Ostatnie wiadomości

Strony: 1 ... 8 9 [10]
91
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Maj 19, 2018, 10:42:00 pm »
Pasażerowie na gapę;)
Super.
Livove łabądki - ale, że udało Ci się wszystkie podwodnie uchwycić...wyglądają nieco przerażająco - albo po prostu: martwo :-X;)
92
Hyde Park / Odp: Fotokawiarnia pod zardzewiałym robotem
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Maj 19, 2018, 10:31:23 pm »
Tycie życie na kompoście.
93
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Maj 19, 2018, 08:12:09 pm »
Wszystko to w ludzkim rozumie są paradoksy nierozstrzygalne inaczej, jak poprzez założenie, że Bóg ma inną logikę i my tego nie rozumiemy.
I, że jeśli cokolwiek zachodzi po śmierci - zachodzi nie tak, jak sobie to ludzie wyobrażają.
Chociaż ja nie widzę specjalnego powodu żeby miało cokolwiek zajść.
Ot, proszę, jeden z nietypowych scenariuszy tego, co mogłoby zajść:
http://www.thrivenotes.com/the-last-answer/

Może wiesz, olka, czy istnieje polskie tłumaczenie?
Nie udało mi się znaleźć, ale Ty posługujesz się wyszukiwarką lepiej ode mnie :)


@maziek

Cytuj
Tak więc wyróżnikiem Boga jest to, że może działać ponad fizyką, czyli jak to określił xpil, ma prawa roota, przy czym jeszcze prawa te sam sobie ustala. Jest to proste dość założenie i nie teologiczne tylko raczej "fizyczne". Jeśli ktoś może wedle życzenia zmieniać fizykę, to nigdy mu nie dorównamy i zawsze będzie mógł nas skarcić. Nie trzeba posiłkować się religią czy teologią, aby takie założenie poczynić i zobaczyć co zeń wynika.

Cytuj
Wole się zastanawiać nad "Bogiem naukowym", czyli wszechmocnym, bez dalszych licznych przypisywanych mu cech jak nieskończone miłosierdzie i tak dalej.
Jeśli Bóg może działać nad fizyką, ergo może działać też nad matematyką. Gdyż fizyka oparta jest na matematyce, nie?
Kiedyś niby już rozwodziliśmy się nad tym tematem.

A zatem, jeśli tak, zaiste, nie do zrozumienia dla ziemskiego umysłu jest Jego wszechmoc. Albo też Bóg jest bytem urojonym. Gdyż nie potrafię sobie wyobrazić, żeby nawet na Jego rozkaz pole powierzchni koła wynosiłoby nie pi r do kwadratu lecz coś innego.

Od biedy muszę ostrożnie przypuścić, iż Bóg jest podporządkowany zasadom matematyki a zatem i fizyki.
94
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Maj 19, 2018, 08:10:53 pm »
Cytuj
Gdzie jest niedoskonałość naszej percepcji, kiedy wychodzi nam, że 4>5? Ja rozumiem, że w ujęciu renesansowo-humanistycznym można napisać wszystko, w każdym pojęciu znaleźć jego przeciwieństwo i dowolnie prowadzić swoją myśl - ale w królowej nauk i dziedzinach twardo na niej osadzonych nie.
Co się czepiasz, takie pogaduchy o pietruche to sens życia i odróżniają nas od zwierząt, ale też od liczących maszyn. A język królowej to też tylko język, tyle że twardy. Nic więcej.
A ten twój przykład, że 4>5? W królowej się nie da, ale w życiu często. Cztery duże buraki to więcej niż 5 małych buraków. I z poletka politycznego, zasłyszane, na 4 zabitych bojowników/terrorystów palestyńskich przypada 8 ich naśladowców. Czyli ubywając, przybywa, albo jakoś  :)
Cytuj
Myślę, że jedno pisał science, a drugie fiction ;) . Toż samo na Enteropii, gdzie należy domniemywać, że Ijon Tichy został zrezurekcjonowany.
Tak zapewne jest, tez się pomyślało, że poszła wersja "dla ubogich" w opowiadania i z dylematami dla klerków.
Cytuj
Co do sprzeczności - ich istnienia-nie-istnienia.
Ja się nie sprzeczam, ja się tylko droczę.  :)
Oczywiście można pomyśleć sprzeczność, można ją nawet zapisać, nawet, jak maziek chce, w języku matematyki - ale pomyślana, czy nawet zapisana świętymi znaki, to nie znaczy istniejąca.
Zresztą, w temtemacie warto uważać, bo już tacy byli z lepszymi korzeniami co szukali, szukali i..?  8)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Klub_Poszukiwaczy_Sprzeczno%C5%9Bci
Cytuj
No chyba, że ktoś uważa, że livy snują się setkami tylko ich nie widzimy;))
Wy nie, ale one Was tak!  ;D
Także uważajcie tam... film jeden obejrzałem, z tu zajawianych -  ale o nim jutro.
Cytuj
I, że jeśli cokolwiek zachodzi po śmierci - zachodzi nie tak, jak sobie to ludzie wyobrażają.
Chociaż ja nie widzę specjalnego powodu żeby miało cokolwiek zajść.
Nooo, rozkład zachodzi, i nie jest to rozkład jazdy PKP.
Cytuj
Czy "obecna dyskusja" doprowadziła do jakiegoś wniosku aprobowanego
A jakie mogą być wnioski, wnioski były na początku.  ;)
I takie zostaną.
Po co po każdej wymianie zdań robić głosowanie?
95
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Maj 19, 2018, 07:48:52 pm »
96
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Maj 19, 2018, 07:33:45 pm »
Moim zdaniem, nie w tym sęk, że ktoś z nich prawdziwy, a ktoś nie - obaj są z zasady prawdziwe. A w tym, iż z momentu powstania są odrębnymi, osobnymi bytami
Oczywiście, że od tej chwili (skopiowania) są różnymi bytami i będą mieli różne życie, ale zaczęliśmy od tego:

Gdyby kogoś wskrzesić z prochu, w który się obrócił, będzie to już inna istota, może podobna do zmarłego jak kropla do kropli, ale jednak ktoś inny — niczym bliźniak. Na styku śmierci i wskrzeszenia powstają bowiem egzystencjalne paradoksy, których nie można przezwyciężyć, to znaczy rozstrzygnąć, KTO właściwie otwiera oczy jako zmartwychwstały — TEN sam, tylko TAKI sam człowiek.
Masz dwóch identycznych ludzi, identycznych w pewnym momencie (w chwili skopiowania, oznaczmy jak w lotach kosmicznych t0) w każdym możliwym wymiarze fizycznym (dusze chwilowo zostawmy z boku) - a ja tylko pytam, który z nich, w tejże chwili t0 jest prawdziwy i może sam o sobie powiedzieć "to ja, a tamten to kopia" - albo o którym można tak powiedzieć wykonując wszelkie możliwe badania w jakiejkolwiek chwili t+?

Mogę ten eksperyment sformułować inaczej, człowiek wchodzi do czarnego pudełka i wychodzi za minutę. Wiadomo, że po wejściu człowiek poddawany jest narkozie a następnie losowo mogą zajść dwa wykluczające się scenariusze: albo nic się nie dzieje, albo człowiek jest rozpylony na atomy i złożony po chwili z powrotem. Potem w obu wypadkach następuje wybudzenie z narkozy i człowiek wychodzi z pudełka. Jak można, nie wiedząc, który scenariusz miał miejsce, rozpoznać, co się wydarzyło? Jak ten człowiek może to rozpoznać?
W ślad za Tobą myślę, że rozpoznać nie można, zarówno jak i odróżnić "kopię" od "oryginału". Obaj są "oryginałami". Ale nie o to mi chodzi.
Powróćmy na chwilę do Twojego postu:
Cytuj
Skąd ja wiem, że jestem ten sam? Bo tak mi się wydaje. Skąd moja rodzina wie, że jestem ten sam? Bo też jej tak się wydaje. Skąd państwo wie, że jestem ten sam? Bo pasują moje wszelkie cechy szczególne, od kodu DNA, poprzez odciski palców aż po blizny i wycięty wyrostek. Załóżmy więc, że w nocy mnie podmieniono na moją dokładną kopię, z chwili tuż po zaśnięciu, a mnie samego w tymże momencie wysłano w kierunku centrum Galaktyki, ku kryjącej tam się czarnej dziurze. Rano się budzę - ja. Rodzina uważa, że ja. Państwo też tak uważa.

No dobrze, to Ty rano sie obudził. Ale co z tym, drugim... nie chcę pisać "z maźkiem", niech będzie z niejakim X? Przecież musi umrzeć w czarnej dziurze. I będzie temu X obojętnie, czy istnieje na świecie jego dokładna kopia, bliźniak, czy też nie.

Poza tym wychodzi, że ten X jednocześnie zmarł i żyje nadal. Czyli znajduje się jednocześnie w dwóch miejscach - w niebiosach i na ziemi. Sprzeczność?
Jak uniknąć paradoksu?
Albo jest to dowód na nieistnienie "niebios", czyli nieistnienie nieśmiertelnej duszy.
Albo też nasz eksperyment umysłowy został niepoprawnie przeprowadzony - może niemożliwy w rzeczywistości fizycznej, a może popełniliśmy jakiś błąd w założeniach. Może kompletna tożsamość dwóch osób jest zabroniona fizyczne tak, jak istnienie w układzie dwóch fermionów o jednakowych liczbach kwantowych - zakaz Pauliego.
Również można przypuścić, że jedna z osób zaraz po powstaniu natychmiast zmienia swój "stan kwantowy", czyli jest już nie X lecz X' a zatem jednak czymś różni się od drugiej.

Nie wiem, maźku, to tylko moje przypuszczenia, do tegoż dość spekulatywne.
97
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Maj 19, 2018, 07:19:02 pm »
98
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Maj 19, 2018, 05:06:20 pm »
Miałam na myśli pewne "zacięcia" programu, które możemy obserwować...
Tak zgadzam się z tym oczywiście. Chodzi mi o coś trochę innego - że teza, że to "boska pomyłka" jest nigdy pozytywnie nie weryfikowalna. Mam na myśli, że można, albo kiedyś być może będzie można ją negatywnie zweryfikować w danym przypadku (na przykład wykazać, że do deja vu można doprowadzić odpowiednio stymulując elektrycznie mózg), nigdy zaś nie da zweryfikować pozytywnie, to znaczy wykazać, że owo zacięcie bębna nastąpiło.
99
Hyde Park / Odp: O muzyce
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hokopoko dnia Maj 19, 2018, 04:34:49 pm »
z innej beczki

100
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Maj 19, 2018, 04:22:15 pm »
Cytuj
Skoro został zjedzony, jego z zasady nie ma.
To trochę tak jak z umarłym.
Wtedy nie ma co wskrzeszać i z-wstawać.
Nie: "trochę" a całkowicie - zwłaszcza z tym umarłym, który nie został skremowany...
Cytuj
A czy naszego Stwórcę nie da się przyłapać - skąd taka liczba wszelkiego rodzaju teodycei?
Nie da się. Z wyżej wymienionego powodu.
Hm...a ja napisałam, że da się zauważyć jakieś przycięcia bębna:)
Miałam na myśli pewne "zacięcia" programu, które możemy obserwować np. deja vu, sen w śnie (przebudzenie piętrowe, które powodują trudności w odróżnieniu jawy od snu).
Oczywiście nie takie, że prawa fizyczne zostają zawieszone i my świat na tym przyłapujemy.
I jasne: to żartobliwe, że stoją za tym potknięcia mniemanego Corcorana;)

Co do sprzeczności - ich istnienia-nie-istnienia.
Być może rzecz w rozdzieleniu realnego istnienia od np. praw teoretycznych wykluczających jednoczesne istnienie przeciwieństw.
Realnie liv nie może być jednocześnie w Helsinkach i Otwocku - więc ta sprzeczność nie istnieje faktycznie - w sensie: nie zachodzi.
Gdyby kopiowanie było możliwe - mogłaby zajść. Ale wtedy nie byłaby sprzecznością - tylko zwykłą możliwością.
Stąd: sprzeczność istniałby potencjalnie, ale nie na zasadzie złego odbioru przez zmysły, tylko przez ustalenia logiczne, że nie może zajść liv i ~ liv.
Byłaby to więc kwestia języka dostosowanego do praw nauki. Nie źle działającyh zmysłów.
No chyba, że ktoś uważa, że livy snują się setkami tylko ich nie widzimy;))
Wszystko to w ludzkim rozumie są paradoksy nierozstrzygalne inaczej, jak poprzez założenie, że Bóg ma inną logikę i my tego nie rozumiemy.
I, że jeśli cokolwiek zachodzi po śmierci - zachodzi nie tak, jak sobie to ludzie wyobrażają.
Chociaż ja nie widzę specjalnego powodu żeby miało cokolwiek zajść.
Strony: 1 ... 8 9 [10]