czlowiecze roboty.
Total Recall - mi sie podobal.  Szwartzenegger na Marsie.
Underworld - vampiry kontra warewolves.  Ladnie sfilmowany.
Dr Strangelove - niezbyt sci-fi, ale jak na tamten czas, przyszlosciowy.  Swietny.
Eternal Sunshine of the Spotless Mind - ...zapomnialem o czym jet ten film.
Adaptation - tego samego rezysera co film powyzej.
Being John Malkovitch - tak samo.
Donnie Darko- fajny kroliczek.
Abre Los Ojos, i Vanilla Sky - dlugi cos ten sen...
The Truman Show - najlepiej mi sie podobal tzw "product placement"...
Pi - matematyka boli
Princess Bride - bajka, ale fajna.

Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 17, 2004, 02:50:58 am
Cytuj
Osobiście nie potrafię ocenić całego filmu tylko np. po wspaniałych efektach specjalnych lub genialnej muzyce. Oczywiście uznaję geniusz takowego elementu, ale jeśli reszta jest do bani, to filmu, jak dla mnie, nic nie ratuje. Właśnie dlatego napisałem, że późniejsze Diuny (i właśnie miałem na myśli serial) są kiepskie. Zgodzę się, że są bardziej dokładnym obrazem książki, jednak ich realizacja jest biedna. Co mnie obchodzi, że mieli mały budżet? Mogę w tym przypadku co najwyżej powiedzieć, że jak na swoje możliwości realizatorzy spisali się dobrze. Nie oznacza to jednak, że film jest dobry jako taki.



Taaa... to tak, jakby teraz dzi powiedział, ze co go obchodzi, że w 1977 roku nie było stacji Silicon Graphics, on gardzi starymi  "Star  Wars", bo lasery są narysowane kredkami świecowymi. No... ale tak nie powiedział. A ty, herr Kritikk, nie wahasz się do tego posunąć.

Oglądając filmy amatorskie albo kina niezależnego także jestes taki cięty na doskonałość wiuzalną?
No coż, masz oczywiście prawo do swojego zdania.

Jeśli chodzi o nowe Diuny, to po prostu cieszę się, że powstała pierwsza w historii ekranizacja ,Dzieci Diuny' i nic mi tej radości nie odbierze. Choćby nawet latały tam kartonowe ornitoptery.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 17, 2004, 02:56:04 am
Cytuj

Seksmisja - jak ktos nie ogladal, to niech zaluje.


Donnie Darko- fajny kroliczek.


Ha! O ,,Seksmisji'' jakoś dotychczas zupełnie zapomniano! A przecież to jedno z niewielu polskich science-fiction pełną gębą . Tak...
A "Donnie Darko" bardzo mi się podobał, mimo iż z punktu widzenia nauki nie przedstawia sobą niczego ponad kupę bzdur. To jednak nie wszystko, co się liczy
;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Grudzień 17, 2004, 01:34:44 pm
A czy ktoś jest w stanie polecić jakiś film SF rodem z ZSRR? Kiedyś jako dziecko miałem okazję jeden taki filmik zobaczyć, ale pamiętam wyłącznie poszczególne obrazy. Poza tym nic mi się w pamięci nie zachowało.

No i druga część pytania: Co z polskimi filmami SF? Nie mówię o Seksmisji, gdyż tytuł został już podany - a poza tym na temat tego filmu można mówić i mówić - a przede wszystkim dobrze się bawić. Aha, tak na marginesie. Spotkałem się jakiś czas temu z kilkoma Czechami - ponoć Seksmisja jest tam uwielbiana :-)
Wracając jednak to pytania, widziałem kiedyś, dawno temu program telewizyjny opisujący arkana tworzenia efektów specjalnych do polskich filmów SF. Niestety nie mogę podać żadnych szczegółów albowiem zaprawdę powiadam wam RAM mój ulotnym jest :-)


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Grudzień 17, 2004, 03:22:16 pm
Według mnie z dawnymi Gwiezdnymi Wojnami to trochę inna historia niż, ze współczesną Diuną. Po pierwsze kiedy ten film powstawał to takie efekty specjalne i wykonanie uważano za jedne z lepszych (tak samo dialogi nie raziły, scenariusz nie był naiwny itp., ale o tym już pisałem), nie dziwi mnie jednak, że obecnie może się to nie podobać (w tej kwestii też się już wypowiadałem). Swoją drogą to ten film ma jednak klimat. Co do Diuny to jej realizacja mogła by być usprawiedliwiona właśnie 20 lat temu, ale nie obecnie. Same efekty specjalne nigdy nie były dla mnie wyznacznikiem dobrego filmu, a raczej miłym dodatkiem. Aktorzy też nie są tutaj specjalnie dobrzy. Przypomina mi to raczej jedną z serii o Herkulesie czy Xenie. Wydaje mi się, że Diuna jest tak bardzo kolorowa specjalnie (co za problem stworzyć podobne dekoracje ale w innym klimacie, koszty podnoszą się tylko przy ich znaczącej rozbudowie). Jest tak bardzo kolorowa z tego samego powodu, z którego bardzo kolorowe są nowe Gwiezdne Wojny. To wabik na nowych, młodszych widzów, którzy są podstawowymi adresatami tego typu produkcji (starsi mają stare Star Wars czy Diune i do nich są przyzwyczajeni). Całość przypomina mi to raczej jedną z serii o Herkulesie czy Xenie. Jest taki dobry polski przykład, że jak się nie ma możliwości technicznych i finansowych zrobienia dobrej adaptacji to się nie powinno za nią zabierać. Jest nią Widźmin. Fani Sapkowskiego, przynajmniej ci których znam, nie byli raczej zadowoleni, a na projekcji na której byłem sala kinowa co chwilę wybuchała śmiechem. Zresztą  tutaj akurat twórcy mogli zrobić jedno – zatrudnić naprawdę dobrych aktorów (gra tam świetnie Żebrowski i całkiem dobrze Zamachowski (choć roli trudnej to on nie miał) i Kozłowski, ale spora reszta aktorów to jakieś śmieszne tło wypowiadających swe kwestie jakby czytali instrukcję obsługi pralki). Zresztą może to wina reżysera, że nie potrafił dobrze nimi pokierować, bo w innych filmach część z nich grała naprawdę świetnie.

Jeszcze kilka słów na temat kina amatorskiego i niezależnego. 90% takiego kina to takie same gnioty jak np. te „superprodukcje” z USA. Różnica polega na tym, że wytwórnie z Hollywood mają pieniądze na to aby te gnioty wypromować, gdy tymczasem filmy niezależne takiej możliwości nie mają i w związku z tym do szerokiej publiczności docierają tylko te naprawdę dobre. Powstaje wrażanie, że twórczość niezależna = wybitna. Wśród tych prawdziwych perełek twórcy, pomimo braku środków, albo uciekają się do sztuczek które sprawiają, że np. efekty specjalne tak bardzo nie rażą (Może ich nie być w ogóle. Kiedy jest mowa np. o zgładzeniu miasta, to na tym się kończy. Nie ma stworzonej nieudolnie fali uderzeniowej. Przy dobrej pracy reżyserskiej i wiarygodnej grze aktorów taki środek nie jest potrzebny, widz i tak czuje, że stało się coś strasznego), albo też nie realizują danego pomysłu w ogóle, bo wiedzą, że wyjdzie im kiczowato.

Może trochę za emecjonlanie do tego podchodzę  :-/ Ale przynajmniej dysputa jest ciekawa

Herr Kritikk  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Grudzień 17, 2004, 03:42:50 pm
:-)

Nie widziałem nowej Diuny.... może mi się uda. Jeśli jednak Falcor porównuje ją do Xeny lub Herkulesa - to nie chce tego widzieć. Zwracam uwagę na szczegóły w filmie, a takie produkcje jak Xena lub Herkules nie tylko rażą brakiem profesjonalizmu ile kpią z widza. Zawsze piękny makijaż, suche włosy po wyjściu z jeziora itp.... itd....

Jeśli chodzi o kicz to nie wiem czy widzieliście film emitowany przez polskie kina jakieś 5 lat temu (chyba) o nazwie "Screemers". W głównej roli Peter Weller (znany chociażby z Robocop'a). Pamiętam do dzisiaj napis na plakacie: "Film twórców Aliens i Predatora". Powiem szczerze - skusiło mnie. Cóż jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że kino amerykańskie, nawet jeśli scenariusz jest do kitu, raczy nasze oczy wspaniałym widowiskiem. W przypadku Screemer'a było na odwrót. Efekty były tak kiepskie, że raz po raz zanosiliśmy się z kumplami śmiechem. :-)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 17, 2004, 11:58:56 pm
Troche do wypowiedzi Falcora.

Ja np. mam tak, ze wyobrazic sobie cos (np. to zgladzenie miasta) to moge to czytajac, i to o wiele lepsza moim zdaniem droga. Filmy natomiast ogladam po to by faktycznie zobaczyc jak to wygladalo. Znaczy to, ze w filmie musi to wygladac tak, bym nie dal sie przekonac ze nie stalo sie naprawde. Inaczej mowiac, zobaczyc cos to co innego niz o tym uslyszec. Uslyszec moge w ksiazce, zobaczyc moge na filmie. Jesli na filmie nie widze film jest bezwartosciowy (caly czas pisze tylko subiektywnie).
Najdoskonalszym dla mnie przykladem (bo jedynym gdzie nierealny swiat staje sie sfilmowanym swiatem rzeczywistym) jest Wladca Pierscieni. Czytalem o obronie Minas Tirith, czytalem jak wyglada Mumak i ile ma czarna armia, moglem sobie to wyobrazic - tak jak by mi to ktos opowiedzial. Co innego jednak znaczylo dla mnie zobaczenie jak to wygladalo w rzeczywistosci (swiadomie uzywam tak radykalnych i pewnych okreslen by wyrazic o co mi dokladnie chodzi), to znaczy zobaczyc Minas Tirith, zobaczyc jezdzca na Mumaku oraz ogrom czarnej armi. Tego wlasnie szukam w filmach. Jesli obrazu nie psuje fabula film staje sie filmem doskonalym, ale jak mowilem wczesniej, jak dla mnie taki film SF jeszcze nie powstal.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 18, 2004, 05:00:22 am
hm... zdaje się, że doszło tu do pewnego nieporozumienia. Ja nikogo nie przekonuję, żeby oglądac filmy, które wyglądają jak ,Piątek z Pankracym' tylko dlatego, że uważam je za wartościowe.
Pisałem o 'Diunie', ponieważ mam wielki szacunek do tego cyklu powieściowego; uważam zatem, że jeśli ktoś jest zainteresowany książką, to obejrzenie filmu mu nie zaszkodzi. Oczywiście nie mamy tu sytuacji jak we 'Władcy Pierścieni' (który kosztował tyle co nakłady na pięcioletnią pracę polskiej służby zdrowia), gdzie wyobrazenia są realizowane w sposób doskonały (btw: z innego podwórka: uważam że innym przykładem takiego przeniesienia jest Harry Garncarz (abstrahując od ogólnej mody na Pottera i poziomu artystycznego książki. Podaję  to tylko i wylącznie jako przykład.)).
Zatem wracając do sedna: owszem, nowa 'Diuna' nie wygląda jak mogłaby. Ba, nawet ta Lynchowska, choc 20 lat starsza, wygląda lepiej. Dlatego też kto wie... byc moze jesli rozpatrujemy nową 'Diunę' jako film samodzielny, kinowy, to istotnie nie może ona konkuowac z superprodukcjami.
Przy okazji: z takowymi nie moze takze konkurowac np. 'Test Pilota Pirxa' produkcji polskiej, lub przedtawienie teatralne 'Solaris' wystawiane koło Berlina (vide forum anglojęzyczne).
A  j e d n a k  piszemy tu i tam o dwóch powyższych tworach. Znaczy to, ze są tego warte. Widział ktoś 'Żołnierzy Kosmosu'? Podobno Verhoven popełnim tym filmem gwałt na książce; której film był ekranizacją. Ja nie przeczytałem tej ksiązki. Film wywołał na mnie wrażenie złe. Mimo, iż wygladal cudownie. I mimo, iż jego realizacja stała na poziomie wówczas najwyższym etc. Kto wie, może gdybym czytał rzekomą książkę, na której film był oparty, to stanowiłby on dla mnie coś więcej, ale tak było to nieprzyjemne doświadczenie.
I tak, z pewnych powodów może byc bardziej  w a r t o s c i o w y m obejrzenie filmu gorzej zrealizowanego, któremu jednak przyświeca jeden jedyny cel: wiernośc książce.
Myślę, że z racji charakteru tego forum nie powinniśmy zapominac, jak cenne są ekranizacje. Kto wie, ilu Amerykańców więcej usłyszało o Lemie dzięki Sodenbergowi.
Oczywiście nowa 'Diuna' była realizowana jako serial TV. (Nie jak 'Wiedzmin', lecz w drugą stronę.) Potem odcinki sklejono i wydano na dvd (nie był to film kinowy, o ile wiem). A zatem nie można go porównywac z takowymi.

Dodam jeszcze, że 'Diuna' jako cykl powieściowy nie jest ,,spektakularna wizualnie'' (w sensie, że książka ma fabułę osnutą wokół intryg politycznych , opartych na rozmowach i myślach postaci, na interakcji osób). Mało tu miejsca na rozmach. Toteż brak rozmachu nie wydaje siętak krzywdzący.
,,Władcy pierścieni'' w takim wydaniu, oczywista, nie chciałbym zapewne nawet widziec.

A jeśli chodzi o krytykę kina niezależnego, to oczywiście równośc, niezależny==wybitny jest bzdurna.
Ale jeszcze większy ładunek debilizmu towarzyszy równościom:
znany==dobry;
sławny==wybitny;
popularny==wartościowy;
wysokobudżetowy==udany;
modny==wartościowy
...
etc.
Oczywiście że często kino niezależne to kicha. Ale bywa też inaczej. Czasem ktoś kto jeszcze się nie wybił (albo nie ma zamiaru) tworzy rzeczy bardzo dobre (nawet obiektywnie).
Jest wiele wartościowych rzeczy niezależnych.
Oczywiście jest ich statystycznie mało.

Ogólnie rzecz biorąc namawiam do jak najbardziej otwartej postawy.

A i jeszcze jedno. Porównanie 'Diuny' do "Xeny' czy 'Herkulesa' - no niestety jestem już nie tych lat, i widziałem z 'X' czy 'H' około 10 sekund łącznie (jedząc kolację odwróciłem się w stronę telewizora). Było to przedstawienie przypominające ekranizację He-Mana. Nie ma sensu, żebyśmy brudzili sobie dyskusję takimi obscenizmami.

Ja też nie lubię cukierkowości i superkolorów, dlatego napiszę już jednoznacznie: lżyjcie sobie szlachta na 'Diunę', lecz osoba, która chce zorientowac się w tym cyklu książkowym nie znajdzie lepszego do tego celu filmu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 18, 2004, 02:52:13 pm
A teraz analiza filmu ,,To'' (The Thing) za pomocą ,,kieszonkowego kalkulatora SF" Lema (vide odpowiedni temat). To, jak mniemam, uwydatni jego oryginalność.

-Ziemia>zaatakowana jest przez>maleńkie>>istoty pozaziemskie>które>traktują nas tylko jak pożywienie>i są>nieradioaktywni>i>nie mogą być zniszczeni przez>tłum chłopów z pochodniami>więc>naukowcy wynajdują broń>która zabija ich.

Teraz ,,DZień niepodległości''.

-Ziemia>zaatakowana jest przez>istity pozaziemskie>które>rozumieją nas doskonale>i są>nieradioaktywni>i>nie mogą być zniszczeni przez>bombę atomową>armię lodową, marynarkę, lotnictwo...>więc naukowcy wynajdują nową broń>która zabija ich.

Teraz ,,Obcy''
-Ziemia (ludzie z Ziemi)>zaatakowana jest przez>ogromnych>istoty pozaziemskie>które>traktują nas wyłącznie jako pożywienie >i są>nieradioaktywni> i> mogą być zniszczeni przez>bombę atomową (Obcy 2)
lub
>i>nie mogą być zniszczeni przez >bombę atomową> więc zjadają nas (Obcy 1)

Teraz ,,Matrix"
Ziemia>zaatakowana jest przez>urządzenia mechaniczne>które>rozumieją nas doskonale i traktują nas wyłącznie jako pożywienie (źródło energii)>i są >nieradioaktywni>i>mogą być zniszczeni przez bombę atomową (ale to się nie udaje)>więc>wprowadzają system dobrodusznej dyktatury.

Proszę proszę, co za genialne, odkrywcze filmy.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Grudzień 18, 2004, 07:41:58 pm
A nie lepiej przeczytać dobrą książkę, niż obejrzeć wątpliwej jakości film? Chyba, że potraktujemy to jako pomoc przy poznawaniu lektur.

Tak przy okazji tej całej dyskusji to mi się przypomniał kolejny film, który można zaliczyć do sci-fi. Przypomniał mi się, gdyż jest on bardzo a propos braku efektów. O dziwo jest to produkcja Hollywoodzka i to z kilkoma znanymi aktorami, więc gdyby chcieli to na pewno udało by im się uzbierać pieniądze na różne wybuchy, fale uderzeniowe itp. A jednak nakręcono go bardzo skromnymi środkami (dekoracje ograniczone do minimum, niewielu aktów, bez efektów). Nie jest to może film wybitny, ale całkiem dobry. Jego tytuł to Fail Safe (ale z 2000 roku, bo jest też Fail Safe chyba z lat 60-tych), co na polski przetłumaczono Ocalić Nowy York. Aha, może kilka słów o czym opowiada. Akcje dzieje się w latach zimnej wojny. Na skutek błędu komputera amerykańskie samoloty strategiczne zostają skierowane nad Rosję. Oczywiście błąd zostaje odkryty, ale przekonanie pilotów, iż mają zawrócić może okazać się niemożliwe (acha uprzedzam, że sama końcówka jest trochę naiwna).

Nadal nie wydaje mi się, aby efekty były tym co w filmie najważniejsze. Są, według mnie, nadal raczej tłem (bardzo ładnym tłem), dopełniającym całości. Film sprawił, że aktorzy dostali do pomocy kilka gadżetów, których zastosowanie w teatrze jest niemożliwe i dzięki którym mogą rozwinąć skrzydła. Oczywiście najfajniej jest jak w filmie są zarazem świetni aktorzy jak i efekty specjalne. Jednak, jak dla mnie, może powstać świetny film z dobrymi aktorami i bez FX (zakładając, że takowe mogły by być gdyby np. budżet filmu był większy), ale w drugą stronę, czyli świetne efekty ale z samymi amatorami, już się to nie uda.

Pozdrawiam

Ps. Całkiem wesoły ten kalkulator. Zdaje się, że wszystko co było do wymyślenia już ktoś wymyślił. :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 18, 2004, 08:37:17 pm
Cytuj
A nie lepiej przeczytać dobrą książkę, niż obejrzeć wątpliwej jakości film? Chyba, że potraktujemy to jako pomoc przy poznawaniu lektur.

No racja, racja. Chciałem tylko ratowac wartściowośc tego filmu :).

Cytuj

Tak przy okazji tej całej dyskusji to mi się przypomniał kolejny film, który można zaliczyć do sci-fi. Przypomniał mi się, gdyż jest on bardzo a propos braku efektów. O dziwo jest to produkcja Hollywoodzka i to z kilkoma znanymi aktorami, więc gdyby chcieli to na pewno udało by im się uzbierać pieniądze na różne wybuchy, fale uderzeniowe itp. A jednak nakręcono go bardzo skromnymi środkami (dekoracje ograniczone do minimum, niewielu aktów, bez efektów). Nie jest to może film wybitny, ale całkiem dobry. Jego tytuł to Fail Safe (ale z 2000 roku, bo jest też Fail Safe chyba z lat 60-tych), co na polski przetłumaczono Ocalić Nowy York. Aha, może kilka słów o czym opowiada. Akcje dzieje się w latach zimnej wojny. Na skutek błędu komputera amerykańskie samoloty strategiczne zostają skierowane nad Rosję. Oczywiście błąd zostaje odkryty, ale przekonanie pilotów, iż mają zawrócić może okazać się niemożliwe (acha uprzedzam, że sama końcówka jest trochę naiwna).

Ok, fajna propozycja...
Cytuj

Nadal nie wydaje mi się, aby efekty były tym co w filmie najważniejsze. Są, według mnie, nadal raczej tłem (bardzo ładnym tłem), dopełniającym całości. Film sprawił, że aktorzy dostali do pomocy kilka gadżetów, których zastosowanie w teatrze jest niemożliwe i dzięki którym mogą rozwinąć skrzydła. Oczywiście najfajniej jest jak w filmie są zarazem świetni aktorzy jak i efekty specjalne. Jednak, jak dla mnie, może powstać świetny film z dobrymi aktorami i bez FX (zakładając, że takowe mogły by być gdyby np. budżet filmu był większy), ale w drugą stronę, czyli świetne efekty ale z samymi amatorami, już się to nie uda.

Chyba, że Ci amatorzy są dobrzy.

Cytuj
Całkiem wesoły ten kalkulator. Zdaje się, że wszystko co było do wymyślenia już ktoś wymyślił. :)


A no całe szczęście właśnie nie! Jest masa filmów, które nijak się mają do tego schematu. Na przykład ,Blade Runner' (szczególnie w wersji reżyserskiej, kiedy Scott sugeruje, że Deckart jest androidem).

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Grudzień 18, 2004, 08:55:51 pm
Nigdy nie mówiłem nic o oryginalności żadnych z filmów, które polecałem, a co do kalkulatora SF, którego tu użyłeś,  wyjaśnij mi jaki jest cel jego istnienia?

Każdy może stworzyć podobny chociażby o tematyce Harlequen'a i podważyć oryginalność wszystkiego.

Wracając do meritum - Jeśli chodzi o wizualną oprawę filmów to jestem jednak zdania, że w przypadku SF ma ona kolosalne znaczenie. Lepiej takowego nie robić, jeśli efekty miałyby być kiczowate.


PS.

The Thing = "Rzecz" a nie "To". "To" to zupełnie inny horror, na podstawie Kinga - "IT".

Pozdrawiam,
Deckart
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Grudzień 19, 2004, 01:53:19 pm
Znane też jako Coś (tak zwykle tłumaczyli to w TV). Z innej beczki, to To (It) też warto zobaczyć. Świetny horror, choć sama końcówka rozczarowuje (przy całej złożoności fabuły jest ona banalna).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Grudzień 19, 2004, 01:59:27 pm
Cytuj
A no całe szczęście właśnie nie! Jest masa filmów, które nijak się mają do tego schematu. Na przykład ,Blade Runner' (szczególnie w wersji reżyserskiej, kiedy Scott sugeruje, że Deckart jest androidem).



Cóż, mnie właśnie wersja reżyserska nie przypadła do gustu. Być może dlatego, że jestem przyzwyczajony do wersji poprzedniej i znam ją na pamięć. Poza tym - brak dodatków do DVD do takiego filmu??????? Całe szczęście wyszła ponoć nowa reedycja, gdzie błąd ten naprawiono (wyczytałem to gdzieś na Internecie).
Jeśli chodzi o sugestię, że Deckart jest androidem uważam za niekonsekwecję reżysera. Kiedyś w emitowanym gdzieś wywiadzie zaprzeczał takiej hipotezie. Nikt mu tego nie broni.
Osobiście przyzwyczaiłem się do myśli, że jest człowiekiem. Mimo to wiem, że jest wielu zwolenników tej drugiej możliwości.
Cóż można tutaj dodać - jest to po prostu arcydzieło gatunku.

Greetings from L.A 2019,
Deckart
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 20, 2004, 03:46:49 am
Tak, widzę że rozmawia dwóch fanatyków, więc z przyjemnością napisze co sam myślę. Otóż może jestem głupi  (ba! na pewno !) ale jakoś nawet te sceny które dodano w wersji reżyserskiej nie wydają mi się wprost-sugestiami co do tego czym Deckart jest czy nie jest.
Czytałem pewne uzasadnienia tezy, że ,,jest''; ale wydały mi się one nieco na wyrost.
No i sam nie wiem, nie czytałem "Do Androids Dream of Electric Sheep" więc jestem nieco bezsilny jeśli chodzi o to co napisał Dick.
Jednakże mimo wszystko podoba mi się fakt, że w wersji reżyserskiej obcięto happyend. Jeśli chodzi o voice-offs (słyszane w wersji telewizyjnej ,,gadki'' Deckarta (tego filmowego :) ) to trudno to ocenić (tj. to, ze nie ma ich w 'reżyserskiej').  Jak dla mnie, to jest dla kogoś kto widział werję podstawowa wiele razy, to brak ''gadek'' jest raczej plusem - pogłebia film, gdyż jest więcej niedomówień, oraz zwiększa wymagania co do wysiłku intelektualnego ze strony widza. Ale nie wiem co o tym powiedzą osoby, które nigdy nie widziały wersji telewizyjnej,  a tylko reżyserską.

Jeśli chodzi o brak dodatków na DVD to istotnie szkoda, ale dostałem je w prezencie, a darowanemu DVD nie patrzy się w ścieżki :)

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Grudzień 20, 2004, 01:12:04 pm
Zgadzam się w całej rozciągłości. Happyend w wersji kinowej był zupełnie nie na miejscu. Jeśli dobrze pamiętam, to Ridley został "nakłoniony" do takiego zakończenia i od razu był mu przeciwny. Zdaje się, że powiedział wtedy coś takiego: "Wyobrażacie sobie, żeby ktoś chciał mieszkać w takim L.A, skoro pewnie niedaleko były takie wspaniałe pejzaże?"  ;D

Jeśli chodzi o Voice Over to również się zgadzam, że "pogłębia" film. Mimo to tak przyzwyczaiłem się do jego wypowiedzi, że wręcz same grają mi w głowie, kiedy oglądam wersję reżyserską. Pewnie wiesz jaka w ogóle była historia V.O - ale może inni nie wiedzą, więc od razu przytoczę jak to było. Otóż film w oryginalnym zamyśle nie miał mieć V.O. I tak też został zrealizowany. Wkrótce został wyświetlony dla wybrańców, którzy po obejrzeniu filmu mieli wypełnić formularz na temat filmu + być może jakieś przemyślenia. Wyniki były dramatycznie złe - ludzie nie rozumieli tego filmu. Producenci zażądali od Scott'a dodania V.O., które mogłoby "naprowadzić widzów na właściwy tor". Sam Harrison Ford był temu przeciwny - ostatecznie jednak zgodził się na ten "dodatek".

Pozdrawiam,
Deckart
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 21, 2004, 02:41:14 am
Tak, słyszałem historię Voice Offs ( w sumie czy ja wiem, może przynajmniej dzięki nim film nie okazał się klapą, a maniacy (jak my) w końcu i tak wiedzą, co było w oryginale :)  ). Ale tej wypowiedzi Scotta na temat pejzaży na końcu - nie słyszałem ! Fenomenalna.
Oddaje z wielką precyzją całą durnotę tego zakończenia !
A poza tym jakże sprzeczne i niedopasowane jest to, że cały film mamy w nocy (i cały w deszczu) czyli klasyczny noir a tu na końcu słoneczko, godzina 12:00 w południe, ptaszki ćwierkają, a George Bush jedzie grać w golfa. No parodia...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Pastor w Styczeń 18, 2005, 11:01:48 pm
Prawdę mówiąc, wchodząc na to forum myślałem, że dowiem się czegoś sensownego od koneserów kina s-f. Tymczasem kiedy czytam, jak do s-f zalicza się takie filmy jak "Być jak John Malkovitch" (nota bene, kapitalny) czy "Pi" (jeszcze lepszy) czy też Doktora Strangelove czy "Kingsajs", pusty śmiech mnie ogarnia. Natomiast:

godne obejrzenia jest z całą pewnością "12 małp" (choć s-f mamy tutaj chyba 20 minut w całym filmie), "5 element" - bajka dla dorosłych, nawet wyżej zjechany film "screamers" (nie scrEEmers, jak napisano powyżej, czyli "krzykacze,", a zostając przy polskim tłumaczeniu w filmu "wrzeszczoty", a w polskim tłumaczeniu tytuł brzmi "Tajemnica Syriusza") jest godny uwagi. Bo nie najważniejsze są tu efekty (choć, że kretyńskie w tym filmie, przyznaję, poza tym totalnie beznadziejne zakończenie), lecz klimat filmu i obrazy jakie serwuje reżyser...

Zdecydowanie odrzucam Was od filmów: Diuna (widziałem jedną część i podziękowałem), Ucieczka z Nowego Jorku, Planeta Małp (to jest dopiero śmieszne, kolejne części to kompletne dno), Gwiezdne Wojny epizody: 1, 2 i 3., Czerwona Planeta, Wrota Czasu, etc etc...

Proszę również o kontakt drogą mailową w następującej kwestii: poszukuję wszystkiego, co powiązane z cyberpunkową rzeczywistością, jak również z postapokaliptycznym światem a'la "Screamers" czy obecnie popularna gra fabularna "Neuroshima".

pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 19, 2005, 09:54:10 pm
Tak samo można wyśmiewać zwolenników cyberpunku.
Ja tam ,,Pi'' ani ,,Malkovitcha'' nikomu nie polecałem, ale lepiej uważaj na swój ton, bo jest conajmniej nieodpowiedni.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 20, 2005, 12:19:27 pm
A ja Pi polecałem  ;D  I nadal polecam, bo wydaje mi się, że to wart obejrzenia obraz sci-fi (chociaż nie ma tu latających spodków czy cyborgów walczących z ludźmi)  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 20, 2005, 01:37:45 pm
Falcor, wytlumacz nam dlaczego zaliczasz Pi do gatunku sci-fi
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 20, 2005, 01:37:53 pm
Coś takiego?! Myślałem, że ten topic już "umarł" ;)

Jeśli chodzi o "Tajemnice Syriusza", którą "zjechałem" to nadal się pod tym podpisuję. A tak przy okazji to tłumacze z angielskiego czasem "nieźle" się głowią przy okazji spolszczania tytułów angielskich, np: ten SCREAMERS - w samym filmie pojawia się określenie "wrzeszczoty" - poco więc ten cały dodatkowy tytuł. Inne przykłady (zupełnie off-topic, ale przytoczę)

Tytuł Angielski                              Tutał polski
Dirty Dancing                               Wirujący sex?
Why me                                       Ogień Bizancjum?
Die Hard                                       Szklana pułapka?
Finding Neverland                        Marzyciel?
Blade Runner                               Łowca Androidów?
Dangerous Minds                        Młodzi gniewni?
Robocop                                      Superglina?
Terminator                                  Elektroniczny morderca?



Może się i trochę czepiam ;), ale o ile łatwiej byłoby rozmawiać ze znajomymi po angielsku, gdyby tłumaczeń wielu tytułów nie było (jeśli nie da się tego zrobić dobrze) lub jeśliby tłumczenie było dosłowne i dobrze brzmiałoby po polsku.

PS.
Pastor nie poleca Ucieczki z NY???? Człowieku to dzisiaj klasyk..... To samo tyczy sie Diuny....


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Styczeń 20, 2005, 06:01:12 pm
Mam nadzieje ze cie od tego pustego smiechu brzuch nie rozboli.  SF znaczy Science Fiction.  Fiction to znaczy fikcja, a Science nie ma odpowiednika (moze nauka lub wiedza lub cos takiego).  Elementy sf mozna znalezc w niemal kazdym filmie wymienionym powyzej, a na pewno w Dr Starngelove (bomba), Kingsajz (plyn) lub Being John Malkovitch (portal do mozgu).  Albo inaczej:  co w twoim mniemaniu jest filmem sf?  Pokaz mi film 100% owo sf, bez elementow fantasy, a bede ci bardzo wdzieczny.  
Ja utrzymoje ze miedzy sf a fantasy nie ma prawie zadnej roznicy.
Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Styczeń 20, 2005, 08:45:59 pm
Co do Diuny to wydaje mi się ona takim filmem fantasy wsadzoną w oprawkę sci-fic.
Zdaje się że ktoś już o tym filmie wspominał, ale powiem ,że gdyby nie posłodzone zakończnie, z całego serca polecałbym Kontakt. Co za napięcie gdy gł. bohaterka zostaje wysyłana w nieznane. A poza tym od roku poluję na Odyseję kosmiczną 2001 ,  ale niestety na naszych kanałach cisza.  >:(

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 20, 2005, 09:49:48 pm
Zgadzam się w 100% z Sokratesem w sprawie określenia czym jest SF.

W sprawie wypowiedzi nty_qrld. Ja zdecydowanie polecałbym Kontakt. Co tam zakończenie... Film był dobry!
Sam poszukuję Odysei 2001 a posiadam 2010. Też dobry i też polecam. Dam ci znać na forum jak gdzieś zauważe 2001, bo powiem szczerze, że gdzieś niedawno to widziałem i z wielkim bólem serca musiałem obejść się smakiem - brak gotówki... :'(

Przy okazji polecam jeszcze jeden film - Kula. Podejrzewam, że będę w mniejszości jeśli chodzi o tą pozycję, gdyż z rozmów ze znajomymi  wynika, że film ten naprawdę podobał się garstce ludzi, a cała reszta uważa go za przysłowiowe dno - mimo to podobał mi się.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 20, 2005, 10:46:41 pm
Socrates, do kogo tak w ogole pisales? :)

A fantasy rozni sie od sci-fi chocby tym "sci" (tak na szybkiego cos sklecilem ;) )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 21, 2005, 02:50:15 am
Socrates o ile rozumiem adresował do indywiduum zwanego Pastorem. Ten ostatni z kolei posługuje się jakąś zawężoną definicją sf, która prawdopodobnie obejmuje wyłącznie dzieła zawierające jakieś obrazki w stylu techno czy tez jego ukochanego cyberpunka.
Szkoda to wielka. Tak naprawdę szkoda po prostu, że człowiek ten (zwany Pastorem) kieruje się, jak widać, wyłącznie swoim gustem, lecz zamiast się do tego przyznać używa terminologii opartej na tożsamości:

coś mi się podoba <=> coś jest SF
coś mi się nie podoba <=> to nie jest prawdziwe SF! .

W drugim przypadku ( to nie jest prawdziwe SF !) używa, miast uzasadniać, zwrotów w tym kontekście obelżywych, jak ,,bajka'' itp.

To zachowanie godne najwyższej krytyki.

Nie rozumiem bowiem, jak można np. ,,Diunę'' odradzać, a polecać ,,Piąty Element''. Oba filmy mają z nauką niewiele wspólnego (także człon ,,science'' odnosi się do nich słabo - bowiem w obu przypadkach mamy do czynienia z faktami z punktu widzenia nauki wysoce nieprawdopodobnymi:

-podróże nadprzestrzenne, istnienie ,,nawigatorów'' istnienie ,,przyprawy'' (jako jednej substancji działającej na wszystkie gatunki), i kilka innych rzeczy.
(DIUNA)
-podróże nadprzestrzenne, możliwość regeneracji organizmu z kilku części DNA w trakcie kilkudizesięciu sekund; istnienie ,,nadprzyrodzonych'' sił.
(PIĄTY ELEMENT)

Niemniej w obu przypadkach uważam te filmy za bardzo dobre.
 W pierwszym (DIUNA) mamy do czynienia z wizją swiata opartą oczywiście na fikcjach (stąd balans między ,,science'' a ,,fiction'' przesuwa się w stronę fiction) ale równoważone jest to przez bardzo realistyczną (science) wizję struktury społecznej, zależności ekonomicznych, politycznych. Jest to więc SF ,,pełnom gembom''.
  W drugim przypadku (PIĄTY ELEMENT) mamy film pełen prawie magicznych zjawisk, niemniej po raz kolejny osadzony w dosyć spójnej, i co najważniejsze bardzo humorystycznej rzeczywistości (elementy komedii). Powoduje to, że widz nabiera koniecznego w takich przypadkach dystansu (konieczne przy balansie science:fiction~30:70) i świetnie się bawi. Ponadto film zawiera pewne, coprawda dla widza dorosłego raczej banalne, niemniej szczerze przedstawione przesłania moralne.

  Jak widać oba filmy przedstawiają się jako dzieła pozbawione wybitnego nowatorstwa, nie są to dzieła rewolucyjne, nie stanowią początku odmiennych gatunków. Mimo to nie wszystkie filmy muszą być przełomowe! Są to filmy po prostu nie najgorsze. Można zatem z całą stanowczością stwierdzić, że wybór jednego z nich do polecenia a drugiego do odrzucenia (i zelżenia) nie może być poparty niczym więcej niż tylko gustem.

  Tak właśnie postępuje obywatel Pastor przyjmując dodatkowo swoje niskich lotów wywody za jedyną słuszną prawde - tak bowiem można wnioskować z tonu wypowiedzi. Pastor wydaje się niemalże obrażony tym, że ktoś może być wielbicielem np. ,,Diuny''.
  Za to ,,be'' nie jest cały ,,cyberpunk''.

  Jest to zachowanie niegodne forum dyskusyjnego; lecz pasujące raczej do forum obelgowego, jeśli takowe istnieją.

 
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 21, 2005, 09:58:20 am
Jeszcze w sprawie samego SF. Dzisiaj jest to naprawdę szerokie pojęcie. Weźmy pod uwagę taką Ucieczkę z NY. Gdyby wyeliminować z tego filmu fakt, że przedstawia niedaleką przyszłość i opisuje pewien bardzo specyficzny sposób "przechowywania" więźniów to film ten byłby filmem sensacyjnym.  Należy jednak do SF dzięki dwóm powyższym faktom.
Jest tu więc trochę fikcji i prawie nie ma w ogóle nauki za to jest cała masa akcji. W zasadzie rozróżniam na dzień dzisiejszy dwa gatunki SF, są to:
1. typowe SF (a więc trochę nauki i trochę fikcji - w zasadzie proporcje są tu prawie dowolne)
2. fantasy (historie niejako SF, ale usytuowane w odległej przeszłości - np: Conan, LOTR itp...)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 21, 2005, 10:19:52 am
etam, fantasy to nie s-f  :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 21, 2005, 10:39:28 am
No dobrze.

Wiem o co Ci chodzi. Zatem istnieje SF i fantasy, gdzie fantasy nie jest podzbiorem SF. Teraz chyba się zgadzamy. Pisałem poprzedniego posta bardziej ogólnikowo.

Pozdrawiam,
Deckart

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 21, 2005, 03:13:50 pm
Pi zaliczam do gatunku sci-fi (a także do dramatu i thrillera) ponieważ traktuje o pewnym niezwykłym naukowcu, który stara się odkryć wzór opisujący wszystko. Więc już ten sam pomysł wydaje mi się zarówno science jak i fiction.  8)

Co do Diuny to wydaje mi się, iż Pastor miał na myśli współczesną wersję a nie tą Lyncha (pisze, że widział jedną część i podziękował, a przecież kultowa Diuna była jednoczęściowa)

Przyłączam się do grupy której Kula się podobała. Nie rozumiem czemu film został tak zjechany. Pomysł dobry, aktorzy dobrzy, wykonanie dobre. Może nie jest to pozycja kultowa, ale warta obejrzenia.  :)

Tak przy okazji topicu Help Me, to przypomniał mi się jeszcze jeden, naprawdę dobry (poza osłodzonym zakończeniem) film (jeśli ktoś już go proponował, to przepłaszam, za przeoczenie). Chodzi mi o Altered States (Odmienne stany świadomości), który to traktuje o naukowcu ogarniętym pasją dotarcia w głąb ludzkiej świadomości i odkrycia co ona skrywa. Gorąco polecam.  8)

Z jeszcze innej beczki, to ilekroć czytam książki Lema, to zastanawia mnie dlaczego tak mało filmów powstało na ich podstawie.  ??? Przecież to świetne gotowe pomysły na film!  :o Do tego przy popularności Pana Stanislawa oraz nie banalności poruszanych przez niego tematów, nie byłoby problemu ze zgromadzeniem ogromnej publiki  :o (zwłaszcza, że obecnie filmy sci-fi cieszą się duża popularnością). Oczywiście opowiadam się jedynie za realizacją filmową stojącą na wysokim poziomie merytorycznym, odrzucając jednocześnie wszelkiego rodzaju produkcje efekciarskie, jako swego rodzaju herezje.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 21, 2005, 03:44:37 pm
z tym Pi to jakos nie umiem nic wymyslic... stworze zatem taka definicje sci-fi by Pi do niej nie wchodzilo

film sci-fi to film dziejacy sie w przyszlosci

;D

to altered states tez mi bardziej pod psyhologiczny podchodzi niz s-f ;) (znaczy z Twojego opisu bo nie widzialem)

a ksiazek Lema to ja prosze lepiej nie brudzic!!! <wymachuje ręką>
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 21, 2005, 10:57:09 pm
Ok, będę miał w przyszłości na uwadze taką interpretację przez Ciebie ów gatunku  :)  (chociaż uważam ją za zbyt ograniczoną   :P)

Altered States jest jak najbardziej także filmem psychologicznym.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: bio w Styczeń 23, 2005, 02:50:13 pm
Dość dawno nie zagladalem na forum wiec watek ten musialem przeczytac hurtowo. Moze dlatego nie zauwazylem by wymieniony zostal film Hardware, a sadze ze ten klasyczny tytul powinien sie tu pojawic.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 24, 2005, 09:08:03 pm
No tak... a ja ze swojej strony zrobiłem w dniu wczorajszy zupełnie niespodziewany zakup, trafiając przypadkiem na ,,Test Pilota Pirxa" na dvd.
Normalnie jestem oszczędny, ale zobaczywszy tą płytę oprzytomniałem dopiero wtedy, gdy biegnąć do domu z zaciśniętymi na niej rękami zauważyłem, że nie mam rękawiczek (-9 stopni, to zobowiązuje...) Na szczęście nie była taka droga.
Filmu tego nigdy nie widziałem.
Dla formalności, Test Pilota Pirxa został nakręcony w 1979, reżyserem był Marek Piestrak.


(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/0.gif)
Tak wygląda płyta z filmem.


Od początku byłem świadom, że czeka mnie ciężka przeprawa, ponieważ oglądanie efektów specjalnych na poziomie Pana Kleksa może być powodem do nagłego wezbrania komizmu, ale na szczęście okazało się, że nie jest tak straszno.
No ale chyba nie dziwicie się, że chciałem ten film zobaczyć!
Toż to ekranizacja Lema pełną gębą :)  (Dokładnie ekranizacja opowiadania Rozprawa z Opowieści o Pilocie Pirxie.)


(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/1.jpg)
Komandorze Pirx, to musi być Saturn


Oczywiście opowiadania streszczał nie będe, przejdę od razu do swojej percepcji filmu. Mamy tu do czynienia z obrazem który, niejako z konieczności, nadbudowywuje trochę opowiadanie (dołożono nieco wydarzeń). Mamy zatem przedłużony fragment ,,naziemski'' (przed wylotem w kosmos).


(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/2.jpg)
Druga sonda gotowa do odpalenia...


Może to być nieco irytujące, ale co tam. Sam scenariusz i gra aktorska nie budzą raczej zastrzeżeń. Pirxa gra Sergiej Desnitski, trzeba przyznać że nawet całkiem nieźle pasuje do moich wyobrażeń. Daleko odstaje od utrwalonego przez kino akcji wizerunku bohatera, ale, przeczytawszy książkę, znamy Pirxa raczej jako utwardzonego sceptyka, niż kretyna. Dodano także kilka scen w których Pirx wspina się w górach (niestety nie księżycowych). Ciekawy zabieg.

(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/3.jpg)
Aleksandr Kajdanowski gra neurologów równie dobrze jak Stalkerów.


Mnie osobiście zainteresował także fakt, że w filmie pojawił się Aleksandr Kajdanowski, dobrze znany wszystkim, którzy widzieli Stalkera Tarkovskiego. Tutaj także zagrał świetnie, choć oczywiście jego rola jest drugoplanowa.


(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/4.jpg)
Jeden z członków załogi widziany na monitorze Pirxa.


Nie za bardzo przypadła mi z kolei do gustu oprawa dźwiękowa, oparta na syntetyzowanych dźwiękach robionych zdaje się na jakiejś ośmiobitowej platformie: brzmieniowo przypominało to symfonie Wielkiego Elektronika ze wspomnianego już Pana Kleksa (o zgrozo przypomniał mi się także Golarz Filip.)


(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/5.jpg)
Komandor Pirx w całej okazałości.


Jeśli chodzi o realizację i efekty, to cóz, efekty są cudowne:) Oglądamy zrobione ze styropianu pierścienie Saturna (te są chyba najgorzej zrobioną rzeczą w całym filmie). Ogień wylotowy ze statków jest także raczej feralny, a miniatury statków same w sobie niezbyt szczegółowe. To wszystko sprawia, że skojarzenia z Pi i Sigmą z Matplanety nabierają mocy (Ci młodsi pewnie nie będą mieli tych skojarzeń, więc im współczuję zupełnie ::)  ). No cóz, to w końcu film z 1979 r. Nie ma się co dziwić.


(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/6.jpg)
,,Goliat''


Wnętrza ,,Goliata'' (statku Pirxa, dla tych co nie czytali) przedstawione są fajnie, jest całkiem ,,strawny'' klimat.  Najbardziej podoba mi się sterownia i korytarze.
Smaku produkcji dodaje fakt, że udział ZSSR w realizacji był jak na owe czasy minimalny! Zrobili trochę efektów, no i wypożyczyli kilku aktorów. Tak czy inaczej, film jest polski od podłogi po sufit.


(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/7.jpg)
Sterownia statku widzianego au face.


Ogólnie, podsumowując, polecam film maniakom Lema.
Wszakże, moi drodzy, jest to co by nie było ekranizacja Pirxa, więc powinniśmy być zupełnie bezkrytyczni ! :)

Film ma tę niewątpliwą zaletę, że przy całej swojej ciężkawości wizualnej, jest ekranizacją wierną.
Marek Piestrak odpuścił sobie wpychanie w film propagandy, rozbudowywanie go o wizytę Pirxa na zebraniu PZPR itp., przedstawił po prostu w miarę rzeczowo to, co trzeba, tu i tam rozciągając, aby film osiągnął przyzwoite 95 minut długości .  Otrzymujemy zatem film bez istotnych odstępstw od literackiego oryginału.

Oczywiście nie jestem na tym forum od dziś, więc wiem że co poniektórzy, widząc rury od odkurzaczy wmontowane w kombinezony pilotów lub statki kosmiczne zrobione z gaśnic i mydelniczek dostaną niepowstrzymanych odruchów zwrotnych i odmówią oglądania takowych filmów; jednak uważam że mimo to, kto jak kto, ale maniacy Lema przełkną go bez problemu!
Trzeba wszakże pamiętać, że film pochodzi z 1979r. (zupełnie tak jak ja ) więc nie można krytykować go tak, jakby 1979 był dziś. Jak na owe czasy wygląda całkiem, powiem, przyzwoicie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: bio w Styczeń 25, 2005, 12:23:22 am
Ostatni raz oglądałem ten film.... dawno.
Wtedy podobał mi się mimo "efektów specjalnych". Ciekawy jestem jak odebrałbym go teraz :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 25, 2005, 02:50:56 am
Witam serdecznie i pozdrawiam wszystkich forumowiczów!
Oglądałem ten film wieki temu, jeszcze jako osesek, leciał w telewizji. Ponieważ uczyłem się czytać na książkach Lema, zrobił na mnie duuuuże wrażenie. Szczególnie traumatycznie wrył mi się w pamięć moment urwania łapek Caldera :o :). Może jeszcze kiedyś doczekamy się innych ekranizacji, lepszych niż Solaris.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Styczeń 25, 2005, 02:55:11 am
Szkoda ze nigdzie nie moge tego filmu zdownloadowac (sorry za spolszczenie).
Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 25, 2005, 03:41:44 am
Cytuj
Witam serdecznie i pozdrawiam wszystkich forumowiczów!

[...]

Szczególnie traumatycznie wrył mi się w pamięć moment urwania łapek Caldera :o :). .


Witaj :) Fajny pseudonim  ;)

Jeśli chodzi o traumę to ja mam niemiłe wspomnienia z pana Kleksa (Adolf, Wilki   (Melośmiacz...  ;D) hehe) więc cieszę się że "Test...." obejrzałem dopiero teraz :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 25, 2005, 10:01:10 am
Cytuj
on Today at 1:50am, NEXUS6 wrote:Witam serdecznie i pozdrawiam wszystkich forumowiczów!


No proszę! Mój Voight-Kampff wykrywa tutaj fana pewnego filmu? Witam gorąco Nexus6..... ;D

W nawiązaniu do Pirxa:
Ze zdjęć to nie wygląda tak źle.


A przy okazji to chyba leciało tak: "My kosmici Pi i Sigma dwa matplanetyczne znaki, zbiór przyjaciół z jednej paki....". Tak mi się sentymentalnie skojarzyło, bo pamiętam jak zawsze czatowałem po lekcjach, jeszcze w podstawówce, przed telewizorem, żeby zobaczyć ten program.

PS.
Zainteresowały mnie te zdjęcia. Terminusie gdzie kupiłeś to DVD?

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 25, 2005, 11:16:27 am
w sumie bym sobie obejrzal, tylko kurcze najpierw chcialbym pirxa przypomniec a jednak nie znalazlem swojej kopii :/
i wlasnie, gdzie i za ile kupiles DVD Terminusie?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 25, 2005, 01:22:12 pm
Witam kolegę NEXUSa6 :)

Filmu tego nie widziałem już tak daaaawno, że mi Terminusie narobiłeś na niego strasznego smaka :)

Gdy pierwszy raz oglądałem ten film, byłem jeszcze kilkuletnim brzdącem i pamiętam, że tak mnie przerażały te roboty w ludzkiej formie, że wyleciałem z rykiem z sali kinowej  :D Z Akademią Pana Kleksa miałem podobnie (dziecko robot było straszne, a czarę przepełniło pojawienie się wilkołaków :D ) Mając to na uwadze to sam się sobie dziwię, że potem sci-fi zainteresowało mnie tak bardzo i obecnie ogląda (i czyta) mi się je z taką przyjemnością  ;)

Sigma i Pi, ehh stare dzieje. To był naprawdę dobry pomysł na telewizję edukacjyną  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 25, 2005, 05:30:42 pm
Wow to tak się składa, że ja na panu Kleksie (byłem wtedy z przedszkolem w kinie) uciekłem z kina dokładnie na scenie z wilkołakami i poszedłem do przedszkola układać leżaki... (cały film odważyłem się obejrzeć dopiero z dziesięć lat później chyba :)   ) .

A dla tych co mieszkają w Polsce i mogą sobie kupić, jeśli chcą, to DVD kupiłem normalnie w hipermarkecie... Żeby nie robić kryptoreklamy napiszę, że pierwsza litera nazwy to "T", druga "E", trzecia jest trzecią literą alfabetu a czwarta to "O".
A nie... tam jest pięć liter... e no jeszcze "S".
Aha miałem jesze dopisać za ile... no 29PLN.

Film, z tego co tu widzę na pudełku, wyszedł w serii Kino Świat (www.kinoswiat.pl).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: bio w Styczeń 25, 2005, 05:34:06 pm
Ależ scena z wilkołakami w "Akademii Pana K." była jedną z najfajniejszych. Tam wszak o podkład muzyczny zatroszczył się zespół TSA  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 25, 2005, 05:35:51 pm
Cytuj
Zainteresowały mnie te zdjęcia.



A no widzisz, opłacało się zrzucać klatki :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 25, 2005, 05:36:41 pm
Cytuj
Ależ scena z wilkołakami w "Akademii Pana K." była jedną z najfajniejszych. Tam wszak o podkład muzyczny zatroszczył się zespół TSA  ;D


Hehe no metalu zacząłem słuchać dopiero w wieku 12 lat, a jako sześciolatkowi TSA mi bynajmniej nie podeszło :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: bio w Styczeń 25, 2005, 05:44:56 pm
co sie odwlecze...  ;)
grunt, ze w wieku lat 12 ujrzałeś światło  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 25, 2005, 08:04:08 pm
Jak to miło być miło powitanym!  :D Dzięki. Co do filmów: Terminus, Dekart, oglądałem Bladerunnera kilkanaście razy, w obu wersjach i obu wersjach językowych i nigdzie nie wychwyciłem nic co sugerowało by replikanckość Dekarta. A Wy? Książka nie ma nic wspólnego z filmem, a w porównaniu do niego jest pusta, płaska i banalna. Zazwyczaj jest na odwrót.
Niezwykle brzemiennym w treść i ważne przesłania jest film "Dzień niepodległości", dowodzący niezbicie, że pod przywództwem dzielnej armi amerykańskiej ludzkość nie ma się czego obawiać w całym wszechświecie (i wszystkich równoległych tyż) ;D
Oglądał ktoś ekranizację "Przekładańca" Lema? W jednej z głównych ról Kobiela.
Ktoś dobry, np. Gilliam powinien zekranizować "Kongres "! To by była bomba!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: bio w Styczeń 25, 2005, 08:31:12 pm
o ile pamiętam rozważania o człowieczeństwie Deckarta pojawiają się [link=http://www.sci-fi.pl/content.php?review.96]w tej recenzji[/link]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 25, 2005, 09:44:40 pm
Wielkie dzięki, Bio!
Nadal nie widzę potwierdzenia teorii o sztucznym pochodzeniu Dekard-a. Ale cóż, film jest na tyle oniryczny i rozmazany znaczeniowo, że każdy może go sobie wykładać różnie. Dla mnie jednorożec to zgodnie z mitologią symbol czystości, dobra i niewinności. Ciągle nie mogę też zrozumieć nazywania replikantów robotami i androidami.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 25, 2005, 11:06:15 pm
To jak byś ich nazwał?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 26, 2005, 01:22:41 am
Posted by: Terminus Posted on: Today at 10:06pm
To jak byś ich nazwał

Nazwałbym ich tak, jak byli nazwani w wersji anglojęzycznej filmu: replikantami. Czyli chodzi o to, że byli replikami istot ludzkich. Robot, android jednoznacznie wskazuje na wykonanie z krzemu i metalu, a cały sens i PRZERAŻAJĄCO prawdopodobna wymowa filmu opiera się na tym, że były to istoty wykonane z tego samego materiału co my: białka i nukleotydów. Jedyna różnica to niewielka różnica w zapisie genetycznym, która sprawiała, że nie byli uznawani za ludzi. Lem pisał (w Bombie Megabitowej bodajże) o ustaleniu w prawie amerykańskim możliwości opatentowywania partii ludzkiego genomu. Pisał też o zakazie prostego klonowania ludzi, ale też o możliwości tworzenia i dowolnego manipulowania częściami składowymi z których człowieka, teoretycznie na razie, stworzyć można. W zasadzie więc po drobnych modyfikacjach (które można by uznać za różniące replikantów od ludzi) można stworzyć replikanta/człowieka (piszę oczywiście o odległej/filmowej przyszłości). Więc różnica pomiędzy człowieczeństwem, a nieczłowieczeństwem zaciera się. I to nie na poziomie świadomości tylko, ale także na poziomie podstawowym budulca. Dlatego właśnie uważam tan film za tak genialny! Nie mówi on o problemie świadomości w maszynie i porównania jej do świadomości ludzkiej, ale podchodzi do problemu od zupełnie innej strony, znacznie nam bliższej czasowo i prawdopodobieństwowo. Na razie co prawda firmy opatentowują swoje prawa do części ludzkiego genomu ze względu na już realne możliwości tworzenia leków i terapii genowych, ale w przyszłości: kto wie...
Wychodowano już ludzkie ucho na plecach myszy, a od ucha do mózgu droga krótka... ;) Jak zaś wiadomo dla myśli i kapitału nie ma barier nie do obejścia! I kto i co decydować będzie wtedy o tym gdzie kończy się człowiek, a zaczyna nieczłowiek? Jak wiadomo chęć zysku i władzy była w ludzkiej historii przyczyną mordowania i niewolenia milionów, więc na moralne ograniczenia w dziedzinie manipulowania cegiełek zycia nie ma co liczyć :'(. Chętnie popolemizuję w tej materii
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 26, 2005, 02:05:59 am
NEXUS6: Co do Blade Runnera to chyba takim jedynym wyraźnym momentem w którym sugeruje się widzom, że Rick Deckard może być androidem jest scena w jego mieszkaniu w której Rachael pyta go czy on przeszedł test na człowieczeństwo. Rick tajemniczo nie odpowiada :) Reszta to raczej strasznie luźne insynuacje, które równie dobrze mogą takowymi nie być. Chyba, że czegoś nie pamiętam.  ???
Przekładańca oglądałem. Nawet dobry.

Jeżeli chodzi o moralne zakazy w sprawie wykorzystywania klonowanych (czy też stwarzanych w inny sposób) ludzi i istot temu podobnych, to mi się właśnie wydaje, że brak przyzwolenia społeczeństwa na coś takiego może to znacznie ograniczyć. Tego typu badań zupełnie zabronić się nie da - zawsze będą prowadzone w jakichś tajnych laboratoriach.- ale można uniknąć prowadzenia ich na skalę globalną. Wbrew pozorom, społeczeństwa demokratyczne, mają całkiem spory wpływ na tego typu zachowania. Jeżeli coś takiego by przeszło, to pewnie w taki sposób, iż można by podsunąć ludziom jakąś z tego korzyść której nie potrafili by jednoznacznie odrzucić (i możliwe, że właśnie tak będzie). Chodzi mi tu o kontrowersje podobną choćby do takiej kwestii czy moralne jest tworzenie embrionów tylko do celów naukowych. Przeciwstawiają się tutaj sobie: możliwość ewentualnego zabicia istnienia (i pewne kwestie religijne) kontra postępy w medycynie mogące uleczyć znaczną liczbę osób (a tozawsze spora pokusa, nawet jeśli byłaby niemoralna).

Może warto założyć na ten temat oddzielny topic?  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 26, 2005, 03:00:35 am
Falcor, nie podzielam Twej wiary w demokrację ;). Historia uczy, że nie ma takiej idei, która odpowiednio podana nie została by przez ludzi (w ich masie) przyjęta :'(. Moralność jest względna, jak mało co i bardzo rozciągliwa, zwłaszcza gdy rozciąga ją władza...
Chyba warto założyć osobny temat, więc może poprzestanę na tym. W Twoje ręce ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 26, 2005, 10:15:27 am
Cytuj
Może warto założyć na ten temat oddzielny topic?  :)

patrz temat "eugenika" ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 26, 2005, 11:07:34 am
Pojawiła się tutaj kwestia poprawności nazewnictwa replikant, android, i robot. Zdecydowanie odpada nazwa robot. Sens jest chyba całkowicie wyraźny.  Miałem kiedyś książkę, w której opisane były definicje przeróżnych tworów SF, więc nie pamiętam definicji androidów. Mimo to uważam, że replikant jest rzeczywiście specyficznym i zupełnie nowym określeniem zastosowanym przez Dicka i świetnie się na jego potrzeby nadaje. Podobieństwa do androida wynikają jednak z kilku spraw:
1. Replikanci i androidy są produkowane masowo
2. Nie przechodzą procesu rozwoju w sensie ludzkim. Chodzi mi o dzieciństwo itd...
3. Mają ustalony czas działania. e.g four years life-span  ;D
4. Są poprawieni względem ludzi, czyli mogą pracować np: w niesprzyjających dla zwykłego człowieka warunkach.

A różnice:
1. Replikanci są naszą poprawioną genetycznie imitacją. Trudno tutaj nawet powiedzieć, że są poprawieni genetycznie. Gdyby tak było Voight-Kampff nie byłby potrzebny. Wystarczy pobrać delikwentowi probkę krwi i zbadać. Replikanci moim zdaniem byli dalece bardziej wyszukaną technologią poprawy ludzkiego organizmu.
Natomiast adroid jest w moim mniemaniu jedynie zewnętrznie podobny do człowieka - może być wręcz identyczny. Jego wnętrze to natomiast w pelni sztuczny twór biotechnologii.
2. Replikaci (model nexus6) miał możliwość rozwoju swojej osobowości oraz swoich emotional responses  :D.  

Tyle na szybko przychodzi mi do głowy.

Jeśli chodzi o podobieństwa do książki to trudno mi się wypowiedzień. Posiadam i czytałem spory kawał czasu temu oryginał Dicka. Przeczytam jeszcze raz i się wypowiem.

Jeśli chodzi o człowieczeństwo Ricka to zdecydowanie opowiadam się za tym, że jest człowiekiem. Sporo czytałem kiedyś wypowiedzi na jakimś amerykańskim forum na ten temat. Zwolenników i przeciwników tej teorii jest prawie po równo. Ja przyzwyczaiłem się do tego, że jest człowiekiem. Mam mocne argumenty za i słabe przeciw. Nie wiem czy jest to jednakże właściwe forum na taką dyskusję. Więc nie rozwijam tematu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 26, 2005, 11:11:15 am
Na sprawę klonowania odpowiadam w wątku eugenika. Za chwilę coś tam napiszę.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 26, 2005, 12:34:58 pm
ja, mimo ze nie pamietam filmu <robi uniki przed sypiacym sie gradem kamieni> stwierdzam na bazie tego co piszecie ze to ze nie wiadomo czy byl replikantem czy nie jest sensem filmu i przeslaniem ze nie ma roznicy czy jest replikantem czy nie; czyli w filmie wlasnie o to chodzilo ze nie ma byc wiadomo i z zalozenia jest to problem nierozstrzygalny, zatem nie ma sensu rozwazanie go, trzeba go przyjac
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 26, 2005, 03:45:39 pm
Cytuj
ja, mimo ze nie pamietam filmu <robi uniki przed sypiacym sie gradem kamieni> stwierdzam na bazie tego co piszecie ze to ze nie wiadomo czy byl replikantem czy nie jest sensem filmu i przeslaniem ze nie ma roznicy czy jest replikantem czy nie; czyli w filmie wlasnie o to chodzilo ze nie ma byc wiadomo i z zalozenia jest to problem nierozstrzygalny, zatem nie ma sensu rozwazanie go, trzeba go przyjac


Tak. To także dosyć popularne podejście do tematu. Mimo iż, jeszcze raz wspomnę, że uważam Ricka za człowieka, to jestem w stanie zgodzić się z tą teorią.

PS.
Jeśli nie pamiętasz filmu.... to gorąco polecam... znam go na pamięć. ;)


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 26, 2005, 03:54:04 pm
wiem wiem, lezy i czeka... kiedystam (chyba bylem maly) ogladalem ale znudzil mnie czy cos, albo byl za ciezki i nie zrozumialem i sie pogubilem; generalnie w ogole nie pamietam o co w nim chodzi
moze teraz zaskocze...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Styczeń 26, 2005, 04:54:54 pm
Cytuj
ja, mimo ze nie pamietam filmu <robi uniki przed sypiacym sie gradem kamieni> stwierdzam na bazie tego co piszecie ze to ze nie wiadomo czy byl replikantem czy nie jest sensem filmu i przeslaniem ze nie ma roznicy czy jest replikantem czy nie; czyli w filmie wlasnie o to chodzilo ze nie ma byc wiadomo i z zalozenia jest to problem nierozstrzygalny, zatem nie ma sensu rozwazanie go, trzeba go przyjac


Nasuwa się analogia do Fiaska.
pzdr

PS Runnera też jak na złość w TV nie puszczają  >:(  >:(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 28, 2005, 08:44:41 pm
Piątkowy wieczór nastał, za oknem zawierucha, więc najlepszym pomysłem jest dobry film i kawusia.

Po raz nie wiem już który oglądam właśnie "Alien" by Ridley Scott. Oglądam to nawet za mało powiedziane, zachwycam się i znajduję za każdym razem coś nowego i niepowtarzalengo w tym arcydziele.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 28, 2005, 09:16:03 pm
Cytuj
Piątkowy wieczór nastał, za oknem zawierucha, więc najlepszym pomysłem jest dobry film i kawusia.



Na piątkowy wieczór to nie Alien , tylko Napoleon Dynamite się nadaje :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 28, 2005, 09:44:09 pm
Użyłaś słowa klucza - Alien to bezdyskusyjne arcydzieło. W zasadzie to całą kinematografię SF dzielę na tą przed Alienem i po Alienie. Gorąco pozdrawiam i życzę miłego piątkowego oglądania.
A tak przy okazji. Oglądasz z video czy z DVD? Jeśli z DVD to jak podoba ci się alternatywna ścieżka dźwiękowa?

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 28, 2005, 10:09:54 pm
Oglądam fillm z DVD i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie np. wersji z lektorem (nie mówiąć już o np. czeskim dubingu  ;) ;)

Przyznam jednak, że nie obejrzałam jeszcze całego filmu z alternatywną ścieżką dźwiękową. Może jestem zbyt przywiązana do tej podstawowej, która jest przecież niesamowicie "zgrana" z filmem (mam na myśli muzykę i każde nawet najdrobniejsze dźwięki).
Za każdym razem ogromne  wrażenie robi na mnie scenografia i wręcz fotograficzna dokładność z jaką jest dopracowane każde wnętrze.

Dodam jeszcze jeden mały wniosek, a mianowicie
Ellen Ripley idealnie pokazuje jak silny jest w człowieku instynkt przetrwania. Pierwsz i podstawowa różnica pomiędzy nami a androidami. Życie jest the most important.

Pozdrwiam kolegę maniaka i życzę miłego weekendu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Hanneggem w Styczeń 29, 2005, 12:50:49 am
Witam!
Przeczytałem cały wątek i albo mam coś z oczami albo nie było wzmianki o dobrym filmie.
Event Horizon (polski tytuł oczywiście bez sensu - Ukryty wymiar)
Klimatycznie pasujący mi do Aliena,a jednocześnie inny.Dla mnie kawał niezłego kina,które nie kpi z inteligencji widza i potrafi wciągnąć zgrabną mieszanką s-f i grozy.Bo tej w końcówce naprawdę nie brakuje.
I żeby zająć stanowisko w kwestii filmów już wymienionych.
Warte obejrzenia:
Blade Runner - ten film to AA - Absolutne Arcydzieło - i żeby było śmieszniej też wolę pierwszą wersję.Łyknąłem ją ze zjechanej kasety VHS w grudniu 86-tego roku w jakąś niedzielę między 4-tą a 6-tą rano.Wbiło mnie w fotel i tak już zostałem.Od razu uprzedzam - każdego kto będzie czepiał tego filmu - wyzywam na udeptaną ziemię :D
Alien - za grozę i projekty H.R.Gigera
Aliens - za akcję i emocje
Diuna - za Lyncha,za to że był naprawdę blisko książki,a nawet bliżej,bo pokazał Nawigatora Gildii,którego opis pojawia się w Mesjaszu
Event Horizon - już pisałem
Matrix - pierwszy - był naprawdę ciekawy i wtedy świeży,robił wrażenie
Brazil - za szokujący obraz biurokracji totalitarnej
Odyseja 2001 - za to,że jest :)
The Thing - za ten mróz i ciągłą dezorientację kto jest kim/czym
Nie warte obejrzenia:
Dzień Niepodległości,Armageddon,Kula - itp. - szkoda słów - banał fabuły i kosztowne obrazki
Serial Diuna - 4 odcinki - i o 4 za dużo...
Gwiezdnych Wojen tykać nie będę,bo chcę tu jeszcze trochę pożyć :D
Pozdrawiam!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 29, 2005, 01:37:24 am
Gorąco polecam 2 filmy o tematyce nie sf:
Fear and loathing in Las Vegas (polski, jak zwykle inny tytuł: Las Vegas parano) - pomimo zupełnie innej fabuły zdaje się przypominać klimatem Kongres Lema
2 filmy Jana Jakuba Kolskiego - Jańcio Wodnik, Cudowne Miejsce - bardzo metaforyczna, symboliczna opowieść o ludzkiej naturze, dobru i złu... o wszystkim właściwie. Klimat-niesamowity!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 29, 2005, 04:46:43 am
Tak zupełnie off topic, to widząc rozmowę kogoś z nickiem ,,deckard'' z ,,rachel'' ma się skojarzenia tak mocne, że mogliby się Państwo bez przeszkód umówić, na... uhm.. wspólny test Void-kampfa :)

To musi być przeznaczenie  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 29, 2005, 10:12:57 am
Rzeczywiście, ostatnio sporo tu się pojawiło dick'owskich nikców.  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 29, 2005, 10:27:06 am
Cytuj
Przeczytałem cały wątek i albo mam coś z oczami albo nie było wzmianki o dobrym filmie.
Event Horizon (polski tytuł oczywiście bez sensu - Ukryty wymiar)

Rzeczywiście, ten tytuł powinien się tutaj pojawić, ale mi umknął. Wspominałem o nim za to w wątku "taka nieśmiała teoria". Zapraszam do przeczytania. Pojawiła się tam ciekawa dyskusja na temat wymiarów.

Cytuj
Wbiło mnie w fotel i tak już zostałem.Od razu uprzedzam - każdego kto będzie czepiał tego filmu - wyzywam na udeptaną ziemię  

Ani mi się sni wyzywać Cię kolego Hanneggem na udeptaną ziemię - myślimy tak samo  :)


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 29, 2005, 02:10:19 pm
Event Horizon co najwyżej miał aspiracje do dobrego filmu. Nie powiem, żeby to było jakieś dno, ale jest to film typu Fire And Forget  :), który nic niezwykłego do kina nie wnosi. W dodatku w końcówce zaczyna być mocno banalny. Porównywanie go z Alienem to... herezja!  ;)

Z kolei Kula jest, według mnie, warta obejrzenia. Wszyscy się jej czepiają i chyba zrobiła się z tego taka moda, a ja nie bardzo rozumiem dlaczego  ??? . Nareszcie był to jakiś film w którym nie wszystko zostało wytłumaczone do końca i podane jak na tacy.

Gwiezdne Wojny są nietykalne  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 29, 2005, 02:40:56 pm
Cytuj
Blade Runner - ten film to AA - Absolutne Arcydzieło - i żeby było śmieszniej też wolę pierwszą wersję.Łyknąłem ją ze zjechanej kasety VHS w grudniu 86-tego roku w jakąś niedzielę między 4-tą a 6-tą rano.Wbiło mnie w fotel i tak już zostałem.Od razu uprzedzam - każdego kto będzie czepiał tego filmu - wyzywam na udeptaną ziemię


Podejmę ryzyko, przecież do odważnych świat należy!!!!!
Zacznę od tego w czym oboje bez wątpienia się zgadzamy - Blade Runner jest ponadczasowym, niedoścignionym dla innych reżyserów dziełem.
Niestety nie pamiętam dokładnie (a szkoda  :-/) kiedy widziałam go pierwszy raz. Towarzyszy mi jednak na każdym kroku i wniósł w moje życie wiele zmian  8)

A teraz, no właśnie to jest ta różnica poglądów - dla mnie wersja reżyserka jest lepsza.
Wiem, wiem...wielu podobają się myśli Deckard'a, ale moim zdaniem ułatwiają one po prostu zrozumienie filmu, nic poza tym nie wnoszą.
Wersja reżyserka natomiast jest bardziej tajemnicza, nic nie jest tak dosłowne jak w przypadku tej pierwszej.
Wymaga od widza (tutaj zaznaczę, że ja też uważam się za bardzo wybrednego kinomana) większego zaangażowania, zastanowienia, pozostawia wiele niedomówień.
Muszę napisać jeszcze o zakończeniu.....
uderza mnie bardzo infantylność ostatniej sceny w wersji, która koledze forumowiczowi podoba się bardziej.
Dla tych co nie wiedzą - chodzi o moment, kiedy już po wszystkim Racheal i Deckard jadą samochodem w nieznane, a dookoła piękny, słoneczny krajobraz.
Zalatuje mi to amerykańskim, słodziutkim happy end.
Przyznam że nie rozumiem, po co? dlaczego? w jakim celu?
ta scena.

Zakończę moje wywody stwierdzeniem, że Director's Cut jest moim zdaniem idealana od początku do....zamknięcia się drzwi windy....a potem już tylko rewelacyjny Vangelis i utwór "Blade Runner" (End Titles).

P.S. Lekcję odrobiłam i wiem, że panowie dyskutowali już na tym forum na tematy poruszone przeze mnie w owym poście. Nie chcę niczego dublować, a tylko dołożyć swoje pięć groszy.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 29, 2005, 04:33:22 pm
Tak istotnie dyskutowaliśmy, wyższość wersji reżyserskiej została wówczas przyjęta; tak więc osobiście powiem tylko tyle, iż cieszę się, że uważasz tak samo.

Wersja holywoodzka została stworzona w celach handlowych. Dla Ridleya Scotta było to bardzo nieprzyjemne, cieszy więc fakt, że przynajmniej po jakimś czasie można było obejrzeć tzw. ,,wersję reżyserską'' - chociaż tak naprawdę wersja reżyserska tego filmu ciągle ma dopiero powstał. R. Scott nosi się z takim zamiarem od, o ile wiem, trzech lat. Niemniej jak narazie nie udało mu się tego wydać. (Nie wiem, czy została takowa wersja już zmontowana).

Ta ,,prawdziwa'' wersja reżyserska miała zawierać zremasterowany obraz, dźwięk 5.1, inny montaż (Scott nie wykluczał ...wyrzucenia niektórych scen i zastąpienia ich innymi, czy też zmiany kolejności scen (oczywiście mówię o zmianach względem wersji dvd, czyli, jak to napisałem wcześniej <<tak zwanej ,,reżyserskiej''>>. )  

Jest, co cieszy, kilka scen, które nie znalazły się w filmie. Np. z http://www.brmovie.com/, najlepszej moim zdaniem istniejącej strony na temat tego filmu, można pobrać między innymi scenę, w której Deckard rozmawia z Holdenem po tym jak ten ostatni trafia do szpitala, postrzelony przez Leona. Scena jest ,,surowa'', ale obejrzeć można.

Na wspomnianej stronie znajduje się także szereg informacji na temat tej ,,prawdziwej'' nowej wersji BR, która ma się zwać ,,special edition'' czy coś w tym rodzaju.

Pozdrawiam

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 29, 2005, 06:03:37 pm
Cytuj
Porównywanie go z Alienem to... herezja!


Istotnie, podpisuję się pod powyższym.
Porównywanie jakiegokolwiek filmu do "Alien", to totalna prowokacja i profanacja, a obydwie pisane przez duże P  >:(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 29, 2005, 08:27:13 pm
Proszę uzasadnic, na czym polega geniusz filmu "Alien". Na czym polega jego rewolucyjnośc? Jakie nowe cechy wnosi do gatunku i właściwie do jakiego gatunku mozna go zaliczyc? Jakie nowe środki wprowadza? Jakie jest jego przesłanie, i czemu jest wartościowe?

Chętnie przeczytam odpowiedzi na te pytania.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 29, 2005, 10:04:48 pm
Ooooo...Takie zadania lubię  :D

Myślę, że wystarczayłoby tylko pierwsze pytanie, które zadałeś. Odpowiedź na nie byłaby odpowiedzią na wszystkie pozostałe, ale w drodze wyjątku i żeby nie było że jestem krnąbrna, postram się udzielić satysfakcjonujących odpowiedzi na wszystkie.
Pozwolę sobie tylko na wybranie kolejności. A więc do dzieła...
Na wstępie zaznaczę jeszcze, że poniższy post dotyczy mojej skromnej opinii na temat filmu "Obcy - Ósmy pasażer Nostromo", nie biorę tutaj pod uwagę kolejnych części.

Cytuj
Jakie nowe cechy wnosi do gatunku i właściwie do jakiego gatunku mozna go zaliczyc?


Ja widzę  w "Alein" czyste SF kolego Terminusie.
Uważam, że cały film od początku do końca przesycony jest zarówno science i fiction. Idealnie przeplatają się elementy nauki takie jak np. proces hibernacji człowieka, gigantyczny statek kosmiczny - maszyna spęłniająca ogrom funkcji, obecność komputera zarządzającego "Mother" itd. z elemantami fantastyki, którymi bez wątpienia jest główny motyw filmu, czyli kontakt człowieka z obcą formą życia. Nie sądze aby chodziło Ci Terminusie o dokładną wyliczankę w formie listy, więc dodam tylko że główną nową cechą którą "Alien" wnosi do gatunku SF jest obecny w całym filmie super realizm.
Naturalność z jaką zachowują się bohaterowie może robić wrażenie, dialogi które wyglądają na bardziej podsłuchane niż wyuczona na pamięć itd. Kociak Jonesy też przysłużył się temu swoją obecnością (hahaha)
Muszę też napisać słowo o scenografii , słusznie pozbawionej sztuczności i wszech obecnego plastiku.
H.R.Giger pobił wszystko i wszytskich pomysłem na "wygląd" obcej formy życia. Perfekcyjnie dopracowany, przerażający, a jednocześnie nie pozbawiony ludzkich cech  potworek. Nikt nie wymyślił takiego self defence machanizm, czyli acid blood.
Lepszego nie było przed i nie udało się nikomu stworzyć po dzień dzisiejszy.

Cytuj
Jakie nowe środki wprowadza?


Czytaj powyżej  ;D

Cytuj
Jakie jest jego przesłanie, i czemu jest wartościowe?


Hmmm...myślę, że czy przesłanie danego filmu, nie wykluczając "Alien" jest wartościowe czy nie, zeleży od subiektywnej oceny widza...
Nie chcę dawać sobie prawa do konstruowania morałów i wygłaszania (wypisywania raczej) moralizatorskich tekścików.
Myślę, że głównym założeniem Ridleya było pokazanie, jak bardzo człowiek (najbardziej zarozumiała i drapieżna z istot) nie jest gotowy na spotkanie z równie mocno "kochającym" życie i śmierć jednocześnie organizmem
(jak to Ash stwierdził " perfect organism")

Dodam że nie byliśmy na to gotowi w 1979 (kiedy to dzieło pt." Alien" ujrzało światło dzienne) i mimo iż minęło kolejne ćwirć wieku sytuacja nie uległa zmianie. Na naszą niekorzyść, oczywiście.

Cytuj
Proszę uzasadnic, na czym polega geniusz filmu "Alien". Na czym polega jego rewolucyjnośc?


Geniusz, rewolucyjność....a o cóż ja innego właśnie piszę....cóż innego można napisać....
::)

Ach....zapomniałabym....
Groza to jest rewolucyjność "Alien", wszechogarniająca,  niesamowita groza, paraliżująca nie tylko bohaterów, ale przede wszystkim widza.
Naprawdę, nie obejrzałam (a widziałam już bardzo dużo
8)) filmu, który potrafiłby tak przerażać i zarazem fascynować.
I pomyśleć, że to wszytsko dzięki zręćzności reżysera i jeszcze paryu innych gośći.... ;)

A jak już tak dogłębnie analizuję i wyliczam zalety tego filmu, to co tu dużo pisać....sam theatrical trailer jest bardzo nietypowy i oryginalny.

Do dziś "Alien" pozostaje niedoścignionym wzorem.
Nie da się jednak ukryć,że w wielu późniejszych filmach widać takie czy inne wpływy dzieła Ridleya.
Jednak żadna, absolutnie żadna z poalienowskich produkcji nie dorównuje pierwowzorowi.

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 30, 2005, 12:04:29 am
   Hmm wygląda na to, że jest koleżanka zauroczona wymienionymi cechami Alien. Wcale mnie to nie dziwi, jestem współposiadaczem dziewięciopłytowej edycji kwadrylogii, gdzie z natłoku informacji dodatkowych można łatwo wywnioskowac, iż w wielu dziedzinach Ridley Scott i inni dokonali pewnych kroków naprzód jeśli chodzi o tworzenie napięcia (,,grozy'') w realiach S-F.
  Istotnie nie udało się tu nikomu później.
  Jednak to na co chciałbym zwrócic uwagę to fakt, że jako taki film ten nie jest odkrywczy dla gatunku SF.
  Jest to bowiem horror w realiach SF. Jako taki, wzór do naśladowania. Jednak postawiony na tle innych dzieł SF wypada, pod względem ważkości przesłania i odkrywczości, blado. Przedstawię wyciąg z ,,kieszonkowego kalkulatora SF'' Lema ( http://www.lem.pro.onet.pl/dziela/fantastyk/kieszkomp.htm ) który opisuje film "Alien".

Ludzie>>Odkrywają>>Potwory spoza galaktyki>>które>>traktują nas tylko jako pożywienie>>i są>>nieradioaktywni>>i nie mogą byc zniszczeni przez>>tłum chłopów z pochodniami>>ale>>ktoś(w oryginale ,,naukowcy'', tutaj Ripley)>> wynajduje nową broń>>która zabija ich.

Jest to sztampa na poziomie Bolka i Lolka.
Dodam, że mam w zwyczaju filmy, które dają się streścic z użyciem lemowego ,,kalkulatora'' zbywac nabożnym milczeniem i uśmiechem, ale tu nie chcąc koleżanki zniechęcic do naszego forum, postąpie inaczej; tym bardziej ze ... lubię film "Alien", nawet bardzo.
(Przykłady filmów, których nie można obrobic kalkulatorem: ,,Blade Runner", ,,Stalker", ,,Brazil", ,,Solaris"...)

Przesłanie, że człowiek nie jest w stanie stawic czoła istocie wyposażonej w cztery szczęki, pazury, szybkiej i posiadającej ogromną siłę i mobilnośc nie jest niczym nowym i nie skłania do żadnej refleksji. Już 3500 lat przed Chrystusem starożytni Hindusi wiedzieli, że kto spotka się oko w oko z Tygrysem w niedogodnych okolicznościach, będzie w kłopotach.
Ekipa realizująca Alien przedstawiła tę samą prawdę, zmieniając tylko otoczkę. Pisze koleżanka, jak następuje:

Cytuj

Myślę, że głównym założeniem Ridleya było pokazanie, jak bardzo człowiek (najbardziej zarozumiała i drapieżna z istot) nie jest gotowy na spotkanie z równie mocno "kochającym" życie i śmierć jednocześnie organizmem
[...]
 
Dodam że nie byliśmy na to gotowi w 1979 [...]i mimo iż minęło kolejne ćwirć wieku sytuacja nie uległa zmianie. Na naszą niekorzyść, oczywiście.


... jest to, szczerze mówiąc, fragment wypowiedzi koleżanki, który - mimo iż niewątpliwe pisany w dobrej wierze - rozbawił mnie setnie. Jak koleżanka wyobraża sobie by człowiek mógł przygotowac się na spotkanie z tego typu ,,potworkiem''? Człowiek od zawsze był istotą nagą i relatywni słabą fizycznie oraz pozbawioną broni doraźnych (kły, pazury, krew o nieprzeciętnym pH) na rzecz intelektu, który każe mu bronic się za pomocą mniej lub bardziej zmyślnych narzędzi. Np. przed tygrysem możemy obronic się za pomocą karabinu lub wilczego rowu, a przy pewnych umiejętnościach można to zrobic z użyciem butelki wódki i pudełka z mrówkami.
Z kolei w walce z obcym karabin takżę jest bardzo skuteczny, o ile strzelamy z pewnej odległości, i celnie.
Z drugiej strony obcego można także zdekapitowac, rozciąc na pół, itp. Jest więc w walce mniej więcej tak samo groźny jak połączenie geparda, szympansa (chwytny), kobry (w pewnym sensie jadowity) czy pewnych owadów używających żrących cieczy. Skuteczne przeciwko obcym są pewne narzędzia, sęk tylko w ich umiejętnym zastosowaniu.

Nie jest to żadne odkrycie. Proszę zauważyc, ze gdyby w którymś momencie filmu ktoś podszedł do obcego i strzelił mu w głowę, to problem by się rozwiązał. Sęk tylko w tym, że okolicznośi były niesprzyjające. Ale czy to takie odkrywcze pokazac, ze w pewnych okolicznosciach mozna byc zabitym przez potwora? Śmiem twierdzc, ze nie.
Juz 50 lat przed ,,Obcym'' powstwstało niemało filmów, w których różnego rodzaju rzeczy nieprzyjazne (kombajny górnicze, wampiry transylwańskie, pijane sklepowe, niedźwiedzie grizzly) rozszarpywały nieprzygotowanych na to pacjentów.
Więc mamy tu mało odkrywczości.

Jako poradę praktyczną reżyser filmu pokazuje, że obcego można zabic umieszczając go w próżni. Jest to, przyznaję, pewna wskazówka praktyczna.

Są jednak filmy, które mają więcej do przekazania.
Poza tym ,,Obcy'' jest raczej przewidywalny.

Zatem w sensie ideowym moim zdaniem film ten jest raczej lekki. Proponowałbym, summa sumarum, przyjęcie tezy, że jest to porcja solidnej rozrywki, która ma to do siebie, że jest zrealizowana na najwyższym światowym poziomie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 30, 2005, 01:00:11 am
[OT]

Dziękuję wszystkim, którzy zauważyli błąd w moim cytacie:) z nty_qrld'em na pierwszym miejscu:)

Bardzo lubię "Ananke" i "Fiasko" i często oba mylę (jeśli chodzi o cytaty).

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 30, 2005, 01:04:05 am
Nie wiem czy Alien faktycznie był w jakiejś konkretnej dziedzinie filmem rewolucyjnym (nie zaprzeczam, nie potwierdzam, choć np. naturalność była wyższa w Space Odyssey 2001). Jednak reżyserii nadało się zrobić coś niezwykle rzadkiego, co przesądza o wspaniałości tego filmu. Zgrał on bowiem i dopracował wszelkie szczegóły (dobra fabuła, scenariusz, montaż, dekoracje, muzyka, aktorzy) w jedną całość przez co powstał film od którego nie sposób się oderwać. Głębszego przesłania bym się nie doszukiwał, ale i nie ma takiej potrzeby. To miała być i jest groza w najczystszej postaci! Klimat! Cholera, klimat jest esencją tego filmu! Zresztą co tu tłumaczyć, wystarczy ten film zobaczyć i słowa stają się zbędne.
Uważam też że jest to przede wszystkim horror osadzony jedynie w realiach science-fiction. Co wcale nie umniejsza jego genialności. Mało jest horrorów które straszą za 10-tym obejrzeniem (obecnie w ogóle mało jest horrorów które starszą w jakikolwiek sposób).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 30, 2005, 01:25:08 am
Zbyt emocjonalnie podszedłem do tematu?  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 30, 2005, 02:08:08 am
mnie tam Alien tez nie wzruszyl, film jak film, w dodatku jak dla mnie za straszny... moze za mlody bylem na "gleboki" jego odbior? zreszta filmy generalnie sa bardzo plytkie, jedno co z nich wyciagam to fajne obrazy
idac dalej, sporo bardziej zostaly mi w pamieci 5ty element czy seria star trek the next generation niz alien :) (ale to znowu moze wiek)
no, takie moje 3 grosze jak zwykle ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 30, 2005, 03:34:14 am
Są filmy płytkie, ale są też takie, które mogą być tak głębokie, jak tylko umysł odbiorcy pozwoli. Filmy zawierające symbolizm, n-krotne dna, zagadki, tony przesłań. Takich właśnie warto szukać...


"Alien" się do zbyt głębokich nie zalicza. Rozumiem jednak, że Rachel lubi po prostu sycić się jego klimatem i grozą (o zgrozo :)   ) zatem czemu nie? Popieram, jak najbardziej.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 30, 2005, 09:57:59 am
Terminusie! Oto moja riposta:

Piszesz o tym, że w Alien świetnie zbudowana jest groza i dodajesz:
Cytuj
Istotnie nie udało się tu nikomu później.

Czyż to nie jest stwierdzenie, że w takim razie jest przełomowy?


Cytuj
Jednak to na co chciałbym zwrócic uwagę to fakt, że jako taki film ten nie jest odkrywczy dla gatunku SF.


Z tym to się w już w ogóle nie mogę zgodzić. Ale nie będę tworzyć sam tylko zapodam parę cytatów. Na pierwszy ogień idzie magazyn Sci-Fi & Fantasy #45 w całości poświęcony tylko Alienowi, czytamy tam: "Yet, over two decades after its original release, it is as gripping and exciting as the day it was first released. Many directors, amongst them James Cameron, Paul Verhoeven and Larry and Andy Wachowski, owe a great deal of salutation to Ridley Scott's brilliant atmospheric sci-fi adventure. Like King Kong some 50 years earlier, many artists involved with the film may lay claim to the title of father to the film's shape-shifting Creature, but there is little dispute that the driving creative force behind the project was director Ridley Scott."

I drugi cytat pochodzi a angielskiej edycji Focus (Dec '97), też poświęconej Alienowi: "The momentous image in Ridely Scott's Alien of the gestated foetus exploding out of John Hurt's ribcage in a fount of gore and bone fragments is one that few viewers will ever forget. It is a classic scene, from a film which set a new benchmark for celluloid sci-fi."
I dalej w tym samym artykule - dobijający konkurencję tekst: "With it's downbeat dialogue, rusting hulk of the spaceship and absence of superfluous sub-plots or romantic dalliance, Alien was light-years from Star Wars' routine space operatics. "

Terminusie mógłbym jeszcze sporo takich cytatów wrzucić, ale po co? Jak kiedyś już napisałem - dla mnie filmy sci-fi dzielą się na te do Alien'a i po Alien'ie.
Nie chcę się narzucać i kłócić w tej kwestii, ale po twoim długim poście musiałem obronić jeden ze swoich najulubieńszych filmów.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 30, 2005, 01:39:38 pm
Wśród filmów grozy może jest przełomowy; ale budowanie grozy według mnie nie jest zadaniem reżysera filmu SF, ot co.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 30, 2005, 04:01:28 pm
Wow! Wow!
Ale niech moje zachwyty Cię nie zmylą kolego Terminusie...., bo troszkę mnie zawiodła twoja odpowiedź  :-/
Niestety nie rozumiem, po co te wywody z dziedziny zoologii;
rozważania na temat co lub kogo można czym i kiedy zabić lub przynajmniej trwale uszkodzić  ???

Kulkulator Lema.....fajna zabaweczka, zabawne obliczenia i równie śmieszny finał. Uważam jedank, że jest to tylko schemat, a te mają to do siebie, że nie zawsze się sprawdzają i myślę, że pewnego rodzaju pójściem na tzw. łatwiznę jest za jego pomocą analizowanie wszystkich filmów. Jest to też nie małe wygodnictwo ze strony kolegi forumowicza.

Cytuj
Nie jest to żadne odkrycie. Proszę zauważyc, ze gdyby w którymś momencie filmu ktoś podszedł do obcego i strzelił mu w głowę, to problem by się rozwiązał.


Tym powyższym stwierdzeniem, zaskoczyłeś mnie Terminusie  najbardziej  :o
Piszemy sobie na forum nasze osobiste rozważania na temat poszczególnych filmów i analizujemy jak mi się wydaje (chociaż może jestem w błędzie) obrazy, któych większość jest od początku do końca wymyśloną historią.
Moim zdaniem  bez sensu i nie na miejscu zupełnie są takie stwierdzenia. Każdy prawie film musiałby się skończyć po około 20 minutach, bo już ktoś komuś lub czemuś strzeliłby w głowę, ale gdzieś by w ogóle nie poszedł, nie zajrzał, nie przyniósł na statek, albo najlepiej nawet nie przyszedłby na plan, a może nawet nie zostałby aktorem????

To tyle na tą chwilę

Pozdrawiam

 :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 30, 2005, 04:41:58 pm
O Boże, widzę że tu trzeba chyba jak ABC, bo nic nie dotarło.

1. Piszesz, że film jest przełomowym filmem SF. Nie jest, bo jest dobry jako horror, ale jako SF jest pusty w przekaz i niczego nie odkrywa. Rozumiemy?

2. Kalkulator Lema nie służy do ułatwiania sobie życia ani niczego podobnego. On służy do OCZERNIANIA FILMÓW. Jeśli jakiś film da się zanalizować za jego pomocą od począktu do końca, to jest to znak, że film ten jest ŻAŁOSNĄ, WTÓRNĄ KICHĄ. Rozumiemy już?

A WYGODNICTWO !? Z MOJEJ strony? Jak chcesz, to mogę Ci ten film zanalizować wedle SWOICH kryteriów, a wtedy suchej nitki na nim nie zostawię, bo nic mnie wtedy jego atmosfera obchodzić nie będzie. Że używam kalkulatora, to tylko i wyłącznie w celu udowodnienia, że FILM JEST BANALNY. PO TO właśnie powstał ten kalkulator. Lem użył go właśnie po to, żeby wykazać, że 87,5% filmów i książek SF to gówno warte pierdoły na temat potworków i inwazji zielonych ludzików. ALIEN jest tego, co wynika z analizy kalkulatorem, wybitnym przedstawicielem.

Piszesz że kalkulator to tylko schemat i że się, k**, czasem nie sprawdza. ALE TU WŁAŚNIE O TO CHODZI, że w przypadku obcego się sprawdza! OBCY JEST FILMEM SCHEMATYCZNYM,  SZABLONOWYM I PRZEWIDYWALNYM!!! ROZUMIEMY? Wyrózna się tylko kilkoma szczegółami, jak dobra gra aktorska, ładna atmosfera. Ale w warstwie fabuły, przekazu, idei, jest nie wart więcej niż kolejny odcinek Flasha Gordona.

3. Piszesz, żę przesłanie filmu jest takie, że człowiek nie potrafi się obronić przed potworem.  A ja na to, że to gówno prawda, i PO TO są porównania zoologiczne. Bo od stu lat już prawie powstają filmy, w których ludzie giną z rąk potworów, a ten jest tylko jednym więcej. OK?

Czy to tak trudno zrozumieć?

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 30, 2005, 07:26:34 pm
Cóż....
Terminusie,co to za sztuka popisywać się i agresją ziać na prawo i lewo....

A tak na zakończnie dodam, że w thread RE:Kobiety dnia 24 Maja 2004 o godzinie 12:14 napisałeś:
"To forum nie służy do obrażania innych, tylko do konstruktywnych dyskusji".

Mała niekonsekwencja???

NO COMMENTS.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 30, 2005, 08:52:33 pm
Przytaknę przy tym, że Alien jest genialny jako horror, ale jako sci-fi nie jest zbytnio odkrywczy (a takie jest chyba główne zadanie filmów sci-fi). Walka z obcymi już była nie raz, znajdowanie obcych też było już nie raz. Głębszego przesłania także nie stwierdziłem :)

Nie zgodzę się jednak z tym, że używając kalkulatora Lema można oczernić każdy film. Co z tego, że film podpada pod jakiś schemat? Jeśli jest dobrze opowiedziany to nie ma to najmniejszego znaczenia. I odwrotnie, nawet najbardziej nieschematyczna historia może być nudna jak flaki z olejem. Zresztą takim kalkulatorem można potraktować każdy jeden gatunek filmowy. Choćby takie np. romanse, nie wiem czy obecnie istnieje jakikolwiek tego typu film, który można by uznać za nieschematyczny, a jednak niektóre są fajne pomimo, że od początku wiadomo jak się skończą :)

Powtarzam - Klimat! Cholera klimat!! - Jest to coś nieprzeliczalnego i obraz wcale nie musi być super odkrywczy aby był świetny. Ileż to powstało ambitnych produkcji, przesyconych do cna symboliką i głębią, przy których człowiek tak smacznie zasypiał :D To właśnie przy takich okazjach często wychodzi na jaw kunszt albo niezdarność danego reżysera.

Ps. Peace brothers and sisters. Peace!  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 30, 2005, 10:59:39 pm
No Terminusie.... spore, spore rozczarowanie....  :-[
Zdawało mi się, że Yabb God do czegoś zobowiązuje.

Analizując teraz twoją wątpliwą "odpowiedź" można mieć wrażenie, że nie ty ją pisałeś. Czyżby to te "złe" dni w miesiącu?  ;D

Mnie to wygląda na to, że dałeś się podpuścić kolego...  ;D ( i to jak) ;)

PS.
Co do Aliena widzę, że i tak nie dojdziemy do porozumienia, więc apeluję o zakończenie kłótni na temat tego filmu, dla dobra "jakości" wypowiedzi.

Łączę pozdrowienia dla Falcora : Make peace not war!

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 31, 2005, 12:27:15 am
Cytuj
Łączę pozdrowienia dla Falcora : Make peace not war!
ja tylko przypomne na zakonczenie ze w oryginale bylo "make love not war" za czym generalnie sie bym opowiadal bardziej ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 31, 2005, 03:27:56 am
Dobrze, przepraszam wszystkich za moje zachowanie, szczególnie Rachel.

Tak wyszło... rzeczywiście, miałem zły dzień  :-/

Rzeczywiście dałem się podpuścić.
Zawsze byłem zwolennikiem twierdzenia, że film powinien mieć coś do przekazania; ale jakoś, w ataku złości, zapomniałem o tym, że o gustach się nie dyskutuje... Czasem atmosfera filmu może być jego największym atutem.

A czy YaBB God do czegoś zobowiązuje? Hmm... spytajcie dzi, on też ma ten dylemat... Ja uważam, że to tylko i wyłącznie kwestia ilości, która niestety nijak, w moim przypadku,  nie przekłada się na jakość...

Przepraszam jeszcze raz.

Pozdrowienia.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 08, 2005, 04:05:16 am
Właśnie niedawno udało mi się zdobyc i obejrzec Metropolis Fritza Langa z 1927.  (http:// http://gfx.filmweb.pl/f/31352/po.6912900.jpg)  Tzn. widziałem wersję odrestaurowaną, z cyfrowo poprawianym obrazem i muzyką, więc właściwie nie powinienem pisac, że to film z 1927 :o) tym bardziej, że oryginał już nie fizycznie nie istnieje.

Tak czy inaczej myślę że film warto obejrzec. Długo szukałem danych na temat tego, czy był on pierwszym w historii filmem SF (byłbym wdzięczny za tę informację, bowiem nie udało mi się do niej dotrzec).

Nie wiem, czy ktoś w ogóle nie widział tego filmu, ponieważ (z racji samego wieku) jest to klasyka klasyki, film obrosły takim kultem, że niektórzy oglądają go na specjalnie przygotowanych pokazach w gotyckich katedrach :)
Z kolei na filmweb.pl można przeczytac, że był to podobno jeden z ulubionych filmów messieur Adolfa Hitlera ...

Po krótce ,,o co chodzi''. Film przedstawia wizję olbrzymiego miasta Metropolis, akcja zdaje się w roku 2000. Miasto ma strukturę przypominającą wizję Wellsa z Wechikułu Czasu , tj. społeczeństwo podzielone jest na dwie grupy. Jedny tylko i wyłącznie pracują, a drudzy tylko i wyłącznie czerpią korzyści, spędzając czas w rajskich ogrodach. Robotnicy z kolei żyją i pracują w podziemnych kondygnacjach miasta.

(http:// http://www.geocities.com/Area51/5555/metrop3m.jpg )

Bohaterem filmu jest Freder, młody mężczyzna, którego ojciec jest władcą Metropolis.
(http:// http://www.geocities.com/Area51/5555/freder1.jpg)

Pod wpływem pewnej nowej znajomości Freder odkrywa, jak trudne jest życie pracujących pod ziemią robotników...
Ma to na zawsze zmienic jego beztroski żywot....





(http://www.geocities.com/Area51/5555/metrop4l.jpg)

  Oczywiście (może to nie jasne) film jest niemy i czarno biały. Wersja, którą widziałem posiada wspaniały sondtrack, pełen uniesień i miejscami, werwy.

Sam film jest rzeczywiście arcydziełem. Oczywiście dla człowieka urodzonego 52 lata po premierze filmu obejrzenie go było trudne, ale sprawiło mi wiele przyjemności. (Przez uczciwośc dodam, że np. mój brat nie wytrzymał). Więc chyba wymagana jest odrobina ,,dobrej woli''.

No, chyba, że ktoś jest fanem kina jako takiego, czyli tzw. ,,kinomanem''. Wtedy jest to pozycja bezwzlgędnie obowiązkowa, chocby ze względów technicznych i gry aktorskiej. Sama realizacja z kolei jest nacechowana olbrzymim rozmachem, obrazy Metropolis (dla mnie właśnie jest to najprzyjemniejsza częśc filmu) są pełne ekspresji, strzelistośc budynków współgra z ich szarością i surowością, tworząc przejmujący klimat miasta jako betonowego molocha.

W warstwie przesłania mamy wątek raczej prosty (acz prawdziwy i uniwersalny). Dla takich, co nie przyjmują żadnych usprawiedliwień, i film musi ,,wyglądac'' i ,,brzmiec'' jak te z roku 2005 tylko dlatego, że oglądają go w 2005 - proszę sobie film odpuścic, byłoby to nieporozumienie.

A dla ciekawych tego, jakie były początki SF - propozycja jak najbardziej atrakcyjna.  

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Luty 09, 2005, 05:34:07 pm
A gdzie można to zdobyć?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 09, 2005, 09:44:10 pm
No, jest dostepne na dvd. Ale okłamałbym, gdybym napisał, że werji dvd-rip nie można ściągnąć z sieci.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: MrKaktus w Luty 10, 2005, 09:54:01 pm
Moja lista ulubionych filmow SF godnych polecenia:

-Metropolis (no jakze by nie)
-Ja Robot   (mi sie bardzo podobalo)
-Virus
-Solaris (stare/nowe)
-Odyseje Kosmiczne 2001 / 2010 (polecam tez ksiazki 2061:Third Oddysey i 3001: Final Odyssey)
-Przygody Pilota Pirxa (ZSRR ,chyba 1978 :P)
-Time Machine (ta nowa ekranizacja)
-Alieny 1,2,3 (4 i A vs Predator juz kicha)
-Predator 2
-Equilibrum
-12 malp (obowiazkowo :])
-Blade Runner
-Ucieczka Logana
-The Thing - John's Carpenters (ale klimacior)
-Batelground Earth (no ten takisobie)
-Dune (stara oczywiscie)
-Forteca 1 i 2
-Galaktyczny Wojownik
-Johnny Mnemonic
-Matrixy :D
-Mad Max
-Raport Mniejszosci
-Planety Małp (wszystkie + nowa ;] )
-Powrót do Przyszłości 1,2,3 (suuuper)
-Tron

No juz nie bede wspominal o takich filmach jak SW czy Terminatory ;] bo to sie rozumie samo przez sie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Luty 11, 2005, 09:17:30 pm
Jak ci sie Metropolis podobal, to obejzyj sobie tez "Dr. Mabiuse, the gambler" Langa.  Po prostu swietny.

Socrates

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 12, 2005, 01:47:39 am
You bet że obejrzę.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: wetal w Luty 13, 2005, 05:46:41 pm
Wy tam pro yakiys Metropolis kazhete , ale probachte meni moyu neobiznanist` , ya y ne chuw pro takee. tak stscho proponuyu podivitys` film  Stenli Kubrika < 2001: A Spase Oddisey>, bez perekladu z naturalnym zvukom tsikawische.ya ne duze rozumiyu polsku i proponuyu balakaty po ENGLISH
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 14, 2005, 01:57:10 am
Hehe thanks wetal, most of us have seen "Space Odyssey" few times. Don't you worry 'bout that.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Luty 14, 2005, 09:53:11 am
Wlasnie, Equilibrum!!! To jest przyklad dretwego by nie powiedziec beznadziejnego filmu, ktory ma za to wiele smaczkow i przez to sie go swietnie oglada.
No i zaluje ze tego "Ja Robot" nie obejrzalem...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Luty 14, 2005, 01:02:48 pm
Mr. Kaktus wrzucił tutaj naprawdę niezłą mieszankę filmową. Szczególnie ten Virus i Time Machine. Wehikuł Czasu to jedna z moich ulubionych książek - jeśli chodzi o film, to ciężko mi było dotrwać do końca.
Pojawił się Predator 2 a gdzie zniknął Predator 1?


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Luty 14, 2005, 03:05:55 pm
aha, zapomnialem napisac! obejrzalem w weekend Blade Runnera director's cut... teraz musze czytac wszystkie posty o filmie na nowo...  :-/
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 22, 2005, 03:01:15 pm
PREDATOR ?? Ojojoj... no cóż, to ta lista już niedługo będzie też zawierać ,,Mordercze pomidory atakują''  (a jest taki film, ogólnie na poziomie Predatora) albo ,,Kosmiczne jaja'' - no bo w końcu jak dobra rozrywka ma wszystko usprawiedliwiać, to czemu nie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Luty 22, 2005, 03:56:49 pm
mi sie w Predatorze podobala scena jak ten czarny spanikowal i strzelal z GatlingGuna recznego (zwanego tez minigunem w grach) tak dlugo w dzungle az skonczyla mu sie amunicja i jak sie skonczyla to bron sie dalej krecila wydajac taki pisk tarcia metalu; i potem pokazali ta wykarczowana nabojami dzungle

uwielbialem ten film jak bylem maly ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Luty 22, 2005, 04:17:16 pm
Witam wszystkich, tym razem jako użytkownik niniejszego forum !

 Jakiś czs temu napomknąłem o filmie Waking Life Richarda Linklatera. Jeżeli nie jesteście animofobami, to zachęcam wszystkich do zapoznania się z tym jakże pomysłowym filmem. Rzecz oscyluje wokół zagadnień ze snem związanych i każe nam się zastanowić, czy aby na pewno budzimy się wstając rano.

P.S. Pozdrowienia dla Terminusa, który na mojego  
wcześniejszego posta odpisał !

P.S. part 2 : Pozdrowienia dla wszystkich !
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 22, 2005, 04:20:32 pm
Dziękuję za pozdrowienie, film postaram się objerzeć, ,,animki'' bardzo lubię :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Luty 22, 2005, 06:41:29 pm
Predator hmm... Wiesz dzi, aż boję się spytać, w jakiego dorosłego wrodziłeś się z tego malca  ??? ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Luty 22, 2005, 06:56:23 pm
Nie rozumiem o co wam chodzi z tym Predatorem. To klasyk. Film, który uwielbiam! Sporo kwestii z tego filmu znam na pamięć!

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Luty 23, 2005, 01:50:40 am
He he he,
widzialem "Attack of the Killer tomatoes"...wiesz jak strasznie sie mozna czuc jak sie taki pomidor zaczyna toczyc w twoja strone...?

Predator to klasyk, ale nie mysle ze jest swietnym filmem.

A jesli chodzi o Anime, to widzialem tylko Akire i Metropolis.  Obydwa swietne.

Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Luty 23, 2005, 03:21:03 am
Predator jest wypas! ;D Mam do niego wielki sentyment z lat dziecięcych, jak zresztą do wszystkich filmów ze Schwarzem. Widział ktoś Onana Barbariana? Od czasu tego filmu wiem co jest najważniejsze w życiu:
Bicie wroga, widok jego ucieczki i hańbienie kobiet! ;D ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 23, 2005, 11:35:01 pm
,,MOrdercze Pomidory" to też klasyk ! Co, może nie?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Artur Grala w Marzec 13, 2005, 11:42:07 am
Polecam filmy tarkowskiego Solaris i Stalkera,klasyka kina sf.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Artur grala w Marzec 13, 2005, 11:49:42 am
A i zapomnialbym o filmie Planeta wampirow orginalny tytul Planet of the vampires mario bavy ;) film horror-sf ;) bodajze z 196 ktoregos tam ;) efekty na poziomie testu pilota pirxa ale co za klima ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Marzec 16, 2005, 03:29:52 am
Cytuj
Polecam filmy tarkowskiego Solaris i Stalkera,klasyka kina sf.



Solaris Tarkovskiego to tutaj nietrzeba nikomu polecać (ba, to świętokradztwo... niech ktoś powie że nie widział...).

Stalker też jest cudowny... ja osobiście lubię go bardziej od Solaris ale to już osobisty pogląd... Chciałbym zobaczyć inne filmy Tarkovskiego, np Zwierciadło, albo Nostalgię... Nie ma jak ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Zuzanna Pajak w Marzec 30, 2005, 03:29:22 pm
O rany! A mnie Immortel w ogole nie poruszyl,a wrecz znudzil. Wydal mi sie marna replika 5-ego elementu (Immortel tez jest filmem francuskim) z dodatkami mitologicznymi, ktore ani przypial ni przlatal. Nic z tego filmu nie wynika.  :(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Zuzanna w Marzec 30, 2005, 03:31:46 pm
A Dark City? Mroczny, deszczowy, tajemniczy i dosc niepokojacy. Podobno tworcy Matrixa troche "inspirowali sie" tym filmem. ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Marzec 31, 2005, 10:18:39 am
Cytuj
O rany! A mnie Immortel w ogole nie poruszyl,a wrecz znudzil. Wydal mi sie marna replika 5-ego elementu (Immortel tez jest filmem francuskim) z dodatkami mitologicznymi, ktore ani przypial ni przlatal. Nic z tego filmu nie wynika.  :(
Ale:
1. jest robiony na komputerze wiec komputerowcy (ja) obejrza go z ciekawoscia
2. jest ladna ta glowna aktorka (miss francji '95 chyba ;) )

nie no film jest slaby, ale samo miasto np jest IMHO fajnie zrobione/pomyslane
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Kwiecień 02, 2005, 07:31:03 am
Dark City jest jedynym filmem ktory ma akcje tak wartka ze od poczatku do konca nie ma ani jednego stopu.  Bardzo polecam.
Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 12, 2005, 03:59:57 am
Cytuj
Nic z tego filmu nie wynika.  :(


Jak z 90% dorobku współczesnej cywilizacji technicznej. Ale niewielu to przeszkadza.

A Dark City? Pierwsze słyszę. Cóż to jest?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 09:18:58 am
Pierwsza liga sf:
- 2001: Odyseja kosmiczna
- Łowca androidów (chyba lepsza jest wersja reżyserska)
- 12 małp
- Zardoz (choć wielu uważa, że to przeintelektualizowany gniot)
- Obcy: Ósmy pasażer Nostromo

Druga liga sf:
- Terminator
- Saturn 3 (protoplasta "Obcego" i "Terminatora")
- Gattaca
- Dune (Lyncha)
- Kontakt
- Bliskie spotkania trzeciego stopnia
- E.T. (wbrew pozorom nie tylko kino familijne)
- Tron (jw.)
- Truman Show
- Obcy: Decydujące starcie (pełna wersja)
- Star Trek: The motion picture
- Ucieczka z Nowego Jorku

Niepoważne filmy sf:
- Śpioch
- Brasil
- Delicatessen
- Miasto zaginionych dzieci (choć to nie do końca sf)

Liga fantasy:
- Excalibur
- Willow
- Star Wars
- Eryk Wiking

Mogłem coś przeoczyć, ale generalnie reszta to filmy (moim zdaniem) w najlepszym razie przeciętne.


Co do pytania o "Dark City" http://www.filmweb.pl/FilmDescriptions?id=4885#4885
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 09:26:32 am
Przypomniałem sobie coś jeszcze, ale nie znam tytułu. Był taki film o naukowcach, którzy badali "pamięć genetyczną", czy "pamięć materii" (nie pamiętam dokładnie) a co więcej zaczęli eksperymentować w skutek czego jeden z nich cofnął się do poziomu czystej energii. Jak wiecie o jaki film chodzi dajcie znać.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 13, 2005, 09:56:02 am
Cytuj
Liga fantasy:
- Excalibur
- Willow
- Star Wars
- Eryk Wiking

Mogłem coś przeoczyć, ale generalnie reszta to filmy (moim zdaniem) w najlepszym razie przeciętne.
Eeeeem.... Wladca Pierscieni?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 10:30:39 am
Cytuj
Eeeeem.... Wladca Pierscieni?


Z "Władcą pierścieni" to miałem tak, ze pierwsza część mnie lekko znudziła, druga poważnie zmęczyła a trzecia kompletnie załamała (z trudem dooglądałem do końca). Poza tym "Willow" jest swoistym ekstraktem z "Władcy pierścieni", przy czym jest to ekstrakt tego co najlepsze, pomijający wszystko to co niepotrzebne. Jeśli więc widziałeś "Willow" to nie bardzo wiem co mogło podobać ci się we "Władcy".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 13, 2005, 10:38:41 am
Geezzz....

Dla mnie Willow to spora wpadka Lucasa. Chciał zrobić Władce Pierścieni i mu nie wyszło. Trudno, nie on pierwszy próbował. Udało się to tylko Jacksonowi. Nie będę tutaj się rozpisywał nad filmem, bo jestem jego wielkim fanem i mógłbym pisać i pisać.

Cytuj
Brasil
to niepoważny film SF? Co dokładnie masz na myśli?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 11:15:24 am
Na myśli miałem to, że nie jest on  realistyczny lecz surrealistyczny i pełen czarnego humoru. Nie oznacza to oczywiście, iż poruszane w nim tematy oraz jego wydźwięk nie są jak najbardziej poważne.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 13, 2005, 11:22:59 am
OK. Rozumiem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 13, 2005, 12:48:54 pm
Cytuj

Z "Władcą pierścieni" to miałem tak, ze pierwsza część mnie lekko znudziła, druga poważnie zmęczyła a trzecia kompletnie załamała (z trudem dooglądałem do końca). Poza tym "Willow" jest swoistym ekstraktem z "Władcy pierścieni", przy czym jest to ekstrakt tego co najlepsze, pomijający wszystko to co niepotrzebne. Jeśli więc widziałeś "Willow" to nie bardzo wiem co mogło podobać ci się we "Władcy".
We Wladcy podobalo mi sie to, ze w koncu moglem zobaczyc jak wygladal swiat Forgotten realms. Zobaczyc Minas Tirith, zobaczyc obrone Chelmowego Jaru, zobaczyc armie Mordoru, zobaczyc bojowe Olifanty, zobaczyc forgotten realmsowe bitwy... Willow'a nie pamietam wiec pewnie wygladal marnie.
A jesli chodzi o tresc to oczywiscie czytam ksiazki a nie ogladam filmy ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 12:55:04 pm
Cytuj
A jesli chodzi o tresc to oczywiscie czytam ksiazki a nie ogladam filmy


Właśnie przez takie podejście podupada kinematografia.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 13, 2005, 12:57:49 pm
Tough life ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 13, 2005, 01:06:20 pm
Cytuj
... Willow'a nie pamietam wiec pewnie wygladal marnie.


Nie no Willow nie jest taki zupełnie zły... Do LOTR to nie ma go co przyrównywać, ale na swoje czasy nie był aż taki zły. Dużo w nim humoru.
W ogóle mało się robi fantasy...  :-[
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 13, 2005, 01:26:49 pm
Cytuj
ale na swoje czasy nie był aż taki zły
no tak...
ja to nazywam jedynie słabą wymówką ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dr_Edredon w Kwiecień 13, 2005, 04:21:02 pm
A co z "Dniem świstaka" ?
;D ;D ;D

Może nie science ale fiction na pewno. Realistyczna fikcja.
Dla mnie niemal film "kultowy".  ;)
Dobra komedia.
W Stanach się zupełnie nie przyjął podobno a w Europie ma wielu wielbicieli.
:D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 04:39:33 pm
Cytuj
A co z "Dniem świstaka" ?
 ;D ;D ;D

Może nie science ale fiction na pewno. Realistyczna fikcja.
Dla mnie niemal film "kultowy".  ;)
Dobra komedia.
W Stanach się zupełnie nie przyjął podobno a w Europie ma wielu wielbicieli.
 :D


Film jak najbardziej wporządku, ale idąc dalej tą drogą niedługo ktoś powie "a co z Polowaniem na Czerwony Październik?", wkońcu to też fikcja.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dr_Edredon w Kwiecień 13, 2005, 05:58:51 pm
Masz całkowicie rację.
Dlatego tyle uśmiechniętych buziek dałem.
 :-*
:-[.  OK, już nie psuję wątku
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 13, 2005, 10:57:03 pm
Ale nie bierz sobie tego zbytnio do serca  ;)

A tak wogóle, to czemu ciągle jesteś gościem?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Hyperspeed w Kwiecień 14, 2005, 12:06:54 am
THEY LIVE
wspaniały "dwuwarstwowy" film,wiele smaczków - po załozeniu okularów bohater widzi na banknotach zamiast nominałów napis "This is you god"
polityk z twarzą .... dziwną twarzą :) przemawia na tle tablicy z napisem "OBEY"

tak... w playboy`u zamiast gołych panienek widac napis
"procreate"

hehe chciałem wkleić klatke z tego filmu z znalazłem stronke z klipami
http://www.propagandamatrix.com/291103theylive.html

witam wszystkich na forum !
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Kwiecień 14, 2005, 02:10:58 am
taaa... jakby się ktoś dokładnie przyjrzał banknotom dolarowym też by tam znalazł bardzo ciekawe symbole...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: hyperspeed w Kwiecień 14, 2005, 03:07:02 am
hehh no tak 90% teori spiskowych prędzej czy później ociera się o "new world order" (NOVUS ORDO SECLORUM) i "anubis coeptis" - niestety łaciny nie znam - posłużyłem się tłumaczeniem ze strony niemieckiej - "niech powiedzie się nasze przedsięwzięcie" moge sie jednak mylic  ::)
http://tinyurl.com/6nhkd
ale faktem jest że na rewersie banknotu mamy symbol boga i napis "In God we trust"

wracając do tematu - film SF,dobry film SF ma właśnie budzić do myślenia - wydaje mi się że they live spełnia te warunki... ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 14, 2005, 10:42:40 am
hehe no They Live to klasyk, kazdy z nas powinien go obejrzec chocby po to by wiadomo bylo o czym mowa albo o co chodzi jak zobaczy taki napis w czyims podpisie :)
No i fajnie rozluzniaja te "szwedki" (taka fryzura) z lat 80 :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 14, 2005, 11:45:23 am
They Live jest niezły, ale ja bardziej lubie Carpentera za The Thing i Prince of Darkness.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Hyperspeed w Kwiecień 15, 2005, 10:46:36 pm
V - Visitors może nie film ale serial - zapomniany ale ... coś w nim jest

Na ziemie przybywają obcy,z pompą i oficjalnie olbrzymimi statkami (właśnie z V zaczerpnięto modele statków do Independence Day) działają w porozumieniu z rządem,pomagają ludzkości...

jednak powoli zaczyna wyłazić prawda o naszych przyjaciołach z kosmosu ;)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 16, 2005, 02:03:29 am
Pamiętam "V", leciał jak byłem młodszy; pamiętam że byłem nieco przerażony, bo o ile pamiętam, kosmici mieli jakieś na poły kulinarne zamiary względem Ziemian. Bzdurawe to było z lekka, ale niewiele pamiętam poza strachem... A to co pamiętam miesza mi się z innym, quasi-komediowym z kolei, serialem "Alien Nation".

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 17, 2005, 01:08:12 am
Obejrzalem Ja Robot. Troche przesadzisty, czasem to lekki usmiech powoduje, ale ladny film, ladna glowna bohaterka, warto zobaczyc ;)
Terminus, widziales moze? Jestem ciekaw Twojego odbioru filmu. (Albo ewentualnie ksiazki ale to juz nie w tym threadzie, nie wiem zreszta na ile pozmieniali ksiazke)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: hyperspeed w Kwiecień 17, 2005, 01:26:24 am
"kosmici mieli jakieś na poły kulinarne zamiary względem Ziemian"

LOL

Troszke po wrażeniem napisałem (oglądałem powtórke na jimmi) posta "reklamującego" ten serial

jeśli już zacząłem o serialach i nikt (mam nadzieje) się nie obraził - pragne przytoczyć kilka ciekawych tytułów

1 - Outher limits
każdy odcinek to praktycznie inny film,jednak przez niczym nie połączone ze sobą odcinki przewija się wątek inwazji - a raczej walki ludzkości ze sztuczną Inteligencją
2 - Star Gate
podróże przez wszechświat za pomocą "gwiazdnych wrót" zbudowanych przez starożytną cywilizacje
bogowie okazują się być przybyszami z kosmosu (wymieniono wszystkich bogów: RA,Anubis,Odyn itp..)
słowem nie wspomniano o chrześcijaństwie...
3 - Star Gate Atlantis

więcej grzechów nie pamiętam ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 17, 2005, 02:09:32 am
Cytuj
Obejrzalem Ja Robot. Troche przesadzisty, czasem to lekki usmiech powoduje, ale ladny film, ladna glowna bohaterka, warto zobaczyc ;)
Terminus, widziales moze? Jestem ciekaw Twojego odbioru filmu.


Nie czytałem książki. Film przed obejrzeniem, sądząc po trailerach, uznałem za tragiczny; po pierwszym obejrzeniu za znośny, po drugim za zupełnie znośny. Więcej obejrzeń narazie nie było. Moja ostra ocena na początku była spowodowana tym, że reaguję alergicznie na tandetne fabuły w stylu ,,babciu, zbił mnie robot'', lub ,,babciu, coś mnie bije. czy to robot?"  tj.  ogólnie ataki robotów na ludzi i twierdzenia w stylu co robocie, to złe. Nie dlatego bym ufał robotom, tylko dlatego, że "co robocie, to złe" implikuje zazwyczaj "co ludzkie, to dobre" a z tym, jak niektórzy więdzą, bynajmniej się nie zgadzam.
  Film ogólnie uważam za raczej średni. Nie widzę w filmie S-F palącej potrzeby umieszczania akcji na pierwszym planie, chyba że ma to być film czysto rozrywkowy; a ponieważ 'jarobot' nie ma wiele większych aspiracji, to rozumiem, że utrzymanie tętna widza na odpowiednio wysokim poziomie było głównym zamierzeniem twórców. Asimova nie czytam więc nie wiem jak się film ma doń, choć słyszałem że średnio.
  Byłem mocno zaniepokojony pewną oceną tego filmu przeczytaną na portalu Filmweb, gdzie ktoś stwierdził, że jest to, w odróżnieniu od reszty SF, film ambitny. Szkoda to wielka, bo przecież przy takim Solaris Tarkovskiego, czy to przy Brazil Gilliama, "Ja Robot" prezentuje się jak fabularyzowana wersja pasjonującego serialu "Zaczarowany Ołówek" w którym notabene przedstawiono ambitne zastosowania teorii strun w saneczkarstwie pustynnym.

  Jednym słowem: można obejrzeć, ale bynajmniej nie trzeba. Owszem, rozumiem twierdzenia takich, którzy twierdzą, że np. lepiej oglądać to niż , za przeproszeniem pań, "Alien vs. Predator" (a fe), prawda to. Ale ja powiem inaczej. Mając do wyboru "Ja Robot" i "AvP" lepiej już niczego nie oglądać. Coż to za wybór.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 17, 2005, 10:05:30 pm
Również niestety nie czytałem jeszcze książki, więc na temat oryginału nie mam nic do powiedzenia, jednak w zakamarkach fabularnych filmu można było wyczuć obecność ducha Asimowa, niestety duch ten się nie zmaterializował.
"Ja robot" w zasadzie bardzo trudno jednoznacznie ocenić. Jeśli patrzylibyśmy na to jak został nakręcony, na efekty oraz na klimat, nic nie można by mu zarzucić. Niezaprzeczalnym atutem obrazu jest także jego "szkielet fabularny", a więc cała misterna konstrukcja rzeczywistości w której rozgrywa się jego akcja, jest ona spójna logiczna i niezwykle konsekwentna (nie jak np. w "Matrixie", gdzie po dokładniejszych oględzinach wszystko się sypało).  Bardzo dobre i konsekwentne jest także zakończenie, jest niczym postawienie kropki nad "i". Prawdopodobnie zasługę za to należałoby przypisać samemu Asimowowi, ale nie chcę rzucać takich tez, bo jak wcześniej wspomniałem, książki jeszcze nie przeczytałem. Zupełnie inaczej ma się sprawa samej akcji, którą przyjdzie nam śledzić oglądając film, ta jest bowiem kompletnie odmóżdżona, a miejscami wręcz tak bezgranicznie beznadziejna, że nie podlegająca już żadnej ocenie (zwłaszcza w chwilach, kiedy wszystko na około strzela do wszystkiego). Tragiczną pomyłką było obsadzenie w głównej roli Willa Smitha i dopuszczenie do wykreowania przez niego na ekranie postaci reprezentującej styl "yo fukin robot". Rezultat tego posunięcia jest taki, że w ostatecznym rozrachunku "Ja robot", który mógł być bardzo dobrym filmem sf i zawiera elementy takowego, jest w najlepszym razie tylko znośny, a i to z wyłączeniem pewnych scen.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 18, 2005, 12:20:46 am
Uwazam bardzo podobnie, tj. smieszne byly tylko momenty, poscigi, "rozsypanki milimeter-close" itp, reszta byla "git".
Chcialbym jeszcze bys sprecyzowal co sie "sypalo w matrixie przy dokladniejszych ogledzinach".
No ale dosc juz gadania o rozrywkach i wyglupach...
Wlasnie obejrzalem Ghost in the Shell.



Cholera. Dobry jest.... Wysmienity.

Wlasciwie o AI i wszelkich "standardowych" problemach z nia zwiazanych, ale na poziomie conajmniej jak nasze dyskusje tu na forum albo jak GOLEM XIV (no, moze odrobinke nizej). Co wiecej, poza glebokim przekazem tresciowym (moze dla nas nie zaskakujacym ale jednak mily smak), dostaje sie przepotezny przekaz obrazowy, ktory dla mnie, jak to okreslil Dr_Edredon: cyborga, jest czyms przepieknym i to w przerazajacy czasem sposob.
Jesli chodzi o filmy SF to o ile sobie przypominam jest to najrealniejszy swiat jaki widzialem, w sensie "bez dziur". (No moze wraz z matrixem ale to inny poziom abstrakcji).
Japonczycy maja kurde wyczucie w tych sprawach... No ale maja latwiej, w koncu juz zyja w przyszlosci. ;)

Czekam na opinie innych bo nie pamietam bysmy o nim (filmie) tu gadali...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Kwiecień 18, 2005, 12:33:13 am
Niedawno oglądałem "Ja, robot" i mam podobne odczucia do filmu co Blady, szczególnie co do Smith-a :-X. Był bardziej amerykańsko-plastikowy niż bohater tytułowy i nie pomogły mu nawet miesiące na siłowni ;D. Mogliby zrobić z tego dobry film, zwłaszcza gdyby postaliwi jeszcze większy nacisk na "duchowość" robota. Wyszedł film ogólnie taki sobie, a w kontekście ostatnich osiągnięć Hollywood jeden z lepszych :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 18, 2005, 12:38:13 am
Aha, zapomnialem dodac w poprzednim poscie.
Problemem nie byla raczej glowna rola Smitha, lecz fakt, ze byl jednym z producentow filmu :) (Podejrzewam ze to on wprowadzal ową "milimetrowosc" wszelkich zdazen.)

NEX, co Ty, Ghost in the shell nie ogladales?!  :o
;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Kwiecień 18, 2005, 12:52:51 am
Nie oglądałem. Słuchałem muzy, ale filmu nie widziałem. To zdaje się jakowaś forma japońskiej kreskówki? Muza była o podłożu etnicznym z rejonów polinezji, samoa...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 18, 2005, 01:21:20 am
Cytuj
Chcialbym jeszcze bys sprecyzowal co sie "sypalo w matrixie przy dokladniejszych ogledzinach".


Wszystko. Już sam pomysł ludzi-generatorów jest idiotyczny, to raczej mało wydajne źródło energii i obawiam się, że trzeba by więcej tej energii włożyć w taki proces niż można by jej z tego uzyskać, a nawet jeśliby miało to rację bytu, to i tak prościej byłoby zbudować maszynom kilka elektrowni atomowych. Dalej, skoro agenci byli programami, to dlaczego nie zrobiono ich tak, żeby byli odporni na kule, poza tym dlaczego szybko unikali kul, a poruszali i walczyli (!!!) z normalną prędkością? Dlaczego statki ludzi mające impulsy elektromagnetyczne do dyspozycji lękały się maszyn i dlaczego w ogóle ich nie atakowały? Dlaczego ludzi podłączonych na dziko do Matrixa dawało się w nim zabić, skoro mogli naginać prawa fizyki?
Tego typu rzeczy są po prostu tony i nie chce mi się ich wszystkich wypisywać, zwłaszcza że z każdą częścią było gorzej i tak jak pierwszą dało się jeszcze obejrzeć, tak drugą już niebardzo, a trzecia wołała wręcz o pomstę do nieba. Zresztą czego można się spodziewać po filmie w którym w jednym ciągu wypowiada się: "Będę mówił krótko, bo telefon jest na podsłuchu. Gdyby wiedzieli jak jesteś ważny już byś nie żył" :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 18, 2005, 02:34:24 am
Pytania o mozność/ niemożność zejścia po śmierci w Matriksie są nie do odpowiedzenia, bo nikt naprawdę nie wie jaka była metodologia połączenia ludzkiego mózgu z Matrix.
Dlaczego odłączenie miałoby powodować smierć? Wszakże w momencie 'wyjęcia wtyczki' z zanurzonego w Matriksie delikwenta śmierć nie następowała - zamiast tego kończyła się po prostu symulacja. Logicznie rzecz biorąc śmierć w Matrix powinna się zakończyć odłączeniem prawdziwego mózgu od symulacji, i przebudzeniem.

Takie tam kwiatki...
No... po Matrix przejechano się tu już nieraz, więc oryginalni są raczej Ci, którzy go bronią ::)
Ja filmu tego też specjalnie nie poważam; podobał mi sie najbardziej jedynie moment pierwszej części gdy ,,wszystko się wyjaśniło'' (tj. Neo został odłączony) . Był to przyjemny szok, który pamiętam do dzisiaj.


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 18, 2005, 10:46:55 am
Cytuj
Nie oglądałem. Słuchałem muzy, ale filmu nie widziałem. To zdaje się jakowaś forma japońskiej kreskówki? Muza była o podłożu etnicznym z rejonów polinezji, samoa...
O ile sie orietuje jest to manga, i znowu o ile sie orietuje manga nowa nie jest...

Cytuj

Wszystko. Już sam pomysł ludzi-generatorów jest idiotyczny, to raczej mało wydajne źródło energii i obawiam się, że trzeba by więcej tej energii włożyć w taki proces niż można by jej z tego uzyskać, a nawet jeśliby miało to rację bytu, to i tak prościej byłoby zbudować maszynom kilka elektrowni atomowych.
Fakt, gadalismy o tym w "Lem tworca pomyslu matrixa"

Cytuj
Dalej, skoro agenci byli programami, to dlaczego nie zrobiono ich tak, żeby byli odporni na kule, poza tym dlaczego szybko unikali kul, a poruszali i walczyli (!!!) z normalną prędkością?
Nie walczyli z normalna predkoscia ;) Chociaz przyznaje, ze brakowalo mi scen w ktorych bylo by to pokazane, np takiej, ze walka toczy sie "normalnie", ale okazuje sie, ze otoczenie porusza sie strasznie wolno, np uderzaja w jakis przedmiot i on bardzo powoli spada.

Cytuj
Dlaczego statki ludzi mające impulsy elektromagnetyczne do dyspozycji lękały się maszyn i dlaczego w ogóle ich nie atakowały?
Bo impulsy te niszczyly rowniez ich statki, a tych bylo im szkoda bo mieli DWA.
Cytuj
Dlaczego ludzi podłączonych na dziko do Matrixa dawało się w nim zabić, skoro mogli naginać prawa fizyki?
Wytlumaczone to bylo slicznie, szczegolnie dla mnie, czlowieka ktory wierzy ze wola potrafi bardzo duzo. Zatem tlumaczono to tak, ze gdy mozg "uwierzyl" ze umarl to umieral. Inna sprawa ze ludzie nie potrafili naginac w nich praw fizyki, mieli jedynie zdolnosci (sile woli), ktora pozwalala im delikatnie cos zmienic, to dodatkowo dalo sie trenowac i to robili w owych salach treningowych. To zreszta fajnie tlumaczy wplywanie na swiat sila woli w naszym rzeczywistym swiecie.
Cytuj
Tego typu rzeczy są po prostu tony i nie chce mi się ich wszystkich wypisywać, zwłaszcza że z każdą częścią było gorzej i tak jak pierwszą dało się jeszcze obejrzeć, tak drugą już niebardzo, a trzecia wołała wręcz o pomstę do nieba. Zresztą czego można się spodziewać po filmie w którym w jednym ciągu wypowiada się: "Będę mówił krótko, bo telefon jest na podsłuchu. Gdyby wiedzieli jak jesteś ważny już byś nie żył" :D
Nie no ja oczywiscie mowie tylko o pierwszej czesci rowniez ;)
Tak naprawde neguje dla zabawy, wiem ze latwo to zripostowac wiec nie musisz tego robic, choc mysle rowniez, ze bardzo duzo rzeczy ja bym obalil i ze byly wyjasnione. No ale film wymaga tez specyficznego podejscia, takiego ktore uznaje wole, czyli nie jest racjonalne.

Anyway.
Naprawde nikt nie ogladal Ghost in the Shell???
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 18, 2005, 04:27:02 pm
Ja widzialem GITS, ale szczerze mówiac bardziej podbal mi sie Serial Experiments Lain, który takze jest japonskim anime. Jest to 13 - to odcinkowa seria opisujaca swiat, w którym zatarly sie dwie rzeczywistosci. Calosc opowiedziana jest z perspektywy 13 - to letniej dziewczynki, ktora nie jest tym, na kogo wyglada przy pierwszym poznaniu. Polecam goraco ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 18, 2005, 05:06:38 pm
Wchodze w to. Gdzie byl ten serial?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 18, 2005, 10:25:54 pm
Jakiś czas temu była emisja w Canal+ pod tytułem "Wirtualna Lain"  :P. Całość dostępna jest na DVD (oczywiście o zasobach internetowych wspominać nie muszę  ;) ). Polecam jeszcze raz, bo to naprawdę perełka, choć z początku może być nieco przynudnawa, ale z kolejnymi odcinkami horyzont zaczyna się poszerzać i ... You have to see it for yourself !
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 19, 2005, 01:27:05 am
Hmmm manga to dla mnie trudny orzech do zgryzania, bo o zgryzieniu nie można powiedzieć. Mentalność Japończyków jest zupełnie inna, dlatego mam problemy ze z nawiązaniem kontaktu z fabułą takowych filmów. Ale cenie je wysoko. (Lecz nie ogladam zbyt często ::)  ) A propo ciekawych eksperymentów na tym polu: widzieliśta Avalon ?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 19, 2005, 09:40:37 am
Koles mi ma dzisiaj Avalon pozyczyc ;) Wczoraj mi powiedzieli o nim jak sie podniecalem Ghostem, ten sam rezyser + Malgorzata Foremniak - poprostu musze byc zadowolony ;)
No i poszukam ten serial.
A co do japonczykow, wlasnie to mi sie w mangach podoba, sa, ze tak powiem, niesztampowe. Scenariusz zawsze dotyka czegos ciekawego. I mean, z amerykanskich produkcji o Ja Robot mowi sie ze jest ambitny, z Japonskich Ghost jest normalny, na tym polega ta roznica.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Kwiecień 19, 2005, 02:31:43 pm
Ja wczoraj oglądałem The Ring 2. Film, jak film, ale faktycznie inna ta japońska kultura, mimika aktorów, sposób mówienia... Właśnie te cechy sprawiają, że ciekawe są filmy japońskie. Mi osobiście najbardziej podobał się serial "Musashi", który daawno temu leciał w polskiej tv.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 19, 2005, 03:44:36 pm
No dzi żebyś się nie rozczarował tym Avalonem. Film strasznie... dziwny. Kuleje tu i tam, szczególnie denerwujące jest to, że oryginał powstał po japońsku, tj. oryginał scenariusza. Dlatego w wersji polskiej (nakręcono po polsku) dialogi są krótkie, lakoniczne i często po prostu głupie, a wszystko to dlatego, żeby ruchy ust aktorów były w miarę dopasowane po tym jak się da japoński dubbing (tak właśnie wyszło w Japonii). Pewno po japońsku już lepiej to obejrzeć. No w każdym razie, jak dla mnie dialogi to najsłabsza strona filmu. Za to byłem wręcz zachwycony tym, jak umiejętnie Oshi użył polskiej, cudownej rzeczywistości (stylizowanej na głęboką komunę, syrenki i te sprawy) jako świata nierealnego. Jest też mocna muzyka.
No a jeśli chodzi o fabułę, to jest po prostu... japońska::) Trzeba na to brać poprawkę. Mimo całkowicie polskiej obsady, z polskim filmem nie ma to nic wspólnego (z amerykańskim na szczęście też niewiele).

Ale nie wątpię że film może się podobać właśnie przez swoją inność. A tak na marginesie, warto zwrócić uwagę na sposób planowania kadru i prowadzenia kamery. Nie przypadkowo - przypomina mangę.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 19, 2005, 03:46:07 pm
O dziwo tylko zacheciles mnie tym postem :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 19, 2005, 03:47:03 pm
hehe. no to dobrze.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 29, 2005, 11:26:32 pm
Miałem przed chwilą przyjemność obejrzenia w telewizji filmu "Narzeczony księżniczki", niezła zabawa w nieco pythonowskim klimacie.
http://www.filmweb.pl/Film?id=8025

A tu mam coś dla tych, którzy też widzieli - jedna ze scen przeniesiona w realia "Star Wars" :)
http://www.theforce.net/fanfilms/shortfilms/brains/
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 03, 2005, 03:11:09 am
Wlasnie obejrzalem Ghost in the Shell II - Innocence.
Jesli chodzi o tematy, tak samo jesli nie bardziej niz jedynka. Totalny "must see" dla kazdego "od AI". Porusza klasyczne tematy "filozofii AI" ze tak to okresle... Duzo sie pokrywa z Lemem tak BTW ;) Rzuce zreszta cytacikiem wyrwanym z kontekstu ;)

Lalki naprawdę piękne
mają ciało człowieka, ale nie ma w nich duszy.
Ciało jest bliskie upadku, stoi na krawędzi przepaści.
Czy to jest przyczyną, dla której zredukowałeś się do czystego konstruktu AI?
Ludzie stoją niżej od lalek|pod względem piękna i wdzięku.
Ale pod względem egzystencji również.
Nietrwała natura ludzkiej percepcji
skutkuje niekompletnym obrazem rzeczywistości.
Jakże wspaniały jest ten gatunek, pozbawiony świadomości,
nie dążący do absolutnego zrozumienia&#8230;
To jest możliwe tylko w przypadku robotów i bogów.
Możemy porozmawiać o interesach?
Nie&#8230;
Jest jeszcze jedna kategoria bytów, które można porównać z lalkami i bogami.
Zwierzęta, tak?
Skowronek [z wiersza Shelley'a],
wolny od negatywnych emocji,
przepełniony głęboką, nieuświadomioną radością&#8230;
&#8230;radością, jakiej stworzenia o tak silnej samoświadomości jak nasza,
nigdy nie zaznają.
Ponieważ dla potomków tych,
którzy zjedli owoc z drzewa poznania dobra i zła,
osiągnięcie radości jest trudniejsze niż dorównanie bogom.
Nie maja więc wyboru i udają martwych,|stając się lalkami.
Czy to dlatego?
Jeśli nie znasz życia, co możesz wiedzieć o śmierci?, pytał Konfucjusz.
Niewielu ludzi rozumie czym jest śmierć.
Obawiamy się śmierci nie z wyboru, ale najczęściej z głupoty lub z przyzwyczajenia.|[*La Rochefoucauld]
Ludzie umierają , bo nie mogą nic na to poradzić.
Ale lalki z ludzkim ciałem traktują śmierć jako dar.


I jeeeszcze jeden...

Dawniej było to najnowocześniejsze miasto wschodu.
W pełnym rozkwicie.
To jest specjalna strefa ekonomiczna Etotrofu.
Ta grupa wież jest wszystkim co pozostało wśród ruin.
Wykorzystali słabość władzy państwowej,
i teraz jest to raj organizacji przestępczych na usługach międzynarodowych korporacji.
Miasto stało się strefą bezprawia, poza nadzorem netpolicji Narodów Zjednoczonych|oraz jurysdykcją ASEAN Telecom.
Tym co decyduje o indywidualności jest ekspresja jednostki, tak jak jednostka jest ekspresją swoich genów. Pamiętam te słowa. [*Richard Dawkins]
Masz na myśli coś takiego jak tama bobrów lub sieć pająka?
Raczej coś na kształt rafy koralowej, tworzonej przez zoanthariae.
Ale to chyba nie jest aż tak piękne.
Istotą życia jest informacja rozprzestrzeniająca się przez geny.
Kultura i społeczeństwo nie są również niczym innym jak wielkimi systemami informacji&#8230;
To miasto jest ogromnym ośrodkiem pamięci.
"Jak wielka ich liczba! Liczę je i nad piasek liczniejsze&#8230;"
[*przekład Czesława Miłosza :]
Psalm 139 ze Starego Testamentu?
Jeśli przywołujesz takie słowa,
to twoja pamięć musi być nieco skrzywiona.
Ty to powiedziałeś.

Zreszta, w filmie jest sporo cytatow z przeroznej literatury...

Jesli chodzi o stworzony swiat - mi sie mniej podoba. Zrobiony na klimat czasow prohibicji w USA. Bardziej chodzilo o jakas "stylizacje" klimatu niz realizm swiata przyszlosci, w cz. I byl realizm. Nie znaczy to ze ten swiat jest gorszy, jest tylko inny...

Technika? Tez animacja, tyle ze teraz komputerowa w klimacie mangi, z tym ze chyba tylko geometria jest robiona na komputerze, postacie sa rysowane.

Film gleboki - za gleboki jak dla mnie (nie zrozumialem ;) ). Coz, bedzie pretekst by obejrzec jeszcze raz.

Poprostu zobaczcie go... zaraz po tym jak zobaczycie Ghost in the Shell I ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 05, 2005, 08:22:40 pm
Wlasciwie mialem wkleic ten cytat :)

Spójrz wokół, czy to co wygląda jak żywe, faktycznie żyje?
Z drugiej strony, pojawia się wątpliwość, czy to co martwe, na pewno nie żyje?...
Lalki są tak poruszające, ponieważ są modelami ludzi, a to oznacza, że są ludźmi w istocie!
Strach, że człowiek nie jest niczym więcej niż sumą prostych mechanicznych sztuczek i substancji chemicznych&#8230;.
Mówiąc inaczej, strach, ze zjawisko zwane człowiekiem, tak naprawdę jest tylko formą nicości.
Przestań i porozmawiajmy wreszcie o interesach!
Nauka, która chciała wyjaśnić fenomen życia, odegrała rolę w powstaniu tego strachu.
Przekonanie, że można zmierzyć i przeliczyć naturę, doprowadziło do wniosków, zgodnie z którymi człowiek może być sprowadzony do prostego mechanizmu.
Ciało ludzkie jest maszyną, które porusza się we własnym celu. To żywe perpetuum mobile.|[*Julien Offray de La Mettrie]
XVIII-wieczna teoria o ludziach - mechanizmach odrodziła się dzięki technologii implantacji sztucznych mózgów i tworzenia cyborgów.
Od czasu gdy komputery nauczyły się uzewnętrzniać pamięć, w celu rozszerzenia możliwości ich funkcjonowania jako stworzeń, ludzie zaczęli się aktywnie samo-mechanizować.
Ludzkość pragnie zwycięstwa nad Darwinowskim doborem naturalnym, i próbuje samodzielnie pokonać prawa ewolucji &#8230;
Chęć podbicia natury, która stworzyła człowieka, i marzenie o zastąpieniu ciała mechanizmem, stanowi źródło koszmaru.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Maj 06, 2005, 11:24:37 am
Na razie słyszałem tylko muzykę z tgo filmu i jakoś nie zapowiada się, żebym sam film w najbliższej przyszłości obejrzał. Niemniej zachęciłeś mnie tymi cytacikami. Skoro film jest taki głęboki, to może warto się w nim utopić  ;)(nie odbierz tego proszę jako sarkazm).
Cieszy mnie, że znalazły się osoby, które doceniają powab i piękno twórczości (nie mam tu na myśli serii Sailor Moon) japończyków. Wiesz dzi, oprócz filmu, który ostatnio polecałem ("Serial Experiments Lain"- must see, jeśli chodzi o anime), warta obejrzenia jest podobno seria "Paranoia Agent", której niestety nie miałem jeszcze przyjemności oglądać (kreska w stylu Spirited Away, jeśli wiesz o co mi chodzi ???). Zapowiada się na kolejną enigmatyczną przeprawę w stylu SEL. ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 06, 2005, 03:47:50 pm
Niestety nie wiem o co chodzi bo z mang widzialem jedynie Akire i Ghosta, trudno dostepne sa :/

No ale w koncu ktos "zalapal", to z kolei mnie cieszy ;) Ogladaj szybko to se pogadamy o filmie! ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: SG w Maj 06, 2005, 10:23:39 pm
   No ściągaj, Sokratoides, ściągaj, bo ja tez chce obejrzec ;D Juz sie doczekac nie moge po tych cytatach. Jedynka byla rewelacyjna. Akiry nie mialam okazji ogladac, a szkoda. Btw... tyle mielismy tego posciagac, a narazie jakos to nam nie wychodzi... Jedyne co mamy, to SEL. No i GITS I. :-/
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 09, 2005, 03:02:42 am
Co to Lain ?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Maj 09, 2005, 10:42:21 am
Cytuj
No ściągaj, Sokratoides, ściągaj, bo ja tez chce obejrzec


No cześć siostrzyczka, witaj na forum. ;)  Z tym ściąganiem to sama wiesz jak sytuacja wygląda  :(

Cytuj
Co to Lain ?

Lain, to ostatni człon tytułu japońskiego anime - "Serial Experiments Lain" oraz imię głównej bohaterki. Jeżeli lubisz anime, to powinieneś się z tą serią zapoznać. Jeżeli nie bardzo, to polecam jako taką małą ciekawostkę, bo tak w gruncie rzeczy to niczego szczególnie odkrywczego w tym filmie nie ma. Jest to kolejna próba ujęcia wciąż nawracających problemów epistemologicznych, czy też metafizycznych, które spędzają nam sen z powiek.

A tak swoją drogą pytanie co to Lain, stawiają sami twórcy filmu  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: wetal w Maj 09, 2005, 01:23:51 pm
 Japanese anime is a great thing.Anime tse kruto.  
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: SG w Maj 09, 2005, 03:52:12 pm
Cytuj
Co to Lain ?


To ta osóbka, którą mam w avatarze...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Maj 10, 2005, 11:50:35 am
Nie wiem... mnie jakoś manga i anime nie za bardzo się podoba. Wolę kreskę realistyczną (chodzi mi o twarze bohaterów). Nie oznacza to, że filmu nie obejrzę, już rozpocząłem pewne kroki zmierzające do zdobycia GITS.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Maj 10, 2005, 03:03:23 pm
Ja mam jakieś dziwne uczulenie na wszelkiego rodzaju anime. Nie wiem, czy powinienem tego żałować, ale po prostu mnie tego typu filmy nie interesują. Pewnie w dzieciństwie naoglądałem się za dużo idiotycznych kreskówek, i teraz mam takie uprzedzenie do wszystkiego, co z nimi związane.  
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 10, 2005, 03:22:32 pm
Nie no to zrozumiale ze jak sie ma uprzedzenie to sie nie spodoba. Tak jak ja nie lubie starych s-f np.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 11, 2005, 02:19:55 am
Taaa... ja też mam alergię.
(http:// http://anekacomic.com/catalog/images/captain_tsubasa-movie.jpg )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Maj 11, 2005, 10:16:25 am
Oj, to co pokazales powyzej jest wybitnie alergenne. Juz sam  obrazek... o, chyba mam jakas wysypke. :-[
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 11, 2005, 11:18:33 am
dobrze ze nie wymiotke ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: SG w Maj 11, 2005, 09:18:12 pm
...

No nie... takie coś to już jest spora przesada ::)
To jest toksyczne, fuj ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 12, 2005, 01:41:44 am
Pamiętam widziałem kilka odcinków tego serialu będąc w podstawówce. Nieźle chłopaki kopali :]  

Przepraszam wszystkich, u których (na widok obrazka) wystąpiła naturalna reakcja obronna organizmu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Maj 12, 2005, 10:21:29 am
To jest wszystko moi drodzy małe piwo...

POKEMONY RULEZ!!!!

Dla mnie to jest właśnie szczyt Mangi i Anime i całego japońskiego trendu!

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 12, 2005, 10:33:42 am
Cytuj
To jest wszystko moi drodzy małe piwo...

POKEMONY RULEZ!!!!

Dla mnie to jest właśnie szczyt Mangi i Anime i całego japońskiego trendu!


Popieram uwagę. Myślę, że to najtrafniejsza ocena istoty i poziomu tego zjawiska.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 12, 2005, 10:43:28 am
Cytuj
istoty i poziomu tego zjawiska.
to Wy jednak moze obejzyjcie tego Ghost in the Shell... <klasniecie otwarta dlonia w czolo w stylu "na zalamanego">
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Maj 12, 2005, 11:11:19 am
Cytuj
Dla mnie to jest właśnie szczyt Mangi i Anime i całego japońskiego trendu


No nie  :-/. Manga to tylko forma, pod którą przemycać można treści najróżniejszej maści - od pokemonów począwszy( i tego typu produkcji jest chyba najwięcej) po rzeczy nieco bardziej ambitne. Poza tym sama forma zależy również w dużej mierze od sprawności manualnej oraz wyobraźni twórcy. Dobrym porównaniem będzie tu przykład komiksów, gdzie wśród zmasowanej ilości infantylnych czytadeł (lub raczej "oglądadeł", bo tekstu jest w nich zwykle niewiele), trafiają się niekiedy "dzieła" godne uwagi (no chyba, że do komiksów też macie awersję). Proponuję więc najpierw zapoznać się ze zjawiskiem w szerszym kontekście, a dopiero później ferować wyroki.  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 12, 2005, 11:16:47 am
Oglądałem kultową "Akirę" i byłem strasznie zawiedziony.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Maj 12, 2005, 11:47:50 am
Akiry akurat nie widziałem, ale słyszałem od kumpla, że nic przez to nie straciłem. Dodam, że temu kumplowi podobał się GITS, więc...  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 12, 2005, 12:11:41 pm
Ja Akiry nie zrozumialem.
Czym byles zawiedziony Blady? Jak odpowiesz to powiem Ci czy bedziesz zawiedziony Ghostem ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 12, 2005, 12:32:09 pm
Nie znalazłem w "Akirze" nic co by mnie zainteresowało. Fabuła była przygłupia i nudna, akcja się wlokła, a i klimat jakoś zupełnie do mnie nie przemawiał.
Sądzę, że filmu nie zrozumiałeś, bo próbowałeś znaleźć głębszy sens tam, gdzie go zwyczajnie nie było.

A "Ghosta" i tak kiedyś obejrzę, chociażby po to żeby móc się na jego temat wypowiadać (a może mnie mile zaskoczy).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 12, 2005, 12:52:56 pm
Aha, myslalem faktycznie ze w Akirze jest glebszy sens.

No to pod tym wzgledem nie bedziesz zawiedziony Ghostem, o ile bedziesz go porownywal do nawet ambitnych produkcji amerykanskich a nie powiedzmy GOLEMA, bo wiadomo, GOLEM troche mocniej to rusza niz film. Chociaz...

A z Ghostem (tak cz. 1 jak i 2.) ja mialem jeszcze jeden problem. Nie zrozumialem dokladnie fabuly (nie "glebokiego sensu" tylko wlasnie szczegolow akcji) bo dzieje sie za szybko. Dokladniej mowiac dialogi sa za szybkie. Nawet zastanawialem sie nad tym, ze Japonczycy, majac tak "szybki" jezyk, przekazuja sobie wiecej informacji na jednostke czasu niz my. To np widac w tym filmie. Tj. mialem tak, ze owszem, przeczytalem dialog, jednak "nie dotarly" do mnie wszystkie fakty w nim zawarte (np. ktora sekcja przejela ktorego robota po co i dlaczego nie zrobila tego sekcja inna i dlaczego bylo ukrywane albo tym podobne).
Coz, moze za drugim razem wylapie ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 12, 2005, 01:06:11 pm
Cytuj
Dokladniej mowiac dialogi sa za szybkie. Nawet zastanawialem sie nad tym, ze Japonczycy, majac tak "szybki" jezyk, przekazuja sobie wiecej informacji na jednostke czasu niz my. To np widac w tym filmie.


Ciekawe, troszkę inaczej pokazuje tą kwestię film "Między słowami", tam jest dokładnie na odwrót.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 12, 2005, 01:19:03 pm
Dzisiaj mi kolega pozyczyl (jesli to jest Lost in Translation). Widzialem pare scen, mysle ze to parodia raczej tego braku zrozumienia (np. rezyser gada ok 10 minut wymachujac rekami a tlumaczka przekazuje to jednym zdaniem).
Zreszta patrz post na temat Avalon. Musielismy robic biedne dialogi po Polsku by zmiescily sie normalne Japonskie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 12, 2005, 01:44:38 pm
Może ich język jest bardziej precyzyjny?
Trudno powiedzieć.

Może zna tu ktoś japoński?  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Maj 12, 2005, 02:02:29 pm
Tak... gorąco polecam film Między Słowami - (Lost in Translation). Film REWELCAYJNY. Córka Coppoli wykonała kawał dobrej roboty. Gorąco polecam.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 12, 2005, 02:59:40 pm
Dobrze, że Zizia tego nie czyta.

Jak IMPERIALISTYCZNA amerykańska produkcja może być wartościowa!!!
Tobie się zupełnie od tych chamburgerów w głowie pomieszało!!

;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: SG w Maj 12, 2005, 03:58:22 pm
Cytuj
Może zna tu ktoś japoński?  ;D


http://translate.google.com/translate_t
Tłumacz na pewno prymitywny, trzeba mieć japońską czcionkę i umieć to przeczytać, ale zawsze coś ;D

A jeśli chodzi o pojedyńcze słówka, to...
http://www.freedict.com/onldict/jap.html

Czcionka łacińska ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Maj 12, 2005, 04:20:43 pm
Cytuj
Dobrze, że Zizia tego nie czyta.

Jak IMPERIALISTYCZNA amerykańska produkcja może być wartościowa!!!
Tobie się zupełnie od tych chamburgerów w głowie pomieszało!!

 ;)



Ar ju toking tu mi?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Maj 12, 2005, 10:07:35 pm
Cytuj
Tak... gorąco polecam film Między Słowami


Hey! Lip my stockies!  ;)  :D

Film bomba, ja też polecam  ;).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 12, 2005, 11:38:04 pm
(http://www.boxofficeprophets.com/calvins/images/billmurraybestactor.jpg)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 13, 2005, 12:07:55 am
Mówicie? No cóż, sweet. (http://tkdesign.free.fr/cartmansbutt/sp/cmassavatar.gif)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 13, 2005, 12:15:54 am
Ten goły tyłek obraża moje uczucia, to wstrętne wykorzystanie seksu do uzyskania efektownego przekazu.
Środa była przed chwilą w TV i mówiła, że to świństwo i że trzeba powołać radę, która takie treści będzie weryfikowała.
Więc jak mnie i wszystkich pozostałych zaraz nie przeprosisz, to cię zadenuncjuję.
>:(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 13, 2005, 08:50:30 am
Dobra cicho juz. Rzuccie opis filmu jakiegos.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 13, 2005, 02:45:57 pm
Tak apropos "Ghosta"

(http://imagenes.yonkis.com/552005153913.jpg)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 13, 2005, 03:02:07 pm
matko nie przypominaj mi go bo mi ciarki przeszly!
zapodam se jednak dzisiaj kilka scenek... a juz myslalem ze udalo mi sie z tego wyrwac...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Maj 13, 2005, 03:02:51 pm
 ;D
Obrazki fajne, ale czemu skasowałeś link do tej strony?
To co można było znaleźć tam na dole, pewnie by męską część towarzystwa zainteresowało ;D

;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 13, 2005, 03:04:12 pm
Fakt, ale nie wszyscy są tu pełnoletni ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Maj 13, 2005, 03:16:39 pm
no to na priva panocku podeślijcie tego linka, hej!

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 13, 2005, 03:28:26 pm
przeciez to robot...

;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 13, 2005, 03:31:47 pm
Wiesz dzi, ale tam byłu takie różne linki... ::)
Jeszcze Pirx by zobaczy i miał bym potem wyżuty sumienia   ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 13, 2005, 04:15:21 pm
Tak, temat sexualnosci robotow jest miedzy wierszami tez w filmie poruszony...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 14, 2005, 12:44:07 am
All is full of love...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Maj 30, 2005, 07:58:04 pm
Ostatnio w końcu udało mi się obejrzeć "Ja, Robot". Pomysł był dobry, realizacja zbyt amerykańska. Zbyt dużo komputerowych efektów specjalnych i zbyt dużo sztucznych scen. Mówiąc sztucznych mam na myśli infantylne miejscami dialogi oraz scenografię, która naprawdę (znów miejscami) zbyt trąciła Star-Trekiem.
Filmów SF i tak nie powstaje zbyt dużo, więc mimo wszystko polecam go. Jeśli się nie obejrzy, nie można dyskutować.

Drugi film, który już od dłuższego czasu planowałem obejrzeć i ostatecznie się udało to "Pi". Film mi się nie podobał, dlaczego?
1. Jest czarno-biały. Ja rozumiem, że Aronofsky, jest ambitnym, młodym reżyserem, którego bardzo cenię za "Requiem dla snu", ale przesadził z nadmierną próbą wyciśnięcia artyzmu z tego filmu. Uważam, że zabieg eliminujący koloery był zły.
2. Niestety, kiedy otrzymałem jak kawa na ławę opowieść o tym, jak to komputer wyliczając zależności w ciągu liczbowym pi, zyskuje chwilowo świadomość poczym wybucha, nie umiejąc sobie chyba poradzić ze swoim nagłym oświeceniem, myślałem że wyłączę w tym momencie film.... ale ja zawsze tylko tak żartuję... oglądałem dalej.  ;D ;D

Reasumując, dla mnie jest to film ewidentnie przeciętny. Jeśli ktoś widział "Requiem dla snu", to będzie widział sporo związków wizualnych i psychologicznych. Przy czym jak już wcześniej pisałem - "pi" stoi daleko, daleko w tyle za tym drugim. Cóż, ludzie uczą się na błędach.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 31, 2005, 02:36:47 am
A propo filmów SF, to czekam z utęsknieniem na ,,Wojnę Światów". Ciekawi mnie, czy Spielberg odważy się na rozszerzenie nieco wizji w stronę refleksji nad sensem kontaktu między cywilizacjami, czy też przeciwnie: zrobi sieczkę, pokaże cztery razy amerykańską flagę, oraz tyłek Cruise'a, żeby ratować film ::) Hm... Mimo wszystko nadzieję mam, wiem, że Spielberg robi ostatnio raczej poważne rzeczy - mam tylko nadzieję, że ''Wojny" nie potraktował jako odskoczni od tychże...

Jeśli chodzi o "Jaro-Bot'a" to myślę, że możnaby zrobić z tego o wiele lepszy film. Wyobraźcie sobie tylko, jakby to wyglądało, gdyby zrobił to ktoś, no może nie przesadzajmy że Tarkovski (umówmy się, że dywagujemy o reżyserach żyjących i już nieżyjących), ale na przykład Sodenbergh, pod warunkiem, że tak jak przy Solaris, starałby się nadać całości europejski ton. Wtedy środek ciężkości filmu mógłby się przesunąć na to, co sugerowalby tytuł: ,,mentalność'' robocią. Aha, czy mi się wydaje, czy w tym filmie jest tyłek Willa Smitha? Nie pamiętam...
Za to jeśli miałaby to być taka sieczka, jaka jest obecnie, to wolałbym Hitchcocka ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 31, 2005, 09:15:52 am
No niestety jak po Ja Robot obejrzalem Ghost in the Shell porownania nie moglem dokonac, roznica byla zbyt duza. Smutne to.
A co do Pi. Mi osobiscie podobala sie czarnobialosc filmu, podkreslala schizofreniczny jego charakter. A co do fabuly, well, jak kazda inna, ale wiele numerologicznych smaczkow bylo. Mi akurat najbardziej w filmie podbal sie "wokolomatematyczny" schizofreniczny klimat, fabuly np. tez nie traktowalem powaznie co jednak uznalem za normalne bo mam tak przy 90% filmow.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Maj 31, 2005, 03:12:28 pm
Właśnie miałem zamiar wypożyczyć sobie "Ja robot" na DVD. Jak znam życie, pewnie mnie ten film rozczaruje, bo tak to już z tego typu produkcjami bywa. No ale żeby coś oceniać, trzeba to najpierw obejrzeć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Maj 31, 2005, 04:11:47 pm
Właśnie widziałem zwiastun do "Wojny Światów". Jak to zwykle bywa ze zwiastunami, wszystko co najlepsze pakują właśnie do zwiastuna... zobaczymy.
W filmie gra Cruise, którego bardzo lubię, więc pójdę do kina napewno, ale mignęła mi tam także Miranda Otto (widzę, że po LOTR robi karierę - i dobrze!)
Spółka Spielberg - Kaminski - Williams jest już chyba nierozłączna. Miejmy nadzieję, że będzie co oglądać.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Czerwiec 01, 2005, 07:07:44 pm
Sam jestem niezmiernie ciekawy, czy będzie z tego kinowy fajerwerek w rodzaju "Dnia Niepodległości", czy może coś nieco inteligentniejszego. Myślę, że po Spielbergu można się spodziewać dość przemyślanego i solidnie zrealizowanego filmu, choć raczej -nie bójmy się tego słowa- komercyjnego. No ale nie wszystko, co jest adresowane do tzw. zwykłych widzów musi być od razu złe.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Czerwiec 01, 2005, 07:09:10 pm
mi sie na 90% bedzie podobal :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Czerwiec 01, 2005, 07:13:17 pm
Jeśli chodzi o stronę wizualną, to mnie pewnie też. Co do reszty- to już różnie może być. Ale pewnie i tak będzie to lepsze od większości hollywoodzkich produkcji spod znaku SF.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 01, 2005, 09:41:36 pm
Tak, o ile Stevie ustrzeże się błędów, to wyjdzie coś na miarę jego ,,Raportu Mniejszości", który bardzo lubię.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Czerwiec 02, 2005, 09:19:19 am
Ostatnio twórcy filmowi wracają do starych opowieści SF o ugruntowanej już pozycji w literaturze.
Jakiś czas temu powstał "Wehikuł czasu". Oczywiście film jest do kitu, a co więcej, jeśli dobrze pamiętam, to końcówka jest zupełnie inna niż w książce.

Zobaczymy co będzie z tą "Wojną światów".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Czerwiec 02, 2005, 05:17:26 pm
Po "Wonie światów" nie spodziewam sięraczej niczego specjalnego.
Rzeczą na którą teraz z utęsknieniem (ale i obawami) czekam jest "Sin City".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 03, 2005, 04:43:50 am
Ponoć dobry film. Zresztą... nie ukrywam, że półtorej miesiąca temu już go ktoś go ,,wirtualnie użyczył'' w sieci. Niemniej po pierwsze, to jest to film komiksowy, jak wiadomo (tj. ekranizacja komiksu), a po drugie, to nie ma nic wspólnego z SF, może poza tym, że na temat SF także powstają komiksy.

W przeciwieństwie do Wojny Światów.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Czerwiec 06, 2005, 02:42:49 pm
Wlasnie mniej wiecej zaskoczylem o czym jest Wojna Swiatow (przybysze z Marsa napadaja na Ziemie  :o )
Nie chce Was chlopcy smucic, ale to nie moze byc dobry film. Takie tematy nadaja sie bardziej na teksty Kazika niz filmy...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Czerwiec 06, 2005, 03:34:46 pm
Jutro idę na pokaz przedpremierowy "Autostopem przez galektykę" ;D , a pojutrze na "Sin City",  zdam dokładną relację ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Czerwiec 06, 2005, 08:45:13 pm
Blady? Ty na poważnie chcesz iść na "Autostopem przez galaktykę"?
Widziałem trailer, nie trzeba iść na kina, żeby wiedzieć że to kaszana!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 06, 2005, 09:04:08 pm
No ja jestem zaciekłym fanem Douglasa Adamsa, znam te książki na pamięć, więc musze zobaczyć ,,Autostopem''. Gdybym książek nie znał i nie czytał, to bym nie poszedł pewno... heh. Ale tak to ani rusz. Od lat chciałem zobaczyć, jaki możnaby zrobić z tego film; teraz nawet gdybym miał się rozczarować, to nie widzę problemu.

Aha, no tak mi teraz przyszło do głowy, że ktoś może nie wiedzieć o co chodzi. Otóż film ,,Autostopem przez Galaktykę'' jest ekranizacją trylogii w pięciu częściach pod tym samym tytułem, autorstwa Douglasa Adamsa, w skład wchodzą następujące książki : ,,Autostopem przez Galaktykę'' , ,,Restauracja na końcu wszechświata'', ,,Życie, Wszechświat i cała reszta'', ,,Cześć, i dzięki za ryby'', ,,W zasadzie niegroźna''.

Książki te mają status kultowych; są to komedie w stylu absurdalnym, ni mniej, ni więcej, tylko taki Monty Python w kosmosie. Wstyd nie znać, w zasadzie, więc lepiej się nie przyznawajcie.

W takiej sytuacji, jako fan Adamsa od 7 lat, chyba nie mogę nie iść na ten film, nawet gdyby nie wiadomo jak go zkaszanili. (Wyobrażacie sobie nie iść do kina np. na ,,Kongres Futurologiczny", gdyby go ktoś nakręcił?).

pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Czerwiec 06, 2005, 09:39:56 pm
Faktem jest, że w filmowej wersji Marvin jest za duży, Zaphon ma tylko jedną głowę, a Ford jest murzynem :o , ale tak jak Terminus zdążył zauważyć - jak się czytało to po prostu trzeba zobaczyć, a jak nie, to trzeba przeczytać (choć można darować sobie ostatnie dwa tomy).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 07, 2005, 02:47:27 am
Zaphod ma dwie głowy; drugą trzyma schowaną (widziałem już obszerne fragmenty filmu... powiedzmy... nielegalnie, i wiem). Marvin rzeczywiście trochę daremny; wygląda jak mebel z lat 60-tych, mogliby go zrobić z puszek od konserw, wyszedłby bardziej jak Bender z Futuramy, który zresztą  chyba był na nim wzorowany ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Czerwiec 08, 2005, 12:59:36 am
Widziałem "Autostopem" ;D
Generalnie był nawet całkiem przyzwoity :P
Nie zaraz dobry, ale określenie przyzwoity pasuje jak ulał. Twórcy odeszli w prawdzie miejscami od oryginału, troszkę wszystko uprościli, a wiele wątków wycieli. Niektóre sytuacje zostały wymyślone specjalnie do filmu, ale spodziewałem się prawdziwej katastrofy, a tu tylko parę zarysowań i może jakieś małe wgniecenie na korpusie Marwina.
W filmie zagrało bardzo dużo znanych aktorów, a styl który mu narzucono był jawną próbą naśladownictwa Pythonów i choć próba ta była daleka od pełnego sukcesu, to jednak miejscami wyszło całkiem nieźle. Nie obyło się także bez nawiązań do "Star Treka" i "Odysei kosmicznej".
Niestety miejscami bywało także troszkę zbyt głupkowato, zwłaszcza postać Zaphona została odarta z godności, ale cóż, w końcu to miał być film dla szerokiej publiczności...  
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 08, 2005, 02:47:10 am
No nie mogli przeca spaprać tego filmu, skoro Douglas Adams współautorzył jeszcze scenariusz, za swojego życia, o ile wiem.

Pozdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Czerwiec 08, 2005, 08:35:45 pm
Nie wiem...Film mi sie nie podobal zbyt bardzo...widze absurdalnosc ktora miala byc smieszna, lecz nie jest...dla fanow na pewno film sie podobal; dla mnie wygladal na zbyt, jakby to powiedziec, przepchniety przez kamere i stworzony na sile.
Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Czerwiec 10, 2005, 01:50:46 pm
No co ty, nie podobało ci się jak Marvin przekazał Vogonom swoje emocje?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Czerwiec 10, 2005, 02:12:16 pm
Obejrzałem "Sin City" i z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, iż jest to najlepsza ekranizacja komiksu jaka powstała. Obawiałem się trochę o fabułę, która rozdęta na dwugodzinny obraz mogła być nudna i przygłupia, ale twórcy wyszli z tego obronną ręką przenosząc na ekran kilka nieznacznie tylko powiązanych ze sobą opowieści, co daje szersze spojrzenie na "Miasto grzechu" i nie wyczerpuje nadmiernie formuły. Niesamowity jest klimat tego obrazu, a sposób w jaki został wykonany, oraz typowo "rysunkowe" kadry sprawiają, że gdy zamykam oczy żeby sobie przypomnieć poszczególne sceny mam wrażenie, iż przewracam karty komiksu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Czerwiec 10, 2005, 02:15:47 pm
Tak, na Sin City pójdę do kina, bo trailer jest niezły no i jestem fanem komiksów.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 11, 2005, 03:48:55 am
Sin City? Ja także zamierzam to obejrzeć, ale tylko dlatego, że lubię wszystko, co czarno-białe ::)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Cerberus w Czerwiec 24, 2005, 01:37:00 pm
Najlepszee filmy SF, jakie widziałem to "2001:Odyseja Kosmiczna"(cudna wizja przyszłości w wyk. S.Kubricka i A.Clarke'a), "Łowca Androidów"(nie umiem opisać tego filmu, po prostu, brak mi słów!) i "Uciekinier"(wizja przyszłości, gdzie ludzie są całkowicie manipulowani przez ludzi). :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 25, 2005, 01:52:51 am
Uciekinier? A szto to? Kto to nakręcił?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Czerwiec 25, 2005, 02:14:17 am
To to ze Schwarzeneggerem, The Running man...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 25, 2005, 02:44:58 am
Eee... no to chyba niestety widziałem. Dynamo, Sub-Zero, te sprawy.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Czerwiec 25, 2005, 06:10:45 pm
The Running Man.. tak, wiem już o co chodzi. Nakręcił to ponoć niejaki Paul Michael Glaser (nigdy wcześniej o takim gościu nie słyszałem, pewno jakiś kaszaniarz) A książkę, wg. której powstał scenariusz, napisał najsłynniejszy autor mało strasznych horrorów, czyli nie kto inny jak Stephen King. O samym filmie niewiele mogę powiedzieć, bo oglądałem go tylko kawałek.  
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 25, 2005, 07:30:46 pm
King ? No proszę, kto by pomyślał ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Czerwiec 25, 2005, 08:35:45 pm
I jeszcze na dodatek Arni gubernator w głównej roli ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 25, 2005, 10:34:50 pm
Taa... ciekawe czy się Arnold pojawi w Gubernatorze 4... podobno akcja ma być przeniesiona daleko w przyszłość...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 06, 2005, 02:37:04 pm
No koniec świata. Ostatnio, zupełnie przypadkiem, trafiłem na film pana Piotra Szulkina pt. ,,Wojna Światów - Następne Stulecie''. Polska produkcja, z Romanem Wilhelmi w roli głównej. No i po prostu film mnie zmiażdzył! Biorąc pod uwagę jaki ten film miał budżet (wyglądał tak, że uważam iż w pięć osób moglibyśmy go zrealizować za kilkanaście tysięcy złotych, bez użycia komputerów), to efekt, jaki wywierał, jest po prostu niesamowity.

Potem, co więcej, okazało się, że Szulkin nakręcił aż trzy filmy SF z rzędu, które w jego twórczości nazywane są tzw. trylogią kosmiczną. Są to:
1979 Golem
1981 Wojna Światów - Następne Stulecie
1984 O-bi,O-ba, Koniec Cywilizacji.

Niestety widziałem tylko wspomnianą Wojnę..., ale już wiem, że pozostałe dwa także obejrzę.

Wracając do tego, co widziałem. Fabuła jest mniej więcej taka. Na Zemię przybywają marsjanie. Są to małe obleśne ludziki o odrażających facjatach, pomalowane na srebrno, ubrane w glany i srebrne kurtki ortalionowe a'la Majka Jeżowska. Noo... czyste lata 80'te. Wielka propagandowa maszyna telewizyjna - telewizja zostaje pokazana niemal jak 'Wielki Brat' u Orwella - rozpoczyna nawoływania, że każdy obywatel obowiązkowo musi się poddać dobrowolnemu oddawaniu krwi, bowiem Marsjanie ową krwią się żywią. Jednym z głównych telewizyjnych krzykaczy jest grany przez Wilhelmiego Iron Idem - popularny prezenter w głupawej peruczce.
W toku filmu Idemowi otwierają się oczy, i zaczyna dostrzegać potworność totalitarnego systemu zbudowanego przez telewizję, okrutną żandarmerię i wszelakie insytucje, które tworzą ucisk w imię współpracy z Marsjanami.
Oczywiście analogie do systemu komunistycznego i stan wojenny spowodowały, że film był długo na cenzurowanym.
Wizualnie wygląda to jak przeciętny polski film z lat 80- ale od razu mówię, że piątek z Pankracym to to nie jest - ponure budynki, zero słońca, opary, obskurne wnętrza, zdezelowane samochody, żebracy, prostytutki,  syf, kiła i marsjanie.  Aha, film jest od lat 18-tu, żeby nie było, że nie mówiłem. Dzieciom nie puszczać. I jest niezwykle smutny i pogrążający, ale naprawdę uważam że warto.

Pozdrawiam.
(więcej informacji, np. tu (http://www.filmweb.pl/Film?id=11757)).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Lipiec 06, 2005, 03:16:41 pm
Z sf Szulkin nakręcił jeszcze "Ga-ga: chwała bochaterom". Widziałem wszystkie i trudno mi jest zdecydowaćktóry z nich jest najlepszy, ale "Wojna" była chyba najsłabsza, a przynajmniej najcieniej wypadała w stusunku do książki. Tak więc Terminusie najlepsze jeszcze przed tobą, a jeśli chodzi o polskie filmy sf to najbardziej pojechanym jest bezapelacyjnie "Na srebrnym globie".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Lipiec 06, 2005, 09:37:30 pm
Oglądałem to! Leciało na Kino Polska prawda? Naprawdę fajny film. Sama końcówka to po prostu arcydzieło (pif-paf  - ci co oglądali wiedzą o co chodzi). Tylko co to ten Golem?? Tytuł potrafi zaciekawić, nieprawdaż?

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Lipiec 06, 2005, 10:45:15 pm
Tytuł sugeruje sztucznego człowieka i talk jest w istocie. Naukowcy wprowadzają do społeczeństwa genetyczne androidy zastępując nimi ludzi piastujących ważne acz nie kluczowe stanowiska. Czasami taki android się nie udaje, film opowiada właśnie o wybrakowanym egzemplarzu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 07, 2005, 09:48:51 am
Coś mi się wydaję, że kiedyś widziałem w TVP 1 w poniedziałkowym cyklu "Teatr telewizji" Golema.
Nie wiem, może to właśnie to o czym piszecie.

Niestety było to dawno temu....


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Lipiec 07, 2005, 03:21:36 pm
Sztuka "Golem" rzeczywiście też była i nawet ją widziałem, ale to było zupełnie coś innego (ale równieżz niezłym klimatem)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: paszta w Lipiec 07, 2005, 04:10:56 pm
Ukazał się też (dawno temu) winyl Józefa Skrzeka (kontrowersyjnego  ;)) z muzyką do filmu pt,; Wojna Światów.
A filmy ...hmm chętnie bym sobie przypomniał po latach.
Pamiętam trochę ten klimat WŚ.  No i dwie sceny:
1. Wilchelmi z jakąś panią w windzie oraz 2. tenże w kiblu (tu odp. słowo) rozwalający łeb Marsjanina metalową rurką - mętnie pamiętam, że w tej ostatniej coś było śmiesznego  ???
Ten film ośmieszał jawnie reżim.
Samo to, że Marsjanie tacy mali, brzydcy i w tych śmiesznych srebrnych skafanderkach...
No i Wilchelmi dobrym aktorem był.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Lipiec 07, 2005, 07:56:57 pm
Powiadacie polska produkcja? No proszę- nie wiedziałem, że tyle dobrych filmów się u nas kiedyś robiło ;D I co to się teraz podziało? Dziś to najchętniej cały budżet naszego kina przeznaczonoby na n-tą wersję "Krzyżaków", "Pana Tadeusza" czy "W pustyni i w puszczy". Zgroza. >:(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 09, 2005, 01:23:31 am
Cytuj
Z sf Szulkin nakręcił jeszcze "Ga-ga: chwała bochaterom". Widziałem wszystkie i trudno mi jest zdecydowaćktóry z nich jest najlepszy, ale "Wojna" była chyba najsłabsza, a przynajmniej najcieniej wypadała w stusunku do książki. Tak więc Terminusie najlepsze jeszcze przed tobą, a jeśli chodzi o polskie filmy sf to najbardziej pojechanym jest bezapelacyjnie "Na srebrnym globie".



No to w takim razie bardzo się cieszę, bo rzeczywiście najlepszego jeszcze, z tego co mówisz, nie widziałem ::) Fajno.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 10, 2005, 01:28:37 am
Właśnie obejrzałem Wojnę Światów, ale tę Spielberga. No uhm... Zapewne Deckard pamięta, jak się na ten film napalałem w Krakowie, w kontekście tamtych oczekiwań chyba jestem nieco rozczarowany; no... nie chcę żeby ktoś mnie źle zrozumiał.

Znając literacki oryginał (Wellsa) widz dostaje kropka w kropkę to, co w książce, z tym, że w realiach początku XXI wieku. Tj. niezbyt wiele wątków, prostolinijną akcję, i dosyć prozaiczne zakończenie. Tak jest w istocie u Wellsa...

... i tylko Ci, którzy spodziwali się czegoś więcej, jakichś rozwinięc, mogą się poczuć lekko zawiedzeni. Tak dokładnie ja się czuję; ale podkreślam, że chodzi mi o względy fabularne.

Nie ulega bowiem wątpliwości, że fabuła tego filmu zamknęła by się w pięciu krokach na Lemowym "Kalkulatorze SF".

Pozostaje zatem skupić się na grze aktorskiej, bardzo dobrej i równej; oraz na wizualiach, które oczywiście trzymają wysoki poziom. Ale to nic dziwnego, w końcu Spielberg & Dreamworks muszą dbać o reputację, więc zapewne i chłopcy Lucasa (ILM) się do robienia efektów załapali... Tak czy owak zdecydowanie jest na co popatrzeć, zdjęcia (Kamiński) są exquisite, no i muzyka (Williams)... dla wielu lepsza od obrazu.

Więc, letnia rozrywka.
(Dobrze że w zimie ten film nie wyszedł ::) ).

Podrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Lipiec 11, 2005, 12:35:05 am
Właśnie czekałem, aż się ktoś o tym filmie wypowie, bo nie byłem pewny, czy warto się dla niego fatygować. Z tego co napisałeś wynika, że chyba nie bardzo, ale cóż- to już dziś standard, że efekty specjalne przedkłada się treść filmu. Wielka szkoda, że Spielberg nie posilił się na jakieś własne fantazje wokół tematu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 11, 2005, 02:34:18 am
Dodam jeszcze, że film nie jest pozbawiony kilku wartościowych zalet. Za takie uznałbym (poza tym, co już wymieniłem) na przykład bardzo realisyczny styl i dialogi (są bardzo ,,down to earth'') i przede wszystkim beznadziejną wymowę filmu. Tj. mam tu na myśli płonność wysiłków 'niezwyciężonej armii USA' w walce z Marsjanami, i fakt, że gdyby z Marsjanami nie stało się to, co się stało (kto czytał ten wie), to ludzie nie mieliby z nimi większych szans.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 14, 2005, 04:28:25 pm
(http://www.wobshite.co.uk/b3ta/war_of_the_worlds.gif)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Monicks w Lipiec 14, 2005, 07:28:18 pm
dzi, to był zdecydowanie film wart obejrzenia!
;D ;D ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 14, 2005, 08:52:51 pm
Taa... nie ustępuje oryginałowi ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 15, 2005, 09:37:38 am
 ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 15, 2005, 11:19:12 am
Rozumiem, że to był komentarz dzi do obejrzanego filmu. Ja mimo wszystko i tak na niego pójdę i wtedy nie omieszkam się wypowiedzieć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 15, 2005, 01:42:02 pm
Nie, ja nie obejrzalem i nie obejrze. Dlatego:
Cytuj
Wlasnie mniej wiecej zaskoczylem o czym jest Wojna Swiatow (przybysze z Marsa napadaja na Ziemie  :o )
Nie chce Was chlopcy smucic, ale to nie moze byc dobry film. Takie tematy nadaja sie bardziej na teksty Kazika niz filmy...

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 15, 2005, 01:53:44 pm
Zapomniałem dzi, że to wcześniej napisałeś.  
Teraz rozumiem dlaczego wrzuciłeś ten rysuneczek..  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Lipiec 15, 2005, 02:02:50 pm
Rozumiem cię, dzi, ale zauważ, że temat inwazji Marsjan nie wydawałby się dziś tak banalny, gdyby nie napisana przed wiekiem "Wojna Światów".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 15, 2005, 02:09:16 pm
Nie, to nie tak. Ja poprostu mam ta, ze mam takie zniechecenie do scenariuszy w oczywisty sposob nieprawdziwy. Dlatego np lubie S-F high tekowe, takie jak Star Trek np. bo moge sobie na sile wyobrazic ze przedstawia jakis tam prawdziwy swiat (ok ok, za duzo ludzikow jest...).
No poprostu nie umiem przelknac takiego, tak jak np Term nie umie przelknac animowanego. Tylko tyle.

ps: i tak cale szczescie ze (za slowami Terma) ich nie pokonalismy tylko costam innego sie stalo, najgorzej jest jak w takim Armagedonie przylatuja ufa rozmiarow miast i my ich niszczymy... to zalamuje poprostu...

pps: i poza tym nie uwazam ze filmy nierealistyczne sa zle w sensie obiektywnym! poprostu ja takich nie lubie jesli chodzi o SF, a np lubie te takie jak Dom latajacych sztyletow gdzie biegaja po drzewach i ogolnie lataja, albo walcza przez 3 lata bez przerwy; tak ze kwestia personalnego podejscia
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Monicks w Lipiec 15, 2005, 04:35:36 pm
W ogole problem ataku jednych przez drugich jest stary jak swiat i strasznie juz oklepany jak na temat do filmu. To, ze przeniesiono sie z Ziemi w kosmos niczego nie zmienia.

Ja bym wsadzila do jednego wora wszystkie filmy o:
- wojnie (I i II Swiatowej, w Wietnamie, Iraku i inne mniej lub bardziej historyczne)
- atakach terrorystycznych
- rozgrywkach mafijnych
- wojnach domowych
- wojnach slownych w Sejmie i w ogole w polityce
- gwiezdnych wojnach
- itp. - dopowiedzcie sobie sami bo w tej chwili nic wiecej nie przychodzi mi do glowy.
Schemat jest zawsze taki sam: sa jedni naiwni i niewinni i niczego nie spodziewajacy sie "dobrzy" i ci drudzy "zli", ktorzy na nich napadaja. Po wielu perypetiach i tak wygrywaja "dobrzy", a nawet jak przegrywaja to i tak wychodzi im to na dobre (w taki czy inny sposob), bo film hollywoodzki musi sie konczyc dobrze (no dobra, czasem ginie wiecej postaci niz bysmy sie spodziewali ale glowny bohater i jego rodzina i tak jest ok).
Owszem niektore z tych filmow sa nakrecone lepiej niz inne, ale przeciez nie dla samych efektow chodzi sie do kina.

Nie mialam zatem wcale ochoty isc na Wojne Swiatow, ale na skutek tak zajadlej dyskusji zdecydowalam, ze chyba musze sie wybrac, zeby miec chociaz nikle pojecie o czym mowa. Acha, no i przez to co napisal Terminus, ze to 'kropka w kropkę to, co w książce'.
A jak obejrze to pogadamy :)

pozdr

PS. Filmy z wora nadaja sie do - no moze nie do smietnika ale do CO NAJWYZEJ jednego obejrzenia.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 15, 2005, 04:50:13 pm
Nie no przesadziłaś z tym wrzacaniem do worka.
Niektóre filmy wojenne są wręcz wyśmienite.

O Wietnamie to zapodałbym rewelacyjny tryptyk Stone'a:
1. Pluton
2. Urodzony 4-tego Lipca
3. Między niebem a ziemią

Wszystkie trzy to dla mnie absolutne dzieła gatunku.
Oczywiście nie można zapomnieć tutaj o Czasie Apokalipsy.

Z drugiej wojny światowej w zasadzie uchodzi tylko jeden film: Szeregowiec Ryan. W ostatni poniedziałek TVP1 zapodała "O jeden most za daleko" i muszę przyznać, że chociaż widziałem ten film kiedyś bardzo dawno to muszę chylić czoła przed twórcami.
To naprawdę potężna produkcja - i zero efektów specjalnych.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Monicks w Lipiec 15, 2005, 04:54:41 pm
No dobra, moze rzeczywiscie przesadzilam, ale faktem jest ze kilka zaledwie wyjatkow wcale nie zaprzecza regule. Bo wiekszosc z tych filmow ma tak przewidywalna fabule, za az to zalosne. Czasem robimy na poczatku filmu z mezem zaklady kto zginie, kto przezyje, i w ogole jak sie skonczy - no i w wiekszosci mam racje  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 15, 2005, 05:06:18 pm
No tak, ale wiesz takie zgadywanie fabuły filmów można sobie zrobić dla każdego gatunku, nie tylko wojenno-bitewno-mafijno-bojowo-strzelanego.
O oryginalną fabułę nie jest trudno - gorzej z realizacją i chęciami ludzi władnych, którzy mogliby coś takiego sfilmować.

Ale wiem o co ci chodzi i zgadzam się.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Lipiec 15, 2005, 06:56:29 pm
Cytuj
Nie no przesadziłaś z tym wrzacaniem do worka.
Niektóre filmy wojenne są wręcz wyśmienite.

O Wietnamie to zapodałbym rewelacyjny tryptyk Stone'a:
1. Pluton
2. Urodzony 4-tego Lipca
3. Między niebem a ziemią

Wszystkie trzy to dla mnie absolutne dzieła gatunku.
Oczywiście nie można zapomnieć tutaj o Czasie Apokalipsy.

Z drugiej wojny światowej w zasadzie uchodzi tylko jeden film: Szeregowiec Ryan. W ostatni poniedziałek TVP1 zapodała "O jeden most za daleko" i muszę przyznać, że chociaż widziałem ten film kiedyś bardzo dawno to muszę chylić czoła przed twórcami.
To naprawdę potężna produkcja - i zero efektów specjalnych.


Człowieku, masz identyczne upodobania jak ja!  A tak poza tym, zupełnie się z koleżanką nie zgdzam- w filmach wojennych nie zawsze chodzi tylko o to, że "ci dobrzy" walczą z "tymi złymi". Wręcz przeciwnie, mają one często wymowę pacyfistyczną, bo próbują obnażyć absurdalność wojny. To jak na mój gust coś zupełnie innego niż rozwalanka z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli głównej
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Lipiec 15, 2005, 08:23:10 pm
Cytuj
Schemat jest zawsze taki sam: sa jedni naiwni i niewinni i niczego nie spodziewajacy sie "dobrzy" i ci drudzy "zli"


Ale jeśli dodamy jeszcze brzydkich, to może nawet arcydzieło z tego wyjść ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Lipiec 15, 2005, 08:37:19 pm
Cytuj
Z drugiej wojny światowej w zasadzie uchodzi tylko jeden film: Szeregowiec Ryan. W ostatni poniedziałek TVP1 zapodała "O jeden most za daleko" i muszę przyznać, że chociaż widziałem ten film kiedyś bardzo dawno to muszę chylić czoła przed twórcami.
To naprawdę potężna produkcja - i zero efektów specjalnych.


No nie jestem taki pewny czy "uchodzi" bo poza efekciarskimi momentami to straszna bzdura, przeżarta kiczowatym patosem i banałami, a w kwestii realiów wojennych to jako miłośnik batalistyki miałem niezły ubaw.
Jeśli lubisz filmy wojenne, to radzę raczej pooglądać produkcje bardziej kameralne, a szczytowym osiągnięciem tego kina jest bezapelacyjnie "Kanał" Wajdy.

A tak na marginesie, to efekty specjalne nie oznaczają wyłącznie efektów komputerowych. Nawet wybuch petardy jest bowiem  efektem specjalnym.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 15, 2005, 09:28:14 pm
Cytuj
No nie jestem taki pewny czy "uchodzi" bo poza efekciarskimi momentami to straszna bzdura, przeżarta kiczowatym patosem i banałami, a w kwestii realiów wojennych to jako miłośnik batalistyki miałem niezły ubaw.


Cóż, nie jestem w tych sprawach biegły, więc z miłą chęcią posłucham twojego wywodu.

Cytuj
A tak na marginesie, to efekty specjalne nie oznaczają wyłącznie efektów komputerowych. Nawet wybuch petardy jest bowiem  efektem specjalnym.


Dobrze, dobrze Blady, ja napisałem o tych efektach w kontekście porównania tego w jaki sposób zrealizowany np. wspomniany już "O jeden most za daleko" a "Szeregowcem Ryanem", ot co.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Lipiec 15, 2005, 10:39:44 pm
To ja się cieszę, że nie jestem miłośnikiem batalistyki, i mogę sobie oglądać "Szeregowca Ryana" nie mając przy tym ubawu.   ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Lipiec 15, 2005, 11:02:58 pm
Pamiętacie np. atak na wzgórze ze stanowiskiem CKM, Wystarczyłoby ustawić snajpera, który był w drużynie a ten będąc poza zasięgiem Niemców mógłby wyeliminować od razu  jednego bądź dwóch z nich, e pozostałym skutecznie uniemożliwić prowadzenie ognia, a tym samym część drużyny mogłaby bez problemu podkraść się do stanowiska i wykończyć nie mogących ich nawet zaobserwować oponentów granatami bez żadnych strat własnych. Ja wcześniej posłałbym jeszcze dwóch trzech ludzi na tyły Niemców, żeby tam się przyczaili i w razie próby wycofania się, wróg wlazł prosto w ich ręce. Wykorzystanie snajpera to w tym przypadku podstawa, ale nie dawałoby to odpowiedniej dozy dramatyzmu więc trzeba było zrobić akcję w stylu "Rambo 2".
W filmie jest takich rzeczy na pęczki, a zakończenie to prawdziwa katastrofa, której kulminacją jest niemal wylatujący zza wału Tygrys, ale najwidoczniej twórcy przeoczyli fakt, że zawieszenie hydropneumatyczne, które umożliwia takie wyczyny wynaleziono całe dekady później.

A tak dla pocieszenia, to znacznie więcej zabawy dał mi film "Byliśmy żołnierzami"  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Lipiec 15, 2005, 11:14:36 pm
Litości!!!! :'(
Psujesz mi cąłą przyjemność z oglądania filmów wojennych. :'(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 15, 2005, 11:24:44 pm
Z tego co pamiętam to właśnie sniper Jackson rozłożył stanowisko niemieckiego CKMu. Z drugiej strony ja się nie dziwię jakimkolwiek zdarzeniom. Tam był młyn nie z tej Ziemi. Jak ktoś znalazł swoją drużynę to już był sukces.

Nie bardzo kojarzę tego Tygrysa...

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Monicks w Lipiec 16, 2005, 12:01:34 am
Cytuj
Psujesz mi cąłą przyjemność z oglądania filmów wojennych. :'(

PRZYJEMNOŚĆ???
No cóż, nie będę się wypowiadać na ten temat, nie jestem wielbicielką Quake'a i innych strzelanek, więc i tak zwane "akcje" w filmach mnie nie pociągają. Jeśli już to może aspekt psychologiczny. Oglądał ktoś "Snajpera"? Jak na film o wojnie to nawet mi się podobał. Chyba dlatego, że mało strzelania. Nie wiem. Dziwny mam gust.

pozdr

PS. A, no i jeszcze lubie filmy o łodziach podwodnych. Cisza, spokój, sonar pika...

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 16, 2005, 12:06:12 am
dzi ty mi nie wspominaj Star Trepa, bo mimo tego, że właśnie zawarłem romantyczną znajomość ze szlanką Johnie Walkera, kosa mi się w kieszeni otwiera  :D

Blady ma rację, filmy wojenne są pełne bzdur, ale cóż, to jest dziedzictwo głupkowatej koncepcji kina usnutej w holy-faken-wood, gdzie ma być dramatycznie, ciśnienie skakać musi, by dzieci pełne lęku przywarły do mamusi.  Tak jednak w beczce dziegciu dryfuje pełer parę, gdzie bzdur jest mniej niż zawsze, i jest wręcz doskonale. (Ale tytułów nie podam). Och Dżony Łokerze, dzięki tobie widzę, że się Sajens Fikszyn prawie już nie brzydzę. Nie jest mi po drodze wizja romantyczna, gdzie się do psa lepi robocica śliczna, jest to jednak lepsze od faceta z bronią, którego w środku nocy gwałciciele gonią. Paradują w USA w Holiłudzie trepy, i ich scenariusze się kręci niestety, toż i Matriks jakiś wyskoczy zza roga, by potem cierpiała dusza ma uboga. Paranoja istna przenika przez kino,  gdy dobrzy są cali a wszyscy źli giną, toż to do realiów ma się niczym kicha, jest więc to dokładność lekko mówiąc licha. Choć Europa biedna, to tam myślą gęściej, filmy całkiem niezłe produkują częściej, i się chały morze, choć nie wyschło zrazu, choćby w części z nika w formie mdłego gazu.
Och Łokerze Dżony, wybacz mi też dzisiaj, że na Wojnę Światów poleci Moonisia. Potem mnie spomstuje, zdanie moje zjedzie, a ja kitę rychło odwalę po obiedzie. Bo chybam przeszdził, gdym pisał pomału, że to film tak wściekle bliski or-ginału. Nie jest wszak tak pięknie, chociaż Tom Kruz boski, lecz nie jest to cudne jak horror enerdowski. Mogłoby być lepiej, gdyby tak się Stiven przed zdjęć rozpoczęciem chciał znieczulić piwem.  Bowiem jakom rzekł już, jest tam trochę blagi, a wszem powiewają ameryki flagi. Łopotając żwawo, ukrywają fakt że, trochę się to wszystko w płytkim błocie babrze. No... ale to będzie decyzja Moonisi siedźmy więc przy flaszcze i czekajmy cisi.

No, moi kochani, czas wracać do stołu, bym się mógł wszechstronnie nałykać pospołu. Sercem jestem z wami, i choć filmów wiele, wierzę, że znajdziecie dobre, przyjaciele!



Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 16, 2005, 12:37:44 am
Term..... za duzo pijesz <klepie snadnie po ramieniu>

ps: rozumiem ze czarnego Johnego? ;)


a co do filmow to poprostu w kazdym sa bzdury, tylko widzi sie to tylko w tych ze swojej "branzy", mam podawac przyklady z filmow "o komputerach"? ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Monicks w Lipiec 16, 2005, 12:51:47 am
Właśnie to znalazłam przeglądając stare posty:
http://www.lem.pro.onet.pl/dziela/fantastyk/kieszkomp.htm
Jak ktoś stwierdził - jest to gotowy scenariusz do 90% holywoodzkich produkcji. Tylko dlaczego nikt jeszcze nie nakręcił filmu według schematu:
Ziemia/spala się lub zamraża lub wpada na Słońce/Wszyscy giną (koniec)
No ja wiem, że to byłby krótki film (no chyba że dodamy jakieś 95 minut efektów specjalnych :)), ale jaki oryginalny i inny niż wszystkie!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 16, 2005, 02:21:04 am
Ja Cię zapewniam, że możnaby ten film zrobić tak, że chętnie bym go obejrzał. Wyobraź sobie, majestatyczne ujęcia marznącej czy płonącej Ziemii, jest wszakże tyle rzeczy, które po kolei mogłyby się palić ... no i do tego na przykład muzyka symfoniczna... chętnie bym obejrzał.

I nie pisać mi tu, że za dużo piję...

(do dzi Johny był czerwony)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Lipiec 16, 2005, 10:17:54 am
Cytuj
PRZYJEMNOŚĆ???
No cóż, nie będę się wypowiadać na ten temat, nie jestem wielbicielką Quake'a i innych strzelanek, więc i tak zwane "akcje" w filmach mnie nie pociągają. Jeśli już to może aspekt psychologiczny. Oglądał ktoś "Snajpera"? Jak na film o wojnie to nawet mi się podobał. Chyba dlatego, że mało strzelania. Nie wiem. Dziwny mam gust.


Ja też nie jestem fanem Quake'a. A dobry film wojenny to dla mnie nie "Rambo"(ten jest okazem bezdennej głupoty), ale na przykład "Czas Apokalipsy". Batalistyki jako takiej jest tam nie więcej, niż w Quake'u myślenia (nawet Blady nie miałby się chyba do czego przyczepić), a film skupia się właśnie na wspomnianym przez Ciebie aspekcie psychologicznym. Prawdziwe arcydzieło.

Cytuj
Ja Cię zapewniam, że możnaby ten film zrobić tak, że chętnie bym go obejrzał. Wyobraź sobie, majestatyczne ujęcia marznącej czy płonącej Ziemii, jest wszakże tyle rzeczy, które po kolei mogłyby się palić ... no i do tego na przykład muzyka symfoniczna... chętnie bym obejrzał.
 


Zdaje mi się, że nie tak dawno powstał film o tym, jak to globalne ocieplenie wywołuje... epokę lodowcową. Ponoć z naukowego punktu widzenia sensowny. Stąd już chyba niedaleko do zamarzającej Ziemi.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Monicks w Lipiec 16, 2005, 11:28:49 am
Cytuj
"Czas Apokalipsy". Batalistyki jako takiej jest tam nie więcej, niż w Quake'u myślenia  

O, tego nie widziałam. Może oglądam niewłaściwe filmy? Czyli trzeba obejrzec! :) Dzięki za tytuł.

Cytuj

Zdaje mi się, że nie tak dawno powstał film o tym, jak to globalne ocieplenie wywołuje... epokę lodowcową.

Rzeczywiście, widziałam to - jeden z nielicznych filmów amerykańskich, który nie kończy się "żyli długo i szczęśliwie", bo wynika z niego, że i tak zagłada czeka całą ziemię. Ale tej zagłady nie pokazano! ??? A główny bohater i tak przeżył i - być może - będzie żył długo i szczęśliwie? ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 16, 2005, 11:41:17 am
Cytuj
O, tego nie widziałam. Może oglądam niewłaściwe filmy? Czyli trzeba obejrzec! :) Dzięki za tytuł.


Nie widziałaś?! To biegnij czym prędzej do wypożyczalni. Jeśli preferujesz wątki psychologiczne w filmie- to będziesz mieć tutaj prawdziwą ucztę.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 16, 2005, 01:11:28 pm
Mnie się w filmie Pojutrze najbardziej podobało, jak Amerykanie zredukowali zadłużenie Meksykowi, żeby Meksykanie wpuścili ich do siebie, gdy trzeba było uciekać na południe. Komedia.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Lipiec 16, 2005, 08:54:30 pm
Decard: mogłem coś pomieszać z tym atakiem na stanowisko CKM, bo film oglądałem bardzo dawno temu, ale pamiętam, że była tam jakaś szarża i, że ktoś zginął, a w poprawnie przeprowadzonym ataku przy przewadze jaką daje snajper, nie powinien. W każdym razie było tam coś nie tak, ale widzę, iż musiał bym obejrzeć ponownie, żeby móc rzetelnie się wypowiedzieć.

Moon-icks To rzeczywiście wpadka, że nie oglądałaś "Czasu apokalipsy", problem w tym, iż obecnie będzie to trudne, bo wszechobecna jest wersja "Czas apokalipsy: powrót" a ta przyniosła ze sobą zepsucie wszystkiego co się dało i obraz stracił co najmniej 40% wartościowości.

Macrofungel Oglądałem ostatnio po latach pierwszą część "Rambo" i muszę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że jest to (w swej kategorii) bardzo dobry film, który przebija obecne produkcje "męskiego kina". Nie jest to jednak film wojenny, a dramat sensacyjny, który po za typową akcją sporą dawkę krytyki amerykańskiego zaścianku i tego jak to społeczeństwo ceni sobie swoich bohaterów (pozostałe części to oczywiście tragedia).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Lipiec 16, 2005, 10:47:17 pm
OK, nie będę temu zaprzeczał. Ja tylko chciałem podkreślić, że nie gustuję w filmach o bezsensownym mordobiciu, ale może akurat "Rambo" nie był najlepszym przykładem.  
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 17, 2005, 11:50:56 am
Tak na marginesie.
W TVN właśnie leci:
Wehikuł czasu  - film SF
reż. George Pal,
wyk. Rod Taylor, Alan Young, Yvette Mimieux, Sebastian Cabot
USA 1960

A na drugim marginesie przypominam fanom kina wojennego (którzy ewidentnie są), że jutro TVP1 emituje 2 odcinek filmu "O jeden most za daleko."
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 17, 2005, 11:55:04 am
Cytuj
Decard: mogłem coś pomieszać z tym atakiem na stanowisko CKM, bo film oglądałem bardzo dawno temu, ale pamiętam, że była tam jakaś szarża i, że ktoś zginął, a w poprawnie przeprowadzonym ataku przy przewadze jaką daje snajper, nie powinien. W każdym razie było tam coś nie tak, ale widzę, iż musiał bym obejrzeć ponownie, żeby móc rzetelnie się wypowiedzieć.


Obejrzyj, chętnie podyskutuję, chyba że możesz mi zaoferować jakieś linki do wypowiedzi, które świadczą o braku realizmu tego filmu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Siegmund_Duerf w Lipiec 17, 2005, 09:37:48 pm
Nie czytalem calego Threada, i chcialem tylko dopisac Film
ktury jest Filmem Rysunkowym z japoni (anime ^^), oglodalem go w wieku 14 lat i nie rozumialem wszystkiego, jednak zafascynowal mnie jak nic, jest futurystyczny, a psychika pojedynczych charakterow jest bardzo pogmatwana. 26odcziknow i 2 filmy.

Neon Genesis Evangelion (&#26032;&#19990;&#32000;&#12456;&#12532;&#12449;&#12531;&#12466;&#12522;&#12458;&#12531;, Shinseiki Evangelion) to 26-odcinkowy serial anime stworzony przez studio Gainax. Później powstały też dwa filmy - "Death and Rebirth" i "End of Evangelion" oraz manga.

Między odcinkami z TV a odcinkami dostępnymi na kasetach są znaczne różnice - dwa ostatnie odcinki zostały w całości stworzone od nowa.

Film "Death" (rozpowszechniany początkowo razem z częścią "Rebirth", która weszła potem w skład "End of Evangelion", sam zaś "Death" uzyskał wówczas nową wersję, znaną jako "Death:True") składa się jedynie ze zmontowanych scen z serii TV (oraz ujęć oryginalnie w niej pominiętych, tzw. Director's Cuts), jednak dzięki ciekawemu ujęciu pozwala na usystematyzowanie wiedzy o serii. Zakres przedstawionego w nim materiału obejmuje odcinki 1-24 (film kończy się śmiercią Kaworu). "End of Evangelion" jest natomiast filmem zupełnie nowym - przedstawia on dalszą część "Human Instrumentality Project" (HIP) i w odróżnieniu od serii TV stanowi również zamknięte dzieło natury filozoficznej.

Jedynym oficjalnym źródłem wiedzy na temat NGE jest wydany przez Gainax artbook "Red Cross Book", zawierający niewielką encyklopedię pojęć z tego anime. Nie wyjaśnia on jednak wszystkich wątpliwości, pozostawiając szerokie pole do interpretacji. Seria nigdy nie została wyemitowana w polskiej telewizji, jednak wydawnictwo JPF jest możliwość przeczytania mangi, która składa się na dzień dzisiejszy z 9 tomów (manga nie została jeszcze zakończona). Powstała również gra na PC, PSXa Girlfriend of Steel, która wprowadza nową postać o imienu Mana, nie rzuca żadnego nowego światła na serię TV czy filmy kinowe. Została również wydana w Japonii druga część tej gry, która pokazuje alternatywne wydarzenia. Gra nie została przetłumaczona oficjalnie na język angielski - istnieje jednak jej fanowskie tłumaczenie.

Quelle: http://pl.wikipedia.org/wiki/Neon_Genesis_Evangelion
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 17, 2005, 11:02:24 pm
Witaj, no dzięki za podpowiedź, ja 'Evangelionu' nigdy nie widziałem i, choć jak powszechnie wiadomo nie jestem fanem mangi, to przyznaję, że opis brzmi interesująco.

Pozdrowienia !

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Monicks w Lipiec 18, 2005, 01:38:38 am
Jeśli chodzi o mangę to też nie przepadam, ale oglądałam swego czasu "Appleseed" - akcja trochę pokręcona i żeby się we wszystkim połapać trzeba oglądać albo bardzo uważnie albo 2 razy. Ale ciekawą mają tam wizję świata: aby zachować pokój należy zredukować czynnik ludzki (bo wiadomo - agresja, walka o władzę, przestępczość itp), więc zaczęto budować sztucznych ludzi tzw. bioroidy, słodkie, niewinne i nieagresywne, które miały się mieszać z rasą ludzką.
Ale nie tyle treść jest w tym filmie istotna co grafika i animacja - dla mnie rewelacja! Przede wszystkim z tego względu polecam.

pozdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 18, 2005, 02:57:23 am
Taaa... ale wicie, trudno oglądać filmy wyłącznie po to, by sycić się ich wyglądem, kładąc w umyślę tamę przed zrozumieniem ich treści. (Jeśli nie używać JW*). Gdyby tak nie  było, to na przykład  taki Immortel dostał by u mnie trzy oczka więcej; a tak...

______________________
* Jaś Wędrowniczek (http://en.wikipedia.org/wiki/Johnnie_Walker)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 18, 2005, 11:12:05 am
Cytuj
Ale nie tyle treść jest w tym filmie istotna co grafika i animacja - dla mnie rewelacja! Przede wszystkim z tego względu polecam.
Ghost in the Shell ogladalas?

@Term: No ale przeciez to Ty mowiles ze ze wzgledu na animacje Ghosta nie przelkniesz, to jest dopiero tama :)
W anime dobre jest to, ze sa realizowane scenariusze, ktore nigdy nie zostana zrealizowane w filmie, bo sa zbyt malo "popularne". Naprawde polecam Ghosta (jesli choc troche interesuje Cie "filozofia AI" i "high-tech"), najwyzej wylaczysz po 10 minutach...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Monicks w Lipiec 18, 2005, 12:15:28 pm
Dzieki dzi, sprobuje znalezc i obejrze, a wtedy pogadamy.
;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Siegmund_Duerf w Lipiec 19, 2005, 06:21:05 pm
Ja osobiscie uwazam, ze jesli sie chce co nauczyc o uczuciach, lub mozliwych wizjach swiata, to anime jest najlepszym medium, poniewarrz w animes, jest, tresc "super-hiro", ale oni ruwnierz prowadzo "ludzkie" rzycie, co ulatwia samoidentifikacje z glownym charakterem owego anime.

Z anime, obojetnie oczym morzna sie jeszcze czegos nauczyc, a rzeby byc szczerym neon genesis evangelion ogladalem 4 czy  5 razu i nadal chyba jeszcze wszystkiego nie rozumime.

karzdy film lub anime morzna wiele razy ogladyc szukajac nowych wniaskow, i zakarzdym razem wywnioskujemy cos nowego, a jak sie znudzi to nikt nikogo (przynajmie tak powinno byc ^^) do ogladania czegos.

jesli ktos szuka animes, i zna sie na torrent*: http://www.animesuki.com/

to jest calkowicie legalne.

*a jak ktos sie niezna i jednak chcialby animes, moj icq jest prawie zawsze online, chetnie pomoge.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 19, 2005, 06:25:07 pm
 :o
nie piż
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 20, 2005, 01:20:13 pm
A propo anime, to obejrzałem ostatnio Spirited Away, taka baśń dla dzieci. Całkiem ciekawa.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 20, 2005, 02:52:56 pm
Cytuj
:o
nie piż
Nie skojarzylem ze jestes z Niemiec, przepraszam.

ps: ale damn, moja ortografia chyba zepsuje sie jeszcze bardziej przez Ciebie ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Lipiec 22, 2005, 07:46:16 pm
Ehhhh.....ta "Wojna Światów" :-/
Może nie powinnam pisać tak na gorąco, bo niecałe dwie godziny temu opuściłam salę kinową, może powinnam ochłonąć, przemyśleć.....ehhh, ale nie potrafię się powstrzymać ;D
Pierwsze 30 minut zapowiadają całkiem niezły film, wiejący troszkę grozą i dość mroczny.
A potem chyba pomysłów nie starczyło, bo zaczęła się kaszana za kaszaną  ;D
Zakończenie totalnie mnie rozczarowało, a raczej stwierdziłam totalny jego brak :P
I jeszcze ten moralizatorski ton narratora...ehhhh
Szkoda pisać....a mogło być tak dobrze...

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 22, 2005, 08:38:39 pm
Wojna Światów!

Po filmie okazało się, że naprawdę niewiele pamiętam z książki, którą czytałem dwa razy. Było to jednak bardzo dawno temu.
Film dostarczył mi bardzo wiele dobrej rozrywki jaką lubię w kinie i za jaką cenię filmy widowiskowe. Jeśli chodzi o coś więcej poza efektami specjalnymi to trudno coś wymienić. Polecam ten film każdemu kto lubi dobre widowiskowe kino. Nastawiłem się na drobą zabawę i dostałem dokładnie to czego się spodziewałem.
Zgodzę się z Rachel co do początku filmu, który dawał nadzieję na znacznie więcej niż film sobą ostatecznie reprezentował.

Nie rekomenduję czekać na ten film w wydaniu na DVD czy video. Takie filmy robią wrażenie tylko w kinie.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Lipiec 22, 2005, 09:10:47 pm
Wkrótce się nań wybiorę i jestem pewien, że zabawę będę miał przednią  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 25, 2005, 01:20:46 am
TAk, no dobrze żeś to słowo podkreślił. Szkoda istotnie, że na tym się kończy jeśli chodzi o ten film. Rozumiem więc rozgoryczenie Rachel.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 12, 2005, 09:57:41 am
Ktoś z was wspominał tutaj o filmie Sin City. Wczoraj miałem możliwość obejrzenia go (całe szczęście z płytki i za darmo). Nie zdzierżyłem do końca. Jest to chyba jeden z najnudniekszych filmów jakie przyszło mi kiedykolwiek widzieć. Poza specyficznym klimatem marvelowskich komiksów i coniektórych zgrabnie skontruowanych scen film uważam za więcej niż mierny.

Jestem fanem komiksów, ale film w ogóle nie przypadł mi do gustu. Nie wiem, może będę musiał po prostu podejść do niego jeszcze raz.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 12, 2005, 01:25:54 pm
Mnie się w Sin City podobała kreska i Bruce Willis.
Za to ta laleczka która grała tańcerkę generowała u mnie spazmy przedwymiotne, nie wiem czemu. Pewnie dlatego, że ponoć jest jakąś piękną-znaną-sławną z pokolenia Britney. Żałosne.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 12, 2005, 06:10:39 pm
Taaa.....a ta fruwająca w powietrzu i super władająca mieczami o twarzy niezadowolonej dziesięciolatki też nie była lepsza ;D

Ogólenie podeszłam do tego filmu z wielkim entuzjazmem i jak to często bywa w moim przypadku zawiodłam sięstraszliwie :-[

Pierwsze trzydzieści minut było naprawdę super i ta scena na dachu, którą zaczyna się film też bardzo mi się podobała, ale potem....
Możliwe, że nie potrafiłam się wczuć w klimat i zasmakowac w pożeraniu ciał najróżniejszych ofiar ;D

Zgodzę się z Terminusem, ze kreska rewelacyjna i przez to ten film na długo zapisze się w mojej pamięci, ale mogło byc owiele, wiele lepiej ;)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 12, 2005, 09:35:16 pm
Ja pozwolę sobie jeszcze raz powrócić do poprzedniego tematu, jako że właśnie obejrzałem w kinie wspomnianą już "Wojnę Światów", i muszę z przykrością stwierdzić, że to film średni. Arcydzieła się nie spodziewałem, ale mimo wszystko od Spielberga oczekiwałem nieco więcej. Nie wiem jak Wam, ale mnie oglądanie biegnącego Toma Cruise'a na tle walących się budynków i fruwających samochodów przejadło się po dziesięciu minutach. Po pewnym czasie liczba huków, łupnięć i grzmotów na jednostkę czasu na szczęście zmalała, zrobiło się nieco spokojniej, aż tu nagle, bez wcześniejszego ostrzeżenia, dosłownie ni z gruszki, ni z pietruszki, film się skończył. Głupio to brzmi, ale tak mniej więcej możnaby to streścić.  Aż przez chwilę nie wiedziałem, co jest grane. Chciałbym  doszukać się w tym filmie czegoś wartościowego, ale poza tandetnym sentymentalizmem, który ostatnio w dziełach Spielberga pojawia się nagminnie, i oczywiście efektami specjalnymi, nic w nim właściwie nie ma. Możnaby go równie dobrze zatytułować "Dzień Niepodległości II"- po prostu jeszcze jeden efekciarski film o inwazji kosmitów.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 14, 2005, 11:24:14 am
Re Up :
Święte Słowa  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 14, 2005, 03:25:30 pm
Obejrzyjcie sobie Nocną Straż/Night Watch/Nachnoj Dozor, rosyjski film z 2004, jest to film fantasy, dotyczy jakiś tam badziewnych historyjek o walce światła i ciemności, i ogólnie rzecz biorąc sprowadza się do polowania na wampiry.

ALE...

Ale poza banalnością historii (i kryptoreklamami Nescafe) film ten ma wg. mnie same zalety. Po pierwsze genialne zdjęcia (niektóre ujęcia naprawdę zaskakują), montaż i prowadzenie fabuły odmienne od przewidywalnych ameryckich filmów. Fajna muzyka, dynamizm, sama radocha, oraz niepowtarzalny klimat rosyjskich blokowisk w moskwie, fajny humor (także w duchu rosyjskim). Polecam serdecznie jako film, podkreślam, rozrywkowy. Zresztą o to chyba twórcom chodziło.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 19, 2005, 07:34:02 pm
Hmm... Czy ten film jest może u nas legalnie dostępny na DVD?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 19, 2005, 11:52:23 pm
Jak się domyślasz, moja wiedza na temat jego legalnej dostępności jest ograniczona...

Ale chyba jesteśmy jeszcze PRZED jego polską premierą kinową! więc nie ma co gadać o DVD narazie.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 22, 2005, 10:51:11 am
No chyba że tak. Myślałem sobie, że jak film miał premierę w zeszłym roku, to może da się go już gdzieś zdobyc, ale widocznie zasada ta dotyczy tylko filmów amerykańskich. Cieszy mnie natomiast, że ma się on pojawic w naszych kinach. Pozostaje tylko czekac.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 22, 2005, 10:11:26 pm
Cytuj
Ktoś z was wspominał tutaj o filmie Sin City. Wczoraj miałem możliwość obejrzenia go (całe szczęście z płytki i za darmo). Nie zdzierżyłem do końca. Jest to chyba jeden z najnudniekszych filmów jakie przyszło mi kiedykolwiek widzieć. Poza specyficznym klimatem marvelowskich komiksów i coniektórych zgrabnie skontruowanych scen film uważam za więcej niż mierny.

Jestem fanem komiksów, ale film w ogóle nie przypadł mi do gustu. Nie wiem, może będę musiał po prostu podejść do niego jeszcze raz.

CU
Deck



Może właśnie dlatego, że z płytki w domu? Osobiście wszystko co tylko się da, a mnie interesuje oglądam w kinie (pierwszy rząd, środek), w ogóle nie można porównać tego z oglądaniem na ekranie telewizora (o monitorze już nie wspomnę). Poza tym film był z tego co wiem dość wierną ekranizacją komiksów, a te zbudowane są w znacznym stopniu na klimacie, a nie na jakiś oszałamiających treściach i podczas oglądania go trzeba było podchodzić do niego bardziej jak do komiksu, chłonąc klimat i styl, a nie jak do filmu który ma do przekazania jakieś głębsze przesłania. Zapraszam do kina.

A tak w ogóle to witam wszystkich po przerwie spowodowanej moją wojażą po Rumunii.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 23, 2005, 02:40:06 am
Jeśli chodzi o to, że filmy w kinie oglądane bronią się lepiej, to przytoczyć tu można takie przysłowie drukarskie, że na kredowym papierze to nawet g**o świetnie wygląda.

Oczywiście, że na dużym ekranie ogląda się przyjemniej, szkoda że tylko w niewielu przypadkach daje to jakąś istotną poprawę.

Żebym Wam nie opowiedział, jak kiedyś z powodu pomyłki w repertuarze kina trafiłem do sali kinowej by ujrzeć wyświetlany zamiast filmu, który chciałem obejrzeć, obraz (nie nazwę tego filmem) pod tytułem Gulczas, jak myślisz? Jest to jedno z moich bardziej traumatycznych wspomnień. Wątpię czy dałoby się uratować sprawę nawet ekranem o przekątnej 400m.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 23, 2005, 09:35:46 am
Cytuj
Poza tym film był z tego co wiem dość wierną ekranizacją komiksów, a te zbudowane są w znacznym stopniu na klimacie, a nie na jakiś oszałamiających treściach i podczas oglądania go trzeba było podchodzić do niego bardziej jak do komiksu, chłonąc klimat i styl, a nie jak do filmu który ma do przekazania jakieś głębsze przesłania. Zapraszam do kina.


Być może jest to po prostu przykład, że komiks niezbyt dobrze ogląda się w kinie. Porównaj to z Sędzią Dredem, który też był pomyłką - z tym, że w tym przypadku nikt nawet nie silił się na jakieś artystyczne wizje.
Podobnie sprawa wygląda w przypadku prób przeniesienia gier video na ekrany kin. Porażka.
Jestem ciekaw jak wyjdzie kinowa wersja DOOM'a. Z tego co wiem, już coś się wokół tego dzieje.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 23, 2005, 02:12:07 pm
W sieci jest już dostępny trailer Dooma, jeśli kogoś to interesuje. Nie wygląda na szczególnie ambitny film ::) Zresztą,  oto adres. (http://www.rottentomatoes.com/m/doom/)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 23, 2005, 02:48:02 pm
Taaaa... właśnie ściągnąłem sobie trailer. To jest wzorowane na Doomie 3. Będzie jatka, oj będzie... Ale napewno nie pójdę na to do kina (mimo iż Doom'a uwielbiam). ;)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 23, 2005, 04:50:45 pm
Cytuj

Podobnie sprawa wygląda w przypadku prób przeniesienia gier video na ekrany kin. Porażka.
Jestem ciekaw jak wyjdzie kinowa wersja DOOM'a. Z tego co wiem, już coś się wokół tego dzieje.

CU
Deck


Problem w tym, że próbuje się ekranizować wyłącznie zręcznościówki, a tu popis dla scenarzysty jest raczej żaden. Gdyby odpowiedni ludzie wzięli się za jakiegoś porządnego RPGa z mocną fabułą i nie obsadzili w głównej roli Sylvestra Stalone'a to mogło by nawet coś ciekawego z tego wyjść.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 24, 2005, 02:20:58 am
Mysle, ze do ekranizacji nadaly by sie takze niektore przygodowki, a przy duzym talencie realizatorow efekt moglby byc miazdzacy. Wezmy na przyklad 'Day of the Tentacle', czy tez Pratchettowski 'Discworld'. Coprawda to drugie to studnia bez dna, setka ksiazek dawalaby pole do wymyslenia fantastycznych fabul, ale naprawde wymagaloby to duzo wyczucia. Natomiast w pierwszym przypadku mozna by wysmazyc arcydzielo psychodelii i humoru.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 24, 2005, 10:27:17 am
Wątpię.
Przenosiny świata interaktywnego do świata "martwego" - czy też biernego jest słabym pomysłem. W drugą stronę jak wiemy działa to znacznie lepiej.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 24, 2005, 10:58:31 am
Cytuj
Wątpię.
Przenosiny świata interaktywnego do świata "martwego" - czy też biernego jest słabym pomysłem. W drugą stronę jak wiemy działa to znacznie lepiej.

CU
Deck



Idąc dalej tym tropem trzeba by uznać, że wszelkie przenoszenie dzieł z jednej formy na inną, a więc również ekranizacja książek, jest słabym pomysłem. Inna sprawa, że nie jest to łatwe i zazwyczaj rzeczywiście nie wychodzi z tego nic wielkiego, ale zestaw ilość wszystkich zekranizowanych książek z ilością udanych przeniesień, a później zobacz ile nakręcono filmów na podstawie gier, a zrozumiesz, iż za wcześnie jeszcze żeby tą konwencję skreślać jako bezsensowną.
A tak na marginesie, to filmy w grze "Wing Commander IV" miały wyższy poziom niż pełnometrażowy film na podstawie tej gry, co dobrze obrazuje poziom twórców, którzy puki co podejmują się takich przedsięwzięć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 24, 2005, 11:07:51 am
Cytuj
Jeśli chodzi o to, że filmy w kinie oglądane bronią się lepiej, to przytoczyć tu można takie przysłowie drukarskie, że na kredowym papierze to nawet g**o świetnie wygląda.

Oczywiście, że na dużym ekranie ogląda się przyjemniej, szkoda że tylko w niewielu przypadkach daje to jakąś istotną poprawę.
 


Zgoda ale wszystko zależy od  konwencji w jakiej film powstał i jeśli główny nacisk położono na klimat (co nie oznacza, że treść musi być denna), to straty widza oglądającego na ekranie monitora komputerowego lub telewizora są bardzo wyraźne i poważnie mogą zepsuć wrażenie całości. Poza tym kino wyolbrzymia także błędy i kiepski film, który uszedłby niedzielnym popołudniem w TV, w kinie będzie katastrofalny i nie do wytrzymania.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 24, 2005, 11:39:51 am
Cytuj
Idąc dalej tym tropem trzeba by uznać, że wszelkie przenoszenie dzieł z jednej formy na inną, a więc również ekranizacja książek, jest słabym pomysłem.


Nadinterpretujesz to co napisałem. Książka to treść bierna - czytaj liniowa więc nie ma problemów z przeniesieniem na ekran filmowy. Obydwie formy są nieinteraktywne. Inaczej jest z grami. Spójrzmy na tego wspomnianego wyżej Doom'a 3. Gra ma tak fenomenalną grafikę, że budowanie liniowej fabuły filmowej mija się z celem. Cóż możemy bowiem zobaczyć na ekranie? Nieco podrasowaną (bo prerenderowaną) grafikę. Doom jest typową grą nieliniową, a więc od ciebie zależy wszystko co się dzieje. Kino tego nie oferuje.

Cytuj
iż za wcześnie jeszcze żeby tą konwencję skreślać jako bezsensowną.


Znowu za daleko wyprzedziłeś. Niczego takiego nie napisałem. Wyrażam jedynie sporą wątpliwość.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 24, 2005, 12:00:22 pm
Cytuj
Książka to treść bierna - czytaj liniowa więc nie ma problemów z przeniesieniem na ekran filmowy. Obydwie formy są nieinteraktywne.


Książka ma za to narrację, która zawiera w sobie często większość treści, które są później nie do oddania w filmie.

Cytuj
Spójrzmy na tego wspomnianego wyżej Doom'a 3. Gra ma tak fenomenalną grafikę, że budowanie liniowej fabuły filmowej mija się z celem. Cóż możemy bowiem zobaczyć na ekranie? Nieco podrasowaną (bo prerenderowaną) grafikę. Doom jest typową grą nieliniową, a więc od ciebie zależy wszystko co się dzieje. Kino tego nie oferuje.


Dlatego też pisałem, że ekranizowanie zręcznościówek nie ma sensu, bo nie mają one praktycznie fabuły, tak więc zwyczajnie nie ma w czym rzeźbić. Inaczej wygląda sprawa z grami RPG i przywołanymi przez Terminusa przygodówkami, ponieważ mają nieraz materiał na cały serial i dobry scenarzysta mógłby wysmażyć z tego cudeńko.

Cytuj
Nadinterpretujesz to co napisałem


Wiem, ze nie miałeś tego na myśli i nie to chciałeś powiedzieć, ale chcę ci ukazać jakie są konsekwencje takiego ujęcia rzeczy, a jeśli jest tak, ze tylko wyrażałeś swoją wątpliwość, to jednak sposób twojej wypowiedzi zdawał się wskazywać na co innego (ale może nie mam racji).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 24, 2005, 12:18:00 pm
Cytuj
Książka ma za to narrację, która zawiera w sobie często większość treści, które są później nie do oddania w filmie.


Oczywiście, ale jest to od razu pole do popisu dla realizatorów. Aby film był dobry musi się spotkać wielu bardzo uzdolnionych ludzi. Pieniądze nie są miernikiem jakości - jak wiemy :-). Niestety gry są produktem komercyjnym i realizowany na ich podstawie film będzie startować z pozycji produktu komercyjnego. I dlatego właśnie zwykle jest to film niedający się oglądać - patrz np: AVP.
Film musi mieć duszę podobnie jak dobra gra. Moja wątpliwość wynika więc z trudności dublowania sukcesów pierwowzoru. Co innego gdy w rachubę wchodzi sytuacją jaka zaistniała przy grze The Dig. Była to przygodówka w starym dobrym stylu, która miała świetny klimat zbudowany na podstawie scenariusza, który miał realizować Stevie Spielberg. Filmu postanowiono nie realizować, ale pomysł przeniesiono na ekran komputerów. Gra nie była sukcesem, ale miała coś w sobie i grało się przyjemnie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 24, 2005, 12:20:04 pm
Cytuj
Wiem, ze nie miałeś tego na myśli i nie to chciałeś powiedzieć, ale chcę ci ukazać jakie są konsekwencje takiego ujęcia rzeczy, a jeśli jest tak, ze tylko wyrażałeś swoją wątpliwość, to jednak sposób twojej wypowiedzi zdawał się wskazywać na co innego (ale może nie mam racji).


Oto odpowiedź, od której zacząłem:

Cytuj
Wątpię.




Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 24, 2005, 12:29:55 pm
Książki Dicka są w dużej mierze komercyjne, a przecież powstało na ich podstawie parę niezłych filmów w tym jedno arcydzieło. Arcydzieło to zresztą znacznie przewyższyło pierwowzór, a stało się to dzięki temu, że było one raczej inspirowane pierwowzorem, niż stanowiło rzetelną ekranizację. Jest to zresztą ze względy na zróżnicowanie form moim zdaniem jedyna sensowna droga, żeby przenieść dzieło i taką samą drogę należałoby  obrać przy ekranizacji gier.
A jeśli chodzi o możliwości, to widziałem parę w miarę udanych filmów których scenariusze powstały w skutek inspiracji obrazem (ale nie "Demony wojny wg. Goi" ;) )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 24, 2005, 12:33:31 pm
Ok, zatem ukazałem ci dokąt prowadziłoby takie myślenie gdybyś tak myślał ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 24, 2005, 12:41:04 pm
Dobrze. Chodzi więc o stopień komercji - jak sądzę. Książka i gra komputerowa to inny stopień komercji. Chociaż nie do końca jest to prawda. Weżmy np: książki o słynnym Łukaszu Niebochodzie albo Heńku Garncarzu. To dopiero komercja prawda?

Skoro już wspomniałeś o pewnym słynnym filmie na podstawie Dicka to warto wspomnieć także o grze opartej na tej fabule, a w zasadzie bardziej na filmie. Mimo iż grafika była swego czasu powalająca to podobnie jak film nie odniosła sukcesu. Pamiętasz przecież, że film był przyjęty bardzo chłodno - to dzisiaj uważany jest za arcydzieło. Ciekawe czy tak będzie kiedyś z jakąś grą.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 24, 2005, 05:43:23 pm
Cytuj
Dobrze. Chodzi więc o stopień komercji - jak sądzę. Książka i gra komputerowa to inny stopień komercji. Chociaż nie do końca jest to prawda. Weżmy np: książki o słynnym Łukaszu Niebochodzie albo Heńku Garncarzu. To dopiero komercja prawda?


No i tu się z tobą zgodzę. Wszystko więc zależy po prostu od tego z jakich pobudek twórcy będą dokonywać ekranizacji i z jakich materiałów będą czerpać inspirację.

Cytuj
Skoro już wspomniałeś o pewnym słynnym filmie na podstawie Dicka to warto wspomnieć także o grze opartej na tej fabule, a w zasadzie bardziej na filmie. Mimo iż grafika była swego czasu powalająca to podobnie jak film nie odniosła sukcesu. Pamiętasz przecież, że film był przyjęty bardzo chłodno - to dzisiaj uważany jest za arcydzieło. Ciekawe czy tak będzie kiedyś z jakąś grą.


To rzeczywiście ciekawe, ale wydaje mi się, że póki co, nie. Wynika to z tego, że grafika w grach jest nadal zbyt prymitywna, a postęp w tej dziedzinie zbyt szybki., chociaż tytuły z roku 2000 nie dzieli już taka przepaść w stosunku do tych z roku 2005 jak do tych z roku 1995, ale do perfekcji w tej mierze jeszcze chyba dość daleko. Kiedy grafika będzie na tyle doskonała, że oko ludzkie będzie miało problem z dostrzeżeniem różnicy między tym co realne, a tym co animowane, wówczas myślę wytworzy się nurt gier będący odpowiednikiem współczesnego kina artystycznego.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 24, 2005, 06:30:37 pm
No i doszliśmy do Matrixa... hehehe
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 25, 2005, 03:10:48 am
Swoją drogą, jak tak ktoś zaczepił o gry komputerowe, to, choć zupełnie w gry nie grywam (poza okresowymi szarżami w różne formy fpp), to myślę, że bardzo trudnym i odważnym ale i potencjalnie genialnym posunięciem byłaby realizacja jakiejś gry opartej na prozie Lema, najlepiej na czymś bardziej lekkostrawnym. I tak na przykład możnaby zrobić przygodówkę opartą na postaci Pirxa lub Tichego. Byłoby to owszem wyzwanie, ale z klasą ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 25, 2005, 10:25:12 am
Faktycznie, bardzo odważny pomysł. Ja osobiście nie jestem sobie w stanie wyobraźic takiej gry. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się raczej powstanie jakiejś kosmicznej strategii na podstawie "Niezwyciężonego"- coś wrodzaju "Homeworlda", jeśli ktoś wie, o co chodzi. To by nie wymagało szczególnej inwencji twórczej- wystarczyłoby tylko stary sprawdzony pomysł opatrzyc nowym tytułem i powciskac parę filmowych przerywników wprowadzających wątki z książki. To niezawodny przepis na sukces.      
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 25, 2005, 10:32:10 am
Przeniesienie prozy Lema na komputer to, zgodzę się - może być genialne, ale jednocześnie karkołomne.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 25, 2005, 01:54:17 pm
Cytuj
To by nie wymagało szczególnej inwencji twórczej- wystarczyłoby tylko stary sprawdzony pomysł opatrzyc nowym tytułem i powciskac parę filmowych przerywników wprowadzających wątki z książki. To niezawodny przepis na sukces.      


I to Cię zadowala? Przeca to byłaby wtórna kiszka. Komu potrzebne dwustukrotne kopiowanie jakowyś patentów RTS owych. Owszem, rozumiem Cię, rzeczywiście byłoby to łatwiej i możnaby zrobić na tym trochę pieniędzy; ale mię się rozchodziło o coś naprawdę a m b i t n e g o, pierwotnego. A że, jak słusznie pisze Deckard, byłoby to karkołomne - prawda, prawda, ale tym wartościowszy byłby udany efekt (a i porażka bardziej usprawiedliwiona).


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 25, 2005, 02:47:30 pm
Ależ ja wcale nie napisałem, że mnie by się coś takiego spodobało. Po prostu stwierdziłem, że byłoby łatwe do zrealizowania i mogłoby odnieść spory sukces- komercyjny, ma się rozumieć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 25, 2005, 08:20:22 pm
Na samym początku przyznam, że nie kwalifikuję się na żadnego gracza :P
Jeśli już, to czasem jestem biernym obserwatorem masakry jaką czyni za pośrednictwem gry moja druga połowa ;D
Moje komentarze są wtedy równie niewybredne, jak zachowanie jego bohatera....hahaha

Ale nie o tym miałam pisać :)
Spróbowałam sobie wyobrazić grę stworzoną na podstawie "Solaris". To mogłoby być arcydzieło :)
Komputer wyposażony w bardzo wysoką inteligencję mógłby tworzyć na podstawie zdobytych na temat gracza informacji interaktywną, sztuczną postać, która towarzyszyłaby grającemu.
Niezła jazda!! A tryb Multiplayer dopiero byłby pełen wrażeń ::)

I przy odrobinie szczęścia nikt by nie chciał tak trudnej gry przenosić na ekran...hehehe


P.S. Jako fanka Alien'a nie mogę nie napisać, jaką wielką kaszaną jest ekranizacja AvP.
Dosłownie porażka do kwadratu :)
A sama gra, którą znam (z obserwacji oczywiście)
robi wrażenie, bo klimat jest zachowany i same odgłosy mrożą krew ;D
A film...ehhhh.... :-/
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 25, 2005, 11:45:23 pm
Niestety widziałem ostatnio AVP, i bardzo wiele cierpienia mnie to kosztowało. Tragiczna gra aktorska, fabuła nie odstająca na krok od prostackiego komiksu z którego się wywodzi, zero nowatorstwa, wtórność, schematyczność, przewidywalność, nuda. W skali od 0 do 10 daję temu filmowi 0.02 za pojawienie się Bishopa i aluzje do firmy Weyland.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 26, 2005, 10:08:59 am
Zgadzam się, że Bishop to jedyne światełko tego filmu :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 27, 2005, 12:44:20 pm
Co do gry na podstawie "Solaris": faktycznie, mogłaby z tego wyjść niezgorsza przygodówka. Ja w żadną przygodówkę nie grałem, więc nie wiem o co w nich chodzi, ale podobno rozwiązuje się tam jakieś zagadki itp., a w tej dziedzinie "Solaris" byłby prawdziwym rarytasem. Oczywiście gra nie mogłaby trzymać się kurczowo fabuły książki- trzebaby ją raczej potraktowć jako punkt wyjścia do stworzenia niezależnego scenariusza- w praktyce wyglądałoby to tak, że bohater przybywa na tytułową stację Solaris i kompletnie nie wie, co jest grane, a dalszy rozwój wypadków zależy już (przynajmniej częściowo) od jego poczynań i może znacznie odbiegać od książki. Ostatecznym celem gry mogłoby być... porozumienie się z Oceanem? Karkołomne, ale wszak dla bohaterów gier nie ma rzeczy niemożliwych.
  Odnośnie AVP: filmu na szczęście nie widziałem, i nie sądzę, bym kiedykolwiek miał na to ochotę, mimo że gra w nim wspomniany Lance Henriksen (szerzej znany jako Bishop). Generalnie uważam przenoszenie gier komputerowych na ekran kinowy za średni pomysł. Oczywiście, możnaby wziąć na warsztat jakąś klasyczną grę fabularną, ale o to raczej nikt się nie pokusi, a jeśli nawet, to i tak zrobi z tego pospolitą siekankę. W końcu wszystkie drogi prowadzą do Rzymu...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 27, 2005, 11:17:11 pm
Cytuj
W skali od 0 do 10 daję temu filmowi 0.02 za pojawienie się Bishopa


Wow! A ten skąd się tam wziął?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 28, 2005, 12:54:42 am
A no jako że akcja tego 'filmu' (tfu!) rozgrywa się rzekomo współcześnie, to korporacja Weyland-Utani jeszcze nie istnieje, a żadne cyborgi nie są oczywiście produkowane. Niemniej pojawia się tam właściciel firmy Weyland (która już rzekomo istnieje) i on właśnie, Charles Weyland, grany przez Lance'a Henriksena,  okazuje się być pierwowzorem późniejszej serii androidów.

Swoją drogą, facet zostaje zabity przez jednego z Predatorów, więc jego osobisty udział w późniejszym procesie projektowania androidów jest mocno wątpliwy. Choć to panie Ameryka, wszystko się może zdarzyć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Wrzesień 07, 2005, 09:52:44 am
Jakiś czas temu poruszaliśmy tu temat filmu Wojna Światów. Znalazłem link opisujący słynne słuchowisko z 1938 roku:

http://www.polska.pl/aktualnosci/kalendarz/kalendarium/article.htm?id=66397

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 07, 2005, 12:49:59 pm
OO super, przynajmniej nareszcie wiadomo o tej audycji coś konkretnego. Swoją drogą niezłe jazdy ludzie mieli ::) wychodzić z ręcznikiem na głowie, hihi...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 17, 2005, 02:30:21 am
Uhm, ostatnio obejrzałem Batman Begins ;). Nie ma ten film zupełnie niczego wspólnego z SF, niemniej z przyjemnością stwierdzam, że to chyba jedyna (amerykańska) ekranizacja komiksu z ostatnich kilku lat (a fala liczy już kilkanaście filmów) jaką widziałem, która była w miarę wartościowa (dla kontrastu wspomnę, że ostatnio widziałem Fantastic 4, żal słów).  
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Przemek w Październik 05, 2005, 12:48:51 pm
Terminus widziałem Twoją listę filmów s-f które polecasz. Skąd Ty je bierzesz? bo przecież nie znajdę np. Tarkowskiego w wypożyczalni DVD?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Prog w Październik 05, 2005, 05:50:23 pm
Moim zdaniem ekranizacje komiksów typu "Batman" są mało ciekawe.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 05, 2005, 11:02:17 pm
Cytuj
Terminus widziałem Twoją listę filmów s-f które polecasz. Skąd Ty je bierzesz? bo przecież nie znajdę np. Tarkowskiego w wypożyczalni DVD?


Uhm, uhm. No cóż, różnymi metodami ::) A desperatów nie do końca legalnego udostępniania plików wysyłam do takich, co już mają wszystko, czyli  tu (http://www.pomaranczenababilon.prv.pl/).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Lostris w Październik 08, 2005, 10:38:10 am
Cytuj
Przejscie threada o ksiazkach w tematyke filmu podsunelo mi pomysl na ten thread :)

Proponuje podawac tytuly filmow SF wraz z krotkimi opisami/ocenami...

A.I. (Artifical Inteligence - Sztuczna inteligencja)
Film Stivena Spielberga, jesli o mnie chodzi to swietny. Ze "smaczkow" to byly tam fajnie pokazane relacje spoleczne i stosunek ludzi to robotow ze sztuczna inteligencja. Wszystko w taki "realny" sposob... Poza tym fajny film z kontrowersyjna i dla niektorych przesadzona drugą czescią ;) Ja polecam :) Mozna obejrzec z rodzicami lub dziecmi, fajna "bajka dla doroslych" taka...


Nie bedzie przesada, kiedy napisze, ze moj 7 letni synek tak sie wczul w role Davida, ze bylam zmuszona poraz kolejny tlumaczyc mu na czym polega ekranizacja scenariuszy telewizyjnych, praca rezysera i aktorow, ze fabula filmu to tylko fantazja naszpikowana cudzym talentem etc. Od tak emocjonalnie wstrzasajacych historii, jak ta przedstawiona w Artificial Inteligence mozna dostac uszkodzenia mozgu. :D Prawde mowiac, w trakcie ogldania tego fimu mialam wyrzuty sumienia, ze jestem czlowiekiem ;D

Matrix
Trzyczesciowa miniseria. Pierwszy wg. mnie cudmalina, szczegolnie jesli ktos nie czytal pomyslow Lema na temat symulowania swiatow. Pierwszy wprowadza w temat i zaskakuje pomyslem, reszta jest juz jedynie delektowaniem sie tym pomyslem (choc wielu smakowal tylko na poczatku ;) )


Matrix to inna para skarpet. To co w ostatniej czesci "Matrixia" bylo w stanie mnie zainteresowac to raczej powrot do spirytualizmu w tworczosci s-f, wykorzystanie starego jak swiat pomostu, laczacego swiat materialny z niematerialnym. Kto zna sie odrobine na przenikaniu obu swiatow wie doskonale o co tu chodzi. Zdolnosci tzw. duchowe mozna rozwijac w niezawsze korzystny sposob i to co mnie powstrzymywalo w trakcie ogladania ostatniej czesci "Matrixa" to akurat ta sama krotka smycz, ktora powstrzymuje mnie przed zabawa w potocznie mowiac czarna magie.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 08, 2005, 12:43:46 pm
Ten temat zostal poruszony w pierwszej czesci i to mnie tak zachwycilo. No ale trzeciej nie ogladalem...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 08, 2005, 02:17:42 pm
dzi nic nie straciłeś nie widząc trzeciej części Matrixa. Ten film jest po prostu słaby. Poszedłem na niego tylko po to by na dużym ekranie podziwiać efektowną i świetnie wykonaną wizualnie scenę ataku maszyn na ludzi.
Generalnie ten film jest po prostu niezwykle słaby. Wachowscy ewidentnie nie wiedzieli jak zakończyć serię.
Jedyne co mi pozostało w pamięci po tym to hasło: "Who do you think I am - human?" ;-)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 08, 2005, 03:38:00 pm
Jestem pewien ze trzecia czesc by mi sie podobala :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 10, 2005, 12:38:52 pm
Cytuj
(http://www.wobshite.co.uk/b3ta/war_of_the_worlds.gif)

kolejne streszczenie (http://www.angryalien.com/1005/wowbuns.asp)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 14, 2005, 10:35:55 pm
(http://img.stopklatka.pl/wydarzenia/27000/27700/27789.jpg)

Na początku listopada w sprzedaży pojawi się legendarny animowany film Mamoru Oshii zatytułowany "Ghost in The Shell". Film dołączony zostanie do magazynu "Kino Domowe". Będzie to wydanie jednopłytowe, z dźwiękiem DTS, DD5.1 i polskim lektorem, a kosztować ma 19.90 zł.

Polskie wydanie filmu zbiega się w czasie z 10 rocznicą światowej premiery "Ghost in The Shell", która w Japonii odbyła się 18 listopada 1995 roku. Film Mamoru Oshii nigdy oficjalnie nie trafił do naszych kin (pokazywał go jedynie Canal+), mimo że ma świecie opinię jednego z najważniejszego animowanego przedsięwzięcia w historii kina.

Z tą opinią zgadzają się także czytelnicy Stopklatki. To właśnie ten tytuł wygrał w 2001 roku ankietę na ulubiony film naszych czytelników [więcej >>>]. "Ghost in the Shell" znalazł się też w gronie najlepszych filmów fantastycznonaukowym według czytelników Stopklatki [więcej >>>]. W zeszłym roku odbyła się premiera drugiej części tego filmu. Choć "Ghost in The Shell 2: Innocence" prezentowany był w Cannes w konkursie głównym, nigdy oficjalnie do nas nie trafił. Czy na ten tytuł też będziemy czekać 10 lat?

"Ghost in The Shell" rozgrywa się w roku 2029, gdy świat stał się globalną siecią komputerową. Wiele rzeczy się zmieniło, w tym przestępstwa, teraz najcięższymi są włamania do sieci. W celu ich zwalczania powołano specjalny zespół zwany sekcją 9. Będzie musiała się ona zmierzyć z "Władcą Marionetek" superhakerem, będącym tworem pewnego ministerstwa... Scenariusz filmu powstał na podstawie mangi stworzonej przez Masamune Shirowa. Na jej powstały też seriale anime.


Mysle ze dla paru osob przegladajacych to forum to wazna informacja dlatego wkleje tez we "wlasnie sie dowiedzialem".

Zgralem tez dwie scenki z filmu, moje ulubione.
Scena pierwsza (miasto) przedstawia wizje miasta przyszlosci. Przedstawia sporo wiecej w kontekscie intelektualnym sztucznej inteligencji ktora w nim wystepuje ale by to zrozumiec trzeba by obejrzec film...
Scena druga (pajak) przedstawia pojedynek glownej bohaterki z maszyna obronna. Ta scena mnie urzeka. To co mi sie w niej podoba to ta zimnosc AI, zachowanie pajaka, zachowanie bohaterki... Druga rzecz to bronie i te klimaty ;) A trzecia to przyczyna dla ktorej nastepuje to co nastepuje, no ale do tego znowu trzeba obejrzec film, a nawet nie tylko bo trzeba sie rowniez troche zastanowic...
Zalaczam dwie wersje, wieksza i mniejsza. Mniejszych nie polecam bo sa obrzydliwie skompresowane, jesli jednak ktos ma strasznie slabe lacze albo bardzo nie chce a jednak jest troche ciekaw to je przygotowalem.

miasto (5.9MB) (http://s7.yousendit.com/d.aspx?id=0H5GQJV4I0J1H1ZVX8V12UYWU1) wersja mala (3.1MB) (http://s7.yousendit.com/d.aspx?id=2AAT3IP6WTEXB330V7TVXZWLT1)
pajak (12.4MB) (http://s7.yousendit.com/d.aspx?id=2QCXKHMDAH5540CPQ44SIEOOLS) wersja mala (7.2MB) (http://s40.yousendit.com/d.aspx?id=34JA0YDO2YU6C1GHNN985G9CXG)

Jestem ciekaw Waszych opinii, reakcji i spostrzezen.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Tala w Październik 15, 2005, 11:35:43 pm
Hej! Witam wszystkich! Trafiłam na wasze forum i tak sobie teraz czytam co radzicie maturzystom...bo tak się składa że ja też jestem maturzystką (proszę nie bić :) ) wypisałam sobie już tytuły książek, które polecaliście innym, ale mam jeszcze pytanie co do filmów, bo Terminus napisał kiedyś, że widział "Metropolis" z 1927, właśnie o coś takiego mi chodzi, o filmy z różnych lat, gdzie ukazana jest wizja przyszłości, by porównać czy/i jak zmieniała sie wizja przyszłości przez lata... moglibyście mi coś polecić? z góry dziękuję i przepraszam, że znowu jakiś bezczelny maturzysta pojawił się na tym forum  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 16, 2005, 03:22:52 am
No cóż, wizja przyszłości to właściwie temat przewodni 90% filmów SF, więc masz, delikatnie mówiąc, z czego wybierać.  Jednakże radziłbym opierać się wyłącznie na klasykach, nie marnując czasu na wtórne chałtury. Dlatego też, startując od Metropolis, można by na przykład przejść dalej do Zakazanej Planety (1956) choć to raczej film o wyprawach, potem już z lat późniejszych Brazil, Blade Runner, może też przytłaczający THX1138 Lucasa, a z najnowszych ... może francuskawy Immortel czy hamerykański Raport Mniejszości. Niemal wszystkie te filmy (szczególnie Immortel i THX) mają ukazanie właśnie wizji przyszłego świata za najważniejsze zadanie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 16, 2005, 12:39:16 pm
dobra, zalamalem sie zerowa reakcja na mojego posta...  :'(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Tala w Październik 16, 2005, 04:41:27 pm
Dziekuję Terminus! i pozdrawiam wszystkich! podziwiam was za tą ogromną wiedzę na ten temat! jeszcze raz dzięki :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 16, 2005, 05:28:16 pm
Cytuj
dobra, zalamalem sie zerowa reakcja na mojego posta...  :'(


cierpliwości
...

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Październik 16, 2005, 11:48:11 pm
Dzi nie wiem jak u innych, ale u mnie w kalendarzu na stronie listopadowej znalazł się wielki napis KINO DOMOWE za co chciałbym serdecznie i z całym uszanowaniem podziękować. :D

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 16, 2005, 11:56:06 pm
Że co, dzi kupił ci odtwarzacz?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 17, 2005, 12:20:10 am
Informacja Term, informacja! To sie w dzisiejszym swiecie liczy ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 17, 2005, 09:51:52 am
Już się zgubiłem... :-/ o co chodzi? ???

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 17, 2005, 11:08:59 am
Musisz obejrzec filmiki do ktorych linki wkleilem powyzej i sie obszernie wypowiedziec na temat tego co zobaczysz. ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 17, 2005, 11:30:03 am
Tak w ogóle to ja trochę Ghosta już widziałem - niestety nie przebrnąłem dalej niż za akcję z pająkiem z zupełnie nietypowych powodów. Poczekam na ten magazyn, w którym będzie Ghost i wtedy się wypowiem.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 19, 2005, 04:08:53 am
Tak, no więc dzi, obejrzałem Twoje filmiki !

Co mogę na ich temat powiedzieć. No więc pierwszy: ładna kompresja, xvid, tak... virtual dub, uhm.  Ciekawe, że przy 180 kb/s zachowuje taki śliczny wygląd. Głębia kolorów nieco ograniczona, ale scena sama dosyć wolna, więc mogłeś nawet zejść z fps niżej .

::)

Dobra, żarty żartami. Pierwszy jest bardzo fajny, miasto jest przygniatające. Nie wiem czy specjalnie dobrałeś to pod nas (maniaków Blade Runnera) ale to ujęcie było podobne jeśli chodzi o nastrój. Słowem, gdyby do tak przez cały film była noc i padał deszcz, to pobiegłbym po to DVD w samym szlafroku.

Coprawda nie mam szlafroka (sypiam nago z pluszowymi misiami), ale co tam.

No oczywiście, chyba o ile choć trochę mnie znasz, to wiedziałeś, co mi się najbardziej spodoba w tej scenie - zapewne coś innego niż tobie, czyli muzyka ! Jeśliś myślał, że choć mrugnę na widok tych przyszłościowych konstrukcji, to nie było to tak oczywiste jak moja łatwa do przewidzenia reakcja na dźwięk.

Zresztą miałem już kiedyś ściągnięty soundtrack tego filmu, tylko nie wiem gdzie podziałem. Niemniej dźwięk jest fantastyczny, film zyskuje 300% dzięki niemu. Samo miasto nie jest zbyt zaskakujące. Piszesz, że przedstawia więcej w 'kontekście sztucznej inteligencji która w nim występuje', no uhm... rozumiem że dziewczyna jest robotem (albo, jak lepiej wynika z drugiego filmu, robot jest dziewczyną), i podziwia świat zbudowany przez twórców samej siebie; zatem poniekąd ma z tymi budynkami więź nieco innej natury niż ludzie. Ale mniesza z tym, cokolwiek napisze to i tak powiesz że guzik rozumiem, bo filmu nie widziałem.

Jak film zobaczę to i tak powiesz to samo ::) już ja Cię znam.

Druga scena, uhm. No więc po pierwsze: przedobrzyłeś, Towarzyszu, albowiem pokazałeś za dużo. Jak ten 'pająk' ją (prawie) niszczy (raczej nie wygląda, jakby miała z tego wyjść), to pokazujesz jak 'skończy' głowna bohaterka! Psujesz ludziom zabawę ::) !  Trzeba było obciąć w momencie jak skoczyła na pająka, ewentualnie jak oderwały się jej wysięgniki.

No oczywiście największym smaczkiem tej sceny (oprócz znowu wspaniałej muzyki i deszczu) jest sekwencja gdzie działo pająka punktuje wyrzeźbione w ścianach szkielety dinozaurów i finalnie rozstrzeliwuje drzewo gatunkowe człowieka, a przed wystrzeleniem do napisu "Hominis" kończą mu się naboje. Fajne, symboliczne. Gratuluję wyboru sceny.

Coprawda największe emocje w moim przypadku uzewnętrzniły się przy ujęciu gdy bohaterka umiejętnie rozerwała na sobie bluzkę; niemniej byłem mocno niekontent, gdy ujęcie zaraz potem się skończyło ::)

Są też pewne mankamenty. Fascynujesz, się, dzi, postępowaniem tejże sterowanej przez AI amazonki, powiedz mi więc: po jaką cholerę i dlaczego ona przeklina? ('About f*ckin' time... ' etc.). Mówi przecież do siebie (nie tak jak Roy Batty w Blade Runner)...

To chyba najbardziej mnie zaciekawiło (poza rozerwaną bluzką, oczywista).

Technika, która jak napisałeś tak Cię fascynuje,   na mnie akurat nie zrobiła wstrząsającego wrażenia. Kto wie, może rzeczywiście za 23 lata będziemy mieli takie zabawki.

Tyle w dzisiejszym odcinku.
Pozdrówka.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 19, 2005, 09:21:38 am
Cytuj
Tak, no więc dzi, obejrzałem Twoje filmiki !
Nie wierze!!! <jupi>

Cytuj
Co mogę na ich temat powiedzieć. No więc pierwszy: ładna kompresja, xvid, tak... virtual dub, uhm.  Ciekawe, że przy 180 kb/s zachowuje taki śliczny wygląd. Głębia kolorów nieco ograniczona, ale scena sama dosyć wolna, więc mogłeś nawet zejść z fps niżej .
Haha, nie znam sie jeszcze za bardzo na filtrach, ostatnio virtual duba odkrylem w zwiazku z moimi dwoma nowokupionymi palmtopami ;)

Cytuj
Dobra, żarty żartami. Pierwszy jest bardzo fajny, miasto jest przygniatające. Nie wiem czy specjalnie dobrałeś to pod nas (maniaków Blade Runnera) ale to ujęcie było podobne jeśli chodzi o nastrój. Słowem, gdyby do tak przez cały film była noc i padał deszcz, to pobiegłbym po to DVD w samym szlafroku.
Robilem pod siebie. Obie sceny to te ktore sa dla mnie najwazniejsze w filmie. Ale domyslalem sie ze i Wam sie spodobaja, a to dlatego ze sa poprostu prawdziwe.

Cytuj
Coprawda nie mam szlafroka (sypiam nago z pluszowymi misiami), ale co tam.

No oczywiście, chyba o ile choć trochę mnie znasz, to wiedziałeś, co mi się najbardziej spodoba w tej scenie - zapewne coś innego niż tobie, czyli muzyka ! Jeśliś myślał, że choć mrugnę na widok tych przyszłościowych konstrukcji, to nie było to tak oczywiste jak moja łatwa do przewidzenia reakcja na dźwięk.
Zresztą miałem już kiedyś ściągnięty soundtrack tego filmu, tylko nie wiem gdzie podziałem. Niemniej dźwięk jest fantastyczny, film zyskuje 300% dzięki niemu. Samo miasto nie jest zbyt zaskakujące.
Haha zaskocze Cie bardzo ale dwie najwazniejsze dla mnie sceny w filmie sa nimi wlasnie przez muzyke ;) Jest nawet drum'n'bass'owy remix tego walka, dla mnie walek ten to troche cios ponizej pasa - tak przy nim miekne ;)
To co jeszcze mi sie podoba w tym fragmencie to wlasnie nie postawienie na konstrukcje. Bo de facto nie to sie liczy w miastach, to "skutek uboczny rozwoju" i tutaj to widac. Konstrukcje i miasto sa tlem, tez je tak odbieram. Esencja jest co innego...
No i jeszcze to ze miasto wydaje mi sie maksymalnie "prawdziwe", tj. wydaje mi sie ze tak wlasnie moze wygladac miasto w przyszlosci. Chodzi mi o to, ze jest dobrze polaczona technologia z przeszloscia. Parasole, lodki ale z reklamami, tu jakis megabudynek ale targowisko itd. Bo zaobserwujmy obecne miasta, rzeczy ktore nie musza sie zmieniac sie nie zmieniaja, dlatego zawsze bedzie rower, zawsze bedzie targowisko itd.

Cytuj
Piszesz, że przedstawia więcej w 'kontekście sztucznej inteligencji która w nim występuje', no uhm... rozumiem że dziewczyna jest robotem (albo, jak lepiej wynika z drugiego filmu, robot jest dziewczyną), i podziwia świat zbudowany przez twórców samej siebie; zatem poniekąd ma z tymi budynkami więź nieco innej natury niż ludzie. Ale mniesza z tym, cokolwiek napisze to i tak powiesz że guzik rozumiem, bo filmu nie widziałem.
Jak film zobaczę to i tak powiesz to samo ::) już ja Cię znam.
Mowiac w skrocie moim zdaniem ona "rozmysla w tym fragmencie nad wlasna indywidualnoscia i sensem swojego istnienia" ;) Wiaze to z tym ze widzi w pewnym momencie dziewczyne taka sama jak ona w tej kawiarni. Zreszta, jak dla mnie scena jest na tyle gleboka i niekonkretna ze kazdy ja odbierze po swojemu - jak te plamy u psyhologa.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 19, 2005, 09:39:58 am
Cytuj
Druga scena, uhm. No więc po pierwsze: przedobrzyłeś, Towarzyszu, albowiem pokazałeś za dużo. Jak ten 'pająk' ją (prawie) niszczy (raczej nie wygląda, jakby miała z tego wyjść), to pokazujesz jak 'skończy' głowna bohaterka! Psujesz ludziom zabawę ::) !  Trzeba było obciąć w momencie jak skoczyła na pająka, ewentualnie jak oderwały się jej wysięgniki.
Hehe, wlasnie nie, to nie jest film Amerykanski, tu nic nie jest proste ;)
Ale przyznaje ze mialem wielki problem gdzie wyznaczyc koniec sceny ;)

Cytuj
No oczywiście największym smaczkiem tej sceny (oprócz znowu wspaniałej muzyki i deszczu) jest sekwencja gdzie działo pająka punktuje wyrzeźbione w ścianach szkielety dinozaurów i finalnie rozstrzeliwuje drzewo gatunkowe człowieka, a przed wystrzeleniem do napisu "Hominis" kończą mu się naboje. Fajne, symboliczne. Gratuluję wyboru sceny.
Ha, no to jest piekne.
Ja powiem ze z "czystych" wrazen ktore dostarcza ten fragment, tj. jest takich ktore mozna odebrac bez znajomosci tresci filmu, najbardziej podoba mi sie "perfekcyjnosc" zachowania EjAj'ów.
Zachowanie maszyny obronnej jest przepiekne, inteligencja na poziomie obecnych zwierzat ale sztuczna i z dobrym "zapleczem" ;) Z ta jedna roznica ze ma ta perfekcyjna cierpliwosc, ze zastyga "z braku bodzcow" albo "z braku zmian w sytuacji". Podoba mi sie realizacja pomyslu na AI. Znowu to samo, wydaje mi sie poprostu realistyczna.
Calkiem inna sprawa to zachowanie bohaterki. Bo najwazniejsze jest tu to, dlaczego ona to robi, dlaczego tak jej zalezy. No ale tu trzeba obejrzec film ;)
Aha, o muzyce juz nie pisze bo muzyki sie slucha. Mnie tam ciarki przechodza jak to teraz pisze i sobie przypominam muzyke ;)

Cytuj
Coprawda największe emocje w moim przypadku uzewnętrzniły się przy ujęciu gdy bohaterka umiejętnie rozerwała na sobie bluzkę; niemniej byłem mocno niekontent, gdy ujęcie zaraz potem się skończyło ::)

Są też pewne mankamenty. Fascynujesz, się, dzi, postępowaniem tejże sterowanej przez AI amazonki, powiedz mi więc: po jaką cholerę i dlaczego ona przeklina? ('About f*ckin' time... ' etc.). Mówi przecież do siebie (nie tak jak Roy Batty w Blade Runner)...

To chyba najbardziej mnie zaciekawiło (poza rozerwaną bluzką, oczywista).
Bo AI to tak samo rozwinieta inteligencja jak nasza, nie gorsza ani nie lepsza, inna. Innymi slowy, odpowiedz mi dlaczego my przeklinamy w takich sytuacjach to odpowiem Ci dlaczego przeklina AI. Nie zmienia to faktu ze przez caly film widac roznice miedzy nami a Major (to ta bohaterka). Choc tak naprawde to jestesmy identyczni tylko ona nie ma emocji a czysty racjonalizm. Sa tez inne sceny skupiajace sie wlasnie na tym temacie (prywatne rozmowy miedzi dwoma AI, samotnosc AI itd).

Cytuj
Technika, która jak napisałeś tak Cię fascynuje,   na mnie akurat nie zrobiła wstrząsającego wrażenia. Kto wie, może rzeczywiście za 23 lata będziemy mieli takie zabawki.
Nie no te dziala ktore ma pajak sa mega!  ;D
Ale najlepsze musialem uciac ;)

Cytuj
Tyle w dzisiejszym odcinku.
Pozdrówka.
Nono, licze na nastepne. Moze nawet takie na temat calego filmu?  ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 19, 2005, 12:36:05 pm
Cytuj
ostatnio virtual duba odkrylem w zwiazku z moimi dwoma nowokupionymi palmtopami ;)
.


Uhm, po jednym na każdą dłoń ? To może odpowiesz mi na pytanie które mię dręczy - można na tym czytać książki (załóżmy, że skądś wziąłem jakowyś ebuk...).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 19, 2005, 12:47:38 pm
dla wielu to podstawowa funkcjonalnosc palmtopow (http://www.pdaclub.pl/forum/tematy.php?id=4)
ja slabo probowalem, ale sie da IMHO

choc "klasyki" wole wydrukowac bo mam za grosze druk w formie "ksiazeczkowej" z bindowaniem...

na pocketPC masz 320x240 ekran, na palmach 480x320 nawet, mowie o tanich

jak cos chcesz to pytaj, troche wszedlem w temat przed zakupem...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Małgo:) w Październik 19, 2005, 07:33:16 pm
Cytuj
A no jako że akcja tego 'filmu' (tfu!) rozgrywa się rzekomo współcześnie, to korporacja Weyland-Utani jeszcze nie istnieje, a żadne cyborgi nie są oczywiście produkowane. Niemniej pojawia się tam właściciel firmy Weyland (która już rzekomo istnieje) i on właśnie, Charles Weyland, grany przez Lance'a Henriksena,  okazuje się być pierwowzorem późniejszej serii androidów.

Swoją drogą, facet zostaje zabity przez jednego z Predatorów, więc jego osobisty udział w późniejszym procesie projektowania androidów jest mocno wątpliwy. Choć to panie Ameryka, wszystko się może zdarzyć.

:o :o
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 19, 2005, 11:37:08 pm
Cytuj
:o :o


:o :o :x
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 20, 2005, 09:08:03 am
:*
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Październik 20, 2005, 09:23:55 am
A dzi od razu przeszedł do konkretów ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 20, 2005, 04:07:45 pm
Ej, wiecie że jestem głupi - może mi ktoś wyjaśnić co ta koleżanka miała na myśli z tym czymś (:o :o).
Co to znaczy w ogóle ?

Szczękopad?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 20, 2005, 04:37:33 pm
Nie wiem, dla mnie ciąg znaków:

: o : o

wygląda jak ślady zostawione przez jakiegoś małego pieska....  ;D ;D
Może więc chodziło o to, żeby zostawić ślad po sobie... ;D

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 20, 2005, 04:42:17 pm
mysle ze byla czyms zdziwiona bardzo, nie wiem tylko czym














no ale wykorzystalem okazje!
;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Październik 21, 2005, 09:39:57 am
Wracając do tematu, obejrzałam te dwa filmiki z "Ghost In The Shell" :) Kiedyś próbowałam przejść przez ten film, ale wersja, którą mam jest trochę trudna ;)
Zaopatrzę się więc w ową gazetkę w listopadzie.

Podoba mi się klimat miasta i zgodzę się z Terminusem, że to własnie muzyka dodaje mnóstwo. Jestem skłonna stwierdzić, że bez tej muzyki obraz byłby zupełnie bez wyrazu ::)

Klimatem przypomniał mi film "Chinese box", który bardzo lubię.

Akcja z pająkiem, faktycznie dość spekatkularna i widowiskowa :)
Podoba mi się ten moment, w którym bohaterka próbuje rozerwać korpus tegoż robaka i pęka jej ludzka powłoka.
Rewelacyjna scena.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 21, 2005, 12:38:26 pm
scratch two!

;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Październik 21, 2005, 09:45:34 pm
Może jaśniej  ::) dzi
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 21, 2005, 11:38:50 pm
To z mojego ukochanego filmu Top Gun.

fragment wyjasniajacy (http://s25.yousendit.com/d.aspx?id=3NDKGO93CSKBU3V1852L4SGQNM)

tam jest "scratch three" ale licze ze i three i four bedzie tu na forum ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 22, 2005, 01:49:25 am
Phi, zarozumialec ;]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 22, 2005, 09:50:59 am
Scratch 9999,9999!! ;)

Ja też uwielbiam Top Gun -  a ścieżka dźwiękowa też jest niezła... zresztą co tu dużo gadać....  

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Październik 22, 2005, 10:20:35 am
Take My Breath Away....lalalalalalallalalalalalalallalalalalala ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Październik 23, 2005, 12:06:11 am
Ja kce obejrzeć Odyseję Kosmiczną 2001 !!!!!!!  >:(
Nigdzie (khem khem w necie) nie można znaleźć.

pzdr
Za dużo siedziałem przy googlach i widać już mi odwala  :o
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 23, 2005, 07:05:53 pm
Odyseja? Jest możliwe znalezienie odpowiednich plików .torrent, jeśli wiesz o czym mówię, na przykład przez torrentreactor.

Nie mówiłbym gdybym nie sprawdzał.

pozdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 23, 2005, 07:46:14 pm
Cytuj
Nono, licze na nastepne. Moze nawet takie na temat calego filmu?  ::)

(o Ghost in the Shell)

No dobra, obejrzałem cały film. Na razie mogę tylko powiedzieć, że muszę go obejrzeć jeszcze raz, i to może tym razem z polskimi napisami. Oglądałem po angielsku; nie żeby czegoś nie dało się zrozumieć, ale chyba zbyt duża moc obliczeniowa poszła na tłumaczenie, bo gubię się w niuansach programistyczno/logicznych fabuły. Poza tym jestem aktualnie chory, więc trochę nie w pełni sił ::)

Wydaje mi się nieco niepotrzebnie skomplikowany  kilku aspektach - na przykład myślę, że coś takiego jak fenomen inteligencji która wytworzyła się sama w przestrzeni  możnaby opisać bez wprowadzania motywu wielopoziomowej organizacji wywiadowczej, między sekcjami której owa inteligencja umiejętnie przemyka się w swoich własnych celach.

Z drugiej strony, jako że muszę jak zwykle pozostać w opozycji do dzi, to nadmienię, że fascynacji filmem raczej nie podzielam. Nie żebym miał cokolwiek przeciwko niemu. Największą atrakcją były w tym filmie dla mnie fragmenty ewangelii św. Pawła, zachowane jako gwóźdz programu.

Dobra, wypowiem się jeszcze kiedy indziej.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 23, 2005, 09:13:10 pm
No, szybki jest, latwo sie pogubic. Ja mialem takie napisy ktore byly za wczesnie, to dopiero zamieszanie. Przy okazji filmu pomyslalem ze Japonczycy musza miec "szybsze przetwarzanie informacji" skoro maja taki szybki jezyk. Bo przeciez przekazane jest tyle samo w krotszym czasie, dlatego my sie tak gubimy.

O AI nic Cie nie zainteresowalo tez? No trudno, mam nadzieje ze teraz chociaz anime nie bedzie sie kojarzylo tylko z bajkami dla dzieci ;)
Ale przyznasz chyba ze w porownaniu z produkcjami amerykanskimi troche lepsze ogladadło prawda? ;) (Ja ogladalem GiTS po obejrzeniu "Ja robot"... wiadomo o co chodzi... ;) )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 24, 2005, 12:09:58 pm
Nie no wiesz, JaRobot to przy tym jak teleranek przy discovery channel.

A jeśli chodzi o AI to oczywiście ze mnie zaciekawiło. Tylko jeszcze potrzebuję czasu i może jeszcze z kilku obejrzeń żeby sprecyzować konkretne pytania. Nie trać nadziei.

Mroczny i zimny klimat tego filmu raczej sprawie że oglądanie go nie jest dla mnie więlką rozkoszą. Mimo wszystko Blade Runner lubię o wiele bardziej. Ale GITS zawiera dużo ciekawych rzeczy i treści, które niewątpliwie warto omówić.

A jak chodzi o anime, to racja, trzeba powiedzieć że ten film z bajeczkami nie ma wiele wspólnego.

btw: wiesz coś o drugiej częśći? bo ponoć istnieje.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 24, 2005, 12:18:34 pm
Oczywiscie. Druga czesc mam po Japonsku, rownie nielegalnie jak pierwsza (chyba nie bylo wydane w Polska).
Jest zrobiony inna technika, komputera troche dodano, 3D jest chyba i costam.
Scenariusz dosc fajny, porusza temat "lepszosci" czlowieka nad AI, swietne zakonczenie jest, jednym zdaniem streszczony sens. Duzo fajnych zreszta smaczkow jest, troche chyba tu wklejalem dialogow.
Mozna obejrzec, dla mnie chyba gorszy od czesci pierwszej (moze jednak przez to ze nie bylem juz tak zaskoczony, bylem przygotowany) ale i tak o niebo lepszy od produkcji z "reszty swiata". Poprostu trzyma nalezyty poziom.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Październik 25, 2005, 12:28:32 pm
O! Widzę, że wyniknęła (za sprawą dzi   ;)) gorąca dyskusja na temat "Ghost in the Shell". Po pierwsze: zgadzam się z opinią dotyczącą muzyki - jest niesamowita (soundtrack do dwójki jest jeszcze lepszy  ;)). Po drugie: zgadzam się, że film jest nieco "za szybki", zwłaszcza, że ja również jestem posiadaczem owej "trudnej" wersji (pośrednio i bezpośrednio w końcu to samo źródło ;). Po trzecie: nie jestem pewien, czy scenariusz "porusza zagadnienie "lepszości" człowieka nad AI", mnie się wydaję, że chodzi tu raczej o niedefiniowalność pojęcia życia i braku rozróżnienia między nośnikiem organicznym tegoż, a jego sztucznym odpowiednikiem.

Co się tyczy drugiej części, Terminusie, to wiadomym sposobem mogę Ci ją dostarczyć jeśli chcesz... a widzę, że dzi już wykazał podobną inicjatywę ;). Dodam, że tym razem odbiór mojej wersji nie jest utrudniony lingwistycznymi (francuszczyzna) zagwozdkami.

Pozdrawiam,
SdS
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 25, 2005, 01:14:26 pm
Cytuj
Po trzecie: nie jestem pewien, czy scenariusz "porusza zagadnienie "lepszości" człowieka nad AI", mnie się wydaję, że chodzi tu raczej o niedefiniowalność pojęcia życia i braku rozróżnienia między nośnikiem organicznym tegoż, a jego sztucznym odpowiednikiem.
No poruszanie tematu nierozroznialnosci a poruszanie tematu lepszosci to imho to samo ;)
Pamietasz ostatnia scene z dwojki? Rozmowe miedzy dziewczynka a tym blond cyborgiem?

Cytuj
Co się tyczy drugiej części, Terminusie, to wiadomym sposobem mogę Ci ją dostarczyć jeśli chcesz... a widzę, że dzi już wykazał podobną inicjatywę ;). Dodam, że tym razem odbiór mojej wersji nie jest utrudniony lingwistycznymi (francuszczyzna) zagwozdkami.

Pozdrawiam,
SdS
Wy macie chyba fizycznie lepszy kontakt, moja inicjatywa byla slaba jesli byla w ogole ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 25, 2005, 06:07:54 pm
Cytuj
Co się tyczy drugiej części, Terminusie, to wiadomym sposobem mogę Ci ją dostarczyć jeśli chcesz...


Panowie, zaprawdę - nie mam pojęcia o czym wy do mnie rozmawiata  8) ::) :P

Popróbuję jeszcze trochę samemu sobie to załatwić; jak się poddam to się zgłoszę.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Październik 25, 2005, 07:05:48 pm
Ok. Przecież powiedziałem, że mogę, co nie znaczy, że muszę... ;)

Wydaje mi się, że "dwójka" jest bogatsza i to nie tylko od strony artystycznej. Aczkolwiek pewne momenty prezentują się dość nienaturalnie, bo wystawcie sobie dwóch gliniarzy rozprawiających o "Raju utraconym" bądź filozofii Kartezjusza... No tak, z drugiej strony, to pracują oni w jakiejś rządowej sekcji, a tam poziom jest chyba ciut wyższy. Tym niemniej dialog złożony z cytatów jest jednak trochę pretensjonalny.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 25, 2005, 08:31:30 pm
Cytuj
Ok. Przecież powiedziałem, że mogę, co nie znaczy, że muszę... ;)



Ależ ja jestem makswdzięczny za propozycję; niewykluczone że skorzystam! Właśnie tylko grzecznie odmawiam narazie, ponieważ nie wypada prosić o pomoc, jeśli jeszcze samemu nie wykorzystało się wszystkich możliwości.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 26, 2005, 02:50:02 pm
Dobra mam już drugą część, po japońsku. Spróbuję sobie znaleźć jakieś napisy o obejrzeć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Październik 26, 2005, 03:15:25 pm
No to życzę miłej konfrontacji  ;), jakkolwiek by tego nie rozumieć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 27, 2005, 01:35:07 am
Uh, no obejrzałem. Bardzo podoba mi się wizualnie, ale jest równie mroczny jak pierwszy, mimo że tym razem mniej deszczu i nocy ::)

No cóż. Ten film porusza, jak i pierwszy, z dwieście pięćdziesiąt spraw, i jest wypchany cytatami jak książka maturzysty; a więc cokolwiek by z niego nie wynikało jako całości, to zobaczyć i tak chyba warto. Co ciekawe, porusza tematy które właśnie są omawiane w anglojęzycznej sekcji w temacie 'Pirx & Robots'.

Niemniej, jak to mówi młodzież, całość jest strasznie 'zakręcona' i cholernie pełna faktów, zupełnie nie można się połapać w całości obrazu po jednym obejrzeniu, nawet mimo tego iż miałem polskie napisy tym razem. Po prostu mnogość wątków jest zbyt olbrzymia. Troche jak powieści Witkacego ::)

Ogólnie myślę że te dwa filmy chyba zasługiwałyby na osobny temat... są poprostu przepełnione treścią.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 27, 2005, 09:12:21 am
Cytuj
Ogólnie myślę że te dwa filmy chyba zasługiwałyby na osobny temat... są poprostu przepełnione treścią.
Haha wiedzialem, wiedzialem!

Tak w ogole wczoraj ogladalem fragmenty drugiej czesci i okazalo sie ze pare scen myslalem ze jest w pierwszej!  ;D Obejrzalem je stosunkowo szybko po sobie i wlasciwie nieswiadomie traktowalem jako calosc, a zdawalo mi sie jedynie ze w ogole nie pamietam dwojki. Tak czy siak przypomnialem sobie jak wiele waznych spraw jest w dwojce wlasnie poruszane.
Aha, i tez nie zalapalem dokladnie fabuly po jednym obejrzeniu...
No generalnie wyjatkowe filmy, troche inna liga wlasnie niz reszta filmow, moze porownywalna z ligami ksiazkowymi nawet... No niektore ksiazkowe nawet przebijajaca...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 27, 2005, 09:52:24 am
Ale poczekajcie z otwieraniem nowego topicu na mnie. Listopad już niedługo...

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Październik 27, 2005, 12:44:51 pm
No to polecam jeszcze panowie Serial Experiments Lain. Produkcja ciut inna, ale jakże bliska pod względm tematycznym. No i niemniej mroczna  ;)

Ale to tak na deser, na razie (tj. w listopadzie)"objedźmy" GITS'a.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 27, 2005, 12:50:00 pm
Lain...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 28, 2005, 01:00:35 am
Dobrze zatem, kompani, toż użózmy się zatem, że jak tylko imć l'Decard animacyię ową zbada, to się nad nią razem ku dam uciesze pastwić zaczniemy. (W temacie nowym, a długim.)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 28, 2005, 09:03:02 am
[size=10]udalo sie... <demoniczny smiech>[/size]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Październik 28, 2005, 10:54:16 am
hmh...hmh....hmh...

Ja także czekam z niecierpliwością ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 29, 2005, 02:25:26 am
Cytuj

Ja także czekam z niecierpliwością ;)


Dlatego, że napisałem iż "ku uciesze dam"?

(zwóćta uwagę, jak wiele radości przynosi, gdy w powyższym zdaniu zmienimy ostatni wyraz na czasownik w formie przyszłej)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Hammerhead w Październik 30, 2005, 11:12:26 pm
Witam Forumowiczów!

Na początku "wazelina" To jedno z niewielu rzeczowych i niechamskich forów w necie.
Fantastyką interesuje sie we wszelkim aspekcie od bardzo, bardzo dawna (z racji wieku :)) i z chęcią wypowiem sie w temcie dobrych i mniej dobrych filmów.

"Diuna" Lyncha, powszechnie wiadomo kosztowała kupę forsy, dekoracje i efekty specjalne są takie sobie, ale szczerze mówiąc jak na rok produkcji trzeba pochylić przed nimi czoła.Co razi mnie osobiście w "Diunie". Początek zapowiada się całkiem nieźle, ale w filmie widać moment kiedy Lynchowi przykręcono kurek z pieniążkami i drugi rzecz, jaką było ograniczenie długości filmu, który mógł byc wyświetlany w kinach. Dlatego można odnieść wrażenie, że początek jest rozciąnięty do granic możliwości, zaś końcówka wygląda jak dokręcony teledysk. "Diuna" w wersji serialowej to zupełnie inna historia -> to koprodukcja kilku państw, z góry nie miała wielkiego budżetu. Widać to szczególnie przy scenach na pustyniach Arrakis, gdzie dwie-trzy pierwsze wydny są z piasku, a reszta to namalowane tło. Kostiumy i wnętrza, są zrobione bardzo ciekawie i co da sie zauważyć wzorowane bardziej na grach z serii "Diuna" niż filmie Lyncha. Ja obejrzałem "Diunę" jednym ciągiem (trochę ponad 6h filmu) i potem "Diunę" Lyncha. Mnie bardziej podoba się serialowa -> jest bardziej rozbudowana, przedstawia więcej rzeczy, a efekty specjalne jak się spojrzy trzeźwym okiem ile na to poszło kasy (jak niewiele) okazują sie dobre. Ta wersja wg mnie dokładniej odpowiada książce i więcej rzeczy wyjaśnia.Bo chyba każdy się zgodzi, że na milionach wydanych na efekty specjalne nie da sie zbudować filmu legendy. Tu pewnie narażam się wielu, ale dokrętkowe epizody z GW to pokaz efektów specjalnych i w zasadzie tyle, sama fabuła trzyma się kupy i reszty części i w zasadzie tyle. Po prostu współczesne kino ma tendencje do pokazywania (w większości przypadków) masy efektów specjalnych i prostej, nieskomplikowanej fabuły, którą średnio-kumata gospodyni domowa rozszyfruje i obejrzy film do końca. Zauważcie jak ewaluował z biegiem czasu "Obcy". Od części pierwszej, gdzie jest raptem kilka scen gdzie go widać, mrocznej scenografii do "Obcego 2", gdzie widać go/je już wyraźniej. "Obcy 3", odbiega trochę od schematu poprzednich części (wylęgnięcie się obcego z psa, itp), ale już widać że powolutku historia się kończy czego efektem jest "Obcy 4", gdzie widzimy naszych milusińskich w całej krasie.O "Obcym kontra Predator" to nie ma sie chyba co wypowiadać, bo fabuła jaka jest każdy wie. To chyba nowy gatunek filmów powstaje, jaki są filmy na podstawie gier: "AvP", "Tomb Rider" , "Resident Evil" czy ostanio produkcja jaką jest "Doom", na "Doom" pójdę z chęcią, w końcu człowiek się wychował na tej grze :) rewelacja na pewno nie będzie pod względem fabuły, ale kto wie.

Każdy film ma swoje lepsze i gorsze momenty pod względem fabuły i efektów. Prostym przykładem jest "Wojna Światów", fabuła w kilku miejscach kuleje poważnie (autostrada z tłumem ludzi i spokojnie jadący Cruise czy alternator w jego wozie), ale samo przedstawienie obcych w formie istot nie majacych zdublowanych narządów a potrojone jest niezłe, scena w piwinicy też potrafi zachwycić. A końcówka wiadomo, złe obce zaatakowały USA i musiał zginąć, jak nie od dzielnej armii to od bakterii :)

Co do filmu "Kula" jest niezły, ale pod wyjątkiem, że ktoś czytał książkę Crichtona, ten kto nie czytał obejrzy, ale albo nie załapie o co chodziło, albo błędnie załapie.

"Equlibirium" jest dla mnie świetnym filmem, pięknie pokazane społeczeństwo gdzie syn z chęcią wkopie ojca, "wielki brat" czycha i wie o wszystkim. Film dobry i konsekwentny. A sceny walki są ciekawie oddane.

"Pitch Black" to jest tez rewelacja, choć "Kroniki Riddica" to już lekko trąca kichą, to "Pitch Black" jest świtny. Konsekwentna fabuła, niezłe efekty i ciekawość samego pomysłu. Oglądając ten film któryś raz z kolei z braciszkiem łapaliśmy potwory na stop-klatkach żeby je lepiej obejrzeć.

"Matrix" pierwsza część to rewelacyjny film, konsekwentny, dobrze zmontowany, ciekawy. A 2 i 3 część to już pokaz efektów specjalnych, pięknych oczywiście, ale nie potrafiących zamazać lichego scenariusza. Takie sztywne dokrętki z góry ustawione, na to że ludzie pójdą do kin i obejrzą.

"Planeta małp" mnie się bardziej podoba wersja niedawna, od tej sprzed hoho i trochę lat. Może dlatego, że popełniłem błąd i obejrzałem najpierw tę "współczesną" a potem klasykę.

"Łowca androidów" - klasyka i tyle.

"Piąty element" ma w sobie coś co powoduje że ten film chce sie obejrzeć za jakiś czas jeszcze raz - może to Milla Jovovich:), ale sam film jest całkiem niezły
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 30, 2005, 11:31:01 pm
A Ghost in the Shell?

;D Nie no zartuje, witamy na forum! Inne watki zapraszaja ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 31, 2005, 03:21:09 am
dzi, tacy jak ty, z Sekcji 9, walają się nam po komisariacie i smród roboci nad podłogą rozciągają !

Towarzysza HammerHeada witomy na forum chlebym i solom.

(Brudny Harry, cz.1 Eastwood & Sanczo Pansa jadą samochodem. W pewnym momencie pada kultowa kwestia:
-Gettout of the fuckin road, hammerheads! )

Dziękujemy (w imieniu kolektywu) za encyklopedyczny wpis towarzyszowi. Mamy nadzieję, że będziecie dalej pisywać epopeiczne wpisy na każdy temat ::) Pozwoliłem sobie pogrubić tytuły filmów w poście towarzysza, żeby się połapać.

Kilka słów ustosunkowania się : Jak chodzi o Diunę, to także podoba mi się wersja telewizyjna - podobno Lynch w całości nakręcił film jeszcze dłuższy (legendy mówią o 8h !) ale cholera wie, czy to prawda i czy ktokolwiek kiedykolwiek to widział i przeżył.

Jeśli chodzi o Kosmiczny Wars, to pisze towarzysz Hammerhead, iż nowe części to dokrętki ku chwale stacji Silicon Graphics - dużo w tym prawdy, ale pisze też towarzysz, że zawierają one fabuły tyle, co pies wypocił - a tu już należy zauważyć, że także części tzw. 'stare' (jestem już w tym wieku, że trzeba odejmować sobie lat :)   ) tez mają takie fabuły, że nic tylko usiąść i wyjmować pestki z ogórków.

Jeśli chodzi o Obcego, to jestem znany z dosyć kontrowersyjnego podejścia do tego filmu, które zasadza się na tym, iż uważam go za b. fajny i przyjemny i zupełnie bezwartościowy merytorycznie, co wszyscy wiedzą i już zdążyli mi wybaczyć ::) Ale pisze towarzysz, że części o numerach >1 są efekciarskie - tu się nie zgadzam, osobiście pcham tezy, że :
1. Gdyby Scott robił pierwszą część 20 lat później, to komputerowii Obcy wyskakiwaliby z każdej puszki z colą.
2. Ze wszystkich czterech części najepszy jako thriller/horror rzeczywiście jest nr. 1, ale za najambitniejsze kino uważam nr. 3, który pewnie w związku z tym jest powszechnie uznany za najdenniejszą kichę.

Pitch Black i Kroniki Riddicka widziałem, to filmy rozrywkowe (tylko); i jeśli ktoś oczekuje dobrej zabawy, to czemu nie.

Matrix z wdziękiem ominę. Nie wiem, czy cokolwiek jeszcze można dodać, wyładowaliśmy już nt. tego filmu z 0.5mb czystego tekstu, jakby tak zliczyć ::)

A jeśli chodzi o Piąty Element, to dla mnie oczywiście poza panią Jovovitch (która prywatnie podobała mi się bardziej w Million Dollar Hotel) atuty tego filmu to przede wszystkim niepowtarzalny klimat który wziął się z tego, że film nie jest zrobiony przez amerykanina, oraz świetne poczucie humoru, które zupełnie maskuje nieorginalność przesłania, sprawiając, że rozrywka jest przednia. To po prostu jest komedia SF.

Jak Autostopem przez Galaktykę.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Październik 31, 2005, 08:22:34 pm
Witam!
Dorwałem w końcu Space odyssey. C u d o . Aha końcówkę (czyli ostatni chapter tj.8) obejrzałem z podmianą zamiast orginalnego podkładu - Echoes Floydów. Była z tym ponoć taka historia, że Kubric chciał początkowo zaangażować Pinków do muzyki w tym filmie, ale wybrał w końcu Straussa. Floydzi zdążyli się już zakręcić wokół filmu skutkiem czego dziwnym trafem  ;) końcowe 20 minut pasuje do jednego z największych, jeśli nie największego dzieła Floydów - Echoes.
pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 31, 2005, 09:40:11 pm
Oczywiście Odyseja 2001 to wspaniały film uważany dzisiaj za absolutny klasyk. Jest trochę inny od książki, zwłaszcza jeśli chodzi o wątek HAL'a 9000. W filmie jest to część mrożąca krew w żyłach, w książce ta historii potraktowana jest bardziej pobieżnie. Być może jest to zamierzone przez Clarke'a a być może jest to tylko mój subiektywny odbiór.
Inna duża różnica między filmem a książką to cel podróży statku Discovery. W książce jest to Saturn a w filmie układ  Jowisza.
Co do muzyki to jest to jeden z tych nielicznych przypadków, kiedy niezbyt znany utwór kompozytora muzyki klasycznej staje się rozpoznawalny przez dużo większą grupę ludzi niż tylko fanów tego typu muzyki. Inna sprawa, że wielu ludzi rozpoznających słynny utwór Strauss jako podkład muzyczny do Odyseji nie wie kto faktycznie jest twórcą tego niesamowitego utworu.
Jako ciekawostkę dodam, że Odyseja kosmiczna powstała na podstawie raczej niezbyt znanego opowiadania Clarke'a pt: "Strażnik" (ang. The Sentinel).


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 01, 2005, 12:59:19 am
Deck wygląda na to, że już wiemy komu tu przydzielić tekę specjalisty ds. Clarke'a  ::)

Gratulacje.
(stołek, jak każdy, masz na 4 lata ::)  )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 01, 2005, 08:57:43 am
Aaaa dziękuję  ;), ale za specjalistę raczej się nie uważam, zdecydowanie za mało przeczytałem (podobnie jak Lema). Ale rzeczywiście proza Clarke'a bardzo mi się podoba i chyba nikogo to nie może zdziwić, bo autor jest osobą nietuzinkową.
Osobiście boleję nad tym, że Clarke nie ma swojego forum :'(

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 01, 2005, 11:08:37 pm
Heh, znajdujesz 50 mb na jakimś serwerze, instalujesz Yabb albo phbb, stronę Ci do tego robię ja, i już Clarke ma forum::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 02, 2005, 09:08:57 am
Ha, pomysł niezły... ale czas? :-[
Kto wie, może kiedyś (o ile nikt mnie nie wyprzedzi) zabiorę się za to.  ;)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 10, 2005, 12:09:13 pm
Kurcze, jest już 10-ty a tego nowego numeru Kina Domowego, jak nie ma tak nie ma...  :-[

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 10, 2005, 12:22:05 pm
Haha po to samo wszedlem. Numer faktycznie wyszedl listopadowy a film dolaczony to bynajmniej nie GitS, jest za to recezja GitS (  ??? ). Moze jest tak ze zle zrozumielismy tekst (  :o ) i niby chodzilo o to ze premiera filmu jest w listopadzie a kiedystam go dolacza, niewazne w sumie.
Fakt jest taki ze filmu w gazecie nie ma ale jest tu (http://e-dvd.pl/?v=film&id=9347). Staram sie dowiedziec czegos wiecej o co chodzi co to za sklep itd.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 10, 2005, 01:56:00 pm
Z tego co się dowiedziałem, to "Kino Domowe" z GITS'em jest jakimś wydaniem specjalnym tego pisma, a co za tym idzie nie wszędzie może się pojawić. Proponuję dogadać się np. z panią kioskarką  ::), może wtedy sznse na kupno się zwiększą...

Pozdrawiam,
SdS
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 15, 2005, 09:32:31 pm
Dzis kupilem z GitS'em, ponoc jest duzo, podejrzewam ze nie ma w tych takich kioskach w ktorych sa wylozone czasopisma bo tam by mogl za latwo "odpasc" (jest w dodatkowym pudelku.

Na divx'ie mialem totalnie inne tlumaczenie, np: "Don't you dare disconnect me!" (wer. angielska) jest "Poczekaj chociaz na mnie!"  ;D Ladogniejsze teksty sa ze tak powiem. Zreszta, zapuscilem fragment po Japonsku i tez calkiem jakby inaczej jesli chodzi o emocje, niektorych tekstow nie bylo albo byly dodatkowo (znaczy tylko w stylu "damn!" takie ;) ).

Jak wracalem z pracy z kolega On do mnie:
- "co to za film? bajke kupiles?"
- "no... bajke.... o robotach"

;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 16, 2005, 01:38:07 am
Tak, ja też widziałem tę 'bajkę o robotach' w sklepie dzisiaj.
Wygląda zachęcająco ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Listopad 18, 2005, 03:57:24 pm
Jest git(s)   ;)

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 18, 2005, 04:56:20 pm
W Empiku da się kupić?

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Listopad 18, 2005, 10:39:06 pm
Nie mam pojęcia - ja kupiłem w Albercie.

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 19, 2005, 02:38:38 am
Skoro już robimy kryptoreklamy, to ja widziałem w jednym z popularnych odbrytyjskich hipermarketów na literę T.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 19, 2005, 11:56:18 am
A ja w slynnym "Kiosku Ruch"  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Listopad 20, 2005, 09:48:04 pm
Widziałem wreszcie tego "Ghost'a" i mina ma potem nie była radosna.
Ale po kolei:
Fabuła w zasadzie stanowi typowy cyberowski schemat, a więc wielka polityka, wielkie korporacje, sekcje, departamenty oraz miotane tymi żywiołami jednostki-pionki. Sama opowieść jest prosta, mało treściwa i bazująca raczej na obrazie, ale na tyle stylowo reprezentatywna, że można by przymknąć na to oko i skoncentrowawszy się na klimacie potraktować jak miłą rozrywkę. Niestety twórcy mieli nieco ambitniejsze plany i nafaszerowali film sentencjami pseudofilozoficznego bełkotu na poziomie tego z "Matrix 3", którym to raczą nas bohaterowie opowieści w chwilach zadumy i uniesienia. W efekcie w pamięci po obejrzeniu pozostał mi nie nienajwyższych lotów wątek sensacyjno-kryminalny, a średnio żenujący traktat o duszy.
Przejdźmy jednak dalej i przyjrzyjmy się stronie wizualnej. To co widać na ekranie prezentuje się już znacznie lepiej. Na szczególną uwagę zasługuje zwłaszcza tło akcji, które wykonane jest dużą dbałością o szczegóły, grę światła i barwę tworząc świetny zapadający w pamięć nastrój. Postaci wyglądają już nieco gorzej, ale nie na tyle, żeby trzeba się było czepiać. Znacznie słabiej wygląda jednak sprawa animacji. Bohaterowie a zwłaszcza pojazdy poruszają się często skokowo i bardzo nienaturalnie. Często w czasie zwolnionego tępa poklatkowość ruchu (również tła)jest bardzo wyraźna, widać twórcy nie planowali tycz spowolnień  wcześniej i wprowadzili dopiero przy ostatecznym montażu co w wyniku zbyt małej liczbie rysunków wywołuje ten właśnie efekt.

Reasumując, kiepska fabuła, ładny obraz, niedopracowana animacja, moim zdaniem film bardzo taki sobie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 20, 2005, 10:06:11 pm
Obawiam sie ze poklatkowosc ruchu jest zrobiona specjalnie ;)


Dobrze uslyszec inny glos niz do tej pory. Mozesz dla porownania podac przyklad czegos co traktuje o podobnej tematyce a jest na odpowiednim poziomie?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Listopad 21, 2005, 12:09:28 am
Cytuj
Obawiam sie ze poklatkowosc ruchu jest zrobiona specjalnie ;)


Hm, jak tak sobie o tym teraz myślę, to może rzeczywiście tak być, jednak ta poklatkowość nie zawsze była w czasie zwolnienia ruchu obecna, a kiedy występowała, to też z różnym natężeniem. Zatem jeśli była czymś zamierzonym, to również wiązała się z brakoróbstwem.

Cytuj
Dobrze uslyszec inny glos niz do tej pory. Mozesz dla porownania podac przyklad czegos co traktuje o podobnej tematyce a jest na odpowiednim poziomie?


Obawiam się, że jedynym filmem o stricte cyber-punkowej tematyce, który osiągnął wysoki poziom jest "Blade Runner". Co do obrazów anime poruszających się w tej z tej problematyce, to widziałem tylko kilka, ale wszędzie bardzo kulała fabuła.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 21, 2005, 12:46:00 am
Animacja w anime zawsze kulała. Zdaje się, że to taki styl. Niestety zawsze mnie to drażniło. Taka szarpana animacja zawsze wywoływała u mnie wrażenie tandety. Wiadomo nie od dziś, że anime i manga to masówka. Niektóre anime w ogóle mają tak okrojoną animację, że czasem zastanawiam się czy to nadal film animowany czy też zupełnie inny gatunek. Często można bowiem zobaczyć jakieś anime dla dzieci, gdzie powiedzmy: bohater skacze do góry, tło zamienia się w kolorowe paski (mające imitować prędkość), bohater jest zatrzymywany w bezruchu. Taki skok czasem potrafi trwać parę ładnych minut. Bahater wypowiada w tym czasie wiele ważnych kwestii.... hehehhehe

PS.
Niestety manga i anime nigdy mi nie odpowiadały.

PPS.
Narazie wciąż nie mam tego GITS'a.....  :-[

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 21, 2005, 01:55:01 am
Do Bladegorunnera.
Słuchaj. Nie umiem wytrzymać twoich postów! Wiesz czemu? (Bo jestem komuchem :) ) Nie, no...
Przez tą zakichaną szklankę! Jak można skalować coś takiego:
(http://props.steinschneider.com/blade_runner/square_glass/sq_glass_03.jpg)

do kwadracika 65x65px. Dlatego też żądam do ciężkiej
cholery żebyś sobie w-awatarzył (nowe polskie słowo, wszelkie prawa do rękawa) tę szklankę
(http://members.lycos.co.uk/xc543xb/szklanka.png),
która jest jedyną-słuszną-szklanką.
Jej adres  tu. (http://members.lycos.co.uk/xc543xb/szklanka.png).
Jak tego nie zrobisz, to będe niemiły i będę Czytał Twoje posty z zasłoniętym lewym okiem ::)


A tera cisza, ja mówię.
A więc  'gits', jak wiadomo, przyprawia dzi o ślinotok przewlekły, więc po co ranić biedaka ::)
Moje zdanie o tym filmie już wypowiedziałem, jest trochę łagodniejsze niż Bladerunnera.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Listopad 21, 2005, 09:12:59 am
Nie ma sprawyTerminusie, ja też tej szklanki miałem już dość. A tak wogóle to mam ładniejsze jej zdjęcie w swoim pc, ale nie wiem jak je umieścićna forum.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 21, 2005, 09:40:02 am
Cytuj

Hm, jak tak sobie o tym teraz myślę, to może rzeczywiście tak być, jednak ta poklatkowość nie zawsze była w czasie zwolnienia ruchu obecna, a kiedy występowała, to też z różnym natężeniem. Zatem jeśli była czymś zamierzonym, to również wiązała się z brakoróbstwem.
Chyba przyznam racje ze przykladaja do tego mniej uwagi niz disney ;)


Cytuj
Obawiam się, że jedynym filmem o stricte cyber-punkowej tematyce, który osiągnął wysoki poziom jest "Blade Runner". Co do obrazów anime poruszających się w tej z tej problematyce, to widziałem tylko kilka, ale wszędzie bardzo kulała fabuła.
A o AI?
OK znam odpowiedz, tez Blade Runner...

Jesli o mnie chodzi to troche za malo tam przemyslen.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Listopad 21, 2005, 09:56:21 am
Cytuj
A o AI?


W tej tematyce dosyć dobrą pozycją jest jeszcze "Saturn 3", to dosyć stary film będący protoplastą obcego i terminatora, ale próbowano tam ukazać psychikę A.I.

Tą problematyką zajmuje się też oczywiście doskonały wątek Hala 9000 w "Odysei Kosmicznej".

Nawet nieźle jest w "Grach wojennych", był tam superkomputer zarządzający amerykańskim arsenałem  rakiet strategicznych.

Sztuczna inteligencja była też dobrze ukazana w filmie "Ja robot", widać twórcy nie majstrowali tu za wiele przy tym co wymyślił Asimov, ale  za to cała reszta filmu jest niedopuszczalna.


Cytuj
Jesli o mnie chodzi to troche za malo tam przemyslen.


Bo "Blade Runner" (zwłaszcza wersja reżyserska) nie podaje ich wprost, ale tym co ukazuje zmusza do nich widza.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 21, 2005, 04:06:10 pm
Czy w ktorymkolwiek z tych filmow byla poruszona kwestia rozmnazania sie AI?


(przyklad "Ja robot" troche mnie zmarszczyl)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Listopad 21, 2005, 08:22:01 pm
Cytuj
Czy w ktorymkolwiek z tych filmow byla poruszona kwestia rozmnazania sie AI?


Nie była, bo to nadmierna antropomorfizacja AI, przeznaczona raczej dla filmów familijnych np."Bez baterii nie działa", lub raczej głupawego kina klasy B np. "Cyborg 3". Sama idea pozbawiona jest moim zdaniem sensu, bo w przypadku AI rozmnażanie sięnie jest potrzebne skoro można poprostu kolejny egzemplarz złożyć.


Cytuj
przyklad "Ja robot" troche mnie zmarszczyl


Bo sam film jest kretyński, ale AI pokazano w nim o dziwo nieźle, a 3 prawa robotyki to prawdziwa bomba!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 21, 2005, 09:51:28 pm
Cytuj

Nie ma, bo to nadmierna antropomorfizacja AI, przeznaczona raczej dla filmów familijnych np."Bez baterii nie działa", lub raczej głupawego kina klasy B np. "Cyborg 3". Sama idea pozbawiona jest moim zdaniem sensu, bo w przypadku AI rozmnażanie sięnie jest potrzebne skoro można poprostu kolejny egzemplarz złożyć.
A dla mnie to swieze podejscie do tematu, cos ciekawszego niz puste roboty wlasnie. Rozmnazanie jest potrzebne dla rozwoju, tak jak to Wladca Marionetek wytlumaczyl pani Major. Rozmnazanie to nie tylko powstanie kolejnej kopii osobnika, a stworzenie "nowej wersji" osobnika. Ewolucja. Zreszta, jestesmy na forum Lema, pisze o tym w kazdej ksiazce, nie trzeba tego tutaj tlumaczyc...

Ja moze wyjasnie jak ja to widze.

To co podobalo mi sie bardzo, to postac Major wlasnie, w mojej ocenie przedstawiona bardzo prawdopodobnie, realistycznie ze tak powiem. Pokazujaca w kazdym gescie i sekundzie zycia calkowity racjonalizm i brak emocji ale mimo to dazaca za wszelka cene do rozmnozenia gdy tylko pojawila sie taka mozliwosc, oczywiscie na swoj zimny i racjonalny i bezemocjonalny sposob, ale za wszelka cene (ze swiadomym narazeniem zycia). Pierwszy raz spotkalem sie z takim pomyslem, tj. z tym ze to co jak sie chyba zgodzimy napedza caly swiat "ozywiony" zostalo "zaimplementowane", nieswiadomie oczywiscie, bo jakby "naturalnie", rowniez w AI, ale w sposob wlasnie dla tego AI specyficzny i jak najbardziej realistyczny.
To pierwsze prawdziwe AI ktore widzialem czy o ktorym czytalem. Te o ktorych piszesz (te ktore mozna zlozyc kolejne egzemplaze) nie sa prawdziwymi AI.


Cytuj
Bo sam film jest kretyński, ale AI pokazano w nim o dziwo nieźle, a 3 prawa robotyki to prawdziwa bomba!
Szczegolnie gdy sie je poznalo na "automatyce i robotyce" ;)

Prawa robotyki a AI... znowu wydaje mi sie ze o czyms innym rozmawiamy...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 21, 2005, 10:23:52 pm
Sztuczna Inteligencja i chłodna, kalkulacyjna konieczność rozmnażania się? A co to ma wspólnego z AI? Konieczność rozmnażania się to raczej instynkt - nie ma to zbyt wiele wspólnego z AI.
Skłonność do przedłużania gatunku to głęboko zakorzeniona tendencja - czytaj instynkt. Robią to także zupełnie nieinteligentne i nieświadomie niczego wirusy - mnożą się na potęgę, by przeżyć.


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Listopad 21, 2005, 11:05:14 pm
Cytuj
A dla mnie to swieze podejscie do tematu, cos ciekawszego niz puste roboty wlasnie.


Ma już co najmniej 20 lat (przynajmniej tyle potrafię od ręki udowodnić), a sądzę, że znacznie dłużej, więc taka świeża to ta koncepcja nie jest.

Cytuj
Rozmnazanie jest potrzebne dla rozwoju, tak jak to Wladca Marionetek wytlumaczyl pani Major. Rozmnazanie to nie tylko powstanie kolejnej kopii osobnika, a stworzenie "nowej wersji" osobnika. Ewolucja. Zreszta, jestesmy na forum Lema, pisze o tym w kazdej ksiazce, nie trzeba tego tutaj tlumaczyc...


Rozmnażanie się AI jest niepotrzebne do rozwoju, ponieważ udoskonalać może się ono przez przekonstruowanie siebie, czego organizmy żywe nie mogą. W ostateczności zawsze taki AI może skonstruować doskonalszego od siebie, a różnica między rozmnożeniem się będzie wówczas tylko w metodzie.


Cytuj
To pierwsze prawdziwe AI ktore widzialem czy o ktorym czytalem. Te o ktorych piszesz (te ktore mozna zlozyc kolejne egzemplaze) nie sa prawdziwymi AI.


To tylko kwestia metody, zresztą jeśli podstawą inteligencji jest rozmnażanie się, to znaczy, że ludzie nie czyniący tego nie są istotami rozumnymi, nie sądzisz, że to nie trzyma się kupy?


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 22, 2005, 02:12:11 am
Cytuj
Nie ma sprawyTerminusie, ja też tej szklanki miałem już dość. A tak wogóle to mam ładniejsze jej zdjęcie w swoim pc, ale nie wiem jak je umieścićna forum.



Ba. A ja to od czego tu jestem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 22, 2005, 02:25:36 am
Cytuj
To pierwsze prawdziwe AI ktore widzialem czy o ktorym czytalem. Te o ktorych piszesz (te ktore mozna zlozyc kolejne egzemplaze) nie sa prawdziwymi AI.



Nie... ja także nie jestem o tym przekonany, jak towarzysze przede mną. O ile pamiętam z jednego obejrzenia filmu, zamiar fuzji z Puppet Masterem był dla Major (która, jak się zdaje, i tak nie miała wyboru) okazją do wspięcia się na wyższy stopień egzystencji; rozmnażaniem bym tego w ogóle nie nazwał, raczej przeobrażeniem.

A Twoje silne przekonanie o 'prawdziwości' owego AI nieco mnie zaskakuje.

Ja także sympatyzowałem z tą postacią, głównie w czasie krótkiej sceny zrywania bluzeczki, niemniej nie byłbym tak bezkrytyczny.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 22, 2005, 01:34:25 pm
Dzi pewnie myślisz sobie: przez rozmnażanie do ewolucji. Jednak przecież już na naszym ludzkim szczeblu tradycyjna ewolucja dała nam pewną możliwość zwaną 'konstruktorstwem', która dla niej samej stanowi pewną konkurencję (bądź uzupełnienie). Różnica między dwiema metodami (rozmnażaniem biologicznym i wytwarzaniem osobników "intencjonalnie") nie jest znowu aż tak wielka, bowiem i tu i tam powstanie nowego osobnika związane jest z ekspresją informacji, różny jest jedynie jej nośnik i sposób ekspresji. Sensem rozmnażania jest ni mniej ni więcej znalezienie "złotego środka", tj. doprowadzenie do powstania osobników zdolnych do adaptacji. "Konstuktorstwo" pozwala na zrezygnowanie z metody prób i błedów związanych z dopasowaniem (informacja zawarta w umyśle nie tworzy nowych osobników bezbośrednio z siebie i nie "na potęgę", aczkolwiek dokładne przyjrzenie się tej zależności ujawnia jej nieoczywistość), co pomaga cały proces rozwoju przyspieszyć. Zastanawianie się nad możliwościami kontynuacji przez AI istnienia własnego "gatunku" w taki, czy inny sposob jest jednak nadal antropomorfizacją, lub raczej zoomorfizacją AI, bez której na razie nie podobna nam o AI myśleć. Bowiem gdyby zaistniał kiedyś "czysty intelekt" nie skażony atawizmami, to czy czul by on "potrzebę dążenia" tak charakterystyczną dla wszystkich konstruktow biologicznych? Druga sprawa to to, czy coś takiego jak "czysty intelekt" jest w ogóle możliwe?

Pozdrawiam,
SdS
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 22, 2005, 02:50:03 pm
Myślę dzi, że trochę zbyt daleko zabrnąłeś w swoich fantazjach o AI ;)
Wierzę, że GITS, to dla Ciebie dzieło nad dziełami, ale jeśli chodzi o ewolucję AI, to wyadeje mi się, że pewne pojęcia wzajemnie się wykluczają.
Ewolucja, to proces rozłożony w czasie, polegający między innymi na ciągłym wprowadzaniu zmian w centrum dowodzenia, czyli w DNA. Każde nowe życie postaje na poziomie pojedyńczych komórek i z nich zaczyna się rozwijać.
Nie chcę za barzdo zmieniać tematu, ale tylko powiedzieć, że AI - istoty powstałe z krzemu, stali itp. to mimo swojej górnolotnej nazwy ciągle tylko maszyny.
Nawet jesłi maszyny stworzą maszyny, to nie będzie to moim zdaneim ewolucja, tylko zaprogramowane działanie.
Trudno mi także uwierzyć w coś takiego jak chęć przedłużenia gatunku itp. w przypadku AI.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nescius w Listopad 23, 2005, 10:56:09 am
 Ad Sokratoides: Wyśledzić moment historyczny, w którym liczydlo dosięgło rozumu, jest równie trudno, jak ów, co małpę przemienił w czlowieka. A jednak zaledwie czas  długości jednego życia  ludzkiego upłynął od chwili, w której budową analizatora równań różniczkowych Vannevara Busha zapoczątkowany został burzliwy rozwój intelektroniki... etc
Nota bene: żaden z najbardziej nawet chwalonych tu filmów SF  nie powinien być sygnowany pojęciem "science", to "S" w nazwie objasniłbym raczej jako "shit"
Czytajcie Lema, a przyznacie mi rację. Ave.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 23, 2005, 11:01:14 am
Cytuj
Nota bene: żaden z najbardziej nawet chwalonych tu filmów SF  nie powinien być sygnowany pojęciem "science", to "S" w nazwie objasniłbym raczej jako "shit"


Może jakiś mały argument??

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 23, 2005, 11:20:24 am
Cytuj
Nota bene: żaden z najbardziej nawet chwalonych tu filmów SF  nie powinien być sygnowany pojęciem "science", to "S" w nazwie objasniłbym raczej jako "shit"
Czytajcie Lema, a przyznacie mi rację. Ave.


Czekam na konkretną argumentację.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Listopad 23, 2005, 01:06:08 pm
Cytuj
Nota bene: żaden z najbardziej nawet chwalonych tu filmów SF  nie powinien być sygnowany pojęciem "science", to "S" w nazwie objasniłbym raczej jako "shit"
Czytajcie Lema, a przyznacie mi rację. Ave.


Jeśli ktoś mówi, że "Odyseja kosmiczna". lub "Blade Runner" to nie Science Fiction a Shit Fiction, to chyba nie wie o czym mówi.
Jeśli natomiast chodzi o czytanie Lema, to sugerowanie osobom na tym furum, iż tego nie czynili jest nie tylko niepoważne, ale i beszczelne.
Dołanczam siędo przedmówców w oczekiwaniu na argumenty.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Listopad 23, 2005, 01:35:18 pm
Nota bene: Witamy na forum! Szkoda, że tak nakurzyleś wchodząc... :-/
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 23, 2005, 09:49:26 pm
Impertynenci przedstawiający zerową argumantację i elokwencję na poziomie dresa będą traktowani z kurtuazją równą poziomowi intelektualnemu ich argumentów.

Na razie posty nesciusa nie wystają ponad nędzną prowokację; a skoro zaczepka jest tak niskich lotów - to nawet nie chcę mi się odpowiadać.

Kto chce być poważnie traktowany, niech daje poważne argumenty. Kto zaś pisze "to nie science, to shit", zostanie uznany za autora shitpostu i przeniesiony do wątku Kretynizm Roku Award 2005, z niską notą z oryginalności.

Chyba że przeprosi i napisze coś rzeczowego.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nescius w Listopad 24, 2005, 02:47:06 am
Witam, Terminus - nie musisz mnie straszyć wykluczeniem ze strony, bp po przeczytaniu Twej repliki odeszła mnie ochota do wizyt. Gwoli ścisłości  kilka wyjaśnień:
- czemu "posty" chociaż wysłałem tylko jeden?
-   (to do wszytkich pytajacych) argumentacja jest u Lema właśnie  i dlatego - a nie, żeby kwestionować Wasze  oczytanie w twórczości Lema napisałem "czytajcie Lema" (zobacz, bo nie mam czasu cytować np. Sex Wars, Nowa,Warszawa 1996, s.279-280)
- "dresiarska elokwencja" a czemu? Czy przez użycie - zresztą w cudzysłowie  - spotykanego na tym forum slowa"shit"? Czy dlatego że ośmieliłem się wyrazić niepochlebnie o filmach, którymi się zachwycacie? Dopuszczasz tylko adoracyjne  wpisy? No, to zaznacz to gdzieś na początku, nie będzie nieporozumień...
To raczej w końcówce Twojego postu, tak w słowach jak i emocjach, występują elementy dresiarskiego zacietrzewienia: kto chce przypisywać moim zdaniom swoje urazy i kompleksy  z tym nie mogę polemizować, ale zauważ Waćpan, że ja po prostu ująłem w cudzysłów oba określenia i "science" i "shit" . Za które mam przepraszać?
Vale! (  dla pełnej jasności i uniknięcia kolejnych pomyłek: to nie oznacza,  że "walę" tylko:żegnam. po prostu)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 24, 2005, 03:27:22 am
eee obrażalski.
daj se luzu...

a jak chodzi o dresa, to mówię o twoich 'shitach' i 'czytajcie lema'. to chyba jasne.

piszesz że wszystkie filmy są do niczego - na 32 stronach tego wątku wymieniono ich kilkaset. skoro więc tak stwierdziłeś, to raczej nie jest to delikatna opinia, która wnosiłaby coś rzeczowego. sprawia raczej wrażenie jakbyś chciał zwrócić uwagę na swoją radykalność.

i dlatego masz takie przyjęcie.

zważ, że ciągle nie napisałeś dlaczego wszystkie te filmy są gównofikcją i dlaczego jakieś inne, które chcesz zaproponować, nie są. inni cię o to prosili, a ty się tu marnujesz na kłóceniu się ze mną.

zresztą nie wiem, czy tyś w ogóle te wszytkie nasze posty przeczytał - przecież my tu 95% filmów mieszamy z błockiem.

też mi dramaty...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 24, 2005, 09:12:34 am
Nie no, nescius, ja rozumiem, że może Cię trochę zdenerwowały nasze odpowiedzie. Są one jednak ripostą na Twojego zaczepnego posta.
Tak więc, jeśli chcesz z nami dyskutować, to nie zasłaniaj się Lemem, tylko zacznij pisać konkretne argumenty przeciwko wymienianym przez nas filmom. Bez tego ani rusz.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nescius w Listopad 25, 2005, 05:52:23 am
Hey, everybody - uznajcie pierwszy post za defektyf, sorry, mam nadzieję, że okaże sie chwilowy...
Ale i tak na tej stronie nie będę wizytantem, bobyście mnie wdeptali  w netową glebę (a pewnie wedle siebie najsłuszniej).
O argumenty ... no cóż, ... dziś nie powinienem, bo i tak znalezienie tej strony kradnie mi czas i naraża na deszyfrację  (hej, Deck, autentycznie, gadaliśmy np. i o Twoich postach) a mam do tyłu MFCH,  
kilka omawianych tu filmówwidzialem, tj. próbowałem obejrzeć nakłaniany przez fanów, ale nie dałem rady, no sory,skaza jakaś?
Zaraz mi sie przypominał sławetny Kalkulator Lema, nieżle się sie nadaje do filmów... W całości obejrzałem Odyseję o tym  bym pogadał,jest kilka zacnych scen, ale już Matrix, mówią mi, że najlepszy - i co ja widzę?Ludzi uwiezionych w kapsułach (fizycznie) i wirtualnym świecie (mentalnie), te pomysły w róznych wersjach  i lepiej skonstruowane znam z książek  (np.Zajdel, Strugaccy, van Voght  i inni, pomysly na fantomatykę + / - zawładnięcie umysłami,  po-Orwellowskie), że o samych pomysłach  ( w beletrystyce) albo teoriach (Summa)  Lema nie wspomnę.
Akcja tez schematyczna, ale w efekciarskiej technice pokazana  - tyle, że nic się tak szybko nie starzeje jak nowoczesne efekty techniczne, całość naturalnie prowadzi do takiego endu, żeby się dało nakręcic sequel, - nb. na program jest program, w następnym Matrixie kule bedą sprawniejsze (spero), w wirtualu możliwe jest wszystko, tak jak w każdej bajce, albo we śnie... A wszelkie niby to podteksty moralno-socjalno- filozoficzne doczepione są do tych  net-techno-łomotów na siłę...
Więc sorry,  :-[jak to jest to najlepsze, to ja sobie coś  poczytam albo  - patrzę na chronometr - pośnię...
Do zobaczenia, najchętniej w Akademii
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 25, 2005, 11:21:13 am
Jeśli dobrze pamiętam to Matrix został przez nas dość mocno skrytykowany, więc twój argument nie jest argumentem lecz powieleniem naszego zdania.

Napomknąłeś jedynie o Odyseji kosmicznej, ale nie bardzo z twojego posta wynika, co ci się w niej nie podoba lub podoba.

Tak więc, fajnie że się odezwałeś, ale czekam nadal na argumenty.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 25, 2005, 12:09:15 pm
No właśnie, trochę to dziwne. Przecież Matriksem to się tu pomiata. Moze za mało krytycznie, wg. ciebie się wypowiadamy?

Chyba nie twierdzisz, że skrytykowanie tego filmu to jakieś nowum. Rzuć okiem na ten oto mój post sprzed półtorej roku, znajdujący się w wątku "Stanisław Lem jest twórcą pomysłu o Matriksie":

Cytuj
Nie wydaje mi się, żeby formułowanie takich porównań było cokolwiek wartościowe.  Myślę, że osoby które znają dobrze twórczość Lema i są świadome tego, jak blado wypada na jej tle większość współczestnych scenariuszy filmowych, zgodzą się, że łączenie w jednym zdaniu słów "Lem" i "Matrix" jest dla Lema raczej marną nobilitacją, żeby nie rzec - obrazą.  
 
"Matrix" (rozumiany jako kompletna trylogia) to z wysiłkiem doprowadzone nie całkiem do końca przedsięwzięcie twórcze,  o którego "klasie" świadczą raczej statystyki oglądalności, niźli wyznania ludzi przez ten film oświeconych. To, że odstaje on nieznacznie od innych współczesnych filmów s-f nie dowodzi jego jakości, lecz marności współczesnych filmów s-f.


A więc jak na kogoś, kto ma się od nas różnić poglądami, to jak narazie - masz identyczne.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nescius w Listopad 25, 2005, 03:59:28 pm
Ave! Nie lubię filmów i a na tę strony trafiłem, bo musiałem opisać jakieś wątki, prosto ze strony bidulki maturzystki z problemem cyberprzestrzeni, której polecaliście Matrixa m.in.  I stron filmowych przeczytałem może dwie, kiedy wpadł mi w oko tekst Sokraidesa, do którego bardzo pasował mi cytacik z felietonu Lema, com go miał pod ręką.... I stalo się. Jasne, że teraz polekturzę sobie - jak znajdę czas, bo mam dostęp do sieci strasznie utrudniony,  czasami nocą późną, ale na tych stronach to żegnam, boć już sie czuję jak indiota.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 25, 2005, 04:07:14 pm
Rzeczywiście niejednokrotnie polecaliśmy maturzystom film Matrix, gdyż pasować on do tematów, które opracowywali. Jeżeli jawnie prosili nas o przykłady filmów cyberpunkowych to pominięcie Matrixa, czy Johny Mnemonicka byłoby sporym błędem. Tak więc jeśli chodzi ci o konkretną dyskusję na temat filmów SF, to jesteś we właściwym wątku; wszystkie pozostałe traktują o filmach w przeróżny sposób i w różnych kontekstach.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 25, 2005, 08:37:51 pm
Haha, duzo sie dzieje :)

nescius, idac Twoim torem: poczytaj forum - pogadamy ;)

a na szybkiego i konkretniej: chyba nikt w tym watku nie stwierdzil ze filmy s-f sa lepsze od ksiazek s-f

a co do postow na temat GitS to nie moge sie doczekac kiedy na nie odpowiem ale naprawde katastrofalnie nie mam czasu, nawet jutro (sobota) ide do pracy  :'(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Daro w Listopad 29, 2005, 12:00:26 am
Witam jestem "nowy" i chcialem powiedziec cos takiego:
moje typy to (filmowe):
1. K-PAX
2 Odyseja kosmiczna 2001
3. Solaris
4. Kontakt
5. A.I.
6. Zycie, ktorego nie bylo
7. Matrix + Animatrix
8. A.I.
9. X-Files
10 I Robot

Poza tym Dokument "Cosmos by Carl Sagan"

Pozdrawiam
Darek Daro Pielacinski
daro.mp3.wp.pl
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 29, 2005, 01:48:33 am
Hm, K-Pax to nietypowy film, w pewnym sensie możnaby stwierdzić, że to w zasadzie nie jest science fiction, bo gdy przyjąć racjonalistyczne tłumaczenie nie było w nim nic z 'fiction'. Choć nie twierdzę, że tak twierdzę.

A co to jest Życie, którego nie było ?
Nie znam.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Listopad 29, 2005, 10:03:04 am
K-PAX na pierwszym miejscu? Cóż, film ten jest naprawdę dobry - przyznaję. Widziałem go już parę razy i za każdym razem robi na mnie wielkie wrażenie. Ale nie bardzo jest to SF - bardziej S.

Dwukrotnie wymieniłeś A.I.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Prog w Listopad 29, 2005, 05:48:31 pm
Rzeczywiście K-Pax jest dobrym filmem.

@Daro - chodziło ci o jaką wesję Solaris ?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 01, 2005, 02:31:45 am
[size=16] Tak, z kolei wymienianie przez kolegę filmu X-Files to też nielada gratka. Bo o ile w K-Pax brakuje "fiction", to w X-Files nie ma za grosz "science". Pamiętam, jak z 9 lat temu widziałem ów serial, kilka odcinków, aż pewnego razu był odcinek w którym polowali na jakiegoś potwora (z Loch Ness, czy z jakichś bagien) i powiedziałem sobie - nie, no co to to za wiele już. Więcej już nie oglądałem. [/size]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Daro w Grudzień 01, 2005, 04:29:36 am
1. K-PAX
2 Odyseja kosmiczna 2001
3. Solaris  - USA
4. Kontakt

5. Gattaca

6. Zycie, ktorego nie bylo
7. Matrix + Animatrix
8. A.I.
9. X-Files
10 I Robot

Poza wszelkimi listami Dokument "Cosmos by Carl Sagan" i filmy "Brasil" i "Test Pilota Pirxa" no i pokusilbym sie o dodanie "12 malp"

Pozdrawiam
Darek Daro Pielacinski
daro.mp3.wp.pl
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 01, 2005, 08:58:49 am
Daro rozmawia troche jak te automaty w sieci...


Co do X-Files to mi sie strasznie podobal pilot bo wtedy gralem w UFO: Enemy Unknown i w ogole...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Grudzień 01, 2005, 09:08:45 am
A mnie się X-Files podobało i nie ważne, że nie było tam zbyt dużo science.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 01, 2005, 02:13:03 pm
[size=16]A co to jest Gattaca?[/size]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Grudzień 01, 2005, 02:44:42 pm
Gattaca- Szok Przyszłości, to takie sobie kino. Dla mnie żadna rewelacja, z młodym Ethan Hawke i Turbo Umą w rolach głównych ;)
Pomysł nie jest zły, bo główna myśl filmu to rozwój genetyki, który doprowadził do tego, że ludzi dzieli się na lepszych i gorszych już na poziomie komórkowym.
Mnie jakoś jednak nie przekonał ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 02, 2005, 01:57:38 am
Na gorszych i lepszych? W jakim sensie?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Grudzień 02, 2005, 09:11:44 am
Ulepszonych genetycznie i zwykłych. Zwykli to oczywiście ci gorsi.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Grudzień 12, 2005, 12:49:55 am
Obejrzałem dziś w TV "Strefę śmierci".
Akcja rozgrywa się w 2012r i rozpoczyna od tego, że w Ziemię uderza potężny meteoryt. Czyli film należy zaliczyć do SF.
Ale uprzedzam, że to sztampowy gniot i nie polecam nikomu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 12, 2005, 01:10:38 am
Haha, no to dzięki za antyreklamę:) Na pewno nie obejrzę, jakbym się kiedyś natknął ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Grudzień 18, 2005, 09:47:21 pm
Cytuj
Gattaca- Szok Przyszłości, to takie sobie kino. Dla mnie żadna rewelacja, z młodym Ethan Hawke i Turbo Umą w rolach głównych ;)
Pomysł nie jest zły, bo główna myśl filmu to rozwój genetyki, który doprowadził do tego, że ludzi dzieli się na lepszych i gorszych już na poziomie komórkowym.
Mnie jakoś jednak nie przekonał ;)



Film arcydziełem nie jest, ale jak na SF, to broni się wcale nieźle, co cię tak strasznie w nim nie przekonało?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nescius w Grudzień 19, 2005, 06:09:21 am
 Ave raz jeszcze! Po starannej (wg. zaleceń) lekturze całego wątku, konstatuję, że  te dyskusje bardziej są "wciągające" niż filmy (spróbowałem Obcego' i nic  nie dodam, żeby się nie narazić...)
Ale muszę kilka słów o filmie, który omówiony był dawno, ale obejrzałem dopiero dzięki Forum, chodzi oczywiście o Test pilota Pirxa, i jestem pod wrażeniem,  zwłaszcza, że wszystkie  nieporadności techniczne i naiwności efektów budziły we mnie dodatkowe "lemowskie" skojarzenia, już to z niektórymi chwytami stylistycznymi z Cyberiady - wkręcanie lamp w maszynach Trurla, śrubokręty i młotki etc. - już to z Dziennikami gwiazdowymi, np. z łuszczącą się w przestrzeni farbą statku I. Tichego.
O walorach już wszystko powiedział Terminus, nie ma co  powtarzać, chociaż miałoby się ochotę...
pozdrawiam,
nescius
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Grudzień 19, 2005, 09:27:40 am
Cytuj
Ave raz jeszcze! Po starannej (wg. zaleceń) lekturze całego wątku, konstatuję, że  te dyskusje bardziej są "wciągające" niż filmy (spróbowałem Obcego'
 


A którego Obcego spróbowałeś?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nescius w Grudzień 23, 2005, 03:52:43 am
 Witam, > Bladyrunner: obejrzałem (tj. próbowałem), ten, który został na Forum uznany za najlepszy, kultowy etc. "Obcy - 8 pasażer Nostromo"
Cóż, chyba nie lubię takich filmów - czy mogę mimo takiej ułomności wypowiadać się w tym wątku, (który nie zawiera ani w tytule ani we wprowadzeniu żadnych warunków typu: niezbędne jest zachwycanie się filmami SF, ,szczególnie tymi, które zostały uznane przez kogoś za świetne i za klasykę), jeśli są i takie, które uważam za warte obejrzenia, mimo, że należą - lub sa etykietowane - jako SF? Np. Solaris Tarkowskiego, wymieniana tu Seksmisja - moim zdaniem bardzo klimatem i rodzajem podrwiwań przypominająca poczucie humoru Lema, to cynkowe wiadro, podstawiane pod kapiącą wodę!
Czy odkryty przeze mnie ostatnio Test pilota Pirxa.
(dzięki Forum, zresztą).
No i cóż, pewnie znów się narażę - może nawet na usunięcie posta czy jakie tam kary przewidzieli moderatorzy, chociaż podkreślam:wypowiadam swoją opinię - ale nie podoba mi się także Blade Runner Ridley'a Scotta, mimo różnych zachwytów...
(ale jak się mam zachwycać, kiedy mnie nie zachwyca?)
Moim zdaniem jest banalny.
I uprzedzając ewentualne okrzyki "argumenty!!!" dodam, że kiedy ktoś na tym Forum (w innym co prawda temacie) uznał, że Doskonała próznia - chodziło o "Wstęp" i pierwsze recenzje - jest nużąca, czy też usypiająca, a w każdym razie nieciekawa, w trakcie dyskusji okazało się, że nie trzeba udowadniać braku walorów utworu...
Myślę, że tę samą "logikę" można stosować do filmów, czyż nie?
Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 23, 2005, 11:12:53 am
Cytuj
Witam, > Bladyrunner: obejrzałem (tj. próbowałem), ten, który został na Forum uznany za najlepszy, kultowy etc. "Obcy - 8 pasażer Nostromo"


Na jakim forum?
No bo chyba nie na tym.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 23, 2005, 07:24:18 pm
Ten film o ktorym pisalem od poczatku ze jest zwykly ale mozna obejrzec ze wzgledu na smaczki typu ekrany w powietrzu itp nazywa sie Impositor a nie cokolwiek innego co tam wpisalem.
Co najlepsze ma byc jakos teraz w telewizji ale calkowicie nie wiem kiedy i gdzie bo kurcze tylko widzialem ze bedzie i zapomnialem gdzie i kiedy...
Moze nawet byl wczoraj :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Grudzień 23, 2005, 11:56:11 pm
Bedzie dziś na TVP2. Zaczyna się za godzinę :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nescius w Grudzień 28, 2005, 05:04:18 am
 Witam!
Terminusie, nie twierdzę, że kierowałem się Twoją opinią, ale skoro wątpisz, czy na tym forum, zapewniam, że na tym, jak najbardziej, sprawdź:
Dec 16th, 2004 Deckart: "Moim zdaniem jest tak:
Obcy - 8 pasażer Nostromo - świetny, rewelacyjny, okrywczy  
Obcy - Decydujące starcie - doskonały - świetna kontynuacja części pierwszej. Przy czym jest to bardziej kino akcji. "
Za klasykę, uznał Obcego Falcor, potem bylo jeszce kilka pochlebnych ocen, a że akurat miałem dostęp do tego filmu SF...
Jeszcze jedno podejście do SF wykonam: w piątek będę miał możliwość obejrzenia  filmu o tytule polskim Łowca androidów  i jest to - co wiem z tego forum także - słynny Blade Runner, zobaczymyż tedy.
Pozderawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 28, 2005, 12:23:57 pm
Co to, groźby  ;D ?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: pit221 w Grudzień 30, 2005, 01:46:42 pm
zachecam do ogladania anime!!!! Ghost in the shell, aplleseed, Armitage itd. lepszego SF nie znajdziecie :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nescius w Grudzień 30, 2005, 05:03:33 pm
 Po obejrzeniu Łowcy androidów - na gorąco:
O, bogowie!
Jestem pod wrażeniem - i właściwie brakuje mi słów, kurcze, chętnie bym obejrzal jeszcze raz.
To jest  FILM !!!
No. moze sobie poukładam jakoś to, co chciałbym powiedzieć, bo w tej chwili tylko - coś pięknego, przejmującego - i dlaczego ja myślałem, że Harison Ford nie jest dobrym aktorem? Głupek ze mnie.
Pardon - przepraszam, nie przywitawszy się - pozdrawiam!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Grudzień 31, 2005, 06:02:16 pm
Cytuj
podkreślam:wypowiadam swoją opinię - ale nie podoba mi się także Blade Runner Ridley'a Scotta, mimo różnych zachwytów...
(ale jak się mam zachwycać, kiedy mnie nie zachwyca?)
 Moim zdaniem jest banalny.



Cytuj
O, bogowie!
Jestem pod wrażeniem - i właściwie brakuje mi słów, kurcze, chętnie bym obejrzal jeszcze raz.
 To jest  FILM !!!
No. moze sobie poukładam jakoś to, co chciałbym powiedzieć, bo w tej chwili tylko - coś pięknego, przejmującego - i dlaczego ja myślałem, że Harison Ford nie jest dobrym aktorem? Głupek ze mnie.


Czegoś tu nie rozumiem, czyśbyś cierpiał na rozdwojenie jaźni? Może ponownie powinieneś obejrzeć "Obcego"? ;D

A tak pozostając przy "Obcym", to siła tego filmu leży TYLKO w niesamowitym klimacie, bo jak wiadomo "In Space No One Hear Your Scream"
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Grudzień 31, 2005, 06:05:10 pm
Cytuj
zachecam do ogladania anime!!!! Ghost in the shell, aplleseed, Armitage itd. lepszego SF nie znajdziecie :P


Jakieś argumenty?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal Sapka w Grudzień 31, 2005, 08:03:13 pm
Cytuj
zachecam do ogladania anime!!!! Ghost in the shell, aplleseed, Armitage itd. lepszego SF nie znajdziecie

Ghost in the Shell jest fajny, nic ponadtwo. Ot, przeintelektualizowana mlucka.
Appleseed nie widzialem, ale slyszalem ze mega mierne
Armitage III to nie przeintelektualizowana mlucka

Fakt - w japonskich kreskowkach znalezc mozna naprawde fajne S-F (dodam chocby Lain) ale pisanie "lepszego SF nie znajdziecie" jest niesamowitym przeginaniem. Autorzy czesto na sile staraja sie zadziwic (czlowiek powstaly z aniola czy bog z sieci), to moze sie podobac. Jednak kiedy juz sie z tym "otrzaskasz" zauwazasz ze zbyt czesto ida na efekciarstwo. Widzialem w cholere anime s-f i nie widzialem niczego mogacego rownac sie z Blade Runnerem czy chocby 2001. Japonczycy potrafia zaskakiwac, jednak na tym poprzestaja.
Choc nie ukrywam - takie dla przykladu w/w Lain jest bardzo, ale to bardzo dobre. Z drugiej strony taka Armitage oferuje jedynie duzo wybuchow i atrakcyjna bohaterke.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: pit221 w Styczeń 01, 2006, 01:50:46 pm
Cytuj

Jakieś argumenty?


oczywiscie.
1> to medium. wyjasnie na przykladzie solaris Soderbergha.  mówi sie ze w kreacji filmów fabularnych juz nic nie ogranicza rerzysera. nawet najbardziej futurystyczne efekty mozna bez problemu stwozyc na komputerze. jak dla mnie to troche bujda. oraniczeniami sa aktorzy. przecietny milosnik kina ogladajac Clooneya skojarzy go sobie z poprzednimi produkcjami w których wystepowal jezeli takowe ogladal. taka jest natura rzeczy. wizja zostaje zamazana
2> to efekty i ten caly bluebox. niecierpie tego. wlasnie jestem po ostatnim epizodzie SW. oni chyba nie wychodzili z pudelka!!!.  

natomiast anime(jeszcze do niedawna :'( :'( ) bylo rysowane recznie. komputer byl tylko narzedziem pomocniczym w korekcji bledów, montarzu czy wiernym odwzorowywaniu swiatel i cieni. czysta wizja rerzyserska .

Z fabul uwielbiam brasil (bo o deniro dowiedzialem sie dopiero w czasie napisów koncowych :P)

ps. nie ogladalem ekranizacji powiesci Lema mam za duza frajde z czytania  



 


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 01, 2006, 02:49:06 pm
Cytuj
oraniczeniami sa aktorzy.  taka jest natura rzeczy. wizja zostaje zamazana


W anime ograniczeniem jest brak aktorów, a więc i wyrażania głębi uczuć oraz emocji przez bohaterów.

Cytuj
 przecietny milosnik kina ogladajac Clooneya skojarzy go sobie z poprzednimi produkcjami w których wystepowal jezeli takowe ogladal.


Przeciętny miłośnik kina nie zwraca uwagi na to gdzie dany aktor występował, lecz na jego bieżącą rolę. Twarze postaci rysunkowych są poza tym podobne do siebie prawie wszystkie więc przez analogie powinny ci się kojarzyć z wszystkimi postaciami. A wracając do gwiazdorskiej obsady, to przecież kręci się dużo dobrych filmów bez niej.

Cytuj
efekty i ten caly bluebox. niecierpie tego. wlasnie jestem po ostatnim epizodzie SW. oni chyba nie wychodzili z pudelka!!!.  


A w anime to są lepsze efekty? Cała ta nierealistyczność i brak płynności ruchów raczej na to nie wskazuje.


Cytuj
natomiast anime(jeszcze do niedawna :'( :'( ) bylo rysowane recznie. komputer byl tylko narzedziem pomocniczym w korekcji bledów, montarzu czy wiernym odwzorowywaniu swiatel i cieni. czysta wizja rerzyserska.


Jeszcze mniej jest efektów, kiedy postaci nie są rysowane, a prawdziwe, a cieni nie trzeba nakładać specjalnymi filtrami.

Cytuj
Z fabul uwielbiam brasil (bo o deniro dowiedzialem sie dopiero w czasie napisów koncowych


I tu właśnie trafiamy w sedno, bo kiedy chodzi o fabułę, która przecież jest najważniejsza (chyba, że ktoś wyżej ceni sobie efekty, ale z kimś takim nie ma o czym rozmawiać), to anime kuleje i to mocno, czego sam zresztą dowodzisz wybierając film nakręcony w tradycyjny sposób.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: pit221 w Styczeń 01, 2006, 02:50:13 pm
Cytuj
Ghost in the Shell jest fajny, nic ponadtwo. Ot, przeintelektualizowana mlucka.
Appleseed nie widzialem, ale slyszalem ze mega mierne
Armitage III to nie przeintelektualizowana mlucka

Fakt - w japonskich kreskowkach znalezc mozna naprawde fajne S-F (dodam chocby Lain) ale pisanie "lepszego SF nie znajdziecie" jest niesamowitym przeginaniem. Autorzy czesto na sile staraja sie zadziwic (czlowiek powstaly z aniola czy bog z sieci), to moze sie podobac. Jednak kiedy juz sie z tym "otrzaskasz" zauwazasz ze zbyt czesto ida na efekciarstwo. Widzialem w cholere anime s-f i nie widzialem niczego mogacego rownac sie z Blade Runnerem czy chocby 2001. Japonczycy potrafia zaskakiwac, jednak na tym poprzestaja.
Choc nie ukrywam - takie dla przykladu w/w Lain jest bardzo, ale to bardzo dobre. Z drugiej strony taka Armitage oferuje jedynie duzo wybuchow i atrakcyjna bohaterke.


Drogi Michale. roznia  sie nasze poglady ale bez obaw to normalna sprawa :P  przyznaje moze sie troche zagalopowalem. ale tylko troszke. uwarzam dalej ze GITS to jeden z najlepszych filmow sf jakie ogladalem. i juz wyjasniam dlaczego: japonczycy to strasznie dziwna nacja.Posadaja przebogata kulture, sa strasznie kreatywni i uzdolnieni oraz maja fiola na punkcie cybernetyki. zeby zinterpretowac gits trzeba wiedziec ze Japonczycy sa narodem najbardziej ztechnicyzowanym ze wszystkich znanych. Automaty stoja praktycznie wszedzie( i to nie takie do kawy czy przekasek) .przez wideofon mozna porozmawiac z inna osoba, automatyczny lekarz zbada tetno krwi temperature itd i przesle do lekarza domowego, robot niania przypilnuje dzieciaki kiedy rodzice sa w pracy ect.ect.a naukowcy daza do zbudowania  robota na wyglad i podobienstwo...
 przeciez w tej(tym??? ) anime pokazany jest lek przed tym faktem i mozliwe jego(tego faktu) konsekwencje. Ludzie sa kreatorami(w dobie windowsa to slowo dziwnie brzmi   ;) ) czy jak wolisz bawia sie w Boga. Tworza produkt który nabiera cech swego stwórcy: nie jest przewidywalny i do konca kontrolowalny(uff). to jest ewolucja: ludzie  tworza -nadczlowieka pozbawionego naszych ograniczen cielesnych lecz nie pozbawionego naszych wad wynikajacych z emocji czy charakteru. a co do tego boga z sieci to niezgadzam sie z toba. to takze ewolucja  tyle ze bez udzialu czlowieka. Nauka stawia sobie konkretne cele, lecz skutki sa nie przewidywalne.  
Appleseed to kolejna wariacja na temat  utopi tomasza moorea. dodam ze to pierwsza z trzech czesci sagi wiec nie wszystko zostalo powiedziane.
co do armitage dziwi mnie to ze nie widzisz podobienstw z bladerunerem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 01, 2006, 03:25:07 pm
Cytuj
w tej(tym??? ) anime pokazany jest lek przed tym faktem i mozliwe jego(tego faktu) konsekwencje. Ludzie sa kreatorami(w dobie windowsa to slowo dziwnie brzmi   ;) ) czy jak wolisz bawia sie w Boga. Tworza produkt który nabiera cech swego stwórcy: nie jest przewidywalny i do konca kontrolowalny(uff). to jest ewolucja: ludzie  tworza -nadczlowieka pozbawionego naszych ograniczen cielesnych lecz nie pozbawionego naszych wad wynikajacych z emocji czy charakteru. a co do tego boga z sieci to niezgadzam sie z toba. to takze ewolucja  tyle ze bez udzialu czlowieka. Nauka stawia sobie konkretne cele, lecz skutki sa nie przewidywalne.  
 


W tym nie ma nic niezwykłego i odkrywczego, a więc i nobilitującego film. Tą problematykę porusza przecież już  pierwsza (oficjalnie) pełnowartosciowa powieść  SF, a więc  
"Frankenstein".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michał Sapka w Styczeń 01, 2006, 03:41:56 pm
Cytuj
japonczycy to strasznie dziwna nacja.Posadaja przebogata kulture, sa strasznie kreatywni i uzdolnieni oraz maja fiola na punkcie cybernetyki. zeby zinterpretowac gits trzeba wiedziec ze Japonczycy sa narodem najbardziej ztechnicyzowanym ze wszystkich znanych. Automaty stoja praktycznie wszedzie( i to nie takie do kawy czy przekasek) .przez wideofon mozna porozmawiac z inna osoba, automatyczny lekarz zbada tetno krwi temperature itd i przesle do lekarza domowego, robot niania przypilnuje dzieciaki kiedy rodzice sa w pracy ect.ect.a naukowcy daza do zbudowania  robota na wyglad i podobienstwo...

Wiem o tym. Tam nawet winda podziekuje ci ze sie nie przejechales. Czy jednak sadzisz, ze skoro wyrasta z tego od razu musi wyrazac lek przed tym? Rownie dobrze mozna powiedziec ze ta kreskowka hanny barberry o gadajacym samochodzie wyraza lek przed coraz wieksza (choc ciagle raczkujaca) automatyzacja swiata.

Cytuj
przeciez w tej(tym??? ) anime

anime to rodzaj zenski

Cytuj
pokazany jest lek przed tym faktem i mozliwe jego(tego faktu) konsekwencje. Ludzie sa kreatorami(w dobie windowsa to slowo dziwnie brzmi   ;) ) czy jak wolisz bawia sie w Boga. Tworza produkt który nabiera cech swego stwórcy: nie jest przewidywalny i do konca kontrolowalny(uff). to jest ewolucja: ludzie  tworza -nadczlowieka pozbawionego naszych ograniczen cielesnych lecz nie pozbawionego naszych wad wynikajacych z emocji czy charakteru. a co do tego boga z sieci to niezgadzam sie z toba. to takze ewolucja  tyle ze bez udzialu czlowieka. Nauka stawia sobie konkretne cele, lecz skutki sa nie przewidywalne.  

Ale ten sam watek jest eksplowatowany w SF od zarania dziejow. Czy sadzisz tez, ze "ambitne" (bo raczej do nazwania tak gitsa dazysz) chocby takie Wojny Klonow? W koncu tu tez zatarla sie granica miedzy czlowiekiem rodzonym naturalnie, a takim z probowki.

Cytuj
co do armitage dziwi mnie to ze nie widzisz podobienstw z bladerunerem.

Blade Runner jest lepiej nakrecony.

poniekad rekapitulujac - gits to swieta krowa mangowcow. Latami czytalem jaki to on jest wspanialy, cydowny. Jednak zawsze, gdy pytalem sie czemu dostawalem ta sama odpowiedz. Nie wiem, moze jest jakas szkola o ktorej nie wiem czy co, jednak ten sam punkt widzenia mozna doczepic chocby do reklamy hondy (chyba, nie pamietam jaka to firma) w ktorej obsrany przez ptaka samochod otwiera maske uderzajac w zwierzaka. Nigdy nie dzielilem z tego powodu filmow na "ambitne" i "nie ambitne". Wazne jest, czy gdy znasz juz fabule na pamiec nadal masz chec wrocic do tego filmu. Udalo sie to chocby Blade Runnerowi ktorego widzialem dziesiatki razy. Nie udalo sie to jednak Gitsowi, ktory po gora dziesieciu projekcjach zaczal oferowac jedynie fajna scene walki w wodzie.  Choc nie ukrywam, gdy pierwszy raz go zobaczylem bylem zafascynowany - ogladalem go przez kilka dni codziennie. Teraz, choc mam go na DVD traktuje go raczej jako ozdobe niz film do ktorego wracac bede latami.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 01, 2006, 03:54:29 pm
Michał Sapka:

Skoro tyle wypisujesz,
Czemu się nie zarejestrujesz?
;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michał Sapka w Styczeń 01, 2006, 03:57:38 pm
Bo o Lemie gadac nie bede.
Przynajmniej na razie, bo jeszcze zadnej jego powiesci w calosci nie przeczytalem. Zalozylem o tym temat (lem dla poczatkujacych), a co potem to sie zobaczy.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 01, 2006, 04:05:52 pm
Cytuj
Bo o Lemie gadac nie bede.
Przynajmniej na razie, bo jeszcze zadnej jego powiesci w calosci nie przeczytalem. Zalozylem o tym temat (lem dla poczatkujacych), a co potem to sie zobaczy.


Jak pewno zauważyłeś większość wątków na tym forum o Lemie nie jest, a jedynie często ktośpowołóje sięna niego w argumentacjach, więc wymogiem to nie jest.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: MS w Styczeń 01, 2006, 04:14:06 pm
Tutaj nawet ksiazki innych autorow schodza na Lema, ale niech tam bedzie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: miazo w Styczeń 01, 2006, 05:09:27 pm
Podobał mi się ten "Test pilota Pirxa", ale opinii po innych powtarzać nie będę, bom i po prawdzie o czym innym chciał. Mianowicie ze zdziwieniem (umiarkowanym wprawdzie, aczkolwiek pozytywnym) zobaczyłem, że za muzykę w tym filmie (czy też raczej w tym przypadku "muzykę") odpowiadał m.in. Arvo Part. Nie będę ukrywał, że jest to mój ulubiony "zagraniczny" kompozytor jeżeli chodzi o współczesną muzykę poważną. Polecam przede wszystkim jego "Miserere", "Festina Lente" czy też "Alina". To tak na marginesie i poniekąd jedynie przy okazji wspomnianego filmu.

Poza tym podpisuję się także pod opiniami dotyczącymi filmów Piotra Szulkina - "O bi, o ba, koniec cywilizacji", "Golem", "Ga, ga, chwała bohaterom"" oraz "Wojna światów - następne stulecie". Oprócz nich widziałem jeszcze kiedyś (był przegląd filmów tego reżysera dwa czy trzy lata temu w kilku miastach) film bodajże pt. "Femina", z tym że to już nie było SF.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: pit221 w Styczeń 01, 2006, 05:33:47 pm
technika ma z zalozenia pomagac ludziom w ich codziennym zyciu, ma je uproscic: i tak robi. jednak posaida pewne dzialania uboczne które ich zmieniaja( odsylam do badan socjologicznych na temat ludzi korzystajacych z internetu ewentualnie do czytania Polityki) Zmienia sie ludzkie postrzeganie swiata. kontakty interpersonalne czyli zbiór podstawowych i intymnych wrazen coraz czescie sprowadzane sa do komputera. A gdzie miejsce na emocje??? czlowiek w technicznym swiecie staje  sie wyobcowany . co nie jest dobre dla jego psychiki. to jest sedno moich rozwarzan na temat automatyzacji zycia

Wojny klonów??? najwyrazniej przegapiles to ze te klony wyprane sa z uczuc, i podporzadkowane jednemu: zabijac. Mieso armatnie. przyklad troche nie pasujacy do ogólu.

gits:mozna zadac sobie pytanie: czy instalowanie mózgu(z emocjami itd)  do puszki metalu po to by byla jak najbardziej podobna do ludzi jest dobre? Kiedy pierwsza rzecza jaka owa puszka sobie uswiadomi bedzie swoja wlasna innosc.


Frankenstein: tam jest chyba o rezurekcji a w gitsie o kreacji od podstaw

pzdr



pit dwiesciedwudziestypierwszy ortodoksyjny
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Styczeń 01, 2006, 05:51:47 pm
Cytuj
technika ma z zalozenia pomagac ludziom w ich codziennym zyciu, ma je uproscic: i tak robi. jednak posaida pewne dzialania uboczne które ich zmieniaja( odsylam do badan socjologicznych na temat ludzi korzystajacych z internetu ewentualnie do czytania Polityki) Zmienia sie ludzkie postrzeganie swiata. kontakty interpersonalne czyli zbiór podstawowych i intymnych wrazen coraz czescie sprowadzane sa do komputera. A gdzie miejsce na emocje czlowiek w technicznym swiecie staje  sie wyobcowany . co nie jest dobre dla jego psychiki. to jest sedno moich rozwarzan na temat automatyzacji zycia

Tak, technika wplywa na czlowieka. Gdzie jednak tego zwiazek z tym ze to akurat gits jest tym posiadajacym glebsze przeslanie niz 90% innych filmow?

Cytuj
 Wojny klonów najwyrazniej przegapiles to ze te klony wyprane sa z uczuc, i podporzadkowane jednemu: zabijac. Mieso armatnie. przyklad troche nie pasujacy do ogólu.

Motoko tez jest podporzadkowana swoim podstawowym celom. Zreszta, nie rozumiem o co chodzi ci z tym nie pasowaniem.

Cytuj
gits:mozna zadac sobie pytanie: czy instalowanie mózgu(z emocjami itd)  do puszki metalu po to by byla jak najbardziej podobna do ludzi jest dobre? Kiedy pierwsza rzecza jaka owa puszka sobie uswiadomi bedzie swoja wlasna innosc.

Ale juz dwie osoby wytknely ci, ze ten temat jest walkowany caly czas nie wnoszac nic do dyskusji. Przyjmujac jednak, ze czyni to film glebokim to Toy Soldiers tez niesie z soba gleboka filozoficzna tresc.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 01, 2006, 06:05:19 pm
Cytuj
Frankenstein: tam jest chyba o rezurekcji a w gitsie o kreacji od podstaw



Frankenstein opowiada o kreacji istoty ludzkiej od podstaw, a finalnym aktem tej kreacji jest ożywienie tej istoty.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Styczeń 01, 2006, 09:05:33 pm
No, nareszcie przeczytałem (przejrzałem) cały temat  :D .

Terminus został zapytany, skąd można wytrzepać "solaris" Tarkowskiego.
Cytuj

Uhm, uhm. No cóż, różnymi metodami ::) A desperatów nie do końca legalnego udostępniania plików wysyłam do takich, co już mają wszystko, czyli  tu (http://www.pomaranczenababilon.prv.pl/).


Było to już pewien czas temu i podany adres nie istnieje. Masz jąkaś inną radę??
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Styczeń 01, 2006, 09:17:24 pm
Z torrentow.
Tylko nie sciagaj wersji mniejszych niz 1,2 giga (podobnie jak ze stalkerem) bo to dlugie filmy.

Masz chociazby http://thepiratebay.org/details.php?id=3399162
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 02, 2006, 12:21:33 am
Wydaje mi się, że skoro główna bohaterka Ducha w Skorupce  jest cyborgiem, a film jest opowieścią o jej odysei na wyższy stopień ucyborżenia swojej osoby - połączenie się z wszechsiecią, etc. - to ten film chyba najbardziej podobałby się cyborgom; takim jak ona.
Nie piszę tego ironicznie, ot, taka refleksja.
Dla ludzi bowiem sprawa staje się nieco zbyt abstrakcyjna. To tak, jakby rozpisać dramat w trzech aktach o dwóch rozmaitościach nieriemanowskich, z których jedna chciała stać się riemannowska, a druga jej w tym nie pozwalała, a do tego się kochały i słuchały Bacha.
Publika nie tylko nie wie, co to znaczy 'być riemannowskim' ani także co to jest w ogóle rozmaitość, a prywatnie kij ich to obchodzi.
Przypadkiem jednak zdarza się, że rozmaitości rozmawiają językiem, którego semantyka opiera się na solidnym wkładzie cytatów z literatury pięknej, połączonych odpowiednimi, zimnymi jak ciekły tlen wywodami logicznymi lub fragmentami dowodów.

A zatem, byłbym kontent, gdyby, gdy już powstanie AI, owo AI było tak miłe wypowiedzieć się co sądzi na temat tego filmu.

--
Z kolei Panów spory o to, czy lepsza manga, bluebox czy film, to raczej sprory o pory czyli gusta itp. Bo o ile filmy z udziałem żywych ludzi istotnie nieco się różnią od całej reszty, o tyle cała reszta jest już raczej zbliżona co do możliwości ekspresyjnych.
Ja na przykład nie miałbym niczego przeciwko obejrzeniu Ghost in the Shell lub Wojen Klonów w wersji powstałej przez animowanie poklatkowe wymiętych z papieru kukiełek - kto wie, może dodałoby to lekkości fabułom.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Styczeń 02, 2006, 12:24:45 am
Czyli wg. ciebie filmy wojenne sa tylko dla zolnierzy?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 02, 2006, 01:00:22 am
Oczywiście. Z kolei film "Dinozaury.Dawne potwory" z pasjonującą narracją sir Davida Attenborough powinno się wyświetlać wyłącznie na wykopaliskach, kierując promienie projektorów na odłonięte pędzelkami szczątki.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 02, 2006, 04:28:13 pm
Cytuj
Wydaje mi się, że skoro główna bohaterka Ducha w Skorupce  jest cyborgiem, a film jest opowieścią o jej odysei na wyższy stopień ucyborżenia swojej osoby - połączenie się z wszechsiecią, etc. - to ten film chyba najbardziej podobałby się cyborgom; takim jak ona.
Nie piszę tego ironicznie, ot, taka refleksja.
No, w koncu wiem dlaczego mi sie tak podoba! ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Styczeń 02, 2006, 05:07:43 pm
Nie no filmik fajny, mimo tego, że arcydziełem nie jest. Mnie też się się generalnie podobał z..hmm..oczywistych względów  ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: pit221 w Styczeń 02, 2006, 09:47:41 pm
Rzeczywiscie, moze GITS nie jest arcydzielem intelektualnym ale warsztatowo 1liga animacyjna wyznaczajaca nowe standardy!!!!

A czy ktos z was ogladal teatr tv pt.: Sledztwo????
Prosze jakies komentarze

pozdrowionka

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 02, 2006, 11:43:50 pm
Cytuj
Rzeczywiscie, moze GITS nie jest arcydzielem intelektualnym ale warsztatowo 1liga animacyjna wyznaczajaca nowe standardy!!!!


Zwłaszcza animacja ruchu wyznaczyła nowe kierunki w sztuce, wszak fizyka była tu lepsza niżw samym "Bolku i Lolku".

Cytuj
A czy ktos z was ogladal teatr tv pt.: Sledztwo????
Prosze jakies komentarze


Bardzo nastrojowe i mroczne, z takim suptelnym dreszczykiem. Może nie arcydzieło, ale jak na teatr telewizji to naprawdę pożądna inscenizacja.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Styczeń 02, 2006, 11:55:54 pm
"Śledztwo" powiadacie...i, że mrok, że nastrój  ::)...hmm, coś tam mi świta, ale nie pamiętam dobrze.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 03, 2006, 02:13:11 am
Wow, chciałby to zobaczyć! Te teatra są jakoś ściągalne albo kupowalne albo 'do-wykradzenia-z-archiwum-na-woronicza'?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: lanka w Styczeń 03, 2006, 07:54:32 pm
"Śledztwo" w Teatrze Dwójki było dawno, pod koniec lat dziewięćdziesiątych, ale rzeczywiście był to interesujący spektakl, trzymający w napięciu i  dosyć "mroczny", chociaż mnie - o ile pamiętam - rozsierdziło do białości typowe dla reżyserów skracanie  i poprawianie dialogów - chociaż może to wynikało z jakichś adaptacyjnych konieczności. Reżyserował Waldemar Krzystek, dobra rola Bonaszewskiego jako porucznika Gregor,  interesujący Mariusz Benoit jako doktor Scis - nieźle zilustrowane muzycznie, ale myślę, że Lem nie byłby zadowolony, bo jego utwór był właściwie o ludzkim poznaniu i nie sugerował (nie wprost) "ożywiania zwłok" i jakichś " nocy żywych trupów" - a w tej adaptacji w tym kierunku rzecz idzie...
Archiwum TvP jest -  jak słyszałam - dostępne odpłatnie, (jeśli chodzi o sztuki itp. materiały tzw. "do celów szkolnych" - to pewne), może w ten sposób będzie można ściągnąć, nie wiem tylko, czy drogą elektroniczną, do naszej szkoły koledzy przywozili nagrania na bardziej tradycyjnych "nośnikach"
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 03, 2006, 11:21:02 pm
Dzięki. A można Cię spytać, jako polonistkę, dlaczego używasz cudzysłowu pisząc "nośnikach"?
(Tak z czystej ciekawości.)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: lanka w Styczeń 04, 2006, 12:19:55 am
Jasne (bardzo lubię, jak mnie pytają, zwłaszcza z czystej ciekawości, bo sama często jestem ciekawa, a nie zawsze mogę zapytać) tu cudzysłów jest wyrazem mojej niewiedzy absolutnej w sprawach technicznych oraz lenistwa (bo tak krócej  niż opisem  oznacza się  coś, czego się nie jest pewnym, coś umownego, własne określenie czegoś itp.) cudzysłów to pojemne i pożyteczne instrumentum
A ja właśnie wcale nie jestem pewna, czy to  na czym nagrali i przywieźli  "Ojczyznę-polszczyznę" (kaseta  do magnetowidu) nazywa się nośnik - tak strzeliłam, stąd cudzysłów.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 04, 2006, 09:32:13 am
A tak na marginesie to mamy na forum juz cala ekipe fachowcow ze wszystkich dziedzin. Fajnie :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Styczeń 04, 2006, 06:39:54 pm
Czy od wszystkich to nie wiem, dzi. Wszak brakuje nam specjalisty od przystrzygania kaktusa wydobywającego perły z lamusa, stojącego na mrozie w wozie i pobierającego mleko wyjątkowo spasionej kozie... i pewnie od wielu innych dziedzin  ;).... Może potrzeba nam dziedzinologa  ???
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Styczeń 04, 2006, 10:43:09 pm
Ja jestem specem od ignorantystyki  ;D
pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 05, 2006, 01:27:20 am
Ja od zbieractwa grzybów (fungus collectivis).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 05, 2006, 11:54:20 am
nie no ja jestem dziedzinolog


a tak naprawde to brakuje biologa i chemika
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dr_Edredon w Styczeń 05, 2006, 01:13:47 pm
No ja żem biolog - przyznaję niechętnie. Dość, że na to papier u mnie jest, dawno wydany. Wgruncie zaś siedzę, jak ślicznie to N-ty ukuł, w ignorantystyce.
Witaj Lanka, o przepraszam lanka raczej, czy też -lanka. To ma być, żeś niezamężna wg starej polskiej mowy ? (retoryczne jest pytanie)
Cieszę się, że tu jesteś boś kobieta, to być może gadulstwem podszyta a jak jeszcze i polonistka, pono... o! to dopiero... Pogadamy sobie... będzie mi raźno w tym gronie: ściślaki+Sokratoides , co się komunikują  hasłami i megabajtami.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: lanka w Styczeń 05, 2006, 01:41:31 pm
Retoryczne czy nie, jakże mile brzmi  to pytanie w polonistycznym uchu (to pod figurą zapisałam, miast się odnieść do formy pisanej)! Do pogawędek bardzo skoram - ale nie tutaj chyba, bo już czuję, że złamane zostały jakieś reguły, toteż przenoszę się do  tematu ( wątku?) właściwego do podziękowań za książkę Poppera....
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Styczeń 06, 2006, 12:20:24 am
Cytuj
Wgruncie zaś siedzę, jak ślicznie to N-ty ukuł, w ignorantystyce.

To nie ja! To termin z Wizji Lokalnej.
Patrz http://www.lem.pl/cgi-bin/yabb/YaBB.cgi?board=polish_cat;action=display;num=1136298750;start=8#8

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 07, 2006, 03:04:12 am
Battlestar Galactica (w dzisiejszej TV)
Tylko dla miłośników kosmicznych strzelanek. Pozostali - trzymać się od tego z daleka. Drugą część obejrzę tylko dlatego, że mam cichą nadzieję (jestem z natury optymistą) na poprawę sytuacji.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Styczeń 07, 2006, 11:42:58 am
Seria pierwsza (a szczegolnie druga) maja duzo wyzszy poziom.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 13, 2006, 01:01:00 pm
Rany boskie, a z rok mnie nie było, a wy wciąż o tych filmach zasuwacie :D To chyba najdłuższy topic na tym forum.

W każdym razie pozdrawiam wszystkich dawno nie czytanych  (ze szczególnym uwzględnieniem dzi, Terminusa, Deckarda i .... pewnie jeszcze o paru osobach zapomniałem - sorry)  :)

Mi swego czasu spalił się monitor, a ponieważ nie było kasy na nowy to kilka miesięcy musiałem obyć się bez sieci i tak to się jakoś moja nieobecność tutaj zaczęła.

Przez ten czas przeczytało się parę książek 8) choć z Lema to chyba głównie "Śledztwo" i "Okamgnienie", bo w 2005r. skupiłem się raczej na Dostojewskim, literaturze faktu Wołoszańskiego czy ostatnio Terrym Pratchettcie. Ale w sumie co was to interesujące? W końcu pisanie o sobie jest interesuące, ale głównie dla tegoż piszącego  ;)

Część formalnego tłumaczenia mam już za sobą więc przejdę do czegoś co odkryłem u Lema przez ostatni rok. Otóż wydaje mi się, że jeden z mych (i waszych zapewne także) ulubionych autorów jest raczej... hmm... trochę marudą. Jak tak sobie spojrzę na przeczytane dotychczas jego książki, to sporo w nich prawdy, ale często przedstawionej w taki pesymistyczny sposób, chociaż zjawiska jakie opisuje wcale nie muszą takowymi być. To trochę tak jakby opisywać szklankę z wodą: można powiedzieć, że jest do połowy pusta, albo że do połowy pełna. Oba stwierdzenia są poprawne ale wydaje mi się, że Lem wybiera raczej drogę "do połowy pusta" ;)

Dobra kończę, bo się rozpisałem i to w zupełnie innym topicu niż chyba powinienem, ale jakoś sentymentem powróciłem właśnie w ten temat.

Pozdrawiam  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 13, 2006, 01:09:15 pm
Haha witamy spowrotem. Teraz jest wiecej ludzi, specjalisci rozni i w ogole, lepiej jest mowie Ci.

A ze jest pesymistą (sceptykiem moze raczej) to oczywiste, ale to wlasnie sie odbija w Jego literaturze tak ze przez to zdaje mi sie byc bardziej realna (na zawsze zapamietam znudzenie Pirxa na patrolu ;) ).
No ale to faktycznie niedobry temat ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Styczeń 13, 2006, 03:13:05 pm
Witamy, witamy!
Dzisiaj o 20:10 na TVN7 "Odyseja kosmiczna 2010" (niestety nie 2001), natomiast jutro o 21:40 na TVN "Kontakt" - kto nie oglądał niech nadrabia.

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 13, 2006, 03:23:50 pm
Witaj Falcor!!!


Co do filmów, to oczywiście ja również je gorąco polecam wszystkim, którzy jeszcze ich nie widzieli.
Dzięki za przypomnienie nty.


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Styczeń 13, 2006, 04:56:00 pm
Kontakt to o tej babce co spala z ksiedzem i poleciala na inna planete? To jeden z najnudniejszych filmow SF jakie w zyciu widzialem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 13, 2006, 05:03:37 pm
Cytuj
Kontakt to o tej babce co spala z ksiedzem i poleciala na inna planete? To jeden z najnudniejszych filmow SF jakie w zyciu widzialem.
Nie, to byl K-Pax

;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 13, 2006, 05:05:24 pm
W zasadzie to ona spała z inną planetą,a poleciała na księdza.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 13, 2006, 06:56:46 pm
Wcale nie. To ona właśnie była tą planetą i chciała się przespać z księdzem.  ;D

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 13, 2006, 11:36:19 pm
Deck powiedz choć słowo na temat swojej ponad miesięcznej nieobecności bo zeschnę z ciekawości. Chory byłeś? Odwyk od internetu?

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 15, 2006, 09:13:43 am
Nic takiego... po prostu brak czasu Termi... a odwyk od Internetu i kompa to by mi się pewnie przydał.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Lostris w Styczeń 16, 2006, 09:13:54 am
 Jeden z bohaterow "Solaris" nazywa sie Andre Breton, dokladnie tak samo nazywal sie francuzki poeta, reprezentant surrealizmu a jak surrealizm to koniecznie i Freud i wiadomo z mety, ze temat powiesci w jakis sposob zahacza o symbolike marzen sennych. W zwiazku z tym mam do was pytanie, dlaczego Lem posluzyl sie w swojej powiesci nazwiskiem francuskiego rewolucjonisty i zagozalego czlonka Partii Komunistycznej skoro sam jest zdecydowanym wrogiem marksizmu-komunizmu. Dlaczego np. nie Salvadore Dali, wrog publiczny Picassa, Bretona wlasnie za sklonnosci do czerwonej rewolucji, albo Rene Crevel [ ten popelnil akurat samobojstwo, bylby moze i z niego zly przyklad dla czytelnika ;D], ale Garcia Lorca, Andrea de Chirico etc?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 16, 2006, 09:40:45 am
Na forum bywaly juz glosy ze Lem jest nawet zwolennikiem komunizmu. Ja chyba za malo przeczytalem by jednoznacznie stwierdzic jak jest, dlatego zapytam, skad pewnosc ze jest wrecz "zdecydowanym wrogiem marksizmu-komunizmu"?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: paszta w Styczeń 16, 2006, 10:40:14 am
     Andre Breton to nie jakiś tam lecz główny ideolog surrealizmu, jak pamiętam, to może dlatego właśnie on.
A że jednocześnie był, jak piszesz, komuszkiem z przekonań. Sartre też, i wielu innych "kawiarnianych Francuzików".
To o tyle bez znaczenia, że Solaris nie jest o polityce.
Komunistów było wielu a "wymyślił" surrealizm jeden.

    Faktycznie, planetę Solaris można potraktować jak symbol czegoś niezgłębionego wewnątrz nas, z czym się trudno nam skontaktować, bo Ono mówi własnym językiem, do którego nie umiemy dotrzeć czy raczej w ogóle nie używa języka w powszechnym rozumieniu. Odzywa się  kiedy chce i jak chce, jest jak marzenie senne (tak wyglądają twory Planety) a może człowieka wchłonąć; no i jest rodzaju żeńskiego  ;)
Dawniej mówiono: "psychologia głębi"
Solaris nie musi więc być jakąś wielką inteligencją.
"Małpowanie" to objaw dość prymitywnego etapu rozwoju lub dzieciństwa - może Solaris jest niemowlęciem.
To wszystko, być może, jest, zresztą, w książce... nie pamiętam... dawno czytałem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 16, 2006, 12:44:58 pm
Co się tyczy surrealizmu w Solarisie to właśnie ta obca istota/planeta/ocean jest zupełnie surrealistyczna. Zupełnie nie taka jaka miałaby być dla większości z nas jakaś inna inteligencja - niepojęta, z wszystkim wywróconym na odwrót  ;)

Nie doszukiwałbym się jednak tutaj jakichś bardzo dogłębnych i ukrytych znaczeń. Tzn. nie twierdze, że ich nie ma ale byłbym ostrożny w ich interpretacji. Przy takich okazjach zawsze przypomina mi się historia z "Głową do wycierania" Lyncha. W kilku scenach jest tam zrobione zbliżenie na kaloryfer i wielu krytyków wypowiadało się na temat symboliki tych ujęć, nie byli jednak zgodni co do tego, cóż miało to faktycznie znaczyć. W końcu po kilku latach, w jednym z wywiadów Lynch powiedział coś w tym stylu: "Nie zamierzałem niczego tym kaloryferem wyrażać, ot wydawało mi się, że będzie się dobrze komponował"  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 16, 2006, 03:52:21 pm
Taaaa, krytycy często dokonują nadinterpretacji tekstów lub obrazów starając się udowodnić wszystkim swoją przenikliwość.
Chyba jednym z najznakomitszych przykładów owej nadinterpretacji były słynne Gwiezdne Wojny Lucasa. Wkrótce pojawiło się słynne określenie Imperium Zła w odniesieniu do naszego byłego Czerwonego Brata. Stworzono całą masę relacji między światem Gwiezdnych Wojen a ówczesną polityką. I mimo, że takie skojarzenia można istotnie wysnuć, Lucas kategorycznie im zaprzeczył.

A całkiem niedawno, napewno pamiętacie, tuż po pojawieniu się Lord of the Rings: Two Towers, masa ludzi miała jednoznaczne skojarzenia z niedawnymi tragicznymi zdarzeniami.....

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 17, 2006, 03:47:00 am
Cytuj

W zwiazku z tym mam do was pytanie, dlaczego Lem posluzyl sie w swojej powiesci nazwiskiem francuskiego rewolucjonisty i zagozalego czlonka Partii Komunistycznej skoro sam jest zdecydowanym wrogiem marksizmu-komunizmu.

Lem pisał Solaris w czasach komuny i wtedy takie wtrącenia i ukłony w stronę władzy były na porządku dziennym (jeśli się chciało mieć możliwość dalszego pisania i wydawania)
Więcej takich rzeczy znajdziesz w Astronautach czy w Obłoku Magellana gdy członkowie wyprawy ni z gruszki ni z pietruszki zaczynają śpiewać "Wyklęty powstań ludu ziemi".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Lostris w Styczeń 17, 2006, 07:59:57 am
Cytuj
Na forum bywaly juz glosy ze Lem jest nawet zwolennikiem komunizmu. Ja chyba za malo przeczytalem by jednoznacznie stwierdzic jak jest, dlatego zapytam, skad pewnosc ze jest wrecz "zdecydowanym wrogiem marksizmu-komunizmu"?



Ja mysle, ze Lem nigdy nie rozstal sie z pocztowka z Lwowa i nie rozstanie sie z nia az do smierci, to raz. Po drugie, "Dialogi'", ktorych nie czytalam niestety, niemniej wystarczy mi wiedziec, ze Lem wie, jaki temat w nich poruszyl i na ile mogl sobie go wowczas pozwolic rozwinac. Lem wspomnial o "Dialogach" w wywiadzie z Beresiem, z pewnoscia czytales, krotki, zaledwie pare stron. Dlaczego napisalam, ze Lem jest zdecydowanym wrogiem komunizmu, ano dlatego, ze przegladajac wczesniej Wszechswiat Lema natknelam sie rowniez na jedno, jedyne zdanie opisujace wprost jego stosunek do zjawiska, napisal, ze nienawidzi komunizmu. Nie chce mi sie w tej chwili wyszukiwac cytatu, o tak poznej porze najlepiej jest odlozyc szpadel :D, wazne, ze wiem, ze na nim oparlam moja opinie.  
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Lostris w Styczeń 17, 2006, 08:36:48 am
Cytuj
    Andre Breton to nie jakiś tam lecz główny ideolog surrealizmu, jak pamiętam, to może dlatego właśnie on.
A że jednocześnie był, jak piszesz, komuszkiem z przekonań. Sartre też, i wielu innych "kawiarnianych Francuzików".
To o tyle bez znaczenia, że Solaris nie jest o polityce.
Komunistów było wielu a "wymyślił" surrealizm jeden.

     Faktycznie, planetę Solaris można potraktować jak symbol czegoś niezgłębionego wewnątrz nas, z czym się trudno nam skontaktować, bo Ono mówi własnym językiem, do którego nie umiemy dotrzeć czy raczej w ogóle nie używa języka w powszechnym rozumieniu. Odzywa się  kiedy chce i jak chce, jest jak marzenie senne (tak wyglądają twory Planety) a może człowieka wchłonąć; no i jest rodzaju żeńskiego  ;)
Dawniej mówiono: "psychologia głębi"
Solaris nie musi więc być jakąś wielką inteligencją.
"Małpowanie" to objaw dość prymitywnego etapu rozwoju lub dzieciństwa - może Solaris jest niemowlęciem.
To wszystko, być może, jest, zresztą, w książce... nie pamiętam... dawno czytałem.


Wiesz, ja bardzo sie ciesze, ze "Solaris" nie jest o polityce, ale co wobec tego powiesz o kartoflisku z Podrozy 25 i "The Potato Eaters" Van Gogh'a.  ;D
Wiem, wiem, z miejsca wypiszesz mi recepte, albo co gorsze wysmarujesz zolta przepustke ;D. Zarty na bok. Chodzi mi o to, ze surrealizm w malarstwie mogl przenikac i przenikal do surrealizmu w literaturze i odwrotnie, czego przykladem byla awangarda francuzka wlasnie, oba gatunki wspieraly sie wyraznie, artysci wymieniali sie doswiadczeniem, powstawaly nowe pomysly, wizje, technika malarska, dlaczego wobec tego Lem, ktorego wyobrazni moze mu kazdy pozazdroscic, albo wrecz grzebac w niej lyzeczka, by wydobyc z niej soczysty miaz, nie zaczerpnal inspiracji wlasnie z surrealizmu francuzkiego i Andre Breton'a. Stad moje pytanie, dlaczego wlasnie Breton, dlaczego nie rownie utalentowany Lorca [zeby pozostac w srodowisku literackim], dlaczego wlasnie ten komuch.?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 17, 2006, 09:37:51 am
Cytuj


Ja mysle, ze Lem nigdy nie rozstal sie z pocztowka z Lwowa i nie rozstanie sie z nia az do smierci, to raz. Po drugie, "Dialogi'", ktorych nie czytalam niestety, niemniej wystarczy mi wiedziec, ze Lem wie, jaki temat w nich poruszyl i na ile mogl sobie go wowczas pozwolic rozwinac. Lem wspomnial o "Dialogach" w wywiadzie z Beresiem, z pewnoscia czytales, krotki, zaledwie pare stron. Dlaczego napisalam, ze Lem jest zdecydowanym wrogiem komunizmu, ano dlatego, ze przegladajac wczesniej Wszechswiat Lema natknelam sie rowniez na jedno, jedyne zdanie opisujace wprost jego stosunek do zjawiska, napisal, ze nienawidzi komunizmu. Nie chce mi sie w tej chwili wyszukiwac cytatu, o tak poznej porze najlepiej jest odlozyc szpadel :D, wazne, ze wiem, ze na nim oparlam moja opinie.  
Rozumiem. Ja wlasnie tych wywiadow nie czytalem (Lem mniej interesuje mnie jako osoba, bardziej interesuja mnie Jego pomysly) wiec podejscia nie znam. Do tej pory wyrobilem sobie wrazenie, ze ma podejscie podobne do mojego, to jest takie, ze nie uwaza zadnego systemu za "zły", jedynie widzi jego wady i zalety. Komunizm ma tak wady jak i zalety (sporo jest w Dialogach ale wiadomo ze tam bylo pisane pod presja) i wedlug mnie nie jest obiektywnie zły, moze sie jedynie nienadawac lub nadawac, dlatego tez nie mozna go nienawidzic ale faktycznie, mozna byc juz jego wrogiem (choc wrog znowu traktuje komunizm zbyt osobowo jakby). Myslalem ze podobnie mysli Lem no ale skoro mowi, ze nie to widocznie nie :)

ps: strasznie podobalo mi sie porownanie do grzebania lyzeczka by wydobyc miaz ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 17, 2006, 10:32:43 am
Trochę światła na tą sprawę mogła by rzucić lektura "Sezamu". Zbiór ten wygląda jakby został napisany przez zagorzałego wroga zachodu, na specjalne zamówienie władzy ludowej. Sam Lem wstydzi się tego zbioru do tego stopnia, że przemilcza go zwykle w swojej bibliografii, co mogłoby wskazywać, iż jest coś na rzeczy. Osobiście odnoszę wrażenie, że Pan Stanisław zwyczajnie zbłądził (jak zresztą wielu intelektualistów w owym czasie), a następnie przejrzał na oczy i ze zwolennika komunizmu zmienił się w jego wroga (acz oczywiście mogę się w tej ocenie mylić).

A tak na marginesie, to odnosząc się do tematu kompletowania dzienników gwiazdowych, nie sposób uczynić tego właśnie bez "Sezamu", bo zawiera on  opowiadanie z tej serii nie zamieszczane w późniejszych publikacjach o znajomo brzmiącym tytule "Dzienniki gwiazdowe Ijona Tichego"
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: paszta w Styczeń 17, 2006, 11:21:58 am
     Co do surrealizmu. Zdaje mi się, czy słusznie?, że w Polsce przynajmniej z surrealizmem kojarzono Bretona najbardziej. Czy nie On też był pierwszy, i nie On napisał jakiś tam "Manifest" surrealistyczny. To i On jest ikoną surrealizmu. Jeśli Lem chciał czytelnikowi podpowiedzieć takie skojarzenie to kogóż miał wybrać wobec tego ?
    Jak chodzi o interpretacje jest różnie. Można popaść w błąd nadinterpretacji (skojarzenia wszystkiego ze wszystkim) oraz nadmiernej ostrożności (typu: oj boję się bo to jak teoria spiskowa i mnie wyśmieją lub typu: co tam rozdzielać włosa na czworo nie warto i psychologizować) Nie można z góry bać się jakiegoś podejścia.
    No, prawicowy to pewnie Lem i dziś nie jest choć kojarzenie tego z czasami socjalizmu jest bliskie nadużycia.
Przypuszczam, że było trochę tak, jak mówi Runner ale pozostanie nieskazitelnie "czystym" w tamtych czasach było, zdaje się, bardzo trudne. Decyzja o emigracji też niełatwa. Tym więcej dla ludzi pracujących w sferze idej w tych ideologicznych czasach, a last but not least zależnych materialnie w zupełności od władz. Ważne jednak jak szybko i z jakimi stratami kto wyszedł z tego omamienia.
Antymarksistąleninistą i antykomunistą pewnie został dość szybko. Jest człowiekiem bardzo inteligentnym a System napsuł Mu trochę krwi.
    Ponownie polecam, nawet najściślejszym Ściślakom czy też Dzim. Przeczytajcie Miłosza "Zniewolony umysł". To trzeba też mieć na półce i wracać do tego; aktualne nawet bez komunizmu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 17, 2006, 11:58:39 am
Edredon: przeczytam, ale podejrzewam ze zle rozumiesz moje nastawienie ;)

A poza tym to jest dobre:
Cytuj
Osobiście odnoszę wrażenie, że Pan Stanisław zwyczajnie zbłądził (jak zresztą wielu intelektualistów w owym czasie), a następnie przejrzał na oczy i ze zwolennika komunizmu zmienił się w jego wroga (acz oczywiście mogę się w tej ocenie mylić).


Tak w ogole zobaczylem na nazwe wątku i wybuchnalem smiechem ;)



edit:

Czytamy pierwsze 5 stron i się zniechęcamy. Dlaczego? Bo to nie jest literatura piękna! To jest w zasadzie 190-stronicowy artykuł naukowy. Kto oczekuje jakiejś akcji, wydarzeń, wątków i przygód - zniechęci się już po pierwszych stronach twierdząc, że to jedna ze słabszych książek, jakie zdarzyło mu się czytać.

Wow, zachecilem sie jeszcze bardziej... Mozna gdzies zalegle z kolekcji Gazety Wyborczej kupic?

edit2:
niewazne, kupilem w merlinie razem z ta filozofia logiki ktora ktos tu polecal...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: paszta w Styczeń 17, 2006, 03:04:26 pm
Żona też mi czasem jeszcze mówi, że źle rozumiem jej nastawienia ale i tak mnie lubi choć czasem i temu zaprzecza. Wiem swoje.  ;)
Polecałem Ouine'a generalnie. Filozofii logiki nie czytałem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 17, 2006, 09:06:33 pm
Uwaga!!! Tu Wydział Kontroli Plotek!!!

W Gliwicach 20.01.2006 o godz. 19:00 odbędzie się w kinie Amok projekcja filmu Andrieja Tarkovskiego "Stalker". Bilet 8 zł.


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 17, 2006, 09:20:15 pm
[size=10]WOW DZIEKI !!![/size]

Ide na 99.99%
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Styczeń 17, 2006, 09:34:03 pm
Czemu to cholerne miasto musi odzywac w piatki i w sesji, czyli kiedy siedze sobie w domu? >:(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 18, 2006, 12:55:56 am
Cytuj
Czemu to cholerne miasto musi odzywac w piatki i w sesji, czyli kiedy siedze sobie w domu? >:(



No chyba nie wyobrażasz sobie żeby miasto odżywało w środy lub wtorki? A jak chodzi o sesję, to cóż, pewno w sobotę egzaminu nie masz więc jak się wymkniesz na chwilę w piątek to się Polibuda od tego nie zawali.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 18, 2006, 09:06:49 am
Super!! Hiper!!

Ja też przybędę, a cieszę się podwójnie, bo już dawno nie byłam w kinie :D

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 18, 2006, 10:35:31 am
No to git!  ;D

Trochę więcej szczegółów tutaj
http://www.amok.gliwice.pl/page.php?page=movie&id=110


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Styczeń 18, 2006, 12:49:59 pm
"Stalker" powiadacie... i że Gliwice, że Śląsk  itd. ::)... eee...  zadowolę się obejrzeniem tego filmu w komputerze  ;).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Lostris w Styczeń 19, 2006, 07:18:12 am
Cytuj
ps: strasznie podobalo mi sie porownanie do grzebania lyzeczka by wydobyc miaz ;)




To nie jest twoja wina, ze dzis mam zly dzien, wczoraj odpowiedzialabym ci dowcipem, dzis moge byc beznadziejnie skomplikowana, dlatego dopisz sobie brakujace "sz', byle cichutko, bez trzaskania drzwiami, prosze, nie znosze halasu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 19, 2006, 07:47:54 am
 :-[ Niestety muszę się wykruszyć z piątkowego seansu.A tak bardzo chciałam iść :'(
Zostaje mi obejrzenie filmu na komputerze.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 19, 2006, 10:42:48 am
Rachel, przyznaj sie, idziesz z kims na randke a naszych chlopcow zostawiasz na pastwe losu...

Cytuj
To nie jest twoja wina, ze dzis mam zly dzien, wczoraj odpowiedzialabym ci dowcipem, dzis moge byc beznadziejnie skomplikowana, dlatego dopisz sobie brakujace "sz', byle cichutko, bez trzaskania drzwiami, prosze, nie znosze halasu.
Haha a ja myslalem ze to faktycznie nazywa sie "miaz" tylko nie znam tego slowa!!!!  ;D Prosze co moze zdzialac autorytet... Teraz lapie, miąższ, brzmi nawet lepiej ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 20, 2006, 03:13:28 am
Deck a ty idziesz na tego Stalkera? Bo ja tam ciągle się zastanawiam (jestem raczej na 'tak'), ale jak Rachel nie idzie to nie wiem czy się poddałeś czy nie? ::)

pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 20, 2006, 08:50:16 am
Cóż, jeśli Rachel nie idzie, to ja też się wykruszam ;D

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 20, 2006, 01:06:46 pm
A w TV nie oglądaliście Stalkera? Leciał chyba (przynajmniej) 2x.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 20, 2006, 01:49:41 pm
Stary::) Ja ten film (czczę, i) mam na komputerze a widziałem go milion razy, ale chodzi mi o szansę obejrzenia go w kinie, kto wie czy taka okazja się prędko powtórzy.

Poza tym właśnie się okazało przed chwilą że z innych przyczyn i tak muszę jechać do Gliwic, więc czemu nie iść :)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 20, 2006, 02:18:55 pm
Super Term opowiesz nam jak było :D

A tak na marginesie, to może się podzielisz jakąś kopią filmu skoro masz na kompie??
Ładnie proszę ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 20, 2006, 02:36:26 pm
Cytuj
Stary::) Ja ten film (czczę, i) mam na komputerze a widziałem go milion razy, ale chodzi mi o szansę obejrzenia go w kinie, kto wie czy taka okazja się prędko powtórzy.


Wiem jak to jest Termi. Chyba dwa lata temu lokalne Multikino zaprezentowało "Obcego: 8 pasażera Nostromo" w rozszerzonej wersji i chociaż znam ten film na pamięć i wprost uwielbiam, to nie mogłem odmówić sobie zobaczenia go w kinie. Pożyczyłem samochód, urwałem się wcześniej z pracy i przedzierałem się przez straszną jesienną ulewę i zawieję do samego kina..... taaaaaa.... było warto.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: paszta w Styczeń 20, 2006, 03:37:42 pm
Też chciałbym jakoś obejrzeć Stalkera. No i... Bladerunnera, bo zdaje się, że taki film istnieje. W wypożyczalni koło mnie nie ma  :(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 20, 2006, 07:17:15 pm
Cytuj
dwa lata temu lokalne Multikino zaprezentowało "Obcego: 8 pasażera Nostromo"

A propos tego filmu. Kiedy leciał w kinach, to go zwyczajnie przegapiłem. Tytuł był niewiele mówiący... reklamy żadnej...
Dopiero jak obejrzałem Obcego 2, dowiedziałem się że to kontynuacja.
Zaczęło się wtedy polowanie na pierwszą część. Jednak "2" leciała w wiele lat po "1" i tej ostatniej oczywiście w kinach już nie grali.
Długo poczekałem zanim dali w TV :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 21, 2006, 02:01:25 am
Ok byłem na Stalkerze. Bardzo miłe doświadczenie. O samym filmie nie muszę ponownie pisać, ponieważ już to robiłem, zdaje się, wcześniej. Kino samo było dla mnie nowością, nie byłem tam wcześniej. Było małe i przytulne, a co więcej okazało się że seans ten jest częścią jakiejść inicjatywy filmoznawczej (Dyskusyjny Klub Filmowy), gdzie wszystkie filmy poprzedza się wprowadzeniem, omówieniem. Tak też było tym razem. Kopia filmu pochodziła z 1979! a zatem było dużo zabawy, taśma 4 razy się zerwała! hihi, jednym słowem niepowtarzalna sprawa.

No i koniec końców... pierwszy raz zobaczyłem w kinie ulubiony film. Dzięki dla Deckarda za info.

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 22, 2006, 10:24:20 pm
taaaa... nie ma to jak stare lokalne kina... ten charakterystyczny dźwięk tykającego projektora... klimat...

Cieszę się, że Ci się podobało.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 23, 2006, 12:05:43 am
No. Tylko Was mi tam brakowało !
Ale trzeba zauważyć, że gdybyśmy się spotkali, to pewnie chciałoby się potem zostać jeszcze dłużej, (a film kończył się o 22) ... Nie wiem czy wiecie, ale z Gliwic nie da się wydostać do Tychów autobusem po godzinie 22, zatem musiałem wracać przez Katowice i tak, gdybyśmy z kolei się spotkali to pewno musiałbym nocować :)

A jak chodzi o wyrażoną przez Rachel chęć zdobycia Stalkera w formie divx, to cóż... szlak poczty polskiej już raz przecieraliśmy ::) Czemu nie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 23, 2006, 09:48:08 am
Nic straconego, w tym kinie puszczają wiele ciekawych, niezależnych produkcji. Kto wie, może tak kiedyś puszczą Blade Runnera.....


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 23, 2006, 10:18:12 am
Cytuj
pewno musiałbym nocować :)
tak blisko a tak daleko, nie wiedzialem ze u Was tak ciezko z komunikacja
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 23, 2006, 12:19:38 pm
Heh no wiesz, między Gliwicami a Tychami komunikacja jest ułożona pod studentów (studiujących na Politechnice Śląskiej w Gliwicach), i kiedy wieczorem zajęcia się kończą, to autobusy przestają jeździć :)

Dlatego takie cyrki.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 23, 2006, 04:01:02 pm
Cytuj
No. Tylko Was mi tam brakowało !  
Ale trzeba zauważyć, że gdybyśmy się spotkali, to pewnie chciałoby się potem zostać jeszcze dłużej, (a film kończył się o 22) ... Nie wiem czy wiecie, ale z Gliwic nie da się wydostać do Tychów autobusem po godzinie 22, zatem musiałem wracać przez Katowice i tak, gdybyśmy z kolei się spotkali to pewno musiałbym nocować Smiley  


Wierz mi, że ja tez żałuje, że nie mogłam się zjawić w kinie, ale czasami tak jest, że rodzinka, która mieszka 300km od Ciebie dzwoni i mowi - Hey, w piątek będę u Was.
I co tu zrobić?? ;D

Cytuj
A jak chodzi o wyrażoną przez Rachel chęć zdobycia Stalkera w formie divx, to cóż... szlak poczty polskiej już raz przecieraliśmy Roll Eyes Czemu nie.


Jestem zdecydowanie za :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 28, 2006, 01:37:00 pm
Posiadaczy kanału "Kino Polska" informuję, że dziś o godz. 13.40 będzie emitowany film z 1959 r Milcząca gwiazda będący ekranizacją powieści Stanisława Lema Astronauci
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: virgo w Styczeń 28, 2006, 04:01:21 pm
Jaki film polecalibyście mi w Krakowie? ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 28, 2006, 05:52:37 pm
Intrygujące pytanie :) W Warszawie dobrze ogląda się "Metropolis", w Olsztynie z kolei "Waterworld", a w podanej przez Ciebie lokalizacji... może "Anioł w Krakowie" ;) Oczywiście żartuję.

A obejrzałem sobie tą "Milczącą gwiazdę". Zabawnie to dzisiaj wygląda. Znowu naszła mnie myśl, że za 50 lat to my będziemy tak wyglądać z tą naszą obecną "najnowszą techniką", hehehe. Przyszłe pokolenie weźmie nas za starych pierników, których wyobrażenia o przyszłej technologii były idiotyczne. ;D Poza tym w filmie  sprawdziło się stare morskie porzekadło, że kobieta na pokładzie przynosi pecha ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 28, 2006, 10:49:29 pm
Cytuj
A obejrzałem sobie tą "Milczącą gwiazdę". Zabawnie to dzisiaj wygląda.

Ja obejrzałem to po raz drugi po wielu latach. MG był moim pierwszym filmem SF :)
Zabawne. Cały czas byłem przekonany że na Wenus poleciała m.in. Lucynka Winnicka :D
Poza tym nie sądzisz że prekursorem Spielbergowskiego robota R2D2 była jednak Omega? :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 29, 2006, 12:11:52 am
Też odniosłem wrażenie, że była inspiracją. Choć R2D2 ustępował jej technologicznie. Nigdy nie widziałem aby wygrał z kimś w szachy :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 29, 2006, 01:39:00 am
Cytuj
R2D2 ustępował jej technologicznie. Nigdy nie widziałem aby wygrał z kimś w szachy :)

Zdecydowanie. Nawet nie umiał po ludzku gadać. A Omega - tak :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 29, 2006, 01:39:33 am
Ja bardzo żałuję, niewątpliwie obejrzałbym film, lub nagrał go, gdyby A-cisowi udało się uprzedzić z nieco większym (powiedzmy o jeden dzień) wyprzedzeniem ::)

A tak, trudno.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Styczeń 29, 2006, 12:36:58 pm
Cytuj
Poza tym nie sądzisz że prekursorem Spielbergowskiego robota R2D2 była jednak Omega? :)


Spielbergowski R2D2?????????

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 29, 2006, 02:35:47 pm
Spielberg, Lucas dwa bratanki ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 29, 2006, 05:55:08 pm
Widziałem dzisiaj film The Island (Wyspa). Występuje w nim m.in. Ewan McGregor. a
Film opowiada o olbrzymim zakładzie, w którym produkuje się klony (klony milionerów, których było stać na zapłacenie za to), służą one do transplantacji etc. Wychodowane klony, świadomi, normalni ludzie - są zabijani, gdy pojawia się zapotrzebowanie na organy. Oczywiście, cała kolonia (kilka tysięcy klonów) zyje w totalitarnie zarządzanym podziemnym mieście, gdzie nadzorcy wmówili im bajkę (vide Seksmisja), że cała Ziemia jest skażona i tylko oni przeżyli wielką jej zagładę. Aby wytłumaczyć zniknięcia zabijanych współtowarzyszy, wymyślają bajeczkę - taką, że na Ziemi jest jeszcze tylko jedno miejsce nieskażone, gdzie można żyć - jest to tzw. tytułowa Wyspa. Codziennie prawie w mieście odbywa się tzw. loteria - wylosowany ma prawo przenieść się na wyspę (nikt go nigdy więcej nie spotyka, bowiem w rzeczywistości jest potajemnie zabijany a jego organy idą w ruch).

I tak żyje się ludziom owym; aż pewnego dnia coś zaczyna się psuć ::)

Pomysł na film całkiem dobry, początek filmu nawet mocny (pokazanie miasta etc.) rzekłbym nawet że bez zupełnie zepsutej końcówki mielibyśmy mocny film. ALE niestety reżyserem okazał się człowiek odpowiedzialny za takie cuda jak Pearl Harbour czy Twierdzę, a zatem domyślamy się już, że w końcu w filmie pojawia się nieco kichy, akcji robionej zupełnie bez potrzeby, sceny trywialnie komiczne, jak Evan McGregor gryzący palce swojego własnego klona w ramach walki z nim w pędzącym futurystycznymi ulicami LA samochodzie; oraz oczywiście - scena łóżkowa. Oraz, ma się rozumieć, tona innej tandety. Niemniej nie jest to film banalny, tym bardziej, że przecież - takie rzeczy można robić już teraz.
(Nie wszystkie - wciśnięto tam kit, że klon można wychodować w rok od razu do postaci dorosłej etc., podobnie jak w "6tym dniu" z Arnoldem; oraz moment, w którym śmiałem się na głos - zerżnięta żywcem z Blade Runnera scena, w której jeden facet tłumaczy kobiecie-klonowi, że jej wspomnienia z dzieciństwa to po prostu 'memory implants'. (Każdy kto widział Blade Runnera wie o co chodzi)).

Aha, apropo Ghost in The Shell mam jeszcze pytanie do dzi : skąd się wzięła nazwa gynoid i czemu akurat tak się owe zabawki zwą (jakoś mi umknęło).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: virgo w Styczeń 29, 2006, 09:15:16 pm
Cytuj
A co sądzicie o "PlanecieDla



Zakończenie jedynie warte było obejrzenia lecz cała fabuła niezbyt mnie urzekła:)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Styczeń 29, 2006, 09:59:31 pm
terminus:

Cytuj
Gynoid (from Greek gyneka - woman) is a term used to describe a robot designed to look like a human female, as compared to an android modeled after a male. The term is not common, however, with "android" often being used to refer to both "genders" of robot. The portmanteaus "fembot" (female robot) and "feminoid" (female android) have also been used sparingly. Gynoid alone was first used in the writings of British science fiction author Gwyneth Jones and later by Richard Calder.

The first real-life gynoid is Repliee Q1.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 29, 2006, 10:21:36 pm
gynoida przegapilem
dobrze wiedziec! dzieki za info jak i pytanie ktore powstanie owego info sprowokowalo :)

a wyspe mi naswietlil kolega z pracy i nawet bralem ja do domu jednak nawet na to nie starczylo mi motywacji... (i donioslem jedynie polowe)
znaczy ja chcialem obejrzec by zobaczyc owe "smaczki" o ktorych pisalem, ponoc jest pare fajnych bajerow (typu stol elektroniczny na ktorym sa elektroniczne papiery i typ je przenosi jak na normalnym, no wiecie, informatyk jestem, interfejsy uzytkownika, te sprawy... ;) )

moze doniose ta druga polowe...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Styczeń 30, 2006, 12:16:54 pm
Film oglądałem. Poza kiczowatością największym niedociągnieciem było moim zdaniem to, że takiego przedsiębwzięcia nie udałoby się utrzymać w tajemnicy - zbyt dużo ludzi tam pracowało. Myślę że znalazł by się ktoś by poinformować prasę. Gdyby tam była pełna automatyzacja, albo jeszcze lepiej (tj. lepiej dla fabuły, bo raczej nie dla klonów) gdyby zaistniało tam minispołeczeństwo zarządzane przez klony nad którymi stałaby garstka tylko osób z zewnątrz (coś a la społeczeństwo w obozie śmierci) to może film zyskałby na wartości...

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 30, 2006, 09:41:31 pm
Cytuj
gdyby A-cisowi udało się uprzedzić z nieco większym (powiedzmy o jeden dzień) wyprzedzeniem

Nie zrobiłem tego złośliwie. Sam byłem zaskoczony, bo w życiu nie spodziewałem się już tego filmu zobaczyć.
Napisałem niemal natychmiast po dowiedzeniu się.

Deckard ---> mea culpa. Dziwne jak wszystkie nowinki filmowe kojarzą się z Spielbergiem :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 30, 2006, 09:48:15 pm
Cytuj
Nie zrobiłem tego złośliwie. Sam byłem zaskoczony, bo w życiu nie spodziewałem się już tego filmu zobaczyć.
Napisałem niemal natychmiast po dowiedzeniu się.


Nie ma sprawy! Tak tylko napisałem, bo przeczytałem ten post w sobotę w nocy ::) (i okazało się że film leciał 8 godzin wcześniej). Dzięki w ogóle za info. Takie informacje są na tym forum na wagę złota więc zrobiłeś jak najlepszą rzecz.

Aha... ktoś tu kiedyś wspominał o takiej audycji zawierającej wywiad z Lemem, którą dawali na programie Planette - właśnie trafiłem na to kiedyś; nawet niezłe. Lem mówił to co zwykle (choć nie do końca, bo tym razem najwięcej mówił o jakichś ciekawostkach zw. z tym kto i gdzie go wydaje), i miał fajną bluzę firmy Reebook nadawała mu interesujący wygląd :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 30, 2006, 09:56:19 pm
To też ja :)
Jam to, nie chwaląc się, uczynił  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 30, 2006, 11:30:00 pm
Byles Lemem?! Czy bluzą?!  :o
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Styczeń 31, 2006, 01:21:07 am
Byłem interesującym wyglądem :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 31, 2006, 03:31:34 am
A właśnie, czyli to Ty o tym informowałeś! No... to dzięki podwójne ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 31, 2006, 09:07:28 pm
Cytuj
To też ja :)
Jam to, nie chwaląc się, uczynił  ;D


Chyba Jam to nie chwalac się sprawił, ale mogę sięmylić ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 31, 2006, 09:09:13 pm
Cytuj
Byłem interesującym wyglądem :)


Jestem interesującym wyglądem Jack'a ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Luty 01, 2006, 02:11:08 am
Cytuj
Chyba Jam to nie chwalac się sprawił,

Być może masz rację, nie będę się sprzeczał. Ale on to mówił kilka razy. Nie wiem czy za każdym razem tak samo, a całej Trylogii nie chce mi się teraz kartkować :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Luty 01, 2006, 04:42:05 pm
May the farm be with you!!!  ;D ;D ;D

http://storewars.org/flash/index.html

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 01, 2006, 06:41:33 pm
Masakra!

Pozdrawiam z kawiareny internetowej na warszawskim Dworcu Centralnym :)
(Bladyrunner chyba jest stąd, nie? Patrz, no... może się spotkaliśmy...)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Luty 01, 2006, 09:39:25 pm
Ha Ha Ha Ha Ha Ha Ha  :D :D :D :D :D :D :D :D :D :D
Deckard jak się czułeś jako Ham Solo ::)

Tak czy owak The Farm Will Be With You ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Luty 03, 2006, 01:47:12 am
Cytuj
Masakra!

Pozdrawiam z kawiareny internetowej na warszawskim Dworcu Centralnym :)
(Bladyrunner chyba jest stąd, nie? Patrz, no... może się spotkaliśmy...)



Trzeba było dać znać wcześniej, to byśmy sięnapewno spotkali  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Luty 03, 2006, 01:47:56 am
Cytuj
May the farm be with you!!!  ;D ;D ;D

http://storewars.org/flash/index.html

CU
Deck


Poprostu bajka!!!!!! ;D ;D ;D ;D ;D ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 03, 2006, 03:18:13 am
Cytuj
Trzeba było dać znać wcześniej, to byśmy sięnapewno spotkali  ;)


Przy odrobinie szczęścia możę uda się następną razą. A w jakiej części tego miasta zamieszkujesz?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Luty 03, 2006, 03:48:36 am
Cytuj

Przy odrobinie szczęścia możę uda się następną razą. A w jakiej części tego miasta zamieszkujesz?


Praga Południe, a konkretnie Kamionek koło Parku Skaryszewskiego.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 03, 2006, 12:12:41 pm
Haha a to dobre, przechodziłem tam, ulicą Zamojskiego. :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Luty 03, 2006, 09:34:20 pm
Cytuj
Haha a to dobre, przechodziłem tam, ulicą Zamojskiego. :)


To byłeś jakieś 15 min na piechotę od mojego mieszkania  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 05, 2006, 03:44:45 am
Wydałeś się. Będę następnym razem to wiem gdzie nocować  8)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Luty 06, 2006, 11:14:52 am
W sobotę objrzałam "Stalkera". Bardzo żałuję, że nie mogłam dotrzeć ostatnimi czasy do Gliwic, bo zobaczenie takieo filmu w kinie, to dopiero przyjemność.
Ale może będzie jeszcze okazja :)
A teraz o sam filmie - tak naprawdę tak mi się podobało, że nie iwem co napisać. Niesamowice plastyczny obraz, dopracowany w każdym szczególe, każdy najmniejszy rewizyt współgra z całością.
Najbardziej podobała mi się jedna z ostatnich scen, w której bohaterowie siedzą zwróceni plecami do siebie na mokrej podłodze ( ta wszechobecność wody też jest fantastyczna), kamera się powoli oddala i zaczyna najpierw delikatnie, a potem coraz mocniej padać deszcz.
Prawie każde ujęcie jest gotową, doskonałą wręcz fotografią.

Polecam wszystkim, a szczególnie estetom i tym, których pasjonuje fotografia :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Luty 07, 2006, 05:09:30 pm
Appleseed - fajne, nie wiem skad te wszystkie glosy przeciw. Fakt, fabula momentami wnerwia, a grafika poczatkowo odrzuca. Ale to anime, banaly tutaj to standard. Fajne sf nie jest zle, wiec pewnie za jakis czas zaopatrze sie w to na dvd.

Krotkie streszczenie - Ziemia po 3 wojnie swiatowej. Pozostalo chyba tylko jedno miasto - Utopia w ktorej z ludzmi koegzystuja zmodyfikowane genetycznie klony. Mimo zakonczenia wojny ludzie nadal walcza ze soba oraz klonami ble ble ble - standard.
Klony nie maja jednak uczuc ani zdolnosci do reprodukcji.Gdzies w polowie filmu dowiadujemy sie opracowywano program przywrocenia im tego, jednak naukowcow wymordowano a zapiski badan sami zniszczyli. Istnieje jednak jedna ich kopia - appleseed, na poszukiwania ktorej zostaje wyslana glowna bohaterka wraz z mala grupa ESWAT (marines w robotach). Potem okazuje sie ze kazdy kazdego zdradzal, bla bla bla tylko by doprowadzic do kolejnej rozpierduchy, bo wladze miasta chca wymordowac ludzkosc by oddac ziemie klonom.

Brzmi banalnie, jest banalne (poza tym wymordowaniem, nie spotykam sie z czyms takim zbyt czesto) ale oglada sie bardzo fajnie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 08, 2006, 02:49:20 am
To klony to nie ludzie? Aha, bo zmodyfikowane. Rozumiem.

Nie no istotnie brzmi z lekka banalnie. A twierdzenie ,,banał, jak to w anime" na pewno spodoba się dzi. :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Luty 08, 2006, 09:32:44 am
Haha. Pomyliles, ja lubie BANANY, nie banaly ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Luty 08, 2006, 09:46:09 am
Cytuj
Haha. Pomyliles, ja lubie BANANY, nie banaly Wink


dzi ale z Ciebie CHIQUITA ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Luty 08, 2006, 04:39:02 pm
Cytuj
Pomysł na film całkiem dobry, początek filmu nawet mocny (pokazanie miasta etc.) rzekłbym nawet że bez zupełnie zepsutej końcówki mielibyśmy mocny film. ALE niestety reżyserem okazał się człowiek odpowiedzialny za takie cuda jak Pearl Harbour czy Twierdzę, a zatem domyślamy się już, że w końcu w filmie pojawia się nieco kichy, akcji robionej zupełnie bez potrzeby, sceny trywialnie komiczne, jak Evan McGregor gryzący palce swojego własnego klona w ramach walki z nim w pędzącym futurystycznymi ulicami LA samochodzie; oraz oczywiście - scena łóżkowa. Oraz, ma się rozumieć, tona innej tandety. Niemniej nie jest to film banalny, tym bardziej, że przecież - takie rzeczy można robić już teraz.  
(Nie wszystkie - wciśnięto tam kit, że klon można wychodować w rok od razu do postaci dorosłej etc., podobnie jak w "6tym dniu" z Arnoldem; oraz moment, w którym śmiałem się na głos - zerżnięta żywcem z Blade Runnera scena, w której jeden facet tłumaczy kobiecie-klonowi, że jej wspomnienia z dzieciństwa to po prostu 'memory implants'. (Każdy kto widział Blade Runnera wie o co chodzi)).

Wczoraj ten film widzilem. Jak dla mnie ma 3 zalety
1. Scarlet Johanson
2. efekty
3. Scarlet Johanson

aa. mowilem ze gra w nim Scarlet Johanson? A na serio to jako film akcji sprawia sie dobrze. Fakt, sporo rozwalajaco glupich rozwiazan fabularnych jest, ale nawet nie zblizaja sie do niszczenia statkow obcych wirusem komputerowym.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 09, 2006, 02:34:55 am
Cytuj
1. Scarlet Johanson


Ech nawet nie zwróciłem uwagi.

A jak chodzi o to, czy warto lub nie oglądać taki film, to myślę, że ogląda się takie nie do końca wartościowe rzeczy tylko i wyłącznie dlatego, że po prostu są krótkie - nie są ksiażkami, na które trzeba poświęcić najmniej kilka dni czytania. Bo czy chciało by mi się czytać książkę o słabej fabule do końca? Nie - bo to strata czasu. Tak to jest z filmami. Oglądamy ,,Wyspę'' od początku, po 50 minutach widzimy że film zmienia się w kaszankę na smalcu ale ciągniemy to dalej, bo co tam, 20 minut w tę czy wewtę. Ale pomyślcie sobie, gdyby przez całe życie wstrzymywać się od oglądania mózgobójczej kichy, przybyłoby każdemu ze 2 miesiące życia.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Luty 09, 2006, 09:22:28 am
Ja tak mam z wiekszoscia filmow, dlatego wole juz sobie zazwyczaj w gre jakas pograc czy cos. No rzadko mi sie zdarza bym po filmie twierdzil ze nie stracilem dwoch godzin. (A mam fobie ze mi ciagle brakuje czasu, [size=10]na odpoczynek oczywiscie[/size] ;))
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Luty 09, 2006, 03:37:07 pm
E tam, dobry czy zly film to mile spedzenie czasu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Luty 09, 2006, 04:50:59 pm
Cytuj
E tam, dobry czy zly film to mile spedzenie czasu.

Tu się nie zgodzę z Michałem (przy okazji moim imiennikiem:) ) . Zły film to niekoniecznie dobry sposób na spędzanie czasu wolnego. Wole zająć się czymś innym (np. w coś pograć, tak jak Dzi.)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Luty 09, 2006, 08:02:45 pm
Jest rownie duzo zlych gier co filmow. Statystycznie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Luty 09, 2006, 10:17:26 pm
Lubię raczej gry powolne, jak deathmath w Painkillera z samymi kołkownicami w 16 osób na małym poziomie - to prawie jak stawianie domków z kart.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Luty 10, 2006, 10:55:31 am
Ostatnio preferuje masakre w starcrafta po sieci w 3 osoby. Istnie blietzkrieg - od 30 minut to 2 godzin partyjka.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Lostris w Luty 24, 2006, 09:03:05 am
 "Forgotten", podjeto w nim niebanalny jak na film akcji temat, temat z pogranicza s-fi, ktory dzieki rozwijajacej sie dzis technologii grozi, ze albo juz przestal straszyc fikcja i stal sie rzeczywistoscia, albo stanie sie nia niebawem. Film - pilot powaznych zmian w pewnej delikatnej dziedzinie. Po za tym film do bani, niedorozwiniety pod kazdym innym wzgledem, efekty specjalne na poziomie lat 70-tych.    
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Marzec 01, 2006, 01:11:07 pm
Rany, jak ja bym chciał to zobaczyć:
http://serwisy.gazeta.pl/film/1,22535,3178919.html
Niestety nie mieszkam w Krakowie :(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Marzec 01, 2006, 01:31:50 pm
Jeśli Cię to jakoś pociesza, to w Katowicach też można zobaczyć :)
W IMAX na Gliwickiej 44.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Marzec 01, 2006, 02:43:58 pm
Wczoraj po raz ktorys z kolei zobaczylem Donnie Darko - nadal robi wrazenie. Ba, ogromne wrazenie. Pisac o czym ten film jest trudno, bo nie wiadomo o czym jest, ale mozna powiedziec ze to taki Efekt Motyla nie bedacy skrajnym gownem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Marzec 01, 2006, 02:50:36 pm
Hmm brzmi ciekawie (mówię o tym filmie w I-max).

Z kolei Donnie Darko widziałem wiele razy i fajny jest.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Marzec 01, 2006, 08:22:49 pm
Niestety. Koło mnie w promieniu 300 km IMAXa nie ma :(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Marzec 01, 2006, 11:11:22 pm
A ja kiedyś pracowałem dorywczo w kinie, dla którego IMax był konkurencją, więc nasłuchałem się wywodów nt. szkodliwości technologii 3d dla mózgu ::)

Ale na to o Księżycu i tak wybrałbym się bez wahania.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Marzec 06, 2006, 08:26:20 pm
Ostatnio Polsat pokazał "Planetę małp". (Ten film chyba nie był tu omawiany.) "Planeta małp" jest niezwykle znanym filmem, ane nie podobała mi się. Nie wiem, czemu ten film zdobył taką sławę. Może ktoś z was mógłby mi wytłumaczyć. (I wyjaśnić o co w nim chodzi. Nie oglądałem początku, może to coś zmienia??)

Film opisuje, zdaje się złe postępowanie człowieka (m.in złe traktowanie zwierząt) ale mimo to nie uważam, że to coś specjalnego.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Marzec 06, 2006, 08:38:48 pm
A którą wersję oglądałeś?

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Marzec 06, 2006, 08:43:42 pm
Wersję? Nie mam zielonego pojęcia  ::)
A jakie są wersje ??
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Marzec 06, 2006, 08:52:07 pm
Ta, którą pokazali w niedzielę (i którą jak przypuszczam oglądał Miesław) to była ta pierwsza, najsłynniejsza (z Ch. Hestonem).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Marzec 06, 2006, 10:04:01 pm
Jeśli to ta z lat siedemdziesiątych to jest to klasyk. Ciężko mi powiedzieć czemu się nie podobała ;) Mi tam się bardzo podobała. Zwłaszcza jak się ogląda nie czytając streszczenia (akurat miałem taką przyjemność gdy ujrzałem film po raz pierwszy). Na początku zupełnie nie wiadomo o co chodzi ale historia wciąga. Potem człowiek znajduje się w absurdalnej sytuacji kiedy to role małp i ludzi się odwróciły. Powoli, powoli dochodzimy do rozwiązania zagadki. Chociaż twórcy aż do samego końca podsuwają nam bardziej domysły niż jakieś realne rozwiązania, to w głowie już wcześniej coś tam zaczyna świtać.
Poza tym to fajnie opowiedziany, porządnie zrealizowany i dobrze zagrany film sf-przygodowy. I za to go cenię :)

Z tej serii całkiem dobre jest też "W podziemiach Planety Małp". Reszta części mocno trąci kiczowatością.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Marzec 06, 2006, 10:10:32 pm
Nno, to z odwróceniem ról jest dobre.

Możecie mi wyjaśnić początek i o co chodzi, gdy bohater na końcu widzi statuę wolności i się wścieka ?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Marzec 06, 2006, 10:30:34 pm
Może najpierw szybko streszczę początek.
Ziemski statek kosmiczny, wracający z wieloletniej misji, wpada w jakieś coś ;) i rozbija się na nieznanej planecie.

Na końcu bohater odkrywa, że to co od jakiegoś czasu przeczuwał (tak samo widz powoli zaczyna to przeczuwać) jest prawdą. To nie tak, iż spadli na nieznaną planetę. Dolecieli tam gdzie mieli ale jest to Ziemia jakiś tysiąc (nie pamiętam dokładnie ile) lat później. No i się wkurzył, bo zrozumiał, że broń masowej zagłady którą wynaleziono niedługo przed jego odlotem została użyta. I stąd te małpy ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Marzec 07, 2006, 12:16:50 am
Cytuj
Jeśli to ta z lat siedemdziesiątych to jest to klasyk.

On nawet był nakręcony w roku 1968 :)

Cytuj
Z tej serii całkiem dobre jest też "W podziemiach Planety Małp". Reszta części mocno trąci kiczowatością.

Na bazie sukcesu PM na początku lat 70-ch nakręcono kilka filmów (Podziemia Planety Małp; Ucieczka z Planety Małp; Podbój Planety Małp; Bitwa o Planetę Małp a jeszcze kilka lat później [1981r] Powrót na Planetę Małp) kontynuujących pomysł ale już bez Hestona.
Rzeczywiście były dość szmirowate.
w 1974 roku zrobiono serial TV o Planecie Małp a w 2001 r nakręcono kolejną wersję filmu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Marzec 07, 2006, 04:35:51 pm
Wielkie dzięki za wyjaśnienie, Falcor.

Nie twierdzę, że ten film jest zły. (Ino nie podobał mi się zbytnio. Kwestia gustu.)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Kwiecień 03, 2006, 09:00:08 pm
20:15, dzisiaj, TVP1 Szpital przemienienia !!!!

Szkoda, że tak późno się dowiedziałem.
Może to nie S-F, ale zgodnie z obyczajem informowania o dobrych filmach piszę to tutaj.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 04, 2006, 03:01:09 am
Cytuj
20:15, dzisiaj, TVP1 Szpital przemienienia !!!!

Szkoda, że tak późno się dowiedziałem.
Może to nie S-F, ale zgodnie z obyczajem informowania o dobrych filmach piszę to tutaj.


TERAZ SIĘ O TYM DOWIADUJĘ !?!?! KRWIIIIII !!!!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Kwiecień 04, 2006, 04:44:53 pm
Cytuj

TERAZ SIĘ O TYM DOWIADUJĘ !?!?! KRWIIIIII !!!!

Mam nadzieję, że nie mojej ;)
Dowiedziałem się w ostatnich 15 minutach, ledwo zdążyłem nastawić wideo (nagrałem ten film).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 06, 2006, 10:14:24 pm
witam!

jestem tu nowy. Poczytuje od pewnego czasu, a z Lemem "mam do czynienia" od młodości, która jakiś czas temu sie skonczyła. Tyle tytulem wstępu.

Nie wiem, czy ktos jeszcze czytuje ten wątek, ale o ile go na szybko zdołałem przejrzeć to zdziwił mnie brak szerszego omówienia matrix (jesli bylem ślepy przy przeglądaniu to wybaczcie). Powiem od razu, że uważam 1 część za nazwijmy to "efekciarsko strawną", "budzącą pewne skojarzenia" i w sumie "wartą obejrzenia" choć patrz gwiazdka*. Od razu powiem też, że się autentycznie oburzyłem, kiedy zobaczyłem, że nie wymieniono Lema jako autora powieści (liczba mnoga), na podstawie której sklecono scenariusz - nieco przewrotnie osobiście uważam to za czarną wersję "Kongresu...". Dwie następne części uważam za męczącą chałę i żałuję że wydałem kasę na bilet na trzecią część po obejrzeniu drugiej.

a teraz gwiazdka (*)

I część matrix jest niewątpliwym echem twórczości LEMA (a jeśliby panowie Wachowscy twierdzili że nie czytali tylko sami wymyślili to potraktował bym to tak jak niezależne dokonanie odkrycia przez radzieckiego uczonego). Jednak Lem nie napisałby czegoś tak niedorzecznego. Po co maszyny miałyby się tak trudzić? Po co hodować ludzi? Potencjał elektryczny jaki wytwarza człowiek jest znikomy (i uboczny) w porównaniu z energią jaką trzeba mu w tym celu dostarczyć w pożywieniu. Bajędy o karmieniu żywych przerobionymi trupami są nowoczesną wersja średniowiecznego perpetuum mobile - wszak człowiek nie ma nawet 100% sprawności energetycznej a tylko coś koło 40%. Poza tym maszyny nie miałyby żadnych powodów (ani psychologicznych ani fizycznych) by nie korzystać szeroką garścią z energii atomowej.

Nie można nawet jak w przypadku układów biologicznych powoływać się na to, że ewolucja tworzy z takiego materiału, jaki zastała w poprzednim pokoleniu i wyżej tego nie podskoczy (skrzydła z łap, kostki słuchowe ze skrzel itd - wyżej nosa nie podskoczysz). W przedciwieństwie do tego maszyna może być zaprojektowana i wykonana zupełnie inaczej niż jej poprzedni model (zegar wodny, zegar mechaniczny, zegar kwarcowy czy atomowy). W zegarach atomowych nie ma kółek zębatych z tego powodu że jeszcze kilkadziesiąt lat temu najdokładniejsze chronometry na nich bazowały. Maszyny nie musiały korzystać z energii potencjału ciała człowieka w następnych pokoleniach, nawet jeśli w którymś momencie tak się działo.

Takie mam wrażenie, że Lemowi by się to nie spodobało, może już o tym dyskutowaliście. Lem snując swoje futurystyczne (a może tylko <albo aż> przemyślene) wizje nigdy plótł nienaukowych bzdur.

--
pozdrawiam, mac
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 06, 2006, 10:24:28 pm
Cóż kolego maziek, nieco nieudany Wasz debiut na forum ::) Otóż bowiem chałowatość Matriksa i jego powinowactwo odlemowskie było omówione na dziesięciu stronach wątku Stanisław Lem jest twórcą pomysłu o Matrixie! (http://www.lem.pl/cgi-bin/yabb/YaBB.cgi?board=polish_cat;action=display;num=1079972967;start=0#0) (pisownia oryginalna).
(Dodam jeszcze, że to omówienie miało miejsce ok 2 lat temu, więc oburzenie kolegi jest nieco nie na miejscu).

Niemniej wywody kolegi są jak najbardziej na miejscu, więc dzięki za opinię.

Oczywiste jest, że wykorzystanie ludzi jako bateryjek maszynom się nie kalkulowało, ale na pewno kalkulowało się Wachowskim, był to bowiem jedyny sposób uzasadnienia tego, że maszyny utrzymują kilka miliardów ludzi w Matriksie (zarazem jest to racją istnienia samego Matrix), zamiast ich po prostu zatłuc.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 06, 2006, 10:39:53 pm
wiedziałem, że tak będzie! ;->
Tak to jest jak stary i durny piwa sie napije i zaczyna internet przeglądać! ;-)

Sorry, przyznam sie ze napisałem na zasadzie krótkiego spięcia, zobaczywszy ten wątek i ten tytuł i że nie wiedzialem ze temat byl walkowany to mnie tylko brak czasu tlumaczy.

no coz, na ogół debiuty mam nieudane ;-)
ale sie wciaz dobrze zapowiadam!



Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 07, 2006, 12:54:12 am
To może zaproponujesz dla odmiany jakieś filmy, które wg. Ciebie są warte obejrzenia ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 07, 2006, 09:33:00 am
Witam w nowym dniu!

Cóz filmy s-f dzielą się na dwa odłamy - jak to nazywam na swój użytek kowbojskie i z problemami. Kowbojskie to są takie westerny, w których kowboje poprzebierali się w stroje astronautów i ich głównym założeniem jest przedstawienie takiego zwykłego mordobicia z wplecionym wątkiem miłosnym - tyle ze w sztafażu kosmicznym:

StaR Wars 1 i 2 część (chodzi mi o kolejność powstania) - bardzo miły film, który pamietam z liceum i który nadal z przyjemnoscia obejrze

Terminator I i II część, trzecia zdecydowanie gorsza, ale 2 pierwsze sie znakomicie domykaja i do paradoksu petli czasu doklada sie jeszcze paradoks zabójcy, który staje się najczulszym ochroniarzem

Obcy, też chyba I i II czesc najlepsze, I czesc pojawila sie chyba mniej wiecej równo z I czescia StarWars i bardzo sie odrózniała sztafażem, tak że raczej nazwałbym ją thrillerem psychologicznym niż filmem kowbojskim, strasznie ciemno było cały czas i wszystko działo sie bardzo na prawde, bez przymróżenia oka

Filmy z problemiami natomiast to takie, które w kosmicznym przebraniu próbowały zadać jakieś pytanie, rozstrzygnąc jakąś hipoteze.

Gdyby był jakiś film na podstawie prozy Lema, z którego byłby on zadowolony, to pewnie byłoby o czym napisać, ale o ile wiem to Lem nie był zachwycony żadna ekranizacją.

test pilota Pirxa byłby takim filmem, gdyby nie to, że postawiony problem, tzn samo-uczłowieczenie się sztucznego człowieka ponad granice postawione mu przez jego wytwórców został sprowadzony do walki człowieka z robotem. Choć nie powiem, te rozrywające się ręce przy 20G były niezłe

no i dzien sie zaczął i musze kończyć
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 07, 2006, 10:30:40 am
A Shost in the shell to z problemami czy kowbojski? ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 07, 2006, 11:40:21 am
Witaj maziek!  :)
Twój ostatni post jest super. Bardzo mi się podoba twój niesztampowy podział filmów S-F. Wpadaj tu częściej  ;)

Cytuj

Gdyby był jakiś film na podstawie prozy Lema, z którego byłby on zadowolony, to pewnie byłoby o czym napisać, ale o ile wiem to Lem nie był zachwycony żadna ekranizacją.
 


No cóż, dotychczasowe ekranizacje powieści Lema, to jak na razie filmy z problemami (chociażby finansowymi)  ::)

P.S. Podobno kręcą "Niezwyciężonego":
http://www.scifi.com/scifiwire/index.php?category=3&id=35185
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 07, 2006, 11:42:35 am
Wooow! Ciekawe jak go zrobia. I jak te robaczki beda wygladaly i w ogole. ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Kwiecień 07, 2006, 12:41:43 pm
Cytuj
P.S. Podobno kręcą "Niezwyciężonego"

Bardzo ciekawa informacja!
BTW. Ktoś mógłby wyświadczyć mi przysługę i napisać 2 zdania o czym tam pisze ? (nie znam angielskiego)
Zwłaszcza interesuje mnie kiedy to ma sznse wejść na ekrany.

A tak na marginesie, to trochę się obawiam tych ekranizacji teraz, kiedy autor nie żyje i nie będzie miał żadnego wpływu na kształt filmu.
Niezwyciężonemu to akurat nie powinno zaszkodzić, ponieważ jest to pozycja przede wszystkim przygodowa, ale myślę o innych powieściach.
Chciałbym wreszcie doczekać dobrej ekranizacji Solaris >:(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 07, 2006, 02:09:22 pm
Cytuj
Bardzo ciekawa informacja!  
BTW. Ktoś mógłby wyświadczyć mi przysługę i napisać 2 zdania o czym tam pisze ? (nie znam angielskiego)
Zwłaszcza interesuje mnie kiedy to ma sznse wejść na ekrany.


Oks, oto i ów tekst:

Producent i specjalista od efektów wizualnych Volker Engel wyznał SCI FI Wire, że jest na wczesnym etapie tworzenia wielkoekranowej wersji "Niezwyciężonego", dzieła polskiego pisarza SF Stanisława Lema, który napisał "Solaris". "Jesteśmy obecnie we wspaniałej fazie tworzenia", powiedział Engel, który wraz z Marc'iem Weigert'em stworzył firmę Uncharted Territory po zdobyciu nagrody Akademii Filmowej za efekty specjalne do "Dnia Niepodległości". "Pracujemy z producentem, który posiada prawa do kilku dzieł Stanisława Lema."

Lem jest jednym z najbardziej znamienitych pisarzy SF bloku komunistycznego. Jego książki, wśród których wymienić można: "Dzienniki gwiazdowe", (co to jest "Mortal Engines"  ??? - "Bajki Robotów"  ???), "Kongres Futurologiczny" i "Pokój na Ziemi" były tłumaczone na 40 języków.

"To fascynująca historia," powiedział Engel. "Nezwyciężony" opowiada o misji ratunkowej na obcej planecie. Załoga "Niezwyciężonego", w tej wczesnej powieści Lema, prowadzi poszukiwania innego - zaginionego statku na planecie Regis III. W opowieści występują roboty, poruszna jest kwestia ewolucji maszyn."


Cóż, na razie to tyle na temat ekranizacji "Niezwyciężonego"  :-/,

Pozdrawiam,
SdS
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Kwiecień 07, 2006, 03:02:18 pm
Żeby tylko nie schrzanili...
Żeby tylko nie schrzanili...
...
...
...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Kwiecień 07, 2006, 03:21:52 pm
A gdzie tam! Nakręcą tysiąć trzysta ujęć rozczłonkowanych, rozwolanych na strzępy i posyłanych w powietrze robotów, a czas między nimi wypchają jakimiś pseudofilozoficznymi gadkami (pełniącymi oczywiście funkcje retardacyjne), plus może jeszcze ktoś pokaże gołą d***, i na pewno wyjdzie fajnie! ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 07, 2006, 03:35:53 pm
A-cis: Lem od jakiegos czasu nie ingerowal i ogolnie nie interesowal sie filmami na podstawie jego powiesci.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Kwiecień 07, 2006, 07:24:46 pm
Wielkie dzięki Sokratoides :)
Co do tego "Mortal Engines" to też zachodzę w głowę...

Cytuj
Lem od jakiegos czasu nie ingerowal i ogolnie nie interesowal sie filmami na podstawie jego powiesci.

Wiesz, w wieku 80 lat to mało komu się chce przejmować marnościami tego świata ale kiedyś o to walczył :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 07, 2006, 07:59:06 pm
Racja, Lem miał to gdzieś, tylko prawa odsprzedawał; i miał rację (z racji swego wieku).

Ale ogólnie mówiąc to dzięki Sokratoides za wspaniałą wiadomość !

[size=10] SUPER ![/size]

(aha: żeby tylko nie schrzanili... ::))
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 07, 2006, 09:58:18 pm
dzien sie skonczyl to moge pisac dalej.

dzieki za mile przyjecie! Lubie Was czytac od czasu do czasu ale jak sam mam cos napisac to zawsze najpierw mam gonitwe mysli i wszystko ze wszystkim mi sie kojarzy i przelatuja przed oczami analogie do roznych dziel Lema, a potem stwierdzam ze ze wszystko juz bylo i zostaje z kupka popiolu, wiec  po co pisac...

wracajac do filmow to nie wiem, czy te przyklady tu padly, ale w zasadzie poza wymienionymi wczesniej sa jeszcze dwa ktore lubie

jeden to starocie z roku bodajze 73, w roli glownej Yul Brynner, nazywalo sie to chyba po naszemu "swiat dzikiego zachodu" (westworld), na pewno pierwszy film s-f ktory widzialem, wywarl na mnie potworne wrazenie (2 klasa szkoly podstawowej w dodatku rzecz miala miejsce na koloniach i w nocy wszyscy sie straszyli opowiesciami na bazie tego filmu, matko, ze tez nikomu serce nie stanelo tej nocy...). Yul Brynner wcale nie potrzebowal charakteryzacji na robota i byl swietny w tej roli. Film w zasadzie traktowal o klasycznym buncie robotów i jako taki nie byl zapewne specjalnie odkrywczy, natomiast tracal lekko problem poruszany czestokroc przez Lema, a mianowicie ciemnej strony naszego ludzkiego charakteru, ktora pozwala nam stwarzac AI po to by miec niewolnikow, gorzej, by moc zrealizowac prawie w realy najskrytsze marzenia - zastrzelić kogoś, pójsc do burdelu, wykorzystac etc. Film sadze broni sie do dzis. (Jak to Lem pisal o dmuchanej lali, ktora mozna sobie przepilowac czy rozczlonkowac, ale zeby bylo przyjemniej to wklada sie jej do brzucha magnetofon, zeby plakala "poniechaj Panie!")

Drugi film do "dziki dziki zachod" (wild, wild west). Fantastyczny zabieg przeniesienia s-f 100 lat do tylu i zabawa w wymyslanie wynalazkow, jakie przy owczesnym stanie techniki moglyby powstac. Luzny ale smieszny i zgrabny, a takze ponadczasowy, tak jak Lem w Cyberiadzie celowo używał anachronizmów aby sie te bajki za szybko nie zestarzały tak i tu podobnie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 07, 2006, 10:42:32 pm
Maziek, nie wiem jak mam to wyrazić  ::), ale... właśnie zostałeś moim idolem  ;D... (poniechaj Panie)  ;D

Ten film, o którym mówiłeś, z panem Yul Brynnerem, zdaje się, że niegdyś widziałem (dość dawno). Z tego co pamiętam chodziło o  to, że jakaś firma oferowała swoim klientom sztuczne plenery w celach wypoczynkowych. Jednym z takich "plenerów" było właśnie miasteczko rodem z Dzikiego Zachodu. Wczasowicze mogli tam wziąć udział w napadzie na bank, czy w strzelaninie "na niby". Problem w tym, że ich przeciwnicy, będący humanoidalnymi robotami, z czasem zaczęli traktować ową "zabawę" całkiem serio. Kiedy to się stało, przestało być zabawnie i ogólnie wszystkim "trzęsły się pory". Film był naprawdę iście kowbojski, a na dodatek poruszał kilka ciekawych problemów... ;)

Pozdrawiam najmocniej,
SdS
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 08, 2006, 06:10:53 pm
Cytuj
ale... właśnie zostałeś moim idolem


nie wiem co powiedziec, czym sobie zasluzylem, ale bardzo mi przyjemnie ;-). Zaznaczam, ze w realu jestem szpetny ;-)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 08, 2006, 07:08:44 pm
Cytuj
A Shost in the shell to z problemami czy kowbojski?


no o tym to nie wiem nic!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 09, 2006, 09:21:00 pm
Ja jeszcze o "Niezwyciężonym"

Cytuj
Jesteśmy obecnie we wspaniałej fazie tworzenia
Trochę się tego tworzenia boję... ;)
...ale z chęcią zobaczę to co stworzą.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 10, 2006, 12:03:17 am
Cytuj

 Zaznaczam, ze w realu jestem szpetny ;-)



Zaznaczam, że zarówno w realu jak i na forum jestem facetem, więc ta informacja nie robi na mnie wrażenia  ;).  Moja rada: zapomnij o swoich niedociągnięciach (które wyolbrzymiasz, że ho ho  ::)), pas na biodra, kolt do kabury i wio  ;) .   Fajnie mi się ciebie czyta, więc cwałem mi tu ! Cwałem !  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 10, 2006, 03:25:47 am
Wracając do tematu wątku, chciałbym polecić wszystkim film V for Vendetta. Jest to w zasadzie film komiksowy, ale realiami wpisuje się w stylistykę science fiction, choć na dobrą  sprawę nie ma w nim niczego, co byłoby nawet na dzień dzisiejszy niemożliwe (mam tu na myśli przedstawiony w filmie stan techniki - i tylko to).

Adaptacja komiksu, fabuła osadzona w hipotetycznej totalitarnej Anglii rządzonej przez dyktatora - kanclerza. Tajemniczy osobnik - V - skrywający twarz za maską, snuje  misterny plan walki ze znienawidzonym systemem...

Realizacja na dobrym poziomie, wysokiej klasy dialogi, etc. etc. Dużo dobrej zabawy ale pół na pół z poważnymi rozważaniami na temat państwa totalitarnego. Kojarzy się z Rokiem 1984 (ironicznie, w roli tyrana występuje John Hurt, który grał Winstona Smitha w jednej z ekranizacji 1984), a także, jeśli chodzi o dynamikę akcji oraz rozmach, nieco z ...Matriksem (i tu także poszlaki - V jest grany przez Hugo Weavinga, a w filmie maczali palce Wachowscy). (Aha, jest też niezła rola Natalie Portman).
Nie chcę za bardzo zdradzać o czym jest film, ale naprawdę byłem pozytywnie zaskoczony.

Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 10, 2006, 08:15:03 am
Opis bardzo smakowity  ;)
Trzeba się rozejrzeć za tym filmem, z chęcią obejrzałabym coś dobrego z działu SF, a ostatnio taka martwica panuje w tym temacie. Może coś by się tam znalazło w kinowym repertuarze, ale przecież nie chodzi o to aby oglądać, co potrafi stworzyć komputer, ale czy twórca filmu ma coś ciekawego do powiedzenia.
Z chęcią obejrzę też "Niezwyciężonego", o którym pisaliście, chociaż już teraz obawiam się gorzkiego rozczarowania.

A dzisiaj na poprawę humoru, to może wieczorna sesja z
Blade Runner'em ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 10, 2006, 09:48:37 am
Cytuj

no o tym to nie wiem nic!
A widzisz ;)

Byly chyba w tym temacie nawet fragmenty (ale sie juz wyczerpaly i nie ma). Moze wrzuce jeszcze raz by Cie zainteresowac, tylko musze przyniesc z domu do pracy bo w domu teraz nie mam internetu.

Rachel: w kinach graja ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 10, 2006, 10:36:18 am
dzi znalazł kolejną ofiarę ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Kwiecień 10, 2006, 11:48:59 am
Cytuj
Tajemniczy osobnik - V - skrywający twarz za maską, snuje  misterny plan walki ze znienawidzonym systemem...

E, tam. Znienawidzonym systemem.
Facet toczy swoją prywatną wojenkę z kilkoma osobami (na co wskazuje zresztą sam tytuł) i dla ubarwienia filmu - IMO trochę na siłę - dorobili do tego ideologię.
Nie chcę opisywać scen końcowych aby nie psuć ewentualnym oglądaczom przyjemności ale dla mnie to było wręcz naiwne.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 10, 2006, 01:05:52 pm
To jest ekranizacja komiksu, z tego co wiem wierna, więc jeśli ktoś coś dorzucił na śiłe, to do komiksu, a nie do filmu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 10, 2006, 03:44:54 pm
No to trza bydzie ten film łobejrzeć....  ;)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Kwiecień 10, 2006, 07:28:48 pm
Jakiś czas temu czytałem ten komiks. Filmu jeszcze nie widziałem, ale to zabieg celowy, gdyż komiksowa historia wydawał mi zawierać mnóstwo elementów dorobionych na siłę. Nie była to historia zła, a raczej bez takiego ostatecznego szlifu. Najbardziej przeszkadzało mi to łopatologiczne wybijanie do głowy, że rewolucja jest gut, a sfera rządząca nie bardzo.

Co do "Shost in the shell" to polecam obejrzeć. Zwłaszcza tą wersję pisaną z "G" na początku tytułu ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 10, 2006, 08:31:36 pm
Cytuj
Rachel: w kinach graja ;)
Masz na myśli V for Vendetta? Opis terminusa brzmiał bardzo zachęcająco.

Cytuj
Najbardziej przeszkadzało mi to łopatologiczne wybijanie do głowy, że rewolucja jest gut, a sfera rządząca nie bardzo.
Rewolucja nie zawsze jest dobra, oj nie ;D.

A skoro już tak o roku 1984 i o rewolucjach to przypomniał mi się spektakl teatralny pokazywany w TVP pt. "Policja". [to nie było science, ale za to fiction].
Akcja dzieje się w państwie z pozoru idealnym. Nie ma przestępców, wszyscy kochają władzę (infanta i jego wuja regenta). W więzieniu siedzi już tylko 1 osoba. Podpisuje ona jednak akt wiernopoddańczy, zostaje wypuszczona i policji grozi rozwiązanie. Naczelnik więzienia rozkazuje swojemu podwładnemu wykrzyknąć hasło przeciwko władzy ("Infant to gruba świnia") po czym go aresztuje. Generał jest zainteresowany sprawą, przyznaje fundusze na rozbudowę więzienia (1 osadzony, przypominam). Spektakl kończy się tak, że wybucha rewolucja. W rzeczywistości ciekawsze niż w moim opisie :D.

--edit by Terminus-- (1989->1984)
uups, pomyłka... zrzucam winę na niewyspanie  ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Kwiecień 10, 2006, 10:23:17 pm
Komiksu nie czytałem. Jeśli to wierna ekranizacja, to OK.

A uwagi nt. pomysłu na realizację rewolucji kieruję do autora komiksu :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 10, 2006, 10:39:55 pm
Cytuj
Zaznaczam, że zarówno w realu jak i na forum jestem facetem
Mi to w niczym nie przeszkadza! ;-)

na prawde bardzo miłe forum tu macie. Wycierałem sie po róznych, ale tu jest bardzo przyjemnie! (chodzi mi o przyjemnośc natury rozumowej ;-)) Chyba tu zostane!

Cytuj
dzi znalazł kolejną ofiarę

choć są i ostrzejsze momenty! W takim razie czekam na te fragmenty!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 11, 2006, 10:13:43 am
Cytuj
Co do "Shost in the shell" to polecam obejrzeć. Zwłaszcza tą wersję pisaną z "G" na początku tytułu ;)
Haha  ;D
Nie no ja wlasciwie tez polece jednak ta z "G" na poczatku ;)

Ustawilem przypomnienie zeby wziac filmiki z domu. ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 11, 2006, 10:51:32 am
Cytuj
Haha  ;D
Nie no ja wlasciwie tez polece jednak ta z "G" na poczatku ;)

Ustawilem przypomnienie zeby wziac filmiki z domu. ;)


A co ty właściwie chcesz zrobić, dzi  ;D? Przecież fragmenty dialogów, jak już koniecznie chcesz, możesz skopiować z którejś tam podstrony tego wątku. No chyba, że chcesz nam (jakoś) tu zaserwować jakiś seans 'real time'... ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 11, 2006, 11:11:16 am
Wycialem z GitS fragmenty ktore moim zdaniem obrazowaly i wrzucilem na forum, byla potem minidyskusja na ich temat. Jako ze byly na yousendit (chyba) to sie "wyekspirowaly" i juz ich nie ma. No wiec teraz chcac wykonac ta sama czynnosc na Miazieku (?) co wtedy na reszcie musze je znowu uploadnac (fajne mam slownictwo ;) ).
Jak nie widziales to sobie tez zobaczysz i powiesz czy dobrze wybralem ;)

edit: link do wspomnianego posta (http://www.lem.pl/cgi-bin/yabb/YaBB.cgi?board=polish_cat;action=display;num=1100547621;start=400#400)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 11, 2006, 03:43:21 pm
dzi, ale widziałeś jakieś filmy poza GITS, nie?

:p
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 11, 2006, 04:20:16 pm
Aha, dzi tylko nie zapomnij o tej scenie, w której to bohaterka dość widowiskowo rozrywa swoją obcisłą koszulke  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 11, 2006, 05:02:48 pm
Cytuj
Aha, dzi tylko nie zapomnij o tej scenie, w której to bohaterka dość widowiskowo rozrywa swoją obcisłą koszulke  ;D


Ja uprzejmię przypominam że to jest moja ulubiona scena ! ::) :-&
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 12, 2006, 09:29:04 am
Cytuj
dzi, ale widziałeś jakieś filmy poza GITS, nie?

:p
Top Gun
;)

ok, wspomniane filmiki, opis w linku podanym wczesniej:

miasto (http://s51.yousendit.com/d.aspx?id=3RPH5IB6JC6HQ3TM4YDJ0J8V5Y)

pajak (http://s51.yousendit.com/d.aspx?id=1XB7P202M8D070D2RQHCQJ53GK)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 12, 2006, 10:28:31 am
Filmiki, no tak...  ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 12, 2006, 11:40:45 am
Cytuj



he he, dobre, kowbojskie, chociaz nieprawdziwe. Goła laska wszystko załatwi, nawet z AI pająkiem. Zamiast ganiać, skakać i strzelać powinna się tylko wolniutko przespacerować ;-)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 12, 2006, 12:16:26 pm
Ja tu chciałbym podpisać się pod tym wnioskiem powyższym.
Niestety, po obejrzeniu filmu wiem że tak się nie stało ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 12, 2006, 12:37:08 pm
Cytuj
Ja tu chciałbym podpisać się pod tym wnioskiem powyższym.
Niestety, po obejrzeniu filmu wiem że tak się nie stało ::)

w
takim razie AI pająka było żeńską szowinistyczną małpą ;-)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 12, 2006, 01:17:53 pm
jednak kowbojskie...

a mozesz wymienic jakies "z problemami"? ;)




znaczy istniejace, nagrane ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 12, 2006, 01:34:24 pm
Cytuj
jednak kowbojskie...


to była powierzchowna odpowiedz tycząca tego fragmentu, albowiem całego filmu nie widziałem, więc cóż mogę powiedzieć?

Cytuj
a mozesz wymienic jakies "z problemami"? ;)
znaczy istniejace, nagrane


musze sie zastanowic, a to potrwa (bo robota teraz...)
ale jestem wyobrazić sobie tylko dwa potencjalne problemy, których "jeszcze nie było" na Ziemi i w związku z tym byłyby warte porządnego "nakłucia"

Jeśli każda inteligencja zakłada samoświadomość, to czy za tym idzie poczucie wyodrębnienia, a jeśli tak to granica między "mną" a "nimi" a jeśli tak to czy każda inteligencja będzie tej granicy bronić i co uzna za zagrożenie...

na tym tle 2 problemy:

1) sztuczna inteligencja, wyhodowana tu na Ziemi, czy będzie mogła pozostać w roli sługi, maszyny, czy będzie chciała się wyzwolić (co nie znaczy zaraz zniszczyć Ziemian ;-) (Przyjaciel...)

2) obca inteligencja -  jak wyglądałaby interakcja (Fiasko...)

Czy były już te filmy? Muszę się zastanowić
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 12, 2006, 05:18:30 pm
Cytuj

Jeśli każda inteligencja zakłada samoświadomość, to czy za tym idzie poczucie wyodrębnienia, a jeśli tak to granica między "mną" a "nimi" a jeśli tak to czy każda inteligencja będzie tej granicy bronić i co uzna za zagrożenie...

Jak tak przeglądam swój własny post to sobie myślę, że w zasadzie obydwa powyższe problemy sprowadzają sie do pytania, czy istnieja inne "rodzaje inteligencji" czy właściwie "świadomości" niż ludzka. Bo jeśli nie, to roboty się oswobodzą. A jedyny mozliwy pokojowy międzygalaktyczny kontak to radiowy. Chyba że bracia w rozumie będą NFR i możemy im nakukać...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 13, 2006, 06:09:26 pm
Cytuj
Jak tak przeglądam swój własny post to sobie myślę, że w zasadzie obydwa powyższe problemy sprowadzają sie do pytania, czy istnieja inne "rodzaje inteligencji" czy właściwie "świadomości" niż ludzka. Bo jeśli nie, to roboty się oswobodzą. A jedyny mozliwy pokojowy międzygalaktyczny kontak to radiowy. Chyba że bracia w rozumie będą NFR i możemy im nakukać...

