Autor Wątek: Zawód pilota (Opowieści o pilocie Pirxie)  (Przeczytany 6574 razy)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8824
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Zawód pilota (Opowieści o pilocie Pirxie)
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 21, 2018, 08:40:11 pm »
Porządkowałem dziś stare papiery, natrafiłem na pismo "Stolica" z roku 1981, a tam Łysiak napoleońskie bon moty przytacza. Jeden brzmi (w jego wersji, szukałem parę godzin oryginału, ale nie znalazłem, może źle szukałem? za podanie źródła lub weryfikację negatywną cytatu będę wdzięczny):

"Bywają w polityce sytuacje, z których można się wydobyć jedynie błędem."

"Rozprawą" strasznie zapachniało (co - przy założeniu autentyczności wzmiankowanej myśli - każe bąknąć coś o wielkich umysłach, co myślą podobnie). Choć czy rozgrywkę z Calderem da się pod politykę podciągnąć?
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3966
    • Zobacz profil
Odp: Zawód pilota (Opowieści o pilocie Pirxie)
« Odpowiedź #16 dnia: Marzec 22, 2018, 12:45:06 am »
Błędem - losem...naciągane, ale troszkę pasuje...w każdym razie się mi skojarzyło...znaczy w czytanym właśnie przeze mnie drugim tomie "Mojego wieku" Wata (w związku z Machiavellim) jest taki fragmencik:

"Polityka jest losem". W 1808, na zjeździe królów w Erfurcie, w salonie am Erker, z którego widać rokokową Hauptwachę, zabawkową, jak ówczesne ksiąstewka niemieckie, kiedy Goethe zachwalał wolterowskiego "Mahometa" jak Schicksalstragoedie, cesarz Napoleon przerwał mu: "Tragedia losu? To należy do epok zamierzchłych. Politik ist das Schicksal".

Czy los jest błędem? ::)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Lieber Augustin

  • Full Member
  • ****
  • Wiadomości: 166
    • Zobacz profil
    • Email
Odp: Zawód pilota (Opowieści o pilocie Pirxie)
« Odpowiedź #17 dnia: Marzec 22, 2018, 09:48:43 am »
Czy los jest błędem? ::)
Może trochę nie w temat, bo podane przez Q pytanie dotyczy wyłącznie roli błędu w polityke. Ale nie powstrzymam się, aby nie zacytować jednego z ulubionych utworów Lema:

"Gdybyś jednak nie na ową decyzję patrzał, ale na całe moje życie, zobaczyłbyś bigos, któremu na imię Zagadka. W losie moim wszystko układało się do góry nogami! Z przypadków ułożył się cały, i to pomylonych. Przez pomyłkę przyszedłem na świat. Wskutek omyłki otrzymałem imię. Nieporozumienie jest moim nazwiskiem. /…/ Spójrz na ewolucję życia. Miliardy lat temu powstały pra-ameby, nieprawdaż? Cóż one umiały? Powtarzać się. W jaki sposób? Dzięki trwałości cech dziedzicznych. Gdyby dziedziczność była naprawdę bezbłędna, aż po dziś nie byłoby na tym globie nikogo prócz ameb. Cóż się stało? Ano, doszło do pomyłek. Biologowie nazywają je mutacjami. Lecz czymże jest mutacja, jeśli nie ślepą omyłką? Nieporozumieniem między rodzicem-nadawcą, a potomkiem-odbiorcą. Na obraz i podobieństwo swoje, tak... ale nieporządnie! Niedokładnie! I ponieważ wciąż psuło się podobieństwo, powstały trylobity, gigantozaury, sekwoje, kozice, małpy i my. Z zestrzelenia niedbalstw, potknięć - ale przecież to samo było z moim życiem. Od niedopatrzeń powstałem, przypadkowo trafiłem do Turcji, z niej traf rzucił mnie do Afryki, co prawda walczyłem wciąż jak pływak z falą, ale to ona mnie niosła, nie ja nią kierowałem... Czy pojmujesz? Nie doceniliśmy, mój drogi, dziejowej roli błędu jako fundamentalnej Kategorii Istnienia. Nie myśl po manichejsku! Podług tej szkoły Bóg stwarza ład, któremu szatan wciąż nogę podstawia. Nie tak! Jeśli dostanę tytoń, napiszę zbywający w księdze filozoficznych rodzajów ostatni rozdział, mianowicie antologię Apostazy, czyli teorię bytu, który na błędzie stoi, albowiem błąd się błędem odciska, błędem obraca, błąd tworzy, aż losowość zamienia się w Los Świata."

Wydaje mi się, trudno powiedzieć lepiej. A zatem, los jest przypadkiem, czyli omyłką, czyli błędem.
Sądzę, że przypadek rządzący światem (nawiasem, słowa przypisywane Napoleonowi Bonaparte) jest wmontowany w nasz świat, tkwi w świecie cząstek elementarnych i wynika z zasady nieoznaczoności Heisenberga.


Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8824
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Zawód pilota (Opowieści o pilocie Pirxie)
« Odpowiedź #18 dnia: Marzec 24, 2018, 03:17:13 pm »
przypadek rządzący światem (nawiasem, słowa przypisywane Napoleonowi Bonaparte) jest wmontowany w nasz świat, tkwi w świecie cząstek elementarnych i wynika z zasady nieoznaczoności Heisenberga.

Zdanie pięknie sformułowane (serio, podoba mi się) i trafne, ale z jednym drobnym wyjątkiem, jeśli źródła nie kłamią. N.B., bowiem, choć o polityce miał rzec co przytoczyłem, uchodzi za wyznawcę staroświeckiego determinizmu Laplace'a (ma prawo, gdy żył był to pomysł ultranowoczesny), któremu przypisywane są również słowa:

"W systemie wszechświata nic nie jest zdane na los przypadku, w systemie społecznym - nic nie powinno zależeć od kaprysów jednostek."

Co już - w części fizycznej - stanowi antytezę filozofii Lema (i naszej).
« Ostatnia zmiana: Marzec 24, 2018, 04:34:42 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3900
    • Zobacz profil
Odp: Zawód pilota (Opowieści o pilocie Pirxie)
« Odpowiedź #19 dnia: Kwiecień 12, 2018, 08:36:11 pm »
Zawód pilota cd.
Już dawno nic tu nie napisałem, inne lektury wyparły powtórkę. Tym niemniej wracam "Wypadkiem". Zapowiada się dobrze...jedno z lepszych opowiadań chyba?
I jakby o nas, to znaczy o forum.
Trzech ludzi zamkniętych na niedużej przestrzeni, z błahą misją...gdzieś tam.
Tyleż podziwu co rozpaczy godny jest ów poziom komplikacji, do jakiego mogą, bez specjalnych wysiłków z czyjejkolwiek strony, dojść stosunki łączące trzech, w końcu dość normalnych zwykłych ludzi, na takim skalnym pustkowiu, jakie przedstawiał południowy płaskowyż Joty Wodnika.
Uwaga - są też diagnozy, ale nie będę spoilerował.  :)
Acha - i pojawia się Aniel..jeszcze jedna osoba choć nieczłowiek.
Oczywiście odraz żywa ANIELa się przypomniała.
Jeśli jeszcze tu zagląda - wiosenne pozdrowienia.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 13, 2018, 10:19:20 pm wysłana przez liv »
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8824
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Zawód pilota (Opowieści o pilocie Pirxie)
« Odpowiedź #20 dnia: Kwiecień 21, 2018, 01:44:48 pm »
liv, pozwolisz, że Ci się z prostą refleksją nt. "Patrolu" wetnę (bo po wrzuceniu wiadomego linku jakoś ochota mnie naszła na odświeżenie sobie).
Przyznam, że to nigdy nie był mój ulubiony "Pirx", zawsze czytając go trochę się prześlizgiwałem nad tekstem, a teraz mnie jakoś wciągnął (może dlatego, że nuda odczuwana przez pilota korespondowała z moją). I doszedłem do wniosku, że jest to jednak genialny - co najmniej koncepcyjnie - tekst, zwł. na tle standardów SF (wszystkie moje "StarTreki" mogą się schować).
Owszem, prekursorów znależć mu nietrudno - "Bezduszne równania" Godwina, wczesne opowiadania Clarke'a, ale nie dostaniemy tu żadnego melodramatu - brak panienek, które trzeba przemocą wypychać ze śluzy, bo paliwa nie starczy, ani żadnych wygłupów - typu skakania po rakiecie by tym sposobem jej kurs skorygować.
Kameralizm znów plusuje. Nie trzeba kosmicznych piratów, ani złowrogich Obcych, którymi autorzy drugorzędni tak chętnie nas raczą, wystarczy rutyna tytułowego patrolu, usterka jednej z maszyn, specyficzny stan psychiczny pilota (sugestywnie oddany, mówiąc nawiasem), i tragedia (prawie) murowana (prawie, bo - jak wiemy - nasz bohater mentalnie twardziel jest).
I jeszcze ta (życiowa) gorycz zakończenia - zero medali, zero hożych dziewoi rzucających się na pirxową szyję.
W sumie już wszystko Kakomorf powiedział:
Przy Lemie /.../ Coś nas zadziwia, wybija przemocą z rutyny myślenia.
(Acz dodałbym jeszcze: na ziemię sprowadza i przypomina skąd nogi wyrastają.)
Dobre, i poniekąd profetyczne (wypadki z awarią sztucznego horyzontu się kojarzą), opowiadanie.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2018, 03:55:48 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki