Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Q

Strony: [1] 2 3 ... 630
1
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Listopad 13, 2018, 07:30:47 pm »
A ja się jeszcze cofnę do:
kiedyś to się działo


Większe stężenie łacińskich słówek niż u Lema ;).

ps. Wyżej była wersja do popatrzenia, ta jest do posłuchania ;):
https://www.youtube.com/watch?v=M0XuBtKPo-k
Edit:: do poczytania też się znajdzie:
https://mrowkodzik.wordpress.com/2017/02/27/vulva-culpa-oremus/
(Czy tylko ja mam skojarzenia z Elektrybałtem? ;))

2
Hyde Park / Odp: Pożegnania
« dnia: Listopad 13, 2018, 12:38:40 am »
Stan Lee (wykreował więcej klasycznych superbohaterów, niż pozostałe czolowe nazwiska branży zebrane do kupy), o którego tworach Lem dobrych parę razy się wypowiadał (niekoniecznie z uznaniem, ale się wypowiadał):
https://www.bbc.com/news/entertainment-arts-46186552

3
Hyde Park / Odp: Pytam:
« dnia: Listopad 11, 2018, 11:40:01 pm »
Zgadzam się, suma duża, ale czy aż taka olbrzyma na skali budżetu państwowego?

Pamiętajmy, że było to państwo dość ubogie, którego wydatki regularnie przekraczały wpływy do budżetu, zwanego wtedy etatem, gdzie 60% tego ostatniego pochłaniały nakłady na - liczącą początkowo ~30 tys., potem 65 tys. żołnierzy - armię. Tu trzeba dodać, że ludność Księstwa wynosiła ~ 4 334 000 głów (a więc niespełna 1/9 obecnej ludności Polski), a dziś przy prawie 40 mln. mieszkańców mamy zaledwie 100 tys. wojska (liczebnie niby nieco więcej*, procentowo znacznie mniej).

* Acz to też zależy od sposobu liczenia, bo gdy dodamy pułki litewskie i oddziały na żołdzie francuskim, wyjdzie na to, że w końcowym (acz nie w kompletnie finalnym, gdy już Księstwa de facto nie było) etapie wojen napoleońskich walczyła porównywalna ilość Polaków.

4
Hyde Park / Odp: Pytam:
« dnia: Listopad 11, 2018, 03:46:58 pm »
rzecz w tym, że KW nie było niepodległym państwem - było francuskim protektoratem

Zważywszy na to, że Piłsudski był gorącym wielbicielem Bonapartego ("miał zawsze pod ręką Myśli i Listy Napoleona" - Maria Jehanne Wielopolska "Józef Piłsudski w życiu codziennym"; "Pisze Bronisław Piłsudski, że ulubioną i powielekroć razy odczytywaną przez brata książką był naówczas życiorys Napoleona w opracowaniu Rogalskiego" - Wacław Sieroszewski "Józef Piłsudski")*, mógł rzecz postrzegać przez różowe okulary... (Tak jak i wcześniej obywatele w/w tworu zresztą.)

* Nie będąc w tym, skądinąd, odosobnionym w owej epoce, inaczej biografowie-hagiografowie raczej by takowy fakt pod dywan zamiatali.

nie wiem jak to ująć..ssak finansowy.

Wystarczy klasycznie - sumy bajońskie ;):
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sumy_bajońskie
https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/bajonska-konwencja;3873451.html
http://muzhp.pl/pl/e/1492/uklad-w-bayonne
Który to numer do dziś robi wrażenie w kręgach spekulantów z branży finansowej (i do nich zbliżonych):
https://www.parkiet.com/Felietony/311209986-Rok-1808-czyli-sumy-bajonskie.html

Nawiasowo: autor powyższego felietonu to ciekawa postać:
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Andrzej-S-Nartowski-Prezesem-Polskiego-Instytutu-Dyrektorow-1477065.html

5
Hyde Park / Odp: Pytam:
« dnia: Listopad 11, 2018, 01:37:49 pm »
Skłaniałbym się tu ku zdaniu LA (nawiasowe wyrazy uznania za orientację w historii obcego przecież kraju), przynajmniej jako Lemowiec, bo skoro matematycznie się zgadza, to czego chcieć więcej? ;)

Choć, prawda, dziwne, że kraj częściowo rozebrany robi za zniewolony, a częściowo wyzwolony za (kompletnie) wolny, ale może nie w granicach (te w 1918 też z tymi sprzed rozbiorów się nie pokrywały), a w nastrojach społecznych ("O roku ów...") rzecz?