Poczytaj watek "szok predkosci w polityce", to moj ulubiony ;)

A GitS'a obejrzyj, moze sie nawet zalapie do Twojego opisu...

edit: Wlasciwie chyba nawet "Ja Robot" sie lapie
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 13, 2006, 11:24:50 pm
Cytuj
Poczytaj watek "szok predkosci w polityce", to moj ulubiony ;)
Ajajajaj! Ze zrozumieniem to chyba będę długo czytał ;-). Ale coś słaby ruch macie tutaj - czy po prostu już wszystko zostało wypowiedziane?
Cytuj
A GitS'a obejrzyj,
chętnie, ale gdzie to znajdę?
Cytuj
"Ja Robot" sie lapie
ja mam chyba duże braki w edukacji filmowej, bo tego też nie kojarzę (może jakiś link, bo być może widziałem, ale tytuł mi sie nie kojarzy. Kojarzy to mi się ze Snergiem-W)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Kwiecień 14, 2006, 02:27:35 am
Cytuj
ja mam chyba duże braki w edukacji filmowej, bo tego też nie kojarzę (może jakiś link, bo być może widziałem,

Leciało to chyba w zeszłym roku w kinach (sfilmowane opowiadania Asimova)
http://ja.robot.filmweb.pl/
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 14, 2006, 08:41:00 am
Cytuj
Ajajajaj! Ze zrozumieniem to chyba będę długo czytał ;-). Ale coś słaby ruch macie tutaj - czy po prostu już wszystko zostało wypowiedziane?
Wszystko zostalo powiedziane (odkad ja zaczalem pisac hehe). Ale mysle ze wszyscy czekamy na nowy glos w dyskusji (ze szczegolnym naciskiem na "nowy" ;) ).

Cytuj
chętnie, ale gdzie to znajdę?
Hm, byl wlasnie kilka miesiecy temu w miesieczniku "Kino domowe" (przyznales sie ze nie zajrzales do linka ktory o nim podalem ;) ). Teraz to rynek wtorny chyba tylko... A moze wyporzyczalnie? Slaby jestem w "te klocki".

Cytuj
ja mam chyba duże braki w edukacji filmowej, bo tego też nie kojarzę (może jakiś link, bo być może widziałem, ale tytuł mi sie nie kojarzy. Kojarzy to mi się ze Snergiem-W)
Przez to ze "na Asimowie" to nawet fajne problemy (chyba) podejmuje, ale realizacja typowo Amerykanska, ot wieczor przy czipsach ;) (Byl oczywiscie omawiany w tym temacie).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 15, 2006, 07:58:18 pm
Cytuj
Wszystko zostalo powiedziane (odkad ja zaczalem pisac hehe).
dobre. patrząc na liczbę Twoich postów nawet możliwe  ;D
Cytuj
Ale mysle ze wszyscy czekamy na nowy glos w dyskusji
Strasznie ciężko się przebić przez te wszystkie wątki, wieć nie jestem w stanie stwierdzić co było a co nie. Sądzę że poszukiwanie od razu sztucznej inteligencji należy ograniczyć do sztucznego życia. Zdefiniować, czym miałoby się różnić od symulacji sztucznego życia. Myślę, że musi być w tym element przypadku. Zycie chyba nie może być deterministyczne. Dlatego jest wielką niewiadomą. Atrybut homeostazy moim zdaniem nie jest natomiast konieczny (jeśli załozyć że prymitywny "mózg elektronowy" Terminusa (coś czuje, że ten post będzie wycięty, wiec spieszę wyjaśnić, że mam na myśli robota z opowiadania Lema  ;D), mógł pomieścić dwa czy trzy "życia" Potem należałoby zadać pytanie, czy każde życie prowadzi ku inteligencji. Prawdopodobnie nie (vide rośliny na Ziemi - choć może to tylko na razie). Na końcu zostaje, czy inteligencja (świadomość) jest zawsze podobnego rodzaju co nasza.
Cytuj
Hm, byl wlasnie kilka miesiecy temu w miesieczniku "Kino domowe" (przyznales sie ze nie zajrzales do linka ktory o nim podalem ;)
Nie, to ze ślepoty ;-)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 15, 2006, 08:43:08 pm
Cytuj
(jeśli załozyć że prymitywny "mózg elektronowy" Terminusa (coś czuje, że ten post będzie wycięty, wiec spieszę wyjaśnić, że mam na myśli robota z opowiadania Lema  ;D)


E tam, nasz Terminus taki nie jest, żeby posty wycinać.
Poza tym, chyba wiesz, że w "Dziennikach Gwiazdowych" można przeczytać, że LEM miał wprawdzie małe móżdżek (elektronowy) (...)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 16, 2006, 06:39:52 pm
Obejrzałam wczoraj ekranizację "Solaris" stworzoną przez pana Tarkowskiego. I cóż? Zupełnie mi się niepodobała, nie wzbudził mojego zainteresowania, nie potrafię zrozumieć pomysłów reżysera, wczuć się w amosferę filmu, a na dodatek "papierowa" Hari  :-/

Z całego filmu zapamiętałam najlepiej jedną scenę, podczas urodzin Snaut'a pada z jego ust niesamowita kwestia, pewna forma podsumowania poszukiwań człowieka w Kosmosie.
Sens tej wypowiedzi był taki, że człowiek nie szuka niczego nowego, człowiek chce odnaleźć siebie i swój świat odbity w ksomosie jak w zwierciadle. To było niesamowite i dla tej jednej chwili warto było obejrzeć ten film.
Polecam tym którzy nie widzieli, bo zawsze warto mieć skalę porównawczą i zobaczyć jak inni interpretują dzieło Lema.

Bardzo się cieszę, że zaczynamy już neidługo czytać wspólnie "Solaris", bardzo zatęskniłam za tą książką i z wielką chęcią ją znów przeczytam.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 16, 2006, 09:32:15 pm
Oj, muszę obejrzeć "Solaris" Tarkowskiego.
Niedawno oglądałem wersję Sodebergha.
1) Statek, którym leciał Kelvin na Solaris miał flagę amerykańską. Z dialogu dowiadujemy się, że stację na Solaris wraz z projektem badań odkupiła od kogoś NASA... Mój tata podsumował to tak: propaganda jest wszędzie.
2) Podobała mi się postać, zdaje się, Snauta. Był taki trochę dziwny, lekko nawet śmieszny.
3) Książka chyba się inaczej kończyła (ocean w książce nie zmienił się, a w filmie pochłonął stację). Przeczytam jeszcze raz, to będę wiedział.

Obejrzałem wreszcie część "Szpitala Przemienienia". Ciąg dalszy zdołam, mam nadzieję obejrzeć przed końcem ferii wielkanocnych.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 16, 2006, 09:56:52 pm
Cytuj
Obejrzałam wczoraj ekranizację "Solaris" stworzoną przez pana Tarkowskiego.
czy to było w jakiejś telewizji teraz? Czy można kupić gdzieś?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 16, 2006, 11:29:40 pm
Cytuj
czy to było w jakiejś telewizji teraz? Czy można kupić gdzieś?


Niestety nie ma tego w telewizji... A jeśli chodzi o dostępność, to prawie na pewno będziesz musiał rozejrzeć się w sieci za pomocą jakichś sieci p2p.

pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 16, 2006, 11:34:04 pm
Cytuj
Oj, muszę obejrzeć "Solaris" Tarkowskiego.

Racja, musisz ::)

Cytuj
Niedawno oglądałem wersję Sodebergha.
1) Statek, którym leciał Kelvin na Solaris miał flagę amerykańską. Z dialogu dowiadujemy się, że stację na Solaris wraz z projektem badań odkupiła od kogoś NASA... Mój tata podsumował to tak: propaganda jest wszędzie.

Tata miał rację.
Przygwóźdzmy Amerykańców dodając, że w wersji Tarkowskiego statek nie miał flagi ZSRR ::)
Mimo wszelkich wad wersji Andrieja (które wymieniła Rachel), to jest chyba zaletą.

Cytuj
2) Podobała mi się postać, zdaje się, Snauta. Był taki trochę dziwny, lekko nawet śmieszny.

W wersji amerykańskiej koleś nazywał się Snow. A śmieszny był rzeczywiście. Fajnej słuchał muzy.

Cytuj
3) Książka chyba się inaczej kończyła (ocean w książce nie zmienił się, a w filmie pochłonął stację). Przeczytam jeszcze raz, to będę wiedział.

Pewnie że się inaczej kończyła. Tu zarówno Tarkowski jak Sodenbergh pojechali po swojej wyobraźni...
...i  można powiedzieć że obaj dali plamę... bo zakończenie mi się nie podoba ani tu ani tam.
Cytuj
Obejrzałem wreszcie część "Szpitala Przemienienia". Ciąg dalszy zdołam, mam nadzieję obejrzeć przed końcem ferii wielkanocnych.

Ja z kolai bym chętnie ten Szpital obejrzał!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 16, 2006, 11:37:03 pm
Cytuj
Z całego filmu zapamiętałam najlepiej jedną scenę, podczas urodzin Snaut'a pada z jego ust niesamowita kwestia, pewna forma podsumowania poszukiwań człowieka w Kosmosie.


To, jak i wiele innych rzeczy które były najmocniejszymi punktami filmu, to były momenty najsilniej oparte na książce (miejscami nawet dosłowne cytaty).

A jeśli chodzi o to, że film był niezrozumiały, to cóż; nie mogę powiedzieć wiele na jego obronę. Mnie się niezrozumiałość miejscami podoba::)
Więc chyba tylko gustem mogę Tarkowskiego obronić.

Jedno jest pewne - pięciominutowa scena jazdy autostradą zabija. Dwa razy ostatnio na niej zasnąłem ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 16, 2006, 11:40:40 pm
Cytuj
Ja z kolai bym chętnie ten Szpital obejrzał!


Jak obejrzę, mogę
1)napisać jak mi się podobał
2) wysłać Ci kasetę (chyba kiedyś coś takiego tu praktykowałeś  ;) )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 18, 2006, 09:32:49 am
Udało mi się obejrzeć w końcu GITS'a. Miałem już kiedyś możliwość zobaczenia tego filmu, ale wiele rzeczy nie pozwalało mi wtedy przedrzeć się przez ten film.
Tym razem nareszcie dobra kopia i nareszcie po angielsku.

Nie jestem amatorem Mangi ani Anime, ale potrafię docenić kunszt twórców GITS'a. Film ma swój klimat i to jest podstawa. Podobał mi się nastrój miasta oraz orientalny ton muzyki. Przywodziło mi to od razu na myśl film Wang'a pt: Chinese Box (który jest jednym z moim ulubionych filmów).

Muszę przyznać, że nie do końca rozumiem film. Wszystko dzieje się zbyt szybko. Będę go musiał jeszcze przetrawić parę razy. Jest to jedyna rzecz, która mnie w tym filmie denerwuje. Są pewne dłużyzny, jak chociażby pokaz miasta (które bardzo mi się podobają) i niedługo później występują bardzo szybie wymiany zdań oraz szybkie zwroty akcji itp... To właśnie na tych scenach nie potrafiłem się skupić i w efekcie drażniło mnie to podczas oglądania.

Reasumując: film jest udaną produkcją animowaną. Bazuje  na dobrym pomyśle, który został dobrze zrealizowany. Okraszono to jeszcze dobrą muzyką i realistyczną kreską. Wynik ostateczny = bardzo dobry animowany film SF.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 18, 2006, 10:23:47 pm
witajcie

Jeszcze mi sie przypomniały dwa filmy z gatunku tych lżejszych, które mi się podobały - nie wiem czy była o nich mowa.

"Back to the future" - po naszemu chodziło jako "powrót do przyszłości", wszystkie 3 części ze wskazaniem na pierwszą i na III chyba - na dzikim zachodzie, oraz

"short circuit" - "krótkie spięcie", z tym że tylko I film.

A tych z problemami to jakoś nie mogę sobie uprzytomnić - takich co byłbym ukontentowany. Ale to prawie na pewno świadczy wyłącznie o braku edukacji filmowej...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 18, 2006, 10:35:26 pm
Właśnie, muszę sobie Krótkie spięcie obejrzeć.

A Powrót do przyszłości to ja absolutnie czczę, film kultowy co do minuty. Można polewać prawie bez przerwy ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 19, 2006, 09:02:25 am
Cytuj
Właśnie, muszę sobie Krótkie spięcie obejrzeć.

A Powrót do przyszłości to ja absolutnie czczę, film kultowy co do minuty. Można polewać prawie bez przerwy ::)



Czcić go można także za wspaniałą muzykę Alana Silvestri!

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 19, 2006, 09:04:37 am
A tak przy okazji mam do Was pytanie. Dzisiaj w kiosku widziałem, zdaje się, nowe Kino Domowe z GITS'em, ale okładka była inna niż ten oryginalny GITS. Przyjrzałem się przez szybę i dostrzegłem napis, że to kolejne trzy części. Czy GITS jest serialem?

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 19, 2006, 09:12:30 am
Cytuj
Powrót do przyszłości to ja absolutnie czczę ::)
No to sie przyznam, że jak to grali po raz pierwszy w kinach (chyba koniec 80-tych) to byłem na tym jako na jednym jedynym w życiu filmie trzy razy pod rząd  ;D. A i teraz nie przepuszczam jak "dają" w TV.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 19, 2006, 09:45:49 am
To wtedy juz byly kina? ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 19, 2006, 11:07:38 am
Cytuj
To wtedy juz byly kina? ;)
Dzi, zlituj się, nie jestem aż tak stary :P. Bracia Lumiere w1895 wynaleźli kinematograf i zorganizowali pierwszą publiczną projekcję filmu -  kina były, z tym że projektor był na korbę a światło z karbidówki ;D. Zresztą, wtedy juz nawet IBM PC był, i to nie XT a AT. Miałem taki, miał 20MB dysku twardego mniam, mniam. A kumpel w akademiku miał nawet video (ale w jakimś głupim standardzie, który został zniszczony przez VHS) A bardziej serio to owszem, wtedy były kina i ktoś do nich chodził, a teraz to wręcz przeciwnie (mówię to z perspektywy miasta, w którym seanse się często nie odbywają z braku publiki)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 19, 2006, 12:36:13 pm
Cytuj
A tak przy okazji mam do Was pytanie. Dzisiaj w kiosku widziałem, zdaje się, nowe Kino Domowe z GITS'em, ale okładka była inna niż ten oryginalny GITS. Przyjrzałem się przez szybę i dostrzegłem napis, że to kolejne trzy części. Czy GITS jest serialem?

CU
Deck


Może to jakaś kampania propagująca Anime w naszym kraju...?

Do rzeczy: Film GITS powstał na podstawie Mangi (komiksu) noszącej ten sam tytuł, a stworzonej przez jednego z najpopularniejszych rysowników Japonii - Masamune Shirow'a. W krótkim czasie po premierze w Japonii film również zdobył ogromną popularność, dlatego też producenci zdecydowali się na nakręcenie serialu opowiadającego o wydarzeniach poprezdzających akcję filmu, który nosi tytuł GITS: Stand Alone In Complex (podobno średnio udany - nie wiem, nie widziałem)... no a potem był Innocence, czyli GITS 2
Może Kino Domowe chce po prostu "pchnąć" całą serię (upychając swoje portfele) maniakom oczekującym gorączkowo na wydanie części drugiej? E no zaraz, przecież każdy maniak już ten film w swojej kolekcji posiada  ;), więc dla kogo to  ???
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 19, 2006, 12:40:15 pm
Cytuj
Miałem taki, miał 20MB dysku twardego mniam, mniam.


Mój pierwszy dysk rwardy miał 50MB, a w klasie wszyscy zazdrościli mi 16MB RAM.... o tak...  to były czasy. :-)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 19, 2006, 12:43:59 pm
Cytuj

A Powrót do przyszłości to ja absolutnie czczę, film kultowy co do minuty. Można polewać prawie bez przerwy ::)


80 miles an hour i... (ta-tatatata-ta-ta)  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Kwiecień 19, 2006, 12:59:11 pm
Chciałem wtrącić parę słów jeszcze odnośnie GITS.

Z jedynką to już wiadomo co i jak. Dwójka ("Innocence") jest co najmniej tak samo dobra, a niektórzy twierdzą, że i lepsza. Niestety drogi Deckardzie tam akcja toczy się jeszcze szybciej ;) Mimo to polecam.
Co się tyczy serialu "Stand Alone Complex" to można go sobie darować. Nie jest może jakiś szczególnie zły, ale z filmem dzieli go ogromna przepaść (nieporównywalnie gorsza kreska, płytsza fabuła, standardowe dialogi). Chyba został zrobiony głównie dla zysku. Osobiście nie dałem rady obejrzeć wszystkich pięćdziesięciuparu odcinków, bo są w sumie bardzo do siebie podobne.

"Powrót do przyszłości" wspominam z sentymentem. Będę musiał jakoś zdobyć ten tytuł.

A pamiętacie jak w komputerach klasy C64 trzeba było regulować głowicę w magnetofonie śrubokrętem? :) W dodatku wczytywanie gier trwało tyle, że spokojnie można było w tym czasie zjeść obiad.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 19, 2006, 01:04:33 pm
C64? A co to takiego? ;)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 19, 2006, 01:12:58 pm
"Powrót do przyszłości', to jest fantastyczny film i muszę przyznać, że wszytskie trzy części równie mocno mi się podobają. Mam je w wersji VHS jeszcze i kopia niezbyt dobra, ale da się obejrzeć ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 19, 2006, 01:14:32 pm
Cytuj
C64? A co to takiego? Wink
 


A to nie to samo co Amiga?  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 19, 2006, 01:21:35 pm
Amiga to jest po hiszpańsku "przyjaciółka". Co to ma wspólnego z komputerem ???


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 19, 2006, 02:02:35 pm
(http://www.gifyx.za.pl/emoty/smieszne/10.gif)

P.S. To od Amigi ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 19, 2006, 02:27:01 pm
Hmm ja miałem atarynę (65xe) a potem peceta, w którym też było 16mb ramu. I była niezła jazda.
A powrót do przyszłości udało mi się zdobyć w formacie divx. Oczywiście na video tez mam...od lat.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 19, 2006, 02:30:50 pm
Cytuj
C64? A co to takiego? ;)
ale, ale, commodore to jednak zx spectrum nie przebija, nie? wujek miał taki. Choć to na commodorze chodzila taka pierwsza ostra strzelanka, co to pozniej film (zreszta sf) zrobili - jak sie to nazywalo???
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 19, 2006, 02:39:19 pm
Cytuj
ale, ale, commodore to jednak zx spectrum nie przebija, nie? wujek miał taki. Choć to na commodorze chodzila taka pierwsza ostra strzelanka, co to pozniej film (zreszta sf) zrobili - jak sie to nazywalo???



No, no, no... tylko mi tu nie porównuj mojej ukochanej mydelniczki z trumną... hehehe. Komoda rulez!!!;D ;D ;D ;D

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 19, 2006, 11:41:32 pm
Cytuj
Choć to na commodorze chodzila taka pierwsza ostra strzelanka
O, przypomniałem sobie - Mortal Combat, czy nie tak?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 20, 2006, 10:56:49 am
Cytuj
A bardziej serio to owszem, wtedy były kina i ktoś do nich chodził, a teraz to wręcz przeciwnie (mówię to z perspektywy miasta, w którym seanse się często nie odbywają z braku publiki)
Ja kiedyś byłem w kinie (ok. rok temu) i poza mną było z 9 osób.

Niestety, nie mogę się podzielić wspomnieniami o dawnych komputerach. Pamiętam, że najstarszy jaki miałem był z Windowsem 3.11. Główna korzyść jest taka, że nauczyłem się na nim obsługi programów biurowych bo nie miałem w co grać  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Kwiecień 20, 2006, 11:19:37 am
Jak Ty Winde 3.11 pamiętasz to nie jest źle. Ja pamiętam, że byłem wielkim przeciwnikiem tego systemu. Wtedy królował jeszcze DOS - i można na nim było grać i to sporo.  Ja używałem samego DOS'a nawet kiedy pojawił się Win 95. Na Winde zacząłem się przesiadać chyba dopiero w momencie pojawienia się Win 98. Ale to były czasy... ;)... Dżizas... 3DStudio pod Dosem 6.24... aż się łezka w oku kręci...

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 20, 2006, 11:43:38 am
Tą stronę "sie wytnie". ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 20, 2006, 12:19:45 pm
Cytuj
Tą stronę "sie wytnie". ;)
Ze niby za co?, dlaczego?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 20, 2006, 12:41:56 pm
Eeeeetttaaammmm....maziek nie przejmuj się zbytnio, dzi, to stary prowokator  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Edredon w Kwiecień 20, 2006, 01:21:29 pm
Prowokator ale chyba bardzo, bardzo łagodny?
Poczciwina, "summa sumarum". Jak lemowski Pirx.
;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 20, 2006, 02:48:34 pm
maziek: no bo to temat o filmach jest :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 20, 2006, 07:53:54 pm
Cytuj
maziek: no bo to temat o filmach jest :)
dzi: ze starości lampy mi filują, kryształy zmętniały, a od ruszania tym sitkiem, z którego głos wychodzi drucik się przetarł i mam zwarcie na masie. Sam rozumiesz, że jestem troche roztrzepany, ale podładowawszy kondensatory ze skromnej butelki lejdejskiej postaram się zebrac prądy błądzące pci wżdygi śmy nadobne piiiiiiiiiiiii...........
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rrrr w Kwiecień 22, 2006, 02:08:34 am
Prawie nie wiem o czym są przytoczone wyżej filmy, sądzę że Lem też nie. Natomiast widzieliście BEHAWIORKA PRZEWROTNEGO lub PUPA UNOSI SIę DO GóRY, przy czym PUPA to Pojazd Ukazujący Przeszczeń Astronomiczną.

Zupełnie poważnie, to Krzystek wyreżyserował kiedyś sztukę teatru telewizji na podstawie... No właśnie na podstawie czego, zgadnijcie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Kwiecień 22, 2006, 05:34:49 pm
Pierwszy rodzinny komputer...hm, pamietam ze mial Dos-shell czy cos takiego (biala strona i pelno "files"), 2mb Ram (expanded to 4) i jakies 16mb pamieci...  Mial Word Perfect 4 (chyba - niebieski backround), Wolfenstein 3D shareware, Commander Keen i Cosmos' Adventure.  A takze...Space Quest 3.  To byla gra.  Drugi komputer kupilem 2 lata temu, i moge stwierdzic ze duzo sie kurcze zmienilo od tamtych czasow...
Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Socrates w Kwiecień 22, 2006, 05:53:31 pm
Wlsnie ogladnalem GITS 2 (pirwsza czesc widzialem ze 4 lata temu), tylko ze po japonsku z Chinskimi literami.  Ladne obrazki w 2ce, ale kurna nic nie zrozumialem...najgorzej bylo wtedy kiedy ta jedna babka (pani, dama, kobieta; sorry feministki) w bialym fartuchu gadala o czyms przez 10 minut...myslalem ze padne ze znudzenia.  Generalnie nie ogladam anime czy jak to sie tak nazywa, ale widzialem tak z 5 filmow do tej pory, i badzo mi sie podobaly filmy Princess Mononoke i Ninja Scroll (facet plus samurajski miecz plus zarombiste potwory = duzo krwi i fajnej zabawy).
Socrates
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 24, 2006, 09:22:25 am
z ta pania to jedna z wazniejszych scen

wsrod innych rownie waznych

i mojej ulubionej na koncu...


eh, czesc druga tez dobra jest...

ps: trzeba bylo ogladac z polskimi napisami to moze bys zrozumial ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Kwiecień 24, 2006, 12:06:50 pm
Cytuj
Wlsnie ogladnalem GITS 2 (pirwsza czesc widzialem ze 4 lata temu), tylko ze po japonsku z Chinskimi literami.
Socrates


Nie ma to jak film w oryginale  ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Kwiecień 24, 2006, 07:57:06 pm
Ogladalem ostatnio " The Robots", bajka komputerowa w stylu Shrekow i innych, bardzo fajna, polecam. Nieodparcie kojarzyla mi sie z "Cyberiada". Gdyby ktos chcial ja sfilmowac, to tylko tak
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Kwiecień 28, 2006, 11:51:23 pm
Cytuj
Wlsnie ogladnalem GITS 2 (pirwsza czesc widzialem ze 4 lata temu), tylko ze po japonsku z Chinskimi literami.  Ladne obrazki w 2ce, ale kurna nic nie zrozumialem...najgorzej bylo wtedy kiedy ta jedna babka (pani, dama, kobieta; sorry feministki) w bialym fartuchu gadala o czyms przez 10 minut...myslalem ze padne ze znudzenia.  

Nie dość, ze po japońsku to z chińskimi literami  ;D
Nie dziwota, że dwójki nie zrozumiałeś, chociaż fakt -> Jedynka była lepsza
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 29, 2006, 01:11:57 am
Cytuj

ps: trzeba bylo ogladac z polskimi napisami to moze bys zrozumial ;)


Nie wiecie z kim rozmawiacie, Socrates mówi po chińsku lepiej niż ja po polsku.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: MS w Kwiecień 29, 2006, 01:27:57 am
Fajnie, ale GITSy to japonskie kreskowki. Mandarynski jest jednak fajny, nie ma co ukrywac.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 29, 2006, 01:30:53 am
Przecież pisał że ma chińskie napisy.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Kwiecień 29, 2006, 02:04:36 pm
Chciałbym powiadomić szanownych forumowiczów, iż 29 czerwca 2006 z cyklu "30 filmów wszechczasów" razem z czwartkową Gazetą będzie można nabyć na DvD [size=24]2001: Odyseję kosmiczną[/size]. Nawiasem mówiąc na tej liście 30stu znajduje się jeszcze Mechaniczna pomarańcza i Mad Max.
Pełna lista: http://prenumerata.agora.pl/czasopisma_karta.asp?KP=KF++++&kh_x=KF

pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 29, 2006, 06:11:36 pm
No a ile kosztuje taki pojedyńczy numer?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Kwiecień 29, 2006, 06:51:29 pm
Zdaje się, że 27 PLN.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: MS w Maj 02, 2006, 04:47:59 pm
Katowice
Środa, 17.0519:30 Kinoteatr Rialto, "Solaris" reż. A. Tarkowski
http://www.ffk.art.pl/mistrzowie.htm
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Maj 08, 2006, 09:54:43 pm
Warszawskie kino Iluzjon robi przegląd filmów:
POŻEGNANIA - EKRANIZACJE STANISŁAWA LEMA

Program np. tu : http://www.europaeuropa.pl/co/iluzjon.php

NIEEEEEEE !!!!!!!!!!!! NIEEEEEEEEEE!!!!!!!!!! NIEE !!!!
Minęło mnie Solaris Tarkowskiego  :'( Nieeeee!!!!!!!!!!!

Zaraz... Michał Sapka coś pisał... promyk nadziei.

Zamierzam się wybrać na TEST PILOTA PIRXA (14, 31.V ), raczej ten drugi termin.
Wielkie dzięki, Michał. Może też uda mi się pojechać.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: chmura. w Maj 08, 2006, 10:36:45 pm
tak, szkoda. chmura także to przeoczyła... była rownież okazja do obejrzenia "amerykańskiego" "solaris". jednak nie trać nadziei: tarkowskiego "solaris" jest grane w "iluzjonie" co jakiś czas. pojawi się z pewnością znowu za miesiąc, za dwa...
*
studiując program tego kina, chmura. odkryla natomiast, że 11. maja br. o 20.00 odbędzie się projekcja "zwierciadła" tarkowskiego. ach! och! namawiam. tarkowski pure... proszę koniecznie zwrocić uwagę na ten niepokojący podmuch wiatru, tę falę spienionych traw, krzewów wędrującą ku nam, widzom, juz w pierwszej minucie filmu...
*
ostrożnie jednak! nie polecam "zwierciadla" miłosnikom amerykańskiego kina akcji. znajomy chmury. zasnął kiedyś w tym kinie na tym filmie. (o ile wiem, waldek nie przebudził sie do dzis). ch.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: chmura. w Maj 09, 2006, 09:38:19 am
kurde... ch.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Maj 11, 2006, 10:13:01 pm
Polecam: http://www.kubrick2001.com/

Bardzo ciekawe spostrzeżenia.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 11, 2006, 11:39:37 pm
Cytuj
Polecam: http://www.kubrick2001.com/

Bardzo ciekawe spostrzeżenia.



Tylko intro takie długie, że można znieść tuzin jajek a potem zrobić z nich jajecznicę i poczekać aż przestygnie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Metalist w Maj 12, 2006, 01:35:18 am
Na yakom jazikye oni rozmawiaut v  filmy "Test Pilota Pirxa"?

Naprzod przepraszac za moju nieprzyjemnju Polisku gramatyku  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Maj 12, 2006, 08:47:44 am
Cytuj

Tylko intro takie długie, że można znieść tuzin jajek a potem zrobić z nich jajecznicę i poczekać aż przestygnie.


Kubrick w całej okazałości   ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 12, 2006, 09:37:13 am
Cytuj
Na yakom jazikye oni rozmawiaut v  filmy "Test Pilota Pirxa"?Naprzod przepraszac za moju nieprzyjemnju Polisku gramatyku  ;D
Twoja gtamatyka ocen priniatna. Po polskomu jaziku. A cto? film polucil?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Metalist w Maj 12, 2006, 10:57:26 am
Cytuj
Twoja gtamatyka ocen priniatna.

Dziekuja!  8)

Nie jeszcze   :( ...  Oni powiedziany cho zajac mozet od 7 do 21 dnej...  Nieco liberalno okno dostawy.  ;D

Ja nie byl pewien bo tam zagajut kilka ruski aktorij lacznie z Aleksandr Kajdanovsky z Stalkera.

Jaki wasz mysli po to kino (Test Pilota Pirxa)?  Jak ono?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 12, 2006, 11:45:16 am
Cytuj
Jaki wasz mysli po to kino (Test Pilota Pirxa)?  Jak ono?
eto kino widiel pierwyj raz kagda byl malczikiem w 6-toj klassie. No eto bylo oczen modernoje kino, technika i tak daleje. Dwa momenta zapomnial: kogda ruki Caldera razarwalys i kogda Pirx smotriel striptease ;D. teper pokupil no i cho: technika nie taka oczen moderna, striptease wsio normalna, ruki daleje oczen interesne ;D. Mozno posmatriet!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Metalist w Maj 12, 2006, 07:37:08 pm
Cytuj
teper pokupil no i cho: technika nie taka oczen moderna, striptease wsio normalna


Techniku odpuscim a striptease nigdi z modi nie wyjsciowy  8)

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 14, 2006, 05:14:04 pm
Byłem wczoraj w I-MAXie na "spacerze po Księżycu - wspaniałe pustkowie". Wcześniej widziałem tam film o ISS - tylko nie pamiętam tytułu. To co prawda nie science -fiction, tylko real ale wciąż jeszcze tak oderwane od dnia codziennego, że chyba się tu mieści. Był jeszcze trzeci film, bodajże "obcy z głębin", który w końcówce był zdecydowanie science-fiction, z naciskiem na science. Zdecydowanie polecam. Możliwość obejrzenia księżycowych krajobrazów z FPP (first person perspective ;)), poczucia namacalnie ciasnoty LEM-a (wiecie,że oni tam śluzy nie mieli? wskakiwali w kombinezonki i po prostu otwierali drzwiczki, psssssss.....), rozkoszowania się obszernością ISS, czy wreszcie przeżycie startu Sojuza z żabiej perspektywy z płyty kosmodromu. Do tego fantastyczna akustyka, przy starcie Sojuza wszystko się autentycznie trzęsło od basów a może i infradźwięków...

Filmy są skierowane do każdego, w tym chyba szczególnie do dzieci, wiec jest trochę naiwnego dla starych koni ble-ble, ale mimo to bardzo warto. Ciekawi mnie, czy ktoś z Was widział te filmy i co o nich sądzi?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Metalist w Maj 15, 2006, 08:22:22 am
Cytuj
Byłem wczoraj w I-MAXie na "spacerze po Księżycu - wspaniałe pustkowie". Wcześniej widziałem tam film o ISS - tylko nie pamiętam tytułu. To co prawda nie science -fiction, tylko real ale wciąż jeszcze tak oderwane od dnia codziennego, że chyba się tu mieści. Był jeszcze trzeci film, bodajże "obcy z głębin", który w końcówce był zdecydowanie science-fiction, z naciskiem na science. Zdecydowanie polecam. Możliwość obejrzenia księżycowych krajobrazów z FPP (first person perspective ;)), poczucia namacalnie ciasnoty LEM-a (wiecie,że oni tam śluzy nie mieli? wskakiwali w kombinezonki i po prostu otwierali drzwiczki, psssssss.....), rozkoszowania się obszernością ISS, czy wreszcie przeżycie startu Sojuza z żabiej perspektywy z płyty kosmodromu. Do tego fantastyczna akustyka, przy starcie Sojuza wszystko się autentycznie trzęsło od basów a może i infradźwięków...

Filmy są skierowane do każdego, w tym chyba szczególnie do dzieci, wiec jest trochę naiwnego dla starych koni ble-ble, ale mimo to bardzo warto. Ciekawi mnie, czy ktoś z Was widział te filmy i co o nich sądzi?


Wy znajete jesli te filmy wychodziły v US ?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 15, 2006, 10:36:47 am
Myślę, że pokazują je wszędzie, a jeśli gdzieś najpierw, to właśnie w US
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Metalist w Maj 15, 2006, 11:07:43 am
Cytuj
Myślę, że pokazują je wszędzie, a jeśli gdzieś najpierw, to właśnie w US


Mam nadzieje...  Miejscowy IMAX lubi tylko pokazywac Matrix Trilogy w setny raz  ::)  

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Maj 16, 2006, 11:45:16 am
Właśnie parę dni temu miałem możliwość obejrzenia "Testu pilota Pirxa". Wrażenia były pozytywne. Oczywiście było trochę śmiechu podczas oglądania i nie chodzi o efekty specjalne!
To film  z innej epoki. Gra aktorska odbiega znacząco od dzisiejszych standardów kinowych. Wiele patetycznych dialogów, gestów itp... przypominało mi raczej tandentne wenezualskie seriale dla emerytów i rencistów.
Ale jest to tylko pewien szczegół. Poza tym, film obejrzałem do końca nie nudząc się. Nawet miejscami byłem zaskoczony, że w filmie wyprodukownym w ówczesnym bloku wschodnim tak sprawnie zrealizowano niektóre efekty specjalne.

A tak w ogóle, to czy porównując potęgę efektów specjalnych dzisiejszych filmów zza oceanu, nasz rodzimy wykonany z styropianu pierścień Saturna nie jest czymś niezwykłym? Toż to powinno być postrzegane jako kultowy efekt specjalny słowiańskiej kinematografii.... ;)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 16, 2006, 12:50:50 pm
No ja go właśnie tak postrzegam, w związku z czym filmy tego typu także ogląda mi się całkiem przyjemnie.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Maj 16, 2006, 06:15:55 pm
Cytuj
Nawet miejscami byłem zaskoczony, że w filmie wyprodukownym w ówczesnym bloku wschodnim tak sprawnie zrealizowano niektóre efekty specjalne
powiedz, że i Tobie się podobało, jak 20G rozrywa Calderowi ręce!

A tu można zobaczyć, co ze zwykłym śmiertelnikiem robi kilka marnych G - Steeve, jesteś ze mną? ;D.

http://www.dumpalink.com/media/1147510160/Steeeeeve_You_with_me
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 16, 2006, 11:49:54 pm
Wow, to było ekstra.... (z tym myśliwcem).

A jak chodzi o rozrywane rączki to mnie się akurat nie podobało, trochę zbyt drastyczne:) (dobra, żartuję, ale serio odczucia miałem lekko mieszane, choć w sumie dobrze że to się tam znalazło).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Maj 17, 2006, 11:20:29 am
No to w związku z tym mam do Was wszystkich pytanie:

Czy scena z tymi rozrywającymi się rękami była może użyta w jakimś innym  filmie SF (nie związanym z twórczością Lema) ?

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Maj 17, 2006, 11:54:04 am
Jesli chodzi o przeciazenia to wszystko jest kwestia czasu. Jest gosc ktory bije sobie rekordy i wytrzymal o ile sie nie myle 30G, z tym ze to bylo na zasadzie udezenia a nie kilka sekund. A 3G odpowiednio dlugo aplikowane chyba kazdego byka zwali. Uklad krwionosny mamy przygotowany na 1G, ciezko mu nadrobic przy tak innym ciezarze krwi.
Oczywiscie mowie o ludziach a nie cyborgach ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Maj 17, 2006, 03:30:54 pm
Wcale, że nie... ;D

Amerykańscy piloci potrafią znieść dużo więcej niż 3G.  ;D ;D ;D ;D
Oni potrafią znieść wszystko.


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Maj 17, 2006, 10:15:10 pm
Nawet jajko?  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Maj 17, 2006, 10:18:48 pm
Stary... przy 4G to oni ze swoich własnych będą mieć jajecznicę....  ;D ;D ;D

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Maj 18, 2006, 10:39:16 am
hehe :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 19, 2006, 09:30:20 am
Witam wszystkich!!
Wpadłem wprawdzie tylko na chwilę, ale mam coś co może kogoś zainteresować, a przypadkiem nawiązuje także do  cyborgów znoszących durze przeciążenia. Otóż w środę 31.05 o godzinie 17.30 w Warszawskim kinie Iluzjon (byłym Stolica) odbędzie się pokaz filmu "Test pilota Pirxa".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Maj 19, 2006, 03:07:24 pm
Cytuj
Witam wszystkich!!
Wpadłem wprawdzie tylko na chwilę, ale mam coś co może kogoś zainteresować, a przypadkiem nawiązuje także do  cyborgów znoszących durze przeciążenia. Otóż w środę 31.05 o godzinie 17.30 w Warszawskim kinie Iluzjon (byłym Stolica) odbędzie się pokaz filmu "Test pilota Pirxa".


Zamierzam się tam wybrać. Ktoś z was też jedzie ?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Maj 19, 2006, 04:18:20 pm
Cytuj
Zamierzam się tam wybrać. Ktoś z was też jedzie ?


Cóż, ja idę.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Maj 20, 2006, 12:26:45 am
Eh Warszawa za daleko, tym bardziej jak ma się film na DVD ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Maj 22, 2006, 01:50:28 am
Cytuj
Byłem wczoraj w I-MAXie na "spacerze po Księżycu - wspaniałe pustkowie".

A ja byłem kilka dni później (17 bm. o 13.30)
Miałem problemy, bo powiedziano mi, że musi być minimum 5 osób żeby opłacało się odpalać aparaturę a nas - póki co - było tylko dwóch :)
Kazano nam przyjśc 5 min. przed rozpoczęciem seansu (pierwsze podejście do kasy miało miejsce pół godziny przed rozpoczęciem).
Kiedy  przyszliśmy ponownie, była nas ciągle tylko czwórka :D
Już chciałem wykupić dodatkowy bilet (nie po to w końcu tłukłem się aż do Warszawy aby odejść z kwitkiem) ale na szczęście trafiła się jakaś studentka i seans został uratowany z honorem :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: MS w Czerwiec 09, 2006, 11:11:13 am
Cytuj
Oprócz tego w TVP Kultura pojawi się więcej filmów science-fiction. W cyklu "Polski film fantastyczny" będzie można obejrzeć mniej znane "opowieści niesamowite" zrealizowane przez uznanych twórców, m.in. Andrzeja Żuławskiego, Andrzeja Wajdę i Jana Jakuba Kolskiego.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Czerwiec 09, 2006, 02:08:05 pm
Może jakiś link do tego TVP Kultura i owej niezwykłej jak na TVP zapowiedzi. Mam tylko nadzieję, że nie będą tego emitować w niedzielę o 0:45 - jak to zwykle bywa w przypadku dobrych filmów. TVP nazywa to chyba swoją misją edukacyjną... hehehehe

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: MS w Czerwiec 09, 2006, 09:59:30 pm
http://ww6.tvp.pl/4101.dzialy

A TVPK jest naprawde dobrym kanalem, zeby nie bylo. Bodaj najlepszym mi znamym.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Czerwiec 10, 2006, 01:58:15 am
A co to za opowiesci niemasowite w wykonaniu Kolskiego (byc moze najlepszego rezysera na swiecie, ktorego jestem niemalze fanem, a ktorego przekaz informacyjny jest w zasadzie na rownym poziomie co Lema, ale w innym zupelnie wymiarze)?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: MS w Czerwiec 10, 2006, 12:01:34 pm
A tak btw, gdyby ktos jeszcze nie wiedzial -
Cytuj
Klasyczny film science-fiction "Łowca androidów" w reżyserii Ridleya Scotta powróci na ekrany kin. Tym razem będzie to ostateczna wersja reżyserska. W swojej historii film przeszedł bardzo burzliwą drogę. Gdy Scott przekroczył budżet produkcji, producenci przejęli kontrolę i dokonali znaczących zmian przed premierą filmu w 1982 roku. Dodano wtedy głos zza kadru i szczęśliwe zakończenie. Tę wersję zastąpiona w 1992 roku znacznie lepiej odebraną edycją reżyserską. Sam Scott nie był z niej jednak zadowolony. Mówił, że była robiona w pośpiechu i nie pozwala na oddanie jej pełnej uwagi widza. Prace nad ostateczną wersją rozpoczęły się w 2000 roku. Ridley Scott musiał je jednak przerwać ze względu na spory prawne o własność filmu. Teraz je wznowiono. Odnowiona "Wersja reżyserska" zadebiutuje najpierw w dystrybucji DVD. Sprzedaż rozpocznie się we wrześniu i potrwa jedynie przez cztery miesiące. Potem film będzie niedostępny. Potem, w przyszłym roku, w kinach pojawi się "Łowca Androidów: Wersja Ostateczna". Limitowana liczba projekcji ma uświetnić 25. rocznicę powstania filmu. Dopiero potem film znów pojawi się na DVD. Będzie to specjalna edycja zawierająca wszystkie trzy wersje filmu. Będzie można je oglądać jako alternatywne historie. Oprócz oryginalnej wersji kinowej i pierwszej wersji reżyserskiej, załączona zostanie rozwinięta kinowa wersja ostateczna. Oczywiście wydanie będzie zawierała szereg materiałów dodatkowych.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Czerwiec 10, 2006, 01:48:23 pm
O ja  :o... i czuję się jak dziecko, które pierwszy raz w życiu zabrano do cyrku  ;)

Nie wiedziałem :-[ - teraz wiem :) - i cieszę się niezmiernie  ;D
"Wersja ostateczna", to  brzmi tak... ostatecznie  ::)

W każdym razie dzięki Michał za wiadomość  :)

P.S. A powiedz no jeszcze, skąd przynosisz te cudowne nowiny?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Czerwiec 10, 2006, 01:49:27 pm
Świadczy to niestety o tym, że twórcy nie mają pomysłów na nowe filmy i próbują wycisnąć każdy grosz ze starych, sprawdzonych pomysłów. Od razu przypomniał mi się taki odcinek "South Park" z robieniem kolejnych wersji kolejnych wersji kolejnych wersji filmu (zwykle dodawano efekty specjalne, nowe postaci i wątki fabularne, tak że... czasami ze starego filmu zostawał sam tytuł :D ).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Czerwiec 10, 2006, 01:54:39 pm
No cóż, We'll see  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 10, 2006, 09:36:28 pm
 Śmierdzi mi nieco ta informacja o tym Blade Runnerze. Brzmi nieco zbyt pięknie. I żeby jeszcze do kin miało iść?

Na  stronie, na której się informuję na ten temat (http://www.brmovie.com) pisze jedynie, że wytwórnia pcha jakąś ściemę że ,,może w 2007 coś na dvd wyjdzie''. A i to pewne nie jest.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: MS w Czerwiec 11, 2006, 11:25:32 am
Cytuj
P.S. A powiedz no jeszcze, skąd przynosisz te cudowne nowiny?

Filmweb & Stopklatka

http://www.thedigitalbits.com/mytwocentsa121.html#brse

errata: w multipacku znajda sie 4 wersje:
- kinowa
- rozszerzona kinowa
- rezyserska
- final cut
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Czerwiec 27, 2006, 09:35:35 am
Pamiętacie jak kiedyś podziwialiśmy polskie parodie Gwiezdnych Wojen?

Oto kolejny filmik:

http://www.smog.pl/wideo/1790/parodia_gwiezdnych_wojen/

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 27, 2006, 07:03:42 pm
 O my faken dżizas krajst of dżamejka!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Czerwiec 29, 2006, 02:56:00 pm
No to jeszcze sobie potańczmy...  ;D ;D ;D ;D

http://www.smog.pl/wideo/1917/mistrz_yoda_i_breakdance/

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Lipiec 07, 2006, 12:53:42 am
Jutro TVP2 nadaje film SF "Supernowa". Oglądał to ktoś? Warto się przymierzyć?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 07, 2006, 09:48:26 am
 Ja wiem tylko że dziś leci Hans Kloss, a tak to się nie orientuję... A co to jest ta Supernova niestety nie wiem. Tytuł taki średnio zachęcający, no ale jak wiadomo to nic nie znaczy....

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Lipiec 07, 2006, 10:22:00 am
Supernova?

Cool!

Jeden z lepszych filmów SF jakie widziałem. Już dyskutowaliśmy na tym forum o tym filmie i został zjechany przez bywalców  - mnie się jednak podobał. Wywarł na mnie spore wrażenie.

Ja, osobiście polecam.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: qrcze w Lipiec 14, 2006, 06:21:08 pm
Witam,
Szkoda, że dopiero dziś dowiedziałem się o tym, że  Kino Pod Baranami organizuje przegląd socjalistycznych filmów science-fiction. Może kogoś zainteresuje:
http://www.kinopodbaranami.pl/wydarzenie.php?evnt_id=134
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 14, 2006, 07:21:46 pm
 O qrcze! Milcząca gwiazda! W niedzielę ! Nieźle, no szkoda że nie wiedziałem 13 lat temu, to bym się może wyrobił... Ale dzięki za info... ciekawe te filmy. Wszystkie bym obejrzał.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 14, 2006, 10:32:21 pm
A mi sie przypomniały dwa świetne filmy SF w dodatku polskiej prodakszyn: "Ga-Ga chwała bohaterom" i "Wojna Światów" obydwa Szulkina. Szczególnie "wojna..." z Wilhelmim i Jandą jest tip-top. Choć w Ga-Ga występuje z kolei "za młodu" jedna taka fajna aktorka z największymi w Polsce walorami. Rozlicznymi... A główna rola to jeśli pamiętam Majchrzak chyba. ;D

A jutro - sobota 15 lipca w TVN o 21.35 "Apollo 13 - utracony Księżyc"

edit: choć w zasadzie w tym wątku nie powinno sie o tym pisać bo to nie sf a dokument fabularyzowany i to o wysokiej zgodności z realiami.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 14, 2006, 10:37:39 pm
Widziałem z tego Wojnę Światów, zresztą chyba pisano o tym już a na pewno ktoś wspominał o owym Szulkinie. Tak czy inaczej, film był super... np. motyw jak Roman załatwił kosmitę rurką był iście naturalistyczny... Nie no żarty żartami ale to był naprawdę do głębi przejmujący, dobry film. Żałuję bardzo, ale nie widziałem innych filmów Szulkina... nie wiem jak to zmienić ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 15, 2006, 08:31:14 am
A ja widziałem jeszcze Szulkina O-bi, o-ba, chwała bohaterom, też w tym stylu, mroczno-smutne, surrealistyczne i paranoidalne, a także - jak Wojna Światów - o manipulacji władzy. Zmienić możesz wszystko w merlin.com.pl gdzie wszystkie trzy pozycje są po 19,50 na dvd ;D.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: miazo w Lipiec 15, 2006, 10:13:52 am
Ano, wspominaliśmy o Piotrze Szulkinie nawet w tym wątku, więc nie zaszkodzi przypomnieć raz jeszcze o filmie "Golem" (niestety chyba nie wydany na DVD). Od tamtego czasu widziałem jeszcze jeden jego film (teatr?), mianowicie "Król Ubu" - nie SF, ale także polecam (na merlinie za 29 PLN).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Lipiec 25, 2006, 11:24:21 pm
Coś o waszym ulubionym serialu:

(...)w zetknięciu z rzeczywistym światem. To znaczy nie tym, który pokazuje serial Star trek i który zamieszkany jest przez tysiące gwiezdnych ludów o rowkowanych nosach. Czasem to oglądam, bo jestem prawdziwym masochistą i roskoszuję się kretynizmem, ale skądinąd wiemy, że nie ma powodu, by zaludniać kosmos zielonymi ludkami. (...)

Zgadnijcie, kto to napisał  ;)
Pewnie zgadniecie.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 25, 2006, 11:45:50 pm
Mickiewicz?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Lipiec 26, 2006, 11:55:36 am
A skąd wiemy, że "nie ma powodu zaludniać kosmosu zielonymi ludkami"? Człowiek jak tylko może to zaludnia co się da :P Poza tym wszechświat w "Star Trek" jest tak samo "pusty" jak ten nasz dzisiejszy, tylko oni podróżują na takie odległości, że wydaje się wręcz przeludniony (zazwyczaj nie odwiedzają planet nie zamieszkałych).

Dorzucę coś jeszcze w obronie tej serii :) (chodzi mi o stare serie, bo te nowe to faktycznie sięgają dna). Największymi jej krytykami są... sami trekkies. Jest to jedna z najbardziej pedantycznych subkultur filmowych, która doszukuje się błędów wszędzie, nierzadko zmuszając twórców do ich naprawienia. Wydaje mi się też, że to właśnie z tego względu "Star Trek" jest często atakowany. Gdyby była to kolejna, kolorowa opowiastka, nikt nie zawracał by sobie nią głowy, ale że stara się być, w miarę możliwości, dość realistyczna, to można ich nie raz przyłapać na wpadkach.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 26, 2006, 12:32:21 pm
Cytuj
Mickiewicz?

Ja nie wiem jak ty śmiesz być takim ignorantem! Przecież oczywiste jest że to powiedział nikt inny, jak nieodżałowany marszałek Konstanty Rokossowski!!!

Co za ygnorancya!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Lipiec 26, 2006, 06:58:45 pm
ktoś mi wytłumaczy od kiedy teleportacja jest realistyczne plz?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 26, 2006, 07:48:24 pm
teleportacja cząstek elementarnych jest faktem draco, na razie cząstek...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Lipiec 26, 2006, 09:22:06 pm
:]

taaaaa
to czekam na Klingonów

:]]]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Lipiec 26, 2006, 09:55:12 pm
Dziś o 20:15 na TVN Gwiezdne Wrota.
Gorąco NIE polecam ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Lipiec 26, 2006, 11:15:10 pm
Cytuj
Dziś o 20:15 na TVN Gwiezdne Wrota.
Gorąco NIE polecam ;D


to ma być na zasadzie, a zrobię na przekór, czy co?
oglądałem gwiezdne kilka razy jak byłem dzieckiem to mi sie podobało 8)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 26, 2006, 11:25:01 pm
Wczoraj na kablu to był fajny film, widziałem sama końcówkę, jak cała armia jakichś androidów się budziła ze snu w systemie 1-2-4-8-itd a każdy miał takie trzy straszne oczy, które żywcem facetów przepalały, a to jednemu nogi obciachało, a to wręcz odwrotnie, i tylko takie fajne farfocle wisiały. A główny negatywny bohater w wiekszej części był sztuczny i między innymi ustrojstwo do reprodukcji miał mechaniczne, a szykował je do działania ciągnąc za linkę, mniej więcej tak jak się kosiarkę odpala, a wówczas narząd wydawał przeciągły wizg i emanował niebieskim światłem... Niestety dobro zwyciężyło...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 26, 2006, 11:37:58 pm
Cytuj
Niestety dobro zwyciężyło...


Zupełnie jak w expose jednego takiego...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Lipiec 27, 2006, 10:42:51 am
Cytuj

to ma być na zasadzie, a zrobię na przekór, czy co?
oglądałem gwiezdne kilka razy jak byłem dzieckiem to mi sie podobało 8)


Wiesz draco wyraziłam tylko swoją skromną opinię na temat tej produkcji, a jeśli przy okazji zszargałam twoje wspomnienia z dzieciństwa, to sorry Vinetou ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Lipiec 27, 2006, 10:44:02 am
Cytuj

 Zupełnie jak w expose jednego takiego...


Jakby na to nie spojrzeć, to ten jeden ma nawet doświadczenie filmowe ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Lipiec 27, 2006, 12:03:58 pm
Cytuj
Coś o waszym ulubionym serialu:

(...)w zetknięciu z rzeczywistym światem. To znaczy nie tym, który pokazuje serial Star trek i który zamieszkany jest przez tysiące gwiezdnych ludów o rowkowanych nosach. Czasem to oglądam, bo jestem prawdziwym masochistą i roskoszuję się kretynizmem, ale skądinąd wiemy, że nie ma powodu, by zaludniać kosmos zielonymi ludkami. (...)

Zgadnijcie, kto to napisał  ;)
Pewnie zgadniecie.


Niestety nie powiedział tego Mickiewicz. Rokossowski też nie.
To był Stanisław Lem, proszę państwa. W felietonie "Po przełomie" z września 2004 (wziąłem go z książki "Rasa Drapieżców").
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Lipiec 27, 2006, 12:43:42 pm
Cytuj

Niestety nie powiedział tego Mickiewicz. Rokossowski też nie.
To był Stanisław Lem, proszę państwa. W felietonie "Po przełomie" z września 2004 (wziąłem go z książki "Rasa Drapieżców").


Czyli nikt nie wygrał tostera. Szkoda 8)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Lipiec 27, 2006, 10:25:33 pm
no ja też bym nie pomyślał że to Lem
To było stanowczo za trudne!!
a gwiezdne wrota są z błota
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Lipiec 27, 2006, 10:57:02 pm
Nigdy nie bylem dobry w tych cytatowych zgadywankach....




(odpowiedz "Lem" byla przeciez przerazajaco oczywista, co Wy?!  :o )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 27, 2006, 11:55:12 pm
To spisek. Przecież ja wiem, że to powiedział Marszałek Rokossowski. Tu nie ma dyskusji żadnej, drodzy moi. To jest jakaś odgórna albo oddolna manipulacja, jak mówię, że wiem, to znaczy że tak jest, nawet jeśli nie jest, a może właśnie szczególnie wtedy! Rozumiemy się?

Uznaję umniejszenie pamięci Marszałka za plamę na jego honorze, i wyzywam na pojedynek, broń wybiera oponent, sekundantami muszą być rude bibliotekarki spod znaku ryb.

Howgh!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Lipiec 28, 2006, 01:41:48 am
 :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Lipiec 28, 2006, 03:11:54 am
Cytuj
sekundantami muszą być rude bibliotekarki spod znaku ryb.

Howgh!


Patrzcie jak Waćpan dokładnie sprecyzował wymagania. Hehehe ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 28, 2006, 09:08:04 am
Cytuj

Patrzcie jak Waćpan dokładnie sprecyzował wymagania. Hehehe ::)


Hmmm, no w sumie to tak, wcale  nie muszą być rude (to był żart), ale dołączmy do tego brunetki, no i znak panny albo raka ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 28, 2006, 01:11:34 pm
ja tez bym sie posmial, jakby ktos wytlumaczyl o co z ta bibliotekarka biega. A tak to mnie ciekawosc zzera.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 28, 2006, 04:19:39 pm
 Kiedyś miałem taki sen, w którym się wymieniałem znaczkami (ba, szły całe bloczki) z jedną bibliotekarką. No i o to chodzi, jeśli chciałeś wiedzieć ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 28, 2006, 04:59:38 pm
Cytuj
Kiedyś miałem taki sen, w którym się wymieniałem znaczkami (ba, szły całe bloczki) z jedną bibliotekarką
Ałałałała, wątek filatelistyczny plus literaturoznawstwo! Mmmm, rewelka, tylko żebyś obwolut nie pomiął! Najlepiej zdjąć. Ale, ale, to nie jakieś starodruki chyba?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 28, 2006, 11:11:38 pm
 No cóż ta akurat była troszkę starsza ode mnie ale różnica naprawdę była do pominięcia ::) A ja jak o to chodzi to jestem we wiadomym wieku bo urodziny miałem niedawno to ogłaszali :)
A ze zrywaniem obwolut... uhm. No wiesz, bez obwolut to nie możesz na przykład wytarzać się z książką na podłodze biblioteki, prawda?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Lipiec 29, 2006, 09:24:13 pm
Cytuj
To spisek. Przecież ja wiem, że to powiedział Marszałek Rokossowski. Tu nie ma dyskusji żadnej, drodzy moi. To jest jakaś odgórna albo oddolna manipulacja (...)
Chciałbym poinformować, że nie jest to manipulacja mająca na celu umniejszenie pamięci Marszałka Rokossowskiego (którego poważam i szanuję). Nie jest to w ogóle żadna manipulacja.
Można sprawdzić, kto to napisał. Liczę, że sprawa się wyjaśni.

Cytuj
jak mówię, że wiem, to znaczy że tak jest, nawet jeśli nie jest, a może właśnie szczególnie wtedy! Rozumiemy się?
Ciężko mi to zrozumieć, ale jak trzeba, to jakoś pojmę i się dostosuję.

Cytuj
Uznaję umniejszenie pamięci Marszałka za plamę na jego honorze, i wyzywam na pojedynek, broń wybiera oponent, sekundantami muszą być rude bibliotekarki spod znaku ryb.  Howgh!
Czyżbym to ja miał być tym oponentem ?? Jeśli tak, to wybieram miecze świetlne, aczkolwiek wolałbym pojedynku uniknąć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 29, 2006, 11:10:02 pm
 Miesław was seduced by the Dark Side of the Force!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Lipiec 30, 2006, 01:29:23 am
Cytuj
Marszałka Rokossowskiego (którego poważam i szanuję).

Była kiedyś piosenka której fragment leciał jakoś tak:
"...a ten gruby, co na przedzie, na kradzionym koniu jedzie.
To Rokossowski, marszałek Polski..."
I coś tam dalej  :) Ogólnie bardzo anty sowiecka piosenka, a Rokossowski to bardzo kontrowersyjna postać, ze wskazaniem na minus, gdy rozpatrywać go z polskiej perspektywy.

Pozdro
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 30, 2006, 08:57:27 am
 Ludzie kochani! Przeca ja nawet nie wiem kto to był! A no może i wiem, ale to nie o to tu chodzi! Chodzi o h-u-m-o-r-a-b-s-u-r-d-a-l-n-y !
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 30, 2006, 11:02:35 am
(http://content.answers.com/main/content/wp/en/thumb/5/56/200px-Ac.rokossowski3.jpg)
Absurd? Toż pod tym chłopem bruk się zapadał jak szedł, a spał w piwnicy, żeby się strop nie zarwał... Swoją drogą to musiał mieć mocne plecy...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 30, 2006, 12:08:50 pm
 Sugerujesz, że to w związku z tymi jego magicznymi właściwościami pochowali go pod Kremlem?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 30, 2006, 12:25:19 pm
Mozliwe, jednak wymienili mu ordery na plastikowe, bo anomalia magnetyczna była taka, że samaloty spadały na Plac Czerwony. Nawet do jednej takiej awionetki z Berlina to sie przyznali. O Mirze nie wspominając ;D.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Lipiec 30, 2006, 02:00:28 pm
Cytuj
Ludzie kochani! Przeca ja nawet nie wiem kto to był! A no może i wiem, ale to nie o to tu chodzi! Chodzi o h-u-m-o-r-a-b-s-u-r-d-a-l-n-y !


Domyśliłem się i próbowałem się dostosować  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Lipiec 30, 2006, 04:21:02 pm
Cytuj
Mozliwe, jednak wymienili mu ordery na plastikowe, bo anomalia magnetyczna była taka, że samaloty spadały na Plac Czerwony. Nawet do jednej takiej awionetki z Berlina to sie przyznali. O Mirze nie wspominając ;D.


Hmmm taaak, MIR ściągnięty na doł przez pole magnetyczne orderów marszałka Rokossowskiego. To jest to! Myślę, Towarzysze, że rozwiązaliśmy jedną z największych zagadek rosyjskiego programu kosmicznego. (Inną jest to, gdzie Łajka miała plecy że ją wybrali...)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 30, 2006, 06:21:30 pm
Swoją drogą o Rokossowskim coś tam wiedziałem, a szczególnie utkwił mi w pamięci ten portret, Który ośmieliłem się Wam zaprezentować, jednak z ciekawości odswieżyłem sobie jego zyciorys (wikipedia, a więc skrótowo) i szczerze polecam, szczególnie tym, którzy uważają, że jest źle... Facet w 56 wydał rozkaz otoczenia (!) Warszawy przez jednostki polskie i radzieckie (przebywające w bazach CCCP na naszym terytorium) - w wiązku z którymś tam plenum KC, które - po śmierci Bieruta - rozpoczęło polską odwilż... Rozkaz nie został wykonany, ponieważ Wielki Niedźwiedź dał do zrozumienia Konstantemu, że trochę przegina pałę. Tak, ze nie tylko pierś miał miedzianą od orderów, ale i łeb twardy od betonu. I rzeczywiście był Polakiem, a w każdym razie takim się urodził... Sorry za off-top, ale mnie naszło w związku z Powstaniem...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Hokopoko w Lipiec 31, 2006, 09:08:14 am
Cytuj

 (Inną jest to, gdzie Łajka miała plecy że ją wybrali...)


Łajka, jak każdy pies, miała plecy na grzbiecie...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 31, 2006, 02:26:48 pm
Ja tam wątpię, że ten pies miał "plecy" - raczej twierdziłbym, że ich nie miał. Z drugiej strony nie on jeden poświęcony został dla nauki.


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Lipiec 31, 2006, 04:16:41 pm
Taa, pewnie miał wybór - w kosmos albo na Syberię ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Lipiec 31, 2006, 09:00:35 pm
A wiecie że w USA role Łajki spełnił b. miły szympans HAM, który nie tylko był pierwszym amerykanienem OUT THERE ale w dodatku szczęśliwie powrócił na ziemię...

Na pierwszej fotce jest check-in przed, a na drugiej powitanie po szczęśliwym powrocie. Moim zdaniem na drugiej fotce jest nieco pobladły ;D. Niektórzy twierdzą, że był to pierwszy szympans, który nauczył się mówić (i to bardzo szybko, w czasie swojego suborbitalnego lotu), niestety to co mówił po powrocie nie nadaje się do zacytowania przy białogłowach.
(http://grin.hq.nasa.gov/IMAGES/SMALL/GPN-2000-001003.jpg)
(http://grin.hq.nasa.gov/IMAGES/SMALL/GPN-2000-001004.jpg)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Lipiec 31, 2006, 10:48:56 pm
Czyżby to jego imie miało jakiś ukryty sens? Może Amerykanie  spodziewali się, że nie wróci w całości...  :-/

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 01, 2006, 11:27:32 pm
 Nie. Amerykanie mieli nadzieję, że po powrocie będzie się nadawał na prezydenta ich kraju. A co najlepsze, udało się ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 05, 2006, 01:16:20 am
Pozwolę sobie na powrót do głównego tematu.

Zauważyłem brak znaczącego świata w liście filmów wartych/niewartych obejrzenia. Mam tutaj na mysli Babylon 5 (jest to wprawdzie świetny serial, ale stworzono też kilka filmów opartych na wydarzeniach z serialu). Pomysł stworzenia serii dojrzewał w umysle J.M. Straczynskiego (a mogę się założyć, że kiedyś Straczyńskiego :), tym bardziej dziwi mnie, że nikt o nim nie wspomniał.

Moja lista wartych obejrzenia:
1. ... - kiedyś się pojawi
2. Star Trek za całokształt
3. Babylon 5 za pomysły
4. Gwiezdne Wojny za legendę i magię
5. Terminator 1,2 za akcję
6. Alien 1,2,4
7. Predator za ciekawy punkt widzenia (szczególnie 1)
8. Blade Runner za androidy i owce
9. Powrot do przyszłości za paradoksy czasowe
10. Robocop za dzielnego częściowego człowieka
11. Żołnierze kosmosu za wrednego wroga
12. Gwiezdne Wrota za prawdę:)
13. Pi za myśl, że "złoty róg" nie może dostać się w złe ręce

Niewarte:
...tak naprawdę to chyba nie ma takich filmów sci-fi, w każdym można dostrzec coś ciekawego. No może filmy amerykańskie z gumowymi potworami, ale ich też bym nie potępiał:)

Reszta - kwestia gustu, a wiadomo, co mówili o guście Rzymianie.


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 05, 2006, 05:10:18 pm
Cytuj
Pozwolę sobie na powrót do głównego tematu.

Zauważyłem brak znaczącego świata w liście filmów wartych/niewartych obejrzenia. Mam tutaj na mysli Babylon 5 (jest to wprawdzie świetny serial, ale stworzono też kilka filmów opartych na wydarzeniach z serialu). Pomysł stworzenia serii dojrzewał w umysle J.M. Straczynskiego (a mogę się założyć, że kiedyś Straczyńskiego :), tym bardziej dziwi mnie, że nikt o nim nie wspomniał.



Mnie to nie dziwi, kto wie, może ze względu np. na to:

Cytuj
Filmy (bo z ksiazkami jestem na bakier):
1. Metropolis
2. Blade Runner
3. 2001/2010
4. Star Wars
5. Total Recall
6. Screamers
7. Equilibrium
8. Matrix
9. Terminator
10. I Robot
11. Hitchhiker's Guide to the Galaxy (czas jest nieokreslony, wiec mozna uznac ze to przyszlosc)
12. Artificial Intelligence
13. Stalker
14. Starship Troopers
15. Ga, ga: Chwała bohaterom
16. O-bi, o-ba: Koniec cywilizacji
17. Seksmisja
18. Johnny Mnemonic
19. 12 Monkeys
20. Babylon 5 (serial)
21. Battlestar Galactica (serial)
22. Space: Above and beyons (serial)
24. Dune
25. TXH 1138


Wiecej mi "ot tak" do glowy nie przychodzi. Niektore lepsze, niektore gorsze ale kazdy cos pokazuje o przyszlosci. Wiekszosc jednak nadaje sie jedynie do wymienia w liscie poruszajacej jakis temat. Gdybys jednak podal jakie tematy chcesz poruszyc, dawanie tytulow mialoby dla odmiany jakis sens.


[/color]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 05, 2006, 05:19:19 pm


Słowo na temat listy...

Cytuj

Moja lista wartych obejrzenia:
1. ... - kiedyś się pojawi
Oby!
Cytuj
2. Star Trek za całokształt
Za całokształt, to zawsze dobre wytłumaczenie...
Cytuj
3. Babylon 5 za pomysły
Może, jeśli to nie problem, przytocz jakieś wartościowe pomysły, które pojawiły się w owym serialu... Bo nie czuję sie narazie (bez obrazy) zachęcony do jego obejrzenia? A nie miałbym nic przeciwko temu.
Cytuj
4. Gwiezdne Wojny za legendę i magię
Magię, powiadasz? Uhm.
Cytuj
5. Terminator 1,2 za akcję
Polecam Policjantów z Miami oraz Piratów z Karaibów. Od nie dawniej jak wczoraj byłem w kinie na drugiej części drugiego z tych filmów, i co jak co, ale akcji nie brakowało ::) Ehh... No, tak... akcja. W sumie, w amerykańskim slangu, "action" oznacza także to, co pokazują w filmach z najwyższej półki w wypożyczalniach... więc sam nie wiem :)
Cytuj
6. Alien 1,2,4
5,6,7,...
Cytuj
7. Predator za ciekawy punkt widzenia (szczególnie 1)
Znaczy za podczerwień? No uhm to był rzeczywiście niezły punkt.
Cytuj
8. Blade Runner za androidy i owce
Nareszcie wiem dlaczego lubię ten film! Nie dziwię się jednakże, że znalazł się niżej Predatora. Wszak nie ma w nim tyle akcji.
Cytuj
9. Powrot do przyszłości za paradoksy czasowe
10. Robocop za dzielnego częściowego człowieka
Znaczy to był częściowo dzielny człowiek, czy człowiek częściowo dzielny? ::) No... przepraszam, nie mogłem się powstrzymać:)
Cytuj
11. Żołnierze kosmosu za wrednego wroga
No cóz, tutaj, gdybym miał wedle tej kategorii dołączać filmy, to na pewno wrzuciłbym prędzej Wallace & Grommit in the curse of the were-rabbit... robi na mnie o wiele większe wrażenie.
Cytuj
12. Gwiezdne Wrota za prawdę:)
13. Pi za myśl, że "złoty róg" nie może dostać się w złe ręce
Nie no, to już teraz koniecznie muszę obejrzeć ten film jeszcze raz. Ciągle się okazuje, że wszyscy widzą w nim coś, czego ja nie widziałem.
Cytuj



Ogólnie wybacz mój miejscami sarkastyczny ton, jest mi miło powitać Cię na forum. Ale Twoja lista była tak niecodzienna, że nie mogłem się powstrzymać ::)
Pozdrawiam
Terminus [/color]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 05, 2006, 05:37:43 pm
Ja mam podobne podejscie do Kru ;)

Kru, obejrzyj I Robot, dolaczysz go do listy (z opisem "aspekt AI"). Potem obejrzyj Ghost in the Shell, wykreslisz polowe listy ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 05, 2006, 06:12:38 pm
Do Terminusa:

Dziękuję za powitanie. Poza tym taki cel miała moja lista.
Dodam, że się nie kończy na 13 pozycji:).

Odnośnie Babylon 5 - nie widzieć tego serialu  to hańba dla fana sci-fi :), a tak na poważnie, to bym musiał opisać masę odcinków, co by popsuło ich odbiór, ale ogólnie pisząc, mogę wskazać na:
- ukazanie dyplomacji międzyrasowej (w Star Treku to fazery za dyplomację robiły:)
- funkcjonowanie międzyrasowej stacji kosmicznej
- występowanie ras wysokorozwiniętych obok dobiero raczkujących
- niejednoznaczne zakończenia (dla mnie to zaleta :)
- człowiek rasa nie silna, ale mająca znaczenie dla świata Babylon 5
- ukazanie ras starszych, które sie pojawiły tuż po tym, jak wszechświat stał się możliwy do zamieszkania dla różnych  form zycia
- poruszony problem telepatów - jakoś w żadnym sci-fi nie wykorzystywano tego intrygującego mitu/prawdy/zdolności jak kto woli
- oczywiście kosmiczne bitwy, potyczki
- organiczne statki, statki bezzałogowe itp., bronie w przyszlości
- zdrady, intrygi w realiach sci-fi
- wrota do innych wymiarów
- wirusy
- religie innych ras (trochę więcej niż świat Star Treka)
- algorytm Lema nie działa tutaj skutecznie:)
- ogromny świat Babylon 5

Pozdrawiam

Do dzi:
Mam zamiar obejrzeć Ghost in the Shell, ale niektóre pozycje mają dla mnie znaczenie sentymentalne, więc szybko ich się nie pozbędę, ale GitS może to zmienić :).
Dzięki za cynk i magnez :) - wiem średnio śmieszne, ale nie mogłem się powstrzymać.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 05, 2006, 08:09:56 pm
Kru nie będę komentować twojej listy, bo mój gust jest diametralnie inny. Ale muszę Ci zadać jedno pytanie. Chodzi o te Gwiezdne Wrota, które cenisz za prawdę. Możesz to rozwinąć?

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 05, 2006, 11:37:46 pm
Proszę bardzo, ale wstydzę się...
Jednak napiszę...:)
Celowałem tutaj w Ericha von Dänikena i jego spekulacje. Jednak nie potępiajcie mnie, bo facet ma sporo racji (nie wiem czy akurat kosmici, ale jakaś tajemnicza stara cywilizacja mogła być tak tęgogłowa i przekazwywala więdze innym, może w ograniczonym zakrasie z niewyjaśnionych przyczyn).
Przykładem może być tutaj Sfinks, ktorego datowanie według geologów (całkiem niedawno), ukazało, że jest starszy niż dynastie faraonów, co potwierdzalo tezy  Dänikenena, że twórcami nie byli Egipcjanie itd., ale egiptolodzy stoją murem za swoimi bajeczkami (oczywiście geolodzy zostali potraktowani jako heretycy i zignorowani przez egipskich naukowców).
Mierzyłem też w istotę religii, ale ogólnie powiem, że miałem na uwadze, że może być tworem służącym do rządzenia innymi (patrz Stargate), jak i czymś ponadnaturalnym z punku widzenia obecnej nauki.

Pozdrawiam
Kru
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Sierpień 05, 2006, 11:49:57 pm
Cytuj
Odnośnie Babylon 5 - nie widzieć tego serialu  to hańba dla fana sci-fi :)
Nie widziałem nie tylko Babylonu, ale i wielu innych ::) ... Naprawdę muszę się wstydzić ?

Cytuj
Celowałem tutaj w Ericha von Dänikena i jego spekulacje. Jednak nie potępiajcie mnie, bo facet ma sporo racji (nie wiem czy akurat kosmici, ale jakaś tajemnicza stara cywilizacja mogła być tak tęgogłowa i przekazwywala więdze innym, może w ograniczonym zakrasie z niewyjaśnionych przyczyn).
Przykładem może być tutaj Sfinks, ktorego datowanie według geologów (całkiem niedawno), ukazało, że jest starszy niż dynastie faraonów, co potwierdzalo tezy  Dänikenena, że twórcami nie byli Egipcjanie itd., ale egiptolodzy stoją murem za swoimi bajeczkami (oczywiście geolodzy zostali potraktowani jako heretycy i zignorowani przez egipskich naukowców).
Mierzyłem też w istotę religii, ale ogólnie powiem, że miałem na uwadze, że może być tworem służącym do rządzenia innymi (patrz Stargate), jak i czymś ponadnaturalnym z punku widzenia obecnej nauki.
 
Pozdrawiam  
Kru
Wspomniałem conieco o Danikenie na tym forum*... Terminus najpierw powiedział "A FE ! "  ;D , ale potem zaproponował założenie nowego tematu, podyskutujemy pewnie trochę...

[size=10]*=Akademia Lemologiczna, Obłok Magellana[/size]

edit: o 23:00 nie mam siły zakładać żadnych tematów  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 06, 2006, 12:47:23 am
u mnie leżysz, nie wstawaj  :D
a własnie robił ktoś kiedyś listę filmów na podstawie fantazji dicka?
bo jest ich legion chyba, jeżeliby Vanillę Sky uznać na przykłąd za jego pomysł (moratorium braci śpiacych itp.)

Jeżeli mówimy o filmach science fiction (realistycznych)  to moim ulubionym jest chyba kwintet.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 06, 2006, 01:48:47 am
Kru, podpowiem Ci, w Twojej analizie wszystko rozbija sie o slowko "rasy". Wiesz, jestesmy na forum Lema, sila rzeczy ludzie tutaj lubia "realistyczne" S-F. ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 06, 2006, 01:54:03 pm
To rześ mnie dzi pocieszył. Dobrze, że "realistyczne" ująłeś w cudzysłów.
Nie wiem, o co to potępianie filmów mniej ambitnych. przecież kategoria sci-fi w filmach kuleje jak mało która, więc należy doceniać kazdą pozycje, ktora proponuje coś ciekawego.
Poza tym film to raczej rozrywka dla oczu i uszu, intelekt zajmuje trzecią pozycję i raczej to się nie zmieni.

dzi o co chodzi z tymi "rasami", przecież wszechświat z pewnością opróćz ludzi posiada inne formy życia, a to że twórcy ułatwiają sobie sprawę, umieszczając dużo ras w jednym miejscu i tworzą fikcyjne (fiction), bazujące na nauce (science) środki do podróży to już takie uproszczenie.

Nie wiem czy chciałbym oglądać ciągle "realistyczne"sci-fi, bo nie widziałem czegoś takiego :) (nie wiem: Johnny Mnemonic, A.I., THX 1138?). Z definicji gatunek posiada pewne uproszczonia, więc mówienie, to jest ambitne a to nie, bo tam strzelają, mnie rozśmiesza.

14. Matrix za programy
15. Equilibrium za powielenie w nowej formie części pomyslów z filmu Fahrenheit 451
16. Odyseja kosmiczna za kosmiczne monolity
17. Seksmisja za gołe babki i akcenty komiczne
18. Ja, robot za adaptację Asimova
19. Pamięć absolutna za ukazanie kolonii na Marsie
20. Johny Mnemonic za twardy dysk w głowie
21. Robot Jox tutaj raczej za ukazanie walk wielkich robotów na wielkim ekranie - ukłon w stronę NGE lub choćby innych anime z robotami bojowymi w roli głównej
22. A.I. tylko za gości pod koniec filmu:)
23. Space Above and Beyond za ciekawy design pijaw
24. Dune - miniserial jak i film za ukazanie pustynnej planety z wielkimi robalami:)
25. Battlestar Galactica-nowy i stary (ten raczej z sentymentu) za schizowych cylonów
26. Cube za chory eksperyment
27. Mroczne miasto za ciekawe zdjęcia i klimat
28. Raport mniejszości za system antyprzestępczy:)
29. Seaquest - serial - za wspaniałą łódź podwodną
30. Serenity za nawięzanie do interesujacego serialu
31. K-pax za interpretacje
32. Abyss - może powinien go dać wcześniej :) - za odpowiedź na pytanie, co można znaleźć w oceanie :)
33. Kroniki Riddicka + Pitch Black za więźnia przyszłości
34. Kontakt za mozliwość kontaktu
35. Kosiarz umysłów za próbe przedstawienia wirtualnej rzeczywistości
36. Piąty element za niezłą bajkę
37. Logan's run za hasło "czas młodych":)
38. Wehikuł czasu-stary-za ukazanie ewolucji strojów kobiecych:)
39. Final Fantasy za odważny krok - film bez aktorów
40. Planeta małp za mądre małpy

c.d.n.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 06, 2006, 03:50:12 pm
Dzizas! Czy Ty, Kru nie wymieniasz po prostu wszystkich filmow s-f jakie ci do glowy przychodza?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Sierpień 06, 2006, 06:02:10 pm
Cytuj
u mnie leżysz, nie wstawaj  :D
a własnie robił ktoś kiedyś listę filmów na podstawie fantazji dicka?
bo jest ich legion chyba, jeżeliby Vanillę Sky uznać na przykłąd za jego pomysł (moratorium braci śpiacych itp.)

Jeżeli mówimy o filmach science fiction (realistycznych)  to moim ulubionym jest chyba kwintet.
O mnie chodzi, tak? Dobra, nie będę wstawał.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 06, 2006, 06:18:31 pm
Cytuj
O mnie chodzi, tak? Dobra, nie będę wstawał.


Ależ skąd

Cytuj

Ogólnie wybacz mój miejscami sarkastyczny ton, jest mi miło powitać Cię na forum. Ale Twoja lista była tak niecodzienna, że nie mogłem się powstrzymać ::)
Pozdrawiam
Terminus


biega o kru, kóty faktycznie pisze wszytkie filmy sf jakie widział  :D
To było też za Ericha von Dänikena.

Teraz o filmach które mi sie nię NIE PODOBJĄ i dlaczego (tylko niektórych):

1. Matrix - wykorzystywanie ludzi jako baterii - co my k***a jesteśmy perpetum mobile? No comments. Albo skomentuję bo ktoś moze nie zrozumieć (eh), wytwarzamy ciepło bo spalamy jedzenie, a maszyny nie dawały nam jedzonka JA?
2.Gwiezdne Wrota - na ten przykład. Bramy do naginania czasoprzestrzeni - ok - ale że po chwilce wiedzieli że ich robot zaleciał ileś tam lat świetlnych w przestrzeń kosmiczną...
CO NIE ZMIENIA FAKTU< ŻE TEN FILM PODOBA MI SIĘ JAKO OPOWIEŚĆ O CZŁOWIEKU KTÓRY ZNALAZŁ SWOJE MIEJSCE Z DALA OD DOMU, DANKE.
3.Powrot do przyszłości to stricte komedia i parodia gatunku...
zmęczyłem się. :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 06, 2006, 06:19:50 pm
NIE!!!!!!
JA JUŻ WIEM!!!!!!
ON SIĘ Z NAS NABIJA SKURCZYSYN!!!!!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 06, 2006, 07:09:33 pm
Draco nie odbieraj tego aż tak źle.
Przedstawiam tylko filmy sci-fi, które zapadły mi w pamięci z różnych powodów. Na mojej liście nie znajdziecie raczej przygód Supermana (ogładałem).
To że w ten sposób przedstawiam filmy, to tylko moja opinia lub/i taki mój rodzaj humoru :).

Filmy sci-fi są moim hobby, bez względu, czy to proste nawalanki :) albo dzieła bardziej ambitne. Jestem zwolennikiem tego gatunku.

Jeśli ktoś poczuł sie dotknięty, jakimś moim zdaniem czy słowem, to zaznaczam, że nie taki miałem cel.

Numeracja obok filmów na mojej liście nie oznacza, że np. 10 jest lepsza od 20:).

Pozdro
Kru
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 06, 2006, 09:25:53 pm
Cytuj
Draco nie odbieraj tego aż tak źle.
(...)
Numeracja obok filmów na mojej liście nie oznacza, że np. 10 jest lepsza od 20:).


już Ci wierzę  ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 06, 2006, 11:40:40 pm
draco_volantus
już Ci wierzę  ::)

to spoko ;) make' nij ze mną peaca
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 06, 2006, 11:56:30 pm
Ja Wam powiem w tajemnicy, ze niektore filmy z listy uznaje z glebszych powodow niz "fajna bajka" (dwa ktore mi utknely to Piaty Element oraz AI (o ktorym zreszta tu sporo pisalem)).
ALE!

Cytuj
przecież wszechświat z pewnością opróćz ludzi posiada inne formy życia

Moglbys rozwinac? ;) (w osobnym temacie ma sie rozumiec...)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 07, 2006, 01:39:18 am
opróćz ludzi to na pewno...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 07, 2006, 11:23:47 am
Cytuj
Proszę bardzo, ale wstydzę się...
Jednak napiszę...:)
Celowałem tutaj w Ericha von Dänikena i jego spekulacje. Jednak nie potępiajcie mnie, bo facet ma sporo racji (nie wiem czy akurat kosmici, ale jakaś tajemnicza stara cywilizacja mogła być tak tęgogłowa i przekazwywala więdze innym, może w ograniczonym zakrasie z niewyjaśnionych przyczyn).
Przykładem może być tutaj Sfinks, ktorego datowanie według geologów (całkiem niedawno), ukazało, że jest starszy niż dynastie faraonów, co potwierdzalo tezy  Dänikenena, że twórcami nie byli Egipcjanie itd., ale egiptolodzy stoją murem za swoimi bajeczkami (oczywiście geolodzy zostali potraktowani jako heretycy i zignorowani przez egipskich naukowców).
Mierzyłem też w istotę religii, ale ogólnie powiem, że miałem na uwadze, że może być tworem służącym do rządzenia innymi (patrz Stargate), jak i czymś ponadnaturalnym z punku widzenia obecnej nauki.

Pozdrawiam
Kru


Rozumiem. Czyli to taka "prawda" w Twojej wersji.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 07, 2006, 02:54:28 pm
A jaka jest Twoja prawda Deckard?

"Są trzy prawdy: ich prawda, nasza prawda i prawda prawdziwa" - parafraza z Babylon 5
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Sierpień 07, 2006, 03:07:08 pm
"Moja jest prawda, a jeśli nawet prawda jest twojsza, to moja jest najmojsza." ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 07, 2006, 03:14:07 pm
Cytuj
A jaka jest Twoja prawda Deckard?



Odnośnie filmu Stargate? Żadna...

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 08, 2006, 11:17:23 pm
Dobra lecimy dalej...

41. Park Jurajski za eksperymenty na DNA
42. Solaris za to, że Hollywood próbowało zekranizować książkę Lema
43. Mission on Mars/Red Planet - kolonie na Marsie na wielkim ekranie
44. Gattaca - hmm to już mamy
**. dzień niepodległości-tutaj tylko wspominam, więc za efekciarstwo
45. Nieśmiertelny II za muzykę i klimat
46. Mad Max (wszystkie) za postapokaliptyczną wizję
świta
47. Tron za wirtualny swiat
48. The Thing za spodek na biegunie
49. Thx 1138 za pomysł Lucasa
ostatnio
50. V jak vendetta za "Remember, remember the 5th of november" (to bym dał nawet wcześniej, ponieważ miał parę dobrych motywów)
51. Aeon Flux za kolejną superbabkę w super świecie - ironia:)
52. Screamers za niezniszczalne wrzeszczoty w glebie

Na tym zakończyłbym  listę tytułów filmów wartych obejrzenia w życiu fana sci-fi. Niektórych ciekawych pozycji mogłem nie wymienić, bo ich nie widziałem albo miałem wątpliwości, aby umieścić je na liście (Batman, Superman, Spiderman i inne many, Hulk - pamiętam z tego tylko motyw zespołu Velvet Revolver, Flesh Gordon itp.).

Nie uwzględniłem też filmów anime (chociaż niektóre produkcje warte byłyby uwzględnienia), ale dlatego, że chyba trzeba oddzielnej listy :), poza tym u Europie nie jest to gatunek bardzo popularny.

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Michal_Sapka w Sierpień 08, 2006, 11:45:59 pm
Jestem swiezo po projekcji i musze stwierdzic, ze doczekalem sie dwrugiego po Blade Runnerze dobrego filmu na podstawie prozy Dicka. Na film czekalem ze zniecierpliwiem bojac sie, ze zrobia Matrixa, albo ze Kyanu znowu pochwali sie brakiem zdolnosci aktorskich. Mylilem sie. W sumie wszystko w tym filmie jest jak byc powinno (choc samego "Zwierciadla" nie czytalem). Aktorstwo jest pierwsza klasa - choc uczciwie przyznam, ze role nie byly zbyt wymagajace. Tempo akcji jest wspaniale wolne pozwalajac delektowac sie kazda scena. Niesamowity jest takze klimat. Z jednej strony wydaje sie cukierkowy, lecz wglebiajac sie dostrzega sie wszechobecna schizofrenie, zaszczucie, konspiracje. Ciekawym patentem jest takze strona wizualna. Zastosowany tu cell shading sprawuje sie swietnie, choc nie wiem po co on.

Polecam z calego serca, gdyz jest to moj osobisty pretendent do miana filmu roku.

Juz nie tak swiezo, bo to moja opinia z innego forum.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 09, 2006, 11:57:38 am
W kinach jest "Po drugiej stronie zwierciadła" ? @_@
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 09, 2006, 12:49:57 pm
Cytuj
41. Park Jurajski za eksperymenty na DNA
42. Solaris za to, że Hollywood próbowało zekranizować książkę Lema


Solaris po Parku Jurajskim? No tak, to wyjaśnia, dlaczego te Twoje rankingi budzą tyle kontrowersji. Jesteś pewien, ze forum wielbicieli Lema to dobre miejsce na zamieszczanie takich, delikatnie mówiąc, odważnych tez?

Gdyby ktoś mnie poprosił o porównanie w jednym rankingu obu tych filmów, to nie tylko zmieniłbym je kolejnością, ale zapewniam Cię, że dzieliłoby je od siebie ze 100 innych pozycji.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: TYTAN w Sierpień 09, 2006, 01:32:55 pm
I to tego bez sensu
wiele z tych filmów to raczej rzadkie treściowo dzieła niewarte zachodu. A argumentacja przemawiająca za umieszczeniem danego filmu w rankingu mocno nagięta, którą przyrównać można do np. film jest warty obejrzenia bo: jest, był tam robot, były efekty, pokazali statek kosmiczny, bili się fajnie, latały dinozaury itd. Tą samą argumentację można zastosować do oceniania prac maturalnych, ktoś pisał maturę więc wart jest zdania jej. Albo dali oranżadę i paluszki ale był ubaw.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 09, 2006, 01:36:18 pm
Wiecie co, zróbmy może tak: niech każdy poda wszystkie filmy sf, jakie jeszcze zna, i wrzućmy je do listy. Nie będziemy się przecież rozdrabniać.

PS: Term, Twojego oburzenia nie rozumiem, bo przyznam, film Soderbergha zwyczajnie mi się nie podobał (to tylko moje zdanie i nie twierdzę, że jedyne słuszne), jakkolwiek nie bardzo dociera do mnie, jakim sposobem te dwa obrazy znalazły się obok siebie. Jurassic Park to owszem, fajny film... przygodowy, ale co robi na tej liście- nie mam pojęcia ???
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Sierpień 09, 2006, 03:40:20 pm
Ludzie to nie jest ranking najlepszych filmów sf Timesa, tylko pewnego gościa, który ma taki, a nie inny gust. A o gustach się nie dyskutuje...
pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 09, 2006, 06:10:21 pm
nty: wcależenie, bo nam biego o to ze on po prostu wypisał WSZYTSKIE filmy sf jakie znał w ogóle się nie zastanwaiając nad ich wartością ;)

Filmy, które ja poleciłbym KAZDEMU można policzyć na palcach jednej ręki. I to pracownika tartaku.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 09, 2006, 10:38:18 pm
Cytuj
Jestem swiezo po projekcji i musze stwierdzic, ze doczekalem sie dwrugiego po Blade Runnerze dobrego filmu na podstawie prozy Dicka. Na film czekalem ze zniecierpliwiem bojac sie, ze zrobia Matrixa, albo ze Kyanu znowu pochwali sie brakiem zdolnosci aktorskich. Mylilem sie. W sumie wszystko w tym filmie jest jak byc powinno (choc samego "Zwierciadla" nie czytalem). Aktorstwo jest pierwsza klasa - choc uczciwie przyznam, ze role nie byly zbyt wymagajace. Tempo akcji jest wspaniale wolne pozwalajac delektowac sie kazda scena. Niesamowity jest takze klimat. Z jednej strony wydaje sie cukierkowy, lecz wglebiajac sie dostrzega sie wszechobecna schizofrenie, zaszczucie, konspiracje. Ciekawym patentem jest takze strona wizualna. Zastosowany tu cell shading sprawuje sie swietnie, choc nie wiem po co on.

Polecam z calego serca, gdyz jest to moj osobisty pretendent do miana filmu roku.

Juz nie tak swiezo, bo to moja opinia z innego forum.

Czy moglbys podac TYTUL FILMU?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 09, 2006, 10:56:30 pm
Chyba "po drugiej stronie lustra" nie?
właśnie też w końcu nie wiem
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 10, 2006, 02:12:23 am
czy to nie chodzi czasem o @The mirrow mask@? Jesli tak to widzialem to 2 dni temu. Super! Ale do Bladerunnera to nie dostaje... Klimat, scenografia itd. rewelka, ale informacyjnie nie...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 10, 2006, 09:07:45 am
Cytuj


PS: Term, Twojego oburzenia nie rozumiem, bo przyznam, film Soderbergha zwyczajnie mi się nie podobał (to tylko moje zdanie i nie twierdzę, że jedyne słuszne), jakkolwiek nie bardzo dociera do mnie, jakim sposobem te dwa obrazy znalazły się obok siebie. Jurassic Park to owszem, fajny film... przygodowy, ale co robi na tej liście- nie mam pojęcia ???


Ależ ja wcale nie jestem/nie byłem oburzony ::) Po prostu śmiać mi się chciało. Poza tym sam przyznajesz, że nie rozumiesz jak te filmy się obok siebie znalazły, więc wszystko gra.

A że jest to subiektywny ranking, to ja rozumiem. I że o gustach się nie dyskutuje, też. Ale z drugiej strony - jest to forum dyskusyjne, i mamy prawo sobie choćby omówić to, co się tu pojawia. Nie napisałem, że to bzdurny ranking, tylko że rozumiem dlaczego budzi tyle kontrowersji ::) To nawet dobrze, że pojawi się ktoś z niestandardowymi poglądami. Jest radośniej. ::)

Pozdrawiam

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 11, 2006, 12:06:39 am
Dzięki Terminusie. Ja i Koko jesteśmy wzruszeni :).

Odnośnie Parku Jurajskiego - umieściłem go na liście sci-fi, ponieważ metoda pozyskania wymarłych gadów bardziej i ich odtworzenie jest raczej w realiach fantastyki naukowej.

Nie jestem znawcą genetyki, ale w pewnym artykule czytałem, że pozyskanie DNA ze skamieniałości jest niemożliwe, ponieważ jest bardzo uszkodzone. Można zastosować dosztukowanie materiału z pokrewnych stworzeń - aligatory etc., ale nie ma pewności czy zostałyby pokryte braki. Innym slowem obecna wiedza nie pozwala na wskrzeszenie dinozaurów.

Filmy, które nie znalazły się na liście to Kula( z tytułu skleroza nie boli) i Impostor (przypomina mocno filmy akcji, nie wiem na ile przedstawia treść książki Dicka).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 11, 2006, 12:52:12 am
W sumie to co ja się będę czepiał ::)? Jakby wszyscy tu mieli takie samo zdanie na każdy temat, byłoby nudno.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 11, 2006, 03:35:35 am
Pewnie, Duzygrzyb. nudno by bylo. oto moja lista:
1. Mis Uszatek - za klapniete uszko
2. Jazon z gwiezdnego patrolu - za doglebnosc przemyslen
3. Herkules (ten telewizyjno - odcinkowy) za wartka akcje
4. Ksenia - za to samo co Herkules
5. Obrady sejmu - za fantastyczne pomysly
6. Wiadomosci - za apokaliptyczne wizje przyszlosci
7. Cagan on the net - za szewskopasyjne oddanie sprawie
8. Reksio - za latke na oczku
9. Niekonczaca sie opowiesc - za Limahla w tle
10. Pan Wolodyjowski - za Azje na palu
11. Zlotopolscy- za niekonczaca sie opowiesc, bez Limahla
12. Festival w Sopocie - za ochlaj, wyzerke i zniszczone nerki (kto wie o co chodzi to wie...)
13. Wystepy Busha - za total Bushshit-y
;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 11, 2006, 08:52:48 am
Cytuj
12. Festival w Sopocie - za ochlaj, wyzerke i zniszczone nerki (kto wie o co chodzi to wie...)


Ósmy grosz dla Jadzi, niech se Jadzia ...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 11, 2006, 10:07:56 am
Cytuj
3. Herkules (ten telewizyjno - odcinkowy) za wartka akcje
4. Ksenia - za to samo co Herkules

;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Sierpień 11, 2006, 12:32:01 pm
Cytuj
9. Niekonczaca sie opowiesc - za Limahla w tle

Precz z łapami od "Niekończącej się opowieści" ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Sierpień 11, 2006, 02:01:38 pm
Cytuj
1. Mis Uszatek - za klapniete uszko

A Kubuś Puchatek to co ??
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 11, 2006, 02:49:38 pm
Ja ci dam Duzygzyb >:(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 11, 2006, 02:57:12 pm
a wiesz co je mis uszatek na kolację?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 11, 2006, 02:57:32 pm
pora na dobranoc  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 11, 2006, 07:16:53 pm
Kolega Nexus6 odkrył zaliczył wymienione przez siebie filmy do kategorii sci-fi, gratuluję dostrzeżenia elementow fantastyczno-naukowych w tych produkcjach, bo mi niestety ta sztuka nie udała się :).
W pokorze za brak dobrej znajomości tych dzieł, udam się na wędrówkę po zdemontowanych torach kolejowych.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 12, 2006, 12:26:05 am
Cytuj
a wiesz co je mis uszatek na kolację?

Niegrzeczne dzieci?

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 12, 2006, 01:52:39 am
popatrz trzy posty wyżej...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 12, 2006, 12:37:43 pm
Niegrzeczne dzieci, zakaszajac porem?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Sierpień 12, 2006, 07:41:12 pm
NI !
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 19, 2006, 11:01:42 pm
Na TVN o 21.35 zacząło się A.I. Spielberg'a.

Piszę z opóźnieniem, ale po pierwsze film jest długi, a po drugie to trzy razy już były reklamy więc dużo nie straciliście ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 19, 2006, 11:55:34 pm
jak do końca nie obejrzycie to też imho nicnie stracicie :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 20, 2006, 09:44:27 am
Tyż racja ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Sierpień 20, 2006, 10:06:27 pm
Cytuj
jak do końca nie obejrzycie to też imho nicnie stracicie :)


Cytuj
Tyż racja Grin


Co też wygadujecie, pęłnię dramatycznego kiczu i mimowolnej  tragifarsy jakimi był ten film można doświadczyć wyłącznie po zobaczeniu zakończenia  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 20, 2006, 10:23:46 pm
Tyż racja  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 21, 2006, 02:09:05 am
Zaiste, kicz... Ostatnio wpadlo mi na dvd pare filmow Spilberga (czy jak mu tam...) i kazdy to kicz. Prostacki, albo propagandowy. Niby dobrze zrobiony, ale bez tego czegos, a za to pod sztance. Nawet bajke komputerowa skopal (Polar Expres). Park Jurajski: 3 czesci, a ja zupelnie nie widze roznic miedzy nimi. Jakby jeden film; te same watki, pomysly (a wlasciwie ich brak), te same sceny nawet :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Sierpień 21, 2006, 11:09:57 am
Cytuj
Ostatnio wpadlo mi na dvd pare filmow Spilberga (czy jak mu tam...) i kazdy to kicz.
Co do jego najnowszych produkcji to się zgodzę, ale warto pamiętać o takich, często kultowych, filmach jak: "Bliskie spotkania trzeciego stopnia", "Szczęki", "E.T.", seria z Indianą Jonsem, "Lista Schindlera", "Szeregowiec Ryan" czy nawet wspomniany "Jurassic Park" (ten pierwszy był naprawdę dobry, bo... był pierwszy - reszta to faktycznie duble tej części i wyglądają żałośnie). No cóż - ciężko przez całe życie robić dobre filmy. Zwłaszcza w Hollywood ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 21, 2006, 12:10:20 pm
Cytuj
No cóż - ciężko przez całe życie robić dobre filmy. Zwłaszcza w Hollywood ;)


Też mi usprawiedliwienie. A pffiiiii....
8)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 21, 2006, 12:13:36 pm
"Szczęki" rules. Nie pamiętałem, ze to on je nakręcił. I muzyka Williamsa.

Tu ty tu tu, Tu ty tu tu, Tu ty tu tu, Tu ty tu tu, Tu ty tu tu

AAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!!!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 21, 2006, 12:50:54 pm
Eeeeeeeeeeeeeeeeeeeee..... najfajniejszy z fajnych był gumowo-tekturowo-plastikowo-foliowy rekin ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 21, 2006, 02:28:32 pm
Przpraszam to szło tak:
Tu ty ty tu, Tu ty ty tu, Tu ty ty tu, Tu ty ty tu, Tu ty ty tu

A kto zgadnie co to za piosenka:

Tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu Dam-dam-Da-Dam-Dam
Tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu Dam-dam-Da-Dam-Dam

Czy ufoludki pomagały Goeringowi?
Czy Goebels pomagał w stworzeniu Hellboya?
Na te i inne pytania odpowiemy w następnej części Archiwum XX wieku.

Tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu Dam-dam-Da-Dam-Dam
Tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu-tu Dam-dam-Da-Dam-Dam

:D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 21, 2006, 04:22:52 pm
E.T. sie mnie niepodobywal (toz to baja), Szeregowiec i Lista to tania propaganda. Ale faktycznie Indiana byl super, Bliskie Spotkania nienajgorsze... Teraz Spielberg przypomina mi Kinga - brak pomyslow :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 21, 2006, 08:14:12 pm
Jak ktoś lubi gości z dredami, to na Polszmacie o 20.20 jest Predator dzisiaj ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 21, 2006, 08:24:45 pm
Polszmata... nie byłbym taki ostry w stosunku do tej stacji. Wiem, że ma słabą oprawę graficzną, a ich teleturnieje kojarzą mi się z zamkami z papieru i styropianu. Może to kiedyś poprawią, ale faktem jest, że zapracowali na swoja uwagę, szczególnie w latach 90 - tych.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 21, 2006, 08:56:56 pm
Drużyną A i McGyverem  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 21, 2006, 09:02:30 pm
Cytuj
Polszmata... nie byłbym taki ostry w stosunku do tej stacji. Wiem, że ma słabą oprawę graficzną, a ich teleturnieje kojarzą mi się z zamkami z papieru i styropianu. Może to kiedyś poprawią, ale faktem jest, że zapracowali na swoja uwagę, szczególnie w latach 90 - tych.


Moje podejście do całej instutucji zwanej popularnie telewizją jest dość chłodne i raczej negatywne. Nie było więc moim celem obrażenie dokładnie tej stacji. Nie ukrywam jednak, że ta nazwa przypadła mi jakoś do gustu.
Ale nie martw się o TVN nie ma lepszej opinii, że o rządowych kanałach nie wspomnę nawet ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Sierpień 21, 2006, 10:01:50 pm
Cytuj
E.T. sie mnie niepodobywal (toz to baja)
Nic dziwnego - to kino dla dzieci :) Jak byłem mniejszy to mi się podobało.

Co do "Szeregowca" - pewnie, że propaganda (jak większość filmów wojennych), ale jak zrobiona :o

"Liście" należy się z kolei uwaga za to, że był to jeden z pierwszych filmów, który nie przedstawiał zagłady ludzi w obozach po najprostszej linii, czyli Niemiec - zły, obozowicz - dobry. Teraz może się wydawać to banale, bo po Sielbergu Hollywood podchwyciło temat i wyprodukowało nieco filmów, często średniej jakości, o tej tematyce.

W "Szczękach" z kolei, Steven wcale nie chciał umieszczać tego tekturowego rekina. Groza miała być budowana wyłącznie na wypowiedziach bohaterów i tym, że coś tam się im zdaje. Niestety producenci postawili sprawę jasno - albo widz będzie mógł zobaczyć potwora, albo Steven nie zobaczy kasy ;D

Na koniec dodam, że jestem kompletnie nieobiektywny, gdyż jakiś czas temu bardzo sobie ceniłem twórczość tego Pana i tak mi już zostało (chociaż ostatnio nie nakręcił nic na czym bym nie przysypiał).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 22, 2006, 11:55:48 am
 A ja bardzo lubię Indianę Jonesa, ponieważ ,,nie dorosłem do swych lat..."
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: TYTAN w Sierpień 22, 2006, 12:01:13 pm
Cytuj
Jak ktoś lubi gości z dredami, to na Polszmacie o 20.20 jest Predator dzisiaj ;D



Łeee, przegapiłem, chociaż nie dziwota, zwykle potrafię znieść telewizję przez 10 do 15 min i tylko przed snem.

Świetny film i świetna muzyka by Alan Silvestri.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 22, 2006, 03:31:43 pm
Cytuj
A ja bardzo lubię Indianę Jonesa, ponieważ ,,nie dorosłem do swych lat..."

Ale nikt tu nie "ma Cie za nic, wiedz dobrzes nie zgadl" ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 22, 2006, 04:39:28 pm
Tak, wczoraj oglądałem Predatora... póki mogłem. Znam ten film na pamięć. Świetne kino akcji. Szkoda, że następne części były tak mizerne.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Sierpień 22, 2006, 04:51:08 pm
A ja pozostałych części nie widziałam...ale wygląda na to, że nic nie straciłam  ::)

Indianę Jonesa też darzę sympatią... z powodów osobistych 8)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: miazo w Sierpień 22, 2006, 11:27:03 pm
Nadmienię tylko, że w ostatnią sobotę można było w kinie zobaczyć "Poszukiwaczy zaginionej arki".

:P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 23, 2006, 09:00:34 am
Cytuj
Tak, wczoraj oglądałem Predatora... póki mogłem. Znam ten film na pamięć. Świetne kino akcji. Szkoda, że następne części były tak mizerne.
jak mialem gdzies tak 12 lat ogladalem go codziennie; ulubiona scena to ta gdzie ten czarny wycina las gatling gunem w momencie paniki

tak na marginesie to chyba na wikipedii w temacie o gatling gunie jest obliczone ile musialby wazyc jego plecak by takie cos sie udalo  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 23, 2006, 10:03:44 am
Bill Duke fajnie to zagrał. Nie wiem czy wiecie, ale Jesse Ventura (zapaśnik), który grał w tym filmie Blaine'a zdobył jakiś czas temu fotel gubernatora któregoś ze stanów, może Arni mu wtedy tego pozazdrościł i postanowił, że kiedyś też zostanie gubernatorem.;)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 23, 2006, 10:49:10 am
albo jak leca helikopterami i leci Great Balls of Fire!!!  8)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 23, 2006, 12:12:38 pm
To była inna piosenka. W scenach z początku filmu, kiedy lecą helikopterem na misję z magnetofonu puszczają sobie utwór: Long Tall Sally.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 23, 2006, 01:11:03 pm
indeed! pomieszalem z Top Gunem ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 26, 2006, 09:03:04 pm
 Kurczę panowie, widzę że Wy tu prawdziwymi specjalistami jesteście!

Ej dzi, tak z czystej ciekawości, to ile mniej więcej by ten plecak ważył? (Jakiego rzędu chociaż to wielkośc?)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 26, 2006, 09:56:38 pm
Jakies nierealne do uniesienia napewno ale nie pamietam nawet rzedu.

<szuka w wikipedii>

No dobra, wstyd jest  ;D Pomieszalem fakty.

Despite popular depictions of modern gatling guns (usually the M134 Minigun and variants thereof) as handheld weapons, such usage is technically impossible as the combined weight of the weapon and requisite ammunition is much too great for personal use.

For feasible combat use, a large ammunition supply is required; depending on the rate, several hundred to a thousand or more rounds could be necessary. Furthermore, the recoil is too forceful for a single person to handle. In the Arnold Schwarzenegger film Predator, Jesse Ventura's character had to be propped up during sequences where his M134 was fired, even though it had only blanks.

Another important factor is the power consumption of most modern systems. For instance, an M134 at maximum speed would require 130 A for its 28 V DC/115 V AC electric motor, the equivalent of a few car batteries.


Tak czy siak jest za ciezkie a ile dokladnie mozna obliczyc jesli jest masa pocisku (nie czytalem od nowa). ;) Dodatkowo by utrzymac sile odrzutu mimo strzelania slepakami musial byc podpierany.

Tu wszystko: http://en.wikipedia.org/wiki/Gatling_gun
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Sierpień 26, 2006, 11:30:49 pm
Odnośnie miniguna:
http://www.film.org.pl/prace/niesamowite_rekwizyty.html
oraz
http://www.kitsune.addr.com/Firearms/Machine-Guns/GE_XM214_Minigun.htm
Coś około 150 kg (z amunicją) - więc możliwe, ale dla piechura typu pan Pudzianowski :). Pozostaje jedynie problem odrzutu.


Z seriali dodam jeszcze Andromedę - która miała być kontynuacją "Star Treka" w dalekiej przyszłości (federacja a raczej wtedy unia w trzech galaktykach - pomysł twórcy star treka, ale za realizację zabrał się jego syn). Nie wiem czemu, ale później zmieniono trochę fabułę, aby nie nawiązywać zbytnio do star treka.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 28, 2006, 10:37:45 pm
Już niedługo minigun będzie do udźwignięcia przez przeciętnego żołnierza. Amerykanie budują już od dłuższego czasu kombinezon siłowy (to moja nazwa - jak ktoś zna właściwą nazwę to mnie skorygujcie), który umożliwi żołnierzowi na noszenie sporych ciężarów znacznie przekraczających jego własną wagę. Widziałem to jakiś czas temu na zdjęciach. To już nie SF, to już bardzo bardzo bliska przyszłość.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 29, 2006, 12:52:33 am
 Mogliby to nazwać egzoszkieletem ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 29, 2006, 09:13:12 am
Cytuj
Już niedługo minigun będzie do udźwignięcia przez przeciętnego żołnierza. Amerykanie budują już od dłuższego czasu kombinezon siłowy (to moja nazwa - jak ktoś zna właściwą nazwę to mnie skorygujcie), który umożliwi żołnierzowi na noszenie sporych ciężarów znacznie przekraczających jego własną wagę. Widziałem to jakiś czas temu na zdjęciach. To już nie SF, to już bardzo bardzo bliska przyszłość.
MASSIVE!!  :o

jak w grze jakiejs czy cos
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 29, 2006, 12:30:35 pm
Czytałem o tym. Masz na myśli egzoszkielety.
A policzyliście ile adrenaliny daje siły do trzymania miniguna?  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 29, 2006, 12:54:13 pm
Bez miesnia i kosci sily nie uzyskasz.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 29, 2006, 01:07:47 pm
a spójrz na arnolda :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 29, 2006, 01:39:49 pm
Cytuj
Bez miesnia i kosci sily nie uzyskasz.


Draco ma dużo racji, nawet przy małej masie mięśniowej można pod wpływem adrenaliny, choćby na krótką chwilę, przekroczyć swoje nominalne możliwości, i to w  bardzo znaczącym stopniu... Kto kiedykolwiek uciekał przed niedźwiedziem na drzewo, wie. (Ja nie uciekałem ale miałem inne przygody ::)  )

Pozdrawiam

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Sierpień 29, 2006, 01:50:01 pm
Cytuj
Draco ma dużo racji, nawet przy małej masie mięśniowej można pod wpływem adrenaliny, choćby na krótką chwilę, przekroczyć swoje nominalne możliwości...

a jednak, z mądrości zeszytów:
1. Gdyby nie szkielet, to człowiek byłby workiem z mięsem i ze smalcem.
i
2.   Szkielet utrzymuje nas na nogach. Gdyby nie było szkieletu, to mięso ciągle spadałoby na ziemię.

na  tym tle szczególnie mądrze i przemyślanie wygląda to rozwiązanie techniczne, jakim obdarzył nas Stwórca:
3. Kości człowieka są połączone łokciami do kolan.

Genialna kopalnia tego wszystkiego tu: http://leksykot.top.hell.pl/jenzyk/lapsusy/zeszyty/index

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 29, 2006, 01:58:27 pm
"normalny" czlowiek uzywa ok 20% potencjalu swoich miesni (nerwowo wzbudza tyle wlókien), ciezarowcy i mistrzowie sportow silowych ok 80%, zaklada sie ze w sytuacjach skrajnego zagrozenia uzywa sie okolo 100%, wiecej sie nie da
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 29, 2006, 03:22:54 pm
i jest to jak napisałeś 5 razy więcej niż normalnie :)
Pewien mnich wyniósł owłasnych siłach z płonącego kościoła obraz o masie 200 kg. Katolicy uważaja to za cud.

mnich mówił, że obraz wydawał mu sie być lekkim jak piórko
:o
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Sierpień 29, 2006, 03:32:54 pm
tak, tylko 5 razy wiecej, z Twojego posta to nie wynikalo, moj ponizej temu nie zaprzeczal; tak czy siak to miesien podnosi
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 29, 2006, 03:46:24 pm
aż 5 razy  :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 29, 2006, 04:26:08 pm
Nie da sie tak latwo przeliczyc sily miesnia i mozliwosci podnoszenia przez czlowieka ciezarow na procenty. Bardzo wazna jest technika, o treningu nie wspomne, koncentracja... Poza sila miesnia pozostaje tez kwestia wytrzymalosci przyczepow, sciegien, stawow.
Jako ciekawostke moge Wam rzec, ze cos w stylu egzoszkieletu jest w zastosowaniu w trojboju silowym (przysiad, martwy ciag, wyciskanie na lawce). Zawodnik jest ubierany do przysiadu w kostium ze sztywnego i mocnego materialu, kolana ma obwiazane elastycznymi bandazami, plecy usztywnione pasem. Ktos kto bez sprzetu przysiada 250 kg. Ze sprzetem (jak potrafi) moze przysiasc 320-330. Gdyby te "kubraczki" byly szyte inaczej, a bandaze dluzsze, dawalyby jeszcze wiecej. Obecny rekord w przysiadzie wszechwag to zdaje sie 540 kg, wiec czymze jest marne 200 kg obrazu na plecach mnicha ;) Tyle ze chodzic nawet, sie w tym nie da...
Co do adrenaliny: pomaga bardzo, choc w sytuacjach ekstremalnych nie tylko jej efekt chemiczny daje takie mozliwosci. To takze wplyw umyslu na cialo.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 29, 2006, 05:23:47 pm
Dzięki za sprostowanie. Rzeczywiście właściwa nazwa to egzoszkielet. Przeszukałem Internet, ale niestety nie znalazłem zdjęcia, które kiedyś widziałem w prasie. Natomiast przy okazji szperania znalazłem inną polską nazwę na egzoszkielet: pancerz wspomagany.

Poniżej zdjęcie jednego z egzoszkieletów dla US. Army:

(http://www.hrvatski-vojnik.hr/hrvatski-vojnik/0772006/bpictures/egzoskeleton_Berkeley.jpg)


Jeszcze trochę i niedługo pewnie wprowadzą do produkcji chyba najbardziej niesamowitą broń ciężką dla piechoty.
Jeśli pamiętacie SmartGun'a z Aliens to wiecie o czym mówię.

PS.
Niesamowite jak ludzkości szybko idą prace na narzędziami destrukcji. ;)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 29, 2006, 05:24:51 pm
Cytuj
czymze jest marne 200 kg obrazu na plecach mnicha ;)


to podnieś






tyle








to











pagadmy...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 29, 2006, 05:31:09 pm
Jeszcze jeden przykład:

http://www.mindfully.org/Technology/2004/BLEEX-Exoskeleton11mar04.htm

Tu można też zobaczyć filmiki z testów:
http://bleex.me.berkeley.edu/bleex.htm

Ten bardziej przypomina to co kiedyś widziałem - zdaje się, że w Świecie Techniki... ale nie jestem pewien.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Sierpień 29, 2006, 05:43:24 pm
Cytuj
Ten bardziej przypomina to co kiedyś widziałem...
Niezłe. A mi sie przypomina ten z Nostromo...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 29, 2006, 05:52:59 pm
Cytuj
Niezłe. A mi sie przypomina ten z Nostromo...
 


Niestety na Nostromo nie było żadnego urządzenia tego typu. Zdaje się, że chodziło Ci o Power Loader'a  z Aliens. Statek ekspedycji wojskowej z Aliens natomiast nazywał się USCM Sulaco.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Sierpień 29, 2006, 06:00:36 pm
Cytuj

Niestety na Nostromo nie było żadnego urządzenia tego typu.
Hm, widocznie mam zaniki. Wydawało mi się, że ta babka właziła do środka takiego na żółto-czarno w skośne pasy pomalowanego wielkiego robota a nad głową migała jej pomarańczowa lampka (kogut) i dała wycisk temu zaślinionemu przyjemniaczkowi. A potem omało nie wpadła do jakiegoś pionowego szybu...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 29, 2006, 06:05:24 pm
Cytuj
Hm, widocznie mam zaniki. Wydawało mi się, że ta babka właziła do środka takiego na żółto-czarno w skośne pasy pomalowanego wielkiego robota a nad głową migała jej pomarańczowa lampka (kogut) i dała wycisk temu zaślinionemu przyjemniaczkowi. A potem omało nie wpadła do jakiegoś pionowego szybu...


No i dobrze Ci się kojarzy.. tylko pomieszał Ci się czas akcji. Ten słynny żółto-czarny bot to Power Loader. USCM Sulaco posiadał dwa takie boty, podobnie jak dwa Drop Shipy.

Yeah!!! Let's roooooock......

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Sierpień 29, 2006, 06:07:36 pm
Cytuj
No i dobrze Ci się kojarzy.. tylko pomieszał Ci się czas akcji.
Uff! A więc jednak czasem te dwie szare komórki które jeszcze mam stykają sie ze sobą... ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 29, 2006, 06:15:53 pm
Cytuj
Uff! A więc jednak czasem te dwie szare komórki które jeszcze mam stykają sie ze sobą... ;D



Nie martw się maziek. Już niedługo wejdzie do sprzedaży jakiś Mind & Memory Improver v.1.0. Wszystko będzie ok... zobaczysz. ;D

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: TYTAN w Sierpień 29, 2006, 06:17:08 pm
Jak widać wszelkie wojny generują postęp.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Sierpień 29, 2006, 06:33:45 pm
Cytuj
Już niedługo wejdzie do sprzedaży jakiś Mind & Memory Improver v.1.0.
Podstawowy składnik tego przyszłościowego środka mam w zapasie w piwniczce, sęk w tym, że dawki muszę stale zwiększać...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Sierpień 29, 2006, 10:42:43 pm
Obejrzałem ten filmik z egzoszkieletem i tak sobie myślę, że w tym ogromnym plecaku który ten żołnierz dźwiga, to jest akumulator do napędzania tej całej maszynerii  ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 30, 2006, 12:35:55 am
jak już ma taki jebudupnik to mu i można całą zbroję dokoptować, niezniszczalnego Boba Fetta z niego zrobić, chyba, ze se araby lasera kupią zamiast kałaszków  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 30, 2006, 12:56:22 am
Cytuj

to podnieś






tyle








to











pagadmy...

No to mozemy pogadac, bo tyle dzwigalem jak mialem 18 lat :-*
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 30, 2006, 01:15:41 am
i co biegałeś z nim po kościele.
:D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Sierpień 30, 2006, 03:12:30 am
No, a "(...) ogniste anioly upadaly, wsrod huku poteznych grzmotow, a ognie piekielne plonely wokol"
Niestety te chwile zostana stracone w czasie, jak lzy w deszczu...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 30, 2006, 09:55:51 am
Cytuj

No i dobrze Ci się kojarzy.. tylko pomieszał Ci się czas akcji. Ten słynny żółto-czarny bot to Power Loader. USCM Sulaco posiadał dwa takie boty, podobnie jak dwa Drop Shipy.

Yeah!!! Let's roooooock......

CU
Deck


A to jest USCM czy USMC? Bo do USMC to jakoś mi pasuje United States Marine Corps, ale do USCM t o już nic... ? Hę?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Sierpień 30, 2006, 10:48:08 am
Cytuj

 A to jest USCM czy USMC? Bo do USMC to jakoś mi pasuje United States Marine Corps, ale do USCM t o już nic... ? Hę?



Tak. USMC to United States Marine Corp. Taki skrót stosuje się dzisiaj.

W Aliens mamy USCM = United States Colonial Marine.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Sokratoides w Sierpień 30, 2006, 01:51:35 pm
A może... Universal Satanic Consument Mercenary  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Sierpień 30, 2006, 02:19:34 pm
Cytuj
Universal Satanic Consument Mercenary
Uni Sznapps Consument Mercenary
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Wrzesień 16, 2006, 04:57:52 pm
Ja propopnuję w przyszłości "Źródło" (zwiastun - onet lub inne). Niestety filmów czysto sci-fi nie widzę wśród nowych zwiastunów, chyba że Transformers w 2007, jesli ktoś lubi inteligentne roboty i uwielbia Optimusa Prime :)

P.S. Na onecie "Mistrz i Małgorzata" to sci-fi - w mordkę jeża - to jest skandal!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 16, 2006, 10:33:58 pm
Cytuj
Transformers w 2007, jesli ktoś lubi inteligentne roboty i uwielbia Optimusa Prime

 Hmm. Czy ich 'inteligentność' polega na tym, że potrafią przemienić się z garbusa w helikopter, czy coś w tym guście?

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Wrzesień 17, 2006, 09:20:12 pm
Tak Terminusie, ale też to, że roboty reprezentują róznego rodzaju archetypy. Postawy jakie przymujemy w życiu wobec zagrożenia. Są ilustracją dosłowną tego, jaki człowiek może być "ślepy" lub jaki może być dzielny wobec przeciwności losu. To i wiele innych prostych, ale ważnych refleksji budzą w moim umyśle te sympatyczne roboty, ktore towarzyszą naszej kulturze od kilkudziesięciu lat.

Myślę, że ten film ma potencjał, o ile ekipa Spielberga nie przedobrzy.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 17, 2006, 10:42:42 pm
 Chcesz zatem powiedzieć, że to Spielberg się tym ma zamiar zająć? Uhuhu... no no no...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Wrzesień 19, 2006, 11:37:50 pm
Dokładnie, ale mam raczej na myśli raczej udział pośredni poprzez jego sprawdzonych ludzi (udziału bezpośredniego nie wykluczam) i współtworzenie filmu z Industrial Light and Magic, który będzie odpowiadać za efekty specjalne.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 19, 2006, 11:58:02 pm
 Aha. No, to niestety w takim razie nie jest gwarancją niczego ambitnego. ILM zrobił efekty do wszystkiego, co się ostatnio robi ciekawego technicznie ::) A jak wiemy, w tej grupie 1/150 filmów... a zresztą, co będę biadolił, zobaczymy.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Wrzesień 26, 2006, 11:27:56 pm
Właśnie. Dajmy szansę, dajmy szansę...

Chociaż ostatnio Spielberg to nie znaczek jakości (Parki Jurajskie i A.I. - różnie oceniane).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Wrzesień 27, 2006, 12:06:29 pm
A co on takiego zrobił ostatnio, że przypinasz mu znaczek jakości?

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Wrzesień 29, 2006, 08:22:17 pm
Sobota, 30.09.2006, 23:10, TVP2 "Equilibrium".
Opis w "Gazecie telewizyjnej" (nie chce mi się przepisywać :) nawet fragmentów ) brzmiał zachęcająco.

Ktoś z Was widział? Warto?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Wrzesień 29, 2006, 09:57:21 pm
Sam pomysł nie jest zły. Realizacja w stylu "Matrixowym", ale dużo gorsza. Była tam nawet jedna scena która mi się podobała. Jak nie masz nic innego do roboty to możesz obejrzeć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 29, 2006, 10:03:57 pm
 Popieram kolegę przedmówce i zgłaszam formalny wniosek do przewodniczącego zebrania o ustawienie kubeczka ze słonymi paluszkami bliżej mnie.

Film mi się 'obił o oczy' (brr... ), pamiętam że stwierdziłem, że nie najgorszy, myślę, ze na pewno czasu nie zmarnujesz. Z drugiej strony nic superextra madafaka wybitnego, ale nie jest to kicha na pewno.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Październik 01, 2006, 12:43:43 am
oglądaś ktoś "Przez Ciemne zwierciadło"?
Ja tylko czytałem, ale z opini na internecie:
"Czytałeś, nie oglądaj. Nie czytałeś, przeczytaj odpowiedz
            
Jak to w adaptacji powieści wprowadzono kilka zmian, tyle,że tutejsze zmiany niczemu nie służą, np.
- niepełnoletnią Donnę zagrała 37-letnia Winona
- w roli bardzo brzydkiego głownego bohatera obsadzono Keanu Reavesa, ze względu, na którego urode film zobaczy, jak przypuszczam, przynajmniej połowa żeńskiej publiczności
-z dwóch postaci bardzo zabawnych i sporo wnoszacych do przesłania, stworzono jedną
-pomieszano chronologię
-zmieniono dialog Donny z gościem z Nowej Drogi, co zmienia przesłanie
(w powieści wydżwiek tego dialogu jest taki, że prawo wykorzystuje nieświadomych ludzi, podobnie jak bezprawie, w filmie, iż dla dobra ogółu trzeba czasem poświęcić jednostkę-szkoda, że nie puszczono do tego jeszcze hymnu narodowego i nie zamachano amerykańską flagą).
Zatem, jak w temacie"

Chciałem sie upewnić, czy warto nie - oglądać :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Październik 01, 2006, 05:53:52 pm
Cytuj
Sam pomysł nie jest zły. Realizacja w stylu "Matrixowym", ale dużo gorsza. Była tam nawet jedna scena która mi się podobała. Jak nie masz nic innego do roboty to możesz obejrzeć.

Cytuj
Popieram kolegę przedmówce i zgłaszam formalny wniosek do przewodniczącego zebrania o ustawienie kubeczka ze słonymi paluszkami bliżej mnie.

Film mi się 'obił o oczy' (brr... ), pamiętam że stwierdziłem, że nie najgorszy, myślę, ze na pewno czasu nie zmarnujesz. Z drugiej strony nic superextra madafaka wybitnego, ale nie jest to kicha na pewno.

Dzięki za opinie.

Nagrałem (23 to trochę późno ::) ). Obejrzę, jak będę miał czas i ochotę  (czyli zapewne nieprędko  :) ).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 02, 2006, 12:53:02 pm
 No patrz, a ja nawet miałem okazję zobaczyć spore fragmenty Equilibrium. No cóż, mocne reminescencje z z Matriksem i 1984 (do tego drugiego się nie umywa), jest to niestety nic więcej niż po prostu amerykańska kaszanka, która jest pełna sprzeczności - porusza sprawy ważkie, a kończy się dosyć banalnie, jest miejscami poważna - jeśli chodzi o dotykaną materię (system totalitarny, rola uczuć w życiu człowieka) oraz ilość naprawdę poruszających scen (vide scena egzekucji, motyw psa) - a z drugiej strony bywa absurdalna w momentach tzw. akcji. No bo kiedy jeden kolo, uzbrojony w dwa pistolety atomatyczne, kasuje około czterdziestu gości uzbrojonych w karabiny - dokonuje tego walcząc ze wszystkimi naraz w średniej wielkości pomieszczeniu nie umożliwiającym mu ukrycia się choćby na chwilę przed ich ogniem, to ja już słyszę miauczenie kota Schrodingera, i widzę jak zza filarów wylatują wróżki i krasnale z garnkami pełnymi złota. (Jeśli ten tekst wydaje się niejasny, proszę rzucić okiem na scenę w Cyberiadzie gdzie Klapaucjusz w Smokach Prawdopodobieństwa stosuje do smoczycy unieprawdopodobniacz, czy jakieś tam inne antysmocze urządzenie.)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: TYTAN w Październik 02, 2006, 02:47:21 pm
Zarówno w Equilibrim jak i w Majtriksiie odradza się modna w latach 70, pseudo kung [ch8211] fu [ch8211] mania, czyli super goście wykonujący skoki, piruety i salta, machają kończynami by nokautować stada wrogich agentów. Z tą różnicą że teraz technologia pozwala na większe fajerwerki wizualne i jest wtedy pojedynek bardziej druzgoczący, wybuchowy a nawet w zwolnionym tąpie.

A teraz poważniej. Eqilibrim odnosi się do faszyzmu powiązanego z orientalną szkołą doskonalenia ciała wyzbytego emocji, czystość ciała, brak współczucia, nieomylność, brak wątpliwości,  które, jak można w tym filmie zobaczyć pozwalają na załatwienie wielu rywali na raz. Ale poddaje się jednak emocjom  i przegrywa a ta przegrana, to tak naprawdę wygrana i taaaaaak dalej, eeeeeeee.

Ogólnie nic wybitnego moim zdaniem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Październik 02, 2006, 07:07:02 pm
No ja też to raz oglądałem i zasadniczo nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Historyjka jest raczej stara jak świat- jacyś fanatycy stworzyli społeczeństwo, w którym wszystkim miało być dobrze, ale jednak nie wszystkim było dobrze, więc przyszedł taki jeden koleś i ich zabił. No i mamy jeszcze dodatkowo morał, że (nie wiadomo dlaczego) wszystkie ludzkie cechy są cacy, a nieludzkie be. To już znamy doskonale. Generalnie sęk nie tkwi w tym, że film porusza błahe sprawy- bo dotyka on w rzeczywistości problemów całkiem ważkich (albo raczej- ociera się o nie), tylko że czyni to w sposób zupełnie łopatologiczny i sprowadzający wszystko do zwykłej rozwalanki. Przy tym tak zwane sceny akcji są tak porywające i dynamiczne, że można przy nich zasnąć. W sumie podobne jak w Matriksie, tylko że bez jakichś nowatorskich efektów wizualnych (bullet time i te takie) i ogólnie jakoś bez finezji. Osobiście zdecydowanie wolę Matriksa.          
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 03, 2006, 02:28:19 pm
Equilibrium jest po prostu filmem słabym. Osobiście bolał mnie związek wizualny z Matriksem. Zdaje sobie sprawę z tego, że Matrix wprowadził pewien trend w realizacji widowiskowych walk, ale jest to przede wszystkim wyróżnik Matriksa a nie innych filmów. Osłodą całego Equilibrium jest tylko Christian Bale. Widział ktoś może Mechanika? Bo przymierzam się do obejrzenia...

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Edredon w Październik 03, 2006, 03:40:23 pm
Cytuj
No i mamy jeszcze dodatkowo morał, że (nie wiadomo dlaczego) wszystkie ludzkie cechy są cacy, a nieludzkie be.     
Powyższy problem, jak go tu ująłeś, jest ciekawy, hmmmmm :-?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 03, 2006, 03:53:28 pm
 Mechanika nie (ubolewam) ale jak chodzi o Bale'a to widziałem nowego nietoperza (Batman:Początek) i świetnie się bawiłem, uważam że to w kategorii filmu komiksowego (i tylko w niej) film b. dobry, a Bale popisowy...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Październik 04, 2006, 10:15:55 am
Cytuj
Matrix wprowadził pewien trend w realizacji widowiskowych walk, ale jest to przede wszystkim wyróżnik Matriksa a nie innych filmów.

Pierwszym wysokonakładowym filmem, który pokazał taki styl walk był nie "Matrix", a "Blade - wieczny łowca". "Matrix" jest tu wtórny zresztąnie tylko pod względem samego ukazania walki, ale również w stylistyce postaci, a także zapożyczaniu niektórych scen. Taki jednak sposób nakręcenia akcji (w mniejszym, bądź większym stopniu) można spotkać jednak w wielu starszych filmach SF klasy B, z tą jednak różnicom, że ze względu na mniejsze budrzety, oraz słabsze możliwości techniczne nie są one tak widowiskowe. Pisząc to mam właśnie przed oczami scenę z gniotowatego "Nemezis", z początku lat 90, a w którym grupa cyborgów w ciemnych długich płaszczach i okularach przeciwsłonecznych (znajomo), urządziła sobie strzelaninę w jakimś wilopiętrowym drewnianym budynku, przeskakując z pomieszczenia do pomieszczenia i z piętra na pietro przebijająć ściany i sufity po uprzednim naszpikowaniu ich ołowiem.
Ale co tam, Kopernik podobnież swoje najsłynniejsze dzieło przepisał od kogo innego, a sława spadła na niego. Z analogiczny los spotkał jego pracę z ekonomii, a więc ktośją od niego przepisał i zdobył sławę.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 04, 2006, 11:02:34 am
Tak, rzeczywiście... Blade był pierwszy... chociaż nigdy nie potrafiłem obejrzeć więcej niż 15 minut tego filmu.


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: TYTAN w Październik 04, 2006, 11:16:44 am
Ja jednak cenię Matrixa, szczególnie jego pierwszą część, za koncepcję fabularną w której rzeczywistość nie jest realna lecz generowana przez komputer. Jest to swego rodzaju stan schizmy, całkowita zmiana postrzegania prawdy, spisek maszyny myślącej. Nawiązanie do sztucznej inteligencji jak i wielowarstwowej struktury społecznej gdzie ogół trzymany jest w stanie prawdy kreowanej medialnie i politycznie, wszystko to doprawione szczyptą orientalnych sztuk walki jak i buddyjską wiarą w wyższości psychiki nad materią. Poza tym dynamiczna akcja, nagie kobiety, szybkie samochody, twardziele. Upss. Nie było nagich kobiet  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 04, 2006, 11:49:26 am
Tu jest fajne zestawienie topowych filmów s-f, jak ktoś chce luki pouzupełniać, na które przypadkiem trafiłem...

http://www.astropix.com/HTML/L_STORY/STARLIST/TOP25SF.HTM
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 04, 2006, 12:08:55 pm
Blade Runner jest na pierwszym miejscu... reszta może być w dowolnej kolejności.... heheheh


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 04, 2006, 12:37:58 pm
Cytuj
Ja jednak cenię Matrixa, szczególnie jego pierwszą część, za koncepcję fabularną w której rzeczywistość nie jest realna lecz generowana przez komputer.
Ja za to samo bardzo ich nie cenie, w takim oto kontekście, ze zapozyczyli to - co tam zapożyczyli: bezczelnie zerżnęli! - z Pana Lema (kongres futurologiczny!) i nie raczyli w napisach końcowych napomknąć! Wstyd.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Październik 04, 2006, 12:59:04 pm
http://www.astropix.com/HTML/L_STORY/STARLIST/TOP25SF.HTM[/quote]

Nazywanie "Dr Strangelove" filmem SF można by nazwać "dużym semantycznym nadużyciem".
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Październik 04, 2006, 01:28:33 pm
Cytuj
Ja za to samo bardzo ich nie cenie, w takim oto kontekście, ze zapozyczyli to - co tam zapożyczyli: bezczelnie zerżnęli! - z Pana Lema (kongres futurologiczny!) i nie raczyli w napisach końcowych napomknąć! Wstyd.
Wydaje mi się, że bracia Wachowscy to nie z tych co czytają Lema, więc możliwe że wpadli na ten pomysł sami. Ciężko teraz czegoś nie powielić zupełnie nie zdając sobie sprawy, że tak się właśnie czyni.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: TYTAN w Październik 04, 2006, 02:16:34 pm
Brakuje na tej liście Pamięci Absolutnej.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 04, 2006, 02:24:08 pm
 Ja bym dołączył także Powrót do przyszłosci oraz Pana Kleksa w kosmosie ze wskazaniem na tego ostatniego... bez tego to po prostu obraza majestatu.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 04, 2006, 02:28:36 pm
Umm, Terminusie, jaką masz okrągłą liczbę postów... Back to the future jest na liście, jeno się do 25 nie załapał (zgadzam się z Tobą, ze to błąd) a mi brakuje Short Circuit czyli krótkiego spięcia... to duzy błąd...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 04, 2006, 02:34:10 pm
Dajcie spokój... przecież ta lista ma wiele niedociągnięć. Co Wy na to by powstała nasza własna lista? Przecież mamy w nowym forum opcję sondy. Możnaby głosować.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 04, 2006, 02:40:08 pm
Jestem za. Wszelkie listy są mile widziane. Np. Macierewicza ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Październik 04, 2006, 03:12:41 pm
Ja natomiat mam taką myśl, że skoro z forum wydzielono Hyde Park i Akademię Lemologiczną, to może wydzielić by też dyskusje o filmach i dyskutowań w stylu Jeden film=jeden wątek, bo obecny wątek filmowy rozrósł się do absurdalnych rozmiarów i przecytanie go jest poprostu niewykonalne. Wszyscy mogliby skopiować tam co wspanialsze swoje wybuchy erudycji, a cały obecny majdan by się zamknęło. Co wy na to, może zrobimy sondęna ten temat?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 04, 2006, 03:20:21 pm
Jestem za. Ten wątek jest zbyt długi, ale nie pakujmy go do Hyde Parku - ja do Hyde Parku w ogóle nie zaglądam. Może jakiś odrębny folder...

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Październik 04, 2006, 03:41:33 pm
Tak właśnie to widzę - folder zatytułowany "filmy SF" (lub jakkoś tak), w którym można by toczyć w oddzielmych tematach dyskusje o różnych filmach, można by tam przenieść też bierzący wątek, tyle, że zamknięty i inne wątki o tej tematyce (chyba jeszcze coś tam było).

Założyłem ankietę na ten temat.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Październik 08, 2006, 09:14:52 pm
Ostatnio oglądałem film "Cela". Wcześniej nie miałem przyjemności zapoznać się z tym tytułem, więc z przyjemnością ogładałem go w nocy na programie tvn w piątek 6 X.

Ze względu na problematykę, którą porusza, można go zlaiczyć do gatunku sci-fi. Film ma wiele walorów, w tym:
- świetną kolorystykę,
- interesujący temat,
- trochę treści psychologicznych,
- sposób prezentacji kontrastu łagodność - brutalność,
- Jennifer Lopez :).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Październik 09, 2006, 09:22:15 am
Szcególnie ten ostatni walor zasługuje na uwagę::)

P.S. Wybacz Kru, ale nie mogłam się powstrzymać...tak z rana ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 09, 2006, 02:43:56 pm
moim zdaniem dosc wazny argument, swietna kreacja, fantastyczne stroje (nic innego z tego filmu nie pamietam)
(http://us.ent2.yimg.com/musicfinder.yahoo.com/images/yahoo/new_line/the_cell/jlopezcell2.jpg)
(http://www.askmen.com/toys/movies/pictures/35_movies_.jpg)(http://www.cinefile.biz/cell2.jpg)(http://aolshop.com/media/coverart/dvd/cov150/drt000/t087/t08748fzbnl.jpg)
(http://dvds.hitflip.de/dvd/the_cell_205.jpg)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 09, 2006, 03:25:57 pm
 Uuu fajna laleczka. I to jest ta cała Lopez? Ehm. Powiedzmy, że nie czuję wielkiej potrzeby obejrzenia tego filmu...

Widział kto odcinek SouthParku nt. mrs. Lopezz? I jej romansu z Affleckiem Benem? Ożesz, to bylo coś.
Śpiewała tam takiego hiciora:

Don't get fooled by all my money
I still love taco-flavoured kisses, honey
come fulfill all my wishes with your taco-flavoured kisses

ref.
Taco-taco. Burito Buritto, taco taco.


Albo było coś takiego:
Come let's make a run for the border
I'v gotta hunger only tacos can stop!
Do you remember what ya gotta order?
Three tacos, two tostatos and a soda pop!

Baby let's make a run for the border
If you pay I'll take off my top
Do you remember what you have to order?
Three tacos two tostatos and a soda pop!
(Yea, and don't forget a hot sauce, CHOLO ;) )


Tak, jak jej nie kochać.
Dodam, że to Eric Cartman takie teksty zapodawał udając J.Lopez.
A oto dowód.


Miłego dnia :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 09, 2006, 03:54:18 pm
Czyli white power mowisz i republikanie gorą?
Ostro...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Październik 09, 2006, 05:37:03 pm
Cytuj
moim zdaniem dosc wazny argument, swietna kreacja, fantastyczne stroje (nic innego z tego filmu nie pamietam)


A ja właśnie ze względu na ten "argument" filmu nie oglądałem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 09, 2006, 06:27:57 pm
Cytuj
Czyli white power mowisz i republikanie gorą?
Ostro...

 Co to, do mnie? Żartujesz sobie?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 09, 2006, 07:40:25 pm
Cytuj
Cytuj
Czyli white power mowisz i republikanie gorą?
Ostro...

 Co to, do mnie? Żartujesz sobie?
Dokladnie taki jest wydzwiek przytoczonej piosenki. Nabijanie sie z latynosow, jakze popularne w USA.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Październik 09, 2006, 09:24:50 pm
Ale w "South Park" nabijają się ze wszystkich, nawet z siebie samych. Każdy ma jakieś zabawne przywary. Nie ma co przesadzać z polityczną poprawnością - to mało kreatywne i nudne.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Październik 09, 2006, 10:04:47 pm
Nie ma sprawy Rachel. Służę uprzejmie ;).


"South Park" naśmiewa się z wielu świętości, ale nie czyni tego w sposób tzw. uliczny. Mam na myśli, że podkreśla subiektywność tych uwag i ogólnie ośmiesza stereotypy (właśnie szczególnie postać Cartmana - typowy człowiek, który wszędzie widzi szablon danej rasy, biednych ludzi etc.).


Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 09, 2006, 11:19:23 pm
Cytuj
Ale w "South Park" nabijają się ze wszystkich, nawet z siebie samych. Każdy ma jakieś zabawne przywary. Nie ma co przesadzać z polityczną poprawnością - to mało kreatywne i nudne.
Zrozumialem ze skoro Terminus wybral sobie akurat ten fragment to sie z nim zgadza.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Październik 09, 2006, 11:26:34 pm
No tak, zaraz się zacznie palenie kukieł Terminusa...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 10, 2006, 02:13:46 pm
Cytuj
Cytuj
Ale w "South Park" nabijają się ze wszystkich, nawet z siebie samych. Każdy ma jakieś zabawne przywary. Nie ma co przesadzać z polityczną poprawnością - to mało kreatywne i nudne.
Zrozumialem ze skoro Terminus wybral sobie akurat ten fragment to sie z nim zgadza.


 No to źle zrozumiałeś. Przykro mi z tego powodu, bo po kim jak po kim, ale po Tobie nie spodziewałbym się takiej powierzchowności i pochopności osądów.
Jestem zarówno przeciwnikiem wszelakiego rasizmu, jak i republikanów, jeśli konkretnie chcesz wiedzieć. A hasło white power uznaję tylko wtedy, gdy szukam w kuchni cukru. Robienie takich insynuacji przez Ciebie jest nie tylko bezpodstawne, ale nawet obraźliwe.

Przytoczyłem fragment pioseneczki, śpiewanej w komediowym stylu przez dziewięcioletnie dziecko, którym jest Eric Cartman w Southparku. Cartman celowo jest przedstawiony jako rasista, antysemita, osoba apodyktyczna, aspołeczna itp. jednym słowem uosobienie wszystkich negatywnych cech ludzkości. Celem takiego przedstawienia jest właśnie deprecjonowanie tych postaw. Jeśli ktoś coś takiego, tak jak to ja zrobiłem, przytacza, to wyłacznie dlatego, że jest to komiczne.


Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 10, 2006, 02:33:15 pm
Teraz wszystko jasne. Zle zrozumialem przytoczony fragment.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Październik 10, 2006, 10:27:42 pm
Cytuj
Cartman celowo jest przedstawiony jako rasista, antysemita, osoba apodyktyczna, aspołeczna itp. jednym słowem uosobienie wszystkich negatywnych cech ludzkości.
Co ciekawe to chyba najfajniejsza postać w tej bajce :) Może ze względu na szczerość.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 10, 2006, 11:11:43 pm
Kurcze Falcor, ale Ty odważny jesteś, że coś TERAZ w tym wątku napisałeś. Ja to bym sie bał, bo atmosfera bracie ciężka tak, jak przy rozbrajaniu bomby atomowej. Ręka drgnie i sru wszystko do nieba! ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Październik 11, 2006, 01:25:09 am
Widze, ze wielu z Was lubi South Park. Niezle jest, trza przyznac. A skoro lubicie S.P., to koniecznie polecam Family Guy. Wg. mnie znacznie lepszy, jak nie przymierzajac Jas Fasola (South Park) do Monthy Pythona (Family Guy).
A z tym rasizmem, to ogolna jakas schiza nastala. Przede wszystkim biednym bialasom zostalo wmowione, ze co do jednego sa rasistami. Teraz biedaki boja sie prawidlowo opisywac rzeczywistosc; okazalo sie, ze pastor King nie byl murzynem, ani czarnym on byl Afroamerykaninem...
Ja siedze teraz w Anglii, mozna tu bezkarnie nazwac kogos: Wanker, Bugger, Bitch, Whore..., ale sproboj czarnego nazwac Nigga, brazowego Terrorist... juz po tobie! Podobnie na katolikow, protestantow mozna jechac bezkarnie, ale muzulmanie, Zydzi to swiete krowy. Moj kuzyn prowadzi pub i kiedy ktos zachowuje sie nieodpowiednio, mozna go zbardowac i nie ma wstepu do pubu. Ale tylko jesli jest bialy. Czarnego, brazowego nie wolno, bo zaraz wyplywa kwestia rasowa, z gory przegrana, jesli dochodzi do rozstrzygniec prawnych.
Ja oczywiscie nie jestem rasista, ale z powodu obecnej mody musze to wyraznie zaznaczyc  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 11, 2006, 09:18:29 am
W Stanach wyrazniejszy podzial geograficzny jest...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Październik 11, 2006, 10:18:33 am
Jeszcze na studiach, żartowaliśmy z kumplami na stancji, że jeśli jesteś niepełnosprawną murzynką, o skłonnościach homoseksualnych, z żydowskimi korzeniami, to nikt cię nie ruszy - każda ewentualna rozprawa w sądzie jest twoja ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Październik 11, 2006, 12:38:57 pm
Kto mi zmodyfikowal posta?  :o
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 11, 2006, 08:46:51 pm
Przy takiej rozmowie ciśnie mi się na klawiaturę taki oto tekst:

Darth Vader to najczarniejszy z czarnych charakterów. Lecz pod czarną maską kryje się, jak wiemy, najzwyklejszy białas!  Otóż ma to dowodzić tego, że każdy czarny w głębi ducha pragnie być biały!!!!  ;D ;D ;D ;D ;D

PS.
Jakby ktoś nie zajarzył to tekst ten pochodzi z rewelacyjnego filmu "W pogoni za Amy" Kevina Smitha.
To tak dla rozładowania ciężkiej atmosfery, która tu zapanowała.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Październik 11, 2006, 10:29:36 pm
Cytuj
Kto mi zmodyfikowal posta?  :o


Ja nie modyfikowałem żadnych Twoich postów ostatnio... a co Ci się zmieniło w tym poście? I w którym?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 11, 2006, 10:42:04 pm
Cytuj
Otóż ma to dowodzić tego, że każdy czarny w głębi ducha pragnie być biały!!!!
To co mówisz to zwykłe odwracanie kota ogonem. Chodzi o to, że każdy białas, jak na przykład Vader, pragnie byc czarny!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Październik 11, 2006, 10:58:11 pm
Cytuj
Cytuj
Otóż ma to dowodzić tego, że każdy czarny w głębi ducha pragnie być biały!!!!
To co mówisz to zwykłe odwracanie kota ogonem. Chodzi o to, że każdy białas, jak na przykład Vader, pragnie byc czarny!

Rozumiem, już dlaczego Twój awatar ma czarne tło....  ;D ;D ;D ;D

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Październik 12, 2006, 07:12:12 pm
Cytuj
Kto mi zmodyfikowal posta?  :o

A to ciekawe, bo mi jakiś czas temu teżktośedytował, nie pamiętam niestety co to był za post.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Listopad 05, 2006, 02:04:26 pm
Znowu w nocy musialem ogladac film. Tym razem był to "Łowca snów". Film ukazuje walkę grupy przyjaciół z szarymi przeciwnościami losu. Nie powiem, ale bardziej podobał mi się niż A.I..
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Listopad 06, 2006, 12:55:28 am
Obejrzałem film A. Cuarona "Ludzkie dzieci". Mroczna historia niedalekiej przyszłości. Akcja rozgrywa się w roku 2027, ale już od ponad 18 lat (czyli od roku ~ 2009) nie rodzą się żadne dzieci. Widzimy społeczeństwo bez przyszłości. Można sobie dośpiewać jakie tam panują nastroje.
Raziły mnie trochę wulgaryzmy jakich jednak, mimo wszystko, dotychczas nie spotykałem w tłumaczeniach. Widać już taka kultura zaczyna dominować.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 06, 2006, 08:14:11 am
A cos wiecej o filmie? Fajny, niefajny?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 06, 2006, 11:09:46 am
Cytuj
Raziły mnie trochę wulgaryzmy jakich jednak, mimo wszystko, dotychczas nie spotykałem w tłumaczeniach. Widać już taka kultura zaczyna dominować.

Hehehehe.... jak jadę autobusem i z przymusu słucham dialogów ( dialog, to chyba za dużo powiedziane, ale niech już będzie) teraźniejszych nastolatków, to mam takie same odczucia. To filmu SF nie trzeba kręcić, aby się wulgaryzmów nasłuchać ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Listopad 07, 2006, 03:04:01 am
Cytuj
To filmu SF nie trzeba kręcić, aby się wulgaryzmów nasłuchać ::)
Ale jak ja mam płacić pieniądze po to żeby słuchać jak rzucają najgorszą łaciną, to ja dziękuję :)

Natomiast serio, to chodzi mi o to, że dotychczas jakoś się dystrybutorzy hamowali. Przynajmiej w filmach, na które mogła iść młodzież. Tymczasem słowa je...ć, czy ch.j to nawet w cytacie nie wydają mi się stosowne a co dopiero w kinie, które dotychczas było uważane za przybytek kultury.
Co innego w spelunie...

====> dzi
To trudno powiedzieć. Zależy co kto lubi :-)
Założenie filmu jest takie - wyssane z palca. Bo niby czemu mają się za 3 lata przestać rodzić dzieci?
Jeśli to założenie Cię nie zraża, to dalej film daje się oglądać i nawet zmusza do refleksji. Reżyser, jak się okazuje, nie jest zły. Scenariusz też trzyma się względnie kupy. Ja nie żałowałem, że poszedłem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 07, 2006, 01:04:32 pm
Cytuj
Cytuj
Raziły mnie trochę wulgaryzmy jakich jednak, mimo wszystko, dotychczas nie spotykałem w tłumaczeniach. Widać już taka kultura zaczyna dominować.

Hehehehe.... jak jadę autobusem i z przymusu słucham dialogów ( dialog, to chyba za dużo powiedziane, ale niech już będzie) teraźniejszych nastolatków, to mam takie same odczucia. To filmu SF nie trzeba kręcić, aby się wulgaryzmów nasłuchać ::)

 Polecam stopery lub odtwarzacz mp3...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Listopad 07, 2006, 06:19:07 pm
Cytuj

 Polecam stopery lub odtwarzacz mp3...

Też nad tym myślałam, tylko to pierwsze zjadł mi pies, a odtwarzacz się popsuł  :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Listopad 08, 2006, 03:45:50 pm
Ostatnio ogladalem Borata w Ameryce. Dawno nie widzialem tak okrutnego humoru, obnazajacego bezlitosnie ludzkie (a wlasciwie narodowe) przywary i glupote. Nic dziwnego, ze film wywolal taka burze w Ameryce. Bardzo polecam!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Listopad 12, 2006, 05:33:34 pm
a słyszał ktos cos o filmie "Brazil"? Bo mi sie nie chce 70 stron szukać...  :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Listopad 12, 2006, 07:09:15 pm
Cytuj
Nic dziwnego, ze film wywolal taka burze w Ameryce.
U Ruskich zakazali puszczać ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Listopad 12, 2006, 10:57:34 pm
Cytuj
Cytuj
Nic dziwnego, ze film wywolal taka burze w Ameryce.
U Ruskich zakazali puszczać ;D
No prosze. A jak w Polsce? Jest, albo bedzie w kinach?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 13, 2006, 01:45:37 am
Cytuj
a słyszał ktos cos o filmie "Brazil"? Bo mi sie nie chce 70 stron szukać...  :P

 Hej. No cóż, jeśli lubisz ambitne kino, i kojarzysz styl Terry'ego Gillima (grafik Monty Pythona, reżyser m.in. 12 małp) to powinieneś koniecznie go obejrzeć. Ogólnie rzecz biorąc jest to ze wszech miar godne polecenia solidne SF z przerysowaną wizją totalitarnej przyszłości, wieloma kontrkulturowymi motywami (mimo że nie jest to film nowy, można zatem powiedzieć, że Gilliam nieco wyprzedził epokę) i świetną grą. Oczywiście np. zapewne scenografia wyda Ci się trochę retro , ale można przecierpieć dla dobra ludzkości.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: miazo w Listopad 13, 2006, 10:34:49 pm
Panie! Toż scenografia w filmach Terry'ego Gilliam'a jest jedną z większych ich zalet! :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Listopad 18, 2006, 10:44:21 pm
Cytuj
Hej. No cóż, jeśli lubisz ambitne kino, i kojarzysz styl Terry'ego Gillima (grafik Monty Pythona, reżyser m.in. 12 małp) to powinieneś koniecznie go obejrzeć. Ogólnie rzecz biorąc jest to ze wszech miar godne polecenia solidne SF z przerysowaną wizją totalitarnej przyszłości, wieloma kontrkulturowymi motywami (mimo że nie jest to film nowy, można zatem powiedzieć, że Gilliam nieco wyprzedził epokę) i świetną grą. Oczywiście np. zapewne scenografia wyda Ci się trochę retro , ale można przecierpieć dla dobra ludzkości.
wielkie dzięki.
Już ściągam.
Apropo przypomniała mi się śmieszna historia.
Rodzice kolego poszli do Tesko, Kerfura, czy innego oszona, żeby mu kupić pod choinkę jakąś grę komputerową. Podeszli do pracownika, żeby wybrał jakąś fajną grę dla ich syna, który ma 15 lat, a pracownik pyta.
 - A mają Państwo intenet?
 - No mamy.
 - To mogą Państwo ściągnać z intenetu synowi jakąś grę i nie będą jej musieli Państwo kupować!


 ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: mikey21 w Listopad 20, 2006, 12:39:10 am
A ja szukam jednego starego filmu. Nie pamiętam tytułu, ale akcja jest międy dwoma rasami, jednymi są szczudlaki, stworzonka na sługich szczudlastych nogach. Na koniec dowiadują się, że potrafią latać, a ich przeciwnikami były żuki, które ich zabijały. Jeśli ktoś zna tytuł tego filmu, bardzo prosiłbym o udzielenie go  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Listopad 20, 2006, 12:27:03 pm
dobra, przebiłeś mnie  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Listopad 23, 2006, 08:52:52 pm
Nie wiem czy ktoś o tym wspominał, ale Battlestar Galactica (mozna ogladać nawet od 5 odcinka) jest emitowany na TVP2 o godz. 2310 w kazdy czwartek (skąd oni biorą takie pory emisji, ale dobrze że jest, bo niektóre sceny są dosyć śmiałe (w treści) - oczywiście w porównaniu z tym, co jest w innych serialach :)).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Listopad 23, 2006, 11:14:52 pm
 A co to jest, toto?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Kru w Listopad 24, 2006, 09:37:35 pm
Już służę informacją.

Battlestar jest wznowieniem dawnego przeboju z USA, ale nie jest takim zwykłym tzw. remakiem, bo różni się narracją. W każdym razie opowiada o jedynym bojowym statku kosmicznym (tytułowa Battlestar Galactica), który ocalał z nagłej i bezwzględnej napaści Cylonów na ludzi. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Cyloni zostali stworzeni przez ludzi.

Po jakimś czasie Chyloni sami zaczęli się udoskonalać i w pewnym momencie zewnętrznie przypominali ludzi, a nie chodzące konserwy. Cecha ta została wykorzystana do przełamania zabezpieczeń obronnych kolonii ludzi chronionych przez nowoczesną flotę (cyloński wirus wyłączył je w odpowiednim momencie ataku).

Niestety tylko statek bojowy Battlestar Galactica przetrwał holokaust. Ocaleni zebrali resztki statków cywilnych ludzi i ruszyli w ucieczkę przed furią swoich dzieł.
Uwaga drobny spoiler: Ostatecznie statek a raczej zespół statków obiera kurs na jedną z wielu kolonii założonych przez ojców założycieli [ch8211] Ziemię (teraz wiecie dlaczego go lubię :) ).
Zalety to:
- ciekawe kontrukcje postaci [ch8211] np. doktorek z urojeniami (choć do końca to nie wiem sam co on ma :) ), cylońska kobieta grana przez Tricię Helfer - wredna małpa :).
- efekty [ch8211] jak na serial,
- ładnie budowane napięcie w każdym odcinku,
- aktorzy,
- nieoczekiwane zmiany rozwoju wydarzeń,
- niektórym spodoba się to, że nie ma tam kosmitów.
- dobry serial dla każdego, niekoniecznie wielbiciela gatunku,

Wady:
- czasem przewidywalny (rzadko, ale jednak dla lubiących gatunek)
- dekoracja statku (nie wszędzie).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: A-cis w Listopad 26, 2006, 03:13:18 am
Z wad dorzuciłbym: marną kolorystyka oraz pomysł, że wszystkie walki mogą toczyć (i wygrywać!!!) piloci na przestarzałych myśliwcach.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Grudzień 16, 2006, 05:04:04 pm
Właśnie się dowiedziałem, tzn w trójce mówili, że wychodzi Łowca Androidów w nowej skrętce na DVD i ma byś tam parę spraw doszlifowanych, plus technikalia - odszumienie i dokolornienie. Natomiast rezyser zapowiedział, że w przyszłym roku siądzie i zmontuje cały film jeszcze raz od początku i że będzie to WERSJA OSTATECZNA. Między innymi może się wyjaśnić, czy Deckard to przypadkiem także nie jest androidem.

Deckard?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Grudzień 16, 2006, 08:44:57 pm
Tak, już od pierwszych internetowych plotek czekam na tą wersję.

A czy Deckard jest androidem czy człowiekiem? Mimo wszystko uważam go za człowieka.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Grudzień 16, 2006, 09:57:53 pm
Dekard to antygłowa, nie replikant 8-) Musial byc czlowiek
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Grudzień 16, 2006, 11:02:16 pm
Cytuj
Dekard to antygłowa, nie replikant 8-) Musial byc czlowiek

To znaczy, chodzi Ci, że jest kobietą? W to też wątpię...  ;)

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: miazo w Grudzień 16, 2006, 11:39:31 pm
Yyyy? (http://video.google.pl/videoplay?docid=-6774128243172902888)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 17, 2006, 12:37:12 am
 Ta (niewątpliwie śliczna) pani, która mówiła o tym w Trójce (akurat słyszałem...), nie powoływała się na żadne konkretne źródła. Ja pozostaję sceptyczny - owszem wiele portali podało, że Scott ma "usiąść" nad tym, ale cholera wie. Może to być legenda ludowa, zupełnie jak krasnale, rozstanie Dody i Radusia, lub Zębowa Wróżka.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Grudzień 19, 2006, 10:28:49 am
Term pewnie masz rację, niestety :-/ Ja już się tyle razy ekscytowłam na myśl o tej nowej ridlejowskiej wersji, że już mój entuzjazm osłabł znacznie.

Ehhh.... trzeba by znowu sobie film odświeżyć ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 19, 2006, 01:12:21 pm
 Tak czy inaczej to fakt, że ta wersja którą wszyscy mamy i kochamy (akurat ja swój egzemplarz ostatnio komuś podarowałem, więc może sobie kupię nowy) znowu jest na półkach i to dosyć tanio (coś koło 40 PLN w Empiku), a jak znam życie to ze dwa miesiące po Świętach będzie ją można kupić za 25. Może sobie zatem kupię. Z tego co wiem to jest tam też polski lektor - na tych naszych/waszych/whatever chyba nie ma, nie?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Grudzień 20, 2006, 03:17:25 am
Cytuj
Cytuj
Dekard to antygłowa, nie replikant 8-) Musial byc czlowiek

To znaczy, chodzi Ci, że jest kobietą? W to też wątpię...  ;)

CU
Deck
To bym napisal, ze fajna antygłowa, a nie antygłowa  :-X. Ale ta akurat role dostala Hannah.

A ja odswiezylem sobie ostatnio (ach ten e-mul ::)) SATURN 3. Mycha traci sazniscie, ale pomysl (zwlaszcza na tamte czasy) ciekawy. No i wyglad Hektora calkiem niezly. Kto to widzial i co sadzi?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Grudzień 20, 2006, 08:07:50 am
To był film, który zawsze chciałem zobaczyć. Może będzie mi dane.
Pamiętam, że kiedyś był emitowany w telewizji polskiej, późno w nocy, ze względu na ponoć dość odważne sceny erotyczne.
Heheh, ciekaw jestem czy dzisiaj też tak by opisali ten film...

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Grudzień 20, 2006, 01:24:23 pm
 To było to, co jakiś robot zgniatał dezodorant? ::) Bo mam takie wspomnienie z dzieciństwa że widziałem to w jakimś filmie i spać nie mogłem ze strachu...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Grudzień 20, 2006, 02:20:47 pm
To jest taki film z Kirkiem Douglasem?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Grudzień 20, 2006, 02:35:51 pm
Wygląda na to, że tak: http://www.film.org.pl/prace/saturn_3.html

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Grudzień 20, 2006, 03:08:25 pm
mozesz nagrac mi sceny erotyczne?


;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 08, 2007, 05:38:18 pm
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,3834221.html

edit: ekhm, właśnie się zorientowałem, że Miesław był z tym pierwszy w innym wątku...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 09, 2007, 01:22:13 am
Jak dla mnie to film byl nedzny. Z jednej strony niedorobiony, a z drugiej przekombinowany. Knigi nie czytalem.
Ale za to ogladalem wczoraj Apocalypto  :-?. Dla mnie bomba! Gibson znowu sie znecal nad widzem, ale to wlasnie bylo mile  ::) No i zawsze interesowali mnie Mayowie, Aztecy, Inkowie, Olmecy...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 09, 2007, 10:28:57 am
Ja w weekend miałam okazję obejrzeć Pitch Black i Kroniki Riddicka.
Ehhh... ttttaaa...uhhhhh....yyyyy...baaaaa....tatatatatatata..... no co tu dużo mówić, jak dla mnie, to kaszana totalna, aż jeszcze do dzisiaj mi niesmak pozostał :-/
Pierwszy film, to gonitwa z latającymi szczurami po studiu urządzonym a'la pustynna planeta i napęczniały Vin Diesel widzący w ciemności i w bohaterski sposób ratujący życie miesiączkującej trzynastolatce ::) Jezu, a film jest określany jako fantastyczno-naukowy....ale spoko, dalej jest jeszcze lepiej :-)
W Kronikach... jeszcze bardziej napęczniały ucieka przez cały ówczesny wszechświat przed gościem, który wyciąga z ludzi dusze, a o czywiście nasz hero jest jedynym, który go ponoć zabić może.
Ilość banałów, wybuchów, agresji, płonącej lawy, czarnego deszczu, przewrotów, podskoków, kopnięć, cięć ostrym narzędziem ..... na minutę wystawiła moją cierpliwość na wysoką próbę.

Jednak dla fanów zabaw o wdzięcznym tytule Kto lepiej zabija, te filmy będą spełnieniem najskrytszych i nawet najbarzdiej wyuzdanych marzeń 8-)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 09, 2007, 10:30:27 am
Cytuj
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,3834221.html


Wpadł mi w ręce w wypożyczalni i z chęcią się nim zainteresują w najbliższej przyszłości.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 09, 2007, 12:59:03 pm
Kroniki Riddicka to uczta dla oczu lubiących ładne efekty specjalne i ładne projekty graficzne. Bardzo przyjemnie się to ogląda, oczywiście przy wcześniejszym wyłączeniu pewnych wbudowanych w naszych mózgach ograniczników. Nie ma co ukrywać, że fabuła jest komiksowa. Pitch Black jest dużo słabszy od Kronik nie tylko pod względem wizualnym ale i fabularnym.

Najbliższym porównaniem mógłby tu być film o Bondzie. Na tych filmach się nie myśli - to ma być czysta zabawa.

Jestem daleki od gorącego polecania oglądania tego filmu, ale jeśli ktoś ma trochę wolnego czasu to można go sobie obejrzeć. Na mnie zrobił pozytywne wrażenie.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 09, 2007, 01:12:50 pm
A właśnie, Deck, jak przy tym jesteśmy - jeśli chciałbyś zobaczyć FX oparte na używaniu odpowiednich naukowo uzasadnionych teorii (tj. gdzie poprawność fizyczna jest ważniejsza od wyglądu, który notabene nie pozostawia nic do życzenia), to rzuć okiem na filmiki tego pana: http://graphics.stanford.edu/~fedkiw/  .
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 09, 2007, 02:15:03 pm
Co tu dużo gadać... te filmiki wymiatają... ciekaw jestem ile trwały obliczenia i na jakim sprzęcie.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 09, 2007, 02:35:17 pm
Mogę Ci tylko powiedzieć, że model był liczony osobno a render osobno, tj. wiesz, że fizykę liczono na solverach prawdopodobnie na klastrach, uzyskując jako wyjście jedynie współrzędne obiektu, no i potem rendering był przeprowadzany na zupełnie innych maszynach; kolega twierdzi że rendery mogłby być zrobione nawet w Blenderze, wiesz nie wiem może sobie pogadam z tym Fedkiwem, co komu szkodzi.

Tak czy inaczej wiesz, program 3D nie liczy w tym momencie żadnej fizyczności, jedynie nakłada światło, refleksy i tekstury.

Pozdrówka

edit: No cóz, przeczytałem jeden jego poglądowy artykuł, nie pisze tam za bardzo jak wygladała sprawa renderingu, pisze tylko o tym że udoskonalali raytracery by uwzględniały efekty pochodzace z symulacji. Wspomina za to, że symulacja na takim mini-klasterze z czterech Opteronów liczyła się w tempie 5min/klatkę-50min/klatkę, zaleznie od tego ile się działo.

Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Styczeń 09, 2007, 03:07:37 pm
wysmienite
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 09, 2007, 06:47:31 pm
Nnno Terminusie jak dla mnie, jak dotąd, bezwzględnie I miejsce spośród grafiki na stronach WWW wszechczasów! Chapeau bas, cr&#234;me de la cr&#234;me!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 10, 2007, 12:44:26 pm
Nic dziwnego że ten człowiek w wolnych chwilach współpracuje z Industrial Light and Magic.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 10, 2007, 12:55:54 pm
Cytuj
cr&#234;me de la cr&#234;me!
Nie no, ten druciany cenzor przegina. C.r.e.m.e de la c.r.e.m.e! No czegóż chce od smietanki?  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Styczeń 10, 2007, 05:01:54 pm
Cytuj
Cytuj
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75475,3834221.html


Wpadł mi w ręce w wypożyczalni i z chęcią się nim zainteresują w najbliższej przyszłości.
A to jest już w wypożyczalniach?

Przy okazji: jesteś 3-cią osobą, która podaje link do tego artykułu  :) Nie szkodzi  :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 11, 2007, 12:26:43 pm
Cytuj
Nie no, ten druciany cenzor przegina. C.r.e.m.e de la c.r.e.m.e! No czegóż chce od smietanki?  ;)

Prawdopodobnie mamy tu do czynienia z cybernetycznym agentem firmy Mokate...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 12, 2007, 10:39:14 am
Cytuj
to rzuć okiem na filmiki tego pana: http://graphics.stanford.edu/~fedkiw/  .
Właśnie, też tak macie, że żadnego z tych filmików nie możecie ściągnąć w całości? U mnie się niby ściągają, rozmiar pliku się zgadza, a w trakcie odtwarzanie gdzieś od połowy obraz zamiera... Próbowałem różnymi downloaderami i guzik
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 12, 2007, 11:25:33 am
Maziek, odpowiem Ci najsłynniejszym hasłem Administratorów Sieci:

"Dziwne, u mnie działa"

 ;D

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 12, 2007, 12:04:09 pm
U mnie też :) Przyłączam się do admina :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 12, 2007, 12:09:25 pm
A maziek już pewnie szuka liny i jakiegoś opuszczonego strychu, tak kolegę pocieszyliście ;D ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 12, 2007, 12:27:34 pm
Co Ty Rachel. Ja pechowy jestem. Lina by sie przerwała, strych zawalił a ja bym przeleciał przez wszystkie piętra i w piwnicy potłukł sobie d... i okulary.

edit: A u mnie i tak nie działa @#$%^*!!!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 13, 2007, 09:23:50 pm
Cytuj
A maziek już pewnie szuka liny i jakiegoś opuszczonego strychu...
Ale może z tą spluwą sie uda...
(http://www.municion.org/curiosidades/suicidiG.jpg)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Hokopoko w Styczeń 14, 2007, 02:19:32 pm
To jest tak zwany kciukownik. Można się przyzwyczaić...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Styczeń 14, 2007, 08:03:27 pm
He, he, Hokopoko, trzeba przyznać, że potrafisz spojrzeć na sprawy z całkowicie nietypowego punktu widzenia... Kciukownik! A mi sie od razu kojarzy taki żarcik, który nieodmiennie wprawia mnie w dobry nastrój, juz od wielu lat...

(http://images13.fotosik.pl/15/307b60bbace78cfc.gif)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Styczeń 15, 2007, 02:45:31 am
Cytuj
To jest tak zwany kciukownik. Można się przyzwyczaić...
Jak się nie przyzwyczaisz to tylko raz nie...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Styczeń 15, 2007, 03:33:53 am
A wracając do tematu to oglądał ktoś w sobotę "The last salute of jugger" ? Po polsku bodajże "krew bohaterów" :]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 15, 2007, 09:17:29 am
Cytuj
A wracając do tematu to oglądał ktoś w sobotę "The last salute of jugger" ? Po polsku bodajże "krew bohaterów" :]

Ja widziałam ten film lata temu i mimo iż lubię Rutgera Hauera, to dla ten film ,to jeszcze jedna zabawa w grę "Kto lepiej zabija?", czyli krew zalewa całą treść filmu.
Aczkolwiek czas jego powstania, to bodajże 1989 i czuć, że to jeszcze kino lat osiemdziesiątych i jakiś mam mały sentyment ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Styczeń 15, 2007, 01:19:16 pm
Rutger Hauer na prezydenta. Osobiście strasznie mi się podobają wszystkie filmy z nim. Trzeba je traktować jak poezję. Chodzi w nich tylko o klimat. "Kwintet" z nim też mi się podobał, tak samo jak już nie film sf, ale jeden z bardzo nielicznych filmów fantasy: "Zaklęta w Sokoła". Jakieś zboczenie mam  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckard w Styczeń 15, 2007, 01:28:40 pm
Ja bardziej jestem przyzwyczajony do innego polskiego tytułu tego filmu: "Pokłon dla zawodnika". A co sądzę o filmie? Jest świetny, dobrze oddany klimat postapokaliptycznej przyszłości. No i muzyka z ciężkimi metalicznymi brzmieniami niczym w soundtracku Brad'a Fiedel'a do Terminator'a 2.

CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Styczeń 15, 2007, 01:36:24 pm
Przepraszam. W Kwintecie grał Poul Newman
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Styczeń 15, 2007, 01:58:20 pm
Kurde balans, nie mam pojęcia o czym Wy tu rozmawata. Ale Hauer Rutgera kojarze, afkors, któż inny tak umierał z gołębiem w ręce. Nie, no jest potężny, co tu mówić.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 15, 2007, 02:37:42 pm
Oj potężny, potężny. Ostatnio widziałem go w "Zabić hakera" (czyli "Śmierć w gigabajtach", czyli "New World Disorder"). Ale się roztył. Teraz gra głównie brzuchem ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 16, 2007, 09:57:40 am
A to pamiętacie pewnie taki film z Rutgerem o polskim tytule W mgnieniu oka? Też New York po zmianie klimatu i on jako policjant żyjący na kawie i czekoladkach gania za potworkiem, który ludziom wyrywa serca.
Kurcze, no podobało mi się to, ale zamknąć się w knajpie w łazience to się do dzisiaj boję :P

A tak na marginesie, to w tym filmie trzymał w domu gołębie i spały mu na ramieniu, więc może to jakaś osobista miłość Hauera ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 17, 2007, 02:28:39 pm
A widzieliscie film "Polski Crash" (czy jakos tak)?! Otoz film jest chyba hamerykansko-polski, o polskiej mafi samochodowej, a role glownego zlego gra wlasnie Hauer. Film nedzny okropnie, ale najsmieszniejsze jest to jak sie nazywa postac odtwarzana przez Hauera: LEM.  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maszakow w Styczeń 22, 2007, 01:43:10 am
Witam,
Przebicie się przez ten temat zajęło mi ponad 3h, głównie dzięki off-topicom <zgrzyt zębami>. PO kiego grzyba wchodzić w Szeregowca Ryana jak nie ma tam innej rasy ? eh a miałem znaleźć tylko tytuły ... :D
tak więc trzymając się tematu podrzuce parę tytułów:
1. Odnośnie R.Hauera - film Wedlock (Obroża). bardzo sympatyczna rola.
2.Mam nadzieję że nikt nie zapomniał o "Demolition Man" - znów wizja czystej przyszłości zburzona przez krzywe umysły i jednego napakowanego troglodytę z wietnamską przeszłością i krzywym uśmiechem. film tylko pro forma wart obejrzenia.
3. Battlefield Earth - czyli inteligent wśród zniewolonej ludzkości... cieniutko mimo obecności Foresta Whitakera i J.Travolty. chyba ten pierwszy ratuje film :P
4. film istniejący chyba tylko na kasecie video - Gunhed (albo Ganheddo) -
http://imdb.com/title/tt0097410/    młody byłem jak go widziałem...wątek prosty, film dobry dla wszystkich technokratów i zwolenników techniczno-siłowych rozwiązań. Fragmenty filmu wykorzystał zespół Front Line Assembly w teledysku "Mindphaser".
5. Wszyscy mówią o 2001 SO, czemu tak mało głosów o 2010 ? politycznie poprawna :D jednak kawał dobrej roboty jeśli chodzi o klasykę SF.
6. Starship Troopers - reżyserował Paul "Robocop" Verhoeven - no cóż .. space opera na typowym schemacie - tylko potwornie masakryczna - szmatką ścierałem krew z ekranu.

no i mały offtopic - IMHO Za dużo tu dyskusji o Blade Runnerze, Matrixach, GITS - te filmy bronią się same. Gusta są gustami, jedni to łykną drudzy się zadławią (i poklepać trzeba będzie)...GITS po raz pierwszy obejrzałem we Francji w Canal+ o 2giej w nocy - i śnił mi się jeszcze dużo później, głównie ze względu na przenikliwą muzykę dramatycznie podkreślającą obraz. 15 lat później dorwalem już kopię z polskimi napisami - film nadal pozostał ciężki w odbiorze co nie wyklucza go z klasyki gatunku - manga i sf.
Dla zwolenników czegoś lżejszego - proszę bardzo - kreskówka "Titan - nowa ziemia"...
Naprawdę sugerowałbym tutaj zapodawanie tytułów z krótkimi opisami i super krótkimi recenzjami ewentualnie wypuszczenie listy przebojów takich filmów. pozbierajmy najpierw tytuły do kupy i postarajmy się przefiltrować co nieco, bo zginiemy w zalewie pomysłów typu "Kosmiczne jaja","Drakula Wampir bez zębów".
Gratulacje za humor dla Gościa od Reksia, Misia Uszatka itp - zdrowo jest się pośmiać - ale chyba zapomiał o serii "Miś Colargol w kosmosie".
POzdrawiam - i czekam na inne tytuły.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Styczeń 22, 2007, 11:54:03 am
Cytuj
Witam,
Przebicie się przez ten temat zajęło mi ponad 3h, głównie dzięki off-topicom <zgrzyt zębami>.
:o Twardy z Ciebie zawodnik  :o
Cytuj
no i mały offtopic - IMHO Za dużo tu dyskusji o Blade Runnerze, Matrixach, GITS - te filmy bronią się same.
Świnto Prowde tu Panocku godacie.

Rozpiszę się przy okazji szerzej o dziejącej się w niedalekiej przyszłości nowym filmie Aranofskiego pt. "Fountain". Przemieszał on sf z fantasy i zrobił napój smaczny kiejby miód lipowy. Nie trzeba dodawać jak spisał się kompozytor Clint Massel, sountrack do dzisiaj chodzi mi po głowie...
Zachencam rencami i nogami  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Styczeń 24, 2007, 09:35:09 am
Cytuj
no i mały offtopic - IMHO Za dużo tu dyskusji o Blade Runnerze, Matrixach, GITS - te filmy bronią się same.
Naprawdę sugerowałbym tutaj zapodawanie tytułów z krótkimi opisami i super krótkimi recenzjami ewentualnie wypuszczenie listy przebojów takich filmów. pozbierajmy najpierw tytuły do kupy i postarajmy się przefiltrować co nieco, bo zginiemy w zalewie pomysłów typu "Kosmiczne jaja","Drakula Wampir bez zębów".

Hmmm.. bardzo mi przykro, że zmarnowaliśmy tyle Twego cennego czasu  ::)

Zupełnie nie rozumiem argumentu - te filmy bronią się same  :-?
Moim zdaniem, to że są tak rewelacyjne czyni je niewyczerpanym tematem do dyskusji i chyba na tym to właśnie polega.
Po co z szybkością karabinu maszynowego wymieniać tytuły i krótkie recenzje? To sobie każdy może znaleźć w jakimś mniej lub bardziej podrzędnym box officie.

Pozdrawiam
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 24, 2007, 10:45:00 am
Cytuj
5. Wszyscy mówią o 2001 SO, czemu tak mało głosów o 2010 ? politycznie poprawna :D j

Bo ten film jest dużo gorszy od "2001".
"2001", było czymś więcej niż filmem sf, było dziełem sztuki, "2010" to tylko zwykły niczym nie wyróżniający się film. Fabuła jest tu znacznie cieńsza, pełna dziur i spłaszczająca wymowę pierwszej części. Typowa dokrętka, a w dodatku zrobiona przez nędznego reżysera, który był też autorem scenariusza. Pomyśl, czy jeśli jakiś kiepski malarz namalowałby pobojowisko po bitwie pod grunwaldem, to należałoby powiesić ten obraz w Muzeum Narodowym obok Matejki?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Styczeń 24, 2007, 11:19:03 am
Nie no Blady, gdyby tylko takie "dokrętki" dzisiaj robili, to mielibyśmy o wiele więcej tematów do dyskusji w tym wątku ;). Ja muszę przyznać, że niedawno oglądałem sobie 2010 i całkiem mi się to podoba. Pewno, to tylko "dalszy ciąg", więc niczym odkrywczym nie zaskakuje, i jak ktoś widział film Kubricka, to tak jakby widział je oba. Ale do jednej beczki z jakimś "Atakiem Wkurzonych Mutantów VIII" bym go mimo wszystko nie wrzucił. Kwestia gustu i tyle.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 24, 2007, 12:18:22 pm
Cytuj
Nie no Blady, gdyby tylko takie "dokrętki" dzisiaj robili, to mielibyśmy o wiele więcej tematów do dyskusji w tym wątku ;). Ja muszę przyznać, że niedawno oglądałem sobie 2010 i całkiem mi się to podoba. Pewno, to tylko "dalszy ciąg", więc niczym odkrywczym nie zaskakuje, i jak ktoś widział film Kubricka, to tak jakby widział je oba. Ale do jednej beczki z jakimś "Atakiem Wkurzonych Mutantów VIII" bym go mimo wszystko nie wrzucił. Kwestia gustu i tyle.

Toż napisałem że jest słaby, a nie że tragiczny ;) i kwestia nie w tym, że nie jest odkrywszy w stosunku do pierwszej części, lecz w tym, że znacznie spłyca podejmowane w niej problemy i banalizuje ich rozstrzugnięcia. Jest ponadto w odrużnienio od pierwszej części pozbawiony wartości artystycznej. Chociaż więc sam w sobie mógłby nawet być, to jednak w kontekście pierwowzoru (a chyba przede wszystkim tak należy tego typu twory rozpatrywać, a nie w odniesieniu do ogółu filmów sf) wypada naprawdęmarnie, rzekłbym blado ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 24, 2007, 03:44:29 pm
Mi się wydaje, że obie Odyseje są bardzo dobre (oczywiście 2001 jest lepsza). Z tym, że 2001 jest filmem ambitnym, filozoficznym, mającym pokazać coś głębszego itd. Natomiast 2010 to raczej przygodówka. Ja bym się w niej w ogóle głębszych treści nie doszukiwał, bo chyba nie to autor miał na myśli. A jeśli już przyjmiemy, iż jest to kino ściśle przygodowo-rozrywkowe, to mamy jeden z lepszych obrazków tego typu.

Ja tam lubię sobie obejrzeć co jakiś czas obie części i obie zawsze mi się podobają.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 24, 2007, 05:34:54 pm
Zgadza się, że to znośne kino rozrywkowe, ale niestery filmem samodzielnym nie jest i jako samodzielnego filmu nie można tego obrazu oceniać. Co do zaś lubienia, to ja lubię np. film "Mad Max 3" ale nigdy nie nazwałbym go dobrym, tak więc trzeba to rozgraniczyć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Falcor w Styczeń 24, 2007, 05:58:51 pm
To zależy jak rozumiesz dobry film. Wydaje mi się, że Tobie chodzi o to, czy film jest ambitny, ponadrozrywkowy. Też czasami mam taką podziałkę.

Jednak gdy się rozgranicza gatunki i to czego od filmu oczekujemy, to dobrymi może być wiele nieambitnych filmów. Weźmy np. takiego "Obcego". Część pierwsza to genialny horror, druga to głównie akcja, ale oba są świetne, tylko w innym gatunku filmowym.

"Mad Max" jako sci-fi akcji/sensacji/przygody też jest niezły.

Albo bardziej skrajny przykład. Czy filmy z Brucem Lee są dobre? Na pewno są naiwne i niezbyt mądre, ale to klasyka kina karate.

Od "2010" nie oczekiwałem kompletnie niczego (obejrzałem nieco przez przypadek) i do tej pory bardzo mi się podoba.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Styczeń 24, 2007, 09:14:24 pm
Ojejku, ktoś może mieć ambicje żeby pokazać w filmie rekordową liczbę trupów albo coś, i też jakby się uprzeć można powiedzieć, że wyszło mu coś ambitego ;). No dobra, to może trochę zbyt drastyczny przykład, ale chodzi o idee. Bo jak weźmiemy takie np. [ch8222]Gwiezdne Wojny[ch8221], które są kompletnie infantylne i w ogóle głupie, ale oglądam je raz- podoba mi się, oglądam drugi raz- dalej mi się podoba, trzeci i co? Na Sweter Kononowicza, ciągle mi się podoba! To nie rozumiem już kompletnie, dlaczego miałbym nie przyznać, że to jest dobry film.  
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Styczeń 24, 2007, 11:38:03 pm
Nie chodzi o ambicję, ale o zrealizowaną ambicję, a to nie to samo. Skoro podano przykaład "Obcego" też się nim posłużę. Pierwsza część jest lepsza od drugiej, bo ma większą głębię. chociaż druga część w swojej konwencji jest filmem bardzo dobrym, to jednak owa konwencja ogranicza ją w stosunku do pierwszej części, a więc w zestawieniu z nią jest filmem gorszym. Tak więc wśród siepanin "Obcy: decydujące starcie" to prawdziwa klasa, ale wśród trochę poważniejszego SF ("Ósmy pasażer" to nie tylko horror) to film raczej kiepski.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maszakow w Styczeń 25, 2007, 12:57:50 am
Panowie litości... znów 2001 i Obcy ...  :(
Mad Maxy... Jedynka strasznie się rozkręca - prawie jak fim obyczajowy. Dwójka - IMHO świetna aczkolwiek za dużo razy puszczana w TV - ktoś to już obliczył, że za 40 lat tak będziemy ganiać za benzyną i ropą.
Trójka - niestrawna coś to wszystko ponaciągane jest. Babcia Tina nawet nie wymagała specjalnej charakteryzacji :P ale grała dość sztywno.
Obejrzałem Akirę i mam mieszane odczucia. Tło i akcja ok ale te finałowe sceny to jakiś popis chyba w rzeźni wyśniony... Za bardzo potwornomangowata ta końcówka. chociaż może być gorzej Ostatnio widziałem fragment jakiejś mangi gdzie szła babka korytarzem i siłą woli rozrywała ludzi na kawałki...musiałem wiadro podstawić bo krew mi z monitora chlustała.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: NEXUS6 w Styczeń 25, 2007, 01:44:04 am
No i bede musial 2010 sobie sciagnac, bo nie widzialem, a opinie takie zroznicowane...
     Co do Maxa, to tylko 2 i 3 maja sens bo jedynka to zupelnie inny gatunek; taki australijski Brudny Harry, skrzyzowany z Death Wish - czyli kicha. Ale dwie pozostale mi sie podobaly. Akcja, sensowna historyjka, trzymal sie kupy, zamaszyste postacie, australian outback klimaty (no... ta Tina to tak nie bardzo moze, ale Gibson ratowal sprawe  ::) Nawet 3 dni temu sobie jeszcze raz 3 obejzalem i nasunela mi sie refleksja, ze niewatpliwie po tego typu katastrofie ludzkosc nie wrocila by wcale na lono natury (przynajmniej przez pierwsze pokolenia), ale wlasnie zyla by na smietniku starej cywilizacji, wraz z trupem struktury spolecznej, ale tej sprzed paru wiekow.
    Co do filmow w ogole, to ja juz sie z zyciem i swiatem pogodzilem i potrafie sobie bardzo wyraznie rozgraniczyc ogladane filmy na takie z przekazem, z odjechanymi efektami spec., z przyjemna gra aktorska i ogolnym klimatem. Nawet na obmierzlej, naiwnej propagandzie potrafie sie rechotac na zasadzie wykrycia niezamierzonej (a wiec tym smieszniejszej) parodii rzeczywistosci. Choc troche to smiech przez zaicsniete zeby... Independent day np.  :P :P :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Marzec 05, 2007, 07:27:00 pm
zżymałem się tutaj chyba kiedyś na Scanner darkly, że dziewiętnastolatkę zagrała starsza kobieta i chciałem to odszczekać.



Nie pomyślałem jakie możliwości daje obrobienie graficzne tego filmu.

Teraz to go gdzieś muszę dopaść i oglądnąć  ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 05, 2007, 08:42:40 pm
Ta informacja znajduje się w angielskiej części forum, ale uznałem, że warto ją powtórzyć tutaj z dwóch powodów:
1) Wydaje mi się, że to godna odnotowania wiadomość.
2) Nie wszyscy zaglądają do części angielskojęzycznej.

Powstaje niemiecki miniserial na podstawie "Dzienników Gwiazdowych"!
Emitowany jest w niemieckiej stacji ZDF (w poniedziałki,około północy ;D). Można go także oglądać (o dowolnej porze) na ich stronie internetowej: http://www.zdf.de/ZDFde/inhalt/16/0,1872,1404048,00.html .
Wszystkim (także nieznający niemieckiego) polecam obejrzenie trailera: http://www.zdf.de/ZDFmediathek/inhalt/29/0,4070,3936957-0,00.html . Pozwoli on się nieco wczuć w klimat.

A teraz więcej o samym serialu:
Jest to produkcja niskobudżetowa, jednak do "Dzienników" pasuje to jak ulał.
W rolach głównych występują Olivier Jahn i Nora Tschirner. Możecie sobie pomyśleć "Jak to -rolach? Ijon Tichy i...?? " . Otóż dodano jedną postać - "Analoge Haluzinelle" , co można przetłumaczyć jako hologram (który jednak od drugiego odcinka, jakby to powiedzieć, może brać do rąk różne przedmioty (w 1-wszym był przenikalny, jak duch)). Jest to oczywiście rola żeńska :) . Dodam, że hologram jest bardzo ładny  ::) . Poza tym serial jest dość wierny książce.

I jeszcze strona projektu: http://www.ijontichy.de/

Główni bohaterowie:
(http://www.zdf.de/ZDF/s_img/104/0,6752,5944424-render-Y2-,00.jpg)

Tichy w skafandrze kosmicznym:
(http://www.zdf.de/ZDF/s_img/93/0,6752,5945821-render-Y2-,00.jpg)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 06, 2007, 09:07:32 am

Cytuj
Wszystkim (także nieznający niemieckiego) polecam obejrzenie trailera: http://www.zdf.de/ZDFmediathek/inhalt/29/0,4070,3936957-0,00.html . Pozwoli on się nieco wczuć w klimat.


Ale masakra :), przypomina filmy garażowe robione przez fanów Wojen Gwiezdnych :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Kwiecień 06, 2007, 11:36:51 am
Hahahaha.... a skafander kosmiczny marki Adidas ;D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 06, 2007, 12:53:04 pm
Mocne jest  ;D

Jednak cała ta oprawa, moim zdaniem, świetnie pasuje do książki, w której np. skafander suszy się wystawiając go z rakiety i tym podobne  :D .

Nawiasem mówiąc - oglądałem pierwsze 2 odcinki i nie mogę się doczekać trzeciego. Wszystkich ma być chyba tylko sześć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 06, 2007, 12:55:12 pm
Ale to jest wszystko po niemieckiemu?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 06, 2007, 12:57:01 pm
Cytuj
Ale to jest wszystko po niemieckiemu?
Niestety.


Dane uzupełniające:
Pewien czas temu pewien maturzysta pytał na tym forum jak należy wymawiać nazwisko Tichy. Tutaj:
jest wywiad z panią Norą Tschirner w którym tłumaczy to samo prowadzącemu ;D. Niestety wymawia nazwisko Ijona z niemieckiego, co - jak już udowodniłem w innym miejscu - jest błędem, przynajmniej w polsce  :) .
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 07, 2007, 07:11:18 pm
Jeszcze w związku z serialem  :D


(http://img459.imageshack.us/img459/1548/ntyu8.png)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 07, 2007, 07:16:50 pm
Wszystko fajnie, tylko jak zwykle mi się nic nie otwiera. Na pewno Dzi miał rację i wszystko się zacięło, jak te brzydkie filmiki chciałem obejrzeć. Tzn słyszę sałndtrak (świetnie by się nadawał na którys odcinek Kloss'a ;D). Bedę musiał popracowac nad tym. Swoją drogą powinniśmy wyciągnąć pomocną dłoń do bratniego narodu niemieckiego i przetłumaczyć te hande-hochy i rausy na polski.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Miesław w Kwiecień 07, 2007, 07:36:05 pm
Cytuj
Wszystko fajnie, tylko jak zwykle mi się nic nie otwiera. Na pewno Dzi miał rację i wszystko się zacięło, jak te brzydkie filmiki chciałem obejrzeć. Tzn słyszę sałndtrak (świetnie by się nadawał na którys odcinek Kloss'a ;D). Bedę musiał popracowac nad tym. Swoją drogą powinniśmy wyciągnąć pomocną dłoń do bratniego narodu niemieckiego i przetłumaczyć te hande-hochy i rausy na polski.
Chyba wiem o co chodzi. Gdy ja próbowałem (na początku) oglądać, to ścieżka dźwiękowa była bez zarzutu, a obraz pokazywał się niczym pokaz slajdów. Sporo się nad tym głowiłem, ale w końcu znalazłem rozwiązanie. Wystarczyło wybrać "einstellungen andern" i tam zmienić "Bandbreite" na o stopień niższe od zaleconego (zaznaczonego na pomarańczowo). Ja musiałem wybrać "Modem- oder ISDN-Verbindung" zamiast "DSL- oder Breitband-Verbindung". Otrzymujemy wtedy obraz gorszej niestety jakości, ale za to płynny. Przypuszczam, że wina leży po stronie serwera ZDF-u.
A jeżeli obraz w ogóle nie chce się pojawić a tylko lata "windows media player" (też tak miałem) to może pomóc ponowne uruchomienie komputera.

W kwestii spolszczeń - na mnie nie liczcie. To przerasta moje możliwości.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Kwiecień 08, 2007, 04:29:21 pm
Wszyscy doskonale wiedzą, że swiat Lema jest zbyt absrakcyjno-surrealistyczny żeby go pokazć na ekranie... a oni to i tak zrobili! Masakryczne!! ;D ;D ;D Szkoda tylko, że słowa z tego wszystkiego nie rozumiem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 08, 2007, 05:12:39 pm
U mnie tragedia. Na drugim kompie skacze jak pokaz slajdów. Na pierwszym kicha. W dodatku jak sie już raz wybierze prędkość połaczenia to ta strona z ustawieniami już sie nie chce pokazać, więc nie mozna tego zmienić...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 11, 2007, 01:15:13 pm
Może za czas jakiś dało się to ściągnąć będzie, a i jacyś zacni Polacy napisy pykną. Nie traćmy nadziei :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: pirxowa w Kwiecień 11, 2007, 11:14:39 pm
Uwaga! Oto nadciąga odsiecz!  :D

Za pomocą tego programu:
http://sdp.ppona.com/
można nagrywać filmy puszczane strumieniowo.

W naszym przypadku odgrzebanie adresu odpowiedniego filmu polega na tym, że otwieramy film najpierw w WMPlayerze, klikamy prawym klawiszem myszy na ekranik i wybieramy "właściwości" - tam jest adres URL naszego filmu.

Potem ten adres podajemy programowi SDP i ściągamy na dysk.

[Nie wiem, jak u was, ale u mnie domyślne ustawienia SDP są takie, że ściąga do katalogu w którym jest zainstalowany SDP. Pojawią się 2 pliki: *.wmv i *.asx . Do odtwarzania jest ten wmv. Normalnie w WMPlayerze lub dowolnym playerze. To taka uwaga gwoli ścisłości, jakby ktoś szukał pliku po komputerze.]
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 12, 2007, 08:39:15 am
Ozłocę Cię jak zadziała. mam w operze dwa takie programiki do ściągania "embedd" ale nie poradziły  :(
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: pirxowa w Kwiecień 12, 2007, 10:03:37 am
Cytuj
Ozłocę Cię jak zadziała. mam w operze dwa takie programiki do ściągania "embedd" ale nie poradziły  :(

U mnie działa.  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 12, 2007, 10:31:29 am
Słowo sie rzekło. Podaj swoje wymiary. Szykuję złoto.   ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Hokopoko w Kwiecień 12, 2007, 11:49:46 am
Te hologramy to moim zdaniem tylko zamęt wprowadzają...  ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 12, 2007, 01:39:38 pm
Hm?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 12, 2007, 01:49:11 pm
Hmm, załóżmy że uda się ściągnąć. Ale skąd wziąć napiski?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Kwiecień 23, 2007, 04:50:52 pm
Cytuj
Te hologramy to moim zdaniem tylko zamęt wprowadzają...  ::)

Hologram jest fajny  :)

Przed chwilą obejrzałem piąty odcinek i bawiłem się świetnie  :D. Hologram wreszcie dostał(a) bardziej rozbudowaną rolę.
Strasznie podobała mi sie rakieta, nazwałbym to "w trybie disco" : poszycie podświetlane na kolorowo, światła dyskotekowe w środku, muzyka BeeGees z głośników  ;D ;D ;D.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: pirxowa w Kwiecień 23, 2007, 11:13:57 pm
O! Fajnie! To oni jeszcze dokręcają odcinki, nie wiedziałam  :)
Co do napisków, to chyba nie macie wyjścia - uczyć się niemieckiego... Dobrze, że to nie Chińczycy nakręcili, byłoby trudniej  :D
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Kwiecień 29, 2007, 10:40:37 am
Od dłuższego czasu kino SF przeżywa dramatyczny kryzys. Nie powstają żadne dobre filmy. Ostatnim filmem "SF" (celowo w cudzysłowiu) była chyba "Wojna światów", w której scjentologiczny Tom Cruize próbuje walczyć z Marsjanami, jednocześnie odbudowując swoją własną rozbitą rodzinę. Oglądając takie filmy mówi się w końcu: "OK. Mam dosyć." I oczywiście jak to zwykle bywa w amerykańskich produkcjach, efekty specjalne mają nam wynagrodzić braki w scenariuszu. Nie krytykuję tutaj H.G. Wells'a i jego książki. Powstała ona bardzo dawno temu i faktycznie mogła robić wtedy na ludziach wrażenie. Dzisiaj jednak potrzeba czegoś innego, czegoś bardziej realnego, a nie żelowego stwora o tysiącu macek.

Piszę to, bo wczoraj byłem w kinie na filmie SF "W stronę słońca" (ang. Sunshine). Wybrałem się na niego, gdyż zauroczył mnie trailer. Nie pierwszy zresztą raz. Tym razem jednak wielkiego rozczarowania nie było, za to całkiem rozsądna rozrywka. W trailerze wykorzystana była muzyka z filmu "Requiem dla snu", która w połączeniu z obrazem robi piorunujące wrażenie. W filmie oczywiście jest już odrębnie skomponowana muzyka, ale słucha się jej bardzo przyjemnie. Jednym słowem wizualnie, dźwiękowo i muzycznie jest to film bardzo dopracowany.

No ale co z fabułą?

Nasze słońce umiera z jakieś bliżej nieokreślonej przyczyny. Nie znam się na astronomii, ale pomysł wydaje mi się tandetny i naciągany. (Wiadomo, że kiedyś nasze ukochane słoneczko zgaśnie, ale wtedy albo będziemy już bardzo daleko stąd, albo już od dawna nie będziemy istnieć - pomińmy jednak ten fakt) Nasza planeta zamienia się powoli w lodową kulę, na której nie sposób żyć. Ludzkość buduje więc największą w dziejach bombę nuklearną i wysyła ją na pokładzie statku kosmicznego Icarus w kierunku słońca. Cel: bezpieczne dotarcie z ładunkiem na powierzchnię gwiazdy i detonacja. Reakcja termojądrowa ma ponownie rozpalić słońce. Niestety misja statku kończy się niepowodzeniem. Nikt nie zna przyczyn. W akcie ostatecznej desperacji ludzkość buduje drugą i ostatnią bombę. Na więcej nie będzie już zasobów naturalnych. Statek Icarus II wyrusza z tą samą misją. Tak rozpoczyna się akcja.

Jak to zwykle bywa w filmach tego typu nie obyło się bez naginania praw fizyki, ale w gąszczu zdarzeń można przymknąć na to oko.  W zasadzie to nie mamy wyboru i musimy to zaakceptować, tak długo jak jesteśmy w kinie.

Czym film się broni?

Jest klimatyczny. Świetny wizualnie i muzycznie. Reżyser inteligentnie podkręca napięcie akcji. W filmie biorą udział niezbyt znani aktorzy i to się liczy na plus. Nie ma tutaj żadnych super-plastic-sex-muscle-american-heros o nienagannym makeup'ie bez względu na to co się dzieje. Sam reżyser nie jest Amerykaninem, lecz Brytyjczykiem, który sparzył się w Hollywood. To twórca między innymi Trainspotting.

No i chyba największy plus: w końcówce filmu, który jakby nie było dotyczy ocalenia ludzkości, nie powiewają amerykańskie flagi. Nie ma też żadnych patetycznych przemówień szefów ONZ'tów, prezydentów tudzież innych Pentagonów... To znaczący postęp.


I na koniec rekomendacja dla maźka - zakochanego w widokach kosmicznych. Film niesamowicie oddaje klimat bezkresu i bezlitosnego piękna naszej galaktyki. To trzeba zobaczyć w kinie. Jest scena, w której załoga Icarusa z nieukrywanym zachwytem podziwia majestat kosmosu. Jestem pewien, że chciałbyś wtedy tam być. Nie czekaj aż to się pojawi na DVD, bo stracisz wiele wrażeń.


CU
Deck
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Kwiecień 29, 2007, 01:08:17 pm
Iść, ciągle iść, w strooonę słońca...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Kwiecień 29, 2007, 04:40:51 pm
Cytuj
Od dłuższego czasu kino SF przeżywa dramatyczny kryzys. Nie powstają żadne dobre filmy.
Niestety, masz rację.

Cytuj
Ostatnim filmem "SF" (celowo w cudzysłowiu) była chyba "Wojna światów"
Jak w cudzysłowiu to chyba pominąłeś Ijona Tichego (z tym że nie był wyświetlany w kinach)  ;).

Cytuj
No ale co z fabułą?
Faktycznie, nie przedstawia się szczególnie dobrze.

Cytuj
W filmie biorą udział niezbyt znani aktorzy i to się liczy na plus. Nie ma tutaj żadnych super-plastic-sex-muscle-american-heros o nienagannym makeup'ie bez względu na to co się dzieje.
;D  ;D Jedyną znaną aktorką jest Michelle Yeoh (m. in. Jutro nie umiera nigdy).

Cytuj
No i chyba największy plus: w końcówce filmu, który jakby nie było dotyczy ocalenia ludzkości, nie powiewają amerykańskie flagi. Nie ma też żadnych patetycznych przemówień szefów ONZ'tów, prezydentów tudzież innych Pentagonów... To znaczący postęp.
I to jest wielki sukces! Nie zapomnę dzieci bawiących się w hamerykańskich astronautów w końcówce filmu Armageddon  ;D (film, delikatnie mówiąc, kiepski, najbardziej podobała mi się w nim Liv Tyler -swoją drogą,  nominowana za ten film do Złotej Maliny  :D )

Cytuj
Iść, ciągle iść, w strooonę słońca...
;D

**************
A teraz na trochę inny temat: w Polsce ma zostać otworzony nowy kanał TV: zone horror lub zone fantasy. Ten drugi to podobno przede wszystkim SF i bogata oferta programów fantasy, obecnie jest dostępny we Włoszech. Nie jest to jednak zbyt duży powód do radości z dwóch powodów:
-pierwsze 2 zdania powyższego postu dzi
-będzie on kodowany, a więc dostępny dla nielicznych (a więc nie dla mnie).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Kwiecień 30, 2007, 12:48:53 am
Cytuj
-pierwsze 2 zdania powyższego postu dzi
ktorego? ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Kwiecień 30, 2007, 01:39:45 pm
Cytuj
Cytuj
-pierwsze 2 zdania powyższego postu dzi
ktorego? ;)

Deckarda   ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Kwiecień 30, 2007, 03:15:04 pm
Cytuj
I na koniec rekomendacja dla maźka - zakochanego w widokach kosmicznych.
Dzięki Deck, nie omieszkam w takim razie. Fakt, że na moją wieś najpierw przychodzi periodyk inseminacyjny bydła rogatego, potem filmy sprzed dwóch lat na dvd w kiosku koło remizji mozna kupić a na samym końcu ewentualnie jest seans w miejscowym kinie - ale może się kopsnę w najbliższym czasie do stolicy, bo już mi się parę tytułów nazbierało do uzupełnienia a i śwagra wypada odwiedzić...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Kwiecień 30, 2007, 05:42:49 pm
Obejrzałem właśnie ostatni już niestety :'( odcinek "Ijon Tichy Raumpilot". Wybaczcie, że ja tak ciągle o tym samym, ale to już ostatni odcinek a poza tym jedna rzecz mnie poruszyła (piszę to głównie dla tych, którzy nie oglądają).

Ijon Tichy ląduje awaryjnie (brak paliwa) na pewnej zalesionej planecie. Oprócz włochatego potwora spotyka tam starszego (!) człowieka mieszkającego w skromnym domku. Człowiek ten nosi okulary (!) i na maszynie do pisania (!) pisze, można by rzec "na żywo" a nawet z pewnym wyprzedzeniem historię Ijona! Człowiek ten mówi doń mniej więcej: "Robisz dokładnie to, co ja piszę. Ale zrobiłeś jedną rzecz, której ja nie napisałem: skonstruowałeś sobie tą Haluzin-cośtam!"

Mam pewne skojarzenia związane z tym starszym człowiekiem...

A tak poza tym: hologram wreszcie dostał (dostała) pozwolenie, by popilotować rakietę.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Czerwiec 04, 2007, 02:43:08 am
Ijon Tichy The Movie great fucking shit!!!  :o
Widzę, że wiele straciłem nie przykładając się do nauki niemieckiego.  :(
PS. W nowym Focusie jest skądinąd niezły film Apollo 13 na DvD.
pzdr
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Czerwiec 04, 2007, 03:53:11 am
oglądnąłem dzisiaj solaris, wszystko ok, ale co to ma wspólnego z książką?  :o
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Czerwiec 04, 2007, 01:26:28 pm
Cytuj
oglądnąłem dzisiaj solaris, wszystko ok, ale co to ma wspólnego z książką?  :o
Niezłe podsumowanie  ;D

Cytuj
Ijon Tichy The Movie great crappity smacking nuts!!!
To znaczy podobał się ?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 04, 2007, 01:38:45 pm
Które Solaris?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: nty_qrld w Czerwiec 04, 2007, 01:44:25 pm
Czy to ważne?  ;)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Czerwiec 04, 2007, 02:31:35 pm
Ah, no racja  :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Sierpień 07, 2007, 11:23:34 pm
Tak przy okazji skoro już tu jestem- ostatnio próbowałem sobie obejrzeć (tzn. oglądałem, ale zrezygnowałem przy pierwszej przerwie reklamowej ;)) Planetę Małpuf na Polszmacie, tą wersję Tima Burtona. Jak myślicie, straciłem coś :P?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Sierpień 10, 2007, 10:50:56 pm
Cytuj
Tak przy okazji skoro już tu jestem- ostatnio próbowałem sobie obejrzeć (tzn. oglądałem, ale zrezygnowałem przy pierwszej przerwie reklamowej ;)) Planetę Małpuf na Polszmacie, tą wersję Tima Burtona. Jak myślicie, straciłem coś :P?

Jeśli o mnie chodzi, to nowej wersji nawet nie próbowałem oglądać  ;D. Zniechęciła mnie recenzja z Gazety Telewizyjnej (dodatek Wyborczej) - dwie gwiazdki na pięć. A ponieważ ich oceny zwykle są trafne, myślę, że nie straciłeś wiele  :).



A przy okazji, skoro mamy sezon wakacyjny (mówi się też - ogórkowy), zauważyłem pewną ciekawą rzecz.

Jest sobie strona imdb, co się wykłada internet movie database (internetowa filmowa baza danych). W tej bazie jest film "Enemy Mine", polski tytuł "Mój własny wróg" (notabene będzie on w TV4 w niedzielę o 12:35): http://imdb.com/title/tt0089092/
Polecam zwrócić uwagę na hasła kluczowe (Plot Keywords). Są to: Identifying With The Enemy (identyfikowanie się z wrogiem),  Isolation (izolacja) Alien (obcy) Intolerance (nietolerancja), ale też - uwaga, uwaga - pepsi. Po kliknięciu na pepsi otrzymujemy listę pasujących filmów (http://imdb.com/keyword/pepsi/) (jest ich 16). I gdzie tu jest związek? Ciekawe, nieprawdaż?

No dobra, obecność filmów takich jak American Drinks: History in a Glass czy Star Trek: The Pepsi Generation można zrozumieć. Ale inne?? Może macie jakieś pomysły?


Pobawiłem sie trochę z tymi hasłami kluczowymi. Na przykład dla "Fire Extinguisher" (http://imdb.com/keyword/fire-extinguisher/) (gaśnica) mamy 51 wyników. Dla sex (http://imdb.com/keyword/sex/) - 5753  :D Dla obydwu (http://imdb.com/keyword/fire-extinguisher/sex/) - 3. ;D

Połączenie axe (topór) + decapitation (dekapitacja) + Obscene Finger Gesture (obsceniczny gest palców) daje 6 wyników (http://imdb.com/keyword/axe/decapitation/obscene-finger-gesture/). Ktoś znajdzie ciekawsze (bardziej absurdalne) połączenie?


9
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Sierpień 13, 2007, 03:33:04 pm
to z klunejem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 15, 2007, 02:55:59 pm
Jeśli chodzi o filmy SF warte obejrzenia to oczywiście zacznę od (wspominanej już wiele razy) "2001 Odysei Kosmicznej", którą sam Mistrz uważał za wzorcowy film SF. I miał jak zwykle ;) rację - tak się powinno kręcić filmy SF. Co tu gadać: realistyczny Kosmos, filozoficzna zagadka, człowiek jako drapieżna małpa, niedocieczeni Obcy, nadludzko rozumny komputer, który jednak człowiek zdołał pokonać... (A wszystko po kolei i z Lemem się kojarzy...)

Następnie idą "Alien" i "Aliens" i to nie dla horrorowo-sensacyjnej akcji, nie dla owych słynnych ganianin po korytarzach (bo takie rzeczy zwykle zostawiają mnie chłodnym), a dla walorów zupełnie innych. "Alien" dla swej wstępnej partii przedstawiającej codzienną pracę w Kosmosie (na kilometry to "Pirxem" pachnie), "Aliens" dla pochwały niezłomnego ludzkiego ducha (tu znów przypomina się "Niezwyciężony"). Oczywiście w obu tych filmach wspaniałe jest realistyczne tło, paradoksalnie sam tytułowy potworek (gwałcący większość reguł znanych biologii - acz niektórzy "gwałcenie" to maja za celowe i wywodzą od lovecraftowskich monstrów) był dla mnie najmniej istotny. (Smakowite też były, b. lemowskie w stylu androidy, zwłaszcza nieludzki Ash.)

Wspomnieć też należy "Gattakę" - znakomity film o potędze marzeń i determinacji, utrzymany w kameralnym klimacie, a swą myślą przewodnią zbliżony do "Pirxa" (choć bohater jest mniej poczciwy)...

Dalej oba "Terminatory" Camerona (przy czym wszelkie wybuchy i inne "fajerwerki" tradycyjnie zostawiły mnie chłodnym) - dla mnie to przede wszystkim (wiem paradoksalnie zabrzmi) opowieść psychologiczna o ludziach i o maszynach. O podobieństawch i różnicach między nimi. O trudnych wyborach określających przyszłość. (Najlepiej chyba scharakteryzował pierwszego "Terminatora" Oramus, lata temu w "Przeglądzie Technicznym".)

No i oczywiście dwie ekranizacje Dicka - "Blade Runner" nakręcony przez Scotta i "Raport mniejszosći" Spielberga. Filmy mroczne, lecz zostawiające nadzieję. Stawiające wiecej pytań niż odpowiedzi. Miejscami niekonsekwentne fabularnie. Bogate dziwacznymi uszczegółowieniami - po prostu "dickowskie"...

Oraz "Park jurajski" według Crichtona - mamy tam klonowanie, b. lemowską z ducha postać Malcolma (Saussure z "Kataru" mi się przypomniał), dużo dobrej hard SF i ładne obrazki ;) ...

Czas teraz na filmy które wiekompomnymi arcydziełami z pewnoscia nie są, ale obejrzenie ich zawsze coś wniesie widzowi są to:
- "Matrix" - pewnie dostanie mi sie za umieszczenie go tutaj, ale przecie odkrywczy nie był - kopiował wątki z Dicka, cyberpunku, japońskiej mangi; może umieściłbym go wyżej na liście ale dobrą "jedynkę" pociągnęły w dół dwie następne słabe części;
- "Runaway" M. Crichtona - ładny obrazek niedalekiej zrobotyzowanej przyszłosci (i nie chodzi tu o nijakie androidy, a o roboty zdecydowanie niehumanoidalne i nie-samoświadome); niestety trochę za dużo tam taniej sensacji;
- "2010..." - druga część "Odyseji kosmicznej"; może nie arcydzieło ale rzadki przykład poprawnej naukowo "kosmicznej" SF w kinie;
- "Virtuosity" - ciekawa opowiaska o nanotechnologii i AI, zepsuta przez zbyt sensacyjną akcję (pomyśleć jednak, że tak przyzwoity film umiał zrobić chałturnik od "Kosiarza umysłów");
- "Epidemia" - bardzo do gustu przypadła mi ta cała naukowa oprawa (ba, Mistrz też kiedyś wspominał, że obejrzał to bez obrzydzenia), acz tempo znalezienia antidotum jest najoczywisciej nierealne;
- "Mucha" - poruszający choć momentami dość obrzydliwy film o szalonym naukowcu i teleportacji, drugoligowe ale niezłe;
- "Kafka" - nakręcona przez S. Soderbergha wariacja na temat twórczości tytułowego pisarza, film kończy się znacznie słabiej niż sie zapowiadał, ale broni go kilmat (trochę podobny do "Pamietnika znalezionego w wannie");
- "Diuna" - film zły, nudny (przypuszczalne dlatego, że tak bezlitośnie pocięty przez producenta), a jednak fascynujący wizualnie, niepokojący i stanowiący doskonała (autoryzowaną przez Herberta) ilustracje do znanej powieści SF;
- "Dziwne dni" - sensacyjna opowiastka stylizowana na noir, której całym atutem jest świetnie oddany (mimo ubóstwa technicznych gadgetów) cyberpunkowy klimat;
- "eXistenZ" - w sumie "ubogi brat" "Matrixa", ale spodobać sie może jego iście dickowskie szaleństwo i... pomysłowa wizja futurystycznych biotechnlogii;
- "RoboCop" - poruszająca opowieść o cyborgu walczącym desperacko o swoje człowieczeństwo;
- "Outland" - swoisty "western", którego akcja toczy się w górniczym osiedlu w pasie asteroid (mimo kilku błedów naukowych znośne);
- "Cube" - nieco zbyt wieloznaczne, dobite kiepskimi sequelami, ale pomyłowe;
- "Predator" - niby "jatka" i sensacja, ale ten film coś w sobie ma;
- "Misja na Marsa" i "Czerwona planeta" (wrzucę je razem, bo podobne ;) ) pierwszy dla pięknych kosmicznych obrazków a'la "Odyseja..." (bo poza nimi nie ma w tym filmie nic); drugi dla klasycznego klimatu fantastyki ekspoloracyjnej (bo o samej fabule miłosiernie zamilczę);
- no i oczywiście oba "Solarisy" - ten Tarkowskiego poraża nudą, ten Camerona z Soderbergh'iem nie wiedzieć czemu odchodzi od fabuły powieści, ale moze udałoby się z nich obu sklecić przyzwoitą ekranizację Lema ;) .

Miłośnik SF powinien też, oczywiście, obejrzeć takie paradokumentalne filmy jak "Apollo 13" i "Pierwszy krok w Kosmos" (o programie Mercury)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 15, 2007, 03:11:59 pm
Czas na seriale (którym muszę poswiecić drugi post, bo do pierwszego nie wlazły ;) ).  Moimi faworytami są tu:
- "Space: Above and Beyond" (vel "Gwiezdna Eskadra"), pierwszy serial SF zrobiony w stylu 100% serio, poruszająca opowieść , może nie jakoś szczególnie odkrywcza na tle literatury czy filmów, ale stanowiąca nową, lepszą jakość w dziedzinie seriali SF, zdecydowanie godna uwagi (pomijam absurdalnie szybkie tempo przejścia od pierwszej wyprawy pozaukładowej do regularnej wojny w Kosmosie, bo na tle ogólnej jakości serialu jest to doprawdy detal);
- oraz "Star Trek" (ale tylko "The Next Generation" i "Odysejo..."-podobny "ST: The Motion Picture") próba przeniesienia na ekran TV klimatu klasycznej eksploracyjnej SF z jej niezłomnymi herosami; choć Lem nie przepadał za tym serialem (łagodnie mówiąc), a od fabularnych uproszczeń czasem zęby bolą, jest to piękny przykład SF w starym dobrym stylu, który na tle ostatnio powstajacej mierzwy wypada docenić tym bardziej (zaletą serialu jest też jego niezłomny idealizm i wiara w lepszą przyszłość, wiara którą z czasem nawet Mistrz stracił, ale jak bez takiej wiary lepszy świat budowac?).
Interesujące są także:
- "Przylądek Canaveral" ("The Cape") - b. realistyczny od strony technicznej obraz życia astronautów na tytułowym przylądku (oglądając go często wspominałem "Test" z cyklu o Pirxie), z lekka zatrącający o SF (pewną wadą jest tu zbytnia "mydlaność" losów bohaterów);
- "Odyseja kosmiczna" - miniserial BBC nie związany z filmami (mający jednak paradoksalnie wszelkie zalety i wady powieści Clarke'a, z którymi łączy go tylko tytuł), czyli stanowiący wiarygodny naukowo i fascynujący wizualnie obraz wyprawy przez Układ Słoneczny, pozbawiony za to praktycznie fabulanego "mięsa".

Wspomnieć też wypada o "Babylon 5" - co prawda twórca nawrzucał tam sporo cieżkostrawnego mistycyzmu spod znaku Tolkiena skrzyżowanego z Lovecraftem, a Obcy są tradycyjnie :P humanoidalni (co paradoksalnie w "Star Trek" mniej raziło, ze względu na lekko "teatralną" konwencję), ale miło sobie popatrzeć na statki kosmiczne zaprojektowane przez ekspertów z JPL poruszające się zgodnie z prawami fizyki;
o "Threshold" - nadspodziewanie znośnym (choć wychodzącym od wyjątkowo ogranych przesłanek) serialu opowiadającym o "pełzającej" inwazji(?) Obcych na Ziemię i tajnej agencji mającej ją powstrzymać, jednak nic nie jest tu tak proste, jednoznaczne i oczywiste;
i o "MIB" - serialu animowanym lepszym od filmu, którego wątki kontynuuje; nie jest to nic szczególnie odkrywczego, ale udana groteska SF (choć z pewnością nie tak głęboka jak "Dzienniki gwiazdowe").

ps. wracajac na chwile do filmów: z najstarszej klasyki wypada znać takie pozycje jak:
- "Wehikuł czasu" G. Pala (wg. Wellsa);
-  "20 000 mil podmorskiej żeglugi" Disney'a z Fleischerem (do dzis przyjemnie się ogląda, ale jest to wystawne scenograficznie kino młodzieżowe);
- "Zakazana planeta" F. MacLeoda-Wilcoxa (chyba jedyny z tej listy klasyki, który do dzis dnia potrafi zafascynować, mimo postarzenia scenografii);
- "Milcząca gwiazda", imho wcale nie taka zła ekranizacja "Astronautów";
- serial "Star Trek" (tzw. TOS - czyli z ang. "oryginalna seria") - wiele odcinków ma żenujacy poziom, ale kiedyś stanowił on znaczący przełom jakościowy w telewizyjnej SF
- i "Planeta Małp" F. Schaeffera (jednak gdy się pomyśli, że powstała w tym samym roku co "2001 Odyseja Kosmiczna" można się nielicho zdziwić).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Sierpień 22, 2007, 01:29:34 pm
Lem w swojej twórczości dość wcześnie skreślił SF jako gatunek literacki, wyrzucając mu wady, które znają wszyscy jego czytelnicy. Twój wybór filmów wydaje się być oparty na wymienianiu dzieł, które jak najmniej od takiego potępionego przez Lema kanonu odchodzą. Dziwi mnie, że podniecają Cię filmy w stylu "Alien", i uważasz za część ich atrakcyjnośći .... opis pracy na statku kosmicznym, natomiast Solaris Tarkowskiego uważasz za nudny. Czyż praca na statku kosmicznym nie jest w swojej istocie śmiertelnie nudna? Widzę w tej liście te i inne wady i cząstkowe sprzeczności, ogólnie jednak uważam ją za akcentującą zbyt mocno rozrywkowy charakter SF.
Inna sprawa, że małym stopniu jest to jakkolwiek wybiórcza lista... jest w końcu tak bogata.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 22, 2007, 02:02:36 pm
Cytuj
Lem w swojej twórczości dość wcześnie skreślił SF jako gatunek literacki, wyrzucając mu wady, które znają wszyscy jego czytelnicy. Twój wybór filmów wydaje się być oparty na wymienianiu dzieł, które jak najmniej od takiego potępionego przez Lema kanonu odchodzą.

Sugerujesz, że swoim wyborem idę dokładnie wbrew Mistrzowi?  :o

Cytuj
Dziwi mnie, że podniecają Cię filmy w stylu "Alien", i uważasz za część ich atrakcyjnośći .... opis pracy na statku kosmicznym, natomiast Solaris Tarkowskiego uważasz za nudny. Czyż praca na statku kosmicznym nie jest w swojej istocie śmiertelnie nudna?

Tak, tyle, że to co widzimy w "Alien" (mimo, że się postarzało) wyglądało jednak lepiej niż to do dostalismy w "Solaris" Tarkowskiego. W stacje kosmiczna z tego drugiego filmu i jej realizm nie umiałbym uwierzyć nawet przez 5 minut...

Cytuj
ogólnie jednak uważam ją za akcentującą zbyt mocno rozrywkowy charakter SF.

Bo też trudno w ogóle o dobrą (zwłaszcza "kosmiczną") SF wyzbytą tego nieszczęsnego elementu stanowiacego hołd dla hollywoodzkich konwencji. Cieszę sie wiec, że z tych rozrywkowych pozycji można wygrzebać Koncepcje, Pomysły, Wizje, Idee itd. A, że więkoszść z filmów które wymieniłem zalicza sie w najlepszym wypadku do klasy "B"? Cóż począć? "Odyseja..." powstała jedna. Pozostałe (no jeszcze poza "Blade Runnerem") pozycje z listy oglądac należy jak stapledonowski Odd John czytał ksiazki - nie dla tego czym są, a dla tego czym (gdyby autor był zdolniejszy) mogłyby być. Zresztą wszystkie pozycje które wymieniłem sa dziełami problemowymi i (zwykle) dość poprawnymi naukowo (co samo w sobie stanowi w obecnych realiach pewien sukces), a że Problem ten zostaje przykryty zwałami strzelanin i ganianin i prawie go nie widać to inna rzecz...  (Zauważ przy tym, że lojalnie ostrzegłem o ich wadach ;) .)

 (Nawiasem mówiąc Mistrz porównał kiedyś typowe dzieła SF do garbatych. Otóż ja układając tę listę postanowiłem uczynić coś na kształt przeprowadzenia konkursu pięknści dla garbatych: wybrać tych, u których mimo garbu widać niejaką urodę - czyt. sens, przesłanie, próbę prognozy. A, że w konkursie startują prawie sami garbaci? Cóż, tylko takich "zawodników" ich "ojcowie" wystawili...)

Cytuj
Inna sprawa, że małym stopniu jest to jakkolwiek wybiórcza lista... jest w końcu tak bogata.

Bo też wymieniałem pozycje, które moim zdaniem wypada znać. Znać, nie zachwycać sie nimi na kolanach.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 23, 2007, 07:59:12 pm
Jeszcze a'propos:
Cytuj
Dziwi mnie, że podniecają Cię filmy w stylu "Alien"

Akurat "Aliena" i "Aliens" będę bronił jak niepodległosci ;) . Mamy tam bowiem mnóstwo watków "pirxowatych", zasie Pirxa nade wszystko ukochałem.  Zresztą nie tylko do tego utworu Mistrza widzę tam nawiązania.
 
W obu filmach mamy na początku sekwencję "ożywajacego" statku. Skąd to znamy? Z "Niezwyciężonego". Potem dostajemy codzienne życie na statku kosmicznym, którego załoga podchodzi do tego co robi jak do zwykłej pracy, czyż to "Opowiadaniem Pirxa" nie pachnie? Dalej pojawia się Ash - mądry i "nieludzki", do tego maszyna - czy to nie z "Rozprawy" wzięte? A na koniec mamy tryumf "słabego" człowieka (choć okupiony wieloma ofiarami) i nad "perfekcyjną" maszyną i nad "perfekcyjnym" Obcym (z którym zresztą, co też po lemowsku brzmi, porozumieć się nie sposób, lecz choć za wroga robi, czy można jednoznacznie nawzać go złym? czy pasują doń w ogóle ludzkie oceny?).
 
Z kolei u Camerona - pokaz zaawansowanych, a groźnych technologii przypomina tyleż "Eden" co znów "Niezwyciężonego". Z "Niezwyciężonego" pochodzi też wniosek, że gdy technologia zawiedzie już tylko w sile ludzkiej determinacji nadzieja. A finalna walka Ripley z królową potworków, czy nie każe przypomnieć sobie lemowych wielkochodów?

Może nie jest to baardzo oryginalne, ale miło zobczyć jakiś porządnie, realistycznie, z sensem, zrobiony film SF. W końcu to tak rzadkie...
 
Zresztą. Scott po nakręceniu pierwszego "Obcego" nakręcił "Blade Runnera", czy nie świadczy to o nim dobrze jako o artyście? (Koszmarny spadek jego formy nastapił dopiero znacznie, znacznie póżniej...) Cameronowi Mistrz powierzył sfilmowanie "Solaris" po raz wtóry, czyli znając jego wcześnejsze dokonania ("Aliens", Terminatory" czy "Głębię") uznał go jednak za twórcę godnego wyróżnienia z hollywoodzkiej sieczki. (Pomijam fakt, że Cameron zaufanie to cokolwiek zwiódł, bo najwyraźniej jego reżysersko-producencka forma też spada.)
 
Czy te fakty dotyczące reżyserów nie są też rekomendacją dla filmów?
 
(Choć oczywiście "Alieny" mogłyby być lepsze, gdyby twórcy wywalili z nich troche pościgów i pirotechniki, bo akurat na takie rzeczy patrząc jestem, paradoksalnie, bliski zaśnięcia. Niestety jest to poziom "Misji miedzyplanetarnej" Van Vogta - otrzymujemy ciekawą historie opartą na interesujacych - i logicznych! - załozeniach, ale tak naprawdę służy ona głównie za pretekst do pokazania gonitwy i strzelaniny. Zreszta ogólnie to typowa wada kinowej SF. Nawet w "Blade Runnerze" sporo tej "senzacji".... No ale sama fabuła "Alienów" - i wielu innych filmów z mojej listy - niewiele mnie interesuje. Liczy się tło, na którym ją umieszczono. Tło i "smaczki" są tu bowiem znacznie istotniejsze. Samej fabuły często mogłoby nie być...)
 
ps. na zauważenie zasługuje też fakt, że "Alien" przełamywał wzorzec "niezłomych herosów" dominujący dotad w amerykańskiej SF, o czym też gdzieś, kiedyś ;) pisałem:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=5&topic=1058#1

EDIT: i jeszcze w związku z:
Cytuj
ogólnie jednak uważam ją za akcentującą zbyt mocno rozrywkowy charakter SF.

Faktycznie po namysle przyznaję Ci trochę racji. Nie wiem dlaczego pominałem np. "Altered States", jeden z moich ulubionych filmów SF, w dodatku (co cenne) nie-rozrywkowy (to w sumie pierwsza liga kina SF) oraz "PI" film nie do końca (IMHO) udany ale jednak majacy w sobie "to coś" i nie pozwalający przejść obojętnie. Pominąłem też przez przeoczenie cyberpunkowy, a znakomity "GITS"; oraz "Seksmisję" - film niewątpliwie rozrywkowy, lecz stanowiący doskonała ilustrację dla nurtu antytotalitarnej, zajdlowskiej social fiction. (Z tego samego nurtu jako warte obejrzenia, choć scenograficznie uboższe od oryginalngo "Star Treka", należy też wymienić filmy Szulkina od "Golema" począwszy. One przynajmniej nie są rozrywkowe.) Z kolei z godziwej rozrywki wspomnieć należało pierwszy "Powrót do przyszłości", kóry jest w sumie zarówno hołdem oddanym "groszowej" amerykańskiej SF jak i pastiszem jej konwencji.

Natomiast na mojej liście nie znajdą się nigdy "Gwiezdne Wojny" ani "Piąty Element", bo skądinąd bardzo lubiąc te filmy nie umiem zakwalifikować ich żadną miarą do SF (pierwszy z nich to wedle słów samego Lucasa space fantasy, drugi jest niewątpliwie inspirowany stylistyka komiksu frankofońskiego). No i obie te pozycje są wysoce rozrywkowe :P .

ps. co do obu "Solarisów" - ostatnio zaczęto tzw. re-masterowanie serialu "Star Trek" z lat '60 polegające na zastępowaniu starego tła (planet, statków) nowymi komputerowymi F/X. Myślę sobie, że gdyby aktorów z filmu Tarkowskiego "wstawić" w dorobione im cyfrowo tło rodem z filmu Soderbergha (i może, ale wcale niekoniecznie) wyciąć z pół godziny dłużyzn, to powstało by arcydzieło może i lepsze od "Odysei kosmicznej"... Zresztą, nie zrozum mnie źle, zarówno dzieło Tarkowskiego jak i film Soderbergha lubię i uważam, że otarły się o poziom arcydzieła... Niestety tylko otarły... Tarkowski miał pecha, że z racji geograficzno-historycznych okoliczności nie dane mu było korzystać z F/X na miarę Kubricka. Soderbergh, że jednak robił film dla Hollywood. Ale wszystko bym im wybaczył, bo oba dzieła zacne, gdyby tylko, cholera, nie zepsuli Mistrzowi finału... I za to grzebanie przy fabule znaleźli się na szarym końcu listy.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Sierpień 28, 2007, 10:08:03 pm
W środę, 29 sierpnia 2007, na TVP1 "Bliskie spotkania trzeciego stopnia". Piszę, bo może ktoś nie wie, a poza tym za pomocą "search" znalazłem na w tym temacie pozytywne opinie na temat tego filmu.

Co do Solaris byłem dzisiaj w wypożyczalni filmów. Było tylko Sodebergha  :'(. Nie mieli też Łowcy androidów. Mieli Jackassa II, ale nie wziąłem.

Solarisa Tarkowskiego nie było też na Allegro. Zostaje chyba tylko jedna droga...


Cytuj
Natomiast na mojej liście nie znajdą się nigdy "Gwiezdne Wojny" ani "Piąty Element", bo skądinąd bardzo lubiąc te filmy nie umiem zakwalifikować ich żadną miarą do SF (pierwszy z nich to wedle słów samego Lucasa space fantasy, drugi jest niewątpliwie inspirowany stylistyka komiksu frankofońskiego). No i obie te pozycje są wysoce rozrywkowe Tongue .
Space Fantasy też ma skrót SF  ;). A poza tym - czyżbyś miał coś przeciwko rozrywkowemu science fiction? Można by to uznawać za odłam gatunku...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 28, 2007, 10:48:40 pm
Cytuj
W środę, 29 sierpnia 2007, na TVP1 "Bliskie spotkania trzeciego stopnia". Piszę, bo może ktoś nie wie, a poza tym za pomocą "search" znalazłem na w tym temacie pozytywne opinie na temat tego filmu.

Dziękuję za przypomnienie :) .

Cytuj
Co do Solaris byłem dzisiaj w wypożyczalni filmów. Było tylko Sodebergha

Też nie jest najgorszy...

Cytuj
Space Fantasy też ma skrót SF  ;). A poza tym - czyżbyś miał coś przeciwko rozrywkowemu science fiction? Można by to uznawać za odłam gatunku...

Rozrywka też może być... jako rozrywka... Ale polecać wolę ambitniejsze pozycje... Nie, nawet najpiękniejsze, bajki...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Sierpień 28, 2007, 10:57:22 pm
Cytuj
Cytuj
Co do Solaris byłem dzisiaj w wypożyczalni filmów. Było tylko Sodebergha

Też nie jest najgorszy...
Z tym że oglądałem go dwa razy. Ale faktycznie, nie jest zły.

Cytuj
Cytuj
Space Fantasy też ma skrót SF  ;). A poza tym - czyżbyś miał coś przeciwko rozrywkowemu science fiction? Można by to uznawać za odłam gatunku...

Rozrywka też może być... jako rozrywka... Ale polecać wolę ambitniejsze pozycje... Nie, nawet najpiękniejsze, bajki...
Rozumiem.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 28, 2007, 11:03:40 pm
Cytuj
Ale faktycznie, nie jest zły.

Z tym, że zakończenie mogłoby być bliższe ksiazki...

Cytuj
Rozumiem.

Co nie zmiena faktu, że "SW" (oryginalną trylogię) oglądało mi sie świetnie... :)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Sierpień 28, 2007, 11:14:16 pm
Cytuj
Cytuj
Ale faktycznie, nie jest zły.

Z tym, że zakończenie mogłoby być bliższe ksiazki...
Do paru innych rzeczy też pewnie moglibyśmy się przyczepić... ale to uż chyba było kiedyś wałkowane...

Cytuj
Cytuj
Rozumiem.

Co nie zmiena faktu, że "SW" (oryginalną trylogię) oglądało mi sie świetnie... :)
A mnie to nie?  :D Z resztą nawet i części I-III nie wydały mi się złe (drugiej nie oglądałem).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 28, 2007, 11:20:38 pm
Cytuj
Do paru innych rzeczy też pewnie moglibyśmy się przyczepić... ale to uż chyba było kiedyś wałkowane...

No już chciałem łaskawie tylko największy błąd wytknać...

Cytuj
Z resztą nawet i części I-III nie wydały mi się złe (drugiej nie oglądałem).

No nie, "jedynka" jest jednak (IMHO) koszmarnie głupia...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 19, 2007, 09:34:08 pm
@dzi

Pytałeś swego czasu o "Otchłań" Camerona, będziesz miał okazję sprawdzić czy film wart jest kupienia - wyemituje go Polsat 21 września 2007 o godzinie 22:05.

ps. tego samego dnia o 20:00 w TVN po raz kolejny "Władca pierścieni: Drużyna pierścienia", jeśli ktoś z Was chciałby obejrzeć.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Wrzesień 19, 2007, 11:30:08 pm
niestety chyba bede "na browarze" ale dzieki za info

tak w ogole to cos sie z datami postow powalilo? (poprzednie posty sa z 28 sierpnia?)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 20, 2007, 12:12:12 am
Cytuj
niestety chyba bede "na browarze" ale dzieki za info

tak w ogole to cos sie z datami postow powalilo? (poprzednie posty sa z 28 sierpnia?)

1. Nie ma za co :)
2. Zawsze możesz nagrać ;)
3. miłej zabawy
4. temat nie był ruszany od 28 sierpnia to i daty stare.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Wrzesień 20, 2007, 10:41:23 am
Cytuj
@dzi

Pytałeś swego czasu o "Otchłań" Camerona, będziesz miał okazję sprawdzić czy film wart jest kupienia - wyemituje go Polsat 21 września 2007 o godzinie 22:05.

ps. tego samego dnia o 20:00 w TVN po raz kolejny "Władca pierścieni: Drużyna pierścienia", jeśli ktoś z Was chciałby obejrzeć.


Ja bardzo lubię "Otchłań", muszę go sobie odświeżyć, bo już dawno nie oglądałam ::)
Najlepsza scena, to moim zdaniem ta, w której główna bohaterka decyduje się utopić, pamiętam jak to przeżywałam gdy oglądałam ten film pierwszy raz, a miałam wtedy z 15 lat może ::)

"Władca pierścieni" na TVN to porażka, przecież to z wszystkimi reklamami, to chyba z 6 godzin trwa, to można się udusić własną poduszką z rozpaczy :o
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Wrzesień 20, 2007, 11:23:00 am
Cytuj
główna bohaterka decyduje się utopić
wszystko popsują...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 20, 2007, 03:16:37 pm
Cytuj
"Władca pierścieni" na TVN to porażka, przecież to z wszystkimi reklamami, to chyba z 6 godzin trwa, to można się udusić własną poduszką z rozpaczy :o

Toteż można nagrać a potem oglądać przewijając reklamy. (Chociaż np. ja "Władcę..." obejrzałem z niekłamaną przyjemnością, ale jakoś - póki co - nie czuję potrzeby wracania do tego filmu.)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 20, 2007, 03:19:28 pm
Cytuj
wszystko popsują...

Spoiler alert!!!

Spoko, przeżyje. W końcu Cameron nawet "Solaris" happy end dodał (na tragedię pozwolił se tylko raz, w "Titanicu").
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Rachel w Wrzesień 20, 2007, 03:49:19 pm
Cytuj

Spoko, przeżyje. W końcu Cameron nawet "Solaris" happy end dodał (na tragedię pozwolił se tylko raz, w "Titanicu").
Z tego co pamiętam, to "Solaris" reżyserował Soderbergh i dobrze, bo Cameron jeszcze byłby skłonny słodkiego Leonardo w głównej roli obsadzić, a tego bym nie zdzierżyła 8-)

A w ogóle skąd wniosek, że "Solaris" kończy się happy end'em? ::)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 20, 2007, 03:54:28 pm
Cytuj
Z tego co pamiętam, to "Solaris" reżyserował Soderbergh i dobrze, bo Cameron jeszcze byłby skłonny słodkiego Leonardo w głównej roli obsadzić, a tego bym nie zdzierżyła 8-)

Ale Cameron był producentem i posiadaczem praw, zresztą pracowali z Soderberghiem jako jeden team, wspólnie do zdjęć paparazzi'm pozowali...  8-) Mówiąc serio Cameron jest na tyle silną osobowością, że (niezależnie od tego, że pewnie dał Soderberghowi sporą swobodę) w produkowanym przez niego filmie nic nie przeszłoby bez jego akceptacji. (Podobnie postępują Spielberg i Lucas.)

Cytuj
A w ogóle skąd wniosek, że "Solaris" kończy się happy end'em? ::)

A jak nazwać ten bełkotliwy finał psujący niezły film, gdy Harey, pardon Rhea mówi "Wszystko zostało nam wybaczone" i obejmuje Kelvina?



Za to tego filmu zatytułowanego "Pterodaktyl" zdecydowanie ani nie obejrzę, ani nie polecę. Już na podstawie samego opisu (http://esensja.pl/film/dvd/tekst.html?id=4545).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 21, 2007, 02:29:09 pm
To jest daleko idąca nadinterpretacja... Skoro Soderberghowski Kelvin np. umierał, to mógł widzieć w tym czasie co dusza zapragnie...
Ale to wcale nie znaczy, że wszyscy żyli długo i szczęśliwie. In fact, nie wiadomo ani czy ta scena była jawą czy snem, ani czy nie była wspomnieniem, i czy w ogóle miała miejsce.

Autorem scenariusza był też Soderbergh, wątpię, żeby siedzieli przy kominku z Cameronem i by drugi dyktował pierwszemu. Chyba S. by na to nie poszedł.

A w ogóle, to podzielam pogląd Tarkowskiego mówiący, że kino wcale nie powinno zajmować się adaptacjami. Gdyby odebrać filmowcom prawo do tworzenia tego, co wydaje im się słuszne, to dostawalibyśmy wyłącznie wizualizacje książek, ich ekranizacje dosłowne. Powstawałyby wyłącznie szmiry pokroju Władcy Pierścieni i Harry'ego Pottera, które to dwa filmy łączy ta sama metoda: praktycznie fanatyczna zgodność scenariusza z oryginałem powieściowym i wizualny rozmach. Dostajemy w efekcie film, który nie jest niczym innym, niż, że się tak wyraże, skrótem wyobrażeniowym - albowiem czytelnik powieści byłby w stanie wyobrazić sobie dokładnie to samo. Po co marnować taśmę na takie filmy? Odpowiedź jest chyba oczywista - dla pieniędzy. Ale to nie ma nic wspólnego ze sztuką, a jedynie z prostytucją artystyczną i tworzeniem wyzwań dla Industrial Light & Magic.

Prawdziwy film powinien być Filmem, strumieniem obrazów którego nie można przelać na karty książki, i który z takiego przelania sam nie powstał. Niech ktoś napisze książkę na podstawie Nostalgii, Inland Empire, czy jakiegokolwiek filmu nie ograniczającego się do czystej narracji, a wykorzystującego techniki dostępne wyłącznie dla kina - to dokona niemożliwego. I żal ogarnia słysząc o filmach, których twórcy zdają się nie wiedzieć, że to, co trzymają w ręku, to kamera.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 21, 2007, 03:17:30 pm
Cytuj
To jest daleko idąca nadinterpretacja... Skoro Soderberghowski Kelvin np. umierał, to mógł widzieć w tym czasie co dusza zapragnie...
Ale to wcale nie znaczy, że wszyscy żyli długo i szczęśliwie. In fact, nie wiadomo ani czy ta scena była jawą czy snem, ani czy nie była wspomnieniem, i czy w ogóle miała miejsce.

Są i tacy, co słabiutki film "Total Recall" bronią, tłumacząc, że wszelkie paralogizmy wynikają z tego, że akcja filmu toczy sie de facto w VR - więc na upartego wytłumaczyć da się wszystko. Wolę jednak filmy, które bronia się same, bez pomocy spolegliwych krytyków.

Cytuj
A w ogóle, to podzielam pogląd Tarkowskiego mówiący, że kino wcale nie powinno zajmować się adaptacjami. Gdyby odebrać filmowcom prawo do tworzenia tego, co wydaje im się słuszne, to dostawalibyśmy wyłącznie wizualizacje książek, ich ekranizacje dosłowne. Powstawałyby wyłącznie szmiry pokroju Władcy Pierścieni i Harry'ego Pottera, które to dwa filmy łączy ta sama metoda: praktycznie fanatyczna zgodność scenariusza z oryginałem powieściowym i wizualny rozmach. Dostajemy w efekcie film, który nie jest niczym innym, niż, że się tak wyraże, skrótem wyobrażeniowym - albowiem czytelnik powieści byłby w stanie wyobrazić sobie dokładnie to samo. Po co marnować taśmę na takie filmy? Odpowiedź jest chyba oczywista - dla pieniędzy. Ale to nie ma nic wspólnego ze sztuką, a jedynie z prostytucją artystyczną i tworzeniem wyzwań dla Industrial Light & Magic.

Pomijając już fakt, że zarówno "Harry Potter" jak i "Władca Pierścieni" (choć zdecydowanie lepszy i momentami moze "chwycić za gardło") dobre są "na raz" i stanowią swoistą "papkę dla oczu", podzielam, w przeciwieństwie do Ciebie, pogląd Lema, że film stworzony na dodstawie ksiażki powinien wiernie oddawać jej treść i ducha (a Tarkowski, choć wielki reżyser, z mistrzowego "Solaris" niewiele zrozumiał).

Oczywiście metodą wiernej ekranizacji na podstawie nie-arcydzieła ("Harry P.) arcydzieło raczej nie powstanie, ale też twórca wysokiej rangi nie powinien ekranizować byle czego. Prawdziwy geniusz powinien umieć nie zmieniając ani przecinka w treści książki umieć powiedzieć coś "od siebie". Jackson - cóż.. zadowolił się rolą "ilustratora" (choć nie jest prawdą, że nic nie zmienił), bo faktycznie jak "ilustrację-do-książki" się jego trylogię ogląda, no ale wcześniejsze i póżniejsze filmy tego pana nie pozwalają sądzić, że mamy do czynienia z wybitnym artystą - "Władca..." chyba i tak najlepiej mu wyszedł.

(Skądinąd nie uważam jednak kręcenia takich filmów za marnowanie taśmy: nie wszyscy mają zawsze ochotę na "prawdziwą Sztukę" więc czasem i takie "cuś" można z przyjemnością obejrzeć.)

Oczywiście, wierzę w swobodę twórczą artystów filmowych, w końcu nikt nie każe im "rozpaskudzać" cudzego dzieła literackiego - maja cos do powiedzenia "od siebie" - niech mówia w swoim imieniu, nie podpierajac się literaturą (choć dla "Blade Runnera" z chęcią uczynię wyjatek od tej zasady).

Cytuj
Prawdziwy film powinien być Filmem, strumieniem obrazów którego nie można przelać na karty książki, i który z takiego przelania sam nie powstał.

Czyli że "2001 Odyseja Kosmiczna" (arcydzieło itp.) nie jest prawdziwym filmem... Hmm, oryginalne...

Cytuj
Niech ktoś napisze książkę na podstawie Nostalgii, Inland Empire, czy jakiegokolwiek filmu nie ograniczającego się do czystej narracji, a wykorzystującego techniki dostępne wyłącznie dla kina - to dokona niemożliwego. I żal ogarnia słysząc o filmach, których twórcy zdają się nie wiedzieć, że to, co trzymają w ręku, to kamera.

Chyba jedyne co nas łączy (poza hołdem składanym Mistrzowi), to wielki szacunek dla twórczości Lyncha (choć nie wszystkie jego filmy są równie udane). Ale też trudno mi sobie wyobrazić kino tworzone przez samych Lynchów i Tarkowskich. Na dłuższą metę to stałoby się równie powtarzalne co dyktat hollywoodzkiej szmiry.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 21, 2007, 04:55:28 pm
Tak, ale bronisz papkożerców.
Lem brzydził się SF, tak samo i ja brzydzę się quasifilmami, które się robi w holywood. Praktycznie wszystko, co stamtąd wyjdzie, to s.hit.

A Odyseja Kosmiczna jest do d**y stwierdziłbym bez wahania.

Ty masz po prostu znacznie szerszą definicję sztuki - co jest tym ciekawsze, że niedawno stwierdziłeś, iż wg. ciebie zeszła na psy. Widocznie Twój krytycyzm zszedł na psy razem z ocenianym podmiotem. Chała stała się dziełem. Gratuluję.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Wrzesień 21, 2007, 05:14:34 pm
Cytuj
A Odyseja Kosmiczna jest do d**y stwierdziłbym bez wahania.
To już zależy tylko od nośnika.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 21, 2007, 05:40:59 pm
Cytuj
Tak, ale bronisz papkożerców.


Tak, oni też maja prawo do życia ;).

Cytuj
Lem brzydził się SF, tak samo i ja brzydzę się quasifilmami, które się robi w holywood. Praktycznie wszystko, co stamtąd wyjdzie, to s.hit.

Ależ w dużym stopniu się zgodzę. Poziom większości hollywoodzkich tworów równy jest poziomowi "literatury" Webera i jest to prawda. (Prawdą jest też, że "poziom" ten obniża sie jeszcze na naszych oczach.) Nie wiem tylko dlaczego schodzimy w ten OT, skoro dyskutowaliśmy o tym czy ekranizacja powinna być wierna.

Cytuj
A Odyseja Kosmiczna jest do d**y stwierdziłbym bez wahania.

Zatem dlaczego Mistrz uważał ja za jedyny dobry film SF, podczas gdy np. na "Solaris" Tarkowskiego nie zostawił suchej nitki?  ::)

Cytuj
Ty masz po prostu znacznie szerszą definicję sztuki - co jest tym ciekawsze, że niedawno stwierdziłeś, iż wg. ciebie zeszła na psy. Widocznie Twój krytycyzm zszedł na psy razem z ocenianym podmiotem.

Uściślijmy: tak, mam szerszą definicje sztuki w tym sensie, że twierdzę iż Sztuka nie musi mówic tylko o sprawach miedzyludzkich (jak większość klasyki) ale też np. opiewać piękno bezludnych regionów Wszechświata. Z drugiej strony jednak jestem dość krytyczny w traktowaniu dzieł - oczekuję od nich bowiem i stosownej dozy artyzmu i głębi intelektualnej. I np. "Solarisy" (i Soderbergha i Tarkowskiego) niewątpliwie dziełami sztuki są, ale też niewątpliwie mnie zawiodły.

Z drugiej jednak strony uznaję istnienie - obok Sztuki - kultury masowej, która jest swego rodzaju rzemiosłem. I czasem znajduję "twór rzemieślniczy" godny (w swej kategorii) pochwały. (Np. wymieniajac w tym, topicu sporo filmów IMHO godnych obejrzenia zastrzegłem by nie traktować ich jako dzieł sztuki, a wyłacznie jako "produkt lepszej jakości", lub "produkt ocierajacy się o sztukę".) Przy czym zdarza sie, że taki rzemieślnik umie stworzyć prawdziwą Sztukę (ostatecznie i Shakespeare i Dick oficjalnie wykonywali zawód "dostawców papki", a wyszły im arcydzieła - co jednak dostrzeżono po latach).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 21, 2007, 07:49:03 pm
Cytuj
To już zależy tylko od nośnika.

W wypadku twardego celuloidu byłby to jednak masochizm... :P



ps. Tak się lużno zastanawiam jak się do siebie maja te połączone w pary cytaty:

[size=12]1.[/size]
Cytuj
Seria Star Trek The Next Generations. Hmm. Star Trek to trudny temat. Wizja wszechświata przedstawionego jest tak rozległa, że trudno nawet stosować racjonalizm do oceny tego filmu. Mam przyjaciół, którzy są jego wielkimi fanami, mimo ogromnej wiedzy naukowej. Ogólnie więc rzecz biorąc: o gustach się nie dyskutuje.
Ale gdyby próbować napisać coś obiektywnego nt. tegóż filmu, czy też tego tysiąca odcinków, flmów itp. czyli całego trekkie-materiału, to trudno odmówić filmowi ambicji.

Cytuj
'Star Trek' się specjalnie od "M jak Miłość nie różni'...

[size=12]2.[/size]
Cytuj
TAk, Odyseja jest super :) Jeden z lepszych amerykańskich filmów. CIekawe jest to, jak bardzo ,lemowski' jest ten pomysł Clarke'a. Sęk w tym, że w filmie mocno akcentowana jest bariera niezrozumienia między dwoma cywilizacjami. Zupełnie jak w 'Głosie Pana' lub 'Fiasku'. Oczywiście z pewnymi znacznymi różnicami.

A to, że w kosmosie niczego nie słychać, co oczywiście jak każde dziecko wie jest prawdą, zostało w tym filmie wykorzystane dogłębnie: kto wie czy kiedykolwiek wcześniej i później amerykanie potrafili odmówić sobie szumów silników itp.

Cytuj
A Odyseja Kosmiczna jest do d**y stwierdziłbym bez wahania.

Czyżby prawdziwy Terminus siedział zamknięty w szafie podłaczony do VR (vide "Pitaval XXI wieku"), a zastąpił Go Terminator?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Wrzesień 21, 2007, 09:10:53 pm
Widzisz jaki Ty jesteś? Popsułeś Terminusa!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Mieslaw w Wrzesień 21, 2007, 09:46:17 pm
Cytuj
Czyżby prawdziwy Terminus siedział zamknięty w szafie podłaczony do VR (vide "Pitaval XXI wieku"), a zastąpił Go Terminator?

Poniedziałek, 24.09.2007 , TV4, godzina 21:00
Sci-fi zmienia życie: Terminator
angielski film dok. 2006

http://serwisy.gazeta.pl/tv/2,47240,,,,93345755,P_AKPA.html

Może być ciekawe, może być do bani... po prostu informuję.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 21, 2007, 10:17:10 pm
Cytuj
Widzisz jaki Ty jesteś? Popsułeś Terminusa!

Ja, ja?? :o Sam sie popsuł :P
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 21, 2007, 10:20:11 pm
Cytuj
Poniedziałek, 24.09.2007 , TV4, godzina 21:00
Sci-fi zmienia życie: Terminator
angielski film dok. 2006

http://serwisy.gazeta.pl/tv/2,47240,,,,93345755,P_AKPA.html

Może być ciekawe, może być do bani... po prostu informuję.

Dziękuję. Nie omieszkam obejrzeć. (Cykl "Sci-fi zmienia życie:..." o ile pamiętam jest b. interesujący.)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Terminus w Wrzesień 22, 2007, 12:15:08 am
Wyjaśnienie jest proste, te cytaty dzielą 3 lata. Zmieniłem zdanie na bardzo wiele tematów.
Zobaczymy co będzie za 3 lata pisał Q, choć... może niekoniecznie. Bo jeden z nas na pewno tu tak długo nie wytrzyma drugiego.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 22, 2007, 01:14:08 am
Cytuj
Wyjaśnienie jest proste, te cytaty dzielą 3 lata. Zmieniłem zdanie na bardzo wiele tematów.

Cóż. Nie mnie oceniać cudzy (w tym wypadku Twój) gust, ale... (już abstrahując od ich merytorycznej treści) jakoś bardziej wolałem Twoje wypowiedzi sprzed 3 lat... Przebijała z nich jakaś taka życzliwość i sympatia... Teraz widzę sporo pogardy...

Cytuj
Zobaczymy co będzie za 3 lata pisał Q, choć... może niekoniecznie. Bo jeden z nas na pewno tu tak długo nie wytrzyma drugiego.

Ależ dlaczego. O niczym innym bardziej nie marzę niż nasza zgodna koegzystencja na tym zacnym Forum. Ale to zależy od obu stron.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 29, 2007, 09:57:55 am
Z przyjemnościa wracam do meritum starajac się zapomnieć o potępieńczych swarach ;).

Oto esej o arcydziele Clarke'a i Kubricka:
http://verte.art.pl/film/strukturamityczna/

(Skądinąd niekoniecznie zgadzam się z jego wymową :P.)

ps. ponadto uprzejmie donoszę ;), że dzisiejsza sobota upłynie pod znakiem niezłych komedii SF:
- 12:00, TVN, "Powrót do przyszłości III"
- 20:20, TVP1, "Faceci w czerni"

EDIT:
Natomiast w poniedziałek o 00:15, w TVN7, "Vanilla Sky". Nie mam cienia szacunku do tego filmu bo jest to dosłowny hollywoodzki remake "Abre los ojos" Almenabara, ale polecam tym, który nie mieli okazji obejrzeć oryginału - bardzo dickowski klimat.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 07, 2007, 11:24:36 am
Tam eseje jakieś i ogólnie sztuka... DOOM'a sobie za 9,99 w makro kupiłem i dziś z samego rana wchonąłem... (nim rodzina zdobyła pilota, hi, hi...). Yeah!
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 07, 2007, 03:31:51 pm
Cytuj
Tam eseje jakieś i ogólnie sztuka... DOOM'a sobie za 9,99 w makro kupiłem i dziś z samego rana wchonąłem... (nim rodzina zdobyła pilota, hi, hi...). Yeah!

Grę do dzis dnia uwielbiam, ale film to IMHO słabizna jakich mało, nawet do (nieambitnej w sumie) gry się nie umywa...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: miazo w Październik 07, 2007, 05:21:03 pm
Może i nieambitnej (zresztą jak to zmierzyć?), ale jakbyś w kod źródłowy którejś z gier ID Software zajrzał...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 07, 2007, 05:25:23 pm
Cytuj
Może i nieambitnej (zresztą jak to zmierzyć?), ale jakbyś w kod źródłowy którejś z gier ID Software zajrzał...

Ależ, że DOOM był przełomem wśród gier, próbką Virtual Reality itp. przekonywać mnie nie trza. Dwa dni mijaja jak ostatnio w niego grałem... Ale filmu ścierpieć nie mogłem, tym bardziej, że z grę wiele godzin spędziłem (a koledzy się dziwowali, że tak chetnie po godzinach zostaję :D).

(Za to, też chyba DOOMem zainspirowany, w swej koncepcji nadprzestrzeni jako Piekla, "Event Horizon" już bardziej mi podszedł, choć też ani arcydziełem, ani nawet solidną SF to on nie jest.)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 07, 2007, 05:34:22 pm
Yeah, give me some more

(http://tworzywo.blox.pl/resource/blood.jpg )
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 07, 2007, 05:44:14 pm
Cytuj
Yeah, give me some more

Ale takich gier, nie takich filmów :P.

ps. TO (http://doom.wikia.com/) Ci się spodoba...

EDIT:
A skoro już o nie-całkiem-ambitnych filmach nie-do-końca-SF mowa ;), to całkiem niedawno miałem okazję o raz pierwszy obejrzeć "X-men 2" (co jest o tyle zabawne, że "jedynkę" i "trójkę" znam całkiem nieżle) i musze powiedzieć, że w przeciwieństwie do "jedynki", (którą byłem cokolwiek rozczarowny, bo oczekiwałem wówczas wizualnego szaleństwa na miare rysunków Jima Lee z jednej strony, z drugiej zaś jednak troche wiecej głębi, mimo, że to komiks), "dwójka", którą oglądałem już jako dziełko samodzielne, nie oczekując idealnej wierności komiksowi (choć wciąż wkurza mnie, że Iceman jest młodszy od Storm, a Rogue nie jest córka Mystique) zrobiła na mnie (w swej "kategorii wagowej" ;)) wrażenie bardzo pozytywne. Lepsze niż słynni ostatnio "Heroes" (choć infantylna "komiksowość" w negatywnym znaczeniu tego słowa, niektórych scen i rozwiazań nieco psuła ogólne wrażenie). Tak czy owak, filmowy cykl o "X-men" z jego niegłupimi aluzjami do prawdziwych problemów realnego świata, ma u mnie z historii o superbohaterach, drugie miejsce zaraz po cyklu o Batmanie (oczywiscie liczymy tylko filmy Burtona i Nolana, nie Schumacherowską tandetę). Co odpowiada też mojemu prywatnemu rankingowi komiksowych "superbohaterskich" serii (choć obie miały wzloty i koszmarne upadki). A także wysokie miejsce w kategorii rozrywki-nie-tylko-dla-idiotów. (Choć oczywiście ci którzy zachwalają "X-Men" jako SF nie wiedzą co czynią. Tych "nadprzyrodzonych mocy nijak nie da sie wyjasnić w sposób naukowy czy choćby "naukawy, a juz napewno nie zmianami w DNA.)

BTW: z adaptacji komiksów całkiem dobry, zwłaszcza w warstwie psychologicznej był też pierwszy "Punisher" (ten wyreżyserowany przez Goldblatta i z Lundrenem - tu chyba jedyny raz nieżle grajacym - w roli głownej).

ps. recenzja "X-Men 2" z "Esensji"
http://esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=1176
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 08, 2007, 09:23:25 am
I w grze, i w filmie fabuła nie istnieje. Film jest dobry jedynie w płaszczyźnie efektów specjalnych i ogólnego nastroju momentami. Dodatki fabularne pt. miłość itp. tylko zamazywały obraz. Podobnie gra - myśleć to tam nie było o czym. Ale ten facet co z francuzem po cichu od tyłu zachodził i tłukł tępo w głowę był niezły.

BTW obejrzałem ABYSS. Oczywiście oglądałem już, tylko nie pamiętałem. Fabuła taka sobie (choć lepsza niż w DOOMie ;) ) ale świetne zdjęcia podwodne, dla których warto obejrzeć. Przesłanie tez fajne - najciemniej pod latarnią. Swoją droga mało kto zdaje sobie sprawę, że zanurzenie człowieka 1 km pod powierzchnię wody jest trudniejsze niż wystawienie go na dwór 300 km na Ziemią w próżni...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 08, 2007, 01:05:47 pm
Trudniejsze dla kogo?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 08, 2007, 01:32:02 pm
Technicznie jest o wiele trudniejsze, ponieważ 1km pod powierzchnią wody jest 100 atmosfer, a 300km nad Ziemia 0 atmosfer. W związku z tym pod wodę trzeba się ubrać w sztywny skafander, który jest raczej małą łodzią podwodną niż skafandrem a wszystkie połaczenia ruchome muszą być mechaniczne (jak łożyska) i uszczelnienia wszystkich połączen ruchomych też muszą wytrzymać 100atm. A w przestrzeń można wyjść w foliowej przezroczystej piłce zasuwanej na suwak, w dresie i osobistym aparatem oddechowym. Piłka musi mieć tylko zawór nadmiarowy żeby jej nie rozerwało powietrze wydychane przez człowieka. Tak mają się ewakuować astronauci z wahadłowca, gdyby nie udało się go zadokować do ISS. (liczba skafandrów w wahadłowcu jest za mała na ewakuację 7 osób).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 08, 2007, 01:59:09 pm
Czyli trudniejsze dla przeżycia osoby spuszczanej? Bo początkowo zrozumiałem że trudniej kogoś spuscić.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 08, 2007, 02:11:22 pm
Cytuj
Bo początkowo zrozumiałem że trudniej kogoś spuscić.
 ;D
Spuścić łatwo - kamień do szyi i już, leci... . Technicznie dużo trudniej zrobić skafander, który ma wytrzmać zgniatanie 100 atm. niż rozciąganie 1 atm. Pozostałe problemy są mniej więcej analogiczne. A to tylko 1 km z 11, z którymi można w tej dziedzinie powalczyć.

edit: Jeszcze sobie przypomniałem, że przy projektowaniu skafandrów kosmicznych największym problemem było takie zaprojektowanie szwów/zaszewek na przegubach ciała, aby np. zgięcie ręki w łokciu nie zmniejszało objętości stroju - bo to podnosząc ciśnienie w praktyce krępowało ruchy, taka parówa się robiła.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 08, 2007, 03:18:11 pm
Cytuj
I w grze, i w filmie fabuła nie istnieje. Film jest dobry jedynie w płaszczyźnie efektów specjalnych i ogólnego nastroju momentami. Dodatki fabularne pt. miłość itp. tylko zamazywały obraz. Podobnie gra - myśleć to tam nie było o czym. Ale ten facet co z francuzem po cichu od tyłu zachodził i tłukł tępo w głowę był niezły.

Cóż, dla mnie widowisko złożone z samych efektów spec. (zwłaszcza migajacych w szybkim tempie i opartych na wybuchach)  staje się usypiające po około 5 minutach ogladania, dlatego śmiertelnie mnie wynudziły "Matrixy" 2-3, tak jak i Prequel Trilogy "Gwiezdnych Wojen", oraz wszystkie "Van Helsingi", "Underworldy", "Resident Evil'e" i "Blade'y". Nawet niezły w sumie "Terminator 2" był bliski znudzenia mnie i to mimo tego zabójczego Egra Samowzbudnika, który usiłował zrobić kuku bladawcowmi Johnowi ;). No ale skoro mówimy o rozrywce, dla rozrywki, to co kto lubi. (Ja jednakowoż choć grą DOOM lubię się odmóżdżać, przy filmach wolę mieć okazję do myslenia, choćby chwilę, dlatego wole już atakujących metalowymi szponami, telepatią, magnetyzmem, ogniem i lodem ;) mutantów.)

Cytuj
BTW obejrzałem ABYSS. Oczywiście oglądałem już, tylko nie pamiętałem. Fabuła taka sobie (choć lepsza niż w DOOMie ;) ) ale świetne zdjęcia podwodne, dla których warto obejrzeć. Przesłanie tez fajne - najciemniej pod latarnią. Swoją droga mało kto zdaje sobie sprawę, że zanurzenie człowieka 1 km pod powierzchnię wody jest trudniejsze niż wystawienie go na dwór 300 km na Ziemią w próżni...

Tak, "Abbys" jest na tyle dobrze "wykonany" i oparty na kilku na tyle niezłych pomysłach, że zasługiwałby wręcz na lepszą fabułę ;), a zresztą, mimo, że ta która jest nie jest ani odkrywcza ani oryginalna, ogląda się go przyjemnie, a Cameron (swoim zwyczajem) dba o to by wydarzenia przebiegały w sposób logiczny (co zawsze wyróżniało go na tle innych twórców i tfu-rców przygodowej SF i "SF").

ps. co sądzisz o filmach Singera z cyklu "X-Men"?
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 08, 2007, 03:25:44 pm
Cytuj
A w przestrzeń można wyjść w foliowej przezroczystej piłce zasuwanej na suwak, w dresie i osobistym aparatem oddechowym. Piłka musi mieć tylko zawór nadmiarowy żeby jej nie rozerwało powietrze wydychane przez człowieka. Tak mają się ewakuować astronauci z wahadłowca, gdyby nie udało się go zadokować do ISS. (liczba skafandrów w wahadłowcu jest za mała na ewakuację 7 osób).

O tych piłkach to ja słyszałem od lat '90, zastanawiam się tylko co póżniej z tymy piłkamy, bo przejścia przez atmosferę raczej toto nie wytrzyma, chyba idze o to by w tych piłkach przenieść ich ze stacji na statek?

ps. dzi tym razem IMHO zadajesz pytania aby postów więcej było. Skoro maziek nie napisał czy jest to trudniejsze dla "spuszczającego" czy "spuszczanych" można było wnioskować, że jest to trudniejsze dla obu stron :P. (No ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło bo w efekcie otrzymaliśmy wysoce interesujące rozważania maźka :).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 08, 2007, 03:47:01 pm
Cytuj
ps. dzi tym razem IMHO zadajesz pytania aby postów więcej było. Skoro maziek nie napisał czy jest to trudniejsze dla "spuszczającego" czy "spuszczanych" można było wnioskować, że jest to trudniejsze dla obu stron :P. (No ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło bo w efekcie otrzymaliśmy wysoce interesujące rozważania maźka :).
skoro Twoj wniosek jest błędny rozumiem że moje pytanie miało sens

poza tym LOL
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 08, 2007, 04:02:56 pm
Cytuj
skoro Twoj wniosek jest błędny rozumiem że moje pytanie miało sens

Nie jest błędny przy przyjęciu oczywistego założenia, że spuszczającym zależy na przeżyciu spuszczanego. Ale dość na tym, bo kolejny topic przerobimy na obszar sofistycznego dzielenia włosa na czworo, co Ciebie zdaje się bawić, a mnie (i chyba większosć Forumowiczów) nieco mniej.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 08, 2007, 04:11:07 pm
Więc po co zaczynasz? Do Ciebie nie pisałem, zaczepka wyszła z Twojej strony.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 08, 2007, 04:31:36 pm
Cytuj
Więc po co zaczynasz? Do Ciebie nie pisałem, zaczepka wyszła z Twojej strony.

Wybacz, ale dla mnie charakter zaczepki miało pytanie, które zadałeś maźkowi. Facet (maziek znaczy), którego uważam za jednego z najciekawszych dyskutantów na tym Forum mówi coś ciekawego o filmach i swym subiektywnym ich odbiorze, wtrąca intertesującą dygresję o trudnościach związanych z badaniem oceanów (kwestia b. wysokiego ciśnienia), a Ty zamiast odnieść się do meritum zadajesz sofistyczno-podchwytliwe pytania...

Wiem - zbyt nowy i zbyt kontrowersyjny (z racji swej "produktywności") na Forum jestem by pouczać, ale jakoś bardziej owocny wydaje mi się styl dyskusji jaki stosują Luca czy maziek, a nawet Terminus (gdy w zbyt zgryźliwy ton nie uderzy), niż Twój nieustający popis sofizmu i "chwytania za słówka" (choć na początku zapewne miał on odświerzający posmak nowości).
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 08, 2007, 04:44:12 pm
maziek świetnie sam sobie daje rade w rozmowach ze mną, chyba nie potrzebuje pomocnika.
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 08, 2007, 04:56:55 pm
Cytuj
maziek świetnie sam sobie daje rade w rozmowach ze mną, chyba nie potrzebuje pomocnika.

O zdecydowanie. Gdzież bym śmiał wątpić w umiejętności maźka w tym względzie  :D :D :D



A skoro już na inteligentne kino rozrywkowe zeszło, oto kolejne z moich ulubionych dziełek Star Trek: Insurecction (http://framzeta.art.pl/fr99_02/teksty/26.html). Rozrywka i nic ponad to? Owszem, ale rozrywka dla myślących, stokroć mądrzejsza niż "młócki" duetu Emmerich + Devlin, czy nowsze "Matrixy".

(Zaś z kategoii 100% bezmyślnej rozrywki uwielbiam, sam nie wiem czemu, film "Mortal Kombat". Niby, młócka, nawalanka i nic ponadto, ale ilekroć powtarzają nie umiem sobie odmówić...)
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 08, 2007, 05:09:34 pm
Cytuj
sam sobie daje rade w rozmowach ze mną, chyba nie potrzebuje pomocnika.
Oh, yeah!!! Święte słowa. Nie lubię być pretekstem, podtekstem, przedrostkiem...
Tytuł: Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
Wiad