Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]  (Przeczytany 58385 razy)

Terminus

  • Gość
Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« dnia: Marzec 13, 2009, 11:50:48 pm »

Witajcie w nowym temacie Akademii poświęconym Szpitalowi Przemienienia.

Po ujrzeniu pięciostronicowego omówienia tej książki autorstwa profesora Jarzębskiego, stwierdziłem, że oszczędzę ogólników.

Zatem zgodnie z tradycją proponuje zacząć od omówienia pierwszego rozdzaiłu, "Pogrzeb". Możemy dać sobie na to z tydzień, dwa czasu.  To w końcu plus minus dwadzieścia stron.

Stefan, młody lekarz - na ile młody Lem mógł się z nim utożsamiać, zgadnąć nietrudno - przybywa na pogrzeb wuja. Wdowa, ciotka Aniela, jako jedyna poza nim zdaje się widzieć sztuczność otaczających ich rodzinnych obrządków pogrzebowych. Stefan snuje wspomnienia i przemyślenia egzystencjalne... po czym zasypia. Mnogość otaczających go typów to ciekawy temat do rozmowy - na przykład stryj Ksawery; wrócę jeszcze do tego.

Co uderza czytelnika dzieł Lema - a zatem po pierwsze, to niewątpliwie nie jest powieść o pilocie międzyplanetarnego krążownika, brak także jakiejś rządzącej kompozycją wielkiej przenośni a'la Cyberiada. Książka jest od pierwszych słów bezpośrednia, daje się odczuć niby opowieść przyjacielska o dawnych, wojennych czasach, których większość z nas nigdy nie widziała. Mnie chyba to właśnie przyciągnęło do tej powieść na początku - zapragnąłem wykorzystać fakt, iż mój ulubiony pisarz 'wziął na warsztat' okres historyczny tak fascynujący, jak okupacja Polski, więcej, że sam przecież żył w tym okresie... Zapoznać się z jego pierwszą powieścią, którą napisał gdy był młodszy niż jestem teraz.

Niech omawianie się rozpocznie.
« Ostatnia zmiana: Marzec 29, 2011, 10:12:53 am wysłana przez Terminus »

Medelejne

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 110
  • Karma: 72
    • Zobacz profil
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 14, 2009, 07:57:20 pm »
To może ja zacznę ponieważ "Szpital..." przeczytałam stosunkowo niedawno.
Pierwszy rozdział "Pogrzeb" przywiódł mi skojarzenia z "Lalką", "Weselem", "Chłopami"...
Ale tylko i wyłącznie pod względem właśnie specyficznego klimatu jaki Lem
nakreślił w tym rozdziale. Po prostu wyzionęła na mnie z tego początku taka..."polskość".
Mroźna zima, biedny student,wyalienowany młody człowiek na
łonie dawno nie widzianej rodziny. Opisy samego domu, w którym rozgrywa się akcja
oraz poszczególnych członków rodziny i znowu jakieś dziwne przeniesienie do
Bohatyrowiczów z "Nad Niemnem". Przyznam, że po tym rozdziale miałam ochotę
rzucić tę książkę w kąt ale dzielnie się przełamałam i się nie zawiodłam. Potem jest
już znacznie, znacznie lepiej. Bardzo lubię "Szpital..." ale jedno jest pewne. Powinno
się go czytać przed całą "kosmiczną spuścizną" Stanisława Lema. Bo jak się zrobi
odwrotnie to można nie przełamać się po "Pogrzebie".  No i występuje tam słówko, którego
Lem często używał a które mnie notorycznie rozczula ..."buciki". Nie wiem czy ktoś zauważył
ale Lem bardzo często stosował tą formę zamiast "buty". To chyba styl dawnej polszczyzny...

"Zawsze, jak magnes opiłki żelaza, przyciągałem wariatów."

Stanisław Lem

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7928
  • Karma: 421
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 14, 2009, 09:28:54 pm »
To może ja zacznę ponieważ "Szpital..." przeczytałam stosunkowo niedawno.
Pierwszy rozdział "Pogrzeb" przywiódł mi skojarzenia z "Lalką", "Weselem", "Chłopami"...
Ale tylko i wyłącznie pod względem właśnie specyficznego klimatu jaki Lem
nakreślił w tym rozdziale. Po prostu wyzionęła na mnie z tego początku taka..."polskość".
Mroźna zima, biedny student,wyalienowany młody człowiek na
łonie dawno nie widzianej rodziny. Opisy samego domu, w którym rozgrywa się akcja
oraz poszczególnych członków rodziny i znowu jakieś dziwne przeniesienie do
Bohatyrowiczów z "Nad Niemnem".

A wiesz, że jak teraz myśle nad Twoją interpretacja tego rozdziału, to rzecz wydaje mi się wręcz symboliczna (choć nie wiem czy był to świadomy zamysł Lema, czy raczej jednak moja prywatna interpretacja). Mamy bowiem oto wyjście od tradycji polskiej literatury XIX wieku (kojarzył mi się jeszcze Judym na przykład) w kierunku problemów nowszych, niesionych przez wiek XX z jego postępem naukowym, ale i okropieństwami. Mamy (mimowolnie prawdopodobnie) zaakcentowane nadbudowanie nowej literackiej kondygnacji na starym fundamencie. Mamy tą samą, starą przedwrześniową Polskę zanurzoną w swoich prusowsko-żeromskich ;) problemach zderzoną z nagła z przerażajacym Nowym, które dotychczasowym "teoretycznym" inteligenckim dylematom nadaje złowieszczo materialny wymiar. Przychodzi czas ostatecznej próby. Choć chyba nieporzebnie wybiegam w przyszłość...

ps. w przeciwieństwie do Ciebie nie wyrzucałbym tak łatwo klasyki polskiej literatury do kosza (nawet jeśli często wypada blado na tle klasyki zagranicznej), rozumiem, że była męcząca jako lektura obowiązkowa, ale nie możemy patrzeć stale z pozycji "zmaltretowanego" ucznia ;). Nie zgodzę, się też, że "Szpital..." dobrze smakuje tylko przed. Czytałem go po raz pierwszy znając już całkoształt lemowskiej "kosmicznej klasyki", i nie miałem kłopotów z odbiorem.
« Ostatnia zmiana: Marzec 15, 2009, 02:37:43 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Medelejne

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 110
  • Karma: 72
    • Zobacz profil
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 15, 2009, 11:24:56 am »
Cytuj
Nie zgodzę, się też, że "Szpital..." dobrze smakuje tylko przed. Czytałem go po raz pierwszy znając już całkoształt lemowskiej "kosmicznej klasyki", i nie miałem kłopotów z odbiorem.

I bardzo dobrze, że się nie zgadzasz. Nie patrzę na polską , literaturę klasyczną z pozycji zmaltretowanego ucznia bo czytam tą literaturę po dziś dzień a i do poduszki zdarza mi się zarzucić "Syzyfowe prace" czy "Krzyżaków". Nie wyrzucam też klasyki do kosza. Skąd ta nadinterpretacja? Q popraw się !
Chciałam tylko wyrzucić "Szpital" bo akurat byłam w "ciągu kosmicznym" a tu nagle taka niespodzianka.
No ale przeczytałam czego pewnie wielu nie zrobiło  ;)
"Zawsze, jak magnes opiłki żelaza, przyciągałem wariatów."

Stanisław Lem

qertuo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 103
  • Karma: 72
    • Zobacz profil
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 16, 2009, 02:59:25 pm »
Ja też się włączę do dyskusji. Kiedyś już czytałam Szpital.. ale po przeczytaniu odłożyłam go na półkę, z mieszanymi uczuciami. Wydaje mi się, że wtedy przez całą książkę brnęłam z uczuciam brudnego śniegu w butach, i szarego nieba za oknem.
Teraz z pierwszego rozdziału szczególnie w pamięci utkwiły mi fragmenty dotyczące ogólnej postawy wobec zmarłych:
Cytuj
(...) trumna zawiera nie stryja, a tylko jakąś pozostałość, jakąś resztę po jego osobie, tak żenującą i kłopotliwą, że dla jej usunięcia ze środowiska żywych obmyślono i zainscenizowano całą tę nieco długotrwałą, zawiłą i z lekka fałszem pobrzmiewającą historię.
oraz:
Cytuj
(...) żywi, mimo całej kunsztowności postępowania, jakim usiłują nadać okrągłość okrutnie kanciastemu przejściu od życia do śmierci, nie potrafią jednak znaleźć wobec umarłych jakiejś jednolitej a ciągłej postawy.
chociaż chyba ciężko rozstrzygnąć na ile ta nieumiejętność wynika z konieczności zmiany relacji "żywy vs. żywy" na "żywy vs. zmarły" a na ile z potrzeby zachowania się wobec najbliższej rodziny zmarłego.

Inny fragment dotyczy relacji młodego Stefana z jego ojcem (trochę kojarzą sie one z historią Indiany Jonesa w "Ostatniej krucjacie").
Mnie szczególnie uderzył ten kawałek wypowiedzi Stefana-ojca:
Cytuj
Czy chciałeś przyjśc na świat? Prawda, że nie? No, nie mogłeś chcieć, kiedy cię nie było. Widzisz, ja też nie chciałem, żebyś ty przyszedł na świat. To znaczy chciałem syna, ale nie ciebie, bo przecież ciebie nie znałem, więc nie mogłem cie chcieć... Chciałem syna w ogóle, ale ty jesteś ten rzeczywisty...
bo o ile trudno odmówić tym słowom logiki, to jednak skierowane z ust ojca do syna (małego dziecka) brzmią dość okrutnie. Co innego gdyby taką logikę zastosować na jakimś wykładzie z "analizy postaw i pobudek rodzicielskich", ale mówić w ten sposób do dziecka.. które po usłyszeniu takich słów mogłoby raczej odpowiedzieć: "..ale to znaczy że jestem lepszy czy gorszy?"
Lem, na przykładzie ojca i syna, pokazał świetnie jak brak zrozumienia może wyniknąć nie ze złej woli, ale z patrzenia na świat nie tyle z innej perspektywy, co z zupełnie innej płaszczyzny.
« Ostatnia zmiana: Marzec 16, 2009, 03:01:33 pm wysłana przez qertuo »

Evangelos

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 639
  • Karma: 200
  • Mistyk! Wierzy, ze istnieje.
    • Zobacz profil
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 16, 2009, 04:15:14 pm »
Ja, w odroznieniu od Madelejne, polecilbym czytanie Szpitala komus, kto zna choc troche tworczosc autora, bo jesli do Lema przylepiona zostala etykieta pisarza science-fiction, tak Szpital przemienienia zupelnie do tej opinii nie pasuje. Dobrze jednak daje przeglad zainteresowan mlodego pisarza, ktore pojawia sie pozniej w jego tworczosci (swietne cytaty od quertuo) - (...) żywi, mimo całej kunsztowności postępowania, jakim usiłują nadać okrągłość okrutnie kanciastemu przejściu od życia do śmierci, nie potrafią jednak znaleźć wobec umarłych jakiejś jednolitej a ciągłej postawy. czy nie brzmi to Wam na wskros "solaristycznie"? Co ciekawe, Szpital przeczytalem dawno temu, sporo jednak pamietam, ale sam nie zwrocilem na to zdanie uwagi. Naprawde swietnie jest dowiadywac sie co inni maja do powiedzenia, zdumiewajace jak wiele mozna odnalezc w tym siebie.
Podoba mi sie ta wedrowka mlodego lekarza przez meandry ludzkiej psychiki i glebsze, z dystansu, socjologiczne spojrzenie na swiat (co niejako odzwierciedla stosunek Lema do literatury ogolnie - recenzujac Hendersona, krola deszczu przyznal, ze jest to ksiazka traktujaca o ludzkosci i najistotniejszych sprawach i taka wlasnie powinna byc literatura), ale w kontekscie nie kosmicznym, ale na wskros naziemnym i typowo polskim (bo mnie taka pogrzebowa wizja, zwlaszcza szara, jesienna pora, wlasnie z Polska sie kojarzy, taki chyba wzorzec postrzegania sie ustalil poprzez literature i film).

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7928
  • Karma: 421
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 16, 2009, 06:24:02 pm »
Mnie szczególnie uderzył ten kawałek wypowiedzi Stefana-ojca:
Cytuj
Czy chciałeś przyjśc na świat? Prawda, że nie? No, nie mogłeś chcieć, kiedy cię nie było. Widzisz, ja też nie chciałem, żebyś ty przyszedł na świat. To znaczy chciałem syna, ale nie ciebie, bo przecież ciebie nie znałem, więc nie mogłem cie chcieć... Chciałem syna w ogóle, ale ty jesteś ten rzeczywisty...
bo o ile trudno odmówić tym słowom logiki, to jednak skierowane z ust ojca do syna (małego dziecka) brzmią dość okrutnie. Co innego gdyby taką logikę zastosować na jakimś wykładzie z "analizy postaw i pobudek rodzicielskich", ale mówić w ten sposób do dziecka.. które po usłyszeniu takich słów mogłoby raczej odpowiedzieć: "..ale to znaczy że jestem lepszy czy gorszy?"
Lem, na przykładzie ojca i syna, pokazał świetnie jak brak zrozumienia może wyniknąć nie ze złej woli, ale z patrzenia na świat nie tyle z innej perspektywy, co z zupełnie innej płaszczyzny.

Tak naprawdę, czy ta wypowiedź mogła być raniąca, lub nie, zależało do stopnia ówczesnej świadomości, i wrażliwosci Stefana-syna.

Zwróciłem natomiast uwage na to, że widać taki typ oderwanego od codziennej rzeczywistości ojca musiał wystepować w owych czasach dość często, skoro znajdziemy go też np. "Sklepach cynamonowych". (Można zresztą psychoanalitycznie zacząć rozważać na ile taki układ stosunków rodzinnych odpowiadał za widoczną nieśmiałość i zamknięcie w sobie głownego bohatera).

Przyznam jednak, że cała ta kwestia była dla mnie w pierwszym rozdziale marginalna, znacznie istotniejsza zdała mi się (widoczna i w zacytowanym przez Evangelosa fragmencie) dekonstrukcja ;) pogrzebowo-cmentarnego obyczaju (jak i obyczaju modlitwy) dokonana przez Lema. Były to wywody niezbicie logiczne i rzucajace światło na irracjonalizm ludzkich zachowań.

Choćby ten fragmencik:
Cytuj
Sprowadzając jednak motywy cmentarnej działalności ludzi do takich uczuć, nie sposób wytłumaczyć dbałości o wygodę zwłok, która każe zmarłych ubierać, kłaść im poduszeczki pod głowy i zamykać ich w futerałach jak najodporniejszych na działanie sił przyrody. Postępującymi tak musi powodować ciemna i nierozumna wiara w dalsze trwanie zmarłych — to okropne, przerażające żywego trwanie w ciasnym zamknięciu trumny, które widać lepsze być musi jednak w ich instynktownym mniemaniu od całkowitego unicestwienia i zespolenia z ziemią.

Ciekawe jednak, że powieściowy Stefan, choc świadomy tych faktów, sam nie jest od takiego irracjonalizmu wolny:
Cytuj
W owej chwili przeniknęła Stefanowi przez głowę bardzo głupia i makabryczna myśl, że osobą w trumnie na pewno był stryj Leszek, bo on zawsze lubił narwane kawały, nawet w uroczystych sytuacjach. Myśl tę zaraz stłumił, a raczej wyprowadził na płaszczyznę zdrowego rozumowania: że jest to absurd, a trumna zawiera nie stryja, a tylko jakąś pozostałość, jakąś resztę po jego osobie, tak żenującą i kłopotliwą, że dla jej usunięcia ze środowiska żywych obmyślono i zainscenizowano całą tę nieco długotrwałą, zawiłą i z lekka fałszem pobrzmiewającą historię.

Zwróciłem też uwagę na to, że mimo wojny wszyscy zaprezentowani nam Trzynieccy starają się toczyć normalne zycie, i jakby wypierają ze świadomości fakt wojennej klęski, sprawa wojny występuje dla nich na b. odległym planie.
« Ostatnia zmiana: Marzec 16, 2009, 06:34:51 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

miazo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 203
  • Karma: 121
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 16, 2009, 07:59:56 pm »
Moją uwagę najbardziej przykuła fraza:

[...] Ksawery, ateusz tak wojujący, że próbował nawracać każdego nowego proboszcza. Był to stary kawaler, raptus i weredyk, zagorzały prenumerator biblioteki Boya [podkreślenie moje - miazo], zwolennik regulacji porodów i w dodatku jedyny lekarz w promieniu dwunastu kilometrów. [12 km! marzą mi się podróże ;)]

Natomiast inna obserwacja (w zasadzie już powyżej poczyniona, choć może nie bezpośrednio) - jest w tym rozdziale zarysowana pewna wyraźna linia podziału: z jednej strony tradycyjne społeczeństwo (czy raczej: społeczność), z drugiej zaś racjonalna jednostka o naukowym światopoglądzie. Zresztą czy wyrażenie "nowoczesne społeczeństwo" nie jest aaaaby oksymoronem?
Ken sent me.

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7928
  • Karma: 421
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 16, 2009, 10:03:02 pm »
Ciekawe przy tym, ze Ksawery (b. sympatyczna postać zresztą) jest tak podobny, do Stefana, a tak inny. Stefan milczy, zachowuje swoje refleksje dla siebie, podczas gdy Ksawery ma odwagę wręcz wykrzyczeć je głośno.

Ksawery traktuje Stefana jak bratnią "duszę" (choćby to Witaj, bracie w Eskulapie!), wciąga go w rozmowy, natomiast Stefan raczej go (jak się później okaże) unika. W każdym razie przyznam Ci, że Ksawery - jako postać "kradnie" dla siebie rozdział pierwszy, swoją wyrazistością spycha na plan dalszy resztę bohaterów (w tym - czyniącego wrażenie lekko zastrachanego - Stefana) i odruchowo budzi sympatię (podczas gdy bohater główny na tym etapie raczej mnie do siebie zniechęca).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

qertuo

  • Juror
  • Full Member
  • *****
  • Wiadomości: 103
  • Karma: 72
    • Zobacz profil
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 16, 2009, 10:17:59 pm »
Jeśli chodzi o Stefana to ja mam zupełnie odwrotne odczucia - mi jest on wyjątkowo bliski w tym rozdziale.
I też nie odniosłam wrażenia jakoby to Ksawery jakoś "kradł" dla siebie ten rozdział, jeśli już to Anzelm jest bardziej wyrazisty.. ale to tak na siłę trochę piszę, jeśli już miałabym w ogóle obstawiać kogoś od "kradzieży", chociaż dla mnie "pierwszy plan" to spostrzeżenia i nieme komentarze Stefana.

WhizzKid

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 24
  • Karma: 11
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 17, 2009, 09:55:32 pm »
Mi się już od początku Stefan kojarzył z wieloma postaciami lektur szkolnych, jak Kordian czy bohater "Zbrodni i kary". Niby trochę zamknięty w sobie, niby trochę nie, ale wszystko się dzieje tak, jakby on był jedynym normalnym człowiekiem na ziemi, a wszyscy inni wariowali. I w dodatku, co się później okaże, on też niezbyt dobrze zniósł większość wydarzeń.

Muszę jednak przyznać, że choć wielbicielem klasyki generalnie nie jestem, a styl i tematyka tej książki z takimż stylem mi się kojarzy - to wyjątkowo zjadliwe to było od początku. Z drugiej strony zaobserwowałem coś (subiektywnie) przeciwnego lekturom typowo szkolnym i podobnym - w takich wszystko jest przytłoczone opisem. Tutaj Lem z kolei opis daje, ale nie taki ciężki; choć to 20 stron, to jednak dowiadujemy się stosunkowo mało istotnych rzeczy z perspektywy reszty książki (a przynajmniej takie mam złudzenie; jak się chwilę zastanowić, to większość zachowań czy myśli Stefana przełoży się na późniejszą akcję).

Nie wiem jak to się ma w stosunku do reszty cyklu co prawda, ale mimo to byłem mile zaskoczony stylem pisania już od początku (tj. nie miał konsystencji smalcu, czego nie cierpię w literaturze).
« Ostatnia zmiana: Marzec 17, 2009, 09:59:02 pm wysłana przez WhizzKid »
Juhu! Ostatni brakujący element - "Jacht Paradise" - zdobyty! :D

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7928
  • Karma: 421
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 18, 2009, 04:22:10 pm »
Wiecie co, tak mnie teraz nurtuje od jakiegoś juz czasu ile z Lema jest w samym Stefanie, a ile w Ksawerym, na ile ukształtował te postacie na swój obraz i podobieństwo. I czy jest możliwe, że Stefan to (oczywiscie przybliżony, w końcu to literatura) obraz tego jakim człowiekiem Lem wówczas był (choc wiem oczywisćie, że "Szpital..." nie ma nic wspólnego z autobiografią), a Ksawery wzorzec tego jakim dopiero się stawał (te próby "nawracania" księży, choćby), takie młodzieńcze, że pojadę Freudem, superego Mistrza.

ps. a'propos Lema i klasyki literackiej... (choć IMO Dukaj trochę zbyt czarno to maluje)



"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

WhizzKid

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 24
  • Karma: 11
    • Zobacz profil
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 18, 2009, 04:25:31 pm »
Wiecie co, tak mnie teraz nurtuje od jakiegoś juz czasu ile z Lema jest w samym Stefanie, a ile w Ksawerym, na ile ukształtował te postacie na swój obraz i podobieństwo. I czy jest możliwe, że Stefan to (oczywiscie przybliżony, w końcu to literatura) obraz tego jakim człowiekiem Lem wówczas był (choc wiem oczywisćie, że "Szpital..." nie ma nic wspólnego z autobiografią), a Ksawery wzorzec tego jakim dopiero się stawał (te próby "nawracania" księży, choćby), takie młodzieńcze, że pojadę Freudem, superego Mistrza.

Tylko że Lem wcale taki wojujący nie był. Nie spotkałem żadnej jego atakującej czy napastliwej wypowiedzi - w książkach czy poza nimi - pod adresem religii. Ja bym powiedział, że był raczej mocno usadowiony w swoich poglądach, ale ich zbyt mocno nie szerzył. Chyba, że nie łapię jakiejś subtelności tego, co masz na myśli ;-)
Juhu! Ostatni brakujący element - "Jacht Paradise" - zdobyty! :D

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 7928
  • Karma: 421
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 18, 2009, 04:38:17 pm »
Tylko że Lem wcale taki wojujący nie był. Nie spotkałem żadnej jego atakującej czy napastliwej wypowiedzi - w książkach czy poza nimi - pod adresem religii. Ja bym powiedział, że był raczej mocno usadowiony w swoich poglądach, ale ich zbyt mocno nie szerzył. Chyba, że nie łapię jakiejś subtelności tego, co masz na myśli ;-)

Po mojemu to Lem miał po prostu zbyt duzo klasy, i intelektu, by być napastliwy, czy atakować. Natomiast co do szerzenia poglądów - pozwilę sobie nie zgodzić się. Owszem, Lem nie jest jakimś "szalonym misjonarzem", ale mówi jasno - i na ile okolicznosci ustrojowe pozwalają - otwartym tekstem to co sądzi na temat róznych (w tym religijnych) spraw. Czytałeś np. "Powtórkę"?

A co do tego jak ateizm Lema przejawiał się w życiu codziennym - polecam wywiad z Obirkiem, który wygrzebałem.

Zresztą jeśłi nawet Ksawery był wzorcem, który sobie Lem stawiał - nie wiem czy był, mówię, że się nad tym zastanawiam - to był to ew. wzorzec wymyśłony przez umysł jeszcze b. młody, choć jak widzimy, literacko już genialny, a widomo, że z wiekiem redefiniujemy swoje dązenia. (Ja na przykład mając tyle lat, co Lem wtedy, chicłem być strasznym sukinsynem ;).)
« Ostatnia zmiana: Marzec 18, 2009, 04:44:53 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Terminus

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Szpital Przemienienia]
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 30, 2009, 12:01:23 pm »
Witam.
   Chciałem zamieścić taki tekst w piątek - w miarę wywiązując się z mojego
planu prowadzenia tego wątku - ale w moim hotelu diabli wzięli internet, na
Uniwersytecie w sobotę nie miałem czasu, no i tak jakoś.
   Powiedzmy zatem conieco na temat drugiego rozdziału,
"Gość Niespodziewany". Stefan odbywa w nim przerażającą rozmowę ze stryjem
Ksawerym, który opowiada mu o przebiegu choroby wuja Leszka, o jego
ostatnich dniach. Następnie zjawia się dawny przyjaciel Stefana, Krzeczotek,
i proponuje mu pracę w Szpitalu, którą, jak wiemy, Stefan potem podejmie.
Rozdział wydaje się dalszym ciągiem wstępu do powieści, głównie dlatego, iż
Stefan wciąż jeszcze znajduje się w domu swojego wujostwa, nie mają dalszych
planów a zmiana miejsca akcji na tytułowy Szpital nastąpić ma dopiero w
następnym rozdziale.
   Rozmowa z Ksawerym była dla mnie trudna do przełknięcia, tak oschle
i zimno opowiada on o ludzkim cierpieniu. Trzeba wszakże pamiętać, że jest
to rozmowa dwóch lekarzy, i mimo, że chory był ich współnym krewnym, to
wciąż jednak mogli myśleć o nim jako o pacjencie. Tym większy efekt
dramatyczny tej rozmowy, że zostaje ona 'zaserwowana' w scenerii poranka,
w ciemnej łazience. Fakty wydają się wtedy tym więcej osaczać, a cały
świat, którego widok mogłby być sposobem na odreagowanie grozy, jeszcze
śpi.
   Oddechem jest dopiero rozmowa z Krzeczotkiem, Lem w ten sposób
zadbał, jak mogłoby się wydawać, o emocjonalną równowagę czytelnika :)
Fakt, że Stefan nie wie na dobrą sprawę co ma zrobić ze swoim życiem, jest
dobrym nawiązaniem do braku stabilności w tych wojennych czasach. Nikt tak
naprawdę nie wiedział, co go czeka, gdzie się udać, co jest słuszne.

No, to na tyle. Odezwę się w miare możliwości.

Terminus
29.III.2009, blvd Jourdan 9A, Paris
(tekst będzie później wklejony)


PS. Maźku mam nadzieję że dobrze poszło!


EOF