6
Forum po polsku / Odp: konkurs CO TY WIESZ O STANISŁAWIE LEMIE
« dnia: Listopad 10, 2018, 09:05:27 pm »
Dzięki za wyprowadzenie z błędu. Coś więcej można prosić? ;)

ps. W sprawie awruka muszę się czepnąć, różne internetowe słowniki (którym nie wierzę na słowo, ale i nie wykluczam, że mówią prawdę) wskazują, że lepszy od węgierskiego byłby górnołużycki. Tam ponoć nawet w na v zmieniać nie ma potrzeby. (Mamy na Forum speca od w/w języka, który może to potwierdzić?)

7
Hyde Park / Odp: Co tępora, to mores...!
« dnia: Listopad 09, 2018, 11:00:30 pm »
Po tęporze krajowej - zagraniczna:
https://www.tvn24.pl/ciekawostki-michalki,5/xinhua-pokazala-prezentera-wygenerowanego-przez-sztuczna-inteligencje,882330.html

Ciekawe kiedy się znajdą chętni do ślubu z nimi, jak u Gibsona, w "Idoru"?

8
Forum po polsku / Odp: konkurs CO TY WIESZ O STANISŁAWIE LEMIE
« dnia: Listopad 09, 2018, 10:57:43 pm »
O - a za co?

Za to samo, co napisałeś LA, że nie ma za co, skromnisiu ;). Pozostałe były bułkowozmasłowe.

Chociaż nie brałem udziału, przez 5 dni fajna zabawa była.

Noo, sport z pozycji kibica przed telewizorem też bywa fajny  8).

9
Forum po polsku / Odp: Dzienniki gwiazdowe - ilustracje by Czechofski
« dnia: Listopad 09, 2018, 05:36:37 pm »
Biorę to wszystko pod uwagę, niemniej - pomęczę pytaniem o postępy po raz kolejny ;). (Ot, choćby po to, żebyś wokółforumowej orbity bardziej nie rozluźnił ;).)

10
Forum po polsku / Odp: konkurs CO TY WIESZ O STANISŁAWIE LEMIE
« dnia: Listopad 09, 2018, 05:28:22 pm »
Dzisiejszy hardkor jest b. prosty ;). (Tak, wychodzi na to, że pierwsze pytanie było najtrudniejsze, i w istocie brawo dla liva.)

Nawiasem: skrzacie, "Historia jednego pomysłu" to wczesna wersja "Nowej..."? (Pytanie zadaję głupio-naiwne, ale tak naprawdę liczę, że nam cokolwiek o historii ewolucji w/w pomysłu-"Pomysłu" opowiesz z pozycji (pierwszego ;) ) Sekretarza.)


11
Forum po polsku / Odp: konkurs CO TY WIESZ O STANISŁAWIE LEMIE
« dnia: Listopad 07, 2018, 05:19:40 pm »
Zatrudnili się najtwardsi werterzy, wręcz weterani wertestwa - I co?
I nic.
Także ..  8)

Tym większa heca by była, gdyby cytat okazał się prawdziwy (jak to w jednym kabarecie powiedzieli: to jakby odkryli potwora z Loch Ness na Mazurach ;) ).

A propos - przeczytałem dzięki uprzejmości forumowicza ze startrek.pl, który mi link podesłał, taki oto tekst:
https://konkret24.tvn24.pl/rozrywka,113/przyszywane-niechciane-wypowiedzi-klasykow,879740.html
Przemyślawszy o czym mowa, mam wrażenie, że w obecnej dobie takie fejki kolportować znacznie łatwiej, ale i większe szanse zweryfikowania stopnia ich autentyzmu istnieją - któż tam sprawdzi co naprawdę powiedział Cambronne, albo co wyrwało się konającemu Nelsonowi - a dziś pewnie który z przytomnych takie zajścia/zejścia by dyskretnie telefonem nagrywał i - volia!

12
Hyde Park / Odp: O muzyce
« dnia: Listopad 06, 2018, 06:31:15 pm »
Jak z innej, to ja z jeszcze innej... Po Vivaldim niezbyt wypada, ale... cieszyły się na naszym Forum niejaką popularnością "Legendy polskie" (w tym ichnie teledyski), to niechże i rzecz postrzegana jako konkurencja dla tychże, lub apokryficzny dodatek do nich, tu trafi (bardziej dla obrazkow i podtekstów-kontekstów - wampiry, afera reprywatyzacyjna- niż dla muzyki):


I z tej samej wytwórni, ale w zupełnie innym stylu - rodzima odpowiedź na Kapitana Amerykę, od Lao Che:

13
Forum po polsku / Odp: konkurs CO TY WIESZ O STANISŁAWIE LEMIE
« dnia: Listopad 05, 2018, 05:44:28 pm »
;D  Ubawiony..
Pytaniem.
Troszkę trzeba było się naszukać (5 minut),

No, fajne. Nieoczywiste takie (żadnych tam sepulek czy jajecznic). Na ile można po jednym pytaniu oceniać, mam wrażenie, że konkurs ma zachęcać do naprawdę głębokiego wczytania się w Lema, a zarazem zauważenia głębi Lemowej myśli, nieoczywistości Mistrzowych skojarzeń, no i stwierdzenia mimochodem, że lemowski humor wyborny jest...

Musimy założyć jakiegoś firmowego 8);)

Eeetam, mieszać Lema ze zbukami... ;)

14
Warto. Rzuć temat please :D
Shut up you orators! The floor is yours, Comrade Mauser!

Temat? Może tak po prostu następny rozdział "Summy..." (który to ostatnio był?)...

A Cormade Mauser niezbyt sprawdza się jako narzędzie do rozstrzygania intelektualnych sporów (czego symbolem stała się - i to zanim go jeszcze wyprodukowano - sprawa śmierci Archimedesa). Jako narzędzie decydowania o porządku dziobania... różnie bywa...
No i trudno powierzać mu wybór celów, w końcu to jeno Ślepy Miecz 2.0, który ręka dzierżyć musi.

Och, materialistaś :)

Z lemowskiej szkoły ;). (Na ile da się być materialistą, gdy nam się ta materia w rękach rozłazi, aż zostają nam w nich matematyczne punkty...)

Warte tyle, co wszystko inne? Hmm...
Może tak jest. A może też nie. Powiedziałbym, owe rzeczy cechuje pewny nieuchwytny parametr, który nazwałbym „pięknem”. Piękno u Ciebie nic się nie liczy? ;)
Znaczy, rzeźba Buonarrotiego niczym się nie różni od bezkształtnej bryly marmuru? Owszem, z punktu widzenia chemii i fizyki to jedno i to samo - ciało o masie M, skład chemiczny CaCO3. A jednak rzeźba ma w sobie coś takiego, czego nie ma w bryle. Harmonię. Trudno określić, na czym właśnie polega owa harmonia. Przypuszczam, to jakaś ukryta informacja, jakieś prawidłowości matematyczne, subiektywnie odbierane jako piękno.
Jeśli mam rację, znaczy ów parametr, piękno, istnieje w pewnym sensie obiektywnie, niezależnie od odbiorcy. Tak jak kolor czy zapach.

Piękno... W sumie nie odeszliśmy tu od dyskusji o elegancji w matematyce/fizyce, bo wszelkie próby obiektywizacji tegoż pojęcia od strony matematycznej (harmonia, proporcja) idą...

A człeczy mózg, między innymi, jest swoistym „detektorem”, czujnym na piękno, i reaguje na ten bodziec uczuciem radości i zadowolenia. Samo przez się, za pośrednictwem wspomnianych substancji chemicznych.
To tak samo jak ze wzrokiem. Przyczyną ukazania się obrazu w mózgu jest faktor zewnętrzny – światlo widzialne. My nie mówimy przecież, iż odbiór świata przez wzrok wynika z przekazywania sygnalów chemicznych i elektrycznych przez nerw wzrokowy? Owe sygnały są tylko skutkiem działania światła. I tak samo uważam faktor zewnętrzny – piękno pewnych rzeczy – za pierwotną, a endorfiny – za pochodną.
I tak samo jak sztuczne drażnienie wrażliwego nerwu wzrokowego, np. przez naciśnięcie palcem oka, wywołuje uczucie rozbłysku światła, „stuczne” opiaty powodują radość i euforię.

Załóżmy, że masz rację, ale czemu uzależnienie od piękna (jakkolwiek je rozumieć), miałoby być lepsze od innych uzależnień?

Gotów jestem podpisać się oburącz pod tym co powiedziałeś :)
Dla odmiany, dla rozrywki – jak najbardziej. Dlaczego nie, skoro rozszerzanie granic wiedzy przynosi zadowolenie? U nas istnieje żartobliwe przysłowie: чем бы дитя ни тешилось, лишь бы не вешалось :)
A jeśli wskutek tej rozrywki przeciętny poziom endorfinów na skali ludzkości trochę wzrośnie – cóż, też nie widzę nic strasznego. Dodatkowy bonus podczas gry.
Takie Twoje podejście – moim zdaniem, nieco hedonistyczne - podoba mi się :)

Ale dlaczego ta zabawa ma być zaraz hedonistyczna? Czemu jej celem ma być przyjemność, a nie samo bawienie się (nie żebym je zaraz chciał absolutyzować na zasadzie - skoro przy różnych brodatych klasykach jesteśmy - Ziel, was immer es sei, ist mir gar nichts, die Bewegung alles, bo bezmyślną Ewolucją nie jestem i kierunek mnie jednak obchodzi ;) ) - czyli kolejna forma kręcenia się materii w tym kosmicznym tyglu (a póki co na jednej z materii grudek)? Co jest w tej przyjemności tak dla Ciebie istotnego, że w kółko do niej wracasz? Dlaczego mamy skupiać się na biochemii mózgu jednego czy drugiego małpiego pociotka, zamiast cały Wszechświat - wedle programu "Summy..." myślą obiegać?

Tu, sądzę, zahaczamy o sprawę powodów dla których GOLEM chwalił sobie bycie Nikim, przedkładając to nad wszelkie luckie bycie kimś:
https://forum.lem.pl/index.php?topic=605.msg30585#msg30585

A cóż tu dziwnego? Mistrz przecież uczy nas, że maszyna (rozumna – LA) może być zbudowana nawet ze sznurków lub nadpsutych jabłek :)

Czy ja się dziwię? Skoro - jak wiemy - myśl nawet w kisielu postoi, to każdy budulec się nada 8). Po prostu kunszt chwalę.

Po co ukwiecać? A chociażby po to, by móc normalnie żyć. Tak czy siak wszyscy my wiemy, że jesteśmy śmiertelnikami, że nad każdym z nas wisi ostrze gilotyny, a los w każdej chwili może pociągnąć za sznurek. Ale żyć stale kontemplując to ostrze, czyli przez cały czas myśleć o śmierci, niepodobna. Nie do zniesienia. W najlepszym razie taki stres zepsuje życie, w najgorszym może doprowadzić do choroby umysłowej. Toteż moja pozycja życiowa – napluć na ostrze i beztrosko patrzeć na fiołki, różyczki i chryzantemki. Rozkoszować się życiem, nawet jeśli jest ono kompletnym złudzeniem.

A może - skoro już na gruncie hedonizmu tak bardzo chcesz stać - istnienie ostrza (i świadomość jego wiszenia) fun potęguje? Pomnisz słowa Amety?

„Jeśli chcesz być szczęśliwym - bądź nim!”
(Koźma Prutkow)

Bądź odwrotnie...

Mam wrażenie, że łatwiej (Ohydkowi, statystycznemu) być szczęśliwym (lub nieszczęśliwym), niż być obojętnym, to ostatnie niejakiej samodyscypliny (do buddystów wracamy) wymaga, to pierwsze bierze się z okoliczności (i automatycznych reakcji mózgu na nie).

Innymi słowy, sprowadzasz człeka szczęśliwego do poziomu zwierza? Tak jakby stan szczęścia zawsze i wszędzie jest skutkiem zaspokojenia instynktów zwierzęcych?

Może inaczej. Szczęście jako skutek uboczny tego, czy owego, uznaję za stan naturalny, i w tym sensie ani mnie ono ziębi, ani grzeje. Podejrzana wydaje mi się dopiero za szczęściem pogoń, gdy staje się ono celem samym w sobie. A zwł. gdyby cel ów podniesiony miał zostać do rangi ogólnocywilizacyjnego imperatywu. I tu zaraz nasuwają mi się rozmaite czarne scenariusze, jak to wellsowscy Eloje, kosmici z odcinka oryginalnego "Star Treka" zatytułowanego "The Apple", baxterowscy i eganowscy postludzie otorbieni w światach wirtualnych do tego stopnia, że nie zainteresowani już rzeczywistością, czy wreszcie "Powrót z gwiazd" z barwnym i harmonijnym, a dziwnie pustym, światkiem betryzowanych, i nawet "Obłok Magellana" (z niedostatecznie uwędzonymi, co to w obliczu pierwszego większego zagrożenia chcieli w śmierć uciekać). A to wszystko i tak nic jeszcze, bo na końcu tej drogi... i tu wracamy do niemieckiego utworu SF "Klatka orchidei", który po polsku da się przeczytać tylko w formie urywka, za to w Mistrzowym przekładzie:
http://forum.lem.pl/index.php?topic=542.msg26868#msg26868

Ależ, jak wydaje się, poza jadłem i kopulacją istnieje jeszcze wiele przyczyn, by czuć się szczęśliwym. I to przyczyn jak najbardziej godnych człowieka rozumnego. Jak ze stanem szczęścia np. na skutek dokonanego odkrycia naukowego? A radość zwycięstwa, w tym nad samym sobą? A szczęście twórczości?

Tu jesteś blisko zagięcia mnie - jak Sekuła zeszpitalnego doktorka, nie przymierzając ;). W każdym razie te rodzaje szczęścia wydają mi się relatywnie niegroźne (ba, w pewnych okolicznościach może nawet wskazane - Paris vaut bien une messe; zresztą przyjemność związana z rozmnażaniem się, którą wcześniej przywoływałeś, wskazana bywa również ;)).

15
Forum po polsku / Odp: konkurs CO TY WIESZ O STANISŁAWIE LEMIE
« dnia: Listopad 04, 2018, 07:16:06 pm »
No, trochę dziwnie to wygląda, ale czytelności zastosowanemu rozwiązaniu odmówić nie sposób  :).

Ale... Odnosząc się do:
4Proste rozwiązanie, coś mnie wcześniej zaćmiło :-)

Edit: jednak nie, bo teraz niezarejestrowani użytkownicy nie wiedzą w ogóle, że taki dział podrzędny istnieje.

Na wszelki wypadek powtórzę raz jeszcze ;):
może by tak dać widoczny dla wszystkich dział konkursowy, a w nim ukryty dział podrzędny z pytaniami? I ten górny link ustawić do podrzędnego właśnie..

ps. Na dniach naliczyłem ok. 5 nowych nie-spambocich rejestracji. Ani chybi Konkursowicze...

Strony: [1] 2 3 ... 630