Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 8 9 [10]
91
Hyde Park / Odp: O muzyce
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hokopoko dnia Grudzień 03, 2018, 06:10:22 pm »
może koncercik...

https://vimeo.com/68073331
92
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 03, 2018, 10:34:46 am »
https://www.japantimes.co.jp/news/2018/11/26/national/cafe-opens-robot-waiters-remotely-controlled-people-disabilities/

Jak to ktoś trafnie napisał: piękny mariaż technologii i człowieczeństwa. A zarazem jeden z bardziej ekstremalnych przykładów pracy zdalnej (na dziś).
93
Hyde Park / Odp: Użyteczny patriota Putina
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 03, 2018, 01:07:13 am »
@liv

Zabawne zatoczyliśmy kółeczko. Bo kiedyś Ty, w dyskusji o Wałęsie upierałeś się przy wielkiej mocy kompromatów, a ja twierdziłem, że jak kto chce, zawsze je może wzruszeniem ramion zbyć. A teraz Ty, gdy Ci kompromaty na S.R. pod nos pchać, sam żartami na nie - mimo ich kalibru - reagujesz.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, jak to rzekł przywołany L.W.?
94
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 03, 2018, 12:42:41 am »
[Osobiście uważam, że inteligencja musi być ciekawa (albo nie nazwiemy jej inteligencją) ;) . Lem w tym punkcie mnie nigdy nie przekonał do czegoś innego. /.../ bardziej mnie przekonuje w tym punkcie Golem i jego mięta do Zacnej Anny, niż te purchle w Fiasku.

Hmm... Sam swego czasu broniłem GOLEMowej bezinteresownej ciekawości, jeszcze Spockami się podpierając, ale z obecnej perspektywy uważam, że antropomorfizujesz. Owszem, da się bronić tezy, że ewolucja typu darwinowskiego będzie preferować Rozum ciekawy (ciekawość oznacza gromadzenie wiedzy, wiedza zwiększa szanse przetrwania), ale już np. Rozum maszynowy, biologicznym imperatywom niepoddany, hormonami niesterowany, może dążyć w pierwszym rzędzie do świętego spokoju (choćby za cenę niebytu) np. I tu mam wrażenie, że calkiem przytomną lemowską wizją okaże się (mniejsza o to, że technicznie kompletnie anachroniczny) Mózg Elektronowy z "Astronautów" (o którym w b. zbliżonym kontekście dekadę temu była mowa).
95
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Grudzień 02, 2018, 11:37:55 pm »
Jasne. Ale uważasz, ze wnioski płynące z nauki i wynikająca z nich technologia nie jest związana z biologią gatunku? Więc jeśli ktoś je rozgryza - musi być w tym samym punkcie? Wykorzystywać je w podobny sposób? I stąd kontaktowi na drodze stoją tylko ograniczenia wynikające z fizyki?
Zaczynając od końca: tak nie uważam - stąd napisałem, że "jest spora szansa, że któraś z tych cywilizacji mających odpowiednie środki techniczne będzie równie ciekawa świata, jak nasza". A co do punktu pierwszego to raczej tak myślę, że technologia nie bardzo jest związana z biologią gatunku. Tzn. oczywiście jest związana wprost na niskim szczeblu - na planecie jednookich nie będą produkować binokli a w kraju ryb parasoli plażowych - ale w gruncie rzeczy celem jest pozyskiwanie dóbr i energii w większej ilości, niż to wychodzi z takiej czy innej biologii gatunku, a do tego klucz leży w tych samych prawach fizyki.

Zresztą co mi tam: przyznam się. Osobiście uważam, że inteligencja musi być ciekawa (albo nie nazwiemy jej inteligencją) ;) . Lem w tym punkcie mnie nigdy nie przekonał do czegoś innego. Jakoś to próbował w Fiasku wykoncypować, owadzie społeczeństwo (tak mi się zdaje, bo to nie pada, ale te termity po drodze). A jeśli już, to bardziej mnie przekonuje w tym punkcie Golem i jego mięta do Zacnej Anny, niż te purchle w Fiasku.
96
Hyde Park / Odp: Użyteczny patriota Putina
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Grudzień 02, 2018, 10:01:25 pm »
Cytuj
o wykazałeś ZERO dystansu, jęczałeś i szarpałeś koszulę jak jakiś rajtar albo rajfur.
(Ha ha.)
:)
97
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Grudzień 02, 2018, 09:39:29 pm »
Kreator bez celu? Może być, że działa chaotycznie, przypadkowo albo realizując jeden cel - boczkiem pączkuje coś innego. Tutaj widzę możliwość rozjazdu twórcy i celu..
Działa chaotycznie? Czyli chodzi o jakiegoś zwariowanego kreatora? Hm...taka hipoteza nie wydaje się prawdopodobną. Choćby ze względu na dokładne dostrojenie (fine tuning) parametrów fizycznych i na piękno Kosmosu.
Może sprawy wyszłe z tego przypadku nie mogły się inaczej ułożyć? Bo jedna determinowała drugą i tak się dostroiły?
Oj, czyżby determinizm?;)
Pod Twoimi słowami chyba mógłby podpisać się Spinoza, a nawet sam Tomasz z Akwinu :)
:)))
Tylko sobie dywagowałam;)
Jeśli już: samorzutność zdeterminowana prawami natury.
A do Spinozy mieliśmy wrócić:)
A co dalej... tego nie wiem. Ale wiem, że dalej się nie da, niż na to pozwalają prawa fizyki, o ile takowe, ostateczne, istnieją. Jeśli załóżmy teoria względności jest takim prawem, to nie można podróżować szybciej niż światło w próżni i kropka.
Jasne. Ale uważasz, ze wnioski płynące z nauki i wynikająca z nich technologia nie jest związana z biologią gatunku? Więc jeśli ktoś je rozgryza - musi być w tym samym punkcie? Wykorzystywać je w podobny sposób? I stąd kontaktowi na drodze stoją tylko ograniczenia wynikające z fizyki?
98
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Grudzień 02, 2018, 08:35:59 pm »
Ale czy wszystko da się w taki sposób wytłumaczyć? Dręczy mnie naprzykład proces  przemiany przednich kończyn zwierząt kręgowych w skrzydła u ptaków. Zgodnie z teorią darwinowską, taka przemiana  odbywa się w rezultacie całego szeregu drobnych zmian w budowie kończyn. Ale: czy może łapa przemienić się w skrzydło „krok po kroku”?
Na mój chłopski rozum, skrzydło staje się korzystnym urządzeniem tylko jako całość. Natomiast każda  poszczególna mała mutacja w tym zakresie jest absolutnie nieużyteczna. Co więcej, szkodliwa dla osobnika. „Pół-łapa, pół-skrzydło” to kiepska łapa i żadne skrzydło. Taka „kończyna pośrednia” już nie bardzo nadaje się do biegu, natomiast jeszcze niezdolna unieść swego właściciela w powietrze. Wg samego Darwina, nośnik takiej mutacji chyba nie ma szans do przetrwania. Czyli: wszystko – albo nic.
Ten pogląd (wszystko albo nic) to tzw. teza Behego (nieredukowalna złożoność). Był, czy jest taki gość, Behe, który ukuł to sformułowanie jako określenie na coś, co ma większą wartość, niż suma składników, a składniki jako takie są same w sobie nieprzydatne czy wręcz jak piszesz szkodliwe. Był czy jest on kreacjonistą a konkretnie zwolennikiem "Intelligent Design". Twierdził, że dobór nie dopuściłby do powstania takiej całości, ponieważ każdy z kroków ku niej był z punktu widzenia doboru bezsensowny. Dyskutowaliśmy to tu kiedyś, ogólnie rzecz biorąc facet żył (lub żyje) na tyle długo, że wszystkie jego "nie może być" dawno wytłumaczono. Co zupełnie nie przeszkadza jego tezie być ikoną neo-kreacjonistów ;)  (na marginesie).

W przypadku skrzydła jest dość dobry zapis kopalny. Po pierwsze najpierw były u dinozaurów pióra, jako termoizolacyjna okrywa ciała a nie przystosowanie do lotu (dinozaury pierzaste). Po drugie były jakieś małe dinozaury, łażące po drzewach jak wiewiórki. Naturalną reakcją wiewiórki, kota itd, na upadek jest rozstawienie szeroko łap, dla zwiększenia oporów powietrza. Jak widać ta reakcja jest typowa w królestwie zwierząt, nawet pająki tak postępują. Zgodzisz się, że powiększenie powierzchni oporu u zwierząt, które mogą zlecieć z wysokości daje im przewagę natychmiast. Stąd już bardzo blisko do lotu szybowego. Obecnie żyje wiele zwierząt, które są na tym mniej więcej etapie, że bez szczególnych przystosowań wykorzystują już siłę nośną, że wspomnę polatuchy (tylko trochę nadmiarowej skóry) czy węże, które potrafią skakać zagrożone z drzewa, spłaszczać ciało do profilu skrzydła i szybować spory kawałek od pnia. Tak więc pierwotnie skrzydło nie służyło do fruwania, zwłaszcza aktywnego, a do mniej lub bardziej sterowanego upadku - i wzięło się po trochu z gotowych elementów, które powstały w innym celu. A potem już poszło, każda drobna zmiana zwiększająca siłę nośną bądź manewrowość była dobrą zmianą.

Cytuj
A co Ty, maźku, uważasz za „szczyt”? Czy też szczyty? Chyba pewien przyszły stan cywilizacji? Swego rodzaju Najwyższą Fazę Rozwoju?
W kwestii o której mówimy, czyli cywilizacji technicznej, za taki szczyt uważam zdolność do korzystania ze świata, ogólnie mówiąc, czyli z zasobów energii. Prawa natury są jedne, więc cywilizacje budujące technikę i technologię z pomocą tych praw siłą rzeczy co najwyżej dojdą do tego samego punktu - maksymalnego możliwego poznania tych praw i wynikającego z tego poznania rozwoju techniki.

A co dalej... tego nie wiem. Ale wiem, że dalej się nie da, niż na to pozwalają prawa fizyki, o ile takowe, ostateczne, istnieją. Jeśli załóżmy teoria względności jest takim prawem, to nie można podróżować szybciej niż światło w próżni i kropka.
99
Hyde Park / Odp: Użyteczny patriota Putina
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 02, 2018, 08:35:21 pm »
Ustaliwszy, że na forum nie odbywa się wojna obcych wywiadów...

W sumie nic takiego nie zostało ustalone. Ustalone zostało tylko, że niepodważalnych dowodów na to - na dziś? - brak.

nie wiedziałam, że światło dzienne ma ujrzeć korespondencja Lem-Remuszko. W sumie chętnie przeczytam.

I zupełnie Cię nie brzydzą afiliacje jednego z korespondentów? Nic a nic?
Nie spytasz czy sam również nie uważa Lema za - za przeproszeniem - przedstawiciela "plugawego plemienia", jak jego kumpel?
100
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Grudzień 02, 2018, 08:00:46 pm »
Kreator bez celu? Może być, że działa chaotycznie, przypadkowo albo realizując jeden cel - boczkiem pączkuje coś innego. Tutaj widzę możliwość rozjazdu twórcy i celu..
Działa chaotycznie? Czyli chodzi o jakiegoś zwariowanego kreatora? Hm...taka hipoteza nie wydaje się prawdopodobną. Choćby ze względu na dokładne dostrojenie (fine tuning) parametrów fizycznych i na piękno Kosmosu.
Może sprawy wyszłe z tego przypadku nie mogły się inaczej ułożyć? Bo jedna determinowała drugą i tak się dostroiły?
Oj, czyżby determinizm?;)
Pod Twoimi słowami chyba mógłby podpisać się Spinoza, a nawet sam Tomasz z Akwinu :)

Cytuj
Białkiem niepotrzebnym w kosmicznym koglu-moglu?;)
Hm, rzeczywiście, kogel-mogel zazwyczaj robi się z żółtka... Ale kosmiczna księga kucharska, poza koglem-moglem, zawiera prawdopodobnie także inne przepisy? Białko świetnie nadaje się do innych deserów. Powiedzmy do ciastek bezowych... :D

@maziek
Cytuj
Ten argument (w wydaniu antyewolucyjnym) jest błędny, bo ewolucja nie "stworzyła" niczego "od razu", tylko maciupkimi kroczkami, z których każdy był natychmiast nagrodzony.
Jeżeli wolno mi nieco odejść od tematu dyskusji :)
Chyba właśnie tak działa ewolucja darwinowska. Maciutkie, drobne mutacje zostają „rozsortowane” przez dobór naturalny, który utrwala w potomstwie korzystne i „sprząta” nośników niekorzystnych. Zdaje się, z grubsza tak?

Ale czy wszystko da się w taki sposób wytłumaczyć? Dręczy mnie naprzykład proces  przemiany przednich kończyn zwierząt kręgowych w skrzydła u ptaków. Zgodnie z teorią darwinowską, taka przemiana  odbywa się w rezultacie całego szeregu drobnych zmian w budowie kończyn. Ale: czy może łapa przemienić się w skrzydło „krok po kroku”?
Na mój chłopski rozum, skrzydło staje się korzystnym urządzeniem tylko jako całość. Natomiast każda  poszczególna mała mutacja w tym zakresie jest absolutnie nieużyteczna. Co więcej, szkodliwa dla osobnika. „Pół-łapa, pół-skrzydło” to kiepska łapa i żadne skrzydło. Taka „kończyna pośrednia” już nie bardzo nadaje się do biegu, natomiast jeszcze niezdolna unieść swego właściciela w powietrze. Wg samego Darwina, nośnik takiej mutacji chyba nie ma szans do przetrwania. Czyli: wszystko – albo nic.

Prawdopodobieństwo ukazania się skrzydła „od razu”, jako przypadkowego nałożenia się dużej liczby „maciutkich” mutacji chyba nie wchodzi w rachubę? Bo jest ono, moim zdaniem, tegoż rzędu, co wspomniane przez olkę samorzutne utworzenie się puszki z wieprzowiną.
Więc jak, w jaki sposób powstały na Ziemi upierzone? Czy czasem nie stoi za tym, ekhm...jak jej...celowość ewolucji? :)

Cytuj
nie liczy się meandrująca ścieżka, liczy się to, czy cywilizacje kroczące tymi rozmaitymi ścieżkami, którymi mogłaby pójść, na końcu nie trafią do tego samego wora. Można różnymi drogami zdobywać szczyt, ale ostatecznie ci, którzy będą dostatecznie wytrwali i nie zlecą w przepaść staną na jednym szczycie.

To jest bardzo ciekawa dyskusja, czy ten szczyt, czy też płaskowyż jest jeden.
A co Ty, maźku, uważasz za „szczyt”? Czy też szczyty? Chyba pewien przyszły stan cywilizacji? Swego rodzaju Najwyższą Fazę Rozwoju? Albo może tak jak pisze olka
Ścieżka się nie liczy - pytanie czy szczyt ten sam? Ok - inteligentne życie na szczycie. Ale czy musi być symetryczne do człeczego?
szczytem jest samo w sobie powstanie życia rozumnego? Z takiego punktu widzenia chyba jesteśmy już na szczycie...

Jeśli masz na myśli NFR, czy jesteś pewien, że ów szczyt w ogóle istnieje?
– Poszczególne fazy technologii są jak pływające kry, a społeczność planety porusza się naprzód, przeskakując z poprzedniej kry na następną. To, czy rozziew między dwiema kolejnymi krami nie będzie zbyt wielki, czy więc następny skok się uda, czy też zmierza w topiel, zależy od loterii kosmicznej, która ulepią planety. Katastrofa jest zawsze w zasięgi możliwości. Ale kiedy los pozwala iść wciąż dalej z kry na krę, ten ruch nie jest ruchem ku statecznemu uspokojeniu.

I w każdym razie – co się staje z cywilizacją po osiągnięciu szczytu?
Na szczyt można wejść, ale wszystkie drogi ze szczytu prowadzą w dół!
(S. Lem)


Strony: 1 ... 8 9 [10]