Autor Wątek: Socjobiologia a Gender  (Przeczytany 9198 razy)

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 547
    • Zobacz profil
Socjobiologia a Gender
« dnia: Grudzień 02, 2013, 02:50:42 am »
Proszę nowy temat i to naukowy:
Kiedyś zabobon wkładał dzieci do pieca. Ale nie wszystkie i nie zawsze. Tymczasem teraz dżender-zabobon zamierza zdegenerować wszystkie. Zacznijmy jednak od filmu:
Rebelya.TV: Gender Equality Paradox (polskie napisy) - norweski komik na tropach absurdów gender

Film fajny ale nie ma się z czego cieszyć. To takie stańczykowskie, że komik musi się zajmować takimi sprawami. A gdzie reszta? I Rebelya tłumaczyć to musi. Porażka systemu szkolnictwa wyższego i reżimowej TV.

II
Dawkins jest jak widzę ideologiem socjobiologii. Jak się
 ma ona do dżenderu?
Różnice płciowe występuję wśród naczelnych, a one kultury nie mają. Mają?

Dżender twierdzi, że różnice psychiczne miedzy płciami są kulturowe wyłącznie, tamci - że biologia raczej.

III
mamy tu przykład ciekawej ściemy:
 http://chomikuj.pl/Morkret/Ksi*c4*85...,98431269.divx

Dokument poświęcony jednej z najwybitniejszych postaci nauk społecznych - antropolożce Margaret Mead i jej kontrowersyjnej książce Dojrzewanie na Samoa. Autorzy stawiają pytania: Czy Mead była oszustką czy tylko młodą niedoświadczoną badaczką, która dała się nabrać? Czy jej teorie dotyczące okresu dojrzewania na Samoa miały kiedykolwiek coś wspólnego z rzeczywistością?

Kobitka naściemniała i ciemna masa wierzyła w te brednie 50 lat? Takie czasy nastały.

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8392
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #1 dnia: Grudzień 02, 2013, 09:21:57 am »
Dokument poświęcony jednej z najwybitniejszych postaci nauk społecznych - antropolożce Margaret Mead i jej kontrowersyjnej książce Dojrzewanie na Samoa. Autorzy stawiają pytania: Czy Mead była oszustką czy tylko młodą niedoświadczoną badaczką, która dała się nabrać? Czy jej teorie dotyczące okresu dojrzewania na Samoa miały kiedykolwiek coś wspólnego z rzeczywistością?

Kobitka naściemniała i ciemna masa wierzyła w te brednie 50 lat? Takie czasy nastały.

Jakby to powiedzieć (abstrahując od tytułowej kwestii)...  Ja rozumiem, że wypada Ci Mead krytykować, bo ona z ludzi gejów robi ;):
http://books.google.pl/books?id=o6ZAZ6scTBMC&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false
Niemniej... Cała praktycznie krytyka najsłynniejszej pracy Mead bazuje na książkach ("Margaret Mead and Samoa: The Making and Unmaking of an Anthropological Myth" i "The Fateful Hoaxing of Margaret Mead: A Historical Analysis of Her Samoan Research") Dereka Freemana, z którym jest ten kłopot, że sam bywa krytykowany znacznie częściej niż obiekt jego krytyki* ;).

Ostrożnie tedy z konkluzjami, bo nie na wiecu jesteśmy.

* choćby przez tych oto autorów:
George Appell, 1984 "Freeman's Refutation of Mead's Coming of Age in Samoa: The Implications for Anthropological Inquiry" Eastern Anthropology 37
http://www.gnappell.org/articles/freeman.htm
Ivan Brady, 1991 "The Samoa Reader: Last Word or Lost Horizon?" Current Anthropology 32
http://www.oswego.edu/~brady/library%20items/samoa.pdf
Richard Feinberg 1988 "Margaret Mead and Samoa: Coming of Age in Fact and Fiction" American Anthropologist 90
http://www.jstor.org/discover/10.2307/678229
Eleanor Leacock 1988 "Anthropologists in Search of a Culture: Margaret Mead, Derek Freeman and All the Rest of Us" Central Issues in Anthropology 8(1)
http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1525/cia.1988.8.1.3/abstract
Robert Levy 1984 "Mead, Freeman, and Samoa: The Problem of Seeing Things as They Are" Ethos 12
http://www.jstor.org/discover/10.2307/640274
Mac Marshall 1993 "The Wizard from Oz Meets the Wicked Witch of the East: Freeman, Mead, and Ethnographic Authority" American Ethnologist 20(3)
http://www.jstor.org/discover/10.2307/646644
Bonnie Nardi 1984 "The Height of Her Powers: Margaret Mead's Samoa" Feminist Studies 10
http://www.jstor.org/discover/10.2307/3177870
Allan Patience and Josephy Smith 1987 "Derek Freeman in Samoa: The Making and Unmaking of a Biobehavioral Myth" American Anthropologist 88
http://www.jstor.org/discover/10.2307/679291
David B. Paxman 1988 "Freeman, Mead, and the Eighteenth-Century Controversy over Polynesian Society" Pacific Studies 1(3)
https://ojs.lib.byu.edu/spc/index.php/PacificStudies/article/view/9497/9146
Nancy Scheper-Hughes 1984 "The Margaret Mead Controversy: Culture, Biology, and Anthropological Inquiry" Human Organization 43(1)
http://sfaa.metapress.com/content/362253166r6173m4/
Paul Shankman 1996 "The History of Samoan Sexual Conduct and the Mead-Freeman Controversy" American Anthropologist 98(3)
http://www.jstor.org/discover/10.2307/682723
R.E. Young and S. Juan 1985 "Freeman's Margaret Mead Myth: The Ideological Virginity of Anthropologists" Australian and New Zealand Journal of Sociology 21
http://jos.sagepub.com/content/21/1/64.abstract

Dawkins jest jak widzę ideologiem socjobiologii. Jak się
 ma ona do dżenderu?

A to znów zależy jak rozumiemy socjobiologię. Ta, z którą Ci po drodze raczej wilsonowska, a zideologizowane rozumienie tejże również bywało krytykowane przez fachowców - vide Steven Pinker (2002) "The Blank Slate: The Modern Denial of Human Nature"*; Richard Lewontin, Leon Kamin, Steven Rose (1984) "Not in Our Genes: Biology, Ideology, and Human Nature" czy S.J. Gould (1996) "The Mismeasure of Man".

* drobiazg a'propos:
http://pinker.wjh.harvard.edu/articles/papers/The_Blank_Slate_General_Psychologist.pdf
(obrywa się tam pewnemu rozumieniu ludzkiej natury, oj obrywa...)

Na tych drobnych uwagach poprzestanę, bo Twój wątek zbyt i...nterdyscyplinarny dla mnie ;).
« Ostatnia zmiana: Grudzień 03, 2013, 10:19:36 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2149
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 03, 2013, 08:22:22 pm »
O ile sie nie myle, to glownym zalozeniem genderyzmu jest to, ze plec to nie fakt biologiczny, tylko koncept spoleczny? I ze plec jest glownie w glowie zainteresowanego i w spoleczenstwie? O ile mi tez wiadomo, to wykladaja to na uczelniach. Jesli tak, to mozna by caly ten genderyzm podsumowac 2 slowy: Lysenkowski Szamanizm.

maziek

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9920
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 03, 2013, 08:33:50 pm »
Ale o czym mówisz, mówiąc "genderyzm"? O tym, co roi się w głowach wypowiadających to słowo kapłanów i redaktorów mediów przykościelnych? To masz rację :) .
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2149
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #4 dnia: Grudzień 03, 2013, 11:24:06 pm »
Ale o czym mówisz, mówiąc "genderyzm"? O tym, co roi się w głowach wypowiadających to słowo kapłanów i redaktorów mediów przykościelnych? To masz rację :) .
Mialem na mysli to, co napisalem, ze znakami zapytania, dodam. Nie wiem na czym to cale gender-szmender formalnie ma polegac, jakaz to galezia nauki ma byc itd. Ale jesli odpryskiem tegoz, ma byc sytuacja, ze facet w sejmie, czy gdzie badz, zaczyna udawac kobiete i oczekuje sie od wszystkich na okolo (a znajac zycie, bedzie sie do tego zmuszac niebawem prawnie), zeby go tytulowac per Pani, to Lysenkizm w pelnej krasie  :)

DillingerEscPlan

  • Gość
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #5 dnia: Grudzień 03, 2013, 11:35:57 pm »
Nie gałąź nauki, bo nazwa "gender studies" nie wzięła się z sufitu.

Smok Eustachy widzę jakąś kampanię prowadzi, bo na forum ateista.pl taki sam temat założył.

maziek

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9920
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #6 dnia: Grudzień 03, 2013, 11:45:04 pm »
Nex, nikt nie wie o co chodzi bo to są hasełka, w Polsce jacyś cykliści muszą być. Ponieważ znam osobiście osobę, która zmieniła płeć, to wiem, że przynajmniej w jej wypadku to nie było udawanie. Po wtóre nie widzę niczego złego. Po trzecie to moim zdaniem to jest generalnie folklor, który sobie przypiął tabliczkę (akurat przypadkowo gender) - mówię o tych, co hałasują z jednej i z drugiej. Po czwarte - to nikomu nie szkodzi. Bo natury nie da się oszukać. Nie da się z homoseksualisty zrobić hetero i vice versa. Znam bardzo dużo ludzi z którymi można na różne tematy pogadać - ale na słowo homoseksualista reagują dosłownie jak  byk na czerwoną płachtę - zabić, poniżyć, rozdeptać. Naprawdę, zupełnie, ale to zupełnie nie wiem dlaczego. Czasami mam wrażenie, jakby dopuszczenie do świadomości, że homoseksualiści istnieją bo tak chce natura miało im zniszczyć obraz świata, zburzyć fundament światopoglądu. Nie pojmuję. Wg różnych badań, w populacji ludzkiej jest kilka procent ludzi o skłonnościach odbiegających od przyjętego wzorca. I zawsze będzie. Czasami myślę, że część z tych osób po prostu przejawia takie skłonności ale je w sobie zdusiła, zniszczyła i boi się, świadomie czy podświadomie, że wrócą. Kilka procent to znaczy, że w każdej klasie sz.p. średnio taka osoba jest. Ale ja mam 5 krzyżyk na karku i nie poznałem żadnego homoseksualisty - to oznacza albo, że badania są do kitu, albo że takie osoby w moim otoczeniu nie mają życia, jeśli się ujawnią. Przypuszczam, że w grę wchodzi to drugie.
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 547
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #7 dnia: Grudzień 03, 2013, 11:45:04 pm »
Ale o czym mówisz, mówiąc "genderyzm"? O tym, co roi się w głowach wypowiadających to słowo kapłanów i redaktorów mediów przykościelnych? To masz rację :) .
Owa Kasia Egeland jako kapłan mediów przykościelnych?

2. Weźmy Równościowe przedszkole:

http://wyborcza.pl/1,75478,14564199,Przedszkola_Rownosci__Ala_jest_chlopcem__a_Jas_dziewczynka_.html

Najbardziej kuriozalne jest, że twierdzą, że dżender jest neutralny światopoglądowo. Ale tak: one tam twierdzą, że dziecko dopiero w wieku przedszkolnym nabiera płciowości


A kto to napisał? Kapelani?

Po pół roku w przedszkolu czterolatek dostaje płeć. Odgórnie, bez możliwości zmiany, nagięcia, bez szans na rys indywidualny. Wpływ domu jest bez znaczenia. Posyłasz do przedszkola miłą androginiczną istotę nieświadomą wartości metek; której obojętne jest, czy wkłada majteczki w wyścigówki, czy z kokardkami, o ile tylko nie spadają ani nie wbijają się w pupę. Ciekawą świata bestyjkę, która wspina się na siatkę okalającą plac zabaw, by dać się z niej ściągnąć jedynie obietnicą zabawy liliowym wózkiem z lalką Chińczykiem. A kogo odbierasz?
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2013, 12:08:58 am wysłana przez Smok Eustachy »

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 547
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #8 dnia: Grudzień 04, 2013, 12:00:13 am »
Bo natury nie da się oszukać. Nie da się z homoseksualisty zrobić hetero i vice versa.

Poszukując wyjaśnień, dlaczego poczucie własnej orientacji seksualnej może się zmieniać w zależności od etapu życia i okoliczności, ukuto termin: plastyczna seksualność.

Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1542647,1,lesbijki-z-wyboru.read#ixzz2mS4Fwo6B

DillingerEscPlan

  • Gość
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #9 dnia: Grudzień 04, 2013, 12:06:47 am »
http://wyborcza.pl/1,75478,14564199,Przedszkola_Rownosci__Ala_jest_chlopcem__a_Jas_dziewczynka_.html

Słałbym dzieciaka do takiego przedszkola. Później by może nie miał kompleksów, że jest za mało męski lub kobiecy, ani się nie oburzał na odchylenia od normy w tych sferach u innych, oczekując, że się wszyscy dostosują do jego obrazu świata, który zapewnia mu komfort psychiczny. Dzięki za polecenie. :)

A kogo odbierasz?
Chłopczyka, który boi się bawić lalkami, bo się będą śmiali i dziewczynkę, która już wie, że samochodziki nie dla niej. Zastanawiam się, czy znana u dzieciaków "wojna płci", szczególnie przemoc chłopców wobec dziewcząt, nie bierze się z potrzeby stanięcia na wysokości zadania, jakim jest wpisanie się w rolę męską bądź żeńską, spełniając oczekiwania otoczenia.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2013, 12:14:34 am wysłana przez DillingerEscPlan »

maziek

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9920
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #10 dnia: Grudzień 04, 2013, 12:13:19 am »
Można sobie kuć, co się chce, także terminy. Natury nie oszukasz. Nad instynktami władzy nie mamy, możemy je jedynie ignorować, o ile stanie nam silnej woli.
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3696
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #11 dnia: Grudzień 04, 2013, 12:28:55 am »
Cytuj
Nie gałąź nauki, bo nazwa "gender studies" nie wzięła się z sufitu.
A tu stoi, że nauka. :)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gender_studies
I na tym poziomie, wygląda mi sensownie.
Ale jak wiadomo, nauka - czy też ludzie nauki, lubią lub muszą dawać ciała tym, co aktualnie rządzą. W zamian za pieniądze.
Stąd to -  już bardziej śliskie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gender_mainstreaming
Kolejna utopia, inny rodzaj komunizmu Kluczowe słowo "równość". Mam na nie alergię.
Czy napisałem poprawnie genderowo?
Czy wszedłem w koleinę stereotypu zmylony żeńskością słowa nauka?
Za to nieuk - zdecydowanie męski.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2013, 12:52:15 am wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 893
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #12 dnia: Grudzień 04, 2013, 12:36:21 am »
Można sobie kuć, co się chce, także terminy. Natury nie oszukasz. Nad instynktami władzy nie mamy, możemy je jedynie ignorować, o ile stanie nam silnej woli.
Oj oszukasz,oszukasz. A "pranie mózgu" i inne słabości człecze ? O zmianach w genotypie nie wspomnę, który w odpowiednim momencie upomni się o swoje. Myślę, że Smoku chodzi o zbyt wczesne "uświadamianie" psychiki dziecięcej. W przyszłym futurystycznym świecie, gdzie trudy dnia codziennego odejdą w zapomnienie a nieśmiertelność stanie się wyborem, takie działanie będzie miało sens a nawet będzie wskazane, lecz dziś na to zwyczajnie jest za wcześnie.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 04, 2013, 12:44:16 am wysłana przez wiesiol »
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

DillingerEscPlan

  • Gość
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #13 dnia: Grudzień 04, 2013, 12:47:34 am »
A tu stoi, że nauka. :)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Gender_studies

A tu nie stoi: http://en.wikipedia.org/wiki/Gender_studies ;)

Albo tu: http://www.isns.uw.edu.pl/studia_podyplomowe_gender.php Zwróć uwagę, że gender studies są tu ujęte jako "studia i badania", inaczej od "socjologii, psychologii, prawa, historii, teorii kultury, teorii literatury i innych dziedzin nauk humanistycznych". Dalej, o zajęciach z wymienionych dziedzin, piszą: "Łączy je wspólna perspektywa: wykładający prowadzą badania i analizują dokonania swojej dziedziny naukowej z perspektywy tożsamości płci".

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 547
    • Zobacz profil
Re: Socjobiologia a Gender
« Odpowiedź #14 dnia: Grudzień 04, 2013, 01:07:03 am »
Socjobiologia to też nie są jacyś geniusze wbrew pozorom...

Nie to jest ważne. Kto pamięta Ondroca Sterodrona? Jak on się mógł samokształtować tak teraz dżendery nieudolnie usiłują zmienić ludzkość.
Przyjęcie założeń dżenderowych - nie mając pewności, że to ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością - to spore ryzyko. Ja bym to jednak przetestował na szczurach.

Mylą tam skutek z przyczyną. Piętnowane działania są bowiem wynikiem naturalnych skłonności. A przez wciskanie dzieciom ciemnoty można je wykrzywić zgodnie z obowiązującą modą