Autor Wątek: O muzyce  (Przeczytany 403220 razy)

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
    • Email
O muzyce
« dnia: Sierpień 26, 2008, 10:23:56 pm »
Zakladam watek dla wszystkich milosnikow muzyki. Poniewaz to forum Lemologiczne wahalem sie jakis czas, ale w sumie w Hyde Parku mozna mowic o wszystkim, wiec rozpoczne cytatem z Obloku Magellana:

Nagle wszystko zawahało się, jakby olbrzymia siła, przelękniona własną odwagą, zatrzymała się na mgnienie — nastała cisza, krótka i tak gwałtowna, że serce przestało bić; potem melodia wybuchła.
Chciałem wstać i wyjść; to było nie do zniesienia. Ukradkiem, pochylając się, przebyłem, nie wiem jak, przestrzeń do drzwi. Znalazłem się w pustym półkolu marmurowych kolumn, oddychając nierówno, jak po wyczerpującym biegu. Zacząłem schodzić, bo muzyka goniła mnie i tu, choć stłumiona. Wtem dostrzegłem, że nie jestem sam.
O stopień wyżej stała Anna. Milcząc ująłem ją za rękę, wszystko jakby wygładzało się, zamierało, coraz dalsze i dalsze tony zrywów symfonicznych odprowadzały nas w głąb pustego korytarza; potem świsnęła cicho winda. Kilkadziesiąt kroków — i otwarła się galeria gwiazdowa.
Nie wiem, czy ja tam szedłem, czy też ona mnie prowadziła? Nie wiem. Staliśmy bez ruchu, a u naszych stóp, niewidzialnych, jakbyśmy się sami przemienili w czerń, rozchylały się głębie, czeluść bez kresu i dna, wieczna, niezmienna otchłań, a w niej stężałe światła — okrutne, okrutne gwiazdy.
Ścisnąłem dłoń Anny. Czułem jej ciepło, lecz byłem sam.
— Dziecko… — szeptałem — ty nic nie wiesz… on… on wiedział o nas, słyszysz? Wszystko wiedział, ten przedpotopowy muzyk, ten Beethoven, głuchy Niemiec z XVIII stulecia… On wszystko przewidział, on wiedział…


Przewspanialy fragment. A Was co porusza do glebi, jezy wlosy na karku, sciska w dolku i sprawia, ze serce boli od nadmiaru emocji i piekna?

p.s. Z podziekowaniami dla Q
« Ostatnia zmiana: Sierpień 26, 2008, 10:26:47 pm wysłana przez Evangelos »

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8392
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #1 dnia: Sierpień 26, 2008, 11:22:41 pm »
Hmmm... Gust mam raczej konserwatywny. Klasycy, osobliwie wiedeńscy, ale też Vivaldi czy Stamitz (ma świetny kawałek, niestety, zapomniałem tytułu).

Chopin (choć późno się doń przekonałem), Bach, Haendel, Wagner, Verdi, Ravel...

Słucham taż czasem Schonberga czy Maessiana, bez przykrości, acz nie entuzjazmuję się.

Ogólnie groch z kapustą trochę, wybierany zależnie od nastroju.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #2 dnia: Sierpień 26, 2008, 11:36:14 pm »
Ha, bo tak sie nalezy muzyka delektowac, w zaleznosci od nastroju wlasnie.
Co do Bacha, to moglbym gadac duzo, ale polecam Ci, jesli nie znasz jeszcze, kantate nr 172 "Jesus bleibt mein freund" w dowolnym wykonaniu. Mozna dostac pelnego objawienia podczas sluchania - zobaczysz, ze Ci sie spodoba ;)

EDIT: numerek kantaty mi sie pokickal i brak znajomosci niemieckiego daje znac o sobie, ale fajnie, ze znalazles.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 27, 2008, 11:22:44 am wysłana przez Evangelos »

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8392
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 26, 2008, 11:47:49 pm »
Chętnie posłucham, ale z objawieniami jakoś nie chcę eksperymentować ;).

EDIT:
Wysłuchałem, w istocie znakomite. To jeden z nielicznych pożytków z religii ;).

A TO rzeczona perełka Stamitza ("Koncert klarnetowy B-dur"). Wykonanie jest jakie jest, ale daje pewne wrażenie o utworze.
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2010, 06:56:28 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8392
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 27, 2008, 03:29:40 pm »
I taka poboczna refleksja...

Rozpocząłeś ten wątek cytatem z "Obłoku Magellana" (który Ci zresztą usłużnie podsunąłem ;)), spowodował on, że wróciłem myślami nie tylko do swoich ulubionych kompozytorów (w tym rzeczonego "głuchego Niemca" ;)) lecz i do wątków muzycznych w science fiction. Przypomniał mi się główny bohater "Kłów" M. Resnicka słuchający przy pracy różnych utworów (zarówno fikcyjnych jak i pochodzących z naszej przeszłości/teraźniejszości). Wspomniałem aristosa Gabriela (z powieści "Aristoi" W.J. Williamsa), który, jak przystało na międzygwiezdnego arystokratę-estetę-hedonistę-biseksualistę, ma nadworną kapelę, słucha Mozarta w jej wykonaniu, a nawet komponuje operę*. Pomyślałem o stacji kosmicznej wirującej (u Kubricka) do melodii walca Straussa. Stanęli mi przed oczami bohaterowie filmidła ;), w których kontakt z kiczowatymi Obcymi, nie zabił dobrego smaku muzycznego (taki np. kapitan Picard był koneserem muzyki). Jednak przede wszystkim przypomniał mi się najoryginalniejszy meloman jakiego zna SF, bohater (słabiutkiej zresztą) powieścinki "Umrzeć w Italbarze" R. Zelazny'ego:

"Dr Larman Pels orbitujący dookoła świata o nazwie Lavona transmitował wiadomości do Centrum Medycznego, do Centrum Imigracji i Naturalizacji oraz do Centrum Statystyki Demograficznej. Po zakończeniu przekazu splótł ręce i czekał.
Oprócz założenia rąk, nie pozostało mu już nic więcej do roboty. Nie jadł, nie pił, nie oddychał, nie spał, nie wydalał, nie odczuwał bólu czy innych wrażeń zmysłowych, jakie odczuwa człowiek. Nie miał także wyczuwalnego pulsu. Od gnicia powstrzymywały go jedynie różnorakie chemiczne czynniki, w które wyposażony został jego organizm. Lecz by działał, potrzebne były jeszcze inne rzeczy.
Jedną z nich był niewielki system energetyczny, zaimplantowany we wnętrzu jego ciała. Pozwalał mu on na poruszanie się bez wydatkowania własnej energii (co prawda, nie opuszczał się nigdy na powierzchnię planet - zmieniłby się tam w żywy posąg, ponieważ poruszające go części mechaniczne nie dysponowały odpowiednią mocą, by przezwyciężyć siłę ciążenia). System ten, zasilany bezpośrednio z mózgu, dostarczał także odpowiednie bodźce, stymulujące wyższe procesy mózgowe, utrzymując je dzięki temu w ciągłym funkcjonowaniu.
Dr Pels był więc myślącym wyrzutkiem ze świata żywych, wiecznym wędrowcem, człowiekiem, który szukał i czekał - lecz przede wszystkim był poruszającym się trupem.
Druga rzecz popychająca go do działania nie była tak namacalna, jak energetyczny system podtrzymywania życia. Na kilka sekund przed śmiercią kliniczną jego ciało zamarzło, a kilka dni później odczytano jego Oświadczenie o Dyspozycji Dóbr. Ponieważ 'człowiek zamrożony nie posiada takiego samego statusu jak człowiek martwy' (sprawa Herms v. Herms. Powództwo Cywilne nr 187 - 3424) i może 'korzystać w pełni ze swej własności poprzez wcześniejszą demonstrację intencji, dokładnie w taki sam sposób, jak człowiek uśpiony' (sprawa Nyes v. Nyes. Powództwo Cywilne nr 14 - 187 - B). Tak więc, pomimo żarliwych protestów kilku generacji potomków, wszystkie dobra dr Pelsa zamienione zostały na gotówkę, która posłużyła na zakup statku kosmicznego z pełnym laboratorium medycznym oraz na przywrócenie samego dr Pelsa do stanu względnej ruchliwości. Niespecjalnie przeszkadzał mu fakt, iż przez nieokreślony bliżej czas trwać będzie w punkcie o dziesięć sekund oddalonym od śmierci, pod warunkiem, że będzie mu dane kontynuować prace badawcze. 'A zresztą - powiedział kiedyś - pomyślcie o tych wszystkich ludziach, którzy właśnie w tej chwili oddaleni są także o jedyne dziesięć sekund od śmierci, nawet nie zdając sobie sprawy z tego faktu. Przecież oni w dalszym ciągu zajmują się tym, co kochają najbardziej'.
Tak więc, największą miłością dr Pelsa była patologia. I to szczególnego rodzaju patologia. Znany był z tego, iż w pogoni za nową chorobą potrafił przemierzyć pół galaktyki. Był autorem błyskotliwych opracowań, twórcą kilkudziesięciu nowych leków, a także wykładowcą prowadzącym cykle wykładów na różnych światach z pokładu swego orbitującego laboratorium. Przedstawiony do kilku prestiżowych nagród, miał zapewniony wgląd do wszystkich banków informacji medycznych, jakie znajdowały się na planecie, którą akurat odwiedzał. Udzielano mu zresztą wszystkich informacji, jakich zażądał.
Unosząc się w swym laboratorium - przeszło sześciostopowa, chuda, bezwłosa i blada postać - dr Pels wydawał się być jedyną odpowiednią osobą, mogącą przeprowadzać badania różnorakich form śmierci. Teraz, gdy nie podzielał już przyjemności dostępnych zwykłym ludziom, prócz pracy pozostała mu jedna zaledwie rozrywka. Była to muzyka. Rozrywkowa lub klasyczna; jej dźwięki rozbrzmiewały dookoła niego bez chwili przerwy. Jego ciało wyczuwało ją, nawet gdy on sam jej nie słuchał bądź ignorował. W pewien sposób stanowiła dla niego substytut bicia serca i rytmu oddechu. Jednak jakikolwiek byłby tego powód, przez wszystkie te lata żył otoczony muzyką."


Autor informuje nas też czego (m.in.) ten gentleman słuchał ("La Mer" Debussy'ego, muzyka Wagnera) oraz jakie (okołomuzyczne) refleksje budził w innych:

"pomyślał o Pelsie, myślał bowiem o muzyce, niewidocznej, ulotnej, konsekwentnej w obrębie własnej logiki".


*Niestety, nie rzucę cytatami, bo książki te mam tylko w formie papierowej, za dużo roboty z wklepywaniem tekstu...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #5 dnia: Sierpień 27, 2008, 03:58:59 pm »
(taki np. kapitan Picard był koneserem muzyki)
Ale sobie wziales do serca okreslenie filmidlo :) Lepiej tak nie mow, bo Aniela bedzie miala wyrzuty sumienia do konca zycia :P
A co do ST - pamietam (jejku, ile to bylo lat temu, gdy serial lecial codziennie w telewizji przed teleekspresem), ze pierwszy oficer (Ryker? Dobrze pamietam?) to rowniez milosnik muzyki - w jedyn odcinku gral "Misty" (skomponowane w 1954 przez Errolla Garnera) na puzonie. Ciekawe, ze w ST muzyki wspolczesnej jakos nie ma, za to wszyscy maja ciagoty do XX wieku i wczesniej.
Chcialbym rowniez posluzyc sie cytatem, ale nie mam w formie ani elektronicznej, ani papierowej. A chodzi mi mianowicie o Ciemnosc i plesn, a konkretnie opowiadanie "Przyjaciel", gdzie tajemniczy przyjaciel wlasnie slucha symfonii Dahlena-Gorskiego (postac zmyslona - latalem po bibliotekach: Uniwersyteckiej, Nutowej Akademii Muzycznej i jeszcze jakiejs, by znalezc i Dahlena i Gorskiego (zupelnie nie powiazani) i w koncu wyslac zapytanie do samego autora, od ktorego dostalem odpowiedz, ze to postac fikcyjna).
Jest tez ksiazka (slaba, moim zdaniem mozna sobie darowac) Orsona Scotta-Carda pt. "Mistrz piesni", gdzie fabula wlasnie wokol muzyki niejako jest skupiona. Autor probuje pokazac sile oddzialywania na emocje i uczucia, a Dom Piesni, gdzie toczy sie spora czesc fabuly, jest instytucja niemalze ponad realnym swiatem, dla ktorej respekt maja nawet wszechimperatorzy.

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8392
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 27, 2008, 05:55:05 pm »
Powieścidło Carda mam (kiedyś go sporo kupiłem, nie wiem po co), faktycznie słabowite. Ale jako bajka, od biedy...

A skoro mówimy o bohaterach muzykujących na własny użytek, oto popisy wokalne ze "Star Treka":


a tu znów dawka muzyki instrumentalnej głównie:
http://pl.youtube.com/watch?v=_YynPPWpfsg
http://pl.youtube.com/watch?v=AE1Zo5Ljws0
http://pl.youtube.com/watch?v=iS118grtgho
http://pl.youtube.com/watch?v=0u1T2unhr2E
http://pl.youtube.com/watch?v=K_JT_7xS0Xs
http://pl.youtube.com/watch?v=xYdWZ5O-t9s
http://pl.youtube.com/watch?v=5Zky2n0-zZs
Muzykalne ludzie te astronauty ;D


Przypomniał mi się też bezimienny Konsul z "Hyperiona" (D. Simmonsa):

"Konsul Hegemonii siedział na tarasie swojego czarnego jak heban statku kosmicznego i grał Preludium cis-moll Rachmaninowa na starym, ale znakomicie utrzymanym steinwayu, podczas gdy na rozciągających się dokoła bagnach przewalały się i ryczały ogromne, jaszczurowate istoty. Z południa ku północy przesuwała się gwałtowna burza. Sylwetki wielkich drzewiastych paproci rysowały się wyraźnie na tle sinoszarych chmur, wyżej natomiast, docierając nawet na pułap dziewięciu kilometrów, po niespokojnym niebie wędrowały stratocumulusy. Tuż nad horyzontem rozbłysła jaskrawa błyskawica. Znacznie bliżej statku majaczące niewyraźnie w mroku gadzie kształty wpadały od czasu do czasu na pole siłowe, ryczały boleśnie, po czym znikały w ciemnogranatowej mgle. Konsul skupił się na szczególnie trudnym technicznie fragmencie utworu, nie zwracając uwagi ani na burzę, ani na zapadający szybko zmierzch.
Nagle rozległ się sygnał komunikatora.
Konsul zamarł w bezruchu z palcami zawieszonymi nad klawiaturą."


Który ponadto grywał na swym steinwayu Bacha, a przed snem słuchał Wagnera.

ps. a to uprzednio wspomniane wirujące stacje
« Ostatnia zmiana: Marzec 01, 2010, 03:11:03 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 28, 2008, 10:35:30 am »
Jeszcze tylko wrzuc symfonie wielkiego elektronika z pana kleksa i bedzie komplet :):):)

Niechaj i ja cos zalinkuje. http://www.youtube.com/watch?v=T_QXc5duq-4Plyta Ricochet - moja ulubiona z calej kolekcji, w linku utwor drugi, zupelna apoteoza ich stylu (tego wczesnego, zaczynajacego sie od Phaedry, przez Rubycon i Ricochet wlasnie, z lat 70, okresu ich tworczosci, ktory lubie najbardziej). Ponoc leciala na mojego taty osiemnastce (wiem od znajomego, tata nie pamieta ;) ). Tangerine Dream (do polowy lat 80, nie pozniej, czyli czasu, gdy nagrywali dla Virgina) sa zupelnie fascynujacy. I spojrzcie na czym graja! Same przecudne analogi - mellotrony, sekwencery i samplery. Moogowi pewnie serce roslo z radosci, ze wyprawiaja takie rzeczy z jego instrumentami.
Polecam jakies porzadne nagranie do odsluchu w domu - tutaj slaba jakosc troche przeszkadza, choc z drugiej strony 3/4 osob, ktore sluchalo ich w 1975 (rok wydania plyty), pewnie odtwarzala w jeszcze gorszych warunkach i mieli frajde.

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8392
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 28, 2008, 12:00:08 pm »
Symfonię Wielkiego Elektronika też lubiłem ;), ale nie uważam bym wrzucił te kawałki całkiem bez sensu. Oba popisy wokalne są przykładami "stylu muzycznego XXIII wieku" (czyli nie jest tylko tak, ze słyszymy tylko utwory z XX w. i wcześniejsze). A w części instrumentalnej słychać całkiem niezłe fragmenty klasyki.

A skoro zszedłeś na temat muzykl bardziej rozrywkowej, oto dwa motywy muzyczne z innego klasycznego serialu SF, "Gwiezdnej eskadry":
http://pl.youtube.com/watch?v=e523K6Nho1Y
http://pl.youtube.com/watch?v=nnqtylHWcPs
(W przeciwieństwie do intelektualistów Picarda tamtejsi marines woleli takie kawałki.)

Oraz rzecz ewidentnie do pośmiania (ponownie ze "Star Treka"), przykłady "twórczości muzycznej Obcych"
http://pl.youtube.com/watch?v=nNTVzwjEyb4
http://pl.youtube.com/watch?v=UMHFMoH7mIc

Natomiast TO, zawsze kojarzyło mi się z wymarzoną przez Mistrza przyszłością, w której do obiadu czytano by "Postępy fizyki" ;):
http://pl.youtube.com/watch?v=2p0DuQV_XyY
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #9 dnia: Sierpień 28, 2008, 02:16:03 pm »
He! Mambo Spinoza rewelacja. Sam podmiot byl mi kiedys wielka inspiracja.
Co do Star Treka to zartuje oczywiscie, bo specem jestes Ty i za linki dziekuje. Sam na pewno bym na nie nie wpadl, bo po prostu nie znam serii :)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8392
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #10 dnia: Sierpień 28, 2008, 02:26:00 pm »
Tymczasem ludzkość jednak ani "Postępów fizyki" masowo nie czyta, ani "Mambo Spinoza" nie śpiewa, a jej zbiorowe uczucia chyba najlepiej ilustruje ta pieśń:
http://pl.youtube.com/watch?v=aJ5Gj2ZJzLY

A wracając do moich ulubionych fragmentów muzyki klasycznej:
http://pl.youtube.com/watch?v=sx7XNb3Q9Ek
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #11 dnia: Sierpień 28, 2008, 05:18:43 pm »
Hmm, Wietnam to moze i dobre skojarzenie, chociaz ja od razu oczami wyobrazni widze zapluwajacego sie do nieprzytomnosci Hitlera oraz armie Wehrmahtu najezdzajace Polske.

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8392
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #12 dnia: Sierpień 28, 2008, 05:40:36 pm »
Dałem co miałem pod ręką ;), choć - prawdę mówiąc - słuchając "Ritt der Walküren" mam zwykle skojarzenia znacznie prostsze. Ot  cwał uzbrojonych po zęby kobit przez ponury pejzaż rodem z filmu fantasy jawi mi się przed oczami. (Choć, jak dobrze się wsłuchać, słychać w tej melodii pomruki wojny, może nawet wojny totalnej, wręcz atomowej.)

Zresztą (abstrahując od niektórych poglądów samego Wagnera niestety) wolałbym unikać skojarzeń Wagner-hitleryzm. W końcu jest on też autorem "Parsifala" na przykład.
http://pl.youtube.com/watch?v=AWvJ5yNvkvU
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2149
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
« Ostatnia zmiana: Sierpień 30, 2008, 04:06:16 am wysłana przez NEXUS6 »

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
    • Email
Re: O muzyce
« Odpowiedź #14 dnia: Sierpień 30, 2008, 11:51:31 am »
Ha, NEX, jak milo Cie widziec :)

Bardzo Ci dziekuje za pokazanie Fulary. Jest znakomity, podoba mi sie bardzo jego repertuar. Wszedlem na strone i okazuje sie, ze chlopcy swietnie sobie jazzuja. Nononooo.

Jak popatrzylem w youtube od razu przypomnial mi sie Boris Mironchuk - fantastyczny organista grajacy na prawie 90-letnim Hohnerze (ze skorzanym miechem i pieknymi, metalowymi piszczalkami), brzmiacym lepiej, niz organy w wiekszosci kosciolow w Polsce. Nieslychanie ciekawe interpretacje od Bacha, przez Vivaldiego, opery Rossiniego na ukrainskich czardaszach skonczywszy.
Nie sadze, by sie go znalazlo w internecie. On jakos nie ma ochoty sie pokazywac za duzo - siedzi sobie w Krynicy na deptaku i grywa za 20 zlotych dziennie (dla niego istnieje tylko on sam i muzyka, a akordeon to narzedzie do podtrzymania tej homeostazy), ale mam jego plyte, ktora miala u mnie miano odkrycia roku i dawno nie widzialem czegos tak oryginalnego, bez zepsucia oryginalnego stylu i z biegloscia interpretacji. Poza tym utwor na kilkadziesiat skrzypiec nie zepsuc na akordeonie, to sztuka ogromna. Jak ktos bedzie mial ochote, to wezme sie i przerobie na niskoskompresowane empeczy, by wyslac emilem jakos.