Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Forum po polsku / Odp: "Space - The Final Frontier"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 07:33:35 pm »
Heh, wygląda na to, że muszę (nieco) zweryfikować stosunek do grzybków z "Discovery".

Otóż te wszystkie kosmiczne grzybnie itd. bazują na tezach z książki:
https://www.amazon.com/Mycelium-Running-Mushrooms-Help-World/dp/1580085792
Pewnego dość głośnego pana (jeden z protagonistów serialu wziął po nim nazwisko):
http://www.fungi.com/about-paul-stamets.html
Który wygłaszał swoje credo na TED 2008*:
https://www.youtube.com/watch?v=XI5frPV58tY
https://www.ted.com/talks/paul_stamets_on_6_ways_mushrooms_can_save_the_world/transcript

* Szybkie streszczenie poglądów jego też się znajdzie:
http://scienceblogs.com/universe/2011/07/17/living-in-a-mycelial-world/

Owszem, wygląda mi to na pogranicze fringe science i pseudonauki (choć facet ma niewątpliwe dokonania badawcze), ale z drugiej strony sądzę, że jest dość spójne (i intrygujące) by stanowić godziwą podstawę dla wizji science fiction (a sam Stamets mógłby robić za kolejnego z gości Tichego, albo zajmować salę obok tego z "Prawdy" jak nic). Szkoda, że serial - choć poziom nieco poprawił - wciąż jest czymś na kształt telewizyjnego blockbustera o pozbawionych spójnej (nie mówię już o jej jakimkolwiek pogłębieniu) psychiki bohaterach i niekoherentnej fabule.
2
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez tzok dnia Styczeń 19, 2018, 12:19:12 pm »
Bardzo ciekawy system, dzięki za podzielenie się linkami do strony i do wywiadu :).
3
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Styczeń 18, 2018, 06:06:06 pm »
Wystarczy zajrzeć do zakładki team i wiadomo że nazwa komputera nieprzypadkowa.

Ale, gdyby komu ten dowód nie starczył, wywiad z founderem dorzucę ;):
https://blog.wetrust.io/an-interview-with-julian-zawistowski-founder-and-ceo-of-golem-c463f5404855
4
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lustrzak dnia Styczeń 18, 2018, 04:47:24 pm »
Ładna inspiracja, na razie głównie do renderowania grafiki ale kto wie...  :)

https://golem.network/index.html

Wystarczy zajrzeć do zakładki team i wiadomo że nazwa komputera nieprzypadkowa.
5
Hyde Park / Odp: O muzyce
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Styczeń 15, 2018, 10:50:56 pm »
Zapadła cisza, oby nie darwinowska...to zakłócę i podtrzymam przez chwilę miniony temat, acz inaczej
https://www.youtube.com/watch?v=-TJbZLR2x5Y
Chciałem jeszcze dorzucić, no ale ba, Dolores zeszła, dwufazową miała czyli pewnie leki przed... a ja tu weselej umyśliłem - ot szpas, bo wszak zapusty się zaczęły...no trudno ja to jeden śpiewał w rytmie rege, też zeszły...a życie toczyło się dalej.
Taki paw.
Zatem do pawia, Orfeusz. Czarny może być?
Dobra tam, biały z cienistą obstawą
https://www.youtube.com/watch?v=9RcDdOFivJQ
A dla bardziej wybrzednych to samo - inaczej
https://www.youtube.com/watch?v=THYtgT4A46A
Taki dans.
128 zablokowanych reklam się wyświetla
6
Forum po polsku / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Styczeń 14, 2018, 02:47:01 am »
W końcu wpadł nowy Blady - z grubsza zgadzam się z tym co napisał Nex.
Film robi dźwięk/muzyka i zdjęcia = klimat. To zachowane.
Jak już w innym wątku ktoś zauważył - Joi faktycznie przypomina Halucynę (moja halucynacja pewnie po tym, że nie tak dawno oglądałam serialik o Tichym - przez wzmiankę o Joi - pętlę się;)...ale wg mnie najnudniejsze, najsłabsze w filmie są gadki wstawiane przez Wallace (brakowało mu do pary Gromita;) - nadęty właściciel świata - porażka.
Za to pies pijący whisky? Hm...;))
Maszyna do czytania wspomnień...tja.
Trochę za mało Deckarda i rozmyta końcówka - jakby film miał potrwać jeszcze z pół godziny...ale to chyba faktycznie drzwi do kolejnej odsłony - Revolution 2079 - to może być niestrawne.
Można się przyrzepić tu i ówdzie, ale po co? Całkiem znośne 163 minuty.
7
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Styczeń 13, 2018, 08:10:13 pm »
Trudno powiedzieć, ale z zachowanych materiałów wynika raczej, że był to wysiłek kolektywny konstruktorów ZSRR i nie był to przebłysk jednorazowy genialnego konstruktora a Kałasznikow brał w tym istotny udział. Zachowały się i są dostępne publicznie owoce trzech konkursów na kbk, do których stawali wielcy konstruktorzy - Sudajew, Tokariew, Diegtiarow, Stieczkin i inni. Sama śmietanka. Poza tym przeciw tezie, że ojcem jest Schmeisser przeczy układ broni, zdecydowanie inny niż StG. StG rozkłada się od dołu, w związku z czym przyrządy celownicze nie zmieniają położenia po złożeniu broni. AK zaś ma pokrywkę od góry i z tego powodu musi mieć te przyrządy przesunięte na obsadę lufy - co z kolei skutecznie utrudnia montaż optyki itd. Raczej nikt nie twierdzi, że AK jest rżnięty z StG, choć oczywiście jak to w technice żaden pomysł nie ginie. Poza tym Rosjanie mieli naprawdę świetnych konstruktorów broni i akurat tego nie musieli kopiować. Czasem było za to odwrotnie (Niemcy np. nie byli w stanie skonstruować udanego kb samopowtarzalnego, póki w ich ręce nie wpadło SWT). Podobnie pepesza i później PPS uważane są za lepsze od MP-40. Jak było to czort wie :) choć raczej pewne, że z Kałasznikowa uczyniono w celach propagandowych jednoosobowego geniusza, pomijając wkład wielu innych ludzi i przede wszystkim długotrwałych testów.
8
Forum po polsku / Odp: Lem a koncepcja świadomości Zygmunta Freuda
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Styczeń 12, 2018, 11:19:48 pm »
Było...

"Życie umysłowe kwitło. Wydobyto z niepamięci dzieła niejakiego markiza de Zad, wymagające szczególnej uwagi, wpłynęły bowiem na dalszy bieg naszych dziejów. Dwa wieki wcześniej kat wyświecił go jako pisuarystę, zbrudniarza, a dzieła poszły na stos, szczęściem przezorny markiz sporządził odpisy. Ten męczennik i prekursor Nowego głosił Czar Ohydy i Cnotliwość Nicnoty, bynajmniej nie ze względów egoistycznych, lecz zasadniczych. Grzech bawi czasem, pisał, lecz grzeszyć należy, bo to niedozwolone, a nie, bo przyjemne. Jeśli jest Bóg, należy mu robić na złość, a jeśli Go nie ma — to sobie: tak czy owak zamanifestuje się pełnię wolności. Toteż w powieści Zmorjanna zalecał koprolatrię jako kult łajna, celebrowanego na złocie przy dziękczynnych chorałach, gdyby go bowiem nie było, tłumaczył, koniecznie należałoby je wynaleźć! Za nieco mniejszą zasługę poczytywał wielbienie innych odchodów. W kwestiach rodziny był pryncypialistą: należało wyciąć ją w pień, a jeszcze lepiej nakłonić do tego, żeby się sama wycięła. Nauki te, wydobyte z otchłani wieków, wzbudziły podziw i respekt. Tylko prostacy czepiali się słów, powiadając, że jednak de Zad WOLAŁ wzmiankowaną substancję od krewnych i bliskich — co jednak, jeśli komuś milsza rodzina?
   Zakłamanie tych krytyków zdemaskowali zadyści, uczniowie markiza i kontynuatorzy jego testamentu, opierając się na Teorii docenta Frońda. Duszoznawca ten wykazał, że świadomość to stek łgarstw na wierzchu duszy ze strachu przed tym, co tkwi głębiej („Myślę, więc kłamię”). Frońd doradzał wszakże kurację, sublimację i rezygnację, zadyści natomiast postulowali depaskudyzację przez użycie do przesytu. Zakładali więc rewelatryny i nauzealne muzea, by folgować w nich sobie i bliźnim; a mając w pamięci to, co nakazywał de Zad, kultywowali tę właśnie część ciała. Jeden z wybitnych przedstawicieli ruchu, docent Incestyn Wichs, mawiał, że tylko Sempiterna Semper Fidelis — zresztą nic pewnego na tym świecie."


"Edukacja Cyfrania"

Przy czym ta zadystyczna forma depaskudyzacji przywodzi silne skojarzenia z niektórymi doktrynami sekciarskimi powstającymi w łonie prawosławia (vide przypisywane Rasputinowi "Oczyszczajcie się przez grzech i poniżenie", ew. - w wersji lodowo-dukajowej - "Wiesz ty dobrze, jaką nowinę ja od początku niosę: zbawienia przez grzechy.").
9
Hyde Park / Odp: Jacek Dukaj
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Styczeń 12, 2018, 10:57:33 pm »
Uświadomiłem coś sobie a propos "Sprawy Rudryka Z."... Kwestia tożsamości, dialogowo-sądowa struktura, wiadomo, "Przekładaniec" się kłania. Ale nie jest to jedyny trop. Dyktator z południowego wschodu Europy, jego nieodróżnialne odeń duplikaty... Marvelowskim Doctorem Doomem strasznie pachnie, i Doombotami jego.
Przy czym wytknięcie takiej analogii/inspiracji niekoniecznie jest dla Dukaja (bardzo) dezawuujące. W końcu ten Doom to - filmami się nie sugerować! - postać z superłotrowskiej czołówki.

ps. A tu jeszcze b. stary wywiad z J.D:
http://swiatczytnikow.pl/wywiad-z-jackiem-dukajem-o-czytnikach-przyszlosci-ksiazki-i-starosci-aksolotla/
10
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Styczeń 12, 2018, 06:21:57 pm »
Cytuj
Niemcy opracowali przy okazji pierwszy karabinek automatyczny, co w kręgu demoludów dość skutecznie usunęli ze świadomości Rosjanie, chwaląc swój wprowadzony w roku 1947 AK.

Cytuj
Gdzie miałby zdobyć go ten leń i hultaj?
Jasne, że ukradł...

       Aleksander Puszkin, „Skąpy Rycerz”

Istnieje wersja, że prawdziwym stwórcą legendarnego AK-47 był wcale nie Kałasznikow, lecz niemecki konstruktor broni strzeleckiej Hugo Schmeisser.
Prototypem podobno był karabinek maszynowy StG 44 , produkowany w latach 1943..45, między innymi, w wytwórnie broni Hänel w miasteczku Suhl.

W lipcu 1945 r. Suhl przeszedł pod kontrolę dowództwa sowieckiego. W firmie Hänel wszystkie urządzenia technologiczne, takielunek, stanowiska testowe zostały zdemontowane i wywiezione do Związku Radzieckiego. W tym urządzenia do produkcji już opracowanego, lecz jeszcze nie seryjnego „następcy” – karabinka StG 45 (proszę nie plątać z StG 45(M) od Mausera).

W październiku 1946 Hugo Schmeisser został zaangażowany do pracy - w trybie "dobrowolnie-przymusowym" - w radzieckiej fabryce broni strzeleckiej w mieście Iżewsk pomiędzy Wołgą a Uralem. Po przybyciu do Iżewska konstruktor zasugerował, aby nie produkować seryjnie gotowych modeli StG 45, ponieważ już w tym czasie miał na rysunkach nową wersję StG 47.

Po sześciu miesiącach nowy model został wcielony w metal, przyjęty na uzbrojenie, ale już pod nazwą AK-47, gdyż niemiecki projektant, a tym bardziej o takim słynnym nazwisku nie mógł być autorem głównej broni ręcznej armii kraju-zwycięzcy. Dlatego Ludowy Komisariat uzbrojenia Armii Czerwonej wielokrotnie proponował nazwać nowy automat imieniem S.G.Simonowa, W.A.Dyagteriowa lub W.G.Fiodorova, ale mistrzowie broni kategorycznie odrzucili plagiat, mając na względzie głęboki szacunek dla inżynieryjnego geniuszu niemieckiego kolegi.

Wtedy projektantem broni „mianowano”, wedle najlepszych tradycji Zwjązku Radzieckiego, nieznanego sekretarza organizacji Komsomołu fabryki „Iżmasz”, początkującego wynalazcę-innowatora M.T.Kałasznikowa, który brał udział w próbach poligonowych StG 47.
Mianowany i natychmiast „zakonspirowany”, Kałasznikow był „człowiekiem bez twarzy”, aż do 1989 roku nikt nie wiedział, kim jest ta osoba i skąd pochodzi. Nawiasem mówiąc, podobnie jak i inny bohater nauki i techniki w ZSRR – główny konstruktor radzieckich rakiet S.P.Korolow.

Kierownictwu ZSRR widocznie bardzo zależało na wiedzie i talentach Niemca, to wynika z faktu, że gdy reszta niemieckich specjalistów udały się z powrotem nach Deutschland, pobyt samego Hugo Schmeissera w Iżewsku został kilkakrotnie przedłużony. Tylko w czerwcu 1952 r. Schmeisserowi, któremu na krótko przed tym zdiagnozowano gruźlicę, pozwolono wrócić do Niemiec. Po powrocie do ojczyzny Hugo Schmeisser nie żył długo. Zmarł 12 września 1953 r. po operacji płucnej w Szpitalu Miejskim w Erfurcie i został pochowany w Suhl.

...geniuszom - pamięć, złodziejom - zapomnienie...
Strony: [1] 2 3 ... 10