Ostatnie wiadomości

Strony: 1 [2] 3 4 ... 10
11
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Grudzień 13, 2018, 08:09:18 pm »
Co do CRISPR, nie wiem...nie upieram się, chyba masz rację, maźku. Z drugiej strony, formalnie biorąc, odporność na wirusy to cecha nabyta. I ona się dziedziczy...Nie wykluczam, że to co jest zupełnie niemożliwe na "makropoziomie", na poziomie "szyji żyrafy", jest zjawiskiem powszechnym na "mikropoziomie", wśród jednokomórkowców i wirusów. Nie wiem...
Nie powiem, że ja wiem, ale wydaje mi się, że dziedziczy się mechanizm tego wbudowywania przede wszystkim (czyli CRISPR). Od pewnego czasu pojawiają się takie doniesienia jak np. to: https://www.nature.com/news/fearful-memories-haunt-mouse-descendants-1.14272 . Istotą rzeczy jest to, że mechanizm tych procesów wyewoluował poprzez przypadkową zmienność raczej. Czytałem też takie o robakach.
Czy masz na myśli badania nad robakiem Caenorabditis elegans?
http://www.wykop.pl/ramka/1003847/znaleziono-dowod-na-to-ze-cecha-nabyta-moze-byc-dziedziczona/

Hmm...nie do końca zrozumiałem, maźku, który mechanizm, Twoim zdaniem, powstał poprzez przypadkową zmienność – robaczy czy mysi?:)
Z jednej strony mamy system obronny CRISPR – mechanizm czysto genetyczny, polegający na wbudowywaniu i przechowywaniu w DNA recipientu egzogennych, obcych sekwencji, powiedzmy wirusowych.
Z drugiej zaś – mechanizm epigenetycznego, niezależnego od DNA dziedziczenia cech nabytych, w danym wypadku lęku przed zapachem pewnej substancji chemicznej. I co ma wspólnego jedno z drugim?
Co do CRISPR, można sprzeczać się, czy podpada ten system pod definicję mechanizmu lamarkowskiego, czy też nie.
Ale wydaje się, ten drugi – jeżeli to nie oszustwo i nie artefakt naukowy – może oznaczać prawdziwą rewolucję w genetyce. Bo może okazać się chyba pierwszym realnym, niezbitym potwierdzeniem tezy Lamarcka o dziedziczeniu cech nabytych.

O, tutaj też punkt widzenia nieco idealistyczny, podobny do mojego ;) :)
https://paweldrozdziak.natemat.pl/111357,dziedziczenie-cech-nabytych
12
Forum po polsku / Odp: Co wymyślił Lem... kompendium.
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 13, 2018, 06:38:45 pm »
"Podróż jedenasta" jak nic ;):
https://bezprawnik.pl/nowoczesny-rosyjski-robot-czlowiekiem/
(Choć technicznie trudno powiedzieć, że Lem to wymyślił, bo przecież już Kempelen...)
13
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Grudzień 13, 2018, 06:04:33 pm »
https://www.rp.pl/artykul/1165071-Stanislaw-Remuszko--3-2-dla-stanu-wojennego.html
Zaktualizowany i skrócony felieton okazjonalny sprzed czterech lat:

Dwieście lat temu narodowy wieszcz pan Adam Mickiewicz pytał: „Wiele lat czekać trzeba, aż się przedmiot świeży jak figa ucukruje, jak tytuń uleży”? Uważam, że dzisiaj to pytanie jest jak najbardziej aktualne.  Również nasze dzieje najnowsze potrzebują czasu, by się ucukrowały i uleżały. W encyklopediach, w monografiach, w podręcznikach. Dlatego do każdej „polityki historycznej” (cokolwiek by ten termin oznaczał) mam duży dystans.
Popatrzmy.
Przez ostatnie ponad ćwierć wieku w polityce i w mediach nie gloryfikowano stanu wojennego. Było dokładnie na odwrót. Sejm i Senat uchwaliły potępiające rezolucje, a prasa, radio i telewizja nie zostawiły suchej nitki. W tym kontekście wysoce znamienne są wyniki wszystkich, ale to absolutnie wszystkich ogólnopolskich ankiet z bieżącej dekady, w których pytano zwykłych ludzi o stosunek do decyzji generałów z 13 grudnia 1981. Podkreślę z naciskiem, że nie chodzi o opinie elit politycznych ani wybranych środowisk, tylko przeciętnego polskiego obywatela (tzw. próba reprezentatywna). Przez wiele lat zajmowałem się socjometrią zawodowo i wiem co mówię.
Otóż jeśli do rachuby weźmiemy tylko tych rodaków, którzy w wtedy mieli przynajmniej 15 lat, oraz jeśli pominiemy niezdecydowanych („trudno powiedzieć”) – okaże się, że w grudniu 2018 wynik patriotycznego meczu na historyczną pamięć wynosi prawie 3 : 2 dla stanu wojennego! Tak uważali i tak uważają naoczni ówcześni świadkowie naszych dziejów najnowszych, dzisiejsi statystyczni 50-70-latkowie.
Na mój rozum, jest to rezultat raczej ostateczny. Poprzez edukację (nie mylić z propagandą i agitacją!) można bowiem wpływać na poglądy milionów dzieci i młodzieży, lecz raczej trudno spodziewać się, by swój autopsyjny punkt widzenia zmieniły miliony dorosłych ludzi, zwłaszcza starszych. Notabene, byłbym wdzięczny czytelnikom za podpowiedź, co jest przyczyną tego zastygłego 3 : 2?

R.
14
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez xpil dnia Grudzień 13, 2018, 02:14:27 am »
Etam, ja tam mam neurony bardzo rzadko, znikome prawdopodobieństwo. Chyba, że w splocie słonecznym, to co innego.

Ja też mam rzadkie czasem.

Ale nie neurony bynajmniej.
15
Forum po polsku / Odp: Nieznane opowiadanie Lema w "Przekroju"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 12, 2018, 11:11:50 pm »
Też kupiłem, jakby kto pytał. I też chcę się jeszcze z tym tekstem pooswajać, zanim się wypowiem.
16
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae], czyli wszystkoizm stosowany
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Grudzień 12, 2018, 11:01:32 pm »
Moim zdaniem, Q, sprawa bynajmniej nie polega na niedoskonałości naszych sensoriów.

Nie jestem pewien czy masz rację... Zakładając, że owe brany czy struny istnieją, można przecież założyć rówież, że do ich odbioru potrzebne są jakieś matematyczne zmysły, których nie posiadamy (lub posiadamy w stopniu niedostatecznym). Jakie? Pytaj Penrose'a, który twierdzi, że nasze mózgi odbierają w jakiś sposób matematyczny świat idei ;).

 
Czyli jest niematerialna, i w pewnym sensie nie należy do naszego świata.

IMHO to zależy od definicji. Skoro jest podstawowym budulcem materii, to jest materialna. Najwyżej nasze codzienne (potoczne, intuicyjne) postrzeganie materii jest ułomne (więc nie ma co sobie nim przesadnie głowy zawracać).

A co to takiego – „stosowna metodologia”? Jak dowiedzieć się, stosowną czy niestosowną metodologię używają naukowcy dla wytłumaczenia, interpretacji wyników obserwacji? Generalnie, jak odróżnić stosowną metodologię od niestosownej?

Jak? Po efektach. I sądzę, że obecna metodologia naukowa, choć zapewne będzie - może nawet ad infinitum - doskonalona, jest poprawna, bo przyjmuje się roboczo najprostsze możliwe wyjaśnienia, wychodząc od obserwowanych faktów, a potem - za pomocą dalszych obserwacji - warstwę teoretyczną koryguje. I jak dotąd działa to b. dobrze, pozwalając np. na konstrukcję sprzętu z pomocą którego się tu komunikujemy.
Inne podejścia - jak najbardziej - były testowane, ale, że ich użycie nie dawało dobrych skutków (okazały się poznawczo jałowe, mówiąc wprost), zostały zarzucone. Na placu boju zostało rozwinięcie metody zdroworozsądkowej, można rzec.

Wiosło zanurzone w wodzie wydaje się złamanym. W danym wypadku obserwacja jest poprawna, bo odnosimy właśnie takie wrażenie. Ale, jeżeli na podstawie tego wrażenia zaczniemy twierdzić, iż wiosło jest rzeczywiście złamane, wniosek będzie oczywiście błednym.
W nauce tak też chyba się zdarza.

Zdarza, jednak obserwując wiosło ileś razy i pod różnymi kątami, nad wodą, i pod wodą, dojdzie się rychło do prawidłowych wniosków nt. jego stanu, a jeszcze i teorię o załamywaniu się światła w wodzie można przy okazji mimochodem sformułować.

Tu różnimy się od siebie w sposób zasadniczy, i chyba nie potrafimy się dogadać.
Oh, East is East, and West is West, and never the twain shall meet...

Możliwe, ale jeśli tak, możemy zawsze sporządzić w miarę szeroki (i interesujący tak dla nas, jak i dla świadków naszego dialogu jeśli się uda) protokół rozbieżności ;)

Z całego serca chciałbym, żebyś Ty żył długo i dożył do tej pory :)

I vice versa :). Zresztą wszystkim Lemowiczom (i nie tylko Lemowiczom) tego życzę. Niestety trudno uznać nasze życzenia za przykład języka sprawczego ;).

Z całym szacunkiem dla Lema i jego twórczej fantazji – sądzę, że gwiazdy nie myślą, a nawet nie są formą życia. Z wyżej wymienionych powodów.
Pewna regularność struktury gwiazdy, różnych tam protuberancji, języków płomienia i prądów gazowych w koronie, słowem, pozorna samoorganizacja nie może, moim zdaniem, służyć oznaką procesów podobnych do tych co zachodzą w mózgu. Bo prawdopodobnie owa regularność powstaje z tych samych powodów co komórki Benarda w oleju na patelni
https://pl.wikipedia.org/wiki/Komórki_Bénarda
a jednak nikt przy zdrowych zmysłach chyba nie nazywa rozgrzany tłuszcz formą życia :)

A ja znów nie jestem pewien - przynajmniej jeśli chodzi o życie - choćby już tylko z tej przyczyny, że nie mamy jasnej definicji życia, oddzielającej ostro ożywione od nieożywionego. A co do komórek Bénarda i zewnętrznych czynników... porównywano wszak np. ludzi do kwiatów lodu. Więc...

Może i udaje się – ale po co?

By nie być, jak to Dawkins zwie, niewolnikiem samolubnych replikatorów?

A ot takiego. Mnisi tryb życia, rezygnacja z pragnień, celibat – oto „radości życia”, los praktykujących buddystów. To właśnie nazywam życiem wbrew naturze i kieratem.
I gdzie gwarancja, że nie zostaną oszukani? Że jako zapłatę za świątobliwe, a zarazem męczące życie, zamiast upragnionej nirwany lub lepszej reinkarnacji nie otrzymają figę z makiem, z pasternakiem? Czyli po prostu nie pójdą w nicość i zapomnienie?
Nie wiem...moim zdaniem, gra nie warta świeczki.
Nawiasem, to dotyczy nie tylko buddystów... ;)

Widzisz, ale Ty w tym dostrzegasz wyrzeczenie, rezygnację z czegoś wartościowego, a ja twierdzę, że o żadnym wyrzeczeniu mowy tu nie ma, ot, o spokojnej, obojętnej, rezygnacji z komicznej gonitwy za marchewką, którą nam przed nosem w/w replikatory usiłują zawiesić. (A twierdzę tak choćby już dlatego, że wszelkie wartościowanie widzę arbitralnym - i tu wracamy do cytatu o fizyce, skakaniu i trumnie.)
17
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Grudzień 12, 2018, 10:58:22 pm »
Etam, ja tam mam neurony bardzo rzadko, znikome prawdopodobieństwo. Chyba, że w splocie słonecznym, to co innego.
18
Forum po polsku / Odp: Z PEWNOŚCIĄ nie jesteśmy sami..
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Grudzień 12, 2018, 10:42:46 pm »
Ogólnie to przepraszam, ale mam skręt życiowy i dlatego z takimi przerwami piszę.

Co do CRISPR, nie wiem...nie upieram się, chyba masz rację, maźku. Z drugiej strony, formalnie biorąc, odporność na wirusy to cecha nabyta. I ona się dziedziczy...Nie wykluczam, że to co jest zupełnie niemożliwe na "makropoziomie", na poziomie "szyji żyrafy", jest zjawiskiem powszechnym na "mikropoziomie", wśród jednokomórkowców i wirusów. Nie wiem...
Nie powiem, że ja wiem, ale wydaje mi się, że dziedziczy się mechanizm tego wbudowywania przede wszystkim (czyli CRISPR). Od pewnego czasu pojawiają się takie doniesienia jak np. to: https://www.nature.com/news/fearful-memories-haunt-mouse-descendants-1.14272 . Istotą rzeczy jest to, że mechanizm tych procesów wyewoluował poprzez przypadkową zmienność raczej. Czytałem też takie o robakach.

Ja rozumiem Twój tok myślenia, że odkrywanie praw fizyki powinno dać te same wnioski - ale wg mnie tylko u myślących podobnie, mających podobne cele.
No nie wiem. Nie to, żebym miał się sprzeczać, bo w sumie nie wiem, ale jakie inne wnioski mogą wypłynąć z prawa powszechnego ciążenia przykładowo? Bo mówisz o styczności cywilizacji a one moga być kompletnie niestyczne w innych punktach, poza tym, że dają o sobie znać. Mogę się zgodzić, że być może nie każda cywilizacja będzie dążyć do szukania bratniej duszy (albo żeru), ale znów na jakiej podstawie robić z tego cechę ekskluzywną właściwą tylko ludzkiej i uważać, że innego typu cywilizacje chęci takich posiadać nie będą?
Cytuj
Ale właściwie gdzie potrafimy dolecieć? Chodzi mi o loty załogowe. Czy to nie fizyka z biologią stoją na przeszkodzie?
Lot w kosmos uważam tylko za cezurę pewnego stopnia rozwoju. Żeby dostarczyć list do Ameryki nie trzeba przecież osobiście wpław przez ocean płynąć, można wysłać pocztą. Pierwszy sygnał co go (za Lemem pominę Teslę i Marconiego ) niezależnie Popow nadał doleciał już 123 lata świetlne stąd. Załogowo oczywiście, przynajmniej wg obecnego stanu wiedzy, jesteśmy w niejakiej kropce - choć głównie z powodu braku odpowiedniego napędu, bo odległości rzędu kilku lat świetlnych w zasadzie byłyby do pokonania i pewnie znaleźliby się chętni, gdyby mieć napęd umożliwiający przyspieszanie 1g do połowy trasy i hamowanie 1g od połowy. Jest pomysł dość realny na wysłanie mikropów na A. Centauri za pomocą błyskania w nie laserem w celu nadania odrzutu, już nie pamiętam, ale zdaje się, że lot taki trwałby 16 lat.
Cytuj
Nie wiem
Na to i kolejne nie wiem - mogę tylko odpowiedzieć "ja też nie". Fakt jednak, że :
Cytuj
Ale wiem, że w tym temacie (powstania życia zdolnego efektywnie kontaktować się z ziemskim - a nawet cywilizacji zbieżnych do naszej) jestem o wiele większą pesymistką od Ciebie:)
jeśli nie jestem optymistą, to w każdym razie problemy widzę po stronie technicznej i obiektywnej oraz wyliczanek, o których mówił xpil - a nie z powodu, że nikomu nie będzie się chciało gadać :) . Mam wrażenie, że możemy podpisać protokół nierozbieżności :) .

Nawiasem mówiąc, zacząłem się zastanawiać, co by było, gdyby takie dwie Fazy Najwyższego Rozwoju się wreszcie spotkały - co miałyby sobie do powiedzenia? W zasadzie nic, bo wszystko już by wiedziały. Wychodzi więc na to, że najwyższym zyskiem, przynajmniej dla ludzkości, byłby sam fakt nawiązania takiego kontaktu z bratnią duszą, jako potwierdzenie pewnego światopoglądu. I to stwierdzenie jest faktycznie hiperantropocentryczne.

Cytuj
No właśnie - ale to inspirująca fikcja a nie stwierdzenie Lema w temacie prawdziwego życia i popiołów.
Uuu, takie słowa u lemofila - normalnie do kąta albo przepisać 100 razy "kocham cię nad życie na tym meteorycie" ;) !

@Liv - Ty nie cwaniakuj, tylko sam coś napisz.
19
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Grudzień 12, 2018, 10:30:16 pm »
No to można jechać zwiedzać, bo wpuszczają, jak jest wyłączony :) .
Eee, weź no, a jak sprzątaczki nie pozamiatały zbyt dokładnie...niby szwajcarskie solidne, ale podejrzewam jednak na mietłach jadą emigrantki ze wschodu -  o! - może pani Zosia z Mroczna?... i jakiś wkurzony hadron dalej się tam pęta?
I jak trafi pechowo w łeb turysty? A w nim dumny neuron reprezentant szarej masy?
 I akurat się zderzą?
Co wtedy?
Dziękuję, poczekam - dwa lata kawał czasu. Co lata, zdąży opaść.
20
Forum po polsku / Odp: Nieznane opowiadanie Lema w "Przekroju"
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Grudzień 12, 2018, 10:05:55 pm »
Ja kupiłem, ale z powodu bieżączki nie czytałem jeszcze.
Strony: 1 [2] 3 4 ... 10