Ostatnie wiadomości

Strony: [1] 2 3 ... 10
1
Hyde Park / Odp: O muzyce
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Październik 22, 2018, 11:31:36 pm »
Timur Szaow - Koniec epoki romantyzmu.



Pozdrowienia z deszczowego Dolnego Śląska :)
2
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae], czyli wszystkoizm stosowany
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Październik 22, 2018, 11:27:57 pm »
Zasadniczo nie tyle uderzałem w wierzących (jeśli traktują swoją wiarę jako prywatny naddatek do empiriokrytycyzmu to niech im tam.. znajdzie się miejsce dla Arago w załodze), ile w wyznawców sceptycyzmu i kompletnego relatywizmu poznawczego, solipsystów i zwolenników idealistycznego racjonalizmu filozoficznego, którzy wytwory własnej fantazji mylą z faktami.
Ogólnie biorąc, wyznawcy dowolnego systemu filozoficznego, zresztą zarówno jak i wierzące, z zasady mają do czynienia wyłącznie z wytworami własnej fantazji. Faktami zajmuje się nauka. Właśnie dlatego, moim zdaniem, filozofia nie jest nauką.

Cytuj
Zwróć jednak uwagę, że symulacja z opowiadania Lema była b. prosta - zawierała kilka sztucznych rozumów i doklejony do nich kawałek fantomatycznego świata. W dodatku zbudowana tak, że Uczony nie miał szansy na dorobienie się uczniów (o ile mu jakich Corcoran nie dobuduje) i tym samym niemożliwe było znaczące przekroczenie przez wskrzyniowych - drogą kolejnych badań - bazowego poziomu wiedzy, który był im dany.
Przypuszczam, że sztuczny rozum Uczonego mógł działać w reżymie swego rodzaju „wielozadaniowości” (multitasking), a zatem miał możliwość w pewnym sensie „dorobić” sobie wirtualnych uczniów. W końcu lokatory skrzyń Corcorana znajdowali się w otoczeniu innych ludzi zrealizowanych programowo. Przypomnij sobie kopie maszynowe Trurla z „Kobyszczęcia” (dobrze, że użyłeś tego słowa w dopełniaczu. Inaczej bym długo zastanawiał się nad odmianą :) ).

Cytuj
Tymczasem z "Cyberiady" znamy przykłady podobnie tworzonych istot, które a to się z trurlowych szkiełek na niepodległość wyrwały, a to Eksyliusza wykończyły.
Z Eksyliuszem w porządku, wykończyć kogokolwiek to dla istot rozumnych sprawa święta. A co z tymi ze szkiełek? Chyba znowu te z „Kobyszczęcia”? Może dawno nie czytalem na nowo Cyberiady, ale nie przypominam sobie, żeby ktoś tam wyrwał się ze szkiełek na wolność. Czy może masz na myśli podróże międzyszkiełkowe? Hm... :-\

Cytuj
...lepiej jest poznawać, niż nie poznawać, choćby na wszelki wypadek.
Na wszelki wypadek – jak najbardziej. Z tym się zgadzam w stu procentach :)

Cytuj
Dlaczego musi być szczęśliwy?
Человек создан для счастья, как птица для полёта. A human being is created for happiness just like the bird is created to fly.
Nie moje słowa, tylko Władimira Korolenko.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Władimir_Korolenko

Nie wykluczono zresztą, że się mylił. Niejaki Sawwa Ignatiewicz, bohater radzieckiego filmu „Brama Pokrowska”, typowy Homo Sovieticus (https://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_sovieticus), mawiał: „ludzie żyją nie dla radości, tylko dla sumienia”. Rzeczywiście, radzieckie podejście. Nie podzielam taki światopogląd.

Cytuj
Niemniej... nadal nie wiem dlaczego akurat stan emocjonalny subiektywnie odbierany jako pozytywny miałby być Twoim zdaniem tak kluczowy?
Cytuj
Jednak, zanim ta konkluzja nadeszła, nie pojawiły się jakoś tłumy chętnych zażyć elektrodowego szczęścia. Nie było grup nacisku domagających się by każdemu chętnemu stosowną blaszkę wszczepić.
Bo jak np. snuć serio rozważania o szczęściu, kiedy się okaże, że wystarczy stosowną wajchę nacisnąć. I tu Krzeczotek z prolaktyną wkracza:
http://forum.lem.pl/index.php?topic=600.msg30367#msg30367
Cytuj
Dlaczego szczęście ma być najważniejsze? Spędzenie życia na haju - wszystko jedno: wywołanym substancjami produkowanymi przez sam mózg, czy dostarczonymi z zewnątrz - uznajesz za wartość?
Hm...o ile zrozumiałem: skoro euforię, stan podobny do szczęścia, da się odtworzyć sztucznie, za pomocą prądu elektrycznego lub chemikaliów, nie uznajesz szczęścia i radości za wartości życiowe.
Ale szczęście to pochodna nie tylko heroiny, a jeszcze najlepszych przeżyć człeka. Zatem, według Ciebie, pierwotne szczęścia też są diabła warte?
Kwitnące drzewa owocowe, lot jaskółki, słoneczne dni i księżycowe noce, miłość do kobiety i uśmiech dziecka – wszystko to nie ma żadnej wartości, jest skutkiem działania pary miligramów pewnych substancji chemicznych?

Może tak też jest. Ale wtedy nie widzę powodów uznawać za wartość w ogóle cokolwiek. Po co nam, bezdusznym biorobotom, filozofia i nauka? Co nam z jej postępów? Dlaczego mielibyśmy uznawać za wartość kwarki, antyneutrino, statki kosmiczne i artykuły w Nature? Generalnie, po co nam cała ta krzątanina, którą nazywamy życiem?
Zaiste, kto przysparza wiedzy, przysparza cierpień. A potem – do zmarłych.

Nie. Tutaj my się z Tobą róźnimy. Nie chcę myśleć o endorfinach, hormonach i opiatach. Wolę być człowiekiem, a nie robotem. Mieć emocje i uczucia, a nie reakcje biochemiczne w mózgu. Życie jest krótkie, więc chcę w tym życiui być w miarę możliwości szczęśliwym. Dixi :)

Nawiasem, kilka lat temu mój ulubiony bard i poeta Timur Szaow napisał na ten temat piosenkę. Wrzucam ją do Muzycznego.
3
Akademia Lemologiczna / Odp: Akademia Lemologiczna [Summa Technologiae], czyli wszystkoizm stosowany
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Lieber Augustin dnia Październik 22, 2018, 11:13:07 pm »
Hm...podobno żyję w kraju katolickim...rozmawiam z wieloma ludźmi...sporo z nich jest średnio zadowolona  z jakości swojego życia...czy można wyciągnąć z tego wniosek, że katolicy są niezbyt szczęśliwymi ludźmi?;)
Hm...może nie do końca prawidłowo wysłowiłem myśl, olka. Spróbuję uściślić...chodzi mi raczej nie tyle o pełni szczęścia, ile o mniejszej ilości nieszczęścia. Wierzący łatwiej zniesie utratę kogoś bliskiego, bo ma nadzieję spotkać go znowu w zaświatach. Łatwiej pogodzi się z myślą, że musi opuścić ten padół, gdyż spodziewa się życia wiecznego. Poza tym wiadomo, iż modlitwa, spowiedź, skrucha wywierają na wierzącego dosyć silny efekt psychoterateutyczny.
To wszystko pod warunkiem, że Twoje respondenci są prawdziwymi katolikami. Że chodzi o wierze, a nie o przestrzeganiu obrzędowości. Nie wiem jak w Polsce, a u nas na Ukrainie większość „prawosławnych” (z tych kogo znam) są naprawdę wierzącymi typu „light”, jeśli uciekać się do porównania z papierosami :)
Niekiedy chodzą do cerkwi, całują rękę batiuszkowi, wypiekają babki wielkanocne – i to wszystko. A tak naprawdę znają się na przedmiocie chrześcijaństwa jak kura na pieprzu. Często słyszę taką naprzykład sentencję: „na świecie są chrześcijanie, musułmanie i...katolicy”. Oto poziom wiedzy. Hm...nie wiem, czy takiego rodzaju „wiara” może przysparzyć zadowolenia z życia :)

Cytuj
Eeetenn to taki stary model...homo sapiens?  ;D :-X
:D
Ojejku...oto dlaczego miga mi LED „Uwaga! Zwiększona tęporalność!”
Spróbuję podkręcić korbę modulatora inteligencji :);)

Cytuj
Pytanie czy musiała to urządzać na poziomie genetycznym...niemniej - czy wydłużenie życia to zasługa ewolucji? Ona - u zarania - dosyć szybko utylizowała swoje produkty.
Masz na myśli, że u zarania istnienia gatunku HS przeciętna trwałość życia wynosiła zaledwie 30 lat? Gatunek człeczy był zmuszony do przeżycia w twardych warunkach, śmierć z powodu starości była rzadkością, więc ewolucja nie miała powodów, żeby wmontować do genomu specjalny „ogranicznik” długości życia? Bo najawność czy brak takiego ograniczenia nie wpłynęłaby na przetrwanie gatunku? Czy poprawnie zrozumiałem Twoją myśl?
Hmm...czy ja wiem? Tak też może być. Z drugiej strony, inne gatunki, żyjące w bardziej sprzyjających warunkach i zdolni do szybkiej rozmnażanki, chyba potrzebują jakiegoś mechanizmu przeciw nadmiernego zagęszczenia populacji...

Cytuj
Myślę, że to nie takie widełki.
Większość opuszcza ten padół między 60 a 80 rokiem życia. A nieliczne osobniki dożywają 110, a u dołu - odchyleniem jest śmiertelność poniżej 50.
Większość opuszcza padół na skutek przypadkowych chorób, w tym spowodowanych nieprawidłowym sposobem życia i zakaźnych, wypadków itd. Na długo przed nastaniem uwiędu starczego. My natomiast chyba mówimy o śmietelności wskutek starości?
Zresztą nie upieram się, prawdopodobnie mój pomysł nie ma sensu. Byłby wartościowy - z pewnością ktoś wpadłby na niego wcześniej :)

Cytuj
Myślę, że obecnie trudno mówić o "czystej" ewolucji: człeki zmodyfikowały ją przez medycynę, świadomość wpływu sposobu życia na jego długość. Także brak wojen, które kosiły miliony w wieku produkcyjnym, poprawa jakości życia - to wszystko zmienia obraz.
Nie do końca zrozumiałem Twoją myśl, olka. Chyba sądzisz, że długość życia ulega zmianie w trybie ewolucyjnym? Albo że poprawa jakości życia i medycyna wpływają na ewolucję naszego gatunku, na jej tempo? Hm.
Rozumiem ewolucję jako powolną zmianę cech dziedzicznych, także ukazanie się nowych. Zatem ewolucja to powolna zmiana informacji genetycznej.
Ludzie DNA zawiera około trzech miliardów kwasów nukleinowych. Większość informacji zakodowanej w tej sekwencji jest jednak zbędna lub nieaktywna. Całkowita ilość użytecznej informacji znajdującej się w naszych genach wynosi prawdopodobnie około stu milionów bitów.
/.../
Szybkość ewolucji biologicznej u ludzi wynosi zatem około jednego bita na rok.
(Prof. Hawking, wykład „Życie we wszechświecie”)


Jeden bit na rok...Nie sądzę, żeby postępy medycyny lub w ogóle cokolwiek mogło w istotny sposób wpłynąć na tę szybkość. Proszę popraw mnie jeśli się mylę :)

Nawiasem, olka: czy nie pora przejść od ponurego tematu śmierci do czegoś bardziej wesolego?
Z rozpędu przeczytałem Konstrukcję świadomości i pokrewny rozdzial Duch w maszynie.
Druga maszyna jest zupełnie inna. Jest to do planety (albo do kosmosu) powiększony Gramofon. Posiada ona bardzo dużo, np. sto trylionów nagranych odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania. Tak więc, gdy pytamy, maszyna wcale niczego „nie rozumie”, a tylko forma pytania, tj. kolejność drgań naszego głosu, uruchamia przekaźnik, który puszcza w obroty płytę czy taśmę z nagraną odpowiedzią./.../
Konstruktor, urażony w swej dumie, bierze się do doskonalenia maszyny, w ten sposób, że dobudowuje jej taką pamięć, dzięki której już będzie mogła zrekapitulować powiedziane. Ale w ten sposób zrobił pierwszy krok na drodze od maszyny-gramofonu do maszyny myślącej./.../
Otóż zachodzi ciekawy problem, kiedy właściwie w maszynie pojawiła się świadomość? Powiedzmy, że konstruktor nie przerabiał tych maszyn, ale odnosił każdą do muzeum, a następny model budował od podstaw. W muzeum stoi 10 000 maszyn, bo tyle było kolejnych modeli. Jest to w sumie płynne przejście od „bezdusznego automatu” w rodzaju szafy grającej do „maszyny, która myśli”. Czy mamy za świadomą uznać maszynę nr 7852, czy dopiero nr 9973? Różnią się one od siebie tym, że pierwsza nie umiała wyjaśnić, dlaczego śmieje się z opowiedzianego dowcipu, a tylko mówiła, że jest szalenie śmieszny, a druga umiała. Ale niektórzy ludzie śmieją się z dowcipów, choć nie potrafią wyjaśnić, co właściwie jest w nich śmiesznego, bo, jak wiadomo, teoria humoru to trudny orzech do zgryzienia. Czyżby ci ludzie też byli pozbawieni świadomości? Ależ nie, są pewno niezbyt bystrzy, mało inteligentni, umysł ich nie ma wprawy w podejściu analitycznym do problemów; a my nie pytamy o to, czy maszyna jest inteligentna, czy raczej tępawa, a tylko, czy ma świadomość, czy nie.
Zdaje się, iż trzeba uznać, że model nr 1 ma zero świadomości, model 10 000 ma pełną świadomość, a wszystkie pośrednie mają coraz to więcej świadomości. Stwierdzenie to ujawnia, jak beznadziejna jest myśl o tym, aby świadomość można ściśle zlokalizować.


Nawjązując do tego, chciałbym jeszcze raz powrócić do już wspomnianej Zośki-robota. Jak Ty sądzisz, czy jest on(a) kompletnym „gramofonem”, czy też w maszynie pojawiła się świadomość? I jeśli pojawiła się, to w jakim stopniu?
4
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Październik 22, 2018, 08:19:02 pm »
SI dziecko sobie zrobiła:
http://techgrabyte.com/google-ai-created-child/
Konkretniej:
https://ai.googleblog.com/2017/05/using-machine-learning-to-explore.html

(Autoewolucją GOLEM-a nieco zapachniało.)
5
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Stanisław Remuszko dnia Październik 21, 2018, 11:26:52 pm »
Aleśmy im dowalili!

R.

Pjes powyborczy @ Miazo:
Skoro Pan jest taki obryty w silniku forum, i wie, jak przy nim majstrować, to niech Pan jeszcze łaskawie powie, proszę, czy statystyki obecności/wypowiedzi poszczególnych forumowiczow w poszczególnych wątkach COKOLWIEK znaczą (mówią, o czymś świadczą), czy też nic nie znaczą, niczego nie mówią, o niczym nie świadczą.
Z góry dziękuję :-)

pjes dodatkowy dla skrypterów, hakerów i botów z godziny 22:30, 18-X-2018: 63 539
6
Hyde Park / Odp: Ja, Remuszko :-)
« Ostatnia wiadomość wysłana przez miazo dnia Październik 21, 2018, 10:55:51 pm »
Cytuj
Po co ktoś miałby klikać w jakiś link jeśli nie po to, by rzucić okiem, co tam jest napisane?
Jeśli robią to boty, to absolutnie wszystkie wątki na Forum są podejrzane, co już zakrawałoby na wirtualny solipsyzm :-)

Ależ dokładnie tak jest - "goła" liczba odsłon to co najwyżej kwestia interesująca z punktu widzenia technicznego dla admina, który może chcieć taką metrykę monitorować by np. oszacować, czy ma wystarczająco mocy, aby taki ruch obsłużyć. Niezdrowa ekscytacja i wysnuwanie wniosków dalej idących jest nieuzasadnione, bo często tę liczbę można łatwo podbić w sposób automatyczny przy pomocy banalnego skryptu, np.:

    import urllib.request
    for i in range(0, 3092):
        urllib.request.urlopen("http://forum.lem.pl/index.php?topic=1583.0")

A po co to robić? Wydaje mi się, że powodów może być cała masa. Dla zabawy. Dla żartu. Dla eksperymentu. Z nudów. A teraz już wiemy, że można to zrobić także po to, aby kogoś wyrwać z łóżka o drugiej nad ranem...
7
Forum po polsku / Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Ostatnia wiadomość wysłana przez maziek dnia Październik 21, 2018, 10:16:42 pm »
Ciekawe, czy to przypadkowa zguba, czy o uniknięcie kamaszy chodziło :) .
8
Forum po polsku / Odp: Doktor Lem. Anegdoty
« Ostatnia wiadomość wysłana przez liv dnia Październik 21, 2018, 08:47:54 pm »
Anegdota XXV
Drobna nieprzyjemność w życiu studenta-medyka:

Na ulicy Śląskiej 9 w Krakowie, nowoczesnej dzielnicy rozwijającej się podczas dwudziestolecia międzywojennego w pobliżu kompleksu wojskowych szpitali i okalających centrum miasta Alej Trzech Wieszczów, w latach 45-47, mieszkał też inny uciekinier z Lwowa - Zbigniew Herbert.
Pewnie się nie raz nie dwa, mijali.
9
Forum po polsku / Odp: Właśnie się dowiedziałem...
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Październik 21, 2018, 07:51:38 pm »
10
Forum po polsku / Odp: Wokół Lema się dzieje
« Ostatnia wiadomość wysłana przez Q dnia Październik 21, 2018, 07:29:53 pm »
"His Master's Voice" movie

Cieszę się, że komuś Lema chce się kręcić, technicznie wygląda to przyzwoicie... ale... zrobić z "Głosu Pana" jakiś thriller o UFO-konspiracji, z Flynnem juniorem ;) szukającym prawdy o ojcu i basenowymi orgiami... Hmmm...
Strony: [1] 2 3 ... 10