Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 565
1
Hyde Park / Odp: no nie mogę...
« dnia: Dzisiaj o 12:10:23 am »
No, to tłumaczy skąd się niedawne awantury wzięły... "Szatan, mówię wam, Szatan." - cytując toruńskiego klasyka.

2
Hyde Park / Odp: Pytam:
« dnia: Dzisiaj o 12:04:17 am »
Będę się upierał, że z tym Josepsonem tu, to jak z Diracem w "Niezwyciężonym" ;)

3
Hyde Park / Odp: Pytam:
« dnia: Czerwiec 28, 2017, 10:24:40 pm »
Sięgnąłem do "GOLEMa XIV" by poszukać czegoś, co by się nadawało do dyskusji o rozwoju technologii komputerowych na marginesie "Summy...", i natknąłem się tam na - stanowiące jeden z elementów konstrukcyjnych tytułowego superkomputera - "kwantowe synapsy Josephsona". Potem jest jeszcze coś nt. "kwantowych styków i przełączników". I ta kwantowość GOLEMa pięknie unieważnia moje poniższe mądrzenie się sprzed paru miesięcy:

jest to dość fascynujące... Kompletną teorię komputerów kwantowych wyłożył David Deutsch w roku 1985 (jak widać przed pierwszym wydaniem "Fiaska") w pracy "Quantum Theory, the Church-Turing Principle and the Universal Quantum Computer". Podobne koncepcje formułowali zaś wcześniej - jeszcze w roku 1980 - Paul Benioff ("The computer as a physical system: A microscopic quantum mechanical Hamiltonian model of computers as represented by Turing machines") i Jurij Iwanowicz Manin (w książce "Вычислимое и невычислимое"). Po drodze był jeszcze Feynman ("On Simulating physics with computers", 1982)...
I teraz pojawia się z pytanie: czy umysł tej miary co Lem zlekceważył te projekty, bo wydały mu się - niesłusznie, jak już wiemy - zbyt śmiałe i przez to niepoważne (to co Clarke pisał o starszych wiekiem naukowcach dopadło i Jego?), czy też - jakimś cudem (pamiętajmy, że był to okres w życiu Mistrza burzliwy i niewesoły) - po prostu doń nie dotarły?

Dotarło i nie zlekceważył, jak widać. A było to wszystko wówczas dość świeże (dość, bo po raz pierwszy przebąkiwał coś nt. komputerów kwantowych David Finkelstein,  w roku 1968, w pracy zatytułowanej "Space-Time Structure in High Energy Interactions", ale potem do lat '80 była przerwa).

Przy czym warto odnotować, że zauważył ową kwantowość GOLEMa Grzegorz Lewicki w tekście pisanym dla "Wprost" lat temu parę:
https://www.wprost.pl/blogi/grzegorz-lewicki/8001983/Komputer-zyskuje-swiadomosc.html

ps. A tu jeszcze wywiad jakiego Mistrz udzielił "Computerworldowi" w roku 2000 (mowa jest "o komputerach przyszłości, świadomości sieci, determinizmie genetycznym i cyberdemokracji"):
http://www.computerworld.pl/wywiad/CW-10-lat-Dylematy-technologii,289165.html

4
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 28, 2017, 07:37:21 pm »
Jak nie? Skrótowo, bo skrótowo, ale zawszeć:

Uratowałaś forumowego honora ;). (Zresztą tak mi majaczyło, że coś o tych modach wspomniałaś, zwł., że mi się to we łbie z z dukajową ewolucją mód zazębiało i z kuzynem Tarantogi wiadomym*, więc były powody, by pamiętać, ale utonął ten Twój króciutki post między naszymi epistołami i zwątpiłem w to, że go widziałem.)

* Tym z "Ostatniej...":

"mnie był potrzebny inny, trzeci kuzyn Tarantogi, gdyż jego konikiem, a bodajże i pasją była MODA, w jej najrozmaitszych odmianach i przemianach historycznych. Podałem więc szoferowi adres tego trzeciego kuzyna i dobry traf chciał, żem go zastał w domu. Mieszka on penthousie na dachu kolosalnego wieżowca: sam dach jest przekształcony w subtropikalny sad, zaś gospodarz powitał mnie w rodzaju altany i wprowadził zaraz do mieszkania, ponieważ dzień był mimo sierpnia (na północnej półkuli Ziemi więc w lecie) raczej chłodny. Samo mieszkanie na kimś, kto odwiedzi je po raz pierwszy, robi znaczne i osobliwe wrażenie, ponieważ wszystkie ściany, ale nawet sufity, służą ekspozycji wielkich portretów - folderów przedstawiających osoby obojga płci, odziane wedle historycznych epok w togi, fraki, krynoliny, bikini, pantalony, napoleońskie buty z chlewami do połowy uda, a nawet osobne pomieszczenie dziwny kuzyn poświęcił wyłącznie koszulom pośmiertnym, a też innym postaciom odzieży, w jakie kiedykolwiek żywi odziewali zmarłych. Jednakże gospodarz, pragnąc niechybnie podnieść i ocieplić nastrój naszego, spotkania, wprowadził mnie do gabinetu, w którym, jak można się było przekonać na pierwszy rzut oka, prowadził studia zupełnie nowe: wydało mi się, iż w ogóle już teraz zaczął stronić od badania zmian mody, ponieważ dokoła wisiały obrazy dinozaurów, tyranozaurów, iguanodonów, plezjozaurów, zaś na biurku stał na rozstawionych czworakach tricerapots, a raczej jego duży model. Okazało się jednak, żem się mylił, kuzyn Tarantogi widząc bowiem moje zaskoczenie, rzekł od razu:
- Ach nie, kochany panie Tichy, zajmuję się nadal tym samym zjawiskiem, jakiemu poświęcam życie od młodości. Studiuję MODY, tyle że obecnie są to nie mody strojów, lecz budowy istot żywych. Nikt jakoś przedtem nie zwrócił uwagi na to, że w rozmaitych epokach geologicznych ewolucja posuwała się skokami: ot, dajmy na to w epoce jurajskiej modne było poruszanie się głównie na DWU nogach - spójrz pan tylko na te gady strusiopodobne, albo na tyranozaura - a dopiero potem przyszło do czworaczego bytowania istot, z których najpierw uformowały się czwororękie, jak małpy, a potem takie jak my. To ciekawe, ale ja nie przypisuję sobie palmy pierwszeństwa, jeśli chodzi o owo odkrycie (że niby ewolucja była w milionach lat MODYSTKĄ), to wykrył Larwin pospołu z Weinsteinem."


OK., zostawmy Moore’a

Wbrew pozorom bym go nie zostawiał, bo to jednak b. a propos ;).

pozostaje problem: jak się konstruuje czarną skrzynkę – w rozumieniu Lema?

Może - jak to sam Lem by ujął - uciekając się do cerebralnej autoinżynierii - tj. zostawiając maszynie możliwość eksperymentowania na samej sobie (według jakichś wstępnie zadanych reguł) i rozwijania swego potencjału tym sposobem.

A co do „cywilizacyjnego zadupia”  to: volenti non fit iniuria.

Z drugiej strony... Czy Lem, który przyjąłby zaproszenie na to seminarium byłby jeszcze tym samym Lemem, który porwał się na napisanie "Summy..."? Może odmienność mózgu w tym zakresie przekładałaby się na odmienność i w innym, uniemożliwiając tym samym takiej śmiałej syntezy stworzenie? Przypominają się zaraz te popularne (acz w wersji poprzekręcanej) słowa ze "Szpitala...".

5
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 27, 2017, 11:13:57 pm »
@maziek

Z tym Chaosem to, mam wrażenie, mimochodem odpowiedziałeś Cetarianowi również w temacie futurologii ;).

@Cetarian

Co do Moore'a i Lema... Zwróćmy uwagę, że Moore był wówczas w samym centrum ówczesnych badań, pracował - o czym zresztą wspomniałeś - na pierwszej linii, w b. istotnej firmie rewolucjonizującej wówczas rynek swoimi półprzewodnikami, krzemowymi tranzystorami i układami scalonymi, znał to z pierwszej ręki. Lem przyglądał się zaś biegowi spraw ze swojego domu, położonego - jak sam to później ujął - na cywilizacyjnym zadupiu... To tak, dla oceniania ich predykcyjnych osiągnięć we właściwej skali...

Jeśli zaś o komputery kwantowe chodzi, to tym razem powołam się... na siebie ;):
http://forum.lem.pl/index.php?topic=1107.msg65966#msg65966
(Znaczy: w powijakach - owszem, ale postępy są.)

ps. Jeszcze jeden godny odnotowania fragment "Dwóch ewolucji", na który nie wiem czemu nikt z nas nie zwrócił uwagi - a przecie o seksie było (z góry przepraszam, dość sążnisty):

"Zachodzi tu nader ciekawe i w pewnym sensie zabawne podobieństwo inwazji, w głąb konstruktorstwa biologicznego oraz technologicznego — w pierwszym przypadku, kryteriów doboru płciowego, w drugim zaś — mody. Jeśli ograniczymy się dla wyrazistości do rozpatrzenia sprawy na przykładzie współczesnego samochodu, ujrzymy, że główne cechy auta dyktuje projektantowi bieżący stan technologii, więc, dajmy na to, przy zachowaniu napędu na koła tylne z silnikiem umieszczonym z przodu, konstruktor musi umieścić tunel wału kardanowego wewnątrz pomieszczenia pasażerów. Jednakże pomiędzy tym dyktatem nienaruszalnego schematu “narządowej” organizacji pojazdu a wymaganiami i gustami odbiorcy rozpościera się przestrzeń swobodna “luzu inwencyjnego”, bo można wszakże ofiarować owemu odbiorcy rozmaite kształty i barwy auta, nachylenie i rozmiary szyb, dodatkowe ozdoby, chromy itp. Odpowiednikiem zmienności produktu, wywołanej naciskiem mody, jest w bioewolucji niezwykła różnokształtność drugorzędnych cech płciowych. Cechy owe stanowiły pierwotnie wyniki zmian przypadkowych — mutacji — utrwaliły się zaś w następnych pokoleniach, ponieważ ich nosiciele podlegali uprzywilejowaniu jako partnerzy seksualni. Tak zatem odpowiednikiem samochodowych “ogonów”, ozdób chromowych, fantastycznie modelowanych wlotów powietrza chłodzącego, świateł przednich i tylnych, są godowe ubarwienia, pióropusze, osobliwe narośle czy — last but not least — określony rozkład tkanki tłuszczowej wraz z takimi rysami twarzy, które wywołują aprobatę seksualną.
Oczywiście, bezwładność “mody seksualnej” jest w bioewolucii nieporównanie większa niż w technologii, gdyż konstruktor–Natura nie może zmieniać produkowanych przez się modeli z roku na rok. Istota jednak zjawiska, to jest osobliwy wpływ czynnika “niepraktycznego; nieistotnego”, “ateleologicznego”, na kształt i rozwój osobniczy istot żywych i produktów technologii daje się wykryć i sprawdzić na olbrzymiej liczbie dowolnie wybranych przykładów."

6
Forum po polsku / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Czerwiec 27, 2017, 10:50:22 pm »
Mówcie co chcecie, ale ja uważam, że Lemolog to przebrany robot.
Bladawiec nie byłby w stanie wykonać takiej roboty.

Jest to wysoce prawdopodobna hipoteza ::). Ale nie będziemy chyba porywać się z kombinerkami na taki filar Forum, by to sprawdzić? ;)

Może te salony pokryły się kurzem

Te salony to powinny w końcu "Szpital Przemienienia" odkryć (skoro SF im śmierdzi). Od lat uważam, że jest to powieść noblowska (choć Nobla nie dostała). ::)

7
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 27, 2017, 11:47:40 am »
Na przykład o powstaniu nowożytnej nauki Edward Grant pisze, że przygotowanie drogi dla nowej nauki XVII stulecia umożliwiły Europie średniowiecznej cztery zasadnicze czynniki: dokonanie w XII i XIII wieku przekładów na język łaciński greckich i arabskich tekstów naukowych; rozwój uniwersytetów, które powstawały wyłącznie w Europie Zachodniej i posługiwały się owymi przekładami jako podstawą swego programu naukowego; przystosowanie się chrześcijaństwa do nauki świeckiej; przekształcenie arystotelowskiej filozofii przyrody.

Sądzę, że podobne zestrzelenie się wielu konkretnych okoliczności zainicjowało powstanie „kapitalistycznego” sposobu zorganizowania gospodarki. Na przykład, wspomniany już raz Max Weber przekonująco argumentuje, że bardzo ważne było pojawienie się protestantyzmu, który sprzyja zwyczajom, sprzyjającym kapitalizmowi

Doskonale, chmuro, ale pojawia się znów pytanie jakie czynniki odpowiadały za przybycie do Europy (gruby eufemizm) greckich i arabskich tekstów naukowych, rozwój uniwersytetów, powstanie protestantyzmu (oraz za to, że nie skończył jak wcześniejsze herezje, a zrewolucjonizował ówczesny świat chrześcijański), itd. bo przecież nie dokonywało się to w wymarzonej przez Platona sferze czystych idei, ani w próżni, tylko w konkretnej, materialnej, rzeczywistości... ;)

ale dla mnie prognoza jest, generalnie, tym mniej warta, im mniej wiadomo o ścieżce dojścia do stanu prognozowanego.

Rozumiem zatem, że skłonny jesteś wyrzucić prognozy Rogera i Francisa Baconów na śmietnik? ;)

Nawiasem: czy nie jest aby tak, że łatwiej zauważyć jednak długofalowy technologiczny trend, niż przewidzieć jak konkretnie rzecz przebiegnie, zwł. jeśli trzeba zahaczyć o materię procesów społecznych? Popatrz na Verne'a - generalne intuicje technologiczne mu się posprawdzały (mamy zaawansowane łodzie podwodne, loty na Księżyc, syntetyczne diamenty, itd.), ale szczegóły (choć czasem b. interesująco fantazjował) zazwyczaj całkiem mu się rozjechały z późniejszą rzeczywistością. A gdy postanowił opisać Paryż XX wieku, to ogólnie tragikomedia wyszła. Zdaje mi się to symptomatyczne*.

* I poniekąd wskazuje za co w futurologii ma sens się brać, a za co nie...

Czyli jacyś „post-ludzie, blaszani, krzemem myślący”? (PLBKM)
Ale jak do tego doszło? Tzn. jak dojdzie to tego, że to będą „nie ludzie”?

Nie wiem jak do tego dojdzie (i czy na 100% dojdzie) - acz rozumiem, że wzywasz nas do zastanowienia się nad tym - po prostu twierdzę, że pewne zadania z "Summy..." zdają się ponad ludzkie siły (choć prawa fizyki ich realizacji nie wykluczają). Zatem...

“Moore's law (/mɔərz.ˈlɔː/) is the observation that the number of transistors in a dense integrated circuitdoubles approximately every two years. The observation is named after Gordon Moore, the co-founder of Fairchild Semiconductor and Intel, whose 1965 paper described a doubling every year in the number of components per integrated circuit”

1965 r. – zaledwie rok po wydaniu Summy.

Tylko czy prawo Moore'a to nie jest aby dość banalna - co nie znaczy, że nie genialna na swój sposób (prostota bywa genialna) - obserwacja aktualnego stanu rzeczy, czasem podnoszona na wyrost do rangi uniwersalnej zasady? Wracamy tu zresztą do dyskusji, która była tu toczona zanim my na to Forum zawitaliśmy (warto zapoznać się z tamtą argumentacją, zwł. że o "Summę..." Wielcy Poprzednicy ;) też zahaczali):
https://forum.lem.pl/index.php?topic=180.msg4569#msg4569

8
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Czerwiec 26, 2017, 11:45:01 pm »

9
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« dnia: Czerwiec 26, 2017, 07:32:36 pm »
Cytuj
2. Co znaczy liczba 1505?
Konstytucja.

Potocznie zwana "Nihil novi" ;).

10
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 26, 2017, 04:10:08 pm »
Świetnie, że się włączyłeś, chmuro :).

Więź tego zrozumienia urwie się dopiero wówczas, kiedy człowiek za tysiąc lub milion lat, zrezygnuje, na rzecz doskonalszej konstrukcji, z całej swej zwierzęcej schedy, ze swojego niedoskonałego, nietrwałego, śmiertelnego ciała, kiedy przekształci się w istotę o tyle od nas wyższą, że już nam obcą”. Bardzo jestem ciekaw, czy ktoś PRZED Mistrzem wspomniał o porażającej perspektywie tej Wielkiej Przemiany

O takiej przemianie (acz nie w kontekście kodu dziedzicznego, a - jak dziś byśmy powiedzieli - cyborgizacji) wspominał jako pierwszy (a przynajmniej pierwszy-o-którym słyszałem ;)) - Neil R. Jones w opowiadaniu "The Jameson Satellite" z roku 1931. Da się je legalnie przeczytać w Sieci (oczywiście: nie należy się nastawiać na cuda - sama intuicja jest genialna, ale potem wszystko za gładko idzie, jak to w pulpowej SF - żadnych problemów z Kontaktem, bo ogólnie Obcy myślą jak ludzie, przeróbka na cyborga praktycznie bezbolesna i zero lemopodobnej egzystencjalnej refleksji jej towarzyszy, itd.):
http://www.gutenberg.org/files/26906/26906-h/26906-h.htm
Pohl z "Dniem milionowym" (polecam!) i Clarke z "Odyseją..." byli późniejsi (acz - przypuszczalnie - wysnuwali te same wnioski równolegle do Mistrza).

Między innymi Max Weber poświęcił wiele pracy, by uzasadnić zaprzeczający tej myśli pogląd, że „przemiany ustrojów społecznych” powoduje nie zmiana technologii, lecz zmiana kulturowa (w szczególności zmiana religii).

Tu by znów trzeba zapytać, co napędza zmiany kulturowe ;).

11
Forum po polsku / Odp: Lem w szkole
« dnia: Czerwiec 26, 2017, 03:13:50 pm »
Przyłączę się do gratulacji okołoprzedstawieniowych (najwyższy czas, bo w sumie na strasznego chama wyszedłem - najpierw za język ciągnę, a dostawszy odpowiedź ani be, ani me ;)). B. sympatyczne te młode robótki, czy też robotniczki ;). I fajnie, że pasja lemowska w narodzie żyje.

A nazwa - też chciałbym by przetrwała, choćby - właśnie - na zasadzie przeniesienia patrona (i tradycji) na którąś z pozostałych szkół regionu.

12
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 26, 2017, 12:57:48 pm »
Wiem, podpuszczam, lubię te Twoje inżynieryjne wykłady, więc chciałem kolejny usłyszeć... (i przy okazji ciekawostkę o w/w śrubach wrzucić) ;).

Wracając jednak do meritum (czyli do "Summy...")... Takie zdania z samego wstępu do "Dwu ewolucji":

"Czy istnieją technologie do pomyślenia, lecz —teraz i zawsze nierealizowałne? Co by o takiej niemożliwości przesądzało —struktura świata, czy nasze ograniczenia? Czy istnieje inny możliwy, poza technologicznym, kierunek rozwoju cywilizacji? Czy nasz jest w Kosmosie typowy, czy stanowi normę — czy aberrację?"

Warto chyba i je poddać refleksji, bo poszliśmy dalej, a nad tym przeskoczyliśmy.

13
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 26, 2017, 11:54:10 am »
Tak w ogóle to w tym pojeździe który zaprezentowałeś jest masa zbędnych rzeczy - wystarczy kocioł z dyszą i wóz będzie jechać na odrzucie.

Owszem, mam świadomość. Nawet kusiło mnie by tak odpowiedzieć ;)... ale uznałem, że co szkodzi przybliżyć Wam wynalazek Verbiesta jeszcze bliżej, skoro o nim wspomniałem.

można go było wykonać z rzeczy dostępnych w każdym domu w ciągu godziny już w czasach Herona i zatrudnić - tylko no własnie, do czego ;) ?

Do napędzania istniejących już wtedy śrub Archimedesa (które, ponoć, nie Archimedes wynalazł, a jeszcze Babilończycy*)?

* Niedawno była sprawa domniemanego odkrycia lokalizacji tych słynnych wiszących ogrodów i podobno tymi śrubami właśnie je nawadniano:
https://www.theguardian.com/science/2013/may/05/babylon-hanging-garden-wonder-nineveh

15
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Czerwiec 26, 2017, 01:32:01 am »
Póki co (znów tak pięknie gnacie, że nie nadążam ;)) postaram się na szybko odnieść do paru kwestii, w większości pobocznych dla dyskusji, ale z różnych wypowiedzi rozmaitych Rozmówców, by choć symbolicznie spleść te wątki dyskusji  - w jednym poście ;).

zadałem sobie pytanie: czy w dyskusji o Summie mogą brać udział tylko jej entuzjaści (i entuzjastki)?
Do dojrzałym namyśle [8)] uznałem, że odpowiedź brzmi: nie.

Jasne, że nie. Wątek o "Fiasku" np. założyła i jedne z ciekawszych myśli w nim sformułowała ANIEL-a, która zdaje się tej powieści - a przynajmniej paru kluczowych rozwiązań z niej - nie trawić.

Lem był oczywiście ograniczony w rozważaniach o ewolucji ustrojów, ponieważ kiedy pisał, obowiązywał dogmat o sui generis …”Końcu historii” – już nic lepszego niż realny socjalizm nie mogło się pojawić. Może nawet nie tyle autor był ograniczony, co temat był praktycznie nie do ruszenia.

„Summa Technologiae cum Sociologiae” nie była możliwa.
Ale to jest, bez winy Lema, zasadnicza wada książki.

Z drugiej strony... Czy sądzisz, że konkretne prognozy nt. przyszłego kształtu społeczeństwa są możliwe? Zwł., że większości cudów z dalszych rozdziałów "Summy..." - jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek, dokona, to nie będą to raczej ludzie. Proponujesz zabawienie się w socjologię rozumnych maszyn o  boskawych ;) potencjach? (No, niby Benford próbował...)

pytanie pozostaje otwarte - czy tayloryzm z jego śrubowaniem norm i automatyzacją (czyt. odczłowieczaniem) pracy nie jest jednak - w ekstremalnych swych odsłonach (popatrzmy chociażby na pracowników barów szybkiej obsługi czy też kurierów firm logistycznych) - jakimś wynaturzeniem pojęcia pracy?

Celne pytanie, acz zawsze można mieć - być może b. naiwną - nadzieję, że automatyzacja dziś sprzyjająca dehumanizacji, kiedyś raczej do humanizacji się przyczyni. Tu, oczywiście, do jednego ze słynniejszych zdań "Obłoku..." wracamy.

teza ta jest prostą konsekwencją założenia, że nie ma Boga mieszającego się

Inaczej: nie ma Boga mieszającego się w sposób widomy. Jeśli hipotetyczny Bóg robi to tak, że od dostępnego empirii ładu natury tych jego interwencji nie odróżnisz, to kwestia jego (nie)istnienia jest nieustalalna i różnicy nie robi.

przykłady jakie mi przychodzą na myśl w kwestii prześcignięcia natury na Ziemi - to na przykład temperatura zbliżona do 0K lub wręcz przeciwnie taka, jak w środku detonującej bomby wodorowej, zdarzenia w wielkich akceleratorach (mówi się, że LHC zreprodukował warunki NIGDY nie istniejące po Wielkim Wybuchu), kondensat Bosego-Einsteina i inne rzeczy normalnie nie istniejące w naturze na Ziemi nigdy, lub choć obecnie. Takim przykładem "obecnie" ale niekoniecznie "nigdy" jest wystrzelenie ciała makroskopowego na orbitę lub dalej, bo aczkolwiek jest to możliwe i dziś w sposób naturalny na Księżycu czy Marsie ("wybicie" meteoroidu meteorytem) - o tyle chyba nie na Ziemi, ze względu na atmosferę (ale mogło być możliwe zanim Ziemia atmosferę "wypociła").

No i tu pięknie przełożyłeś kiepską poezję Tschen-Yu na język konkretu :).

Teoretycznie cóż prostszego niż połączyć heronowe aeolipile z wozem, a jednak pierwszy samojezdny parowy samochodzik-zabawkę wymyślił dopiero w 1672 Ferdinand Verbiest, by zabawić cesarza Chin. Pierwszy, zaś, wywracający zresztą na każdym zakręcie, "prawdziwy" samochód parowy Nicolas-Joseph Cugnot prawie stulecie (!) później, w roku 1769. Zaś masowy przemysł samochodowy to dopiero kwestia XX wieku. Zastanówmy się dlaczego tak to przebiegło.
W Summie to Lem pokrótce odpowiedział na to pytanie:
Doszło w ciągu kilkuset lat do „utajonego” narastania wiedzy, aż przejawił się kumulatywny efekt wydarzeń takich, jak obalenie arystotelizmu jako dogmatu i uznanie za dyrektywę wszelkiej działalności poznawczej – empirii, jak podniesienie eksperymentu technicznego do rangi zjawiska o wymiarze społecznym, jak upowszechnienie fizyki mechanistycznej. Procesom tym towarzyszyło powstawanie wynalazków społecznie potrzebnych; to ostatnie zjawisko jest niezwykle doniosłe, ponieważ potencjalnych Einsteinów czy Newtonów miał każdy naród i każda epoka, ale brak było gleby, warunków, brak zbiorowego rezonansu wzmacniającego wyniki ich jednostkowych działań.

W dużym uproszczeniu 3x p: potrzeba - polityka - pieniądze.

Zgoda (abstrahując od tego czy bardziej macie rację Ty z Lemem, czy maziek), warunki, potrzeby, możliwości techniczne. Zresztą właśnie dlatego, nie upieram się, że to by miały być samochody dla ludzi czy do przewozu towarów, ale... zabawka Verbiesta była naprawdę prosta. Czemu nie powstała z 1600 lat wcześniej i nie upowszechniła się - jako zabawka właśnie - choćby tylko na monarszych i magnackich dworach?

Q a tak z ciekawości - to jak byś połączył turbinę Herona w roli silnika z wozem ;) ?

Tak jak Verbiest:



(Różne są rekonstrukcje.)

W końcu koła zębate też stary wynalazek. (Znów pojadę Wiki, po uprzednim sprawdzeniu źródeł/danych: "Early examples of gears date from the 4th century BC in China (Zhan Guo times – Late East Zhou dynasty), which have been preserved at the Luoyang Museum of Henan Province, China. The earliest preserved gears in Europe were found in the Antikythera mechanism, an example of a very early and intricate geared device, designed to calculate astronomical positions. Its time of construction is now estimated between 150 and 100 BC. Gears appear in works connected to Hero of Alexandria, circa AD 50 but they can be traced back to the Greek mechanics of the Alexandrian school in the 3rd century BC and were greatly developed by the Greek polymath Archimedes (287–212 BC). Examples of early gear applications include:
* Ma Jun (c. 200–265 AD) used gears as part of a south-pointing chariot.
* The first mechanical clocks were built in AD 725 in China.
* The 1386 Salisbury cathedral clock may be the world's oldest still working mechanical clock."
)

Nawiasem mówiąc, czy też macie wrażenie, że Lem pisze tak "socjalistycznie", "propagandowo" (wynalazki społecznie potrzebne - potrzebne właścicielom kopalń, społeczny rezonans - kapitaliści oczekujący pomnożenia zysków)?

Ja wiem czy to jest wartościująco (co by już "socjalistyczne" było), czy twierdząco, po prostu?

Strony: [1] 2 3 ... 565