Autor Wątek: Ursula K(roeber). Le Guin  (Przeczytany 16021 razy)

Hokopoko

  • Juror
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 2180
    • Zobacz profil
    • Hokopoko
Re: Ursula K(roeber). Le Guin
« Odpowiedź #30 dnia: Listopad 10, 2013, 10:11:48 am »
Tak, nie ma prawa. Dzięki, poprawiłem  :)

Nie czytałem, to nie wiem, jak tam w tym przypadku z dziedziczeniem, ale Q pisał, że "istniało toto samo" - to ja bym zapytał, skoro istniało samo, to skąd się wzięło?

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Re: Ursula K(roeber). Le Guin
« Odpowiedź #31 dnia: Listopad 10, 2013, 04:02:40 pm »
podobno 9-letni syn Le Guin był zachwycony Cyberiadą i nie mógł się doczekać całości:)

Bystry chłopak, nie to co tłumy narzekających, że im "Bajki..." w lekturze Lema na lata obrzydziły. (Ale może w przekładzie łatwiej?;))

Hm...a ja, jakoś niczego więcej z ULGi nie przeczytałam :-\

Zawsze można nadrobić.

Jeżeli coś istniało bez stresów, to emocja strachu u czegoś takiego nie ma prawa się wykształcić.

Może tego "strachu" nie należy czytać literalnie jako odpowiednika naszej emocji tylko raczej jako jakąś formę niepokoju, przeciążenia, spięcia na korzeniach-synapsach. Po prostu reakcji tego roślinnego "mózgu" na nowe, nieznane bodźce?

ale Q pisał, że "istniało toto samo" - to ja bym zapytał, skoro istniało samo, to skąd się wzięło?

A dyabli wiedzą, w każdym razie we wszechświecie, w którym ktoś umiał sztucznie stworzyć całą cywilizację Getheńczyków (tak, hermafrodyci z "Lewej..." niby dzięki inżynierii genetycznej powstali), mógł i jaki Haińczyk takie drzewko zasadzić (spokurowawszy je uprzednio w zestawie Mały Darwin). A mogło i jakieś drzewo - zdolne rozkrzewiać się ad infinitum - wygrać tamtejszą konkurencję ewolucyjną i tak się potem swobodnie rozrastać i rozrastać...

Zresztą zdaje mi się, że to miała być metafora... Możemy się tylko spierać na ile udana ;).
« Ostatnia zmiana: Listopad 11, 2013, 11:50:40 am wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Ursula K(roeber). Le Guin
« Odpowiedź #32 dnia: Grudzień 30, 2015, 06:19:54 pm »
Wspomniany tu "Naszyjnik Semley" trafił do Sieci jako reklamówka nowego wydania zebranych w jeden tom powieści haińskich:
http://www.fahrenheit.net.pl/o-ksiazkach/fragmenty/ursula-leguin-szesc-swiatow-hain-fragment

ps. Proszę litościwie, debiut to był ;).
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Ursula K(roeber). Le Guin
« Odpowiedź #33 dnia: Styczeń 11, 2016, 02:19:23 am »
Coś z innej beczki - ciekawe czy Le Guin o tym słyszała pisząc "Lewą rękę..."?
http://www.bbc.com/news/magazine-34290981
http://www.livescience.com/52247-guevedoces-girls-boys.html
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki

liv

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 3739
    • Zobacz profil
Odp: Ursula K(roeber). Le Guin
« Odpowiedź #34 dnia: Lipiec 17, 2017, 05:44:32 pm »
Zabawny wstęp do opowiadania "Dzień przed rewolucją" (Rakietowe szlaki 3).  Rozbawił bardziej niż opowiadanie, które akurat smutne było...
Ursula K. Le Guin w tym mało fantastycznym opowiadaniu ujawnia jak w żadnym innym swoje poglądy polityczne. W Polsce na ogół nie zdajemy sobie sprawy, jak były i są skomunizowane amerykańskie uniwersytety. Le Guin jest feministką (jej Lenin jest oczywiście kobietą) i anarcho-komunistką. W powieści "Wydziedziczeni" do której opowiadanie nawiązuje, mamy trzy modele społeczeństwa; kapitalistyczne, totalitarno-komunistyczne i anarchistyczne. Autorka jest bardzo dumna, że jako jedyna przedstawiła zrealizowany ideał anarchii. Powiedzmy sobie szczerze, że bardzo to przypomina reportaż z izraelskiego kibucu. ciekawa jest historia głównego bohatera, autora niezwykłego wynalazku, oparta moim zdaniem na sprawie Roberta Oppenheimera, który najprawdopodobniej przekazał tajemnice bomby atomowej.... Mamy tu opis kobiecej starości, coś czego nie napisałby żaden mężczyzna, dopalające się życie z którego rozgorzeje płomień rewolucji. Gdyby nie domyślny związek z powieścią opowiadanie mogłoby dotyczyć na przykład Róży Luksemburg (gdyby pozwolono jej dożyć starości)...opowiadanie jest dedykowane Paulowi Goodmanowi, zmarłemu w 1972 amerykańskiemu działaczowi anarchistycznemu, wybitnemu intelektualiście i biseksualiście.
autor - Lech Jęczmyk lub Wojciech Sedeńko, ale raczej ten pierwszy. Chyba za nią nie przepadają?   ;)
Na czym polega bycie wybitnym biseksualistą?  :)
Leniwy wałkoń i wielki waleń mozolnie zgłębiał tajemnice bytu, nazbyt głębokie dla wielkich wałkoni i leniwych waleni.
Winnie the Pooh -  o Wieloryba Polikarpia rozmowach ze śmiercią

Q

  • Global Moderator
  • God Member
  • *****
  • Wiadomości: 8461
  • Neokantysta - Prawo moralne ma w sobie. Gdzieś.
    • Zobacz profil
    • Star Trek - USS Phoenix
    • Email
Odp: Ursula K(roeber). Le Guin
« Odpowiedź #35 dnia: Lipiec 17, 2017, 06:33:09 pm »
autor - Lech Jęczmyk lub Wojciech Sedeńko, ale raczej ten pierwszy. Chyba za nią nie przepadają?   ;)

Pierwszy ją tłumaczył, drugi - wydawał, obaj do antologii brali, w wypowiedziach polecali. Zdaje się, że obaj potrafią oddzielić twórczość od autora, a nawet człowieka od jego światopoglądu (co najmniej póki ów światopogląd - na praktykę życia się przekładając - świnią go nie czyni ;).).
Co mi zaraz przypomina sposób w jaki Lem o Heinleinie pisał: "co prawda militarysta i faszysta, ale...". Tu też akcent na "ale..." idzie ;).
Zresztą z ULG i z Heinleinem to jak z Lemem - o którym sam to pisałeś - zbyt złożone umysłowości by na podstawie części poglądów zaraz wsadzić do jednej szufladki, bo tę szufladkę rozsadzą*.

* U Le Guin też to wyraźnie widać - niby z entuzjazmem opisuje utopię, ale zaraz b. gorzką cenę jej trwania pokazuje (w tym wszelkie nieuniknione "błędy i wypaczenia"), kiedy indziej (w "Opowiadaniu świata") potrafi przewrotnie ukazać zalety totalitaryzmu, ale sympatię od początku lokując po stronie tegoż systemu ofiar, kiedy indziej potępia niewolnictwo, ale przedstawiciela kasty plantatorskiej - choć przypomina skąd mu nogi wyrastają - czyni jedną ze szlachetniejszych postaci utworu...

ps. Przez to wszystko wspomniało mi się co u zarania wątku pisałem:
ps. swoją drogą ta SF to b. podejrzana literatura... popatrz sama kto ją tworzy: Żyd (Lem), biseksualista (Clarke), wariat (Dick), feministka (Le Guin), faszysta (Heinlein), kolejny Żyd, w dodatku ruski (Asimov)... lepiej tego nie czytać ;D
« Ostatnia zmiana: Lipiec 17, 2017, 06:40:32 pm wysłana przez Q »
"Wśród wydarzeń wszechświata nie ma ważnych i nieważnych, tylko my różnie je postrzegamy. Podział na ważne i nieważne odbywa się w naszych umysłach" - Marek Baraniecki