Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 569
1
Pamiętając, że wg opowiadania Lema życie jakie znamy jest ledwie nędzną namiastką, parszywą wegetacją na wystygłych bezpowrotnie popiołach gwiazd. A prawdziwe życie istnieje w ich gorejących wnętrzach a nie w strupieszałym żużlu, którym pospołu jesteśmy.

Prawda? ;)

Rozumiem to podejście, ale w moich cytatach z Lema chodziło właśnie o to, iż wg niego naukowiec (nie "ktoś") powinien te cudowne hipotezy odcinać dobrze naostrzoną O-brzytewką:)

Oczywiście, że powinien odcinać (i równie oczywiste, że Lem również o tym). Przy czym jednak pamiętajmy, że Brzytewka to postulat praktyczny w pierwszym rzędzie, nie depozyt jakichś prawd ostatecznych (wszak zawsze mogą nowe fakty dojść, zwł. gdy mówimy o dziedzinie, w której jedynymi pewnikami są 1. nasze gatunkowe istnienie, 2. Silentium), a proste zabezpieczenie by nie ześlizgnąć się w bełkot*.

* Bo - owszem - odrzucając ją da się powiedzieć wszystko (które to wszystko nie jest - w efekcie - warte nic), a prawdą jest, że i bez tego - tj. mimo teoretycznego jej stosowania - publikacje (mówię tu tylko o tych mieszczących się jakoś w naukowych rygorach, nie o radosnej twórczości maniaków i oszustów) tak czy owak zahaczające o zagadnienie SETI (których sporo tu przywołałem) wydają się tak pełne daleko posuniętej dowolności, że czytając je człowiek uśmiecha się ironicznie raz za razem.

Niemniej... Wciąż mam wrażenie, że Lem pisząc o tym powtarza sobie coś na kształt "Nie myślmy o tym... baczność mości. Stefanie... Wszak się przyrzekło żyć w bezżennym stanie!", bo i jego - w czasie gdy "Summę..." pisał - rozważenie gorzej podpartych faktami (eufemizm ;)) wariantów kusi.

Co do braci w rozumie – starałam się doczytać wątek i nie zauważyłam by ktoś poruszył zasadniczy (wg mnie) punkt w wywodzie Lema: rozum w kosmosie – tak, być może, ale INNY niż nasz, ziemski:
Naturalnie – odpowiadam – że brak mi wiedzy pewnej, bo i skąd ją wziąć? Być może też mylę się i urzeczywistnione w nadchodzących latach kontakty „socjokosmiczne” ośmieszą mnie i moje wywody. Proszę mi jednak pozwolić na wyjaśnienie. Sądzę, że kosmicznej obecności Rozumu możemy nie zauważyć nie dlatego, że go nigdzie nie ma, ale ponieważ zachowuje się on odmiennie od naszych oczekiwań. Takie odmienne zachowanie da się z kolei wytłumaczyć dwojako. Najpierw można przyjąć, że nie istnieje jeden tylko Rozum, ale że możliwe są „rozmaite Rozumy”. Potem, przyjąwszy, że istnieje tylko jeden Rozum, taki jak nasz, można rozważyć, czy podczas ewolucji cywilizacyjnej nie zmienia się do tego stopnia, że wreszcie przestaje być w swych przejawach podobny do własnego stanu początkowego.
I stąd fundamentalna niemożność porozumienia, wykrycia, zauważenia.

Swoją drogą pojawia się pytanie czy taki skrajnie Obcy Rozum zdolny byłby wyprodukować - na odpowiednio wysokim etapie rozwoju - coś co sami bylibyśmy jednak w stanie rozpoznać jako "cud", czyli produkt niepojętej, ale jednak, intencjonalności?
Przy czym i "my, rozpoznający" bylibyśmy zapewne na etapie, na którym stalibyśmy się potencjalnie zdolni do czynienia takich obserwacji (możliwych chyba tylko po wyruszeniu do gwiazd i rozgoszczeniu się między nimi choć trochę), mało już zrozumiali dla "nas dzisiejszych" (w dużym uproszczeniu wyobrażam sobie po jednej stronie Ocean Solaris, po drugiej zaś coś z tych eganowo-dukajowych post/trans, dla ludzi tam miejsca brak).

Wiem, w mniemanologię odpływam... Ale czy oboje nie czytaliśmy "Dywanów Wanga" i "Perfekcyjnej niedoskonałości"? ;)

Intelektroniki nie zdążyłam jeszcze powtórzyć.

Dobra, możemy dać sobie na to jeszcze tydzień, kanikuła (b. apropośna pora - pamiętam te opowieści o Opcych z układu Syriusza ;)) jest.

3
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae]
« dnia: Lipiec 21, 2017, 12:08:52 pm »
Proponuję - jeśli są jeszcze chętni - powoli przejść do rozdziału "IV. Intelektronika" (b. lubię ten lemowski neologizm), kontynuując jednak równolegle omawianie zagadnień wynikłych z dyskusji o poprzednich rozdziałach.

Na (nieśmiały) początek wynotuję:

"Łatwo powiedzieć, że nauka będzie się rozwijała “zawsze”, że im więcej będziemy poznawali, tym więcej stanie przed nami nowych problemów. Czy ten proces nie będzie miał żadnych ograniczeń? Wydaje się, że tak — że lawinowe tempo poznania ma swój pułap i że, co więcej, już niedługo do niego dotrzemy."

Byłbyż Lem jednym ze zwolenników tezy o "końcu nauki"? I to przed Horganem*?

* Nawiasem: po tym Horganie ładnie się Amsterdamski przejechał... samej tezy jednak a priori nie odrzucając:
http://www.proszynski.pl/index.php?mod=recenzje&rcid=44&pid=1004

Potem natrafiamy na zdania:

"Co 15 lat ilość pism naukowych podwaja się. Zazwyczaj wzrost wykładniczy jest fazą przejściową i nie trwa długo. Tak jest przynajmniej w Naturze. Wykładniczo, to jest do potęgi, rośnie przez krótki czas embrion albo kolonia bakterii na pożywce. Można obliczyć, jak szybko kolonia bakterii obróciłaby w swe ciała masę całej Ziemi.
W rzeczywistości środowisko rychło ograniczą taki typ wzrostu, wskutek czego przechodzi on w liniowy albo w stagnację ze spadkiem liczebności. Rozwój nauki, określony przez wzrost liczby informacji naukowych, jest jedynym znanym nam zjawiskiem, które przez trzysta lat nie zmienia swego zdumiewającego tempa. Prawo wzrostu wykładniczego powiada, że dany zbiór rośnie tym szybciej, im jest liczebniejszy. Jego przejawy w nauce powoduje to, że każde odkrycie rodzi całą serię nowych odkryć, przy czym ilość takich “narodzin” jest ściśle proporcjonalna do rozmiarów “populacji odkryć” w danym czasie. Obecnie wychodzi ponad 100 000 periodyków naukowych. Jeśli tempo przyrostu się nie zmieni, w roku 2000 będzie ich wychodziło milion."


Hmm... w roku 2014 było tych recenzowanych periodyków ok. 28,100 (wedle raportu STM):
http://www.stm-assoc.org/2015_02_20_STM_Report_2015.pdf
Czy znaczy to,  że ich liczba od lat '60 spadła? Czy może S.L. miał nieścisłe dane?

Przy czym odnotujmy też, że Emanuel Kulczycki podaje na swoim blogu inne (wyższe, ale wciąż b. odległe od miliona) liczby (acz mówi o tendencji wzrostowej, przynajmniej w Polsce, widząc w niej jednak upadek jakości i mnożenie tytułów ponad potrzebę):

"W wielu źródłach można odnaleźć różne liczby odnośnie do liczby aktualnie wydawanych czasopism naukowych. Najczęściej pojawia się rząd wielkości 40 tysięcy periodyków (niekiedy mowa o 100 tys. – ale jest ogromny problem z odróżnieniem czasopism naukowych od technicznych i tzw. fachowych). Nawet gdybyśmy przyjęli, że na świecie wydaje się 40 tysięcy czasopism naukowych, to wręcz fascynujące jest to, że w Polsce wydawanych jest ok. 3 tysiące czasopism. Prawie naukowych.
/.../ Na wykazie czasopism punktowanych mamy ok. 2200 polskich (punktowanych) czasopism naukowych (bardzo trudno zdefiniować, czym jest „polskie” czasopismo – przyjmuję zatem, że chodzi o czasopismo posiadające redakcję na terenie Polski). W tym – w 2013 r. – w Polsce ukazywało się dokładnie 1234 punktowanych czasopism naukowych z zakresu nauk humanistycznych i społecznych. Biorąc pod uwagę, że wykaz czasopism punktowanych (na szczęście) nie uwzględnia wszystkich czasopism, śmiało można zaryzykować, iż aktualnie mamy ok. 3,5 tys czasopism mieniących się czasopismami naukowymi.
/.../
W 1976 roku wydawano w Polsce dokładnie 1131 czasopism naukowych

http://ekulczycki.pl/warsztat_badacza/w-polsce-jest-za-duzo-czasopism-prawie-naukowych/

(Co ciekawe: powtarza się liczba 100 tys. Po tylu dekadach...)

I ostatnie czepialstwo:

"Ponieważ wiedza teoretyczna wyprzedza stale wiedzę już zrealizowaną w przemyśle, to gdyby nawet ustał proces przyrostu teorii, jej nagromadzone zasoby starczyłyby dla dalszych udoskonaleń technologii na jakieś sto lat."

Licentia poetica z tym wiekiem, czy z jakichś twardych wyliczeń to wynika?

4
Forum po polsku / Odp: Eksploracja Kosmosu
« dnia: Lipiec 20, 2017, 01:32:34 pm »
Dziś rocznica lądowania Armstronga. Powspominajmy...

5
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« dnia: Lipiec 20, 2017, 01:19:58 pm »
Ktoś z Forumowiczów/Czytelników ma ochotę zabawić się w prelegenta?
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLSdHMWVXY9L32D1Dp3L1RxvsWf7cnXuzE8J_6Qc40-889BmAjg/viewform

Przy okazji guglnąłem sobie po mailu Organizatorkę:
http://www.maska.psc.uj.edu.pl/maska/redakcja/magdalena-stonawska
Dobrze wiedzieć, że w młodym pokoleniu lemowski duch żyje ;).

6
Forum po polsku / Odp: Sprawy różnakie
« dnia: Lipiec 19, 2017, 11:48:50 pm »
Z jeszcze innej beczki. Dopiero dziś (serio) zachciało mi się sprawdzić co Google podpowiada jako wyniki wyszukiwania podobne do odpowiadających hasłu "Stanisław Lem".

I jestem zaskoczony, bo wygląda na to, że - pomijając kwestię zbliżonego fonetycznie Leca (nawiasem: ciekawa biografia i korzenie też podobne) - skojarzenia mają guglajace ludziska raczej oczywiste. Lista owych podobnych wyników wygląda bowiem tak:

"Sławomir Mrożek
Andriej Tarkowski
Isaac Asimov
Philip K. Dick
Ari Folman
Fiodor Dostojewski
Jacek Dukaj
Ursula K. Le Guin
Ray Bradbury
Arthur C. Clarke
Andrzej Sapkowski
Czesław Miłosz
Jerzy Jarzębski
Robert A. Heinlein
Herbert George Wells
Daniel Mróz
Witold Gombrowicz
Olaf Stapledon
Wisława Szymborska
Jules Verne
Andrzej Wajda
Stanisław Jerzy Lec
Henryk Sienkiewicz"


Co by nie rzec ląduje nasz Mistrz - w świadomości ogółu - w dość naturalnym (i nieubliżającym swą obecnością) towarzystwie.

7
Hyde Park / Odp: Takie tam...
« dnia: Lipiec 19, 2017, 10:15:25 pm »
Kartka z kalendarza medium, z pomocą którego się tu spotykamy:
https://deon.pl/po-godzinach/rozrywka--relaks/media-i-internet/art,420,pierwsze-w-historii-zdjecie-umieszczone-w-internecie.html

Wydaje mi się znamienne, że już nawet na przykościelnych serwisach takimi sprawami się ekscytują.

A tu próbka dorobku sportretowanych pań:

8
Forum po polsku / Odp: Co wymyślił Lem... kompendium.
« dnia: Lipiec 19, 2017, 09:56:08 pm »
Hehe... Wojtek Orliński opowiadał przy jakiejś okazji szerszej publiczności o tym, jak to niby któryś aparatczyk (Wilhelmi?) tłumaczył Lemowi, że komusza władza zostawiła go we (względnym) spokoju, bo jego antyustrojowe zakamuflowane uwagi zrozumiałe są - w przeciwieństwie do napisów na płocie - dla mało kogo. Wygląda na to, że - zdaniem Czudakowej - ów towarzysz Mistrza grubo nie docenił  8). (O ile anegdota W.O. prawdziwa.)

Utwory Lema w roli kadmowych nauszników na uranowe uszy...? Hmm...

9
Hyde Park / Odp: Życie astronautów to nie jest bajka...
« dnia: Lipiec 18, 2017, 10:20:46 pm »
Kto by pomyślał, że w tym fachu na niedźwiedzie trzeba uważać?
https://www.o2.pl/artykul/ma-trzy-lufy-i-maczete-ukryta-w-kolbie-niezwykla-bron-rosyjskich-kosmonautow-6141336994846337a
https://warisboring.com/soviet-cosmonauts-carried-a-shotgun-into-space-a9e7852c6da5
Info o omawianej broni:
http://modernfirearms.net/shotgun/rus/tp-2-e.html

A to mi się ostatnio guglło ;) przypadkiem:
http://www.national-geographic.pl/traveler/wywiady/aleksiej-leonow-pogromca-gwiazd

B. smutne ostatnie zdania:

"Gen. Leonow mieszka w Moskwie, w 1991 r. przeszedł na emeryturę. Cztery lata temu złodzieje włamali się do jego willi, zabierając pamiątkowy mundur i wszystkie medale, jakie dostał za podbój kosmosu.
Niedawno udzielił wywiadu francuskiej dziennikarce. Nie krył rozżalenia: – Dawniej, po powrocie z wyprawy, oczekiwano nas z czerwonym dywanem. Byliśmy bogami, tytanami. Dzisiaj to skończone. Nikt nas już nie podziwia. Jestem emerytem tak jak inni. Żal nic tu nie pomoże. Można od tego tylko zwariować."

10
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Lipiec 18, 2017, 06:53:56 pm »
Idzie nowe... Teraz to już nawet studenci, za pieniądze z internetowych zrzutek, satelity robią:
http://wyborcza.pl/7,75400,22108635,rosyjska-gwiazda-rozswietli-nocne-niebo.html
::)

12
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« dnia: Lipiec 17, 2017, 11:51:39 pm »
Martin Landau (odtwórca roli komandora Koeniga)...
http://gerryanderson.co.uk/martin-landau-died/

13
Hyde Park / Odp: Ursula K(roeber). Le Guin
« dnia: Lipiec 17, 2017, 06:33:09 pm »
autor - Lech Jęczmyk lub Wojciech Sedeńko, ale raczej ten pierwszy. Chyba za nią nie przepadają?   ;)

Pierwszy ją tłumaczył, drugi - wydawał, obaj do antologii brali, w wypowiedziach polecali. Zdaje się, że obaj potrafią oddzielić twórczość od autora, a nawet człowieka od jego światopoglądu (co najmniej póki ów światopogląd - na praktykę życia się przekładając - świnią go nie czyni ;).).
Co mi zaraz przypomina sposób w jaki Lem o Heinleinie pisał: "co prawda militarysta i faszysta, ale...". Tu też akcent na "ale..." idzie ;).
Zresztą z ULG i z Heinleinem to jak z Lemem - o którym sam to pisałeś - zbyt złożone umysłowości by na podstawie części poglądów zaraz wsadzić do jednej szufladki, bo tę szufladkę rozsadzą*.

* U Le Guin też to wyraźnie widać - niby z entuzjazmem opisuje utopię, ale zaraz b. gorzką cenę jej trwania pokazuje (w tym wszelkie nieuniknione "błędy i wypaczenia"), kiedy indziej (w "Opowiadaniu świata") potrafi przewrotnie ukazać zalety totalitaryzmu, ale sympatię od początku lokując po stronie tegoż systemu ofiar, kiedy indziej potępia niewolnictwo, ale przedstawiciela kasty plantatorskiej - choć przypomina skąd mu nogi wyrastają - czyni jedną ze szlachetniejszych postaci utworu...

ps. Przez to wszystko wspomniało mi się co u zarania wątku pisałem:
ps. swoją drogą ta SF to b. podejrzana literatura... popatrz sama kto ją tworzy: Żyd (Lem), biseksualista (Clarke), wariat (Dick), feministka (Le Guin), faszysta (Heinlein), kolejny Żyd, w dodatku ruski (Asimov)... lepiej tego nie czytać ;D

14
Forum po polsku / Odp: O Lemie napisano
« dnia: Lipiec 17, 2017, 12:36:43 am »
Fakt, namiętny, jak to u Lema :D

Przy czym ja chyba rozumiem skąd u Lema to poczucie "osobistej krzywdy". Otóż ceniąc Lovecrafta jako filozoficznego prekursora naszego Mistrza (kosmicyzm itd.), mam jednocześnie wrażenie, że był dla Lema nieakceptowalny od strony literackiej (dlaczego - to już Lem sam wyłożył) a przy tym jego renoma naruszała rzec można lemowskie poczucie sprawiedliwości (poczucie, owszem, jakby podszyte pewną zazdrością/rozgoryczeniem spod znaku "gorszych ode mnie cenią..." czasami, acz nie można go do tego redukować, bo kogo cenił - tego Lem lansował całkiem bezinteresownie, w/w James dowodem).

A z tą wiarą HPL-a w zmory to skądinąd anegdotyczne... Lovecraft był sceptykiem i ateistą (sposób myślenia zaprawdę do lemowskiego miał b. podobny),wiedział doskonale, że wszelkie te Cthulhu i Yog-Sothothy są literacką fikcją (wyśmiał raz okultystkę, która deklarując się potomkinią czarownic z Salem, a biorąc to, o czym pisał, za fakty, proponowała, by wymienili się nawzajem sekretami i na krzyż inicjowali w swoje tradycje). Jednocześnie jednak miewał napadowe obawy, że jego zmyślona wizja świata może być w zasadniczym zrębie prawdziwa (czyli w istocie jesteśmy zabawką jakichś pozaziemskich potęg goszczących tu od dawna) - tak, był w tym poniekąd protoplastą Dänikena (o czym wspominałem) - acz trzymał to podejrzenie w ryzach zdrowego rozsądku, nie wydawał też bestsellerów, w których by wmawiał komukolwiek, że to podparte znaleziskami fakty, i kasiory na nich nie tłukł... ;) Jednak kiedy znalazł identyczne podejrzenie w jednym z opowiadań wysoko przez siebie cenionego wcześniejszego pisarza grozy Arthura Machena, doszedł do wniosku, że skoro obaj tak myślą (a Machena miał za geniusza), to coś w tym jest i solennie w tak upiorną wizję świata uwierzył (i w swych obsesjach wyprzedzając epokę - inni się wonczas raczej duchów bali).
Zresztą autorzy tego nurtu tak miewają, dość poczytać o życiu J. Sheridana Le Fanu, światopoglądzie Grabińskiego czy ostatnich latach Conan Doyle'a i... Maupassanta.

(Nawiasem: tropy lovecraftowskie u Lema to temat, który bym chętnie doktorowi Płazie podsunął.)

15
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« dnia: Lipiec 16, 2017, 10:03:29 am »
Nie ma za co ;). A ta ostatnia fota pokazuje, że co najmniej jeden wątek "Obłoku Magellana" był proroczy, ten z porno-obrazkami na ścianie atlantyckiej/atlantydzkiej stacji. Wszystko może się posypać, a zdjęcia gołych bab... znaczy... pań... trwają 8).

Strony: [1] 2 3 ... 569