Autor Wątek: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia  (Przeczytany 576247 razy)

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 553
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2505 dnia: Październik 13, 2017, 02:00:18 am »
Ciekawe, czemu ten K nie robił beckapów.
Uwaga SPOILER:

Blade Runnera 2049 (dalej: BR 2049) oglądało mi się dobrze. Tak sobie siedziałem, oglądałem i patrze: o już koniec chyba. A ja bym sobie jeszcze posiedział i pooglądał. Super się ogląda chociaż scenariusz spośród wszystkich elementów działa filmowego najmniej daje radę. I tak:

1. Nie ma zaskakującego rozwiązania fabularnego. Kto pamięta hejt jaki spadł an Godzillę za skok spadochronowy na łeb walczących potworów? początek spoilera Potem okazało się, że wewnątrz fabuły miał on sens. Na zewnątrz zaś to tam jest pełno jakiś elektrowni atomowych i innych takich i ta bomba nie miała aż takiego znaczenia. Mogły się nażreć gdzie indziej. Samo zaś ujęcie wygląda ślicznie, a monstra walczące w mroku wśród wieżowców wyglądają jakoś tak bladerunnerarsko.
2. Z nawiązań filmowych to jeszcze Blues Brothers mi się nasuwa. Pamiętacie scęne, w której księżniczka Leia, grająca tam zdradzoną narzeczoną Jake, odpala cała serie rakiet przeciwpancernych w bohaterów? Budynek wali się na bohaterów, którzy jednak bezrefleksyjnie wygrzebują się ze stosu cegieł. Nie obchodzi ich kto strzelał, po co strzelał, kim strzelał? Tu podobnie: ten cały K ileśtam pakuje się samopas w rejony, gdzie każdy ostrzeliwuje widoczny radiowóz czym się da, aby potem wykończyć załogę. Z opresji ratuje go złowroga Luv, ostrzeliwując napastników salwami rakiet. I nie ma żadnej refleksji u niego, że jest śledzony i tajemnic ustaleń śledztwa nie ukryje. Nic.
3. Ten cały ruch wyzwolenia androidów to kolejny przejaw nasilającej się lewackiej fiksacji Scotta, który wszędzie gdzie może instaluje wyzwoleńcza partyzantkę komunistyczną. Żyjącym replikantom guzik przyjdzie z tej prokreacji bo nie pomoże im i tak. Ta jego szefowa wystylizowana na Connora. Ale niech mają.
4. Złowrogi Wallace wyraźnie chce zastąpić ludzi replikantami. W związku z tym dźga nożem najnowsze modele. O technologii produkcji wiemy na tyle mało, że jest sens nad zastanawianiem się nad celowością surogatek.

Dokładna analiza logiczna przynieść musi sporo rozczarowań. Porucznica policji podejmuje kluczowe decyzje cywilizacyjne? Nie ma nikogo nad sobą? Deckert niewykorzystany. Dobrze, że jest, ale mógłby coś rozkminiać.
Finałowa śmierć bez sensu. Skoro tyle wytrzymał to powinien umarlak ratować siebie. Czemu nie produkowali replikantów seryjnie? W sensie z tym samym DNA? Dalej ich składali z części? koniec spoilera

Smok Eustachy

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 553
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2506 dnia: Październik 13, 2017, 02:04:20 am »
O, zobaczyłam.

Też zobaczyłem, i prawdę mówiąc mam drobne ;) wątpliwości, bo dziury logiczne to tu jak w nowych "SW". Po pierwsze - niedawno trzeba było te Nexy łapać używając skomplikowanych testów Voighta-Kampffa, a teraz się nagle okazuje, że każden jeden ma numerek na oku,
Nowe replikanty miały.
Ale tak naprawdę to sztuczna inteligencja Joi kładzie film logicznie.

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3742
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2507 dnia: Październik 15, 2017, 12:53:15 am »
Chciałabym napisać coś pozytywnego, ale nie da rady...znaczy byłam na Photonie.
Przykro mi, ale nuda. Nuda i chaos.
Nie wiem dla kogo jest ten film.
Wg mnie ani dla ściślaków, ani dla osób chcących zajrzeć w kulisy nauki.
To nie chodzi o kreację artystyczną - to nawet w porządku. Ale przeskoki, muśnięcia rozległych tematów - oj:)
Tu elektron, ówdzie Parkinson poganiany wizją bezcielesnej "ludzkości". O co chodzi???
A tu same pozytywne recenzje...aże mi głupio:)

Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

olkapolka

  • YaBB Administrator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3742
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2508 dnia: Październik 21, 2017, 05:47:31 pm »
O, zobaczyłam.
Też zobaczyłem, i prawdę mówiąc mam drobne ;) wątpliwości, bo dziury logiczne to tu jak w nowych "SW". Po pierwsze - niedawno trzeba było te Nexy łapać używając skomplikowanych testów Voighta-Kampffa, a teraz się nagle okazuje, że każden jeden ma numerek na oku, i po tym go od razu można. To po co się ten Deckard męczył?
No jak po co? Żeby się działo;)
Ale faktycznie - niezły numerek;)
Ciągle nie widziałam tej nowszej wersji. Za to usłyszałam o kolejnym polskim projekcie czyli filmie SF:
https://www.youtube.com/watch?v=vD5fOIYMVNU

http://www.filmweb.pl/film/Cz%C5%82owiek+z+magicznym+pude%C5%82kiem-2017-755466
Niestety nie ma dobrych recenzji - np.:
https://www.spidersweb.pl/rozrywka/2017/10/20/czlowiek-magicznym-pudelkiem-recenzja/

Pss...no właśnie - chyba pozostaje czekanie na wiatr;)
« Ostatnia zmiana: Październik 21, 2017, 05:50:10 pm wysłana przez olkapolka »
Mężczyźni godzą się z faktami. Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.
S.Lem, "Rozprawa"
Bywa odwrotnie;)

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8457
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2509 dnia: Grudzień 14, 2017, 10:57:47 pm »
Ale faktycznie - niezły numerek;)

Ano. Skoro już pojawił się pomysł takiego oznaczania, to zaraz nasuwa się pytanie: czemu tak późno i tak niekonsekwentnie (bo skoro replikantom zdarzało się i wcześniej buntować, i stanowiło to taki problem, że aż specjalną instytucję zwalczających ich łowców powołano, to na pomysł oznaczania powinni tam wpaść znacznie wcześniej i przekuć go na jakieś ustawowe regulacje)? I tym samym to nawet nie to, że jest błąd, czy coś takiego, to jest mimo woli oddana salwa, która (w jakimś sensie) zatapia dickowsko-scottowski oryginał, bo sprowadza go na poziom przyziemnych konkretów i pokazuje, że ów artystyczno-oniryczny klasyk sobie na nim nie poradzi. Takich rzeczy nie powinno robić się legendom... :]

(Jasne, można czynić jakieś logiczne wygibasy, i twierdzić, że skoro - w powieści - andki miały podziemie dość skuteczne, by lewy posterunek policji zorganizować, to i numerowane oczy mogły sobie zastępować nienumerowanymi, kupionymi na czarnym rynku, a potem rozprowadzanymi przez jakieś siatki replikantów-buntowników, czy coś w ten deseń, ale...)

no właśnie - chyba pozostaje czekanie na wiatr;)

Nie wiem czy się doczekamy, ale kręcą, kręcą... Chociażby Spielberg reżyseruje nowe cudo osadzone w klimatach wirtualno-fantomatyczno-gierczanych zwące się "Ready Player One":


Ale wygląda to tak sobie (i zdaje się każdym kadrem krzyczeć o swojej wtórności względem obu "TRONów", "Matrixa", "Avalonu", 'Irrehaare", "Kongresu..." i czego się tam jeszcze da)... Już większą ochotę mam sięgnąć po film "Салют 7" (jeśli to SF, to w tym samym sensie co "Apollo 13") opowiadający o ostatnich dniach wiadomej stacji:

Recenzje zbiera dość pozytywne (jak na blockbuster :P, bo niestety ta blockbusterowość już w zwiastunie po oczach bije aż boli):
https://www.theverge.com/2017/9/29/16373940/salyut-7-movie-review-russian-space-blockbuster
https://io9.gizmodo.com/the-russian-salyut-7-is-a-harrowing-true-space-adventur-1818879682

ps. Z innej beczki: jak kto się zastanawia czy na nowe "Gwiezdne Wojny" się wybrać - może streszczenie przeczytać:
https://en.wikipedia.org/wiki/Star_Wars:_The_Last_Jedi#Plot
Po prawdzie dziwnie to rozegrali. Nadal nie powiedziano nic nowego o historii Rey, nadal też nie wiemy nic o wojujących stronach, poza tym, że First Order wciąż rośnie w potęgę. Za to uśmiercili kolejną postać z Big Trio. No i te battle projections wydają się strasznym przegięciem możliwości Force Userów. To samo nowe osiągnięcia Rey, która se z Kylo na odległość gada (jak jaka Michael Burnham z Sarekiem w wiadomym "Discovery")...
« Ostatnia zmiana: Grudzień 15, 2017, 12:01:18 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2156
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2510 dnia: Grudzień 15, 2017, 05:03:33 pm »
Obejrzalem wszystkie Gwiezdne Wojny (przez te ostatnie pare lat), oprocz zupelnie ostatnich i mam jeden wielki metlik, nie jestem w stanie sobie ich przypomniec i uporzadkowac. Ogolnie wszystkie nowe chowaja sie do starych, zwlaszcza w warstwie charakterow.
Valerian i Miaasto Tysiaca Planet, Luca Bessona - jakis taki dziwny. Glupiutki; wiadomo. Troche przypominal 5-th Element, scenografia i w ogole... ale bardziej mi sie jakos kojarzyl z Hellboyem. Element lepszy, ale na odmozdzenie mozna jednym okiem obejrzec.
Nowy Star Trek serial - cienki raczej. Na sile probuja byc serio, ale wychodzi jak zwykle. No i ta glupia moda obsadzania babek za wszelka cene jako supermanow.
Orville lepszy, pewnie dlatego ze to parodia Startreka, choc po gosciu ktory zrobil Family Guy i American Dad spodziewalem sie wiecej. 
« Ostatnia zmiana: Grudzień 15, 2017, 05:45:49 pm wysłana przez NEXUS6 »

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8457
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2511 dnia: Grudzień 16, 2017, 12:29:39 am »
Obejrzalem wszystkie Gwiezdne Wojny (przez te ostatnie pare lat), oprocz zupelnie ostatnich i mam jeden wielki metlik, nie jestem w stanie sobie ich przypomniec i uporzadkowac. Ogolnie wszystkie nowe chowaja sie do starych, zwlaszcza w warstwie charakterow.

Bo już w poprzednim Epizodzie zrobili ze świata "GW" wydmuszkę, a teraz jeszcze dowalili tym, że bohaterowie nie mają historii, ani życia psychicznego. Jeden recenzent słusznie napisał, że to już jest Marvel-bis, a nie dawne dzieło Lucasa.

Valerian i Miaasto Tysiaca Planet, Luca Bessona - jakis taki dziwny. Glupiutki; wiadomo.

Bo według komiksu...

Troche przypominal 5-th Element, scenografia i w ogole...

Bo komiks Mézieresa, a Besson tego M. do pracy przy "Piątym..." zatrudnił (prosząc go przy tym o popełnienie paru autoplagiatów), jako, że fan jego prac od szczeniaka.

Trochę o tym po żabojadzku:
https://www.noosfere.org/mezieres/pages/cinema/mon5elementT.asp

Nowy Star Trek serial - cienki raczej. Na sile probuja byc serio, ale wychodzi jak zwykle.

Żeby jak zwykle... Gorzej... Jedyny dialog z sensem był w tym odcinku o klingońskich lochach, który jest obrzydliwy poza tym, choć sprawnie nakręcony. Cała reszta to akcyjniaki, przeważnie niskiej jakości, nawet w swojej klasie.

A warstwa naukowa... Zawsze była w "ST" naciągana, ale inspirowała różnych Alcubierre'ów. Tym razem już tylko do robienia sobie polewki służy...
http://scienceblogs.com/startswithabang/2017/10/09/star-trek-discovery-is-smart-sounding-scientific-nonsense-season-1-episode-4-recap-synopsis/
http://scienceblogs.com/startswithabang/2017/10/02/the-suspect-science-of-star-trek-discovery-context-is-for-kings-season-1-episode-3-synopsis/
http://www.molecularecologist.com/2017/10/a-debunked-genome-assembly-is-now-a-star-trek-plot-point/

No i ta glupia moda obsadzania babek za wszelka cene jako supermanow.

Tu akurat w normie. Był kapitan biały-chłop-z-USA, był biały-chłop-z-Europy, był czarnoskóry, potem była kapitan-kobieta (biała), to teraz dali czarnoskórą nie-kapitan do kompletu. Standardem jadą.

Orville lepszy, pewnie dlatego ze to parodia Startreka, choc po gosciu ktory zrobil Family Guy i American Dad spodziewalem sie wiecej.

Zasadniczo to on b. chciał kręcić "ST" po prostu, sześć lat się o to bił, a jak mu nie dali - podoklejał na szybko do swoich scenariuszy elementy komediowe (w świetle hameryckiego prawa parodii nie da się pozwać za naruszenie praw autorskich) i zrealizował je pod nowym logo. Efekt taki, że to doklejanie b. widać, i humor bywa najsłabszą stroną owej produkcji, co dość zaskakuje u speca od komedii.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 16, 2017, 01:03:04 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

NEXUS6

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2156
  • MISTYK WYSTYGŁ, WYNIK: CYNIK
    • Zobacz profil
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2512 dnia: Grudzień 16, 2017, 02:21:27 pm »
No, w sumie wszystko cos Q napisal sie zgadza. Nie wiedzialem ze Seth Macfarlane chcial zrobic "normalne" Startrek, pewnie chce isc droga Sachy Baron Cohena (Borata), ktory sie calkiem dobrze sprawdza w serio rolach. Bardzo mi sie podobaly te polskie mini produkcje "Legendy Polskie", oby wiecej takich rzeczy. Ach, gdyby ci sami ludzie, na tym samym poziomie zrobili Wiedzmina  ::)
To wrzucal ktos?

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8457
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Filmy SF warte i nie warte obejrzenia
« Odpowiedź #2513 dnia: Grudzień 16, 2017, 03:18:18 pm »
Ach, gdyby ci sami ludzie, na tym samym poziomie zrobili Wiedzmina  ::)

Niby tu Bagiński, tam Bagiński...

To wrzucal ktos?

Nie pomnę... Ale pamiętam, że i z samym filmem się zetknąłem, i z doniesieniami, że mają z niego pełnometrażówkę robić...
http://collider.com/rick-mccallum-rha/
http://www.digitalspy.co.uk/movies/news/a488152/star-wars-producer-rick-mccallum-joins-rha-adaptation.html
http://www.comingsoon.net/news/movienews.php?id=105188

No, przyznać trzeba, że wygląda to wszystko znakomicie (zwł. biorąc poprawkę na to, że robota amatora), mimo zauważalnych klisz - maszyny przypominają zarazem Mątwy z "Matrixa", roboty z "Terminatora", groźnie kroczące AT-AT i policyjne Caretakery z "Akiry", ich latające wersje mają znów w sobie coś z pojazdów z "Avatara" i kanonierek z prequeli "SW"; Obcy znów trochę kojarzą się - przez hełmy i kobropodobne głowy - z pilotami z oryginalnej "BSG", trochę z Horusami ze "StarGate", a walczą desperacko jak Brunnen-G skrzyżowani z pilotami z Rogue Squadronu - ale w wypadku dłuższego filmu pojawia się wątpliwość czy zdołają to z sensem rozwinąć, bo czyniąc Obcego skrajnie humanoidalnym psychicznie - i dość humanoidalnym fizycznie, miasta jego gatunku b. podobnymi do tych ze "StarTreka" w wersji Abramsa, a kokpity myśliwców mocno zbliżonymi do tych gwiezdnowojennych, zamknęli sobie drogę do SF serio. Efektowna space opera im pozostaje.
Może dlatego ta kinówka wciąż nie powstała... (Choć brak funduszy też pewno ma wpływ...)
« Ostatnia zmiana: Grudzień 16, 2017, 03:38:17 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki