Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Forum po polsku / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Dzisiaj o 05:43:27 pm »
Aha...to ja jakąś nieoryginalną wersję pamiętam...bo otwarta.
Sugestia, że Deckard też andro...ale czy ona pasuje do tego zakończenia, w którym Roy wyciąga do niego rękę?
Co za rewelka, że android ratuje życie androidowi? W czym jego człowieczeństwo? A o to chyba chodziło w tej scenie.
Taki lepszy test V-K;)
2
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Dzisiaj o 05:01:14 pm »
To:
Zatem nie musi podlegać ograniczeniom świata.
i to:
Cytuj
Moim zdaniem, nikt, nawet Pan Bóg, nie może zrealizować równania 2+2=5.
...jest sprzeczne:)
Nie musi, ale nie może...
Albo wszechmoc albo tylko ułuda boskości.
Rajt. Albo Bóg albo inżynieria kosmiczna - zrealizowana przez te cywilizacje zlemowe;)
A najpewniej  - nic.
Dla złapania dystansu czytam Potęgę i piękno - ekstremalne zjawiska w kosmosie:
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/174226/potega-i-piekno-ekstremalne-zjawiska-w-kosmosie
i na tym tle...wizja boga z zastanych religii jest - hm...uboga;)
A bez wszechmocy - ani rusz - żadne zastępy aniołów nie pomogą;)
3
Forum po polsku / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Dzisiaj o 04:44:17 pm »
Cytuj
Happy? Deckard żyje w szczęśliwym związku z Rachael i mają małe androidziątka?
Chyba pasuje mi takie - jakie było. Hm.
No właśnie takie było  w oryginale - happy.
Chyba, że oglądałaś wersję reżyserską  łan - ta bardziej otwarta.
No i z sugestią, że Deckard też android.
Cytuj
ale androwątek to podstawa - przez całą książkę przewija się test Voighta- Kampffa:
Prawdaż, Pani - prawdaż.  :)
Choć mam wrażenie, że ten test nic nie mierzy, a już zupełnie nie człowieczeństwo.
4
Forum po polsku / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Dzisiaj o 04:32:49 pm »
Happy? Deckard żyje w szczęśliwym związku z Rachael i mają małe androidziątka?
Chyba pasuje mi takie - jakie było. Hm.
Cytuj
Bo chyba książka była bardziej o ludziach w czasach postapokalipsy, a watek filmowy robot-nierobot błąkał się jakoś z boku. I tych ludzi, przeciętnych ludzi - robiących kariery, mających sztuczne zwierzątka a marzących o prawdziwych i innych sprawach ludzkich w filmie nie ma.
Jasne - w książce były bardzo ważne te zwierzątka, ale androwątek to podstawa - przez całą książkę przewija się test Voighta- Kampffa:
https://dobrebadania.pl/test-voight-kampffa/
5
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Dzisiaj o 12:15:03 pm »
Moc bowiem w słabości się doskonali.
To są ludzkie a nie boskie teksty, ówczesna demagogia, żeby jakoś wytłumaczyć ludowi, dlaczego akurat wyznawcy tego Boga są traktowani najgorzej w świecie, mimo że ten Bóg taki potężny, jedyny i najważniejszy ;) . Ludzie wówczas rozumowali nieco prościej w tych sprawach. Oczekiwali, że Bóg pozabija w cholerę ich wrogów i ciemiężycieli bez zbędnych ceregieli, ale w możliwie bolesny sposób ;) .

Czy Kreator tworząc świat - wprowadzając ład - musi się w tym świecie zamykać? Uczestniczyć w nim i podlegać jego ograniczeniom?
Pewnie, że nie musi. Inaczej byłby tak wszechmocny jak skoczek spadochronowy - miałby wolność, żeby skoczyć, ale powrócić do samolotu już nie.

Przecież jak Bóg jest wszechmocny, to mógłby nas stworzyć zaledwie sekundę temu i dać nam wszystkim stosowną pamięć... Co tu roztrząsać. Albo wszechmoc albo tylko ułuda boskości.
6
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Dzisiaj o 11:59:45 am »
Twój Bóg jest słabszy od mojego ;) .
Moc bowiem w słabości się doskonali
(2 Kor 12, 9)

To jest na zasadzie: jak się powiedziało A trzeba powiedzieć D - skoro wybrał pewien model i nie chce rozpadu stworzonego - musi go realizować. Ale mnie chodziło o coś innego:
Czy Kreator tworząc świat - wprowadzając ład - musi się w tym świecie zamykać? Uczestniczyć w nim i podlegać jego ograniczeniom?
Czy jest zewnętrzy dla stworzonego? I stąd może nadal zrealizować każdą możliwość? Inną matematykę? Inną fizykę?

Bo jeśli konstruuje z zastanego to jest Kosmicznym Inżynierem, ale nie Stwórcą;)
Jak już powiedziałem "Be-e-e", muszę powiedzieć "Me-e-e" :)

Myślę, Kreator wobec świata jest bytem zewnętrznym. Tak jak zegarmistrz w stosunku do stworzonego przez niego zegarka.
Zatem nie musi podlegać ograniczeniom świata.

O ile rozumiem, olka, chodzi Ci o to, czy zasady matematyki istnieją niezależnie od Kreatora (czyli demiurga, jak słusznie pisze liv), czy też zostały stworzone przez Niego.
Hmm... Według Leibniza, harmonia praestabilita, przedustawna, wprowadzona jest przez Boga. Zatem niby może zrealizować inną matematykę. Ale, wg tegoż Leibniza, nasz świat, oparty na "naszej" matematyce, jest najlepszy z możliwych. Ergo, inna matematyka, jeśli w ogóle jest możliwa, byłaby gorsza od naszej. Nieco mniej "harmoniczna".

Może jestem zbyt pewnym siebie nieukiem, ale nie zgadzam się z Leibnizem. Wydaje mi się - intuitywnie - że matematyka, jej zasady obowjązują w naszym świecie, a także w dowolnym innym. Oprócz może tego, chaotycznego, jeśli go można nazwać światem.
Moim zdaniem, nikt, nawet Pan Bóg, nie może zrealizować równania 2+2=5.

Cytuj
Bo jeśli konstruuje z zastanego to jest Kosmicznym Inżynierem, ale nie Stwórcą;)
Może i tak, olka. W istocie to kwestia określenia, wyboru słów. Ja bym nazwał Kosmicznym Poetą :)

Cytuj
Z drugiej strony, wszechmocny Pan niby ma inny wybór - w ogóle nie odwoływać się do matematyki. Nie tworzyć świata - niech pozostaje chaos.
Zanudziłby się - vide Głos;)
Otóż to... :)
7
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Dzisiaj o 11:53:41 am »
Wstęp

Jak lemolubom wiadomo, sztuka pisania wstępów od dawna domagała się indygenatu. W pouczającym kontekście Mistrzowskiej „Wielkości Urojonej” niniejszy wstęp będzie jednak ubogi i mizerny, ograniczy się bowiem do zwięzłego wyłuszczenia, czym te zapiski są, a czym nie są, oraz jak je czytać.
Przódy trzeba rzec, że istnieje (istniało, będzie istniało) czarodziejskie wirtualne miejsce zwane Forum Pana Stanisława Lema. Formalnie rzecz biorąc, jego właścicielem jest pan Tomasz Lem, zarządcą zaś pan Wojciech Zemek, lecz to wydaje mi się znacznie mniej ważne wobec dwóch definicyjnych określeń: pierwszego, autorstwa sławnego forumowicza o nicku ".chmura", oraz drugiego, napisanego przeze mnie. Zacytuję je w całości:

.chmura: To Forum jest pomnikiem, który wystawiliśmy Mistrzowi. Nic już nie zmieni tego, że to jest ogromna, chaotyczna, unikalna skarbnica myśli, wzruszeń, obrazów, pomysłów, wspomnień, inspiracji, informacji, odkryć, materiałów źródłowych. Niezależnie od drażniących wad naszych charakterów ona powstała i trwa dzięki uporczywej, ciężkiej pracy i wiedzy osób, które wszyscy znamy. Jeśli się da, okażmy sobie wdzięczność, wspaniałomyślność i pokorę, wyciągnijmy wnioski.

Remuszko: Forum, to nie cela więzienna, gdzie kilkoro współgarowników musi ściśle do siebie się dostosowywać, lecz ogromny pałac/zamek z setkami wygodnych komnat i dziesiątkami niezależnych domowników, którzy, gdy mają ochotę, spotykają się i życzliwie rozmawiają, także o deMaryni, a jak chcą pospać, zjeść obiad, zagrać w brydża albo pojeździć konno po okolicy lub pójść na grzyby, to po prostu to robią.

Gdy ktoś chce poznać inne parametry tego czarodziejskiego miejsca, musi zajrzeć do statystyk. Są statystyki „fabryczne” oraz statystki prywatne. Nareszcie mam ten komfort, że nie muszę podawać linków. Kto chce – niech szuka. Forumowa szukanistyka i znalezistyka są proste i efektywne.
Jako samotny starszy pan, internetowo trafiłem na Forum w 2009 roku i przez prawie dziewięć lat zamieściłem tu nieprawdopodobną liczbę ponad siedmiu tysięcy postów! Gdym zbliżał się do ósmego krzyżyka, przyszło mi do głowy, by coś z tego zachować drukiem dla rodziny i przyjaciół, jako że verba volant (zwłaszcza wirtualne), scripta manent (zwłaszcza egzemplarze obowiązkowe w Bibliotece Narodowej i Jagiellońskiej). W prezencie od forumowego Zawiadowcy (odrębne podziękowania), dostałem chronologicznie ponumerowany komplet swych wypowiedzi, a w darze od genialnego Tzoka (osobne dziękczynienie) – możność ich wyboru i edycji. Tak powstała niniejsza książczyna.
„Moje ForumLemorum” liczy prawie 700 000 znaków, co przekłada się na dwa zeszyty formatu A-4 liczące około 120 stronic każdy. W tej formie zatem zachowuję dla Historii i Potomnych niestety tylko ułamek mych forumowych skarbów mądrości, no, ale objętościowa selekcja musiała być ostra ze względu na emeryckie finanse...
Powstało coś na kształt bloga. O czym są te wpisy? O tym, co MNIE interesowało i interesuje. O tych sprawach, które MNIE obchodziły i obchodzą. O tym, jak JA coś widzę. To jest o MNIE. Lema literackiego tam tyle co na lekarstwo, ale Lema – pełnokrwistego człowieka – całkiem sporo w sensie wychowawczym, w sensie zarówno sceptycyzmu czy racjonalności, jak i pasji, zachcianek albo różnic zdań. Uważam, notabene, że bez sporu nie ma rzetelnego myślenia, i wiem, że Mistrz też tak uważał.
Podczas wizyty w Krakowie pod koniec lat osiemdziesiątych, życzliwy mi (z niewiadomych względów) Jan Józef Szczepański niespodzianie zaproponował, żebyśmy do Lema... ot, podjechali. Zatkało mnie, bo to było marzenie mego życia, i pamiętam, że po przybyciu na Kliny bałem się głębiej odetchnąć, byłem sztywny jak kij i chyba mówiłem jakieś bzdury, lecz Mistrz zdawał się tego nie zauważać. Przy pożegnaniu ośmieliłem się, i wyznałem impulsywnie: „Jest Pan moim ojcem duchowym!”, na co gospodarz trochę się zacukał i rzekł: „Cóż, nie pierwszy raz to słyszę, ale nigdy nie wiem, jak wtedy się zachować”...
Moja obecność na Forum jest merytoryczną pochodną dobrych kilkudziesięciu godzin, które później miałem zaszczyt z Mistrzem przegadać (przede wszystkim przez telefon).  Nie rozmawialiśmy wówczas ani trochę o twórczości pisarskiej, tylko zawzięcie plotkowaliśmy o bieżących wydarzeniach polskich i światowych, głównie politycznych zresztą. Pewnie dlatego na Forum odwiedzam dziś głównie Hyde Park, a nie wątki zawierające w tytule słowo „Lem”. Uszami wyobraźni słyszę, jakich zapalczywych tyrad i filipik wysłuchiwałbym z Jego ust w roku 2018: w pierwszym, drugim i trzecim rzędzie byłyby to niewątpliwie sobaczenia na PiSlam, potem krytyka Mumii z Anielą i Makaronem, także o RasPutinie i Trampku (Mistrz lubował się w takim przedrzeźnianiu), z pewnością rozważany byłby „Upadek Imperium Rzymskiego”, eksploatowana „Religijna rzeźba”, „Stan wojenny”, „Przyczyny katastrofy”, konflikt Zachodu z Rosją, dramat Ukrainy, aborcja, dekomunizacja, dezubekizacja, degradacja... Mistrzu i Panie, czemu odszedłeś?   
Rzecz jasna, pragnę najserdeczniej podziękować zacnym forumowym towarzyszom pancernym, „rozumnym i dobrym ludziom”, których każdorazowo pozdrawiam w swojej sygnaturce, i którzy przez tyle lat mieli ochotę ze mną gadać. Życzliwa złośliwość, poważne żarty, serdeczne uszczypliwości – tych oksymoronów było pełno w naszych gawędach, wykłócankach, dąsach, ironiach, wzajemnym nabijaniu się, zdziwieniach, irytacjach, fajkach pokoju, sporach, wykładach i śmichach-chichach. Wielu forumowiczów „wymieniam z nazwiska”, a Czytelnik szybko zorientuje się, z którymi – nie przypadkiem przecież – miałem frajdę i zaszczyt rozmawiać najczęściej.
Skoro o czytaniu mowa – pora na końcową Instrukcję: jak to czytać. Przede wszystkim ze zrozumieniem (ma się rozumieć...), ale chodzi o technikalia.
Jest real i wirtual. Real, to papierowa książka. Są w niej podkreślone wszystkie linki czynne w wirtualu. Jeśli ktoś chce obejrzeć kontekst, czyli forumowe załączniki albo okolice wpisu, powinien otworzyć kompa i kliknąć w pełny zapis mojej dziewięcioletniej forumowej produkcji: http://remuszko.pl/forum-lemorum/. Tam przy każdym wpisie jest okienko, za pomocą którego można przejść do dowolnego spośród prawie siedmiu i pół tysiąca postów, wpisując po prostu jego numer.
                                                                                                           autor
8
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Maj 20, 2018, 10:41:52 pm »
A co Wy tu za boskie RPG urządzacie;)
W tym sensie, moim zdaniem, matematyka ma prymat nawet nad Panem Bogiem. Czyli tak: Bóg w pewnym sensie nie ma wyboru: jeżeli chce tworzyć uporządkowany świat - musi (znów musi :) ) posługiwać się matematyką.
To jest na zasadzie: jak się powiedziało A trzeba powiedzieć D - skoro wybrał pewien model i nie chce rozpadu stworzonego - musi go realizować. Ale mnie chodziło o coś innego:
Czy Kreator tworząc świat - wprowadzając ład - musi się w tym świecie zamykać? Uczestniczyć w nim i podlegać jego ograniczeniom?
Czy jest zewnętrzy dla stworzonego? I stąd może nadal zrealizować każdą możliwość? Inną matematykę? Inną fizykę?

Bo jeśli konstruuje z zastanego to jest Kosmicznym Inżynierem, ale nie Stwórcą;)

Cytuj
Z drugiej strony, wszechmocny Pan niby ma inny wybór - w ogóle nie odwoływać się do matematyki. Nie tworzyć świata - niech pozostaje chaos.
Zanudziłby się - vide Głos;)
9
Forum po polsku / Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Smok Eustachy dnia Maj 20, 2018, 10:39:39 pm »
Jeśli mówimy o pierwszym Runnerze, to warto też oglądnąć tą wersję z komentarzami Deckerta i happy zakończeniem.
Ciężko dostępna.
10
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Maj 20, 2018, 10:34:49 pm »
Od biedy muszę ostrożnie przypuścić, iż Bóg jest podporządkowany zasadom matematyki a zatem i fizyki.
Twój Bóg jest słabszy od mojego ;) .
Bo LA chyba pisze o demiurgu, tak wychodzi mi z jego opisu.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Demiurg
A twój, to szef tego demiurga. 8)
Strony: [1] 2 3 ... 10