Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Hyde Park / Odp: Ogóry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez NEXUS6 dnia Dzisiaj o 08:34:41 pm »
Cytuj
Tak nie ad rem ale przy okazji marzy mi się porządne naukowe dzieło, w którym podejmie się próbę zdefiniowania szczęśliwości ludzkiej w funkcji ilości trupów na milion mieszkańców. Zawsze mnie bowiem zastanawiało, czy aby najmniej trupów paradoksalnie nie jest w systemie bardziej opresyjnym, w którym wszyscy są wzięci za mordę.
Jest inne naukowe dzielo, ktore znalazlo zwiazek pomiedzy zagrozeniem chorobami zakaznymi, a istnieniem rzadow autorytarnych, nastawionych na niechec wobec obcych I generalnie nastawionych "konserwatywnie". Ta korelacja  byla olbrzymia, o ile pamietam 0.6, wiec niemozliwa do odrzucenia ad hoc. Czytalem o tym wczesniej I potem potwirdzilem to u tubylczych "fachowcow". Jedna z cech odrozniajacych lewice od prawicy (powiedzmy ze dla latwosci pozostaniemy przy tych terminach) jest stosunek do:
- Istnienia granic - ich zniesienia (nie tylko panstwowych, ale tez wszelkich innych)
- Otwartosci na obcych - ostroznosci/wrogosci wobec nich
- Nierozrozniania na swoich I obcych - silnego rozdzialu pomiedzy nimi
- Rozmazania regol I zasad - Istnienia I przestrzegania sztywnych regol I dyscypliny 
- Otwartosci na nowosci - zachowania status quo
- Poblazliwego traktowania lamiacych reguly - surowego ich karania
Wszedzie tam gdzie wystapily epidemie, albo wystepuje wysokie zagrozenie nimi, jest wieksza szansa na wystapienie rzadu o charakterystyce "prawicowej" w obszarze kwesti wymienionych wyzej. Nie jest powiedziane oczywiscie, ze takie a nie inne rzady beda lepiej walczyly z epidemiami, ale taka zaleznosc wlasnie wystepuje. Wydaje sie (sadze ze to niemal pewne), ze ludzie popieraja takie a nie inne rzady w zaleznosci od sytuacji epidemiologicznej zupelnie nieswiadomie, albo raczej podswiadomie. Oczywiscie ma to sens. Ba, z punktu widzenia ewolucji/biologi zmiana nastawienia wobec obcych w zaleznosci od sytuacji ma fundamentalne znaczenie, chodzi o byc albo nie byc!
Ten sam mechanism co w warstwie biologicznej, dziala w warstwie kultury, idei I tozsamosci. System detekcji zagrozenia biologicznego dziala tez w tych warstwach informacyjnych; w warstwach ideologii/ideii. Tak jak czlowiek bedzie sie bronil I opieral przed obcymi, ktorzy nosza w sobie zabojcze patogeny biologiczne, tak samo kultura/cywilizacja/system wartosci bedzie sie bronil przed kultura, ktora jest rozna (im bardziej rozna tym mocniej), ktora zastana kulture moze zabic poprzez jej zmiane. Wydaje sie, ze ten mechanism jest wpisany mocno I gleboko w ludzka nature, wiec proby tworzenia systemow spolecznych ktore dzialaja wbrew niemu, nie moga sie powiesc.
Z drugiej strony totalne zamkniecie na obcych (w kazdym wymiarze ) tez nie jest zdrowe dla spoleczenstwa. Jak ze wszystkim na swiecie, potrzebna jest jakas rownowaga, zwlaszcza taka ktora uwzglednia zmienne okolicznosci. Dlatego tak wazna jest wolnosc slowa, dzieki ktorej lewacy I prawacy moga wymieniac opinie, negocjowac I jakos ksztaltowac kierunek w jakim spoleczenstwo podaza. Bez niej pozostaje jedynie przemoc, a tego bysmy nie chcieli.
Bardzo dobrze o tym pisales, Liv

Co do rozmycia pomiedzy lewica i prawica to owszem, roznice sie zatarly zgodnie zreszta z teoria konwergencji. W koncu w demokracji nie ten bierze wladze to lepszy, tylko ten na kogo wiecej ludzi zaglosuje. Posluze sie cytatem z 2006:

"Gdzieś w latach 60-tych ubiegłego stulecia zaczęła robić furorę teoria konwergencji, której wielkim zwolennikiem i propagatorem był m.in. profesor Zbigniew Brzeziński. Teoria ta głosiła, że toczące właśnie nieubłaganą zimną wojnę antagonistyczne systemy, na skutek wprawdzie nieprzyjaznego, ale bliskiego kontaktu, coraz bardziej się do siebie upodabniają.
Komunizm odchodzi od pierwotnej surowości, zaczyna odkrywać uroki prywatnego posiadania i inne powaby życiowe, zaś kapitalizm, wskutek demokratycznego nacisku i ekspansji biurokratów, coraz bardziej się socjalizuje.
W latach 60-tych teoria konwergencji była jeszcze kwestionowana, szczególnie w krajach socjalistycznych i zwłaszcza w partyjnych kręgach. Jednak dzisiaj widać jak na dłoni, że profesor Zbigniew Brzeziński po prostu miał rację, że teoria konwergencji dokładnie się sprawdziła. Jaka partia w Polsce skupia najbogatszych polityków? A jakaż by, jeśli nie Sojusz Lewicy Demokratycznej?
A najbogatszych dlatego, że potrafią robić znakomite interesy, nie tylko w nieruchomościach, ale w ogóle. Oczywiście zdarzają się wyjątki w rodzaju pana Ireneusza Sekuły, dla którego kontakt ze światem wielkiego biznesu zakończył się tragicznie, ale jest to wyjątek potwierdzający regułę.
Jeśli więc teoria konwergencji sprawdziła się w przypadku dwóch supermocarstw oddzielonych od siebie aż trzema oceanami, a w tym jednym – Lodowatym, to tym bardziej musiała się sprawdzić w przypadku antagonistów, których nie rozdzielało w zasadzie nic, poza światopoglądem i wynikającym zeń systemem wartości."

Wydaje sie, ze obecnie ruchy polityczne w Europie I USA nabieraja bardziej wyrazistych roznic. Wahadlo zaczyna sie gibac w druga strone. Po nakreceniu sprezyny w lewo (od lat 60-tych), glownie pod wplywem naplywu emigracji muzulmansko-trzecioswiatowej (przynajmniej w wymiarze punktow wymienionych wyzej), I dyskryminacji pogladow konserwatywnych, ludzie sklaniaja sie ku bardziej wyraznie prawicowym ruchom. Lewica z kolei, widzac co sie dzieje zaczyna mocniej ciagnac w swoja strone, uciekajac sie coraz chetniej do przemocy.
2
Hyde Park / Odp: Ogóry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Dzisiaj o 08:18:57 pm »
No dobrze. Wszystko płynie. To jakie są w tym momencie cechy pozwalające w Polsce zaliczyć partię do prawicy bądź lewicy? Bez oglądania się na historię dalej niż do ostatnich wyborów?
3
Hyde Park / Odp: Ogóry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Dzisiaj o 07:28:00 pm »
Z dyskusji wynika, że pojęcia lewica/prawica nie mają żadnego znaczenia.
Nie, że nie mają żadnego. Nie mają takiego jak np. w XIX wieku czy połowie XX. W dodatku w różnych miejscach globu.
Generalnie zgadzam się z tym, co Nex napisał w pierwszym poście:
Oczywiscie najlatwiej, choc dosc pobieznie, poglady polityczne mozna okreslic sprawdzajac sympatie partyjne, ale to nie wyczerpuje problemu, zwlaszcza biorac pod uwage to, ze partie tez nie sa monolityczne wewnatrz siebie w pogladach. Lewice i prawice roznia sie od siebie w zaleznosci od kraju i czasu. Trzeba by brac pod uwage poszczegolne, konkretne skladowe (wartosci) i przypisywac je poszczegolnym pogladom politycznym.
(...)
PiS np. ekonomicznie i spolecznie to lewica z ukierunkowaniem na duza role panstwa, wiec tradyjnie nie-prawicowcy. Klada co prawda silny nacisk na nacjonalizm i patriotyzm, co obecnie (czy slusznie?) jest przypisywane frakcjom prawicowym.


W sensie są wyznaczniki lewa-prawa, ale realnie kierunki nie są "czyste".


4
Forum po polsku / Odp: Eksploracja Kosmosu
« Ostatnia wiadomość wysłana przez NEXUS6 dnia Dzisiaj o 07:02:00 pm »
Jakby ktos chcial, to moze sobie poczytac orginalna prace doktorska Hawkinga, po raz pierwszy udostepniona publecznie, w dodaku online:
http://www.cam.ac.uk/research/news/step-inside-the-mind-of-the-young-stephen-hawking-as-his-phd-thesis-goes-online-for-first-time

Tu krotki filmik o pracy wydzialu Hawkinga z nowym superkomputerem. Najciekawsze, podsumujace zdanie powiedzial Hawking na koniec: "Bez superkomputerow byli bysmy jedynie filozofami":
5
Hyde Park / Odp: Ogóry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Dzisiaj o 05:09:04 pm »
Z dyskusji wynika, że pojęcia lewica/prawica nie mają żadnego znaczenia.
6
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 03:24:44 pm »
Drobna refleksja a propos tego, że dziś mamy:
- brak dziedziczności elit

Dukaj kiedyś narzekał (lamentował wręcz, jak sam to nazwał), że nie tworzy się dziś epiki w stylu XIX wieku. Co prawda narzekania dotyczyły rodzimego rynku literackiego, a książki o których zaraz powiem pochodzą z Anglii, ale zdarzyło mi się napatoczyć na tytuły stanowiące odpowiedź na te narzekania, bo wydają się niewiele tylko uwspółcześnioną wariacją na temat dawnych utworów Trollope'a i Edith Wharton. W zasadzie są to przyjęte przez krytykę z mieszanymi uczuciami, acz bestsellerowe, drobiazgi, jednak sięgnąłem po nie ze względu na - że tak powiem - towarzyszącą im otoczkę, ich autorem jest bowiem Julian Fellowes, scenarzysta altmanowego "Gosford Parku", twórca modnej niedawno ambitniejszej mydlanki "Downton Abbey", ale i - co istotniejsze w tym kontekście - obracający się od dzieciństwa w kręgach arystokratycznych potomek dyplomaty i - dożywotni, co prawda (to już znak nowych czasów) - baron zasiadający w Izbie Lordów (i dość aktywny tam jako torys i probrexitowiec). Zmogłem dwa tytuły. Pierwszy to "Belgravia", nawiązująca do XIX-wiecznych powieści odcinkowych, opowieść bazująca na popularnym (stendhalowsko-balzakowsko-thackerayowsko-prusowsko-reymontowskim, a i u Marcelka P. gdzieś w tle obecnym) schemacie ambitnego parweniusza usiłującego wybić się we wczesnokapitalistycznym społeczeństwie (i jeśli mająca jakiś walor, to odtwórczo-muzealny). Drugi - "Snoby", zasadniczo coś na kształt mocno ironicznego, i b. tak sobie napisanego (choć nie wiem czy i przekład swojego nie dokłada), romansidła o późnodwudziestowiecznym kopciuszku poślubiającym (dziedzicznego) lorda. I ta właśnie rzecz, mimo swoich niedostatków, mnie zaciekawiła, bo pisana jest wyraźnie z pozycji insidera, znającego z codziennego doświadczenia opisywane środowisko. A morał niesie tylko jeden - w kręgach dziedzicznej arystokracji brytyjskiej (która, dla swoich majątków i wpływów, stanowi wciąż realną siłę polityczno-ekonomiczną) w praktyce nic się nie zmieniło od czasów opisywanych przez wielkich poprzedników lorda F., no może trochę samoświadomego cynizmu przybyło.

Kto mi nie wierzy na słowo, a nie ma ochoty zagłębiać się w takie lektury (ani czekać na ich zapowiadane ekranizacje), niech rzuci okiem co pan autor ma do powiedzenia (Wojtkowi O.)... i jak mieszka:
http://wyborcza.pl/7,75410,20801363,czlowiek-z-krainy-lordow.html?disableRedirects=true

(Jasne, jest to wysepka w świecie rządzącym się innymi regułami, ale...)
7
Hyde Park / Odp: Ogóry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Dzisiaj o 02:58:53 pm »
Tia, faktycznie trudno się czepić to tych kliważek.
No, ale skoro wszyscy są podobni do wszystkich i rzecz w 2 centach więcej + pietruszka, to - pytanie za 100 punktów.
Skąd tyle emocji w ludziach?!
Medialne szoł tak nakręcałoby?
To nie tak - trudno żebym tutaj w dwóch postach streściła 460 stron książki - Lipset nie twierdzi, że wszyscy są podobni - absolutnie nie:
Przewidywania końca polityki klasowej w "społeczeństwie dobrobytu" [z którymi on - Lipset - polemizuje] nie biorą pod uwagę relatywnego charakteru każdego systemu klasowego. Spadek obiektywnego upośledzenia - niskich dochodów, braku poczucia bezpieczeństwa, niedożywienia - obniża, jak widzieliśmy, potencjalny poziom napięcia w społeczeństwie. Ale dopóki niektórzy będą otrzymywać większe niż inni nagrody w strukturze prestiżowej lub statusowej społeczeństwa, dopóty ludzie będą odczuwać "względne" upośledzenie.
[...]
Demokratyczna walka klasowa będzie kontynuowana, ale będzie to walka bez ideologii, bez czerwonych flag, bez pochodów pierwszomajowych.

Kamyczek do ogródka St - cytuje także amerykańskie głosy (z lat powojennych!) domagające się ograniczenia zarobków kadry kierowniczej w korporacjach. To pewne źródło nierówności.

[taaa...przypaliłabym wodę na makaron - właściwe garnek - nie wodę;)]
Cytuj
Natomiast poza szerokim uśmiechem, który wzbudził we mnie ten zapis;
Cytuj
- brak dziedziczności elit - upowszechnienie wykształcenia
ostatecznie zgodziłbym się pod warunkiem dołączenia listy wyjątków.  8)
To dobrze, że się uśmiechasz;)
To dosyć obszerny temat - w szczególe dotyczył społeczeństwa amerykańskiego przykładającego dużą wagę do modelu klanów rodzinnych robiących pieniądze i konformizmu.
Klasyczny przykład na zjadanie i zatrzymanie ciastka: utrzymać elitarne klany i jednocześnie dopuścić do masowej edukacji i robienia pieniędzy przez masy;)
Bardzo ciekawie piszecie, ze swojej strony podrzucę jedną infografikę, w której autor zestawił główne pojęcia istotne dla lewicy i prawicy w USa; sam, gdy ją omawiał, to był zdania (z tego co pamiętam), że w gruncie rzeczy bardziej chodzi o rozłożenie akcentów w wymienionych kwestiach niż nieusuwalny konflikt pomiędzy oboma światopoglądami.
No właśnie - jakkolwiek podział wygląda na ostry i nieprzekraczalny, to akcentowanie pokrywa się to z cytatem o orientacyjnej (wyborczej) roli "łatek".

8
Hyde Park / Odp: Ogóry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez miazo dnia Dzisiaj o 02:56:33 pm »
Bardzo ciekawie piszecie, ze swojej strony podrzucę jedną infografikę, w której autor zestawił główne pojęcia istotne dla lewicy i prawicy w USa; sam, gdy ją omawiał, to był zdania (z tego co pamiętam), że w gruncie rzeczy bardziej chodzi o rozłożenie akcentów w wymienionych kwestiach niż nieusuwalny konflikt pomiędzy oboma światopoglądami.
9
Hyde Park / Odp: Ogóry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Dzisiaj o 02:53:30 pm »
Oficjalnie protestuję przeciwko szarganiu założonego przeze mnie wątku "Ogóry" przez poważne dyskusje i kategorycznie żądam przeniesienia takowych jako OT do wątku niemojego lub nowozałożonego!

R.
10
Hyde Park / Odp: Ogóry
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Dzisiaj o 02:34:30 pm »
Cytuj
PS // Takie poważne tematy w Ogórach  ;) P
No właśnie - takie tam gadu-gadu do obiadu (smażąca się tołpyga zapiekanymi warzywami)
Tia, faktycznie trudno się czepić to tych kliważek.
No, ale skoro wszyscy są podobni do wszystkich i rzecz w 2 centach więcej + pietruszka, to - pytanie za 100 punktów.
Skąd tyle emocji w ludziach?!
Medialne szoł tak nakręcałoby?
Natomiast poza szerokim uśmiechem, który wzbudził we mnie ten zapis;
Cytuj
- brak dziedziczności elit - upowszechnienie wykształcenia
ostatecznie zgodziłbym się pod warunkiem dołączenia listy wyjątków.  8)
Strony: [1] 2 3 ... 10