Autor Wątek: Patriotyzm: głupota czy konieczność?  (Przeczytany 44373 razy)

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3739
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #15 dnia: Luty 14, 2012, 09:26:29 pm »
Cytuj
Jest to oczywiste tylko na intuicję, ale niestety nieprawdziwe. Teoria gier dobrze modeluje takie sytuacje, w których każdemu z osobna lepiej zagrać egoistycznie, ale wszystkim razem lepiej współpracować. Gdyby prawdziwe było to co mówisz, to równie dobrze należałoby się zbroić na potegę, bo przecież obiektywnie lepiej jest być silniejszym militarnie państwem niż sąsiedzi.
Teoria teorią (pięknych umysłów),
tylko jakoś tak, wszyscy wolą współpracować z silniejszym. ;)
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2161
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #16 dnia: Luty 14, 2012, 09:34:57 pm »

Co do egoizmu nacjonalizmu: Idealnym rozwiazaniem dla powodzenia jakiegos panstwa badz narodu, byloby wzmacnianie swojego nacjonalizmu i oslabianie nacjonalizmu sasiadow/konkurentow. Z przyczyn oczywistych.
Jest to oczywiste tylko na intuicję, ale niestety nieprawdziwe. Teoria gier dobrze modeluje takie sytuacje, w których każdemu z osobna lepiej zagrać egoistycznie, ale wszystkim razem lepiej współpracować. Gdyby prawdziwe było to co mówisz, to równie dobrze należałoby się zbroić na potegę, bo przecież obiektywnie lepiej jest być silniejszym militarnie państwem niż sąsiedzi.

No i tak wlasnie jest. Zobacz na sytuacje USA; wyszlo im na dobre w swiatowej supremacji zbrojenie sie, czy nie?
Jesli nikt nie gra egoistycznie, to moze i wszystkim sie oplaca, ale jesli jeden z graczy gra egoistycznie to oplaca mu sie to bardziej niz innym. Wiec w interesie jednostkowym jest by przekonac innych by grali nieegoistycznie, a samemu grac egoistycznie.  Ergo: przekonac sasiadow by byli nienacjonalistyczni, a samemu wzmacniac nacjonalizm u siebie.
Oczywiscie idealnie by bylo, by nikt tego nie robil, ale to utopia.

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3739
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 14, 2012, 10:32:23 pm »
Cytuj
Poniewaz patriotyzm zaklada gotowosc do poswiecen dla swojego kraju i narodu, moge szczerze wyznac ze patriota nie jestem.
Tak mnie to zafrapowało i robię rachunek sumienia.
Wychodzi, że też nie jestem patriotą. :'(
Może bym się i poświęcił, ale tylko troszeczkę.
Gdyby jednak ktoś chciał poświęcić się bardziej, chętnie doradzę jak zrobić to pożytecznie. :)

Cytuj
    Poniewaz patriotyzm zaklada gotowosc do poswiecen dla swojego kraju i narodu

Tutaj pojawia się problem definicyjny bo nie uważam tego co opisałeś za warunek konieczny bycia patriotą.
I tego tzoku będę się trzymał. 8)

Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 403
    • Zobacz profil
    • Email
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #18 dnia: Luty 14, 2012, 10:44:16 pm »
Te modele są teoretyczne, ale pokazują coś ogólnego - że przy pewnych warunkach egoizm jednostek przynosi mniejszy zysk niż współpraca całości... (zaznaczenie jest ważne, bo przecież są i sytuacje gdy współpraca się nigdy nie opłaca)

Poza tym wydaje mi się, że wspólny konsensus jest możliwy, choć tym trudniejszy im większe grupy obejmuje (trudniej w Europie osiągnąć niż w Polsce, itd.). W końcu dzięki różnym traktatom, prawom międzynarodowym itd. dzisiaj WSZYSCY respektują pewne zasady np. by nie zatapiać ot tak statków byle gdzie kiedy nie są już potrzebne (kiedyś tak robiono z tego co wiem).

Zatem mogę się zgodzić, że wyłanianie wszędzie konsensusu jest beznadziejnie idealistycznie, ale to o jeden krok mniej niż utopijne :)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3749
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 14, 2012, 10:49:30 pm »
Olu, coz to za dziwne zasady? Ja nigdy tak o zamieszczaniu cytatow nie sadzilem, nawet by mi to do glowy nie przyszlo. Kiedy zamieszczam jakis cytat z kogos, to jedynie przekazuje informacje, ze ten ktos powiedzial to i to i nic ponadto. Jesli zas sie zgadzam lub nie zgadzam z cytatem, to to pisze wyraznie.
Coz tez takiego obrazliwego jest w Lizoolejnik i co to znaczy? Durczolisa rozumiem i nie ma w tym okresleniu nic pejoratywnego.

Nex, ale naprawdę nie widzisz różnicy miedzy wątkiem Tabula Rasa, a innymi, w których używa się cytatów - zwłaszcza jeśli się ich nie oznacza i wyglądają na Twoje słowa? I czy zamieszczając cytaty w dyskusji rzeczywiście robisz to obojętnie - bez wskazania na racje (wyższe czy niższe;) )?
Co jest obraźliwego? Kontekst, sposób forsowania swoich przekonań, zjadliwy język, który budzi niepotrzebną agresję.

Cóż - wg definicji z Wiki - marna ze mnie patriotka:) Co najwyżej: pat;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

wiesiol

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 910
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 14, 2012, 11:21:42 pm »
@wiesiol, w takim razie czego dokładnie ma dotyczyć ten wątek, bo nie rozumiem zadanego w temacie pytania. Poza tym tak jak ktoś pisał w Rzeźni - polityka nie jest czarno-biała. Wieczne nadstawianie policzka i skrajny narodowy egoizm są dwoma punktami w całej gamie postaw społecznych. Pomiędzy nimi jest mnóstwo miejsca.

W zasadzie w pytaniu tematu zawarta jest odpowiedż  ;) przynajmniej dla mnie a jaka to się domyśl.Polityka nie  jest czarno-biala ale patriotą się jest albo nie-vide przytaczane tu definicje z viki.Dla mnie bycie w połowie patriotą to tak, jakby zanurzyć się w wodzie cały i wyjść z niej tylko w połowie mokry,po prostu niemożliwe.Rozpętała się dyskusja i  wyszły z co niektórych forumowiczów dylematy moralne.Przydałby się na forum,jakiś filozof-etyk(autorytet) 8)
« Ostatnia zmiana: Luty 15, 2012, 08:13:12 am wysłana przez wiesiol »
jak się mać skoro tego nikt nie pamięta

Hornet

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 24
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #21 dnia: Luty 15, 2012, 01:40:55 am »
maziek tak z dwa lata temu, w którymś z tematów napisał - to nie będzie dokładny cytat - że kibole to problem współczesnego społeczeństwa, ale w czasach wojny będą solą tej ziemi. Tak à propos dyskusji o patriotyzmie :(
Gwiazdy nie są dla człowieka - Karellen

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2161
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #22 dnia: Luty 15, 2012, 08:43:44 pm »
Olu, coz to za dziwne zasady? Ja nigdy tak o zamieszczaniu cytatow nie sadzilem, nawet by mi to do glowy nie przyszlo. Kiedy zamieszczam jakis cytat z kogos, to jedynie przekazuje informacje, ze ten ktos powiedzial to i to i nic ponadto. Jesli zas sie zgadzam lub nie zgadzam z cytatem, to to pisze wyraznie.
Coz tez takiego obrazliwego jest w Lizoolejnik i co to znaczy? Durczolisa rozumiem i nie ma w tym okresleniu nic pejoratywnego.

Nex, ale naprawdę nie widzisz różnicy miedzy wątkiem Tabula Rasa, a innymi, w których używa się cytatów - zwłaszcza jeśli się ich nie oznacza i wyglądają na Twoje słowa? I czy zamieszczając cytaty w dyskusji rzeczywiście robisz to obojętnie - bez wskazania na racje (wyższe czy niższe;) )?
Co jest obraźliwego? Kontekst, sposób forsowania swoich przekonań, zjadliwy język, który budzi niepotrzebną agresję.

Cóż - wg definicji z Wiki - marna ze mnie patriotka:) Co najwyżej: pat;)

Olenka, cytat rzecz jasna nalezy oznaczyc jako cytat i jesli sie tego nie robi, istotnie moze to wywolac mylne wrazenie, ale w innych razach nie oznacza on automatycznie podpisywaniem sie recyma i nogyma pod opinia cytowanego. Mozna cytat zamiescic z roznych wzgledow i w roznym kontekscie, np. ze wzgl. na przywolanie czyjejs opinii, z ktora niekoniecznie sie trzeba zaraz zgadzac. Tak ze prosze moich cytatow nie traktowac wg. tej zasady  :)
Co do tego jezyka, to te dwa okreslenia uzyte powyzej nie wydaja mi sie jakos szczegolnie zjadliwe i wywolujace agresje. Nie sa to bezposrednie obelgi, a ze wskazuja na negatywny stosunek, to i dobrze ze sa bardziej kwieciste i soczyste. Moga byc ironizujace, z leksza poetyckie, zahaczajace o metafore itd. Dla mnie Durczolis po prostu wskazuje na opinie autora o tych dwoch panach jako bedacych przedstawicielami tych samych pogladow i tego samego stylu dziennikarstwa.

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #23 dnia: Luty 16, 2012, 12:59:19 pm »
Maciej Parowski palnął kiedyś: "Wszystko, co ważne, wiem z popkultury", stanowczo nie odważyłbym się na podobne wyznanie, choćby już z tej banalnej przyczyny, że popkultura bardziej ślizga się po tematach, niż je zgłębia, ale wtrącając swoje trzy grosze do niniejszej dyskusji, podeprę się właśnie popkulturowymi cytatami...

Pamiętamy zapewne wszyscy zdanie Mistrza, o zastąpieniu moralności - rachubą, tzok przywołuje (słusznie) teorię gier (rachubę, jak najbardziej)...
NEX oburzałeś się na Passenta, za figurowanie na tej czy owej liście, ale mam pytanie, czy pamiętasz Lannisterów z "Gry o tron", o której wspominałeś? Owszem, interpretuje się tych L. jako literackie przetworzenie Lancasterów z epoki wojny dwóch róż (Starkowie są, w sposób równie oczywisty, przetworzonymi Yorkami), a także jako martinowy odpowiednik Harkonnenów (są dyżurnymi szwarccharakterami), ale - bodajże Dukaj w swej recenzji zwrócił na to pierwszy uwagę - warto odnotować, że choć jeden w drugiego czynią wrażenie psychopatów kalkulatywnych, typowe też dla tej rodzinki są malownicze zbrodnie i kazirodztwo, jak co do czego, co mądrzejsi z nich okazują się często politykami rozsądnymi, wręcz państwowotwórczymi (w praktyce nie raz rządzącymi lepiej od, kierujących się sztywnym etosem honorowym, Starków), bo patrzą dość dalekosiężnie, by wiedzieć, że im się to kalkuluje.
Bajka? Zapewne... Tym niemniej znamy z historii Talleyrandów, Metternichów, więc byłbym ostrożny w ocenianiu przydatności polityka dla społeczeństwa, przez pryzmat jego prywatnej moralności...

Przykład drugi to opowiastka ze "StarTreka", odcinek "Sins of the Father" (ola zna, bo dała mi się przekonać - drogą PMową - do obejrzenia paru "Treków";)). SF to nie jest, raczej - osadzona na umownym tle - historyjka społeczna ubrana w zewnętrzne formy szekspirowskiego patosu (co ma sens o tyle, że według fabuły "ST", dzieła Shakespeare'a  zostały, nieznanym sposobem, zawłóczone na Ziemię z planety Klingonów i przetłumaczone na ziemski, wróć... angielski*) traktująca o tym, jak to Worf (ten pan w kontuszu, który zeźlił maźka, w w/w odcinku zresztą faktycznie w czymś kontuszopodobnym paradujący) odkrywa, że jego ojciec został niesłusznie ogłoszony pośmiertnie zdrajcą, podczas gdy prawdziwy winowajca żyje i ma się dobrze, rosnąc w polityczną siłę i opływając w dostatki. Worf - korzystając ze wsparcia łysego kapitana Picarda - staje na (pokrytej dziwacznymi gumowymi naroślami ;)) głowie, by oczyścić dobre imię rodziciela. Nie ugina się przed próbami przekupstwa, ani zastraszenia, nawet zamachy nieznanych sprawców nie robią na nim wrażenia. Do czasu jednak... Do czasu, aż zostanie brutalnie uświadomiony, że ujawnienie prawdy najprawdopodobniej doprowadzi do krwawej wojny domowej. Na takie dictum kontuszowy Worf, godzi się przemilczeć co odkrył, ba... przyjmuje na siebie, dziedziczoną zgodnie z barbarzyńskimi klingońskimi prawami, hańbę i wyrok banicji (która sama w sobie nie będzie zbyt dotkliwa, wróci na luksusowy pokład Enterprise'a), zmusza brata by się go publicznie wyrzekł (tylko dzięki temu brat uniknie tych samych kar), poświęcając prawdę - i swój honor - pro publico bono.
Przykład fikcyjny, ale sądzę, że taka forma patriotyzmu też jest godna odnotowania...


* dla rozluźnienia atmosfery - monolog Hamleta w oryginale ;):
« Ostatnia zmiana: Luty 16, 2012, 03:15:58 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3749
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #24 dnia: Luty 16, 2012, 02:58:29 pm »
Olenka, cytat rzecz jasna nalezy oznaczyc jako cytat i jesli sie tego nie robi, istotnie moze to wywolac mylne wrazenie, ale w innych razach nie oznacza on automatycznie podpisywaniem sie recyma i nogyma pod opinia cytowanego.
Jasność...

Cytuj
Mozna cytat zamiescic z roznych wzgledow i w roznym kontekscie, np. ze wzgl. na przywolanie czyjejs opinii, z ktora niekoniecznie sie trzeba zaraz zgadzac.
i oczywistość:)

Napisałam: najczęściej:) Sama wrzucałam linki bez komentarza - jako np. info. Natomiast - wg mnie - posty, do których odniosłam "zasadę",  która tak Cię Nex wzburzyła;)... po prostu obrazują poglądy osoby cytującej. Nie chcę szklankoburzyć przez cytowanie - więc Nex przewiń sam i zerknij:)

Cytuj
Co do tego jezyka, to te dwa okreslenia uzyte powyzej nie wydaja mi sie jakos szczegolnie zjadliwe i wywolujace agresje. Nie sa to bezposrednie obelgi, a ze wskazuja na negatywny stosunek, to i dobrze ze sa bardziej kwieciste i soczyste. Moga byc ironizujace, z leksza poetyckie, zahaczajace o metafore itd.

Piękna analiza:) I jakoś artykułowane przy pomocy Twojego klawikordu nie brzmią agresywnie:) Niemniej: kontekst w jakim zostały wcześniej użyte...tzok już o tym ładnie napisał:) Ja po prostu nie lubię tak pojmowanej publicystyki - nawet nie dlatego, że się z sednem nie zgadzam, ale dlatego, że nie lubię napastliwego języka. I nie w tym sęk, że pisze to kobitka więc pewnikiem musi mieć wszystko oheblowane, wygładzone i osłodzone;) Tobie taki język nie przeszkadza i zostańmy przy tej różnicy;)
A Twoich cytatów postaram się jednak nie odbierać całkiem abstrakcyjnie;)

Tak na marginesie definicji patriotyzmu: mnie również ta część definicji o poświęceniu zdrowia lub życia nieco ochłodziła. Ale tak sobie myślę, że może po prostu inaczej to działa w warunkach pokoju, a inaczej wojny. Może ten codzienny patriotyzm to po prostu zgodne egzystowanie na tym wydzielonym skrawku, pamięć o wspólnej przeszłości, kulturze itd.? Wydaje się, że ten "pokojowy" patriotyzm może być nawet trudniejszym sprawdzianem dla nas - wystarczy się rozejrzeć. Hm...

"Sins of the Father"[/url] (ola zna, bo dała mi się przekonać - drogą PMową - do obejrzenia paru "Treków";). SF to nie jest, raczej - osadzona na umownym tle - historyjka społeczna ubrana w zewnętrzne formy szekspirowskiego patosu

To prawda. Obejrzałam nawet  jeden długi film. Nie wiem czy przez to, że byłam dosyć negatywnie nastawiona do ST  - parę odcinków zaskoczyło mnie in plus. Znaczy przesłoniły mi oczywiste minusy;) No właśnie - gdzie ta zasadność przebierania się w te "kosmiczne" szatki, żeby opowiadać o tym co przyziemne?;)
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #25 dnia: Luty 16, 2012, 03:10:55 pm »
No właśnie - gdzie ta zasadność przebierania się w te "kosmiczne" szatki, żeby opowiadać o tym co przyziemne?;)

Mimo wszystko broniłbym tego zabiegu (wiadomo: muszę, fan jezdem ;)), w ten sposób, że opowieść taka oderwana od ziemskiego konkretu nabiera pewnego waloru uogólnienia, ponadczasowości... (Zresztą czy Mistrz się w podobne "przebieranki" w opowieściach o Tichym nie bawił... i to także tam, gdzie nijakie gry z cenzurą nie były konieczne?)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2161
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 16, 2012, 09:45:11 pm »
Q, ja sie na Passenta nie oburzalem, tylko mnie rozsmieszyl, tym bardziej ze jesli ktos wie co robil kiedys i jak chwalil owczesna wladze, to jego nawolywanie do zaufania dla obecnej wladzy, daje raczej odwrotny efekt, takze komiczny. Troche jakby na rzecznika rzadu powolac Urbana, po raz kolejny  :D .

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 16, 2012, 09:59:44 pm »
Kiedy on tam nie nawoływał do zaufania obecnej władzy, on jej głośno współczuł ::).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2161
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #28 dnia: Luty 16, 2012, 10:35:46 pm »
Czyli to bylo skierowane do Tuska i jego ministrow, zeby sobie przeczytali i sie rozrzewnili nad wlasnym smutnym losem? I pomysleli: Ach, jakze nas lud nielaskawy karmi czarna niewdziecznoscia. 

Ludu moj ludu, cozem Ci uczynil...?
Gdzie zem pobladzil i czym zem zawinil?
Nie ufasz nam ludzie, z dala i w poblizu
Jam tu zas cierpiacy na pluszowym krzyzu
Ja tu pot wylewam, ciskam sie ofiarnie
Cnych mych urzednikow pomnozylim armie
Podatki podnosim, tniem emerytury
Ty zas z tak grubej traktujesz nas rury
Nie wiesz, nie rozumiesz: To dla Twego dobra
Dla Twojej wygody PiS wylecial z siodla
Paliwo drozeje, Ty zas chcesz narzekac
Miast chodzic, piechota i na nas nie szczekac
Leki podrozaly, Ty znow chcesz marudzic
Chorobami swemi lekarzy utrudzic...
Czarna to niewdziecznosc, nie ufac nam wielce
Bo my Ci oddajem gorejace serce!
« Ostatnia zmiana: Luty 16, 2012, 10:55:32 pm wysłana przez NEXUS6 »

maziek

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9961
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: Patriotyzm: głupota czy konieczność?
« Odpowiedź #29 dnia: Luty 17, 2012, 08:49:03 am »
Nexus, Ty tworzysz :) ?

Kiedyś czytałem dużo o rekrutacji harcerzy do SzSz i tam się taki motyw powtarzał, że jest pierwsze spotkanie gdzieś i prowadzący pyta się: kto chce zginąć za ojczyznę? Podnosi się kilka rąk a wówczas  pada: to wyjdźcie. My się tu będziemy uczyć jak dla niej żyć.

Cały problem polega na tym, że to jest pojęcie niedefiniowalne i zazwyczaj niereformowalne, w dodatku - jeśli występuje - bardzo osobiste, przy czym własne jego pojmowanie stanowi zawsze podstawowy probierz oceny tej postawy u innych. Krótko mówiąc w Polsce nie można być patriotą inaczej.

Zazwyczaj wszyscy się podśmiewują z patriotyzmu w USA - flagi na majtkach i tak dalej - ale tam jest on chyba bardziej praktycznie definiowany i ewoluuje zgodnie z wytycznymi czasu. Patriotycznie jest mianowicie obecnie wytwarzać duży produkt narodowy brutto. Ma to związek z dwiema sprawami - armią i jej wyposażeniem, które obecnie (a nie liczba żołnierzy i karabinów) decyduje o powodzeniu, a także jest to jedynym sposobem, aby wilcy nas nie wyjedli i w naszą skórę odziani nie chodzili, biało-czerwonymi na świętach państwowych stosownie machając (tzn. abyśmy nie zostali pokojowo zawojowani przez obcy kapitał).
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek