Autor Wątek: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).  (Przeczytany 9684 razy)

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8902
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Re: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #30 dnia: Maj 06, 2012, 09:43:22 am »
Dick jest nużący przez swoją niejednoznaczność. Nie wiadomo czy jak już ktoś się naćpał to potem otrzeźwiał, czy wpada w rojenie o rojeniu.
1. Tak jest. Jeśli za dużo jest znaczeń, to tak, jakby żadnego nie było.

Kiedy znaczenie tam jest - zasadniczo - jedno (Lem o tym ładnie w "FIFie" pisał): jeśli przyjmiesz możliwość, że otaczająca rzeczywistość może być fałszowana (wszystko jedno czy po gnostycku posądzisz o to czynniki boskie/szatańskie, czy obawa ta będzie - jak w "Podróży" - wynikała z istnienia zaawansowanej fantomatyki vel VR), to nigdy z tego podejrzenia się nie uwolnisz, nie jesteś w stanie.
("Kongres...", opowiadanie o Skrzyniach Corcorana i "Matrix" też gdzieś o tym.)

ps. pisząc, że powieści są nużące, a filmy też odstają in plus, sam popisujesz się niejednoznacznością, wyglądającą tak, jakby żadnego sensu nie było ;)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 4062
    • Zobacz profil
Re: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #31 dnia: Maj 06, 2012, 02:04:14 pm »
Cytuj
Kiedy znaczenie tam jest - zasadniczo - jedno (Lem o tym ładnie w "FIFie" pisał): jeśli przyjmiesz możliwość, że otaczająca rzeczywistość może być fałszowana (wszystko jedno czy po gnostycku posądzisz o to czynniki boskie/szatańskie, czy obawa ta będzie - jak w "Podróży" - wynikała z istnienia zaawansowanej fantomatyki vel VR), to nigdy z tego podejrzenia się nie uwolnisz, nie jesteś w stanie.
("Kongres...", opowiadanie o Skrzyniach Corcorana i "Matrix" też gdzieś o tym.)
O, to, to...
Przy czym, głównym fałszycielem jest Sam Mc Muzg.
Nie wiadomo tylko, czy działa on w pojedynkę, czy jeszcze ktoś się podłącza.
Bo kto niby ma to rozstrzygnąć?
Ale to wąż znany już dawnym filozofom.
 I o tym jest Dick.
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 575
    • Zobacz profil
Re: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #32 dnia: Maj 06, 2012, 02:42:54 pm »
/.../
ps. pisząc, że powieści są nużące, a filmy też odstają in plus, sam popisujesz się niejednoznacznością, wyglądającą tak, jakby żadnego sensu nie było ;)
No w wątku o Dicku nic da się inaczej. O masz miałem pożyć xiążkę Krupci i zapomniałem. 
Kurcze Palmer z tymi 3 stygmatami zawsze mnie wpędza w depresję.


Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8902
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Re: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #33 dnia: Maj 06, 2012, 05:52:12 pm »
No w wątku o Dicku nic da się inaczej.

Dobra, w życiu nie założę wątku o W. S. Burroughsie ;).

Kurcze Palmer z tymi 3 stygmatami zawsze mnie wpędza w depresję.

A wiesz skąd się te stygmaty metalowe Palmerowi wzięły (i sam Palmer)? Dick pisał (cyt. za "Bożymi inwazjami" Sutina):

"Któregoś dnia szedłem polną drogą do swojej szopy, mając przed sobą osiem godzin pisania w całkowitym odosobnieniu, i spojrzawszy w niebo, zobaczyłem tam twarz. Tak naprawdę jej nie widziałem, ale ona tam była i nie była to twarz ludzka, tylko ogromne oblicze czystego zła. Teraz rozumiem (i chyba wtedy niejasno to sobie uświadamiałem), co spowodowało, że to zobaczyłem: miesiące odosobnienia, pozbawienia kontaktu z ludźmi, niemal deprywacji sensorycznej… ale i tak nie dało się zaprzeczyć jej istnieniu. Była olbrzymia, zapełniała ćwierć nieba. Miała puste szczeliny oczu, była metalowa, okrutna i, co najgorsze, był to Bóg.

Pojechałem do mojego kościoła i rozmawiałem z księdzem. Doszedł do wniosku, że miałem widzenie Szatana i udzielił mi namaszczenia – nie ostatniego namaszczenia, tylko namaszczenia chorych. Nic mi to nie pomogło, metalowa twarz na niebie pozostała. Musiałem codziennie chodzić pod jej spojrzeniem."


I tak powstał Chocapic... Znaczy PKD pod przemożnym wpływem tej twarzowej wizji napisał "Trzy stygmaty...".

(Przy czym bohater tytułowy nosi imię-i-nazwisko znaczące. Palmer ma nas odsyłać do skojarzeń z Niedzielą Palmową, tryumfalnym wjazdem do Jerozolimy etc., Eldrith zaś - co prawda pisany przez małe "e" - to jeden z ulubionych przymiotników Lovecrafta, którym tenże, kolejny ze słynnych piszących SF wariatów ;), określał swoje kosmiczne monstra.)

ps. Nie wiem czy wiesz także - choć jako teista powinieneś ;) - że Berkeley'a (twórcę solipsyzmu, ale i biskupa) prześladowała ponoć, podobna do dickowskiej, niemożność zweryfikowania czy rzeczywistość jest rzeczywista... W końcu, jako biskup, doszedł do wniosku, że do tego właśnie potrzebna jest wiara, skoro się bowiem wierzy w Boga, należy też wierzyć, że gra z nami fair, czyli stworzył świat właśnie takim, jakim go postrzegamy, bez ukrywania za fałszywkami... (Pogląd odwrotny do gnostycko-okultystycznej obsesji poszukiwania prawdy o świecie ukrytej ponoć przez wrednego Demiurga.)
« Ostatnia zmiana: Maj 07, 2012, 02:12:37 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8902
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
Odp: Philip K. thingy, jak to się drzewiej pisało ;).
« Odpowiedź #34 dnia: Marzec 14, 2018, 10:36:04 pm »
Niedawno ukazała się niepublikowana dotąd w Polsce powieść Dicka - ktoś mógłby rzec, że pozazdrościł Lemowi, bo skoro tamten napisał w latach '50 "Inwazję z Aldebarana" w formie opowiadania, on stworzył w '60 rzecz potężniejszą objętościowo pod tytułem "Inwazja z Ganimedesa", w dodatku ze współautorem* ;):
https://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,109077,Inwazja-z-Ganimedesa

* Wynalazcą takiej jednej czapki:
https://en.wikipedia.org/wiki/Ray_Nelson

A tu jeszcze - najwyraźniej okolicznościowy - tekst o PKD:
http://www.dwutygodnik.com/artykul/7691-mistrz-podejrzen.html
« Ostatnia zmiana: Marzec 14, 2018, 10:52:39 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki