Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]  (Przeczytany 56407 razy)

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #30 dnia: Kwiecień 08, 2009, 11:21:34 pm »
No to hop, zaczynamy rozdział III, Węzły Przestrzeni.
Nie po to taszczyłem tę książkę do Paryża (a waży z kilo, przy limicie 20kg na walizkę!), by teraz o niej nie pisać :)

Zatem, Stefan przybywa tam gdzie trzeba, i poznaje kogo poznaje. Koniec :)
Nie no dobra, będę trochę bardziej szczegółowy. Zatem Stefan uwidza swoje mieszkanie, w który panuje 'komfort wysokiej próby', raczy się bułezckami z masłem, kawą, i znosi rozmowy ze Staszkiem.  Prowadzi krótkie rozmyślania na temat pragmatyzmu ojca ("Naprawić klozet"!), robi pierwszy obchód, poznaje Nosilewską. Przyznaję, że w pierwszej chwili myślałem, że z Nosilewską będzie daleko powazniej, się, tego, działo. No ale po 10 minutach przypomniało mi się kto napisał tę książkę.
Opisy wywiadów z pacjentami robią duże wrażenie, nie mam wątpliwości że Lem opierał się choć w cześci na swoim doświadczeniu/wiedzy ze studiów.
No i poza tym, a może przede wszystkiem, Stefan poznaje i stacza pierwszą potyczkę słowną z Sekułowskim. Ten ostatni nie spodobał mi się od początku do końca, strasznie witkacowsko mi się kojarzy, nie wiem, czy tylko mnie? W każdym razie sprawia wrażenie takiego bezpłciowego i pozbawionego wszelkiego kręgosłupa masturbatora umysłowego, dekadencją zalatuje na kilometr, etc.
Krótkie spotkanie ze znajomym Żydem przypomina nam o realiach wojennych, tę samą funkcję odgrywają rozmowy pobieżne o polityce, Niemcach. Po jakimś czasie Stefan zaczyna się zadomawiać.

To właściwie treśc rozdziału. Miło się go czyta, albowiem wprowadzona zostaje galeria nowych postaci, i to takich, które odegrają role już w całości powieści. Zarysowuje się sylwetka Sekułowskiego, tworzą się podstawy codzienności Stefana, powoli zaczyna rozumieć, jak będzie tu płynął jego czas. Ponadto jowialny Pajpak i skłonność innych do kieliszka szybko uzmysławia nam, jak swojsko potrafiło byc między kolegami lekarzami :)

Czekam na Wasze wrażenia :)

Pozdrawiam
T

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9571
  • Karma: 570
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #31 dnia: Kwiecień 09, 2009, 10:06:57 am »
Stawiam tezę, że Nosilewska to jedyna niepapierowa bohaterka Lema... choć mało o niej i półsłówkami ale...
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

miazo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 194
  • Karma: 118
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #32 dnia: Kwiecień 09, 2009, 10:45:15 pm »
Ja jeszcze o drugim rozdziale.

Istotnie, trzeba przyznać, że choroba wuja Leszka, jego reakcje oraz rozmowa na ten temat bohaterów są opisane przekonująco. Z dużym prawdopodobieństwem zasługa w tym i talentu literackiego Lema jak i pewnie jego wiedzy zdobytej podczas studiów medycznych (edit: ha, zauważyłem poniewczasie, że przy omawianiu rozdziału 3. Terminus też ten fakt przywołuje). W ogóle z tego, co pamiętam z innych książek, wszelkie fragmenty na tematy, nazwijmy je, biologiczno-fizjologiczno-medyczne są bardzo wiarogodne - patrz np. trip jakiego doświadcza bohater "Kataru".

Natomiast mam trochę inną interpretację odnośnie fragmentu, o którym Terminus napisał:

Cytuj
Fakt, że Stefan nie wie na dobrą sprawę co ma zrobić ze swoim życiem, jest dobrym nawiązaniem do braku stabilności w tych wojennych czasach. Nikt tak naprawdę nie wiedział, co go czeka, gdzie się udać, co jest słuszne.

To wszystko racja, jeżeli chodzi o czasy wojenne jako okres skrajnej niepewności. Natomiast - jeżeli mogę sobie pozwolić na dygresję - ja, fakt, że Stefan nie tyle w pełni świadomie podejmuje decyzję (w sumie życiową) o udaniu się do Bierzyńca, ale raczej to mu tak jakoś "przytrafia", uważam za obserwację (nie jest ona może tak explicite podana w tekście) trafną nie tylko w czasach niespokojnych. Rzecz jasna, każdy ma inne doświadczenia, ale wydaje mi się, że często nie doceniamy roli przypadku (a właściwiej: Przypadku) i jego wpływu na skierowanie drogi życiowej na te czy inne tory.

Ciągnąc dygresję jeszcze dalej - jest taki film "Wszystko gra". Dobry nie tylko dlatego, że gra w nim Scarlet Johansson, a reżyseruje Woody Allen (w tej kolejności ;) ), ale dlatego, że podobnie realistycznie jest przedstawione postępowanie głównego bohatera, który też raczej jest niesiony przez kolejne zdarzenia, może nie za bardzo potrafi powiedzieć "nie" czy też po prostu uczestniczy w kolejnych sytuacjach na zasadzie "a czemu nie (uczestniczyć w nich)?". Kłóci się to z naszym (wychowanków zachodniej cywilizacji) wyobrażeniem o własnych decyzjach podejmowanych jakże racjonalnie, pytanie czy faktycznie takie są, czy też to tylko nasze - właśnie - wyobrażenie.

O roli Przypadku jest też film "Przypadek", ale póki co pohamuję ten ciąg skojarzeń, bo tematem przewodnim jest "Szpital Przemienienia".
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 09, 2009, 10:47:31 pm wysłana przez miazo »
Ken sent me.

maziek

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9571
  • Karma: 570
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #33 dnia: Kwiecień 09, 2009, 11:02:10 pm »
Istotnie, trzeba przyznać, że choroba wuja Leszka, jego reakcje oraz rozmowa na ten temat bohaterów są opisane przekonująco. Z dużym prawdopodobieństwem zasługa w tym i talentu literackiego Lema jak i pewnie jego wiedzy zdobytej podczas studiów medycznych
W Tako Rzecze Lem powiedzał, że wielu mu gratulowało oddania realiów i atmosfery szpitala wariatów (nazwa ówczesna) a on nigdy takowego nie widział... A może to było w Świecie na Krawędzi?
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #34 dnia: Kwiecień 10, 2009, 08:43:36 am »
Ups:)

olkapolka

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3433
  • Karma: 528
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #35 dnia: Kwiecień 10, 2009, 03:39:35 pm »
W Tako Rzecze Lem powiedzał, że wielu mu gratulowało oddania realiów i atmosfery szpitala wariatów (nazwa ówczesna) a on nigdy takowego nie widział... A może to było w Świecie na Krawędzi?
W Rozmowie...albo w jakims wywiadzie tv (jestem w pracy i nie moge stwierdzic z cala pewnoscia...pamiec ulotna) Lem powiedzial że ze Szpitala...prawdziwy jest tylko opis rozstajow,ktore istnieja w rzeczywistosci.

miazo jesli piszesz o Przypadku Kieslowskiego z Linda to rzeczywscie udalo mu sie pokazac ciaglosc z pozoru przypadkowych zdarzen.

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #36 dnia: Kwiecień 10, 2009, 04:35:29 pm »
Co to są 'z pozoru przypadkowe' zdarzenia?

olkapolka

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3433
  • Karma: 528
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #37 dnia: Kwiecień 10, 2009, 05:48:49 pm »
Film widzialam z 10 lat temu...(Kieslowski opowiedzial 3 warianty tej samej historii) ale zostalo mi wrazenie ze to co dla widza jest przypadkiem ( czy Linda zdazy czy nie na pociag, kogo spotka a kogo nie) dla czlowieka ktorego gral L. jest koniecznoscia ukladajaca w spojna calosc czyli jego zycie:)
Niewykluczone ze starsza o 10 lat inaczej bym to odebrala.
Hm..zaznaczam ze nie wierze w teorie predestynacji;)

A propos omawianego rozdzialu Szpitala...(staram sie nie brac pod uwage nastepnych rozdzialow...tak jakbym czytala pierwszy raz) przypomina mi on  jak cienka jest linia oddzielajaca stan umyslu tzw normalny od tego uznanego za chorobowy (to tez w filmie C.Eastwooda Oszukana).
Sekulowski nie jest mi tak wstretny jak Terminusowi.Wg mnie rozmowa z nim  jest swietnym kontrapunktem do wczesniejszych "badan" chorych kobiet.I zasugiwalaby nawet na szersze omowienie.
Wienczacy rozdzial opis imienin Pajaczkowskiego...linia podzialu jakby sie zalamywala?;)...przypomina mi kto jest autorem ksiazki.

P.S. Nie kojarzy sie Wam ten rozdzial z Lotem nad kukulczym gniazdem Kesey'a?
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 11, 2009, 01:18:12 pm wysłana przez olkapolka »

qertuo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 100
  • Karma: 70
    • Zobacz profil
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #38 dnia: Kwiecień 14, 2009, 12:08:23 pm »
Moje wrażenia z tego rozdziału - to trochę zawrót głowy... nie mam pamięci do nazwisk i chociaż nowych postaci było pięć na krzyż, to i tak się gubiłam kto od czego. Pewnie w dalszych rozdziałach już się z tymi "węzłowymi" postaciami oswoję (czy stąd tytuł "węzły przestrzeni"?).
Co mnie zaskoczyło - to zmiana wizerunku Krzeczotka - w porównaniu z tym jak Stefan wspominał go jako duszę towarzystwa z czasów studiów, a jednocześnie osobę "pełną skrupułów, o stale rozszczepionych decyzjach",najlepszego partnera do rozmów o "prawdzie ostatecznej" i "sensie życia" (byle nie własnego), sceptycznego wobec miłości, a jednocześnie ciągle nieszczęśliwie zakochanego - a w sanatorium Staszek jest pewny siebie, zachwycony miejscem w którym pracuje, zaangażowany... jakoś mało zostało w nim z tamtego studenta. Szczególnie mnie zdziwił jego brak krytycyzmu wobec Sekułowskiego.

Rozmowa Stafana z Sekułowskim to faktycznie były, jak stwierdził ten pierwszy, dwa monologi. Sam Sekułowski, ze swoim przekonaniem o własnej nieomylności i czepianiem się mało istotnych szczegółów wypowiedzi rozmówcy, jest po prostu denerwujący. A cała "rozmowa" prowadzona jest w niezdrowym napięciu. Przynajmniej na mnie zrobiła takie wrażenie.

Fragment, który mi się szczególnie spodobał w tym rozdziale to: "[Stefan] najszybciej zorientował się w mentalności doktora Rygiera: psychiatra był człowiekiem niewątpliwie wykształconym, ale inteligencję miał jak ogródek japoński - niby mostki, dróżki, wszystko pięknie, ale bardzo ograniczone i do niczego."


miazo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 194
  • Karma: 118
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #39 dnia: Kwiecień 16, 2009, 07:59:41 pm »
No cóż, z rozdziału trzeciego w sumie warta odnotowania jest jedynie fraza:

Cytuj
Uważał, że dwie są rzeczy ważne: wykrój paznokcia oraz stosunek długości dłoni do jej szerokości. U doktora Marglewskiego jedno i drugie było bardzo rasowe.

Pozdrawiam wszystkich fetyszysztów dłoni, a paznokci w szczególności!
Ken sent me.

qertuo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 100
  • Karma: 70
    • Zobacz profil
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #40 dnia: Kwiecień 16, 2009, 11:11:38 pm »
Liczę na to, że w dalszych rozdziałach będzie coś na temat zębów.  ;D

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7773
  • Karma: 421
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #41 dnia: Kwiecień 19, 2009, 10:34:30 am »
No to teraz moje węzły tych  "Węzłów...", czyli to co przyciągnęło moją szczególną uwagę.

1. mebelki w pokoiku i skórka Pajączkowskiego, ciąg dalszy  tendencji zapoczątkowanej bucikami.

2. Zdanie "nie czuło się tu wcale jodoformu", krótkie, a jak pięknie zawiera róznicę między szpitalem psychiatrycznym,  a -  że tak powiem  - somatycznym. Brak konieczności ciągłych dezynfekcji.

3. Zdanie: "Terapia — to nie żadna sztuka: do czterdziestu lat wariat to dementia praecox: zimne kąpiele, brom i skopolamina. Powyżej czterdziestki — dementia senilis: skopolamina, brom i zimny tusz. No i szoki."
Niby tak niedawno, a widać jak wiele się w psychiatrii zmieniło. Widać, że inna era medycyny. Budzi ten fragmerncik smutek, i litość nad tymi, którzy - z braku możliwości właściwej terapii (nie tylko psychiatrycznej zresztą) - chorowali, lub umierali bez właściwej pomocy. (Choć za parę kolejnych dziesięcioleci i nad naszymi czasami będzie można tak wzdychać..)

4. Kolejne zdanie: "Sprawy polityki na ogół przemilczano" - to wygląda, że uzyję freudowskiego żargonu, na akt zbiorowego wyparcia przewalającej się właśnie wojennej zawieruchy. I kontynuuje to, co wiedzieliśmy przedtem na stypie u Trzynieckich.

5. Znów zdanie: "Stefan, jako esteta", będę o nim pamiętał czytając o naszym bohaterze, zdefiniowało mi go jakoś, przez pryzmat tego estetyzmu będę go teraz odbierał.

6. fragment dot. wizyty u pani Zuzanny - porechotałem nad nim trochę rubasznie, a potem zastanowiłem się  nad reakcją Stafana. Wierzący raczej  nie jest, więc chyba aż tak nieśmiały (lub pruderyjny).

7. Zdanko "zawstydzonym wstrętną sytuacją i własną, nagością" - dziwnie mi przypomniało opis pornografii jako "wstrętnej" w "Obłoku...". Mógłby kto jeszcze pomyśleć, że Mistrz zawsze reagował wstętem na sprawy płci...  ;)

8. Fakt, ze nasz Stefcio człek ludzki, nad parzona pacjentką się uzalił. Wzbudził tym we mnie odruchową sympatię. Chyba po raz pierwszy od początku powieści.

9. Fragment : "Wolny wybór rodzaju pracy jest niby rzeczą dobrą — ciągnął — ale właściwie tylko prawo wielkiej liczby gwarantuje, że wszystkie ważne społecznie fachy zostaną obsadzone. Teoretycznie przynajmniej jest możliwe, że przez parę lat nikt nie będzie chciał zostać, powiedzmy, kanalarzem… i co wtedy? Przymuszać, czy jak?" - w sumie przekonująca krytyka kapitalistycznego leseferyzmu, pytanie czy wolne wybory jednostek,  służą zawsze dobru ogólnemu... Na Zachodzie problem kanalarzy  załatwiono sobie - póki co - gastarbeiterami, co skądinąd wzbudziło nieco nowych problemów, bo teraz między gastarbeiterami pokazują się islamiści, przez co pytanie nabrało jeszcze dramatyczniejszego wydźwięku.

10. Scena w której pojawia się Salomon Nagiel - jakże inaczej odbieramy  nieszczęście gdy dotyka kogoś - choćby pośrednio - nam bliskiego...

Wszystko too jednak sprawy, dla fabuły rozdziału poboczne. W centrum - jak słusznie zauważył Terminus - pozostają dr Nosilewska i  Sekułowski.

Co do niej? Cóż, widać, że gdy Lem był młody jakoś chętniej pisał o uczuciach męsko-damskich (bo nasz Stefan ewidentnie na panią doktor reaguje jak mężczyzna), z wiekiem chyba uznał, że istnieją sprawy poważniejsze.

A Sekułowski? Kiedy czytałem "Szpital..."  po raz pierwszy, wzbudził moją ewidentną sympatię intelektualizmem i cynizmem , i tak go sobie utrwaliłem w pamięci. Teraz, przy ponownej lekturze (wychodzi na jaw pożytek z "Akademii..."  ;)) jawi mi sie jednak dwuznaczniej. Z jednej strony piękne jest kiedy pewne "oczywistości" wywraca na nice (kontynuując niejako to, co mówił Krzeczotek o małpach i hormonach), kiedy na pewne sprawy patrzy z właściwej - kosmicznej - perspektywy. Wtedy jakbym GOLEMa słuchał. Z drugiej strony jednak jego nihilizm sięga takich szczytów, że mam wrażenie, iż widzę jakiegoś "Derridę-przed-Derridą", jakiegoś pre-postmodernistę, a to już tylko wkurza. Tym niemniej pojawia się pytanie: jakie racje, jakie argumenty, możemy przeciwstawić jego "dekonstruktorskiej"* pasji.

(I, tak - też mam wrażenie, że na Witkacym jest wzorowany.)

EDIT: Jeszcze a'propos bucików - to się wydaje być stałą manierą u Lema (vide choćby wywiad Gondowicza z Mistrzem):
Cytuj
Z samych praw fizyki wynika, co zresztą banalne, że na wszelkich pojazdach kosmicznych wszyscy muszą przede wszystkim zdejmować buciki, bo można niechcący kopnąć kogoś w oko



* tak mi się jakoś przeciwstawił "dekonstruktor" Sekułowski - Konstruktorowi z "Summy...".
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 01, 2009, 12:54:48 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #42 dnia: Grudzień 01, 2009, 11:04:39 pm »
Po krótkiej przerwie podnoszę temat. Zatem, jak widzę, zakończyliśmy omawianie książki na rozdziale "Węzły przestrzeni", stąd kontynuować będę od "Doktora Angelicusa".
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
Chciałbym zaproponować aby w Akademii obowiązywała zasada w miarę wysokoprocentowej zawartości merytorycznej. Tj. fajnie byłoby właśnie rozmawiać o samej książce a jakiekolwiek inne wtręty niech będą z nią związane. Np. gdy komuś siostra Gonzaga kojarzy się z Kwasimodo, to niech da odpowiedni link z takim właśnie uzasadnieniem.
Kolejna uwaga jest taka: wiem że np. Q lubi wspomnianych linków dawać sporo. Może być ich niemało nawet gdy Q uwzględni powyższą prośbę. Zatem pozwolę sobie zaproponować jeszcze jeden "filtr"; mianowicie - starajmy się linkować do zawartości nieco bardziej "trwałej". Co to może oznaczać w www i dlaczego o tym piszę? Otóż jako "ulotną" mam na myśli zawartość taką jak artykuły z pierwszych stron portali (rzadko archiwizowane na dłuższy okres), jakieś newso-zajawki. Z wpisami w blogach jest już ogólnie lepiej. A dlaczego? Hm, otóż na od początku Akademii przyświecał pomysł taki, aby jej treść po wyczerpującym (w miarę możliwości) omówieniu wszystkich/wielu dzieł Lema poddać jakiejś archiwizacji, utrwaleniu. Może nawet po bardzo solidnej redakcji i wyborze można by coś z tego wydać? To oczywiście perspektywa lat i dlatego własnie dobrze, by linki zawarte w artykułach były w miarę 'solidne'.
Ogólnie polecam, proponuję i zachęcam do filozofii 'jakość, nie ilość'. Napisać mniej postów, ale przemyślanych, dłuższych. Nie pisać postów na zasadzie "Hej, tu Franek, nie mam czasu nic napisać ale fajnie że napisałem nie? To serwus!". Zamiast wpaść na 3 minuty i wrzucić link do długaśnego artykułu (analizy książki, eseju...) - przeczytać go, uzasadnić po co ten adres, etc. Myślmy o tym, że to właśnie NASZE zdanie jest ważne tu, w tych postach, to nasze opinie chcemy zachować na jego łamach.

Pewnie, że sam szykuję sobie taką preambułą wymówkę usprawiedliwiającą małą liczbę moich postów - co by nie było spowodowaną głównie chronicznym brakiem czasu. To chyba łatwo przejrzeć:) Ale niemniej, wydaje mi się że to nie najgorsze "przykazania". Amen.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zatem - "Doktor Angelicus". W rozdziale tym Stefan rozmawia z Sekułowskim, odwiedza 'upiorny gabinet' Kautersa i snuje refleksje na temat siostry Gonzagi spacerując w 'najniższym kręgu piekła' - oddziale katatoników. Wynotowałem sobie kilka rzeczy 'ponownieczytając' ten rozdział (treści przetaczał nie będę - jest w książce:)). Otóż.
1. Sekułowski. Wiem już, jak książka się skończy, dlatego mam też świadomość że mój odbiór Sekuły jako manierycznego megalomana/grafomana jest niepozbawiony podstaw. Ale pytanie - po co Lemowi ta postać w powieści? Jak myślicie?
Moja własna próba odpowiedzi byłaby taka: Sekułowski/Sekuła jest piekielnie inteligentny, ale bezwładny i obojętny. Jego inteligencja doprowadziła go na 'zaułek nieaktywności'. Czy nie może być tak, że S. przedstawia pewne "podzbiory" osobistości Lema? To byłby banał, skonkretyzuję - Lem jako posiadacz IQ 200 musiał mieć wiele przemyśleń zabarwionych cynizmem... Nie można wykluczyć, że chwilami spoglądał na otoczenie jak na mrowisko, z taką witkacowską nutą dekadenckiego zapatrzenia w swój 'świat wewnętrzny' i lekceważeniem. Trudno mi znaleźć inne uzasadnienie dla postaci S., niż właśnie jako pewnej skrajności, od której od czasu do czasu odbija się przechylający się w jej stronę umysł Trzynieckiego. A skoro Sekułowski to pewna skrajność, teza - któż jest jego antytezą? Jak myślicie?
Także Gonzaga wypowiada się krótko, a znamiennie iż Sekułowski to "błazen" (gorzej niż wariat). To pasuje to ogólnego obrazu S. Sama zaś Gonzaga urasta do rangi cichego obserwatora, dawkującego trafny komentarz wyłącznie w pojedynczych dawkach.
2. Następne spostrzeżenie - czysto rozrywkowe i geometryczne. Otóż w gabinecie Kautersa znajduje się "dziewięciokątny stół" z blatem ze szlifowanego szkła. Dziewięciokąt? Czy foremny:)? Pytam poważnie, muszę poprowadzić małe studia nad tą figurą i zamieścić je tutaj.
3. Stefan obserwujący katatoników. Opis stanu tychże jest nieco analityczny, drobiazgowy, trochę jak diagnoza, aczkolwiek bez medycznej terminologii. To mi nasunęło pewien pomysł. Stefan obserwuje pacjentów, zauważa, jak choroby i uszkodzenia ich mózgów zmieniają i ograniczają ich świadomą percepcję rzeczywistości. Niektórzy, jak katatonicy, są owej percepcji praktycznie pozbawieni. Zamiast tego ich "ciała odzyskują zwierzęcość" umysły bawią się powtarzającymi się odruchami, wpadają w "nieskończone pętle". Moja obserwacja: czy cała załoga szpitala nie jest także pewną galerią postaci przedtawiającą różne postawy względem najważniejszego aspektu rzeczywistości 'spoza murów' - wojny. Sekułowski dokonuje 'wyparcia świadomości'. Kauters, mimo 'ornamentacyjnej inteligencji' także pozostaje odizolowany w swoim 'ogrodzie osobliwości'. Czy to nie prównywalne z zachowaniem katatoników, choćby w przybliżeniu?

Odezwę się za czas jakiś,
T.
EOF
« Ostatnia zmiana: Grudzień 03, 2009, 11:26:25 pm wysłana przez Terminus »

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3401
  • Karma: 477
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #43 dnia: Grudzień 03, 2009, 05:39:45 pm »
Uff ,musiałem nadrobić 70 stron z górką. Stąd zadyszka. ;)
Aneks do pierwszych rozdziałów.
- Nie ma dzieci!!!
W dworku? Ceremonia rodzinna? Sami dorośli.
 W szpitalu też. Przecież mieszkają rodzinnie.Sami single i bezdzietne małżeństwa? Ród Trzynieckich – ostatnie pokolenie?
Więc powieść nie będzie realistyczna. Dzieci widać niepotrzebne w prezentowaniu koncepcji autora. Zapewne są, ale po co o nich pisać (dotyczy to całej twórczości Lema).

- Swary rodzinne. Metafora Polaków?. Na co dzień się kłócą. Godzą się tylko w chwilach dramatycznych.(„... i naraz ojczyzna zmieszała się w nim (półśnie) z rodziną” )

- Cudownie oddana atmosfera tradycyjnego pogrzebu (sam na kilku takich byłem). Ta mieszanka mistycyzmu i powagi wobec śmierci, z niezbędną zaradnością wynikającą z logistyki („będzie bigos”). Przeskok, między pochowaniem zmarłego i luźne pogawędki na stypie (Co tam u ciebie...). Oswajanie śmierci przez teraźniejsze oraz przyszłe problemy. Dziś trudniej to zaobserwować – ot, weszły firmy pogrzebowe i nie trzeba myśleć o bigosie etc.

- Realia I. Miejsce. Raczej zmyślone. Próbowałem ustalić miejscowości. Kielce- środek generalnej guberni. Jest na mapie jeszcze jedna miejscowość (chyba, że zbieżność nazw przypadkowa). Reszta fikcyjna (lub źle badałem). Ta jedna, w kierunku na Częstochowę. Przy linii kolejowej. Jest taka, więc pewnie i była wtedy. Z treści wynika, że do pociągu niedaleko. Ale głównych nazw miejscowości brak (przecież nie znikły, jedno wszak, to miasto powiatowe). Na tej trasie jest osada Wierna Rzeka, pisaliście coś o Żeromskim ,ale to raczej zbyt naciągane.
Czas – to łatwo ustalić. Od lutego 1940. W Europie „dziwna wojna”. Niemcy ruszą na Skandynawię dopiero w kwietniu. Rosjanie dobijają powoli Finów w wojnie „zimowej” – jak na warunki wojenne stosunkowo spokojnie. Ale to są sprawy mało istotne dla treści.
Tyle na razie rozgrzewkowo.
 Żeby poważniej rzecz potraktować, niezbędnym jest przypomnienie „Czarodziejskiej góry” T. Manna. Właśnie się do tego zabieram. Muszę przypomnieć filozofię Naphty, bo intrnecka wiedza z lekka śmieciowa. Tu leży klucz do postaci Sekułowskiego. I nie tylko.
Tymczasem
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

olkapolka

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3433
  • Karma: 528
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #44 dnia: Grudzień 03, 2009, 10:08:27 pm »
Na goraco: postac Sekulowskiego wlasciwie determinuje pierwsza czesc tego rozdzialu.Wczesniej pisalam ze wydaje mi sie kontrapunktem.Teraz mysle ze jest niejako pomostem miedzy swiatem chorych a personelem: plynnie przechodzi od wyglaszania tez nieobcych Stefanowi do reakcji na pograniczu choroby co powoduje wycofanie Trzynieckiego w "mundur" lekarza.Jednoczesnie uswiadamia ponownie...przynajmniej mnie...ta waska granice miedzy stanem potencjalenj normalnosci i choroby (zreszta to uczucie towarzyszy mi przez cala ksiazke i nie bede tego juz powtarzac).Przyznaje iz tez myslalam ze przez Sekulowskiego przemawia sam autor( np te fragmenty o pisaniu: kazda strofa to gora rezygnacji, tworczosci i to co wyzej ).

Kolejna postacia ze szpitalnej galerii jest Kauters ( dla mnie w tym rozdziale - jesli Sekula jest teza to K.jest antyteza...cos na zasadzie nihilizm kontra porzadek naukowca) ze swoimi "potworniakami" w izolowanym od szpitala ukladzie czyli swoim mieszkaniu.Brr...Tutaj pojawia sie wzmianka o Rozwazaniach panstwowotworczych Sekuly...lewica sie na niego rzucila.Zatrzymalam sie przy tym zdaniu...przypadkowe?...wnioskuje ze lewica niczem lwica rzucila sie nan w celu rozszarpania... z jednej strony odwazne a z drugiej czy to mialo pokazac jak moga skonczyc ludzie ktorzy przeciwstawiaja sie Panstwu?Szczerze powiedziawszy nie pamietam czy ten temat jest poruszany w dalszej czesci a nie czytam "do przodu".
Generalnie "podskorne" zycie szpitalne powoduje ze...po prostu boje sie tego miejsca:)

Dla odejscia nieco od klimatu grozy szpitalnej:lubie to zdanie: Kwiecien przybieral z dnia na dzien...nie trzeba juz niczego dodawac...wyobraznia puszczona w ruch...wiosna...wiosna..ach to ty:)

P.S. Liv tez uwazam ze porownanie do Czarodziejskiej Gory jest zasadne: pierwsze skojarzenie szpital + rozmowy o sprawach "zycia i smierci".Jak dam rade to tez powtorze.