Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 10:29:17 pm »
Prawda - tylko w połowie (miał być oceanicznym planetarnym organizmem), lecz kto wie co mogło z takiego oceanu wyrosnąć, gdyby się nie podzielił i na darwinowską ścieżkę tym samym nie zstąpił...
2
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez olkapolka dnia Dzisiaj o 10:27:05 pm »
Po drugie, tytuł powieści. Według Łotra – to niewątpliwie znaczy Ewangelia według Łotra, czyli wg jednego ze zbójów, ukrzyżowanych obok Płowego Jacka, nowego Chrystusa. Myślę, to aluzja do Świętego Dyzmy, Dobrego Łotra.
Jeśli tak, istnieje w utworze pewna nieścisłość... anachronizm, czy jak... Skoro bohater książki Carlos Ontena, Dobry Łotr, został w końcu ukrzyżowany i umarł na drzewie, kto później napisał Ewangelia w pierwszej osobie?
Hm...mogę się mylić, ale ten Dobry Łotr to chyba ten z drugiego krzyża - jemu Płowy obiecuje spotkanie w raju.
Carlos nie umarł i chyba w tym sęk.
W tym tekturowym świecie nie ma miejsca na wyzwolenie jakim jest śmierć. Carlos stracił orientację i ostatnia nadzieja na wyrwanie się z koszmaru została mu odjęta.
Bo takie kawałki z końcówki:
Dopiero gdy zawiesili nas na drzewach, przybijając do nich gwoździami nasze ręce i nogi, zrozumiałem, że znowu stałem się drugorzędnym statystą - jednym z manekinów.

Nie czułem bólu i dlatego właśnie bałem się, że nigdy nie doczekam śmierci

Lecz w całym tym pozornie naturalnym krajobrazie nie dostrzegałem nigdzie “Latarni Kroywenu" ani nadziei, że po przemianie w sztucznego człowieka bez pomocy karabinierów doczekam się kiedyś realnej śmierci.
3
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Hornet dnia Dzisiaj o 10:21:15 pm »
@ Q
Przykro mi, Q, ale ten przodek nie do końca spełnia wymagania opisu osobliwości, jaką był solaryjski ocean.
4
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 09:45:09 pm »
Trochę tak, nadało by to jakiś sens temu co robi

Czekaj, rozbierzmy to na czynniki pierwsze. Wiemy, że:

"sektor ma tysiąc sześćset bilionów kilometrów sześciennych, ale też należał do spokojnych — ani jakichś zagrożeń meteorytowych, ani stałych rojów, ani nawet żadne szlaki starych, od stu lat nie widywanych komet tamtędy nie przechodziły — a wiadomo, że taka kometa lubi się czasem rozpaść na kawałki gdzieś w pobliżu Jupitera, w jego „perturbacyjnym młynie”, i potem cyka stamtąd co jakiś czas po swoim starym kursie kawałkami roztrzaskanej głowy. Ale w tym sektorze w ogóle nic nie było — ani satelita żaden o niego nie zawadzał, ani planetoida, nie mówiąc nawet o Pasie — i właśnie przez to, że próżnia była tam taka „czysta”, nikt nie lubił w nim patrolować."

Potem jednak czytamy:

"Laik prozaiczny zacząłby od przypuszczenia, że ich rakiety zderzyły się z czymś — na przykład z meteorem albo z obłokiem pyłu kosmicznego, ze szczątkiem kometowej głowy czy choćby z kawałkiem jakiegoś starego rakietowego wraka. Jednakże zderzenie takie było równie mało prawdopodobne co znalezienie dużego brylantu na środku ruchliwej ulicy. Odpowiednie obliczenia wykazują zresztą, że znaleźć taki brylant jest o wiele łatwiej."

Czyli, owszem, prawdopodobieństwo, że patrolujący cokolwiek groźnego znajdą jest znikome, ale jednak różne od zera (nawet jak gdy liczyć prawdopodobieństwa zderzeń wyszła taka liczba, że Kalkulator musiał obciąć osiemnaście ostatnich miejsc, żeby się w ogóle zmieściła w jego okienkach), do tego doszedł czynnik biurokratycznej skrupulatności (pamiętasz padłe parę akapitów wcześniej słowa "niepodobna mieć na mapach gwiazdowych „dziury”"?) i na wszelki wypadek tych pilotów by Próżnię przeczesywali wysyłano.
(Zanim powiesz, że jest to słabe wyjaśnienie, wspomnij - znane z autopsji, czy z mediów, absurdy biurokracji.)
5
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 09:09:06 pm »
6
Forum po polsku / Odp: Właśnie (lub dawniej) przeczytałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Dzisiaj o 09:04:51 pm »
Właśnie przeczytałem Według Łotra pana Adama Wiśniewskiego-Snerga. Szczerze powiem, jestem pod wrażeniem. Dość dziwny utwór. Cóż to, nasz świat to filmowy plan zdjęciowy, większość rzeczy, przedmiotów materialnych są butaforią, a ludzie, za wyjątkiem nielicznych „aktorów pierwszego planu” – to statysci, masówka? Manekiny, lalki plastykowe, tylko pozorujące ludzi i ich działania?
Hm, sytuacja wygląda dość złowrogo. Podobna do prawdy... :o

Myślę, że prawie każdy człowiek przynajmniej raz w życiu miał takie doświadczenie - przenikliwe uczucie nieprawdziwości, nierealności naszego świata. Zwłaszcza w stanie silnego stresu. Wtedy otaczający świat wydaje się „rekwizytowym”, jakąś dekoracją teatralną. Dokładnie jak w powieści Snerga. Może w takim stanie jesteśmy zdolni dostrzeć inny poziom rzeczywistości?
Słowem, jak u nas pół żartem, pół serio się mówi, „w rzeczywistości wszystko jest nie tak jak naprawdę”.

Kojarzy się mnie ten utwór z Kongresem futurologicznym. Też pod pozorami pięknego świata kryje się diabli wiedzą co.

Szczerze mowiąc, rozumiem nie wszystko. Po pierwsze, czy nie ma w utworze jakiegoś ukrytego kodu? Przykładowo miasto Kroywen – to oczywiście Nowy Jork, przeczytany na odwrót. A inne toponimy: Taweda, Pial Edin, Temal, wyspa Reff itd.? Może niosą w sobie jakąć informację?
Po drugie, tytuł powieści. Według Łotra – to niewątpliwie znaczy Ewangelia według Łotra, czyli wg jednego ze zbójów, ukrzyżowanych obok Płowego Jacka, nowego Chrystusa. Myślę, to aluzja do Świętego Dyzmy, Dobrego Łotra.
Jeśli tak, istnieje w utworze pewna nieścisłość... anachronizm, czy jak... Skoro bohater książki Carlos Ontena, Dobry Łotr, został w końcu ukrzyżowany i umarł na drzewie, kto później napisał Ewangelia w pierwszej osobie?

Choć zapewne mylę się. Prawdopodobnie to jakiś niezrozumiały dla mnie pomysł autorski... Pan Adam Wiśniewski-Snerg to człowiek o nieprzeciętnej, wprost ogromnej inteligencji, sądząc z innego jego utworu, mianowicie Jednolitej Teorii Czasoprzestrzeni. Może ktoś czytał?
Moim zdaniem, książka po prostu bomba...
7
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez MarcinK dnia Dzisiaj o 09:02:41 pm »
Cytuj
Pytanie jednak jaki to ma związek z przedmiotem niniejszej dyskusji?
Patrz post #2715

Cytuj
Powtórzę: czy to, czego ma szukać było istotne dla fabuły (i sensu opowiadania)?
Trochę tak, nadało by to jakiś sens temu co robi
8
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 09:00:15 pm »
O wczesnym średniowieczu nie mamy zbyt dokładnych danych, więc  wiedźmini mogli by istnieć bez konsekwencji w naszym świecie. Po prostu  wiedźmini wybili potwory, ludzie wybili wiedźminów i całą resztę a magia to rodzaj wpływającego na materię promieniowania którego nie możemy wykryć jednak specyficzna mutacja pozwala je odczuwać i kontrolować (ale zniknęła z populacji po wyrżnięciu czarodziejów)

Bawiono się tak wiele razy w fantasy - "Zima świata" Rohana, "Magic Goes Away" Nivena z kolegami, właściwie od praojców Tolkiena (o którym mówi się, że swoją Trzecią Erę w trzeciorzędzie umieścił) i Howarda (ten znów wpisał utwory o Conanie w epokę poprzedzającą najwcześniejsze z odkrytych cywilizacji starożytności) się to zaczęło. Pytanie jednak jaki to ma związek z przedmiotem niniejszej dyskusji?

Pilot latając po kosmosie i patrolując musi wiedzieć czego ma szukać.

Powtórzę: czy to, czego ma szukać było istotne dla fabuły (i sensu opowiadania)?

Czasami przyda się krytyka

Owszem. Byle sensowna.
9
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez MarcinK dnia Dzisiaj o 08:37:24 pm »
O wczesnym średniowieczu nie mamy zbyt dokładnych danych, więc  wiedźmini mogli by istnieć bez konsekwencji w naszym świecie. Po prostu  wiedźmini wybili potwory, ludzie wybili wiedźminów i całą resztę a magia to rodzaj wpływającego na materię promieniowania którego nie możemy wykryć jednak specyficzna mutacja pozwala je odczuwać i kontrolować (ale zniknęła z populacji po wyrżnięciu czarodziejów)

Cytuj
(BTW. jak oglądasz "Pluton" czy "Czas Apokalipsy" też narzekasz, że scenarzyści nie włożyli w usta bohaterów wzmianek o geopolitycznych czynnikach, które wojnę w Wietnamie wywołały?)
Wiesz, akcja tych filmów jest umiejscowiona w czasach na temat których większość obywateli ma jako takie pojęcie. Poza tym żołnierz nie musi wiedzieć za co walczy. Pilot latając po kosmosie i patrolując musi wiedzieć czego ma szukać.

Cytuj
Dałeś. Pytanie czy zasadnie.
Czasami przyda się krytyka, bo z samego zachwalania dojdziemy do gadania "Lem wielkim poetom był"
10
Forum po polsku / Odp: Właśnie zobaczyłem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Dzisiaj o 08:35:56 pm »
Można by postawić na ułomność technologii, jak w Gundamie. Reaktory wykorzystywane w statkach utrudniały by działanie radarów na długie odległości więc trzeba na piechotę mapować przestrzeń.

A wziąłeś pod uwagę opcję, że Lem (i lemowi - przełożeni Pirxa np.) uwzględnili czynnik zawodności maszyn (niekoniecznie jakoś konkretnie fikcyjnie uzasadniony, może chodzić o zasadę ogólną - "Kalkulator też człowiek i może się popsuć") i stąd te patrole (i Patrole) były, a nie zostało to łopatologicznie wyłożone, bo dla centralnego fabularnie zagadnienia było nieistotne, po prostu?

(BTW. jak oglądasz "Pluton" czy "Czas Apokalipsy" też narzekasz, że scenarzyści nie włożyli w usta bohaterów wzmianek o geopolitycznych czynnikach, które wojnę w Wietnamie wywołały?)

Cytuj
* Zresztą akurat z autorów SF Lema najciężej posądzać o pójście na łatwiznę.
jakoś dałem radę

Dałeś. Pytanie czy zasadnie.
Strony: [1] 2 3 ... 10