Autor Wątek: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]  (Przeczytany 98746 razy)

dzi

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #15 dnia: Czerwiec 06, 2006, 10:07:55 am »
Cytuj
To co Wam sie tak podoba - statek budzący się do życia, poruszyło także moją wyobraźnię. Bardzo lubię u Lema tą jego zdolność do pisania o rzeczach, których jeszcze nie wynaleziono w sposób taki, jakby były powycierane, używane, sto tysięcy razy widziane i na nikim nie mogły wywrzeć żadnego wrażenia. Ot, taki sobie zwykły krążownik, z poddaną hibernacji załogą.
Dokladnie!
Zreszta, wg mnie to co cechuje technologie i rozwoj to wlasnie uzywanie na codzien rzeczy "niesamowitych", bo juz sa przestarzale. Za to lubie tez wiele filmow. Ale lem oddaje to najlepiej bo dodaje do tego jeszcze bezuczuciowy odbior tychze rzeczy przez bohaterow.

Hokopoko

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #16 dnia: Czerwiec 06, 2006, 10:23:07 am »
O jasny gwint!
A gdzież Wam tak spieszno?
Jeszcze się Solaris na dobre nie skończyło, a tu już Niezwyciężony... Jak tak dalej pójdzie, to do końca roku nic nie zostanie... poza Filozofią przypadku...

To ja się załapię chyba dopiero na podsumowanie, bo i okładki jeszcze nawet nie widziałem... chyba że będę nawijał z retrospekcji...

maziek

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #17 dnia: Czerwiec 06, 2006, 10:31:50 am »
Cytuj
chyba że będę nawijał z retrospekcji...
Byłeś TAM? ;D

maziek

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #18 dnia: Czerwiec 06, 2006, 10:46:31 am »
A teraz łyżka dziegciu.
Jeśli sie w przecinkach nie pomyliłem, to wyhamowanie Niezwyciężonego z prędkości przyświetlnej do I kosmicznej Regis w ciągu trzech miesięcy (z pominięciem efektów relatywistycznych) wymagałoby stałego przyśpieszenia wielkości circa -370G. Lem nic na ten temat nie pisze. Ciekawi mnie, czy nie zdawał sobie z tego sprawy, czy po prostu uznał, że to "szczegół techniczny". Bo na przykład w "Fiasku" to bardzo sprytnie te problemy rozwiązał. 370G! Ja bym ważył 30 ton, a flaszka gorzałki (astrogatorskaja') 200kg.

Tak BTW to czy nie sądzicie, że po angielsku "Niezwyciężony" brzmi lepiej: In-VIN-cible, z akcentem na "vin" , a źródłosłów jest chyba łaciński i to przydaje tej nazwie jakiejś takiej starodawnej rycerskości, stwarza pomost pomiędzy królem Arturem i krążownikiem... zakutymi w żelazo

Chmura.: Nie chodzi mi o przesłanie "człowiek-król" tylko pobrzmiewające w książce echo takiego nastawienia, "skąpanie" jej treści w takim nastawieniu. Wymowa książki jest wręcz przeciwna (gdzieś na końcu Rohan się zastanawia czy aby Niezwyciężony jest rzeczywiście Invincible), ale chyba to był jeszcze taki czas, kiedy sądzono, że nic już nas nie powstrzyma (lata 60-te). Właśnie odbyły się pierwsze loty w kosmos, ujarzmiono energię atomową i rozpoczęto prace nad syntezą termojądrową w tokamakach...

Macrofungel

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #19 dnia: Czerwiec 06, 2006, 11:08:57 am »
Trzy miesiące musisz wyrazić w sekundach- będzie ich jakieś 7,7*10^6. Jak poodzielimy przez to c wyrażone w metrach na sekundę (c~3*10^8m/s; Zakładam przy tym, że VI dla Regis jest dużo duzo mniejsza), dostajemy zgrabny wynik 38,96..itd. Jak możesz sprawdzić, jednostką jest 1m/s^2.  A więc otrzymaliśmy około 4g. (g~9,8 m/s^2)

ps. a to i tak bujda, bo przy takich prędkościach fizyka klasyczna wymięka.
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 06, 2006, 11:10:20 am wysłana przez Macrofungel »

Deckert

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #20 dnia: Czerwiec 06, 2006, 11:26:52 am »
Zdaje się, że w Star Trecku latał jakiś U.S.S. Invincible.

PS.
Co sądzicie o podsłuchiwaniu mózgu człowieka, który jest martwy lub zamrożony? Przyznam się, że opis tego urządzenia podsłuchującego zrobił na mnie wrażenie. Nie wiem ile w tym jest fikcji a ile prawdy... w końcu Lem miał sporą wiedzę z medycyny.

CU
Dekc

paszta

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #21 dnia: Czerwiec 06, 2006, 11:57:08 am »
My, Edredon, jeszcze nic tu nie sądzimy. Może po 12 czerwca się wypowiemy. Jesteśmy bowiem tematem zainteresowani. Na razie, ni czytać, ni pisać czasu ni mamy ale pozdrawiamy. Z przyjemnością i ciekawością Wasze posta przejrzym w czasie po temu stosownym.
Podziękował.

Pa :)

maziek

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #22 dnia: Czerwiec 06, 2006, 12:20:51 pm »
Cytuj
A więc otrzymaliśmy około 4g. (g~9,8 m/s^2)
Masz racje. Mea culpa.


edit: czyli wódki sie jednak można napić. To mnie uspokoiło!
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 06, 2006, 12:25:31 pm wysłana przez maziek »

Hokopoko

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #23 dnia: Czerwiec 06, 2006, 12:42:44 pm »
Cytuj
Zdaje się, że w Star Trecku latał jakiś U.S.S. Invincible.

PS.
Co sądzicie o podsłuchiwaniu mózgu człowieka, który jest martwy lub zamrożony? Przyznam się, że opis tego urządzenia podsłuchującego zrobił na mnie wrażenie. Nie wiem ile w tym jest fikcji a ile prawdy... w końcu Lem miał sporą wiedzę z medycyny.

CU
Dekc



Ślady pamięciowe zapisane są w postaci połączeń między neuronami (tak się przynajmniej wydaje), więc teoretycznie można to uznać za możliwe. Chociaż dyskusyjnym byłoby, czy można te ślady zinterpretować z zewnątrz - tzn. być może jedynie mózg jako całość może te swoje zapiski właściwie odczytać. W każdym razie byłoby to szalenie skomplikowane technicznie - należałoby precyzyjnie zeskanować mózg i odczytać miliardy połączeń.
Chociaż ta powieściowa aparatura odczytywała, jeśli dobrze pamiętam, tylko informacje z krótkiego okresu przed śmiercią - więc obszar poszukiwań byłby zawężony do pamięci krótkotrwałej. Tylko że ta znowuż samoczynnie zanika - nie wiadomo, czy w przypadku trupa jest tak samo (w przypadku człowieka zamrożonego być może mogłaby się utrzymać).
Ale z drugiej strony są już przymiarki do konstruowania urządzeń odzcytujących myśli (a właściwie pewne tylko myślowe decyzje) na podstawie aktywności elektrycznej mózgu... w sumie, nigdynic nie wiadomo.

ANIEL-a

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #24 dnia: Czerwiec 06, 2006, 08:10:28 pm »
Uff, uff, dogoniłam... :)

Nie czytałam wcześniej, atmosfera zagadki, grozy (tamci mieli taki sam starek, sprzęt, specjalistów, a zginęli...). Mam już swoją teorię i nie mócie mi, kto zabił!

A swoją drogą, zwróciłam uwagę na zabawne anachronizmy u Lema, nie tyle sprzętowe (te taśmy perforowane, grubaśne książki itp.), co obyczajowe. Zauważcie - załoga 80 ludzi, to w końcu nie tak wielu, ćwiczyli razem, potem lecą razem przez Kosmos, no ok, sporo czasu przespali, ale to też zbliża ;) , potem razem pracują. I co? Wszyscy sztywni, oficjalni, pan, panu, panie kapitanie... Jak w marynarce wojennej i to pod surowym kapitanem. Zresztą, astrogrator jako taki - surowy, wymagający i mało przystępny - jest przedstawiany.

Podobna rzecz była w Solaris - Sartorius, który nawet w chwilach stresu chodzi ubrany w wyczyszczone trzewiki. Wyobrażacie sobie kosmonautę w trzewikach? I to jeszcze wymagających pastowania?

Chodzi o to, że książka ta nie powstawała tak dawno (lata 60-te), a jak mocno zmieniły się normy obyczajowe, ocena jakiś zachowań. Rohan komentuje w pewnym momencie jakąś komendę astrogratora, w sposób, który ja odebrałam jako zupełnie obojętny, zwykły, a autor pisze, że pozwolił sobie na poufałość.


Deckert

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #25 dnia: Czerwiec 06, 2006, 09:09:18 pm »
Tak, słuszna uwaga.

To nie pierwsza książka Lema, w której postacie posługują się takiem urządowym językiem. Przypomnijcie sobie ponownie Aliena i relacje między załogantami Nostromo. Oni naprawdę byli ze sobą zżyci i było to widać nie tylko w ich zachowaniu ale i w doborze słów.

CU
Deck

maziek

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #26 dnia: Czerwiec 06, 2006, 09:25:43 pm »
Też zauwazyłem to słuzbowe podejście, jednak odebrałem to bardziej jako świadectwo pełnej rutyny. Dziś, kiedy loty w kosmos są extraordynaryjne, przyszli astronauci ćwiczą na Ziemi, w zespołach, które potem rzeczywiście w tym składzie znajda się na orbicie, powtarzając do upadu czynności zgoła proste...

Ale wyobraźcie sobie, kiedy na wielu kosmodromach porozrzucanych na wielu planetach stac będą tysiace mniejszych i większych statków, ich załogi będą dobierane mniej więcej tak, jak dziś na statkach handlowych. Będzie liczył się Stary, który będzie miał zaufanego pierwszego, może jeszcze będzie trzymał kontakt z kilkoma innymi, reszta będzie z zaciągu. W takich sytuacjach, kiedy obok siebie znajduja nie znający się wzajemnie ludzie najłatwiej sformalizować stosunki: tu jest twoje miejsce w łańcuchu pokarmowym a za to odpowiadasz...

Co do zwierzałej nomenklatury, to swietny jest przykład który wyczytałem w Okręcie (das Boot) - na łodzi podwodnej facet który obsługiwał diesle U-boota nazywał sie "palaczem silników Diesla", a facet, który obsługiwał silniki elektryczne nazywał się - uwaga - PALACZEM silników elektrycznych... Te rzeczy zmieniaja się z trudnością.

Macrofungel

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #27 dnia: Czerwiec 06, 2006, 09:35:43 pm »
Z dzisiejszej perspektywy dość niedorzeczne może się również wydawać to, że u Lema załogi statków to sami faceci. Wspominany wcześniej Alien, jak widać, jest już bardziej politycznie poprawny. Czy ktoś mógłby może powiedzieć, jaki dokładnie odstęp czasowy dzieli powstanie tego filmu od wydania "Niezwyciężonego"?
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 06, 2006, 09:36:01 pm wysłana przez Macrofungel »

maziek

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #28 dnia: Czerwiec 06, 2006, 09:39:10 pm »
64 - 79

dzi

  • Gość
Re: Akademia Lemologiczna [Niezwyciężony]
« Odpowiedź #29 dnia: Czerwiec 07, 2006, 09:52:51 am »
Czytam z Wami ;)

Z tego co ja wiem (a mam Tate marynarza po wojsku w marynarce wojennej) to relacje sa oddane wlasnie doskonale. Zreszta poziom "poufalosci" przypomina mi bardziej wlasnie marynarke handlowa, na wojennej bylo by duzo bardziej formalnie, a to przeciez misja w pewnym sensie wojskowa (ratunkowa). Zreszta z zachowania zalogi w akcji wynika ze jest to raczej odpowiednik naszych zolnierzy niz marynarzy.
Tak wiec tak to wlasnie wyglada, to nie dwoch starych przyjaciol na zaglowce, to sluzba, nikt tam nie jedzie dla przyjemnosci tylko do pracy, na misje, a nawet jak sie zna z kims innym kilka lat to podczas sluzby musi byc przestrzegana hierarchia bo inaczej zrobilaby sie kaszana. Wypic i zagrac w karty mozna po.
To znaczy ktos by sie mogl przyczepic ze w ogole porownalem do marynarki (jak Lem) ale w moim odczuciu bedzie to wlasnie tak wygladalo (poprostu aktualnie jedyne co wysyla ludzi w zamknietym pojezdzie odcietym od swiata to marynarka).

A te tasmy to faktycznie ;) Chociaz jak juz mowilismy w innym temacie mi to jakos nieprzeszkadza, traktuje to jako nosnik przyszlosci, ktory moze bedzie lepszy niz teraz, dlatego inny (nie no sam w to nie wierze ;) ).

Gdy teraz czytam ksiazke drugi raz to widze dlaczego tak mi sie podobala za dzieciaka. Jest strasznie w klimacie 3xM (Miasta Masy Maszyny). Kazdy pojazd to jakies dziesiatki ton, wszystko dzieje sie wolno i jest wielkie i potezne. Strasznie lubilem ten klimat (i to samo znowu bylo na statku i w porcie), teraz lubie go juz "tylko" bardzo. ;) Pamietam jak wczytywalem sie w opisy, jak wyobrazalem sobie te dzwieki rezonansu czy stygnacych dysz, wyglad nadpalonych oslon. I tą rutyne (ktora tez tak podobala mi sie zawsze w portowcach i marynarzach ;) ), ktora ludzi, tak opanowanych i wrecz znudzonych tym co robia, czynila jeszcze potezniejszymi niz to nad czym panowali.

I na koniec: dlaczego pola silowe przepuszczaly wiatr? ;)