Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Dzisiaj o 02:08:50 pm »
Celność można poćwiczyć w domu...na przykład:
https://www.youtube.com/watch?v=6Jv3VGfzpM8
https://www.playstation.com/pl-pl/explore/accessories/playstation-vr-aim-controller/
Feel more of the action ::)

Pss...kiedyś już pisałam o operacji przy użyciu robota - gracze operowali lepiej od chirurgów - oczywiście pod względem manualnym.
2
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Dzisiaj o 01:50:22 pm »
Nie przykładaj miarki "zwykłego człowieka" ze trzęsły by mu się ręce - takich rzeczy dokonują psychopaci, czyli ludzie mający znaczne zaburzenia osobowości -  w tym deficyt lęku. Taka osoba nie boi się tak jak Ty i nie wczuwa w uczucia innych osób jak Ty, nie odczuwa ich stanów emocjonalnych, sama ma bardzo spłycone emocje, jest w pewnym sensie cyborgiem kalkulującym efekt.

Facet strzelał w zamkniętych pomieszczeniach na bardzo małe odległości, nie wiem jakiej używał amunicji ale z bliska strzelba śrutowa ma siłę armaty, postrzały które przy innej broni nie byłyby śmiertelne z tej są, ze względu na rozległość obrażeń. Nie trzeba do tego być snajperem tylko wariatem.

Cóż, pozostają tylko wyrazy współczucia i konstatacja, że zaraza się rozlewa.

3
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae], czyli wszystkoizm stosowany
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Październik 18, 2018, 11:52:21 pm »
Nawet bardziej ogólnie – życja złudzeniami? Nie ma mowy o nagrodzie w zaświatach. Tu i teraz – żyjący złudzeniami, wierzący chyba ma większe zadowolenie z życia, niż żyjący wyłącznie rozsądkiem?
Osobnicze. Dla porównania - musiałaby ta sama osoba przeżyć życie wierząc i nie wierząc...ale czy to byłaby ta sama osoba?:)
To byłby, jeśli można tak się wyrazić, pomiar metodą bezpośrednią. A czy nie da się skorzystać z metodów pośrednich? Ankietowań naprzykład, przeprowadzonych wśród reprezentatywnych grup wierzących i niewierzących?
Hm...podobno żyję w kraju katolickim...rozmawiam z wieloma ludźmi...sporo z nich jest średnio zadowolona  z jakości swojego życia...czy można wyciągnąć z tego wniosek, że katolicy są niezbyt szczęśliwymi ludźmi?;)
Cytuj
Nie wstawili Wam modułu nieufności i dławika prawdomówności? Hm...dziwne...to chyba nie jesteście modelami wzorowanymi na HS;)
Oj wstyd mi, jestem ciemniakiem, kompletnie nie znam sie na nowoczesnych skrótowcach. Co to takiego – HS? Harmonized System? High Science? Lexus HS? Head & Shoulders?;)
Eeetenn to taki stary model...homo sapiens? ;D :-X
Cytuj
Nie sądzę, by ewolucja, która jak wiadomo „wpełza w każdą niszę”, przegapiłaby taką świetną możliwość jak przymusowa eliminacja staruszkowia, taki atut w walce za przetrwanie gatunku.
Jak Ty sądzisz, olka?
Pytanie czy musiała to urządzać na poziomie genetycznym...niemniej - czy wydłużenie życia to zasługa ewolucji? Ona - u zarania - dosyć szybko utylizowała swoje produkty.
Cytuj
Weźmemy jako przykład gatunek M. Furiosum. Absolutna większość z tych kto zdążył dożyć starości zaczynają więdnąć i umierać w wieku z grubsza od 80 do stu lat. Dosyć ograniczony okres. I nikt, ale to nikt, ani jeden osobnik nie przekroczył granicy 125 lat.
Gromadzenie błędów to proces statystyczny i stochastyczny, który do tegoż chyba zależy od wielu czynników zewnętrznych, takich jak tryb życia, pożywienie itd. Trwałość życia, gdyby była zdeterminowana iłością uszkodzeń komórkowych, prawdopodobnie opisywałby normalny rozkład Gaussa.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozkład_normalny
Chyli zgodnie z prawami statystyki, chociaż większość pacjentów opuszcza padół łez w wieku 80-100, nieliczne, poszczególne osobniki musieliby osiągnąć wiek 150..200 lat i więcej. A jednak w praktyce tak nie jest. Coś stoi na przeszkodzie. Co?
Myślę, że to nie takie widełki.
Większość opuszcza ten padół między 60 a 80 rokiem życia. A nieliczne osobniki dożywają 110, a u dołu - odchyleniem jest śmiertelność poniżej 50.
Tutaj jest światowa  lista oczekiwanej długości życia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_oczekiwanej_d%C5%82ugo%C5%9Bci_%C5%BCycia
Przy czym Japonia, która przoduje w średniej długości życia swoich obywateli - ma równocześnie największy przyrost stulatków:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Stulatek

Myślę, że obecnie trudno mówić o "czystej" ewolucji: człeki zmodyfikowały ją przez medycynę, świadomość wpływu sposobu życia na jego długość. Także brak wojen, które kosiły miliony w wieku produkcyjnym, poprawa jakości życia - to wszystko zmienia obraz.

4
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Październik 18, 2018, 10:54:12 pm »
Tragedia.
Masakra na Krymie, w skole w mieście Kercz. Większość ofiar – dzieci.
https://www.fakt.pl/wydarzenia/swiat/wybuch-na-krymie-atak-w-szkole-w-kercz-sa-ofiary/b4v31tz#slajd-2
https://fakty.interia.pl/swiat/news-atak-w-kerczu-na-krymie-nowy-bilans-ofiar,nId,2645884
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/krym-atak-w-szkole-w-kerczu,876779.html

Co najmniej 21 ofiar śmiertelnych, z których 15 zastrzelonych, 50..60 rannych. Cała akcja trwała blisko 7 minut (wg innych danych – 10..15 min).
Sprawcą nazywają 18-latka, ucznia tejże skoły.
Według danych rosyjskich, morderca użył sześciostrzałową pompkę myśliwską kalibru 12 oraz improwizowane urządzenie wybuchowe. Jakoby w przededniu zbrodni nabył 150 nabojów.

Od razu powstaje pytanie: czy ów nastolatek mógł być na tyle wyborowym strzelcem? Co najmniej 30..40 a może więcej trafnych strzałów w ciągu dziesięciu minut? W ruchu, do celów ruchomych? Z gładkolufowej strzelby?
A czas potrzebny na przeładowanie broni? A stan stesowy i nieunikniony tremor rąk? Hmmm... Nic nie rozumiem. Moim zdaniem, coś tu się nie zgadza.

Nie wiem dlaczego, ale przypomniłem sobie Biesłan-2004 oraz zamachy na budynki mieszkalne w roku 1999...
https://pl.wikipedia.org/wiki/Atak_terrorystyczny_na_szkołę_w_Biesłanie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Zamachy_na_budynki_mieszkalne_w_Rosji_(1999)
5
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Październik 18, 2018, 09:25:10 pm »
Jestem w dość komfortowej sytuacji, bo nic nie muszę. Ani jako uogólniony obywatel-patryjota (za jakiego się uważam), ani jako szczegółowy sprawca.  Na wynik wyborów samorządowych w mojej Warszawie realny wpływ mam żaden, bo jest nas tu jeszcze cóś koło półtora miliona, a kużden jeden wyborca ma własne zdanie. Jeśli coś jest absolutnie prawdziwe, twarde i bezdyskusyjne, to statystyka, czyli – moim zdaniem – wyniki sondaży. One mówią nieustępliwie, że wygra jeden z dwóch, którzy mi akurat niespecjalnie podchodzą (Jakitaki oraz Trzask). Co zaś się tyczy pozostałych szczebli, to jest podobnie. Mnię to wisi równo, serwisy telewizyjne przerzucają się insynuacjami i obelgami, więc w niedzielę rano wsiadam do pociągu (nie bylejakiego, tylko Mazurskiego) i w Puszczy Napiwodzko-Ramuckiej pobędę sobie do wieczora. A gdy wrócę – z prawdziwą ciekawością i przy drinku obejrzę rezultaty tego Narodowego Głosowania. Po czym pójdę spać starczym Snem Sprawiedliwego. Czego i Państwu już dziś serdecznie życzę :-)

R.

Pjes: sędziowie, zdaje się, nie mogą startować, ale gdyby mogli, to bym został w stolicy i zagłosował na mądrego i odważnego pana sędziego Igora Tuleyę
6
Forum po polsku / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Październik 18, 2018, 10:15:14 am »
Zwiastun nowego filmu SF - "Prospect":

I drobne info o tymże:
https://www.imdb.com/title/tt7946422/

Prawdę mówiąc po fabule nie spodziewam się nic dobrego, ale zwrócił moją uwagę klimat (planeta ziemiopodobna*, ale skafandry i z grubsza zachowywane astronautyczne procedury, co z takim np. "Małyszem" Strugackich z miejsca się kojarzy).

* Jasne, z oszczędności... :P

ps. Czas jakiś temu obejrzałem sobie starwarsową produkcję pt. "Solo" i jest to całkiem przyjemny filmik (taka kopia kina nowoprzygodowego lat '80 z dość bezbarwnymi bohaterami - Lando najlepszy, ale Glover nie jest Williamsem, wypada toporniej, przerysowuje; Qi'ra  może by fajna była, gdyby dali Clarke co do zagrania, a nie tylko kazali nam przyjąć, że to zła kobieta była; Beckett ma za mało charyzmy jak na mentora; główny gangster nie wiadomo w sumie po co jest i w co gra, owszem, Jabba też był plaski, ale osobowość wygląd mu robił), który nie ma tak słabych momentów jak "The Last Jedi" (choć i nie nadrabia wizualnie jak tamten), tylko zupełnie nie czuć, że o lucasowym Hanie opowiada, prędzej już by człowiek uwierzył, że o Malu Reynoldsie (i ten drobiazg wystarcza, by zdyskwalifikować całość)*.

* Choć prawdą jest również, że jak już sobie ów człowiek wmówi, że ten Solo to tamten Solo, i jeszcze wpasuje fabułę nowej Star Wars Story w stary kanon wedle rozpiski, którą pewien spec od gwiezdnowojennej chronologii przygotował (co trochę jej odbiór poprawia, bo dodaje kilka zabawnych twistów), to zaczyna biednemu protagoniście współczuć, że tak bardzo przechlapane miał, i tym bardziej wkurzać się na Abramsa, że go jeszcze na koniec złamał i uśmiercił...
7
Hyde Park / Odp: Fakty medialne
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Październik 18, 2018, 09:41:18 am »
Kolejna przymiarka do oświetlania satelitami, z ostrożności daję tu*:
https://www.rp.pl/Kosmos/181019245-Chiny-Sztuczny-ksiezyc-zastapi-miejskie-latarnie.html

* Co nie znaczy, że idea jest nierealna, wszyscy zapewne pamiętamy satelitę-zwierciadło noszącego imię Знамя 2:
http://www.edu.pe.ca/gray/class_pages/krcutcliffe/physics521/17reflection/articles/Znamya%20Space%20Mirror.htm

ps. U Adama Cebuli coś dość podobnego zwało się Pierwszą Gwiazdką i oświetlało - co prawda słabiej - większy obszar, niż tu planują ;).
8
Hyde Park / Odp: O muzyce
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Październik 17, 2018, 10:47:38 pm »
Cytuj
Ale, moim zdaniem, Larisa Mondrus wykonuje ją całkiem przyzwoicie.
Moim też.  :)
Z innej bajki - Kaśka zremasterowała wszystkie swoje płyty, wygląda to na zamykanie kramiku.
http://www.katebush.com/news/album-remasters-and-rare-tracks
Może i rzeczywiście, pora? To coś z mojej ulubionej, egzotycznie;
9
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Październik 16, 2018, 11:34:59 pm »
Wokół Lema, acz na luźniejszej orbicie... Wspominany tu wielokroć z niejaką estymą Maciej Płaza, znany nam głownie jako autor pracy "O poznaniu w twórczości Stanisława Lema", otrzymał właśnie Angelusa 2018 za powieść "Robinson w Bolechowie":
http://angelus.com.pl/2018/10/maciej-plaza-laureatem-angelusa-2018/

Chyba wypadnie wziąć się za tego "Robinsona...", choćby w poszukiwaniu ewentualnych podskórnych nawiązań do Mistrza.

ps. Dwie recenzje w/w:
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/ksiazki/1728842,1,recenzja-ksiazki-maciej-plaza-robinson-w-bolechowie.read
http://wyborcza.pl/7,75517,22847981,robinson-w-bolechowie-macieja-plazy-powiesc-dla-tych-ktorzy.html
10
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae], czyli wszystkoizm stosowany
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Październik 16, 2018, 11:17:28 pm »
Moim zdaniem, Ty stawisz znak rowności między prawdą a wiedzą naukową. Nie upieram się, może masz słuszność, ale to trzeba dowieść.
Dowieść? Ale na jakiej płaszczyźnie? Naszego tu dzielenia włosa na czworo i bicia piany, czy na płaszczyźnie tego, że kwestionujesz wiedzę naukową używając sprzętu (nie wiem czy to komputer, telefon, czy tablet) w oparciu o tąż wiedzę skonstruowanego czyli jednak - nolens czy volens - nie tyle jej prawdziwość zakładasz, ile zwyczajnie widzisz ;).
Jakiś teolog mógłby Ci zaoponować i zapytać, czym w istocie różni się wiara w naukę i jej postępy od wiary religijnej? Skoro nauka nigdy nie doprowadzi do poznania absolutnej prawdy, bo absolutna prawda jest zasadniczo nieosiągalna?
A ja bym wówczas spytał owego teologa czy używa telefonu, jeździ samochodem, chodzi do lekarza, itp. Czy też nie robi tego wszystkiego, bo wszak żadnej pewnej prawdy za tym nie ma ;).
Ekhm...odpowiem tak: ani mi się śni kwestionować wiedzę naukową. Właśnie po co bym to robił? Cóż to ja, z dęba spadłem czy co? :)

Po prostu uważam, że dziedziny zainteresowań nauki i teologii nie pokrywają się. Nauka, moim zdaniem, jest potężnym i jedynym narzędziem do badania świata fizycznego, ustalenia jego praw. Ale niczym więcej. Obrazowo mówjąc, nauka zajmuje się zegarkiem. Natomiast istnienie czy nieistnienie Zegarmistrza nie należy do jej kompetencji. Może mylę się, ale nie sądzę, by kiedykolwiek udało się metodą naukową dowieść lub zaprzeczyć istnienie Boga. A Ty jak sądzisz, Q?
Moim zdaniem (i nie tylko moim), za istnieniem Kreatora przemawia m.in. naukowy fakt, że świat miał swój początek w czasie, mniej więcej 14 miliardów lat temu. Czyli powstanie świata jest skutkiem, a przyczyna znajduje się poza jego granicami. Ale uświadamiam sobie, że ten fakt bynajmniej nie jest dowodem. Dowodu w ogóle być nie może. Kwestia wiary i gustu.
Co więcej, mam duże wątpliwości co do tego, czy uda się ludziom kiedykolwiek wyczerpać nawet nasz świat w równaniach. Skonstruować Ostateczną Teorię Wszystkiego, całkowicie podporządkować sobie siły natury na skali wszechświata. Też chyba kwestia wiary. Wiary w naukę, w jej potęgę.

Co do użycia komputerów i innego nowoczesnego sprzętu. Wydaje się, uważasz, że wierzące muszą koniecznie kwestionować wiedzę naukową i rezygnować z użycia jej owoców? Tak jakby rozwój technologii i postępy nauki są dowodem na nieistnienie Boga?
Moim zdaniem, podobne podejście, tzn. przesadna fascynacja sukcesami nauki i techniki jest przejawem swego rodzaju „zawrotu głowy od sukcesów”, jak mawiał towarzysz Stalin. Czyli „naiwnego” ateizmu (przepraszam!). Pachnie mi to Związkiem radzieckim i antyreligijnym hasłem „Gagarin latał, a boga nie widzial!”

Cytuj
A co do złudzeń, jak sądzisz, Uczony ze skrzyni Corcorana, badając swój świat, żyje złudzeniami, czy też nie? Może poznaje obiektywną prawdę?
Cytuj
Trudno powiedzieć nie znając specyfikacji technicznych tej skrzyni, i tego uczonego. Jeśli pozwalają one - choć teoretycznie - dojść uczonemu tą metodą do prawdy o jego wskrzyniowości - to tak. Jeśli świat skrzyniowy jest dość wiernym odbiciem świata pozaskrzyniowego (jak to u Corcorana było) - to również, przynajmniej w pewnym sensie.
Jeśli wierzyć Corcoranowi (i Lemowi), nie pozwalają nawet teoretycznie.
On bada swój świat, jednakże nigdy – rozumie pan, nigdy nie domyśli się nawet, że jego świat nie jest realny, że traci czas i siły na zglębianiu tego, co jest serią bębnów z nawiniętą taśmą filmową...
Zeby tego dojść, musiałby wyjść na zewnątrz swojej żelaznej skrzyni, to jest samego siebie, i przestać myśleć swoim mózgiem...


Proszę zauważyć - do prawdziwego wniosku o swojej wskrzyniowości doszedł u Lema nie Uczony, tylko Wariat. Idąc nie tropem nauki, a raczej...hm...filozofii...

Cytuj
A może rację - jeśli chodzi o stosunek do emocji - mają buddyści i wszystko to diabła warte?  ;)
Niekiedy mam uczucie, że rzeczywiście wszystko to diabła warte – nawet gdy wcale nie chodzi o stosunek do emocji ;)

Cytuj
To dlaczego kreacjoniści usiłują tak często wkraczać na teren metodologii naukowej, by popadać tam zaraz w samoośmieszenie? Nawet oni czują, że nie ma lepszych narzędzi, choć to dla nich zgubne...
Nie wiem dlaczego. To pytanie lepiej skierować nie do mnie, a raczej do kreacjonistów :)
Moim zdaniem, to również przejaw naiwności – tym razem „religijnej”. Usilowanie udowodnić to, czego z zasady udowodnić niepodobna.

Cytuj
Dlaczego niemocy?  Przecież nasz instynkt życia silniejszy jest od byle abstrakcji .
Otóż to. Właśnie, instynkt. Nie rozum.
A może na tym polega nasze szczęście, że mądry instynkt stoi na przeszkodzie wybrykom rozumu?
Czlowiek musi żyć. Musi być szczęśliwy.
Życie jest piękne. A głupie myśli niech idą do diabła :)

Cytuj
ps. Wracając do kwestii biomodyfikacji (by choć trochę o "Summę..." zahaczyć)... Głośne medialnie przedśmiertne obawy nieboszczyka Hawkinga:

"‘I am sure that during this century people will discover how to modify both intelligence and instincts such as aggression.
Laws will probably be passed against genetic engineering with humans. But some people won’t be able to resist the temptation to improve human characteristics, such as memory, resistance to disease and length of life.
Once superhumans appear, there will be significant political problems with unimproved humans who will be unable to compete.
Presumably, they will die out, or become unimportant. Instead there will be a race of self-designing beings who are improving at an ever-increasing rate."
Wszystko dobrze, ale nie do końca rozumiem, dlaczego te obawy prof. Hawkinga są uważane za przedśmiertne. Oto fragment z wykładu, przeprowadzonego przez nieboszczyka jeszcze w roku 2010:
Niemniej, jestem pewien, że w ciągu następnego stulecia ludzie odkryją, jak modyfikować zarówno inteligencję jak i instynkty, takie jak agresja.
Zostaną wprowadzone prawa zakazujące genetycznej modyfikacji ludzi. Niektórzy ludzie jednak nie będą mogli oprzeć się pokusie poprawienia ludzkich cech, takich jak rozmiar pamięci, odporność na choroby czy długość życia. Gdy pojawią się tacy superludzie, staną się oni głównym problemem politycznym, ponieważ niepoprawieni ludzie nie będą w stanie konkurować. Przypuszczalnie poumierają lub staną się zupełnie nieznaczący. Zamiast nich, będzie istniał gatunek samoprojektujących się istot, które będą się ulepszać na niespotykaną skalę.
https://www.paranormalium.pl/zycie-we-wszechswiecie-wyklad-profesora-stephena-h,290,39,artykul.html


To chyba podany przez Ciebie cytat, tyle że tłumaczenie polskie.
Podoba mi się ten wykład. Fragmenty z niego niby podawałem dwa czy trzy razy w ciągu dyskusji o Inżynierii językowej.

Cytuj
Na co Klopper odkrzyknąłby: "Precz z kulturą, wiwat autokreacja!".
Tak, kultura jest błędem! Lecz tylko w owym sensie, w jakim jest błędem zamykanie oczu na światło, odtrącanie lekarstwa w chorobie, domaganie się kadzidła i czarów magii, kiedy światły lekarz stoi u łoża chorego. Ten błąd nie istniał, nie było go wcale dopóty, dopóki nie wstała i nie urosła na wysokość należytą wiedza; ten błąd — to zapieranie się, to ośli opór, mułowata niechęć, to drgawki przerażenia, które współcześni „myśliciele” nazywają intelektualną diagnozą światowych przemian. Kulturę, ów system protez, należy odrzucić, aby oddać się w opiekę wiedzy, która nas przerobi, obdarzając doskonałością; a będzie to perfekcja nie wymyślona, nie wmówiona, nie wyprowadzona z sofistyki pokrętnych, sprzecznych wewnętrznie ustaleń i dogmatów, lecz czysto rzeczowa, materialna, doskonale obiektywna: samo istnienie stanie się doskonałe, a nie tylko jego wykładnia, jego interpretacja! Kultura, ten obrońca Ewolucyjnych Idiotyzmów Sprawczych, ten kauzyperda przegranej sprawy, ten adwokat prymitywizmu i bylejakości somatycznej, musi odejść precz, skoro sprawa człowieka wchodzi na inne, wyższe wokandy, skoro pada mur tylko dotąd nienaruszalnych konieczności. /.../
Kultura, nie przestając być i teraz wartością, staje się wartością inną: mianowicie anachroniczną. To ona była bowiem wielką wylęgarnią, ową macicą, tym inkubatorem, w którym zalęgły się wynalazki i w mękach urodziły naukę. Owszem: jak rozwijający się zarodek pochłania bezwładną, bierną substancję białka jajowego, tak rozwijająca się technika pochłania, trawi i obraca we własne tworzywo — kulturę, bo taki jest los embrionów i jaj.
/.../
Lecz oto cywilizacja techniczna, krokami zrazu drobnymi, zrazu czołgając się żelastwem prymitywnych machin, podpełzła pod kulturę; zatrzęsła się budowla, trzasnęły ściany kryształowego rektyfikatora: cywilizacja techniczna obiecuje bowiem człowieka poprawić, jego ciało oraz jego mózg, jego duszę rzeczywiście zoptymalizować /.../
Cóż należałoby uczynić w obliczu tych obietnic, poświadczonych już urzeczywistnionymi ziszczeniami? Puścić się w triumfalny taniec; kulturę, tę pałkę kulawego, te szczudła chromych, ten fotel paralityka, ten system łat, nałożonych na hańbę naszego ciała, na ułomność naszej mozolnej kondycji, tę wysłużoną pomocnicę należałoby uznać za jeden anachronizm.
/.../
… dylemat, o jaki rani sobie myśl tradycyjny humanista, spłoszony naukową rewolucją, jest tęsknotą psa do odejmowanej mu obroży.
(S.Lem. Wilhelm Klopper „Die Kultur als Fehler”)


Ot, proszę, skutki i owoce wiedzy naukowej. Znaczy, prędzej czy później nauka pochłonie kulturę razem ze sztuką i innymi sferami życia i działalności człowieka? Nie wiem jak Ciebie, a mnie ogarnia zgroza, gdy myślę o podobnej przyszłości ludztwa... ludzkości :o
Zapewne jestem zaskorupiałym ciemniakiem, ale cieszę się, że będę witał tę przyszłość, leżąc w trumnie.

Przytoczyłem obfite cytaty, idę teraz sprawdzić stan zdrowia moich kotków :)
Strony: [1] 2 3 ... 10