Autor Wątek: "Space - The Final Frontier"  (Przeczytany 33554 razy)

dzi

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3114
  • Profesja: Negat Charakter: Neutralny neutralny
    • Zobacz profil
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #30 dnia: Listopad 07, 2008, 12:07:03 pm »
Z drugiej strony byłem zaskoczony widząc gdzieś, pewnie na Waszym forum, analizę stosowanych broni, ich zasięgi, szybkości strzału, rodzaje strzału itd, i na tej podstawie rozważanie przebiegów bitew. Chyba że dyskusja dotyczyła jakiejś gry opartej na filmie.

This user possesses the following skills:

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #31 dnia: Listopad 07, 2008, 12:33:06 pm »
Nie wiedząc której dyskusji to dotyczy trudno się wypowiadać w sposób ostateczny, ale faktem jest, że próby "uściślenia" universum "ST" były dokonywane (i to pod patronatem samego Roddenberry'ego)*.  Z prób tych urodziły się "Star Trek: Star Fleet Technical Manual" (dotyczący czasów dzielnego Jamesa Tyberiusza) oraz "Star Trek: The Next Generation Technical Manual", które początkowo uchodziły za częsć tzw. kanonu i miały stanowić obowiązującą podstawę naukowo-techniczną dla wszechświata "Star Trek" (można z nich było poznać wszelkie dane dotyczące serialowej technologii, ale i dowiedzieć się np. że delfiny zostały uznane w Federacji za gatunek rozumny i służą często jako wyśmienici piloci statków kosmicznych).

Inna rzecz, że "Manuale" owe stały czasem w jawnej sprzeczności z ekranowymi "faktami" (ano właśnie z powodu niespójności prawdy ekranu ;)).

Niestety po śmierci Roddenberry'ego wytwórnia (choc dla kasy kolejne "Manuale" wydaje) dała sobie z tym spokój, uznając w/w pozycje za zwykłe wydawnictwa towarzyszące serialowi, nie mające jednak wyróżnionego statusu. Tym niemniej w dyskusjach fanów są nieocenione. (Choć są i inni, wcale liczni, puryści, stosujący metodę - nie lubiącego akurat "ST" - Curtisa Saxtona, czyli wyciągający techniczne wnioski wyłącznie na podstawie ekranowych "faktów" - sic! Co oczywiście wymaga i niezłej naukowej orientacji i doskonałej znajomości serialu "klatka po klatce".)


* czyli mój zarzut z poprzedniego posta iż "nikomu się nie chciało" nalezy raczej potraktować jako przytyk pod adresem władz Paramountu, których wpływ na kształt "Star Treka" bywał często destrukcyjny, i scenarzystów, którzy z lenistwa nie przejmowali się dorobkiem poprzedników, niż jako ścisłe odzwierciedlenie rzeczywistości.
« Ostatnia zmiana: Styczeń 11, 2016, 12:41:10 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #32 dnia: Wrzesień 11, 2009, 11:55:29 pm »
Abyś nie gadał maźku, że "Star Trek" nie pełni ważkiej roli społecznej:

 ;D
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #33 dnia: Listopad 09, 2010, 02:35:09 am »
Fajny - acz i dość trywialny- hołd fanów ST dla Mistrza:
http://stexpanded.wikia.com/wiki/Breawyn_Lem
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

tzok

  • Juror
  • Senior Member
  • *****
  • Wiadomości: 403
    • Zobacz profil
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #34 dnia: Listopad 09, 2010, 01:16:54 pm »
Moim zdaniem pomysł zupełnie nietrafiony - Lem byłby zapewne wysoce niezadowolony gdyby mógł się o takich rzeczach dowiedzieć ;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #35 dnia: Listopad 09, 2010, 01:33:04 pm »
Tzn. faktycznie pomysł raczej by Mistrza nie usatysfakcjonował, bo jest to prościutka zabawa nazwiskami (Lem, Pirx), godnym Lema hołdem byłoby jakieś inteligentne nawiazanie w warstwie ideowej. W końcu taki hołd powinien być z ducha lemowski.

(Mądrzej pograli już twórcy Orion's Arm z planetą Stanislaw, choc też nie do końca, bo po prostu przenieśli wymyślony przez Mistrza świat do własnego wszechświata i nazwali jego imieniem.)

Tym niemniej ja tam się cieszę, że Lem jest pamiętany, i że ludziska mu hołdy składają.



ps. jeszcze a'propos w/w hołdu: pokazana panienka to tzw. połączony Trill; otóż Trille to w "ST" gatunek po leguinańsku ;) humanoidalny, który wyróżnia się tym, że najwybitniejsi przedstawiciele ichniego społeczeństwa mogą liczyć na zaszczyt tzw. połączenia, czyli na stanie się nosicielami pasożytniczego, czy - jak kto woli - symbiotyczego ślimaka, który to ślimak (dość cudaczny, bo mogący żyć setki lat i wyewoluowany w ten sposób, że składa się wewnątrz niemal z samego, b. rozbudowanego, układu nerwowego) przez czas życia nosiciela magazynuje jego wspomnienia zapewniając mu swoistą prawie-nieśmiertelność; kolejny nosiciel może liczyć na to samo, przy czym ceną jest swego rodzaju schizofrenia, konieczność "dzielenia głowy" ze wspomnieniami i "przebitkami" osobowości poprzednich nosicieli, czasem dominacja osobowości długowiecznego symbiontu, który w takich przypadkach poniekąd wchłania i podporządkowuje sobie (acz nie wypiera, to nie jest "świeckie opętanie" ;)) osobowości nosicieli oraz czesto zachwiana tożsamość seksualna, co wynika z dysponowania pamięcią obu płci (wątek nieco leworęczny ;)); plusem jest jednak nadludzka mądrość wynikajaca z sumowania wspomnień setek lat i dziesiątków żywotów oraz możliwość - poniekąd - przeżycia własnej śmierci (ujęcie wątku sumowania się wspomnień aktualnego nosiciela, symbiontu i dawnych nosicieli b. przypomina rozważania Marvina Minsky'ego i tematykę transhumanistyczną; jedna z najciekawszych postaci z epigońskiego "Deep Space Nine", była zresztą Trillem); można więc sądzić, że startrekowi hołdownicy ;) przynajmniej zauważyli nadludzką mądrość Lema ;D

Edit: moje roztrząsanie "trillowych" odcinków ST (dwu z większej ilości), jeśli kto ma ochotę poczytać:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=490&page=9#msg206921
i jeszcze dwie recenzyjki - "11001001", rzadki przypadek trekowej prawie hard SF:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=789&page=18#msg190453
oraz nostalgiczny "The Inner Light":
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=789&page=17#msg190413
a tu bardziej mini-polecanka niż recenzja - leguinowaty "Duet":
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=8&topic=1690&page=3#msg166195
« Ostatnia zmiana: Listopad 11, 2010, 07:20:00 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #36 dnia: Marzec 04, 2012, 06:41:48 pm »
Jeszcze a'propos startrekowych technologii, o których gawędziliśmy sobie z dzi... Ci od X Prize wyznaczyli nagrodę za budowę tricordera:
http://www.bbc.co.uk/news/technology-16518171

ps. tricorder, mówiąc w skrócie, to dość uniwersalne kieszonkowe urządzonko do skanowania, wykrywania, badania, prześwietlania etc.:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Starfleet_tricorder
majace i bardziej wyspecjalizowane odmiany z których najbardziej znana (obok uniwersalnej, zwanej też naukową) jest wersja medyczna:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Medical_tricorder
(i właśnie o zbudowanie wersji medycznej chodzi)
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

maziek

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9961
  • zamiast bajek ojciec mi Lema opowiadał...
    • Zobacz profil
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #37 dnia: Marzec 04, 2012, 10:00:10 pm »
Chryste Panie - Ty masz w rodzinie górnika, czy co  8) ?
Nie mam racji a i tak maździory witosieją w terpentynie!
Z Globalnym uważaj Pan, on tylko udaje tępotę! Potem wciąga do jamy i zagryza!© Remuszko.
Ukłony, maziek

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #38 dnia: Marzec 31, 2012, 01:35:49 pm »
Górnika czy śtygara... ale... tricordery naukowe już są:

http://www.tricorderproject.org/
::)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 02, 2012, 05:55:48 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #39 dnia: Maj 31, 2012, 04:04:54 pm »
Szukając w "Wizji..." fragmentu o sprawach znacznie poważniejszych (kierowałem się nazwiskiem Finkelstein jako wskazówką) znalazłem i takie coś:

"Mecenas Finkelstein przekonał mnie. Zemsta nie była możliwa. Jest to jedna z większych słodyczy życia, zwłaszcza, jak mówią eksperci, na zimno, bo wtedy najlepiej smakuje. Któż nie ma osobistych wrogów, dla których powstrzymuje się od folgowania szkodliwym namiętnościom, żeby doczekać w pełnym zdrowiu właściwej chwili? Niejedno mógłbym o tym powiedzieć, bo z natury rzeczy kosmonautyka daje masę czasu do rozmyślań. Pewien człowiek, którego nazwiska nie wymienię, nie chcąc go uwiecznić, włożył się cały w pomiatanie mym dziełem. Wiedziałem, wracając z Kasjopei, że spotkam go na oficjalnym bankiecie, i obmyślałem różne warianty tego spotkania. Oczywiście podszedłby do mnie z wyciągniętą ręką, a ja mógłbym poprosić, żeby mi wyznał, czy jest łotrem, czy kretynem, bo kretynom podaję rękę, lecz łotrom nigdy. Było to jednak jakieś zbyt operetkowe, wręcz liche. Odrzucałem wariant po wariancie, ażeby usłyszeć po wylądowaniu ze zgrozą, że wszystko na nic. On zmienił zdanie i wynosił mnie już pod niebiosa."

Jest to ewidentny dowód, że Lem oglądał drugi ze statrekowych filmów (ten awanturrniczo-piratoidalny ;), pisalem o nim), będący źródłem owego, potem b. popularnego (cytowanego m.in. w "Kill Billu" i w tytule jednej powieści fantasy) porzekadła.

"Khan: Of course! We are one big, happy fleet! Ah, Kirk, my old friend, do you know the Klingon proverb that tells us revenge is a dish that is best served cold?
[pause]
It is very cold in space!"


Tak miała wyglądać owa kosmicznie chłodna zemsta:

"Khan: I've done far worse than kill you, Admiral. I've hurt you. And I wish to go on hurting you. I shall leave you as you left me, as you left her; marooned for all eternity in the center of a dead planet... buried alive! Buried alive...!
Kirk: KHAAANNNN!
[echo]
Kirk: KHAAANNNN!"


Sami oceńcie, czy operetkowa... ;)

ps. ciekaw jestem w jakich okolicznościach Tichy poznał opinię owych ekspertów... ::)
« Ostatnia zmiana: Maj 31, 2012, 08:35:45 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Mariusz

  • Juror
  • YaBB Newbies
  • *****
  • Wiadomości: 44
    • Zobacz profil
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #40 dnia: Czerwiec 05, 2012, 12:28:03 am »
Jest to ewidentny dowód, że Lem oglądał drugi ze statrekowych filmów
Nic z tego, to przysłowie jest ze dwieście lat starsze, aczkolwiek przyznaję - sam byłem mocno zaskoczony kiedy ostatnio znowu czytałem "Wizję".

Znalazłem za to inną ciekawostkę: otóż w Star Treku występuje urządzenie zwane kolektorem Bussard'a. Bussard wymyślił coś takiego w 1960. Ale już w 1959 wyszła "Inwazja z Aldebarana", w tym "Młot" czyli elektromagnetyczna ssawa. Lem znowu pierwszy?

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #41 dnia: Czerwiec 06, 2012, 11:12:54 am »
Nic z tego, to przysłowie jest ze dwieście lat starsze, aczkolwiek przyznaję - sam byłem mocno zaskoczony kiedy ostatnio znowu czytałem "Wizję".

Toś mnie zgasił, zatem kwestia ogladania-lub-nie pozostaje kwestią otwartą.

ps. By co w temacie dodać: list parę najlepszych odcinków (większość mogę polecić bez większego wstydu).

Zbiorcza:

1. Balance of Terror (The Original Series)
2. The Best of Both Worlds Part 1 and 2 (Star Trek: The Next Generation)
3. The Visitor (Star Trek: Deep Space Nine)
4. City on the Edge of Forever (The Original Series)
5. Darmok (Star Trek: The Next Generation)
6. The Trouble with Tribbles (The Original Series)
7. In the Pale Moonlight (Star Trek: Deep Space Nine)
8. The Inner Light (Star Trek: The Next Generation)
9. The Void (Star Trek: Voyager)
10. Mirror, Mirror (The Original Series)

http://io9.com/5797961/the-10-best-star-trek-episodes
(Pierwszy na liście można sobie darować, chyba, że kto chce naocznie zobaczyć o jakich to Obcych Paskudnikach pisał Lem. "In the Pale Moonlight" też lepiej zastąpić "Duetem" z tej samej serii, bo treściowo wtórny do "City...". Nie wiem nadto skąd taka popularność "Mirrora..." prostej opowiastki o wszechświecie złych sobowtórów, może stąd, że wtedy interpretacja Everetta była mało znana nie-fachowcom?)

Oraz bardziej szczegółowe:

- Najlepsze odcinki "ST - TNG" wg "Enterteiment Weekly":
1."Yesterday's Enterprise"
2."The Best of Both Worlds", Parts I and II
3."The Inner Light"
4."Tapestry"
5."All Good Things..."
6."The Measure of a Man"
7."Sins of the Father"
8."First Contact"
9."The First Duty"
10."Chain of Command", Parts I and II

http://www.ew.com/ew/article/0,,20057754,00.html

- Najlepsze odcinki oryginalnej serii "ST", slangowo mówiąc - TOS (także wg "EW"):
1."The City on the Edge of Forever"
2."Space Seed"
3."Mirror, Mirror"
4."The Doomsday Machine"
5."Amok Time"
6."The Devil in the Dark"
7."The Trouble With Tribbles"
8."This Side of Paradise"
9."The Enterprise Incident"
10."Journey to Babel"


- Oraz najlepsze odcinki najznośniejszej z epigońszczyzn zwanej "ST - DS9":
1. "In the Pale Moonlight"
2. "Duet"
3. "The Visitor"
4. "Far Beyond the Stars"
5. "Trials and Tribble-ations"

http://www.techrepublic.com/blog/geekend/the-five-best-deep-space-nine-episodes-of-all-time/9557

(olka potwierdziła swego czasu, że sporo z nich - po zrobieniu poprawki na konwencję, niestety - b. strawna. Z tym, że "All Good Things..." bym z listy wywalił i zastąpił "11001001" jednym z najsolidniejszych kawałków startrekowej (prawie-)hard SF. No i w "Chain..." ostatnich zdań strawić nie mogę. Picard je wygłaszający to już nie niezłomny kosmonauta ze szkoły komunisty Martina, a jakaś epigońska podróba. Z TOS'owych natomiast zdecydowanie najlepszy jest epizod o tej maszynie dumzdeja. "Amok Time" natomiast i pozycje od siódmej w dół można swobodnie sobie darować.
Z kolei z krótkiej listy wypracowań epigonów wszystko jest zasadniczo akceptowalne, ino męczące "In the Pale..." dałbym na piątą pozycję, pozostałe pozycje dał ooczko w górę, natomiast autotematyczne "Trials..." wywalił i zastąpił mądrzejszym "In the Hands of the Prophets". Zamiennie zamiast "In the Pale..." można też sobie wrzucić podobne drastycznością "For the Uniform" ew. pilota "Emissary", zawierającego interesujące spostrzeżenia nt. postrzegania ;) czasu.)

Nadto drim tim gwiezdnoflotowy:
THE STAR TREK DREAM CREW
• Captain - JEAN-LUC PICARD (Star Trek: The Next Generation)
• First Officer - MR. SPOCK (The Original Series)
• Doctor - THE DOCTOR (Star Trek: Voyager)
• Helmsman - DATA (Star Trek: The Next Generation)
• Chief Engineer - GEORDI LaFORGE (Star Trek: The Next Generation)
• Chief of Security - WORF (Star Trek: The Next Generation and Star Trek: Deep Space Nine)
• Science Officer - SEVEN OF NINE (Star Trek: Voyager)

http://blog.nola.com/living/2009/04/star_trek_dream_crew_would_rul.html
Jednym słowem... Luckości ;) dumnymi poslańcami trzy cyborgi (Picard ze swoim sztucznym sercem i śladami po borgowej asymilacji też tu się kwalifikuje), dwie śtucne yntelygencyje i półtora Obcego...
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2012, 03:10:56 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #42 dnia: Marzec 20, 2013, 09:31:22 pm »
Jeszcze w kwestii zemsty na zimno...

Dialog z serialu "Farscape" vel "Ucieczka w kosmos" - kolejnego przypadku nieprawego potomstwa "ST" zresztą* - "Crackers Don't Matter":

"Scorpius/Harvey: Revenge is a dish best served cold
Crichton: I hate it when villains quote Shakespeare
"**

* jak streszcza Wikipedia słowa scenarzysty tejże serii: "David Kemper said that when he originally conceived Farscape with Rockne S. O'Bannon, they wanted it to be Star Trek but with a focus on the mind and emotions."

** a to aluzja do tego pana

ps. Skoro o "Crackers..." mowa...
Farscape CZ - Najlepšie úseky časti Crackers don't matter
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 553
    • Zobacz profil
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #43 dnia: Marzec 24, 2013, 11:02:41 pm »
A to:
https://www.youtube.com/watch?v=diP-o_JxysA
było bo nie znalazłem. Co za porażka

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #44 dnia: Marzec 26, 2013, 05:48:38 pm »
A to:

To ma +/- tyle wspólnego z serialami Roddenberry'ego co "Głos Lema" z Lemem.

Inna rzecz, że szukałeś nieuważnie:
http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg49131#msg49131
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki