Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje  (Przeczytany 156309 razy)

Henry

  • YaBB Newbies
  • **
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #300 dnia: Grudzień 23, 2017, 12:10:48 am »
Dzieńdoberek
Jako że FIASKO to moja ulubiona powieść s-f, pozwolę sobie na dodanie do tej dyskusji dwóch rzeczy, których nie odnotował nikt z uczestników
Primo - Pirx zginął w Lesie Birnam. Na Kwintę poleciał Parvis. Dlaczego? Otóż na statek kosmiczny zabrano ciało zwitryfikowane, znalezione w unieruchomionych obwałami wielkochodach. Gdy Parvis dotarł do wielkochodu Pirxa, ten miał wybitą szybę i był opuszczony, ergo - Pirx nie poddał się witryfikacji. Jak go znamy, zapewne ruszył pieszo dalej. Tak po prostu.
Secundo - las Birnam wiąże się z ruchomym lasem, jak u Szekspira. I las (a właściwie koncepcja ruchomego lasu) ten "zabija" we Fiasku Parvisa dwukrotnie. Najpierw wali się na niego na Tytanie. A następnie... ostatni zdania książki. Wali się na niego las anten. Czyli swoista powtórka z Tytana.
Ot, takie dwie uwagi :)
A poza tym uważam, że wizyta Marka T na Kwincie jest jednym z najlepszych opisów zetknięcia z obcością w ogóle w literaturze.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4223
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #301 dnia: Grudzień 23, 2017, 12:42:40 pm »
Cytuj
pozwolę sobie na dodanie do tej dyskusji dwóch rzeczy, których nie odnotował nikt z uczestników
ejtam ejtam
Zgodnie z ideą tego wątku uczestnicy Akademii wspólnie czytali rzeczoną tytułem książkę (czasem po raz kolejny) i na bieżąco komentowali.
Stąd pewne oczywiste oczywistości były oczywiste i skupienie pisanego szło w szczegóły.
Ale wśród szczegółów jest też widoczna baza, jeno w tle.
Znaczy perspektywa odwrócona
O np.
Na razie jednak umysły kosmonautów zaprząta problem natury etycznej: podczas startu (który odbywał się z orbity Tytana) jako pasażerów na gapę dodano im zwitryfikowanych (zamrożonych) ludzi, którzy w poprzednim rozdziale zaginęli w wielkochodach… Niestety – większości z nich nie da się ożywić. Właściwie – do ożywienia nadaje się dwóch, ale biorąc pod uwagę, że proces witryfikacji i  czas poczyniły spustoszenia w ich organizmach, „części” wystarczy tylko na złożenie jednego. Co więcej – nie wiadomo, kto jest kim, na skutek splotu różnych niedopatrzeń i opóźnień ekipa na statku nie otrzymała porównawczego materiału genetycznego, na podstawie którego można by określić tożsamość zamrożonych. Badanie szczątków materialnych pozwoliło tylko stwierdzić, że jeden z nadających miał krótkie nazwisko na „P” (Pirx lub Parvis – zgodnie z listą zaginionych).
Anieli z 2008 na stronie drugiej wątku;
https://forum.lem.pl/index.php?topic=534.15
Poza tym;
Ostatnio wspólne czytanie coś zdechło - Summa okazał się niestrawna?
Poza tym 2
Witaj   :)
Poza tym 3 "w bok"
Cytuj
Wali się na niego las anten. Czyli swoista powtórka z Tytana.
A mi się teraz las krzyży przypomniał
https://www.youtube.com/watch?v=mwogGgHOzPI
Oooo - akurat świeżo upieczony tatuś o wegetacji  8)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 23, 2017, 03:25:09 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9184
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #302 dnia: Grudzień 23, 2017, 03:23:59 pm »
Witaj Henry (to po Inżynierze-Henryku z "Edenu"? ;) ). Zasadniczo o co z "Akademią..." (i jej regułami) chodzi liv wyłuszczył, więc w tym zakresie do dodania nic nie mam.

Odniosę się tylko do tego:
Na Kwintę poleciał Parvis. Dlaczego? Otóż na statek kosmiczny zabrano ciało zwitryfikowane, znalezione w unieruchomionych obwałami wielkochodach. Gdy Parvis dotarł do wielkochodu Pirxa, ten miał wybitą szybę i był opuszczony, ergo - Pirx nie poddał się witryfikacji. Jak go znamy, zapewne ruszył pieszo dalej. Tak po prostu.

Na kwestię Parvisa-jako-Tempego zwracał uwagę już (w swoim, lakonicznym, stylu) Hoko (w ramach dyskusji nad - mówiąc modnie - fanfikiem, który stworzył na marginesie niniejszej debaty).
Da się stąd zresztą wysnuwać (na upartego) pewne optymistyczne wnioski odnośnie losów drugiego pana P. ;), co już ponad dekadę temu - więc jeszcze wcześniej - pirxowa (nick zobowiązuje? ;)) czyniła.
(Nie jestem zwolennikiem tezy, że Lem celowo taki happy end zaplanował, na odwrót zgoła, ale lubię tę interpretację, choćby i wbrew autorskim intencjom, krzepiąca jest.)

A co do lasu - aluzja do starego Willa S. jest tak oczywista, że odnotowywanie jej miałoby posmak rozwodzenia się nad tym, że królowa Bona umarła.

Nie przejmuj się jednak, że tak - po benakibowsku - wszystko było. Czytasz Lema i potrafisz wyciągać wnioski, poradzisz sobie wśród nas ;).
« Ostatnia zmiana: Grudzień 23, 2017, 03:38:20 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4223
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #303 dnia: Grudzień 23, 2017, 03:51:03 pm »
Cytuj
A co do lasu - aluzja do starego Willa S. jest tak oczywista, że odnotowywanie jej miałoby posmak rozwodzenia się nad tym, że królowa Bona umarła.
No niewiemniewiem... tak siak rezygnuję z rezystancji wewnętrznej i zacytuję wiekopomny wpis maźka aż kipiący inteligencją i sarkazmem (to się chyba jakoś łączy)
No właśnie, przeczyta człowiek taki kawałek napisany przez inteligentną, oczytaną osobę, i od razu wraca świadomość, że jest się dziadkiem borowym z ciemnego lasu, co ucieka przed jaszczurką, żeby go nie pogryzła, a w razie czego majtki na lewą stronę nakłada od uroku... Z czym do ludzi... Palec poślinić na wiatr i północ po mchu odnaleźć tak, ale las Birnam? Las Birnam? Słyszało się o sosnowym, debowym, o las Palmas i las Vegas, ale o las Birnam?!
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9184
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #304 dnia: Grudzień 23, 2017, 05:23:44 pm »
Poczułem się jak Marcin co uczył Marcina niniejszym (bo wyjdzie na to, że odwołuję się do niedoczytanego/niezapamiętanego jak trza) ;), ale spróbuję się wykręcić (skoro Lem kluczyć mógł, co uczciwie w autorecenzji "Doskonałej próżni" przyznał, to i ja, uczeń niegodny, się odważę ;) ) tezą, że założyłem, iż maziek (w końcu bystrzejszy od nas obu pod tylu względami ;) ) jeno się krygował. (W najgorszym wypadku wyjdzie, że sądziłem według siebie, bo Las Birnam pamiętam od najwcześniejszego dzieciństwa, z lektury "Makbeta" czytanego ukradkiem na wychodku, czym się już bodaj przechwalałem. Oczywiście nic nie zrozumiałem, poza tym, że Makduf musiał się urodzić w wyniku cesarki, ale fakt podchodzenia pod mury z gałąchami w ręcach ;) jakoś mi się z automatu utrwalił.)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 23, 2017, 05:25:29 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4223
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #305 dnia: Grudzień 23, 2017, 07:40:30 pm »
Cytuj
że założyłem, iż maziek (w końcu bystrzejszy od nas obu pod tylu względami ;) ) jeno się krygował.
Krygował się krygował... jak panienka na wydaniu.  ;)
Tu zdałbym się na opinię Remuszki, w końcu co nieco się poznali (głębiej  ;D )
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 10593
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #306 dnia: Grudzień 23, 2017, 08:58:38 pm »
Zawsze inteligent, jak trafi na półgłówka, będzie go sobie w głowie imaginował jako zadziwiająco mądrego, a jego bezmyślne posunięcia jako efekt przejrzenia sytuacji, dla obserwatora nieprzeniknionej. Pamiętacie, Pirx, Calder i przerwa Cassiniego i tak dalej. Nie mam pamięci gdzie jeszcze, ale Lem eksploatował ten fenomen ;) ... Wiele płacą za drwa z tego lasu ;) ?
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9184
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #307 dnia: Grudzień 23, 2017, 09:48:28 pm »
Pamiętamy. Pamiętamy też "Idiotę" Spallanzaniego ;). Tylko pytanie kto się tu w końcu ugenialnia ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Henry

  • YaBB Newbies
  • **
  • Wiadomości: 3
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #308 dnia: Grudzień 25, 2017, 11:35:50 pm »
Zgodnie z ideą tego wątku uczestnicy Akademii wspólnie czytali rzeczoną tytułem książkę - trafiłem tu na dyskusję z 2008 roku, założyłem więc, że zdążyli już skończyć ;) A i przed moim postem ok. 4 lata przerwy były, więc tak się poczułem nieco jak archeolog :)
@Q - Henry to angielska wersja mojego polskiego imienia. Po prostu :) Fanfik przeczytać chciałem, lecz 404 wychodzi :(
Wątek "Po Fiasku" dopiero dzięki Twojemu postowi zauważyłem - dziękuję. Zaraz popędzę czytać.

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9184
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #309 dnia: Grudzień 29, 2017, 09:38:11 pm »
więc tak się poczułem nieco jak archeolog :)

Za archeologię forumową sam parę(dziesiąt? ;)) razy obrywałem ;). Rada na to jedna - poczytaj stare wątki, jak znajdziesz co naprawdę odkrywczego do dorzucenia, to i na odgrzebnictwo inaczej będziem patrzeć. A póki co zapraszam do wątku o "Summie Technologiae", na bieżąco czytamy (co najmniej miazo czyta ;)). Ambitna lektura, ale tym bardziej warto spróbować się z nią.

Fanfik przeczytać chciałem, lecz 404 wychodzi :(

Bo to dawno temu było. Może Hoko się zlituje i odświeżoną wersją, o którą ongi go molestowałem, nas podchoinkowo obdaruje (np. tak z ruska, na Nowy Rok? ;)).

Wątek "Po Fiasku" dopiero dzięki Twojemu postowi zauważyłem - dziękuję. Zaraz popędzę czytać.

Nie ma za co.
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9184
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #310 dnia: Marzec 08, 2018, 09:56:28 am »
No to teraz sam odgrzebię... Podczytuję powieść "Wszyscy na Zanzibarze" ("Stand on Zanzibar") Johna Brunnera z roku 1969 i mamy tam taki komputer:

"– Dlaczego tu jest tak cholernie zimno?! – zawołał ktoś bliżej przewodnika.
Figuranci, mierzwa ich mać... Ciekawe, ilu gości w tym tłumie to w rzeczywistości pracownicy GT, zatrudnieni na polecenie rządu i z braku lepszego zajęcia utrzymywani na sztucznie utworzonych posadkach?
– To pytanie prowadzi nas prosto do kolejnego przykładu tego, jak bardzo możemy się mylić w naszych ocenach. Siedemdziesiąt, osiemdziesiąt lat temu inżynierowie twierdzili, że zbudowanie komputera, który mógłby się równać z ludzkim mózgiem, wymagałoby drapacza chmur, żeby pomieścić sprzęt, oraz wodospadu Niagara, żeby go schłodzić. Tego akurat twierdzenia nie znajdziecie na granitowej płycie, ponieważ w kwestii chłodzenia nie do końca się pomylili: Niagara by nie wystarczyła, nie jest dostatecznie zimna. My stosujemy tu ciekły hel, całe tony. Za to mylili się całkowicie co do drapacza chmur. Proszę się rozproszyć tutaj, po tej
galerii, to pokażę państwu dlaczego.
Sto dziewięć osób rozstawiło się apatycznie na podkowiastym balkonie obiegającym komorę przypominającą jajo ze ściętym czubkiem. W dole, na głównym poziomie, krzątali się identycznie wyglądający mężczyźni i kobiety; od czas do czasu któreś z nich zadzierało głowę z wyrazem kompletnego niezaciekawienia na twarzy. Kolejna mniej więcej dwudziestka zwiedzających poczuła się niemile dotknięta i doszła do wniosku, że obojętne, co będzie dalej, nie będą tym zainteresowani.
Oggie nie mógł się zdecydować. Wyeksponowany na dole sprzęt przyciągał jego wzrok – było tego co najmniej dwadzieścia pięć, może trzydzieści metrów: przewody, rury, klawiatury, ekrany, zespoły czytników, półki uginające się pod ciężarem lśniących metalowych przyrządów.
– Może nie zajmuje całego drapacza chmur, ale i tak jest dość spory – zauważył ktoś.
Co za mierzwa... Pewnie następny figurant. Oggie powstrzymał się od komentarza, gdy Zink zaszurał głośno stopami.
– Bynajmniej – odparł przewodnik.
Przekręcił zainstalowany na wysokości jego głowy reflektor. Snop światła prześliznął się po aparaturze i ludziach, aż spoczął na niepozornym ściętym stożku z białego matowego metalu.
– To właśnie – obwieścił uroczystym tonem – jest Salmanasar.
– To coś? – podsunął usłużnie figurant.
– To coś. Wysokość: czterdzieści pięć centymetrów, średnica podstawy: dwadzieścia osiem centymetrów, i jest to najpotężniejszy komputer na świecie, a wszystko dzięki unikatowej, opatentowanej przez GT technologii znanej pod nazwą mikriogeniki. Co więcej, jest to pierwszy komputer zaliczany do kategorii megamózgów!
– To bezczelne kłamstwo – odezwał się ktoś z przednich szeregów.
Wytrącony z równowagi przewodnik zaniemówił.
– A K’ung-fu-tse? – mówił dalej ten sam ktoś.
– Słucham? Przykro mi, ale nie... – Przewodnik uśmiechnął się bez przekonania.
Oggie zdał sobie sprawę, że tym razem nie był to wtręt podstawionego figuranta. Wspiął się na palce, żeby lepiej widzieć, co się dzieje.
– Konfucjusz! Mówi się „Konfucjusz”! Na Uniwersytecie Pekińskim mają działający megamózg od...
– Zamknij się! Zdrajca! Przeklęty łgarz! Krwawiciel! Zrzućcie go na dół!
Krzyki podniosły się natychmiast, odruchowo, automatycznie. Zink przepchnął się do przodu i dołączył do krytykantów. Oggie zmrużył oczy, wyjął z kieszeni paczkę bay goldów i włożył sobie jednego w kącik ust. Zostały mu już tylko cztery. Potem będzie skazany na tę nowojorską mierzwę, zielone manhattańskie ścierwo. Najlepsze, co mieli na tym wybrzeżu.
Mocno zgryzł końcówkę automatycznego napowietrzacza. Co to kogo obchodzi, co robią Chińczycy, dopóki armia nie ucapi człowieka za jaja? Wiele hałasu o nic, i tyle.
Policja korporacyjna wyprowadziła czerwonego braciszka, zanim ktokolwiek zdążył mu sprzedać solidniejszego kuksańca, i przewodnik z ulgą wrócił do swojego standardowego planu lotu.
– Widzicie państwo, gdzie w tej chwili kieruję światło? To port wejściowy SKANALIZATORA. Tędy właśnie wprowadzane są wszystkie wiadomości ze wszystkich dużych agencji informacyjnych, po czym Engrelay Satelserv, dzięki Salmanasarowi, mówi nam, na czym stoimy w świecie tu-i-teraz.
– To jasne, ale to przecież nie może być jedyna funkcja Salmanasara – odezwał się inny figurant. Oggie’ego aż skręciło w środku.
– Naturalnie. Głównym zadaniem Salmanasara jest osiąganie tego co niemożliwe. Czyli nasz chleb powszedni tutaj, w GT. – Dla lepszego efektu przewodnik zawiesił na chwilę głos. – Zostało udowodnione teoretycznie, że w wypadku systemu logicznego o tak wysokim stopniu złożoności jak Salmanasar wystarczy wprowadzić do niego dostatecznie dużo informacji, żeby wykształcenie się świadomości i samoświadomości było tylko kwestią czasu. Możemy zresztą z dumą ogłosić, że pewne oznaki udało się już...
/.../
Skąpany w ciekłym helu, samowystarczalny, nieruchomy i doskonale poinformowany dzięki swoim mechanicznym zmysłom: Salmanasar.
Od czasu do czasu przez jego obwody przepływa impuls niosący cybernetyczny odpowiednik stwierdzenia:
– Jezu, ależ ja mam wyobraźnię."


Ten Salmanasar wygląda mi na przodka GOD-a jak nic. (Acz nie wiem czy Lem się inspirował, czy to zbieg okoliczności. Wiadomo bowiem, że Mistrz co najmniej dwa teksty Brunnera, w tym jeden beletrystyczny, czytał - przypisy do "Fif'y" na to wskazują - ale nie ma wzmianki o tym by ten konkretny - skądinąd godny uwagi - kawałek.)
« Ostatnia zmiana: Marzec 08, 2018, 10:03:20 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9184
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: Akademia Lemologiczna [Fiasko] - czyli dlaczego bez kobiet się nie udaje
« Odpowiedź #311 dnia: Sierpień 22, 2018, 02:04:33 pm »
Pamiętacie jak się tu biedziliśmy nad tym jaka jest właściwie natura Kwintan? Teraz na SciFi Stack Exchange jacyś anglojęzyczni też nad tym dumają - i w całkiem znajomych kierunkach idą (organizmy kolonijne, nanotechnologia, klatkowoorchideowe samootorbienie):
https://scifi.stackexchange.com/questions/37832/is-the-nature-of-the-inhabitants-of-quinta-from-the-novel-fiasco-known/193286#193286
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki