Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 604
1
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 10:29:17 pm »
Prawda - tylko w połowie (miał być oceanicznym planetarnym organizmem), lecz kto wie co mogło z takiego oceanu wyrosnąć, gdyby się nie podzielił i na darwinowską ścieżkę tym samym nie zstąpił...

2
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 09:45:09 pm »
Trochę tak, nadało by to jakiś sens temu co robi

Czekaj, rozbierzmy to na czynniki pierwsze. Wiemy, że:

"sektor ma tysiąc sześćset bilionów kilometrów sześciennych, ale też należał do spokojnych — ani jakichś zagrożeń meteorytowych, ani stałych rojów, ani nawet żadne szlaki starych, od stu lat nie widywanych komet tamtędy nie przechodziły — a wiadomo, że taka kometa lubi się czasem rozpaść na kawałki gdzieś w pobliżu Jupitera, w jego „perturbacyjnym młynie”, i potem cyka stamtąd co jakiś czas po swoim starym kursie kawałkami roztrzaskanej głowy. Ale w tym sektorze w ogóle nic nie było — ani satelita żaden o niego nie zawadzał, ani planetoida, nie mówiąc nawet o Pasie — i właśnie przez to, że próżnia była tam taka „czysta”, nikt nie lubił w nim patrolować."

Potem jednak czytamy:

"Laik prozaiczny zacząłby od przypuszczenia, że ich rakiety zderzyły się z czymś — na przykład z meteorem albo z obłokiem pyłu kosmicznego, ze szczątkiem kometowej głowy czy choćby z kawałkiem jakiegoś starego rakietowego wraka. Jednakże zderzenie takie było równie mało prawdopodobne co znalezienie dużego brylantu na środku ruchliwej ulicy. Odpowiednie obliczenia wykazują zresztą, że znaleźć taki brylant jest o wiele łatwiej."

Czyli, owszem, prawdopodobieństwo, że patrolujący cokolwiek groźnego znajdą jest znikome, ale jednak różne od zera (nawet jak gdy liczyć prawdopodobieństwa zderzeń wyszła taka liczba, że Kalkulator musiał obciąć osiemnaście ostatnich miejsc, żeby się w ogóle zmieściła w jego okienkach), do tego doszedł czynnik biurokratycznej skrupulatności (pamiętasz padłe parę akapitów wcześniej słowa "niepodobna mieć na mapach gwiazdowych „dziury”"?) i na wszelki wypadek tych pilotów by Próżnię przeczesywali wysyłano.
(Zanim powiesz, że jest to słabe wyjaśnienie, wspomnij - znane z autopsji, czy z mediów, absurdy biurokracji.)

4
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 09:00:15 pm »
O wczesnym średniowieczu nie mamy zbyt dokładnych danych, więc  wiedźmini mogli by istnieć bez konsekwencji w naszym świecie. Po prostu  wiedźmini wybili potwory, ludzie wybili wiedźminów i całą resztę a magia to rodzaj wpływającego na materię promieniowania którego nie możemy wykryć jednak specyficzna mutacja pozwala je odczuwać i kontrolować (ale zniknęła z populacji po wyrżnięciu czarodziejów)

Bawiono się tak wiele razy w fantasy - "Zima świata" Rohana, "Magic Goes Away" Nivena z kolegami, właściwie od praojców Tolkiena (o którym mówi się, że swoją Trzecią Erę w trzeciorzędzie umieścił) i Howarda (ten znów wpisał utwory o Conanie w epokę poprzedzającą najwcześniejsze z odkrytych cywilizacji starożytności) się to zaczęło. Pytanie jednak jaki to ma związek z przedmiotem niniejszej dyskusji?

Pilot latając po kosmosie i patrolując musi wiedzieć czego ma szukać.

Powtórzę: czy to, czego ma szukać było istotne dla fabuły (i sensu opowiadania)?

Czasami przyda się krytyka

Owszem. Byle sensowna.

5
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 08:35:56 pm »
Można by postawić na ułomność technologii, jak w Gundamie. Reaktory wykorzystywane w statkach utrudniały by działanie radarów na długie odległości więc trzeba na piechotę mapować przestrzeń.

A wziąłeś pod uwagę opcję, że Lem (i lemowi - przełożeni Pirxa np.) uwzględnili czynnik zawodności maszyn (niekoniecznie jakoś konkretnie fikcyjnie uzasadniony, może chodzić o zasadę ogólną - "Kalkulator też człowiek i może się popsuć") i stąd te patrole (i Patrole) były, a nie zostało to łopatologicznie wyłożone, bo dla centralnego fabularnie zagadnienia było nieistotne, po prostu?

(BTW. jak oglądasz "Pluton" czy "Czas Apokalipsy" też narzekasz, że scenarzyści nie włożyli w usta bohaterów wzmianek o geopolitycznych czynnikach, które wojnę w Wietnamie wywołały?)

Cytuj
* Zresztą akurat z autorów SF Lema najciężej posądzać o pójście na łatwiznę.
jakoś dałem radę

Dałeś. Pytanie czy zasadnie.

6
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 07:56:08 pm »
byłoby cudownie gdyby Lem poprawnie przewidział istnienie hipotetycznej obcej istoty pokroju solaryjskiego oceanu

Już się wydawało, że tak jest (no, może "obcej" wywalmy), ale chyba jednak nie:
http://www.nature.com/articles/nmicrobiol2016116
https://www.nytimes.com/2016/07/26/science/last-universal-ancestor.html

Pisanie fikcji wiąże się zawsze z tworzeniem jakiegoś uniwersum

Poniekąd (to jest materiał na grubszy krytycznoliteracki spór, zahaczający np. o Faulknera, i to co o nim Lem pisał), pytanie jednak czy uniwersum to ma być w miarę wiernym odbiciem realnego, czy domkiem z (popkulturowych) klocków wznoszonym ku uciesze pewnego sortu czytelników.

 
To jest dość wygodne podejście dla autora bo wszystko co się dzieje ma miejsce bo tak.

Nie zrozumieliśmy się najwidoczniej. Nie chodzi mi o pochwałę dowolności (a tym bardziej szukanie wygodnego alibi dla niej)*, a o to, że jeśli dołożymy np. do "Patrolu" wzmiankę, że Pirx i inni przeczesywali tę Przestrzeń (jak północni Koreańczycy plaże), bo rząd Pierwszego Imperium Ziemskiego (ew. Drugiej Republiki Marsa, czy Trzeciego Kalifatu Solarnego) obawiał się najazdu mątwornic z Procyona, to tylko tym tej prozie zaszkodzimy, nie - pomożemy.

* Zresztą akurat z autorów SF Lema najciężej posądzać o pójście na łatwiznę.

Największą przewagą jest lepsze rozpisanie bohaterów. Ich obraz rozwija się wraz z tekstem i dowiadujemy się dlaczego robią to co robią i dlaczego są kim są.

Zdaje mi się, że takimi wrzuconymi od niechcenia wstawkami Lem przekazał więcej prawdy o ludziach, niż tamci autorzy całymi powieściami:

"Od podstawy kontrolnej wieży szły w dwie strony zabudowania połączone z nią tunelowymi przejściami. Lokalizacja kosmodromu była rezultatem niedopatrzenia czy zwykłej pomyłki. Podług bezludnej auskultacji złoża kopalin miały tkwić pod dnem tej niegdyś wulkanicznej doliny, właściwie starego krateru, którego kolisko wydęły sejsmiczne skurcze Tytana. Więc najpierw tu rzucono maszyny i ludzi i zaczęto montować beczkowate ciągi mieszkalne dla górniczych załóg, aż poszły wieści, że paręset mil dalej rozpościerają się niesamowicie bogate i łatwe w eksploatacji uranowe złoża. W zarządzie projektu doszło wówczas do rozłamu. Jedni chcieli likwidować ten kosmodrom i wszystko zacząć od nowa na północo-wschodzie, drudzy upierali się, że tylko tu, a za depresją są, owszem, złoża powierzchniowe, lecz płytkie, więc mało wydajne. Zwolenników likwidacji pierwszego przyczółka nazwał ktoś raz poszukiwaczami świętego Graala, tak już zostało i nazwa Graal przywarła do terenu odkrywkowych robót. Ani kosmodromu nie rzucono, ani go nie rozbudowano. Poszło na zgniły kompromis, wymuszony niedostatkiem sił, właściwie kapitałów. Więc choć ekonomiści obliczyli iks razy, że na długi dystans lepiej się opłaci zamknąć lądowisko w starym kraterze i skoncentrować prace w jednym miejscu Graala, zwyciężyła logika doraźności. Zresztą Graal długo nie mógł przyjmować większych statków, a znów krater Roembdena – ten geolog go odkrył – nie miał własnego naprawczego doku, portalowych dźwigów przeładunkowych, najnowszej aparatury, i trwał wieczny spór o to, kto komu służy i kto ma co z tego. Podobno część zarządu dalej wierzyła w uran leżący pod kraterem, jakoż robiono trochę próbnych wierceń, lecz szły niemrawo, bo ledwie ściągnęli tu trochę ludzi i mocy, zaraz Graal, interweniując przez dyrekcję, zabierał ich do siebie i znowu zabudowania pustoszały, a maszyny stawały, porzucone wśród mroczniejących wokół ścian Roembdena. Parvis, podobnie jak inni przewoźnicy, nie uczestniczył w tych tarciach i konfliktach, choć musiał się trochę znać na nich z zewnątrz, bo wymagała tego delikatna pozycja każdego człowieka z transportu. Graal chciał wciąż wymową dokonanych faktów zlikwidować kosmodrom, zwłaszcza po rozbudowaniu własnego lądowiska, a Roembden mu w tym bruździł, zresztą bruździł czy nie bruździł, okazał użyteczność, gdy znakomite betony Graala poczęły się zapadać. Na prywatny użytek uważał Parvis, że korzenie tego chronicznego rozdarcia są natury psychologicznej, a nie finansowej, bo powstały dwa lokalne i przez to już skłócone ze sobą patriotyzmy, krateru Roembdena i Graala, a reszta była poszukiwaniem argumentów na rzecz każdej strony. Tego lepiej nie należało mówić nikomu z pracujących na Tytanie.
Wnętrza ciągnące się pod wieżą kontroli przypominały opuszczone miasto podziemne i aż żal było patrzeć, ile tu się materiałów niepotrzebnie walało."


"Fiasko"

]Nie było potrzeby, i tak działał  ;)

Zależało od przeglądarki ;).

7
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 06:48:25 pm »
Nie napisałem, że Ty patrzysz, napisałem, że ktoś może... ;)

8
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 06:32:53 pm »
mamy kompletnie inaczej ustawione "oko" i każdy musi zostać przy swoim.

Macie. Ty patrzysz ze stanowiska kultury elitarnej (gdzie ktoś czytający z niejakim zrozumieniem Lema, Prousta, Joyce'a i paru innych - a także prace naukowe i filozoficzne - może spoglądać z uzasadnionym poczuciem wyższości na kolegę, który tylko cyfrowe potwory rozwala - niezależnie od tego, czy do owych monstrów doklejona jest jakaś fabułka, czy nie). MarcinK natomiast widzi sprawy - co cokolwiek horyzont mu zawęża - z brzegu popkultury (głównie tzw. getta fantastyki), i z tej perspektywy jego stanowisko jest zrozumiałe (bo - w istocie - czytacz - czytelnik to za duże słowo - paranormali o  seksach z wampirami, "Grey'a" czy nawet opowiastek o Honor Harrington, nie sięgający po prozę wyższej jakości, jest tylko śmieszny, gdy twierdzi, że przyswojenie tych banialuk czyni go lepszym od miłośnika gier Kojimy np.).

Sneer z "Limes Inferior" jest pod każdym względem bardziej autentycznym człowiekiem od Pirxa czy Tichiego.

I tak i nie... Sneer jest literackim odbiciem typowego PRL-owskiego cwaniaczka (z gatunku tych co to później w biznesy szli i/lub mafie zakładali), co w rzeczy samej czyni go bohaterem dość życiowym, jednakże jego portret psychologiczny nie jest tak zniuansowany jak portret Pirxa (owszem, o lemowskim kierowcy kosmicznej ciężarówki teoretycznie wiemy niewiele, ale jak się wczytać w opowiadania o nim okazuje się postacią żywą, wielowymiarową, posiadającą swój kodeks moralny, marzenia, dziwactwa, śmiesznostki, itd.; Zajdel szkicował Cherrysona - choć nadał mu, gwoli indywidualizacji, pewne cechy Snerga - znacznie grubszą krechą).

Podobnie sprawa ma się do świata przedstawionego

Znów się nie zgodzę. Stawianie na worldbuilding jest - o czym nawet Dukaj w "NF" pisał - domeną fantastyki drugorzędnej (a więc literatury trzecio- czy czwartorzędnej w sumie), m.in. dlatego, że niemożliwe jest sensowne przewidzenie świata przyszłości, zbyt dużo zmiennych trzeba uwzględnić ("Paryż XX wieku" Verne'a - jak kiedyś pisałem - dowodem), co czyni detalicznie opisane fikcyjne kosmosy niczym więcej niż tylko pustymi poznawczo abstrakcjami ze słów. Dlatego ja tam cieszę się, że Lem redukował tak pojęte tło, woląc skupić się na problemach realnych (np. co deprywacja sensoryczna robi z mózgiem, że przy Pirxie zostaniemy), zamiast wikłać się w nuianse zmyślonych uniwersów (których wartość jest najwyżej - jeśli ktoś zdolniejszy, np. Dukaj, je produkuje - czysto estetyczna, nic ponadto).

Zajdel, Sapkowski, Dukaj czy Ziemkiewicz mogli startować z lepszym skutkiem ucząc się na błędach Lema.

Co do przewag tych panów nad Lemem, to - znając i mniej czy bardziej ceniąc ich twórczość - nie widzę żadnej istotnej. Ale jeśli chcesz załóż osobny wątek (proponuję w "Hyde Parku"), tu szkoda drugim piętrem dygresji dialog zamulać, i spróbuj mnie przekonać, że się mylę.

Na moje oko pod względem zarówno literackim jak i naukowo-technologicznym najmniej postarzał się Głos Pana, który jednocześnie jest niemal nieprzekładalny na inne medium.

Natomiast tu się zgodzę. Jeśli pominąć pojedyncze daty w tekście "Głos..." (jeden z moich ulubionych kawałków Mistrza) sprzedałby się i dziś jako nowoczesna, arcyambitna, SF (lepsza niż wszystkie opowiastki Sagana na podobny temat). Z tym, że co do nieprzekładalności zgodzę się już tylko pół na pół, bo - owszem - gry się z niego nie zrobi, ale film już by się dało. I sądzę, że choć - owszem - sporo na głębi by na tle oryginału stracił, to wciąż mógłby być arcydziełem gatunku (gdyby objawił się jaki godny następca Tarkowskiego z Kubrickiem, i to jego by zatrudniono przy ekranizacji).

ps. Aha: MarcinK, poprawiłem Ci jeden "wiedźmiński" link ;).

9
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 05:45:39 pm »
wiesiol, postukaj się czymś ciężkim (np. kamiennymi tablicami z Dekalogiem) w głowę. Może pomoże...*

* Jeśli nie... Zawsze możemy poszukać ci zastosowania zgodnego z tytułem wątku:


ps. Pełna wersja sułtańsko-munchausenowsko-montypythonowskiej arii, jak kto ciekaw:
https://www.youtube.com/watch?v=N9LVFqjwp0w

10
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 01:06:01 am »
Dlatego podałem konkretny tytuł

W odpowiedzi na co zasugerowałem, że bliżej tym obu Tormentom (którym wybitności ich w klasie nie odmawiam*) do w/w trylogii Friedman (która również w swojej kategorii się wyróżnia, i mogę Ci ją polecić, jeśli lubisz fantastykę tego typu), niż do prozy Lema. (Te porno i slashery to był już tylko retoryczny ozdobnik dla wzmocnienia efektu.)

* Nawiasem: starszy z nich określany jest oficjalnie jako inspirowany "Amberem" Zelazny'ego, choć mnie znacznie silniej "Stwory światła i ciemności" tego samego twórcy - choćby przez wątek ożywieńca - się kojarzą.

Tutaj nie ma tyle do utracenia co w np. Solaris.

ola, nie do końca się zgodzę, że głębie (w "Niezwyciężonym") - zbiór pusty (choć domniemywam, np. po emoticonie ;), że nie do końca serio to pisałeś). Raczej powiedziałbym, iż na tyle dobrze zrośnięte tam są z akcją-rewolwerówką, że przenosząc ją na ekran (kinowy czy komputerowy) trudniej będzie i je zgubić.

11
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 22, 2018, 12:05:29 am »
Serio myślę, że z tego by się dało zrobić grę (jak i film...)

Co do filmu... Od lat twierdzę, że "N." to wymarzony materiał dla Camerona (z czasów gdy jeszcze rzeczy z sensem, a nie "Titaniki" i "Avatary" kręcił).

Jakoś do Stalkera mi kojarzy - inny świat, przeciwnik...ale...

W sumie z tym "Stalkerem" to ciekawie - przerobili Strugackich z Tarkowskim (Czarnobyl po drodze wmieszawszy) na kultowego FPS-a.

jedna z misji: "pozbądź się Harey";)

No, to by mogło niejednego gejmera przekonać, że stary Lem jednak dobre fabuły pisał ;D.

Planeta/ocean, która/który wchodzi do głów, wydobywa z nich lęki, pragnienia, a nawet przywraca zmarłych do świata żywych w celu komunikacji (tak jakby). Jest potencjał.

Jest, tylko - właśnie - o zachowanie pozostałych elementów chodzi, bo na tych założeniach to i "Trylogię Zimnego Ognia" zbudować można, a i slasher czy sado-maso-porno by się dało...

12
Forum po polsku / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« dnia: Kwiecień 21, 2018, 11:47:18 pm »
"Atropa" rozrasta się właśnie w - dostępny w mocno nietypowej formule - miniserial. Oto trailer:
https://vimeo.com/259386229

I okolicznościowy wywiad z reżyserem:
https://fanfilmfactor.com/2018/04/20/atropa-what-really-happens-when-you-try-to-sell-your-sci-fi-fan-film-to-the-big-guys-audio-interview-with-eli-sasich/

13
Forum po polsku / Odp: Zawód pilota (Opowieści o pilocie Pirxie)
« dnia: Kwiecień 21, 2018, 01:44:48 pm »
liv, pozwolisz, że Ci się z prostą refleksją nt. "Patrolu" wetnę (bo po wrzuceniu wiadomego linku jakoś ochota mnie naszła na odświeżenie sobie).
Przyznam, że to nigdy nie był mój ulubiony "Pirx", zawsze czytając go trochę się prześlizgiwałem nad tekstem, a teraz mnie jakoś wciągnął (może dlatego, że nuda odczuwana przez pilota korespondowała z moją). I doszedłem do wniosku, że jest to jednak genialny - co najmniej koncepcyjnie - tekst, zwł. na tle standardów SF (wszystkie moje "StarTreki" mogą się schować).
Owszem, prekursorów znależć mu nietrudno - "Bezduszne równania" Godwina, wczesne opowiadania Clarke'a, ale nie dostaniemy tu żadnego melodramatu - brak panienek, które trzeba przemocą wypychać ze śluzy, bo paliwa nie starczy, ani żadnych wygłupów - typu skakania po rakiecie by tym sposobem jej kurs skorygować.
Kameralizm znów plusuje. Nie trzeba kosmicznych piratów, ani złowrogich Obcych, którymi autorzy drugorzędni tak chętnie nas raczą, wystarczy rutyna tytułowego patrolu, usterka jednej z maszyn, specyficzny stan psychiczny pilota (sugestywnie oddany, mówiąc nawiasem), i tragedia (prawie) murowana (prawie, bo - jak wiemy - nasz bohater mentalnie twardziel jest).
I jeszcze ta (życiowa) gorycz zakończenia - zero medali, zero hożych dziewoi rzucających się na pirxową szyję.
W sumie już wszystko Kakomorf powiedział:
Przy Lemie /.../ Coś nas zadziwia, wybija przemocą z rutyny myślenia.
(Acz dodałbym jeszcze: na ziemię sprowadza i przypomina skąd nogi wyrastają.)
Dobre, i poniekąd profetyczne (wypadki z awarią sztucznego horyzontu się kojarzą), opowiadanie.

14
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« dnia: Kwiecień 20, 2018, 09:57:30 pm »
To nie jest sednem. Sedno stanowi, że - co sam pośrednio przyznajesz - ambitniejsze wątki (pomijalne czy nie) są dodatkiem do nawalanki.

15
Hyde Park / Odp: Takie tam...
« dnia: Kwiecień 20, 2018, 08:13:44 pm »
http://www.businessinsider.com/apple-pulls-private-photos-calculator-from-app-store-2018-4

Z "Patrolem" mi się skojarzyło. Współczesny Pirx przemycałby takie domki z prosiaczkami jako aplikacje udające tablice nawigacyjne w swoim futurystycznym smartfonie (czy też - jak zwą to w modnym serialu "The Expanse" - ręcznym terminalu). A Pirx prawdziwie przyszłościowy... któż to wie...

Strony: [1] 2 3 ... 604