Autor Wątek: "Space - The Final Frontier"  (Przeczytany 42587 razy)

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9212
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #75 dnia: Styczeń 21, 2018, 07:33:35 pm »
Heh, wygląda na to, że muszę (nieco) zweryfikować stosunek do grzybków z "Discovery".

Otóż te wszystkie kosmiczne grzybnie itd. bazują na tezach z książki:
https://www.amazon.com/Mycelium-Running-Mushrooms-Help-World/dp/1580085792
Pewnego dość głośnego pana (jeden z protagonistów serialu wziął po nim nazwisko):
http://www.fungi.com/about-paul-stamets.html
Który wygłaszał swoje credo na TED 2008*:
https://www.youtube.com/watch?v=XI5frPV58tY
https://www.ted.com/talks/paul_stamets_on_6_ways_mushrooms_can_save_the_world/transcript

* Szybkie streszczenie poglądów jego też się znajdzie:
http://scienceblogs.com/universe/2011/07/17/living-in-a-mycelial-world/

Owszem, wygląda mi to na pogranicze fringe science i pseudonauki (choć facet ma niewątpliwe dokonania badawcze), ale z drugiej strony sądzę, że jest dość spójne (i intrygujące) by stanowić godziwą podstawę dla wizji science fiction (a sam Stamets mógłby robić za kolejnego z gości Tichego, albo zajmować salę obok tego z "Prawdy", jak nic).
Szkoda, że opierający się na owej podstawie serial - choć poziom nieco poprawił - wciąż jest czymś na kształt telewizyjnego blockbustera o pozbawionych spójnej (nie mówię już o jej jakimkolwiek pogłębieniu) psychiki bohaterach i niekoherentnej fabule (znaczy: wciąż pozostaje najsłabszą jak dotąd serią "ST").
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2018, 08:38:15 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • YaBB Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 9212
  • Jego Induktywność
    • Zobacz profil
Odp: "Space - The Final Frontier"
« Odpowiedź #76 dnia: Sierpień 14, 2018, 01:03:24 am »
Odgrzeję, bo trochę się w "StarTreku" ostatnio zdarzyło. Pierwsze sezony obu nowych serii okazały się całościowo tak słabe, jak po obejrzeniu pierwszych ich odcinków pisałem (choć - jeśli wierzyć vox populi z IMDB - późniejsze epizody są w oczach statystycznego oglądacza lepsze od wczesnych)*. Niemniej... stał się cud ;) i przedstawiciele wytwórni postanowili wsłuchać się w głos widowni, w efekcie czego drugi sezon "The Orville" ma być (prawie) wolny od wmuszanego dotąd jego producentom chumoru, a znów drugi sezon "Discovery" radośniejszy, bardziej optymistyczny i podobniejszy do wcześniejszego "Treka" (głównie abramsowego, ale zawsze). Zmiany te widać dość wyraźnie w zwiastunach:


Ale żebym spodziewał się czegoś na miarę "TNG", to nie powiem...

* Nie wiem, mówiąc nawiasem, czy Lem - gdyby dożył - dalej by "ST" oglądał, skoro ja - teoretycznie ;) fan - mało od tych koszmarków nie odpadłem.

Nie koniec jednak na tym... CBS wylał dotychczasowych showrunnerów "DSC" a zatrudnił p. Alexa Kurtzmana (mniej zdolnego z abramsowych pomagierów) by nie tylko ich zastąpił, ale i dalej "ST" a świat jego rozwijał:
http://www.startrek.com/article/kurtzman-inks-5-year-trek-extension
Wybór mało obiecujący (w końcu to partacz od niedawnej "Mumii") ale - wspomniane (w)słuchanie się kłania - osłodzony tym, że gentleman ów ściągnął zaraz z emerytury Patricka Stewarta i zapowiedział nowy serial z kapitanem Picardem:

Sala - jak widać - wiwatowała, ale i to więcej obaw, niż entuzjazmu, budzi, bo wszyscy pamiętają: 1. jak się powrót klasycznych bohaterów w "Gwiezdnych wojnach" skończył, 2. że A.K. to brakorób.

Tak, fani "ST" to jednak straszni malkontenci, już nawet nazwisko Stewart ich nie cieszy. Wymagają cudów - np. dobrego scenariusza. ;)...
...na co o dziwo pewne szanse są, bo ktoś sobie przypomniał, że fabuły "Treka" tworzyli kiedyś nieźli autorzy SF i do pisania jednego odcinka (z planowanych mających towarzyszyć "Discovery" króciaków) posadził Michaela Chabona:
http://www.startrek.com/article/chabon-writes-short-trek-calypso
Może na tym się nie skończy?

Fanfilmy z kolei ledwo zipią, ale zipią, znaleźli się jednak chętni kilkuminutówki kręcić (i oglądać), i nawet coś tam z ducha oryginału czasem czuć. To teraz najprawdopodobniej czołowa fan seria, "These are the Voyages..." się zwie:




Owo fanowskie kręcenie sięga zresztą po nowe formy (np. taki hipsteryzmo-vontrieryzm powstał ledwo co):

I nowe kraje obejmuje, choćby sąsiednie Czechy ::):


Najgorzej, chyba, dzieje się ze "StarTrekiem" kinowym, bo - co prawda - sam Quentin Tarantino z pomysłem na scenariusz (sic!) do Paramountu przybieżał:
http://deadline.com/2017/12/quentin-tarantino-star-trek-movie-jj-abrams-1202220032/
https://www.youtube.com/watch?v=rzNnfKT6IrM
Ale rychło się okazało, że: primo - nie wiadomo czy Q.T. ów scenariusz osobiście napisze i sfilmuje, secundo - najpierw powstanie film bazujący na odrzuconym pomyśle na "ST XIII", który niejaka pani Clarkson (dorobek to ona ma nieduży) wyreżyseruje:
https://trekmovie.com/2018/04/25/breaking-paramount-ceo-confirms-two-star-trek-films-in-development/
https://trekmovie.com/2018/04/26/reports-paramount-looking-to-s-j-clarkson-to-direct-star-trek-4-with-chris-hemsworth-returning/
A na koniec aktorzy (odtwórcy obu Kirków - ojca i syna) współpracy odmówili, bo za mało im zaoferowano:
https://naekranie.pl/aktualnosci/chris-hemsworth-i-chris-pine-nie-wystapia-w-star-trek-4-powodem-pieniadze-3426351
(I coś mi się zdaje, że teraz paramountowcy gorączkowo kombinują co dalej...)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 14, 2018, 02:27:13 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki