Autor Wątek: Arthur C. Clarke  (Przeczytany 11303 razy)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3586
    • Zobacz profil
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #15 dnia: Styczeń 21, 2013, 12:38:04 pm »
Dziwi mnie tylko troche, ze nie kojarzysz (choc moze w swietle powyzszego i nie dziwi ;) ), bo "Kroki..." czytujesz, a go tam zamieszczali...
Mnie to nie dziwi, ale zaczyna martwiąc denerwować - dobrze, że robisz za pamięć zewnętrzną;) Alele na swoje...mam, że jeno ze trzy opowiadania bez te wszystkie lata...opublikowali...mu;)
Wczoraj sobie przypomniałam z 2010 o digientach...nawet czytliwe i sporo problemów o SI porusza. Chociaż całe Kroki - raczej w znane.
Zastanawiam się czy zainwestować pińć dyszek w te 72 litery...używanych ni ma :-\


Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #16 dnia: Styczeń 21, 2013, 01:51:42 pm »
Wczoraj sobie przypomniałam z 2010 o digientach...nawet czytliwe i sporo problemów o SI porusza. Chociaż całe Kroki - raczej w znane.
Zastanawiam się czy zainwestować pińć dyszek w te 72 litery...używanych ni ma :-\

Z calego Chianga mnie najbardziej przypadla do gustu "Historia twojego zycia", rzecz wychodzaca od Kontaktowej sztampy z dosc kiczowatymi Obcymi, by poruszyc temat czasu i przyczynowosci (przy czym powazne watpliwosci moze budzic tak gladkie przestrojenie ludzkiego mozgu na nie-ludzki sposob postrzegania, ale dajmy na to, ze to SF raczej ze szkoly Delany'ego i Dicka niz Lema i A.C.C.).
Na drugim miejscu postawil bym "Co z nami bedzie", gdzie autor usiluje ukazac pewne oczywistosci zwiazane z brakiem WW, acz tu znow chyba nie docenia zdolnosci ludzkiego mozgu do zaprzeczania faktom. (Ale to opow. masz juz w "Krokach...",)
Z tym, ze jest to w sumie wszystko poziom Asimova w niezlej dyspozycji, Harrisona w swietnej, Dicka w sredniej, nie wyzej.
Reszta opowiadan, wszystkie zreszta poprawne, to albo kroki w znane, jak powtorzony przez Ciebie "Cykl...", albo roznopostaciowa nieortodoksyjna fantasy.

Wyjdzie wiec, na moj gust, ze zainwestujesz w jedno opowiadanie, wiec moze lepiej poszukac uzywanego zbiorku z w/w "Historia..." w tytule? (O ile uznasz, ze ma to sens, bo chiangowe utwory trzymaja dosc rowny poziom, a poznane zdaly Ci sie forgottable.)

ps. Rozni autorzy maja rozne koniki, chiangowym zdaje sie byc WW i tematy  pokrewne...
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3586
    • Zobacz profil
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #17 dnia: Styczeń 21, 2013, 02:41:11 pm »
Dobra - trochę się mi kojarzenie poprawia;)
Przeczytałam  krokowe Co z nami będzie? - żaden wyczyn, bo bardzo krótkie. I złożyło się mi szybko z Robotem - wczoraj zaczęłam powtórkę.
Ładnie koresponduje z tym:
Jeżeli kiedykolwiek twoja wiara w moc własnych decyzji zostanie zachwiana, co spowoduje zmącenie słodkiego złudzenia wolności, wówczas uzdrowi cię oczywista myśl: "Postąpiłem tak, ale przecież mogłem postąpić inaczej." Tymczasem przy równoczesnym występowaniu wielu nasuwających się możliwości działania zawsze zwyciężać będzie w tobie pragnienie najsilniejsze - czyli to właśnie, w którym będziemy wyrażali swoją wolę, a więc przysłonięte innymi, mniej narzucającymi się koniecznościami, nasze rzeczywiste polecenie.
Cytuj
acz tu znow chyba nie docenia zdolnosci ludzkiego mozgu do zaprzeczania faktom.
Chyba docenia jednak:
W tej chwili cywilizacja zależy od autooszustwa. Niewykluczone, iż zawsze od niego zależała.
Poza tym u Chianga to nie jest znowu takie przerażające - to niezależny proces, widoczny jeno przez jakoweś mrygające światełko - gorzej jeśli ten proces zyskuje osobowość;)

Oki - jak fantasy, to dziękuję:)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #18 dnia: Styczeń 21, 2013, 03:44:34 pm »
Cytuj
acz tu znow chyba nie docenia zdolnosci ludzkiego mozgu do zaprzeczania faktom.
Chyba docenia jednak:
W tej chwili cywilizacja zależy od autooszustwa. Niewykluczone, iż zawsze od niego zależała.
Poza tym u Chianga to nie jest znowu takie przerażające - to niezależny proces, widoczny jeno przez jakoweś mrygające światełko

Zauwaz jednak, ze to swiatelko to jest w sumie nic ponad podrasowany eksperyment Libeta w kazdym domu (tak, i ten krok w znane), eksperymentowi owemu zas niedlugo stuknie dwudziestka, a nie slyszalem, by kto od wiedzy o nim w katatonie wpadl*.

* na Forum tez o nim gadalismy i nikt sie nie zawiesil (no, chyba, ze dzi, bo zamilkl z dnia na dzien? ;) )

Oki - jak fantasy, to dziękuję:)

Z tym, ze taka nietypowa... Raz w stylu Farmera, z Wieza Babel robiaca za symbol naukowego poznania, drugi raz w stylu swanwickowo-mieville'owo-macleodowskim z alternatywna nauka wywiedziona z kabalistyki i mysli Paracelsusa i ichnim odpowiednikiem genogrzebalstwa (te "72...", tez w "Krokach..."), kiedy indziej prezentujaca swiat, jak nasz, terazniejszy, ino z chrzescijanskim Zaswiatem dostepnym empirii.

Mam zreszta - moze upraszczajace nazbyt - wrazenie, ze cala oryginalnosc (bo, mimo wszystko, nalezy oryginalnosc mu odnotowac) chiangowego podejscia bierze sie stad, ze Chiang przyglada sie pojeciom (chocby WW, czy silne akcentowanie przyczynowosci) i mitom naszego kregu kulturowego okiem Azjaty wsrod innych pojec wychowanego (choc utwory konstruuje w sposob typowo amerykanski, presji tamtejszego rynku nie podskoczysz).

Edit: moj natomiast podstawowy zarzut do tego autora jest taki, ze - jak slusznie zauwazyl linkowany recenzent - unika on w sumie pisania o przyszlosci, a i o realnym (Wszech)swiecie nie mowi tak znow wiele (w sumie nawet "Historia..." - acz od rzeczywistych i malo znanych laikowi, wiec ciekawych, problemow wychodzi - gna do celu w dzikich uproszczeniach), zamiast tego bawiac sie gotowymi juz schematami znanymi SF od lat, a wiec samemu podkladajac sie pod rozjechanie przez walec, jakim jest znany z "Science-Fiction Studies" lemowski esej "Cosmology and Science Fiction". (Owszem, Dick tez wychodzil od tych schematow, ale przelamywal je, stad byl visionary, Chianga lokuje jednak among the charlatans, nawet jesli nalezy do oryginalniejszych  z nich.)
« Ostatnia zmiana: Styczeń 22, 2013, 02:28:28 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #19 dnia: Styczeń 24, 2013, 04:31:06 pm »
Wracając do tematu... Godny odnotowania jest fakt, że A.C.C. należał - obok np F. Browna - do prekursorów Lema w podejmowaniu płonnych prób lecznia SF ze skłonności do popadania w stereotypy (tak widoczne i u w/w Chianga) i ze zwykłej głupoty... Tak np rozprawiał się Clarke ze stereotypem old spacera (obecnym choćby w "ST - TNG", ale i... w "Niezwyciężonym")* i to jeszcze na przełomie lat '40/'50 minionego wieku (zanim owe wnawiasowe dzieła powstały):

"Kapitan Norden — pomyślał Gibson — wcale nie pasuje do wymyślonego wzoru. Szyper kosmicznego liniowca według najlepszej, a w każdym razie najpopularniejszej, tradycji literackiej powinien być posiwiałym, bystrookim weteranem, który spędził połowę swego życia w eterze i może nawigować po Układzie Słonecznym całkiem na ślepo dzięki swej fantastycznej znajomości dróg w przestrzeni. Musi być także służbistą; kiedy wydaje rozkazy, jego oficerowie powinni podrywać się na baczność (co nie jest łatwe bez grawitacji), dziarsko salutować i szybko odchodzić.
Natomiast kapitan Aresa miał z pewnością poniżej czterdziestki i mógłby być uważany za przemysłowca, któremu się poszczęściło. Co się zaś tyczy służbistości, to Gibson nie zauważył w ogóle śladu dyscypliny. To wrażenie, jak stwierdził później, nie było całkiem ścisłe. Dyscyplina na pokładzie Aresa była autodyscypliną; była to jedyna możliwa jej forma wśród ludzi tego typu."


"Piaski Marsa"

(Całe "Piaski..." zresztą stanowią rozprawę ze stereotypem, przedstawiają bowiem przygody pisarza SF - owego Gibsona - wychowanego na kliszach powielanych przez ten gatunek, rzuconego w roli reportera w realny Kosmos i w efekcie nielicho zdziwionego.)

ps. Tyle dekad, a SF - en masse - jak była durna, tak jest.. Ech...



* Przy czym: tak, wiem, że ten konkretny stereotyp - czy raczej archetyp - jest akurat b. sympatyczny, budzi sentymentalne skojarzenia, przypomina stare, dobre czasy, itp. Sam go lubię, po prawdzie...
« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2013, 06:35:22 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3586
    • Zobacz profil
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #20 dnia: Styczeń 27, 2013, 01:05:40 am »
Zauwaz jednak, ze to swiatelko to jest w sumie nic ponad podrasowany eksperyment Libeta w kazdym domu (tak, i ten krok w znane), eksperymentowi owemu zas niedlugo stuknie dwudziestka, a nie slyszalem, by kto od wiedzy o nim w katatonie wpadl*.
Mnie się to raczej z drzwiami otwieranymi na fotokomórką skojarzyło;) Ot, urządzenie reagujące na światło, ruch. Dosyć prymitywne. Drugorzędne – chodziło o sam fakt uznania, że nie ma ww, a to urządzenie zbędne.

Zaopatrzyłam się bibliotecznie w te 72 litery i przeczytałam Historię Twojego życia oraz wspomniane litery...
Historia rzeczywiście do przyjęcia - chociaż ta łatwość rozgryzienia...ale powiedzmy, że nacisk w tym opowiadaniu na inne rzeczy i można mu odpuścić bulgoczące beczułki;)
Ale te literki..:
Cytuj
Raz w stylu Farmera, z Wieza Babel robiaca za symbol naukowego poznania, drugi raz w stylu swanwickowo-mieville'owo-macleodowskim z alternatywna nauka wywiedziona z kabalistyki i mysli Paracelsusa i ichnim odpowiednikiem genogrzebalstwa
Ta zapowiedź już mi zapaliła czerwoną latarenkę;) Że przeczytałam to za dużo powiedziane – kompletnie nie moja bajka, a zapładnianie sposobem leksykalnym mnie przerosło;))
Jasne, że można tutaj zastępować: słowo = DNA czy cóś, ale wg mnie to strata czasu. O golemach wolę po lemowemu;)
A z Teda już wolę te kroki w znane z digientami.

Summa summarum nie dziwne, że Pan C. się mi zapomniał - może nigdy go nie pamietałam?;) - ale może doczytam coś jeszcze z tego tomu. Żebyniebyło;)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #21 dnia: Styczeń 27, 2013, 05:52:31 pm »
Drugorzędne – chodziło o sam fakt uznania, że nie ma ww, a to urządzenie zbędne.

Moze jednak jest w tym pewna istotna prawda zawarta, ze do obecnego spoleczenstwa masowego najskuteczniej przemawia sie przez gadgety? Libet? Kto by tam jakiego jajoglowego czytal... Ale zabawka w kazdym domu, to co inksze!

Historia rzeczywiście do przyjęcia - chociaż ta łatwość rozgryzienia...ale powiedzmy, że nacisk w tym opowiadaniu na inne rzeczy i można mu odpuścić bulgoczące beczułki;)

W sumie to troche po dickowo-startrekowemu (acz bez koniolubowej samoswiadomosci) - bierzemy koszmarny kicz SFowy i staramy sie w tej scenerii rodem z fantazji dawnych amerykanskich grafomanow powiedziec cos z sensem. Powiedziec sie daje, ale widz nie wie czy skupic sie na monologu, czy na kpieniu z dekoracji...

Że przeczytałam to za dużo powiedziane – kompletnie nie moja bajka, a zapładnianie sposobem leksykalnym mnie przerosło;))
Jasne, że można tutaj zastępować: słowo = DNA czy cóś, ale wg mnie to strata czasu. O golemach wolę po lemowemu;)

No i podsumowalas New Weirda jednym zdaniem. Autorzy nie maja pomyslu na przyszlosc to wola tworzyc bajki o tem, co by bylo gdyby falszywe hipotezy okazaly sie prawdziwe*. Szkoda, ze i Dukaj na to zachorowal.
To juz klasyczna fantasy lepsza** - paradoksalnie: mniej kryjac wlasna basniowosc wiecej prawdy o rzeczywistosci potrafi powiedziec.

* owszem, wymyslenie alternatywnego ontyczno-fizycznie swiata na podstawie paradygmatow z lamusa czy ich przerobek, wymaga i wyobrazni, i scislosci myslenia, ale jest dalece latwiejsze (zwl., ze niepodlegle weryfikacji) niz proba chocby najzgrubniejszego modelowania - dajmy na to - praktycznych konsekwencji powstania GUT dla rzeczywistosci technologiczno-spolecznej za lat dwiescie od przyznania Nobla za w/w teorie

** oczywiscie gorne procenty, nie tysieczne cykle...

A z Teda już wolę te kroki w znane z digientami.

A wiesz czemu, chyba? Bo ono przynajmniej od realnych problemow wychodzi, to kroczenie, i ani w realiach basni osadzone, ani standardowego sci-fi kiczu, jeno w przyszlosci, nawet jak owa tak nieodlegla, ze do terazniejszosci podobna jak wypisz z wymalujem ;).

Zreszta dajmy moze pokoj temu Tedowi, Arthur C. znacznie godniejszy analiz... ::)


ps. Doetydowuje a'propos Arthura... Otoz na 90 urodziny dostal byl on w prezencie film niezalezny, w duzej mierze komputerowo robiony, ze wsparciem lucasowskiego ILM stworzony, "Maelstrom II" zatytulowany, wedlug opowiadania w "Fif'ie" - niezbyt pochlebnie - opisanego, jako "Wir II" w "Problemach" zamieszczonego...

Strona filmu:
http://www.maelstrom2themovie.com/
Fragment wersji roboczej, gwoli wczucia sie w klimat:
Arthur C. Clarke Maelstrom II Animatics
« Ostatnia zmiana: Styczeń 28, 2013, 07:27:36 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 10, 2014, 02:43:48 pm »
Jak zapewne wiecie cenię Clarke'a b. wysoko. nie wiem jednak, czy wiecie, że zdarzyło mu się zblamować w stylu godnym  Schiaparelliego i Lowella...

Zaczęło się od wypowiedzi nt. życia na Marsie w rozmowie z Buzzem Aldrinem:
http://space.com/peopleinterviews/aldrin_clarke_010227.html
http://www.space.com/peopleinterviews/clarke_believe_010227.html

Chodziło zaś o coś takiego:
http://www.badastronomy.com/bad/misc/hoagland/glassworm.html

Zaiste: pilot Pirx miał rację, że Mars jest świnią, a formy nieożywione da się pomylić z ożywionymi nie tylko w Lesie Birnam. Dwa punkty dla Lema ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3586
    • Zobacz profil
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 31, 2014, 11:03:40 pm »
Tak sobie pomyślałam, że może tutaj to wsadzę...w końcu dotarłam na wystawę tego Pana:

W Krakowie. Muzeum Narodowe. Ostatnie 2 tygodnie. Naprawdę warto.
Niestety wszystkiego nie da się ogarnąć podczas jednej wizyty - plakaty, rekwizyty, filmy, scenariusze, zdjęcia, listy,  zapiski Kubricka...mniam:)
Wejście do jednej - wiadomej - sali ozdabia:

Skafanderek prosto z planu:

Model jednej fugi:


I'm sorry Dave, I can't do that - czyli coś dla Q;)


Zapiski Kubricka i projekt specefektów:


« Ostatnia zmiana: Sierpień 31, 2014, 11:10:02 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3586
    • Zobacz profil
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #24 dnia: Sierpień 31, 2014, 11:05:11 pm »
Jeszcze kilka zdjęć - z puszczanych filmów:


« Ostatnia zmiana: Sierpień 31, 2014, 11:08:35 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #25 dnia: Sierpień 31, 2014, 11:58:49 pm »
Jak na filmowo, to i ja co mam ino z niższej półki, na niższym piętrze... Nie pomnę czy na 100%, ale zda mi się żem wspominał, lata temu, filmisko pt. "Trapped in Space". Jak ktoś chce obejrzeć tę b. mało znaną ekranizację opowiadania "Napięcie" ("Breaking Strain") Clarke'a - jest okazja ;):
Trapped in Space
Klimat pomiędzy pierwszym "Obcym", a piestrakową ekranizacją "Pirxa". Scenariuszem (na szczęście, bo po co komu jelitowe potforki jak Ohydka mamy) i realizacją (niestety) plasuje się bliżej tego drugiego. Oryginał - w procesie adaptacji - poddany dość mocnej hollywodyzacji treści (filmo-tfu-rcy np. paru bohaterów dodali i rozmiary meteoru nonsensownie zwiększyli), ale coś tam przetrwało w finalnych scenach.

O oryginale:
http://en.wikipedia.org/wiki/Breaking_Strain
(Warto tu dodać, że jest to utwór trzykroć prekursorski:
1. statek zeń - czego w filmie nie widać :P - stanowił "prototyp" Discovery z "Odysei...",
2. można tu szukać również prawzoru pirxowych historii, otrzymujemy bowiem opowieść z pokładu wewnątrzukładowego frachtowca, wolną od typowych SFowych banialuk, nie wiem czy nie pierwszą taką, bo z '49 jeszcze,
3. jest to bodaj także dzieło założycielskie nurtu "za mało powietrza na dwu" traktujące serio o tym, z czego Lem zrobił pełną czarnego humoru groteskę w "Nocy księżycowej".)


Edit: dorzucam taki tekścik o A.C.C.:
http://www.centauri-dreams.org/?p=27130
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 01, 2014, 12:49:41 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #26 dnia: Wrzesień 25, 2014, 12:08:06 pm »
W czasie wczorajszych poszukiwań wygrzebałem przypadkiem ostatni, przedśmiertny (był już w szpitalu) wywiad z A.C.C:
http://spectrum.ieee.org/podcast/aerospace/space-flight/interview-with-arthur-c-clarke
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #27 dnia: Grudzień 28, 2015, 10:57:58 am »
Kolejne dwa ciekawe wywiady z ACC:

"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8212
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Re: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #28 dnia: Czerwiec 17, 2017, 05:14:20 pm »
w końcu dotarłam na wystawę tego Pana:

To ja - po latach - dorzucę film z tej wystawy, ale już z San Francisco:
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3586
    • Zobacz profil
Odp: Arthur C. Clarke
« Odpowiedź #29 dnia: Czerwiec 19, 2017, 12:47:15 pm »
Ta wystawa dalej krąży po świecie (widmo?;)...warto obserwować czy nie trafi do sąsiadów - teraz czas na Kopenhagę - a są tez zdjęcia z Krakowa:
http://www.stanleykubrick.de/en/ausstellungstour-exhibition-on-tour/#!
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)