Stanisław Lem - Forum

Polski => Forum po polsku => Wątek zaczęty przez: Bladyrunner w Kwiecień 30, 2005, 12:30:12 am

Tytuł: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Bladyrunner w Kwiecień 30, 2005, 12:30:12 am
Nie wiem czy wypada zakładać taki temat, bo z tego co wiem Stanisław Lem bardzo nie lubił "Star Treka", ale znalazłem polskie forum tego zjawiska i wspomnienia mi odżyły... ::)
Pamiętam jak kiedyś z zapartym tchem śledziłem wszystkie odcinki "The Next Generation", potem niestety przyszedł rozczarowujący "Deep Space 9", a z pierwszym obejrzanym przeze mnie odcinkiem "Voyagera" moje uczucie ostatecznie umarło. :'(
Nim jednak doszło do tak tragicznego końca wielkiej miłości, byłem już zaawansowanym Trekerem, ba, nawet grałem w tematyczną grę karcianą :D
Ech...
Dziś oczywiście zdaje sobie sprawę z naiwności TNG, a czytając na forun sprzeczkę fanów na temat tego, jaki ze statków "Federacji" jest najsłabszy, w której to pewnie kiedyś aktywnie bym uczestniczył, rozbawiłem się niemal do łez. Mimo to z radością przywitał bym wiadomość, że jakiś program polskiej telewizji postanowił wznowić wyświetlanie tego serialu o podróży statku i jego dzielnej załogi w czasie której wkraczali "where no one has gone before".

A to link dla zainteresowanych forum:
http://www.startrek.pl/forum/
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Deckert w Kwiecień 30, 2005, 09:30:26 am
Co do Star Treka to mam podobne odczucia jak ty. Ja bym tam wolał żeby polska telewizja wznowiła "Strefę mroku".
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Macrofungel w Kwiecień 30, 2005, 11:14:59 am
Muszę się przyznać, że też swego czasu oglądałem Star Trek, ale już mi to jakoś całkowicie przeszło. I na pewno nie byłbym dziś w stanie wymienić  klas statków federacji  ;D;
Teraz jak gdzieś widzę statek Enterprise, to wygląda mi jak plastikowa zabawka kupiona w kiosku za 10zł- i chyba nic w tym dziwnego, bo o ile pamiętam, takich właśnie miniaturowych modeli używali twórcy serialu. Ale kiedyś  robiło to wrażenie.  
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 10, 2008, 10:47:39 pm
Ha! "Star Trek" i "moje" forum miały swój wątek, a ja dopiero teraz się do niego dokopałem. A to ci znalezisko :) :) :).


Cytuj
Pamiętam jak kiedyś z zapartym tchem śledziłem wszystkie odcinki "The Next Generation", potem niestety przyszedł rozczarowujący "Deep Space 9", a z pierwszym obejrzanym przeze mnie odcinkiem "Voyagera" moje uczucie ostatecznie umarło. :'(

Cóż. Zawsze mówiłem, ze należało pozwolić umrzeć "ST" wraz z jego Twórcą (choć IMHO pierwsze sezony "Deep Space Nine" jeszcze trzymały poziom oryginału). Potem nadeszły pomysełki typu wojenka w Kosmosie, a w kolejnych produkcjach zrobiła się z tego jeszcze jedna debilna space opera...  :'( :'( :'(

Cytuj
czytając na forun sprzeczkę fanów na temat tego, jaki ze statków "Federacji" jest najsłabszy

Hehe, nawet TU doszły echa sławatnej kłótni Galaxy (to ten kapitana Picarda) vs. Defiant (tym latali w "Deep Space Nine") :P.

ps. jak kto (Miesław? WIST?) ma ochotę podyskutowąc o "Star Treku" ino się ucieszę. Bez obaw, uwagi krytyczne przyjmę z równym szacunkiem co te chwalace "ST". Nie jestem (jak powyżej widać) bezkrytycznym fanatykiem (a wady "Star Trek" znam aż za dobrze  :P),
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: WIST w Luty 12, 2008, 02:22:11 am
Jeśli chodzi o dyskusje na temat który statek jest lepszy czy jak działa fazer to zawsze pole do wykorzystania wyobrażni. Choć nie wiem czy da się ocenić który jest lepszy, akoro may różne klasy i przeznaczenie. Zdaje się że Enterpirse i Voyager to dwa różne statki i nie ma co ich bezwzględnie porównywać.

Ale cóż mam zrobić Q skoro ta tematyka mnie interesuje? Natomiast jest już przesadą dla mnie jak się mieszkanie dekoruje na wnętrze statku, czy nosi uniformy załogantów.
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 12, 2008, 11:30:05 am
Cytuj
Jeśli chodzi o dyskusje na temat który statek jest lepszy czy jak działa fazer to zawsze pole do wykorzystania wyobrażni.

Przy czym istnieje jeszczo coś takiego jak "Star Trek Technical Manuals", uważane kiedyś za część tzw. "kanonu Star Trek" opracowania opisujące poszczególne fikcyjne statki i urządzenia, ich budowę, oraz sposób działania.

Cytuj
Choć nie wiem czy da się ocenić który jest lepszy, akoro may różne klasy i przeznaczenie.

I dlatego dyskusje takie są zwykle równie zażarte co nierozstrzygalne ;).

Cytuj
Zdaje się że Enterpirse i Voyager to dwa różne statki i nie ma co ich bezwzględnie porównywać.

Powyżej była mowa o Defiancie. Voyagerem (klasy Intrepid) latała nieszczęsna kapitan Janeway...

Cytuj
Ale cóż mam zrobić Q skoro ta tematyka mnie interesuje?

Zawsze możesz podyskutować na "moim" forum ;).

Cytuj
Natomiast jest już przesadą dla mnie jak się mieszkanie dekoruje na wnętrze statku, czy nosi uniformy załogantów.

Cóż... Jest to niewątpliwie pewno forma fanatyzmu (pięknie takie zjawisko wyszydza "Galaxy Quest" - nawiasem mówiąc niezła komedia). Choć szczytem był tu pewien osobnik, który przyciął sobie ogrodowym sekatorem kształt uszu by wyglądać jak mr. Spock...
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Evangelos w Luty 12, 2008, 05:29:54 pm
Cytuj
Natomiast jest już przesadą dla mnie jak się mieszkanie dekoruje na wnętrze statku, czy nosi uniformy załogantów.

Uooo tam, kazdy ma swojego bzika. Moj przyjaciel na przyklad ma w pokoju lampe sygnalowa z u-boota, zyroskop i wysokosciomierz z MIGa, na allegro szuka do kupienia smigla, a na scianie wisi zegar z sowieckiej lodzi podwodnej (nakrecany na sprezyne, chodzi na niej 8 dni). O calym fetyszyzmie elektronicznymi bibelotami, radiostacjami i nosnikami danych nie wspomne.
Wszystko to fajne i zdrowe i zapobiega kompletnemu zwapnieniu mozgu, wzglednie zamienienia sie w do bolu nudnego pracownika biurowego z dzialu finansow :-)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 12, 2008, 07:17:44 pm
Cytuj
Uooo tam, kazdy ma swojego bzika. Moj przyjaciel na przyklad ma w pokoju lampe sygnalowa z u-boota, zyroskop i wysokosciomierz z MIGa, na allegro szuka do kupienia smigla, a na scianie wisi zegar z sowieckiej lodzi podwodnej (nakrecany na sprezyne, chodzi na niej 8 dni). O calym fetyszyzmie elektronicznymi bibelotami, radiostacjami i nosnikami danych nie wspomne.

Wiem, że to wszystko są autentyczne militaria (i nie tylko), ale jakoś mi to wszystko na kilometry klimatem "Pirxa" (który uwielbiam) zapachniało :).



EDIT: najnowszy epigoński flim z cyklu "Star Trek" będzie miał niebylejakiego konsultanta naukowego - doktor Carolyn Porco (http://trekmovie.com/2008/02/11/interview-with-star-treks-new-science-advisor/).

TU więcej o tej (zasłużonej) damie:
http://en.wikipedia.org/wiki/Carolyn_Porco
http://www.space.com/businesstechnology/technology/porco_boldly_050214.html
http://www.ted.com/speakers/view/id/160

A TU wywiad z nią (http://www.ted.com/talks/view/id/178).
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Evangelos w Luty 14, 2008, 03:42:16 pm
Madra kobitka. Doradzala tez przy filmie Contact. Jesli ze Star Trekiem pojdzie jej tak samo dobrze, to moze zaczne ogladac.

Mam jednak wrazenie, ze w Star Treku kosmos jest mniej istotny, niz napotykane wciaz cywilizacje, wszystkie mniej lub bardziej humanoidalne i mowiace po angielsku (czasem z akcentem bliskowchodnim)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 14, 2008, 06:12:08 pm
Cytuj
Madra kobitka. Doradzala tez przy filmie Contact. Jesli ze Star Trekiem pojdzie jej tak samo dobrze, to moze zaczne ogladac.

Chciałbym, żeby ze "Star Trekiem" poszło lepiej. "Kontakt" (choć stanowi poprawną SF, a to w kinie rzadkie) jest taaaki sobie...

Cytuj
Mam jednak wrazenie, ze w Star Treku kosmos jest mniej istotny, niz napotykane wciaz cywilizacje, wszystkie mniej lub bardziej humanoidalne i mowiace po angielsku (czasem z akcentem bliskowchodnim)

Zdarzają sie wyjatki np. pierwszy film kinowy "ST" - "Star Trek - The Motion Picture", owszem mamy tam w załodze humanoidalnych Obcych (choć czy u Le Guin tak nie bywa?), ale fabuła "kręci się" dookoła czegoś zupełnie innego i statek przemierza Kosmos aż miło.

Zresztą "Star Trek" (ten Roddenberry'ego, bo o kręconym po jego śmierci lepiej zamilczeć), jest cholernie nierówny - jedne odcinki (gdy pominąć zatrącajcą silnie o kicz otoczkę w postaci dziwacznie postrojonych humanoidów) zawierają głębokie treści i przesłania, do wydobycia spod (podyktowanej głównie względami budżetowymi) tandety. I można traktować je jak swoisty teatr, ot na zasadzie "Wyprawy profesora Tarantogi", która wspaniale "Star Treka" pastiszuje.
Inne znów odcinki są pełne sprzeczności - pomysły zawierają bez mała genialne i prekursorskie, lecz wykonanie to dno.
Są też w końcu odcinki o których nic dobrego powiedzieć się nie da, takie stężenie bzdur zawierają.

Więcej moich opinii na ten temat znajdziesz TU (http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=218&page=8#26)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Evangelos w Luty 14, 2008, 06:26:09 pm
He, nie wiedzialem, ze z Ciebie taki startrekolog. Zatem ja zacichne, bom jednak ignorant w tej dziedzinie.
Sentymentow do serialu mam jednak mnostwo. Najmilej wspominam czas, gdy mialem z 10 lat i koniecznie, obowiazkowo ogladalem codziennie The Next Generation i latalem po domu z pilotem od magnetowidu sluzacym za fazer.
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 14, 2008, 06:41:56 pm
Cytuj
He, nie wiedzialem, ze z Ciebie taki startrekolog. Zatem ja zacichne, bom jednak ignorant w tej dziedzinie.

Ha. Do junior admina www.startrek.pl mówisz. <majestatycznie_prostuje_się_i_pęcznieje_z_dumy>

Cytuj
Sentymentow do serialu mam jednak mnostwo. Najmilej wspominam czas, gdy mialem z 10 lat i koniecznie, obowiazkowo ogladalem codziennie The Next Generation

Cóż. Właśnie "Star Trek - The Next Generation" jest z całego "ST" (poza w/w filmem) najlepszy. I do dzis stanowi jeden z najlepszych seriali SF (co po trosze świadczy i o mizerii gatunku :P).

Cytuj
i latalem po domu z pilotem od magnetowidu sluzacym za fazer.

Ha. Ja też. I prawie każdy, kto dzieckiem będąc oglądał, tak miał ;).
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 02, 2008, 04:43:59 pm
A'propos "Star Trek - The Next Generation":
http://pl.youtube.com/watch?v=BKZC0SuvS6s

Mam nadzieję, że rozbawi i fanów, i wręcz przeciwnie ;).
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 14, 2008, 08:39:15 pm
Na wspomnianym forum startrek.pl rozmawiamy czasem (np. ostatnio znów) o Lemie i jego złośliwościach pod adresem "ST". Zwykle podtrzymuję opinie o słuszności mistrzowych przytyków, pod adresem rzeczonego serialu, ale jednocześnie bronię tezy, że Lem "Star Treka" oglądał na tyle, by dobrze go poznać, tylko wstyd mu było przyznać się do tego, zwłaszcza przed sobą, z racji kiczowatej formy tego (skądinąd ciekawego) serialu.

Bo czyż ten fragment:

"Abrazyjczycy są dosyć człekokształtni. Mają jedynie nosy tam, gdzie my mamy uszy i na odwrót. Oni też pochodzą od małp, jak my, ale u nas były małpy wąskonose i szerokonose, u nich natomiast pramalpy miały jeden nos albo dwa. Te jednonosowe powymierały z głodu. Planetę okrążają liczne księżyce powodujące nader często długotrwałe zaćmienia słońca. Zapada wtedy egipska ciemność. Kto szukał jadła tylko przy pomocy wzroku, nic nie mógł znaleźć. Kto używał węchu, był w trochę lepszej sytuacji, najlepiej jednak powodziło się temu, kto miał dwa szeroko rozstawione nosy. Wtedy bowiem orientował się węchem stereoskopowe, jak my dwojgiem oczu albo stereofonicznym słuchem.
Potem Abrazyjczycy wynaleźli sztuczne oświetlenie i dwunosowość przestała im być konieczna do życia, lecz po praprzodkach została im ta osobliwość anatomiczna."


to nie piękne nawiązanie do tych nieszczęsnych startrekowych humanoidów?

ps. głupio mi pisać 3 razy pod rząd, ale do części postów po przenosinach Forum nie mam dostępu, np. tych w tym wątku.
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: draco_volantus w Październik 14, 2008, 10:01:51 pm
gravedigger, when You'll dig my grave would You make it shallow so that I could feel the rain?
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 14, 2008, 10:02:35 pm
Nie, nie jest to nawiązanie do star treka.... Nie wiem skąd Ci to przyszło do głowy (znaczy wiem, wszystko kojarzy Ci się ze startrekiem).
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 14, 2008, 10:08:40 pm
draco, czy mnie? ;)

(BTW. dla mnie cytat draco pasuje raczej do "Blade Runnera" i śmierci Roy'a :P.)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 14, 2008, 10:48:31 pm
Ciebie..........
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 14, 2008, 11:38:18 pm
A powiedz mi gdzie jeszcze w całej science fiction (poza "Star Trekiem") absurdalnie wyglądające humanoidy, hę?
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 15, 2008, 01:10:18 am
A co to ma do rzeczy? Jedyna rzecz do której nawiązuje w tym fragmencie Lem to mechanizmy ewolucji, tak jak w każdej swojej książce (w takiej czy innej formie). Niby dlaczego akurat tu ten fragment nie miałby mówić o tym co cała reszta tylko o Star Treku? Czy Golem zatem nawiązuje do Blade Runnera albo Ghost in the Shell? W takim razie Niezwyciężony też nawiązuje do Star Treka.

Fragment zwraca w prosty sposób uwagę na to jak niezbadane i zawiłe mogą być drogi ewolucji, pokazuje że może stać się coś niepotrzebnego, tłumaczy że nic z fizjonomii nie jest "oczywiste" itd itp (standardy u Lema powtarzające się wszędzie).
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 15, 2008, 05:11:31 pm
Zaraz, zaraz... Każdy autor, nawet tak wybitny i chodzący własnymi ścieżkami jak Lem nawiązuje do innych autorów, choćby w intencjach polemicznych (by pokazać, że można lepiej, czy po prostu inaczej).

Nie jestem krytykiem literackim, czy kimś w tym rodzaju, ale wiem doskonale (także z niektórych wypowiedzi samego Mistrza), że świadomie nawiązywał do twórczości innych autorów, głównie właśnie w celu polemicznym (a w utworach o Tichym i Tarantodze także prześmiewczym).

"Kongres futurologiczny" nawiązuje ewidentnie (i - by była jasność - takie nawiązania w niczym oryginalności Lema nie umniejszają) do twórczości Dicka z "Okiem na niebie" na czele (o czym pisał Oramus).

Przywołany przez Ciebie "Niezwyciężony" nie nawiązuje do "Star Treka", ale pochodzenie mają poniekąd wspólne - Roddenberry kręcąc "ST" wzorował się m.in. na "Misji międzyplanetarnej" Van Vogta, zaś "Niezwyciężony" jest w sumie świadomą polemiką z infantylizmem rozwiązań fabularnych vanvogtowego czytadła.

"GOLEM..." nie polemizuje z "GITS" i "Blade Runnerem" tylko dlatego, że jest od nich starszy, ale polemizuje z obiegowym wyobrażeniem "złego" superkomputera-golema-frankensteinowskiego monstrum, ale i obrazem asimovowskiego robota-sługi.

"Wizja lokalna" (w jednej ze swych wartstw) idzie dalej drogą "Lewej ręki ciemności" LeGuin. "Wyprawa profesora Tarantogi" szydzi ze "Star Treka" aż miło. Zaś groteski o Tichym wyśmiewają klisze fabularne i scenograficzne amerykańskich space oper.

W jednym masz rację - fragment ten w istocie mówi o mechanizmach ewolucji i - choć świadomie parodystyczny - więcej mówi z sensem o nich, niż 90% odcinków "ST" razem wziętych. Tym niemniej nawiązanie do "Star Treka" jest tu dla mnie ewidentne.

(Zresztą schemat fabularny "Pożytku ze smoka" - bo z niego oczywiście ten fragment pochodzi - jest identyczny do schematu 3/4 odcinków "ST": w obu wypadkach mamy obcych Paskudników, których budowa anatomiczna ma w sumie najmniejsze znaczenie, i ukazaną na przykładzie ich społeczności, którąś z ziemskich patologii życia społecznego w stężeniu maksymalnym. Brak mi dość danych, by stwierdzić czy podobieństwo to jest przypadkowe czy też nie.)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 15, 2008, 07:40:40 pm
Przytoczę tekst kolegi użyty na ostatniej konferencji:

Nie przekonał mnie pan. Dziękuję.


A tak w ogóle zauważam że literaci mają tendencję do tego typu naciągactwa.
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 15, 2008, 08:14:39 pm
A tak w ogóle zauważam że literaci mają tendencję do tego typu naciągactwa.

Literaci jak literaci... Krytyków byś posłuchał... Nawiązania metaliterackie... "Koczowanie pomysłów" w SF...  Interstrukturalizm... Zapożyczenia i trawestacje...

(Zresztą Lem sam się przyznawał - vide nawiązanie do Borgesa w "Apokryfach".)

ps. nawiasem mówiąc Lem też był literatem ;D


EDIT:

Najzabawniejsza sytuacja jest jednak z "Fiaskiem' - zachodni krytycy zachłystują się podobieństwem tej powieści (a dokładniej tła jej fabuły na poziomie pomysłów i gadgetów) do serialu "Star Trek: The Next Generation" (o czym już zresztą pisałem, wrzucając nawet stosowny link). Tymczasem można tu wyłącznie mówić o konwergencji ewolucyjnej ;) - i powieść i serial powstawały w tym samym czasie po dwu stronach Atlantyku, więc nie ma szansy by ktokolwiek tu z kogokolwiek rżnął (choć podobieństwa są chwilami uderzające).
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 16, 2008, 02:06:01 am
Cieszę się że rozumiesz o co mi chodzi ;)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 16, 2008, 03:54:24 pm
Rozumieć to ja rozumiem, tylko isę nie zgadzam. Uważam, że sytuacje jak z "Fiaskiem" i "ST: TNG" (serialem o przygodach kapitana Picarda) są jednak wyjątkiem, a nawiązania (czasem może i nie do końca świadome - ktoś coś czytał, potem treść zapomniał ale pisząc swoje dzieło, którychś elementów, nie do końca świadom, że zapożycza, użył) regułą.

(Ostatecznie np. w "Niezwyciężonym" mamy tzw. pola siłowe, jest to siłą rzeczy zapożyczenie, bowiem te pola nie mają odzwierciedlenia hipotezach naukowych - nie są nawet teoretycznie możliwe - są za to literackim "wynalazkiem" E.E. "Doc'a" Smitha, który powielali inni autorzy - m.in. Asimov, J. White i właśnie Lem.)

Przy czym sporu jak było w przypadku owego fragmentu "Pożytku..." nijak nie rozstrzygniemy, jako, że żaden z nas nie siedział w głowie Mistrza ;), a jak już w liceum uczą, każde dzieło lit. dopuszcza wielość interpretacji.

Natomiast chętnie podyskutuję z Tobą o "Star Treku" jeśli odczuwasz taką ochotę... ;)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: maziek w Październik 16, 2008, 05:39:27 pm
(Ostatecznie np. w "Niezwyciężonym" mamy tzw. pola siłowe, jest to siłą rzeczy zapożyczenie, bowiem te pola nie mają odzwierciedlenia hipotezach naukowych - nie są nawet teoretycznie możliwe
No nie wiem. Lem to nazywał polem Diraca, czyli pewnie miał jakiś plan, choć nie jestem w stanie tego rozszyfrować. A czy to jest możliwe?
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 16, 2008, 06:20:50 pm
No nie wiem. Lem to nazywał polem Diraca, czyli pewnie miał jakiś plan, choć nie jestem w stanie tego rozszyfrować.

To brzmi trochę jak zapożyczenie z "Miast w Kosmosie" Blisha (wydane u nas, opisywane też w "FiF"), tam też nazwisko Dirac padało (http://www.technovelgy.com/ct/AuthorSpecAlphaList.asp?BkNum=25).

ps. a'propos moich narzekań na "ST" w wydaniu epigonów:
(http://www.mtv.com/movies/photos/s/star_trek_080123/star_trek_400x765.jpg)
http://moviesblog.mtv.com/2008/10/15/exclusive-new-star-trek-movie-photo-with-kirk-spock-sulu-and-the-uss-enterprise-bridge/


EDIT:
http://pl.wikibooks.org/wiki/Fizyka_matematyczna/Teoria_pola#Pole_Diraca

Wychodzi na to, że Mistrz usiłował (gorzej czy lepiej) unaukowić płody fantazji Smitha.)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: dzi w Październik 16, 2008, 10:16:44 pm
Natomiast chętnie podyskutuję z Tobą o "Star Treku" jeśli odczuwasz taką ochotę... ;)
Podobała mi się taki jeden odcinek (dla mnie ST = The next generation) jak spotkali istotę wszechmocną. Okazało się że takich jest kilka we wszechświecie o sobie żyją, mogą wszystko (dosłownie) ale mają taką zasadę że nie zabijają. No i ta spotkana (wyglądająca jak człowiek) opowiadała im swoją historię. Że kiedyś tam poznała kobietę w której się zakochała i zamieniła się w człowieka płci męskiej, zrobiła sobie planetę z ogrodem i domkiem i tam sobie mieszkali. I pewnego razu przyleciała jakaś zła rasa i tą babeczkę zabiła. I ten spotkany mówi "wtedy ogarnął mnie gniew nad którym nie zapanowałem i zabiłem ich". Ci ze star treka mówią że no w sumie zrozumiałe i żeby się nie dołował (  :D ) a on "Nie rozumiecie, ja zabiłem cały gatunek, 35 miliardów osobników" :D

Zawsze lubiłem takie massive rzeczy. Dlatego czytam Lema ;)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Evangelos w Październik 16, 2008, 11:30:37 pm
Ja tam w tej wszechmocy bym sobie ja wskrzesil, ale co tam, nie znam sie  ;)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 07, 2008, 10:50:36 am
dzi, ja też lubię massive rzeczy i ceniąc "Star Treka" (zwłaszcza "The Next Generation" muszę przyznać, że pod względem rozmachu to może on się jednak schować przed "Cyberiadą".

(A sam odcinek to najprawdopodobniej "The Survivors" (http://memory-alpha.org/en/wiki/The_Survivors_%28episode%29); btw. polecam jako źródło wiedzy o "ST" wikę Memory Alpha (http://memory-alpha.org/) jestem jednym z adminów jej polskiej edycji ;D.)

Co zaś do wszechmocy, o której mówisz Evangelosie, to od wszechmocnych w "Star Treku" się roi (http://memory-alpha.org/en/wiki/Powerful_and_godlike_beings), przy czym ich moc ma często (dla wygody scenarzystów) jakieś limity, nigdy jednak konkretnie nie słyszymy jakie (również dla tychże scenarzystów wygody).

I tu czas by wygłosić mój najpoważniejszy wobec "Star Treka" zarzut, a mianowicie podkreślić jego liczne niekonsekwencje (które fani zresztą z lubościa wyszukują, mając przy tym sporo zabawy (http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=45)). Po prostu nikomu się nie chciało stworzyć spójnych, ścisłych zasad rządzących ekranowym światem, do których scenarzyści musieli by się dostosować*. (Podobnie zresztą bywa w "ST" ze stosunkiem do praw fizyki - zarówno tej realnej, jak i wymyślonej - serialowej.)

Jest to męczące, zwłaszcza w porównaniu do hard SF, gdzie taki numer by nie przeszedł, dlatego niektórzy starają się wręcz oglądać odcinki oryginalnych (tych nakręconych przez Roddenberry'ego) serii jako osobne całości (+/- tak jak Clarke kazał traktować tomy swojej "Odysei..."), by nie rwać sobie włosów z głowy** i tym spokojniej móc docenić takie perełki jak choćby "The Doomsday Machine" (http://memory-alpha.org/en/wiki/The_Doomsday_Machine_%28episode%29) ze scenariuszem (chwalonego nawet w "FiF") Normana Spinrada (http://trekmovie.com/2007/02/10/spinrad-videoblog-on-history-of-doomsday/).


* tu trzeba oddać sprawiedliwosć epigońskiemu serialowi "Enterprise" - jedną z jego nielicznych zalet była próba usunięcia tych niekonsekwencji (ale usuwając jedne wprowadzali drugie).

** gdyby jednak kto se chciał rwać:
(http://cache.gawkerassets.com/assets/images/8/2009/01/Bread_and_Circuses_206.jpg)

ps. dziękuję bardzo Terminusowi, ze dał mi szansę napisania tej wypowiedzi na nowo, gdyby istniała w poprzedniej wersji nudził bym się setnie, a tak.. :P
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: dzi w Listopad 07, 2008, 12:07:03 pm
Z drugiej strony byłem zaskoczony widząc gdzieś, pewnie na Waszym forum, analizę stosowanych broni, ich zasięgi, szybkości strzału, rodzaje strzału itd, i na tej podstawie rozważanie przebiegów bitew. Chyba że dyskusja dotyczyła jakiejś gry opartej na filmie.
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 07, 2008, 12:33:06 pm
Nie wiedząc której dyskusji to dotyczy trudno się wypowiadać w sposób ostateczny, ale faktem jest, że próby "uściślenia" universum "ST" były dokonywane (i to pod patronatem samego Roddenberry'ego)*.  Z prób tych urodziły się "Star Trek: Star Fleet Technical Manual" (http://memory-alpha.org/en/wiki/Star_Trek_Star_Fleet_Technical_Manual) (dotyczący czasów dzielnego Jamesa Tyberiusza) oraz "Star Trek: The Next Generation Technical Manual" (http://memory-alpha.org/en/wiki/Star_Trek:_The_Next_Generation_Technical_Manual), które początkowo uchodziły za częsć tzw. kanonu i miały stanowić obowiązującą podstawę naukowo-techniczną dla wszechświata "Star Trek" (można z nich było poznać wszelkie dane dotyczące serialowej technologii, ale i dowiedzieć się np. że delfiny zostały uznane w Federacji za gatunek rozumny i służą często jako wyśmienici piloci statków kosmicznych).

Inna rzecz, że "Manuale" owe stały czasem w jawnej sprzeczności z ekranowymi "faktami" (ano właśnie z powodu niespójności prawdy ekranu ;)).

Niestety po śmierci Roddenberry'ego wytwórnia (choc dla kasy kolejne "Manuale" wydaje) dała sobie z tym spokój, uznając w/w pozycje za zwykłe wydawnictwa towarzyszące serialowi, nie mające jednak wyróżnionego statusu. Tym niemniej w dyskusjach fanów są nieocenione. (Choć są i inni, wcale liczni, puryści, stosujący metodę - nie lubiącego akurat "ST" - Curtisa Saxtona, czyli wyciągający techniczne wnioski wyłącznie na podstawie ekranowych "faktów" - sic! Co oczywiście wymaga i niezłej naukowej orientacji i doskonałej znajomości serialu "klatka po klatce".)


* czyli mój zarzut z poprzedniego posta iż "nikomu się nie chciało" nalezy raczej potraktować jako przytyk pod adresem władz Paramountu, których wpływ na kształt "Star Treka" bywał często destrukcyjny, i scenarzystów, którzy z lenistwa nie przejmowali się dorobkiem poprzedników, niż jako ścisłe odzwierciedlenie rzeczywistości.
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 11, 2009, 11:55:29 pm
Abyś nie gadał maźku, że "Star Trek" nie pełni ważkiej roli społecznej:
(http://img.photobucket.com/albums/v222/johntmanic/stupid.png)
 ;D
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 09, 2010, 02:35:09 am
Fajny - acz i dość trywialny- hołd fanów ST (http://uss-independence.org/) dla Mistrza:
http://stexpanded.wikia.com/wiki/Breawyn_Lem
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: tzok w Listopad 09, 2010, 01:16:54 pm
Moim zdaniem pomysł zupełnie nietrafiony - Lem byłby zapewne wysoce niezadowolony gdyby mógł się o takich rzeczach dowiedzieć ;)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 09, 2010, 01:33:04 pm
Tzn. faktycznie pomysł raczej by Mistrza nie usatysfakcjonował, bo jest to prościutka zabawa nazwiskami (Lem, Pirx), godnym Lema hołdem byłoby jakieś inteligentne nawiazanie w warstwie ideowej. W końcu taki hołd powinien być z ducha lemowski.

(Mądrzej pograli już twórcy Orion's Arm z planetą Stanislaw, choc też nie do końca, bo po prostu przenieśli wymyślony przez Mistrza świat do własnego wszechświata i nazwali jego imieniem.)

Tym niemniej ja tam się cieszę, że Lem jest pamiętany, i że ludziska mu hołdy składają.



ps. jeszcze a'propos w/w hołdu: pokazana panienka to tzw. połączony Trill; otóż Trille (http://memory-alpha.org/wiki/Trill) to w "ST" gatunek po leguinańsku ;) humanoidalny, który wyróżnia się tym, że najwybitniejsi przedstawiciele ichniego społeczeństwa mogą liczyć na zaszczyt tzw. połączenia, czyli na stanie się nosicielami pasożytniczego, czy - jak kto woli - symbiotyczego ślimaka (http://memory-alpha.org/wiki/Trill_symbiont), który to ślimak (dość cudaczny, bo mogący żyć setki lat i wyewoluowany w ten sposób, że składa się wewnątrz niemal z samego, b. rozbudowanego, układu nerwowego) przez czas życia nosiciela magazynuje jego wspomnienia zapewniając mu swoistą prawie-nieśmiertelność; kolejny nosiciel może liczyć na to samo, przy czym ceną jest swego rodzaju schizofrenia, konieczność "dzielenia głowy" ze wspomnieniami i "przebitkami" osobowości poprzednich nosicieli, czasem dominacja osobowości długowiecznego symbiontu, który w takich przypadkach poniekąd wchłania i podporządkowuje sobie (acz nie wypiera, to nie jest "świeckie opętanie" ;)) osobowości nosicieli oraz czesto zachwiana tożsamość seksualna (http://memory-alpha.org/wiki/The_Host_%28episode%29), co wynika z dysponowania pamięcią obu płci (wątek nieco leworęczny ;)); plusem jest jednak nadludzka mądrość wynikajaca z sumowania wspomnień setek lat i dziesiątków żywotów oraz możliwość - poniekąd - przeżycia własnej śmierci (ujęcie wątku sumowania się wspomnień aktualnego nosiciela, symbiontu i dawnych nosicieli b. przypomina rozważania Marvina Minsky'ego i tematykę transhumanistyczną; jedna z najciekawszych postaci (http://memory-alpha.org/wiki/Jadzia_Dax) z epigońskiego "Deep Space Nine", była zresztą Trillem); można więc sądzić, że startrekowi hołdownicy ;) przynajmniej zauważyli nadludzką mądrość Lema ;D

Edit: moje roztrząsanie "trillowych" odcinków ST (dwu z większej ilości), jeśli kto ma ochotę poczytać:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=490&page=9#msg206921
i jeszcze dwie recenzyjki - "11001001", rzadki przypadek trekowej prawie hard SF:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=789&page=18#msg190453
oraz nostalgiczny "The Inner Light":
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=789&page=17#msg190413
a tu bardziej mini-polecanka niż recenzja - leguinowaty "Duet":
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=8&topic=1690&page=3#msg166195
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 04, 2012, 06:41:48 pm
Jeszcze a'propos startrekowych technologii, o których gawędziliśmy sobie z dzi... Ci od X Prize wyznaczyli nagrodę za budowę tricordera:
http://www.bbc.co.uk/news/technology-16518171

ps. tricorder, mówiąc w skrócie, to dość uniwersalne kieszonkowe urządzonko do skanowania, wykrywania, badania, prześwietlania etc.:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Starfleet_tricorder
majace i bardziej wyspecjalizowane odmiany z których najbardziej znana (obok uniwersalnej, zwanej też naukową) jest wersja medyczna:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Medical_tricorder
(i właśnie o zbudowanie wersji medycznej chodzi)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: maziek w Marzec 04, 2012, 10:00:10 pm
Chryste Panie - Ty masz w rodzinie górnika, czy co  8) ?
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 31, 2012, 01:35:49 pm
Górnika czy śtygara... ale... tricordery naukowe już są:

http://www.tricorderproject.org/
::)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 31, 2012, 04:04:54 pm
Szukając w "Wizji..." fragmentu o sprawach znacznie poważniejszych (kierowałem się nazwiskiem Finkelstein jako wskazówką) znalazłem i takie coś:

"Mecenas Finkelstein przekonał mnie. Zemsta nie była możliwa. Jest to jedna z większych słodyczy życia, zwłaszcza, jak mówią eksperci, na zimno, bo wtedy najlepiej smakuje. Któż nie ma osobistych wrogów, dla których powstrzymuje się od folgowania szkodliwym namiętnościom, żeby doczekać w pełnym zdrowiu właściwej chwili? Niejedno mógłbym o tym powiedzieć, bo z natury rzeczy kosmonautyka daje masę czasu do rozmyślań. Pewien człowiek, którego nazwiska nie wymienię, nie chcąc go uwiecznić, włożył się cały w pomiatanie mym dziełem. Wiedziałem, wracając z Kasjopei, że spotkam go na oficjalnym bankiecie, i obmyślałem różne warianty tego spotkania. Oczywiście podszedłby do mnie z wyciągniętą ręką, a ja mógłbym poprosić, żeby mi wyznał, czy jest łotrem, czy kretynem, bo kretynom podaję rękę, lecz łotrom nigdy. Było to jednak jakieś zbyt operetkowe, wręcz liche. Odrzucałem wariant po wariancie, ażeby usłyszeć po wylądowaniu ze zgrozą, że wszystko na nic. On zmienił zdanie i wynosił mnie już pod niebiosa."

Jest to ewidentny dowód, że Lem oglądał drugi ze statrekowych filmów (ten awanturrniczo-piratoidalny ;), pisalem o nim), będący źródłem owego, potem b. popularnego (cytowanego m.in. w "Kill Billu" i w tytule jednej powieści fantasy) porzekadła.

"Khan: Of course! We are one big, happy fleet! Ah, Kirk, my old friend, do you know the Klingon proverb that tells us revenge is a dish that is best served cold?
[pause]
It is very cold in space!"


Tak miała wyglądać owa kosmicznie chłodna zemsta:

"Khan: I've done far worse than kill you, Admiral. I've hurt you. And I wish to go on hurting you. I shall leave you as you left me, as you left her; marooned for all eternity in the center of a dead planet... buried alive! Buried alive...!
Kirk: KHAAANNNN!
[echo]
Kirk: KHAAANNNN!"


Sami oceńcie, czy operetkowa... ;)

ps. ciekaw jestem w jakich okolicznościach Tichy poznał opinię owych ekspertów... ::)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Mariusz w Czerwiec 05, 2012, 12:28:03 am
Jest to ewidentny dowód, że Lem oglądał drugi ze statrekowych filmów
Nic z tego, to przysłowie jest ze dwieście lat starsze (http://en.wiktionary.org/wiki/revenge_is_a_dish_best_served_cold), aczkolwiek przyznaję - sam byłem mocno zaskoczony kiedy ostatnio znowu czytałem "Wizję".

Znalazłem za to inną ciekawostkę: otóż w Star Treku występuje urządzenie zwane kolektorem Bussard'a. Bussard wymyślił coś takiego w 1960. Ale już w 1959 wyszła "Inwazja z Aldebarana", w tym "Młot" czyli elektromagnetyczna ssawa. Lem znowu pierwszy?
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 06, 2012, 11:12:54 am
Nic z tego, to przysłowie jest ze dwieście lat starsze (http://en.wiktionary.org/wiki/revenge_is_a_dish_best_served_cold), aczkolwiek przyznaję - sam byłem mocno zaskoczony kiedy ostatnio znowu czytałem "Wizję".

Toś mnie zgasił, zatem kwestia ogladania-lub-nie pozostaje kwestią otwartą.

ps. By co w temacie dodać: list parę najlepszych odcinków (większość mogę polecić bez większego wstydu).

Zbiorcza:

1. Balance of Terror (The Original Series)
2. The Best of Both Worlds Part 1 and 2 (Star Trek: The Next Generation)
3. The Visitor (Star Trek: Deep Space Nine)
4. City on the Edge of Forever (The Original Series)
5. Darmok (Star Trek: The Next Generation)
6. The Trouble with Tribbles (The Original Series)
7. In the Pale Moonlight (Star Trek: Deep Space Nine)
8. The Inner Light (Star Trek: The Next Generation)
9. The Void (Star Trek: Voyager)
10. Mirror, Mirror (The Original Series)

http://io9.com/5797961/the-10-best-star-trek-episodes (http://io9.com/5797961/the-10-best-star-trek-episodes)
(Pierwszy na liście można sobie darować, chyba, że kto chce naocznie zobaczyć o jakich to Obcych Paskudnikach pisał Lem. "In the Pale Moonlight" też lepiej zastąpić "Duetem" z tej samej serii, bo treściowo wtórny do "City...". Nie wiem nadto skąd taka popularność "Mirrora..." prostej opowiastki o wszechświecie złych sobowtórów, może stąd, że wtedy interpretacja Everetta była mało znana nie-fachowcom?)

Oraz bardziej szczegółowe:

- Najlepsze odcinki "ST - TNG" wg "Enterteiment Weekly":
1."Yesterday's Enterprise"
2."The Best of Both Worlds", Parts I and II
3."The Inner Light"
4."Tapestry"
5."All Good Things..."
6."The Measure of a Man"
7."Sins of the Father"
8."First Contact"
9."The First Duty"
10."Chain of Command", Parts I and II

http://www.ew.com/ew/article/0,,20057754,00.html (http://www.ew.com/ew/article/0,,20057754,00.html)

- Najlepsze odcinki oryginalnej serii "ST", slangowo mówiąc - TOS (także wg "EW"):
1."The City on the Edge of Forever"
2."Space Seed"
3."Mirror, Mirror"
4."The Doomsday Machine"
5."Amok Time"
6."The Devil in the Dark"
7."The Trouble With Tribbles"
8."This Side of Paradise"
9."The Enterprise Incident"
10."Journey to Babel"


- Oraz najlepsze odcinki najznośniejszej z epigońszczyzn zwanej "ST - DS9":
1. "In the Pale Moonlight"
2. "Duet"
3. "The Visitor"
4. "Far Beyond the Stars"
5. "Trials and Tribble-ations"

http://www.techrepublic.com/blog/geekend/the-five-best-deep-space-nine-episodes-of-all-time/9557 (http://www.techrepublic.com/blog/geekend/the-five-best-deep-space-nine-episodes-of-all-time/9557)

(olka potwierdziła swego czasu (http://forum.lem.pl/index.php?topic=957.msg43234#msg43234), że sporo z nich - po zrobieniu poprawki na konwencję, niestety - b. strawna. Z tym, że "All Good Things..." bym z listy wywalił i zastąpił "11001001" jednym z najsolidniejszych kawałków startrekowej (prawie-)hard SF (http://www.jammersreviews.com/st-tng/s1/11001001.php). No i w "Chain..." ostatnich zdań strawić nie mogę. Picard je wygłaszający to już nie niezłomny kosmonauta ze szkoły komunisty Martina, a jakaś epigońska podróba. Z TOS'owych natomiast zdecydowanie najlepszy jest epizod o tej maszynie dumzdeja. "Amok Time" natomiast i pozycje od siódmej w dół można swobodnie sobie darować.
Z kolei z krótkiej listy wypracowań epigonów wszystko jest zasadniczo akceptowalne, ino męczące "In the Pale..." dałbym na piątą pozycję, pozostałe pozycje dał ooczko w górę, natomiast autotematyczne "Trials..." wywalił i zastąpił mądrzejszym (http://www.jammersreviews.com/st-ds9/s1/prophets.php) "In the Hands of the Prophets". Zamiennie zamiast "In the Pale..." można też sobie wrzucić podobne drastycznością (http://www.jammersreviews.com/st-ds9/s5/uniform.php) "For the Uniform" ew. pilota (http://www.jammersreviews.com/st-ds9/s1/emissary.php) "Emissary", zawierającego interesujące spostrzeżenia nt. postrzegania ;) czasu.)

Nadto drim tim gwiezdnoflotowy:
THE STAR TREK DREAM CREW
• Captain - JEAN-LUC PICARD (Star Trek: The Next Generation)
• First Officer - MR. SPOCK (The Original Series)
• Doctor - THE DOCTOR (Star Trek: Voyager)
• Helmsman - DATA (Star Trek: The Next Generation)
• Chief Engineer - GEORDI LaFORGE (Star Trek: The Next Generation)
• Chief of Security - WORF (Star Trek: The Next Generation and Star Trek: Deep Space Nine)
• Science Officer - SEVEN OF NINE (Star Trek: Voyager)

http://blog.nola.com/living/2009/04/star_trek_dream_crew_would_rul.html (http://blog.nola.com/living/2009/04/star_trek_dream_crew_would_rul.html)
Jednym słowem... Luckości ;) dumnymi poslańcami trzy cyborgi (Picard ze swoim sztucznym sercem i śladami po borgowej asymilacji też tu się kwalifikuje), dwie śtucne yntelygencyje i półtora Obcego...
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 20, 2013, 09:31:22 pm
Jeszcze w kwestii zemsty na zimno...

Dialog z serialu "Farscape" (http://en.wikipedia.org/wiki/Farscape) vel "Ucieczka w kosmos" - kolejnego przypadku nieprawego potomstwa "ST" zresztą* - "Crackers Don't Matter" (http://farscape.wikia.com/wiki/Crackers_Don%27t_Matter):

"Scorpius (http://farscape.wikia.com/wiki/Scorpius)/Harvey: Revenge is a dish best served cold
Crichton (http://farscape.wikia.com/wiki/John_Crichton): I hate it when villains quote Shakespeare
"**

* jak streszcza Wikipedia słowa scenarzysty tejże serii: "David Kemper said that when he originally conceived Farscape with Rockne S. O'Bannon, they wanted it to be Star Trek but with a focus on the mind and emotions."

** a to aluzja do tego pana (http://en.memory-alpha.org/wiki/Chang_%28General%29)

ps. Skoro o "Crackers..." mowa...
Farscape CZ - Najlepšie úseky časti Crackers don't matter (http://www.youtube.com/watch?v=walLtB5h73A#)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Marzec 24, 2013, 11:02:41 pm
A to:
https://www.youtube.com/watch?v=diP-o_JxysA (https://www.youtube.com/watch?v=diP-o_JxysA)
było bo nie znalazłem. Co za porażka
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 26, 2013, 05:48:38 pm
A to:

To ma +/- tyle wspólnego z serialami Roddenberry'ego co "Głos Lema" z Lemem.

Inna rzecz, że szukałeś nieuważnie:
http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg49131#msg49131 (http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg49131#msg49131)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Marzec 31, 2013, 09:17:41 pm
Da sił gdzieś tego Star Treka oglądnąć z polskim lektorem? W sensie na jakiejś ipli czy czymś? Interesują mnie odcinki z tym łysym. A szczególniej filmy
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Kwiecień 01, 2013, 02:34:56 pm
Powiem tak... Nie będę robił reklamy rozmaitym serwisom żyjącym z piractwa, ale wpisawszy w Guglę pełny tytuł danego filmu/serialu/odcinka + słówko online nie powinieneś mieć kłopotu ze znalezieniem.

Przy czym o ile odcinki z tym łysym, przynajmniej wybrane, to jest zasadniczo crème de la crème "Treka", o tyle filmy z nim to epigońskie buble nie wiem czy nie gorsze od najnowszych produkcji p. Abramsa, obfitujące w takie kfiatki:
https://www.youtube.com/watch?v=oWoPdZ986oo (https://www.youtube.com/watch?v=oWoPdZ986oo)
https://www.youtube.com/watch?v=7OCKDEdtWys (https://www.youtube.com/watch?v=7OCKDEdtWys)
https://www.youtube.com/watch?v=GX-SYhzfaf0 (https://www.youtube.com/watch?v=GX-SYhzfaf0)
Więc jeśli oglądać to tylko w celach kuriozoznawczych.

(Nawiasem mówiąc: "ST" wpisuje się w schemat znany i z innych produkcji tego typu - "Terminatory", "Obce", "Gwiezdne wojny" - tzn. i w jego wypadku tylko dwa pierwsze, licząc wedle kolejności realizacji, filmy są naprawdę oglądalne, z czego drugi w kategoriach niezobowiązującej rozrywki.)

ps. A'propos kfiatków... Moja ulubiona bzdura z epigońskiego "Voyagera" - tytułowy korab ucieka z wnętrza Osobliwości i to używając impulse drive (podrasowane wersja znanego już dziś napędu jonowego), że aż horyzont zdarzeń trzeszczy (sic!):
https://www.youtube.com/watch?v=bZI9MuSluSg (https://www.youtube.com/watch?v=bZI9MuSluSg)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Kwiecień 01, 2013, 07:02:13 pm
Ja się pytałem o ewentualne legalne miejsca. Wbrew pozorom da się oglądać legalnie.
2. Do łysego mam sentyment. Oglądnąłem parę odcinków i Nemezis. Nemezis straszna kiszka. Jednak tam to bardziej by pasowały takie triki jak stawianie żagli, wiosła, kotły parowe i sypanie węgla...
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Kwiecień 01, 2013, 07:43:19 pm
Do łysego mam sentyment. Oglądnąłem parę odcinków i Nemezis. Nemezis straszna kiszka.

Serial z nim jest dobry... z poprawką na ograniczenia konwencji. Fakt. Jest jeszcze kilka niezłych odcinków oryginalnej serii z lat '60 i pierwszej produkcji epigonów, tego "Deep Space Nine" (które jednak mocno przedefiniowuje konwencję, by na koniec skręcić w niesmaczny mistyczny bełkot, po drodze jednak potrafi powiedzieć to czy owo z sensem).

Co do filmów natomiast, to swoje zdanie szerzej wyraziłem tu:
http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg30797#msg30797 (http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg30797#msg30797)
Od tego czasu zresztą zaostrzyłem swoją ocenę produkcji późniejszych ("First Contact", "Insurrection"), bardziej natomiast doceniając drugi z filmów ("The Wrath of Khan").

Tu natomiast pisałem o dwu najlepszych filmach (z których oba są jednak z Kirkiem*):
http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg25810#msg25810 (http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg25810#msg25810)
http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg30857#msg30857 (http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg30857#msg30857)

Przy czym "Nemesis" w istocie jest najgorszy z całej serii.

Jednak tam to bardziej by pasowały takie triki jak stawianie żagli, wiosła, kotły parowe i sypanie węgla...

To idealnie pasuje do konwencji "Khana"... Jest jednak i odcinek gdzie w istocie bohaterowie jachtem między gwiazdami fruwają:
http://en.memory-alpha.org/wiki/Explorers_(episode) (http://en.memory-alpha.org/wiki/Explorers_%28episode%29)


* w sumie zresztą nie ma dobrych filmów w łysym Picardem, CBS ostatnio poniekąd usiłowało załatać tę lukę, wypuszczając kinową, podretuszowaną cyfrowo wersję słynnego dwuczęściowego odcinka "The Best of Both Worlds" (tego co go Borg porwał i przekabacił)
http://en.memory-alpha.org/wiki/The_Best_of_Both_Worlds_(episode) (http://en.memory-alpha.org/wiki/The_Best_of_Both_Worlds_%28episode%29)
http://en.memory-alpha.org/wiki/The_Best_of_Both_Worlds,_Part_II_(episode) (http://en.memory-alpha.org/wiki/The_Best_of_Both_Worlds,_Part_II_%28episode%29)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Kwiecień 01, 2013, 09:21:28 pm
Pancernik Warspite, skutecznie trafiając Włochów z odległości 23 km ma przewagę dystansu skutecznego ognia nad Enterprajsem i resztą owej Gwiezdnej Floty. Tyczy się to też niszczycieli imperialnych, za wyjątkiem Gwiazdy Śmierci.
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Kwiecień 02, 2013, 12:07:11 am
Ogólnie batalistyka startrekowa to jest temat, z którego można robić sobie tzw. polewkę w długie zimowe wieczory (ktoś mógłby się łudzić, że tak nieudolna, bo tak na siłę do treści głębszych dodana ;)).

Przy czym o ile początkowo - z poprawką na takie cuda jak dźwięk w próżni, fazery (jak to działa, tak naprawdę?), potęga deflektorów, etc. - wygląda* to nawet przyzwoicie (pojedyncze, za to b. silne jednostki, gdzie typowa bitwa angażuje 1-3 takie po jednej stronie, a 40 to już jest apokaliptyczne starcie zdatne decydować o losach całych mocarstw gwiazdowych, co jawnie mówi jaka to potęga, te warpshipy), prezentując się jako pojedynek technologii i przemyślności kapitanów, gdzie często pierwsza salwa decyduje, o tyle potem - od rzeczonego "Deep Space..." właśnie - zaczyna się absurdalne pstrzenie na ekranie setkami naparzających się, lecących bliziutko siebie i strzelających na krótkie dystanse statków (http://www.youtube.com/watch?v=xdHEijDpWso), które na zdrowy rozum w tej ciżbie by na siebie powpadały, zbyt jawnie też o przebiegu bitew decydować zaczyna niemaskowana stronniczość scenarzystów, nie licząca się z podanymi osiągami korabi (mają bohaterowie dostać łupnia - dostaną, mają wygrać - pilotując mrówkę rozdepczą słonia)...

* W sensie wyglądania właśnie, zanim się zacznie to analizować, acz wygląda często na tyle dobrze, że nie chce się być złośliwym i brać tego od strony rozumowej.

Inna sprawa, że nigdy nie rozumiałem, po co te wszystkie pukawki jednostkom, które samym napędem Warp robią takie hokus-pokus z czasoprzestrzenią, że w sumie tego by można jako arcyniszczycielskiej broni używać. Jakieś dobrowolne respektowane i przez największych zbójów Próżni embargo, czy co?
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 21, 2013, 05:23:17 pm
Niedawno gadałem o tricorderze, tymczasem NASA o replikatorze (http://en.memory-alpha.org/wiki/Food_synthesizer) duma:
http://qz.com/86685/the-audacious-plan-to-end-hunger-with-3-d-printed-food/ (http://qz.com/86685/the-audacious-plan-to-end-hunger-with-3-d-printed-food/)

Choć do takich cudów (http://en.memory-alpha.org/wiki/Replicator) droga daleka.


pijes. Nie dziwi zresztą to parcie do realizacji tego typu pomysłów gdy się zobaczy co oni na takim np. MIT oglądają:
http://tech.mit.edu/V121/N57/Star_Trek.57a.html (http://tech.mit.edu/V121/N57/Star_Trek.57a.html)
http://tech.mit.edu/V122/N38/Star_Trek_II_-_.38a.html (http://tech.mit.edu/V122/N38/Star_Trek_II_-_.38a.html)
http://tech.mit.edu/V111/N56/trek6.56a.html (http://tech.mit.edu/V111/N56/trek6.56a.html)
http://tech.mit.edu/V114/N57/lame.57a.html (http://tech.mit.edu/V114/N57/lame.57a.html)
http://tech.mit.edu/V117/N16/startrek.16a.html (http://tech.mit.edu/V117/N16/startrek.16a.html)
http://tech.mit.edu/V125/N3/malvarado3.3c.html (http://tech.mit.edu/V125/N3/malvarado3.3c.html)
http://tech.mit.edu/V112/N23/joynt.23o.html (http://tech.mit.edu/V112/N23/joynt.23o.html)

Edyta: taki drobiazg jeszcze:
http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1543043,1,star-trek-fenomen-wspolczesnej-popkultury.read (http://www.polityka.pl/kultura/aktualnoscikulturalne/1543043,1,star-trek-fenomen-wspolczesnej-popkultury.read)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Smok Eustachy w Czerwiec 03, 2013, 11:23:40 pm
A  to wiedzieliście:
http://www.esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=7473 (http://www.esensja.pl/film/publicystyka/tekst.html?id=7473)

?
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 04, 2013, 08:59:42 am
Bywały ładniejsze...

ps. to ciekawsze: kosmonauci z ISS + ekipa nowego "ST":
NASA Connects Space Station and "Star Trek Into Darkness" Crews in a Google+ Hangout (http://www.youtube.com/watch?v=r7_BZe6cGoI#ws)
(polecam ze względu na tych pierwszych :P)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Wrzesień 11, 2013, 01:16:27 am
Neil Armstrong na ceremonii na cześć Jamesa Doohana, niektórym bardziej znanego jako Scotty (tego co to potem miał pośmiertnego orbitalnego pecha):
Neil Armstrong's Secret Star Trek Wish (http://www.youtube.com/watch?v=5rEhvIUmD-o#)

Doedytowuję info o edukacyjnym Star Trek Live (coś na kształt startrekowo-nasowskiego teatrzyku):
(http://img.trekmovie.com/images/event/stlive-prev-1t.jpg) (http://img.trekmovie.com/images/event/stlive-prev-5t.jpg)
http://trekmovie.com/2010/06/10/exclusive-first-look-at-star-trek-live-opening-friday-at-kennedy-space-center-san-diego-fair/ (http://trekmovie.com/2010/06/10/exclusive-first-look-at-star-trek-live-opening-friday-at-kennedy-space-center-san-diego-fair/)
http://trekmovie.com/2010/06/14/more-images-from-premiere-of-star-trek-live/ (http://trekmovie.com/2010/06/14/more-images-from-premiere-of-star-trek-live/)
https://www.youtube.com/watch?v=X2yR0OXV5No (https://www.youtube.com/watch?v=X2yR0OXV5No)
https://www.youtube.com/watch?v=8P6rL1a6lnA (https://www.youtube.com/watch?v=8P6rL1a6lnA)
(Dla niezorientowanych w serialowych niuansach: bohaterami są komandor z ery epigońskiego "Enterprise" i rodaczka Spocka z załogi XXIX-wiecznego timeshipa - jeden taki (http://en.memory-alpha.org/wiki/Wells_class) pokazano (https://www.youtube.com/watch?v=saBKpiXCssI) w, również epigońskim, "Voyagerze" - co jest bodaj jedynym pożytkiem z powstania tych seriali ;).)

Skoro zaś o NASA i "Enterprajsie" mowa:
(http://www.nasa.gov/images/content/115147main_StarTrek_Virts_Bakula_Fincke.jpg)
http://www.nasa.gov/vision/space/features/Astros_on_StarTrek.html (http://www.nasa.gov/vision/space/features/Astros_on_StarTrek.html)*
http://www.nasa.gov/topics/technology/features/star_trek.html (http://www.nasa.gov/topics/technology/features/star_trek.html)

* więcej o panach guest starach:
http://www.jsc.nasa.gov/Bios/htmlbios/fincke.html (http://www.jsc.nasa.gov/Bios/htmlbios/fincke.html)
http://www.spacefacts.de/bios/astronauts/english/fincke_edward.htm (http://www.spacefacts.de/bios/astronauts/english/fincke_edward.htm)
http://www.jsc.nasa.gov/Bios/htmlbios/virts-tw.html (http://www.jsc.nasa.gov/Bios/htmlbios/virts-tw.html)
http://www.spacefacts.de/bios/astronauts/english/virts_terry.htm (http://www.spacefacts.de/bios/astronauts/english/virts_terry.htm)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Grudzień 14, 2013, 01:52:47 am
(https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/s720x720/1461633_10151836868628691_1204011942_n.jpg)

Jak już podsumowujemy historię "ST"... Doedycam ;) najładniejszy hołd dla filmidła mojego umiłowanego, jaki znam:
STAR TREK 40th Anniversary Tribute 1966 - 2006 (http://www.youtube.com/watch?v=80_HKdvNhgA#)
Tytuł: Re: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 27, 2015, 07:22:47 pm
No i pojawił się pilot tej to niezależnej produkcji "ST", co o niej dwa (http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg54967#msg54967)kroć (http://forum.lem.pl/index.php?topic=69.msg59545#msg59545) wspominałem. Całkiem legalnie do obejrzenia na JuTubce:


Ma z tego powstać cała seria internetowa, odcinek co miesiąc. Niby cieszy, ale pilota polecić stanowczo nie mogę. Filmy p. Abramsa na jego tle wręcz ambitne były. Może w następnych odcinkach wróci coś z ducha "TNG", póki co są ganianko-strzelanki, które nawet na IMDB rekordowo niską ocenę dostały:
http://www.imdb.com/title/tt2621446/ratings
(Gorzej wypadł - z całego "StarTreka" - tylko jeden odcinek "TNG" (http://www.imdb.com/title/tt0708772/), w roli zapchajdziury kręcony.)
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 01, 2016, 12:20:24 pm
Taka niszowa ciekawostka... Rok 2015 kończy się naprawdę burzliwie dla startrekowego światka. Otóż pojawiły się medialne doniesienia o tym, że CBS i Paramount - tj. wytwórnie mające prawa autorskie do "ST" - skierowały pozew przeciwko producentom niezależnej produkcji "Star Trek - Axanar" (tej cośmy o niej z olką gadali, że od produkcji abramsowych - co by nie gadać - lepsza):
http://www.hollywoodreporter.com/thr-esq/crowdfunded-star-trek-movie-draws-851474

Informacja się potwierdziła. Oto pozew:
https://www.documentcloud.org/documents/2660454-Startreklawsuit.html

I oficjalne stanowisko Aleca Petersa, "Axanaru" producenta, w odpowiedzi nań:
http://www.bleedingcool.com/2015/12/30/alex-peters-statement-on-the-star-trek-axanar-lawsuit/

Nie do końca jasne są przyczyny takiego ruchu wytwórni, acz pojawiły się pogłoski, że akcja prawna przeciw "Axanarowi" jest wynikiem b. pozytywnego przyjęcia przez fandom i krytykę "Prelude to Axanar" przy jednoczesnej b. niechętnej reakcji na trailer "Star Trek Beyond", że jest to forma wymuszenia monopolu tzw. Abramsverse i "unowocześnionej" wizji "Treka"...

Trudno przewidzieć konsekwencje tej sprawy (już - prawdopodobnie - oznaczającej koniec pełnometrażowego "Axanaru") dla przyszłości fanprodukcji "ST" i stosunków pomiędzy wytwórniami, a zorganizowanym fandomem "ST". W każdym razie jest niewesoło... Bo też wiadomo co to może - potencjalnie - oznaczać... Że nie dostaniemy żadnych nowych fan-"Treków", a stare (jeśli usuwanie/pozywanie pójdzie dalej) będą pojawiały się na różnych dziwnych serwisach w Sieci i znikały (z czego część być może przepadnie na stałe, bo nie zostanie skopiowana). A znów produkcje oficjalne będą hejtowane i bojkotowane przez (amerykańskich) fanów. Czarny scenariusz mogący się z tego rozwinąć oznacza de facto koniec "StarTreka" (min. "StarTreka"-jakiego-znamy). Acz może to i dobrze w sumie, może i po śmierci Roddenberry'ego nie powinno było nic nowego powstawać...

ps. Aha: ruszyła internetowa kampania fanowskiego wsparcia dla Axanaru
https://twitter.com/hashtag/IStandWithAxanar
https://www.change.org/p/cbs-support-axanar
(Jedno trzeba przyznać - dawno nie było tyle medialnego rozgłosu wokół "ST", a "Prelude..." bije rekordy oglądalności. Przy czym: nie wiem na ile Peters jest uczciwy, na ile nie, co przekroczył, a czego się trzymał, na ile kasa mu się zgadzała, czy się wybroni, czy pójdzie siedzieć, itd., ale jedno jest pewne - nie ma to znaczenia - medialnie tę sprawę już wygrał. A fanów, w tym i mnie ;) - i sporą część medialnych komentatorów - najwyraźniej obchodzi tylko jedno - że był w stanie nakręcić relatywnie przyzwoitego "Treka".)
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 26, 2016, 11:02:12 pm
Zapowiadałem niedawno, że powstaje film (spod znaku "ST"):
poświęcony - w ramach pokojowego przesłania ;) - wojnie (http://en.memory-alpha.org/wiki/Earth-Romulan_War) z tymi Paskudnikami, co o nich Mistrz pisał

I otóż jest - "Star Trek: Horizon":

Kto chce, niech obejrzy... Fanowski, a wygląda jak holiłódzki...

ps. Prawnicy "Axanaru" przyjęli tymczasem b. cwaną taktykę:
http://www.hollywoodreporter.com/thr-esq/star-trek-fans-want-paramount-868691
http://trekmovie.com/2016/02/25/axanar-pushes-back-in-cbsparamount-lawsuit/
Domagają się wyjaśnienia kto ma jakie prawa do "StarTreka"... Bo jeśli nie wiadomo czyje prawa, trudno je złamać. Prawnicy wytwórni poprosili o czas na przygotowanie odpowiedzi czyli uderzenie jest celne.
Najistotniejsze są - oczywiście - konsekwencje... Jeśli prawnicy wytwórni nie przygotują spoistej odpowiedzi (a do tego CBS z Paramountem muszą się dogadać, w szybkim tempie), albo nawet przygotują, ale sąd jej nie zaakceptuje, wyjdzie, że "StarTrek" jest niczyj i każdy może go kręcić.
Oczywiście... piłka wciąż jest w grze i nic nie jest przesądzone...

(Aha: drugi komentujący wpis na TrekMovie, ten co uznał sprawę za interesującą, to jest Roberto Orci, scenarzysta abramsowych filmów...)

Edyta ;):
Jak o kręceniu mowa... Do Fullera i jego ekipy dołączył wczoraj Nicholas Meyer scenarzysto-reżyser co lepszych - w sumie - ze startrekowych kinówek ("ST II", "IV", "VI" - pisałem o nich, że nie arcydzieła, ale na tle większości jakoś się tam wyróżniały):
http://www.startrek.com/article/nicholas-meyer-joins-new-star-trek-series
http://www.ew.com/article/2016/02/26/star-trek-cbs-reboot-nicholas-meyer
Zachodni fani b. się z tego cieszą. W sumie... skoro Roddenberry nie żyje... jedna z lepszych kandydatur:
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Nicholas_Meyer

A znów w castingu do jednej z ról bierze udział Tony Todd:
http://mortis.buzzsprout.com/42360/354909-mortis-bonus-minisode
http://trekcore.com/blog/2016/02/star-trek-veteran-tony-todd-says-hes-on-the-casting-short-list-for-2017-cbs-all-access-series/
Ten od "Candymana", choć i w historii "Treka" ładnie się zapisał (acz nie za każdym razem dostawał role, do których go przymierzano):
http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Tony_Todd

Ha! Zobaczy się co z tego będzie...
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 27, 2016, 02:07:50 pm
Coś tam się w "Star Treku" działo... Wypuścili zapowiedź nowej serii:

I drugi zwiastun najnowszego filmu (poprzednio było beznadziejnie, teraz pierwsza minuta nawet ma klimacik):

No i J.J. Abrams publicznie ogłosił (a rzecznicy Paramountu i Axanaru potwierdzili), że Paramount i CBS zamierzają wycofać pozew przeciwko ekipie Axanaru, pozwalając jej na nakręcenie filmu (jednocześnie, zgodnie z postulatem Aleca Petersa, wytwórnie przygotują jasne reguły, w ramach których twórczość fanowska będzie dozwolona):
http://www.thewrap.com/j-j-abrams-says-paramount-will-drop-lawsuit-against-star-trek-fan-film/

W teorii pięknie... W praktyce... Reklamówka nowej serii to tanio wyglądające rendery, czołówka "TNG" lata temu ładniej wyglądała... Poza tym ploty chodzą (http://1701news.com/node/1209/treks-prime-universe-closed-business.html), że rzecz będzie osadzona w rzeczywistości panaabramsowej (styl czcionki w tytule może to potwierdzać, nowe filmy podobną mają*). Film... Podobno pierwszych 15 minut (był pokaz w Hameryce, dla wybranych) jest (http://fff.trekbloggers.com/2016/05/23/fan-review-of-the-first-15-minutes-of-star-trek-beyond/) niezłe (http://trekmovie.com/2016/05/23/star-trek-beyond-fan-event-the-extra-footage-you-didnt-get-to-see/) (jak na startrekowe standardy, zapewne ;)), ale coś mi się widzi (choćby po trailerów treści), że dostaniemy z 10-15 min klasycznego "StarTreka", które później przejdzie w godzinną blockbusterową rozwałkę, z krótką przerwą na widoczki stacji Yorktown (to to miasto w Próżni, co w trailerze miga). "Iron Man 2" miał dość podobny podstawowy schemat fabuły. Co do sprawy "Axanaru" zaś to, póki co, proces - mimo zapowiedzi - trwa (teraz Peters dla odmiany pozwał wytwórnie, ponoć w roli zabezpieczenia, bo na rozwiązaniu polubownym mu zależy). Ale nawet jeśli happy end będzie to... wyciekła wczesna wersja scenariusza tegoż filmu:
https://www.reddit.com/r/startrek/comments/48dv1q/i_have_the_axanar_script_heres_my_review/
http://1701news.com/node/1059/axanar-script-leak-reveals-early-concept-trek-story.html
I... rozumiem, że scenariusz mógł ewoluować, że streszczenia są - zapewne - złośliwe (ich autorzy do Petersa sympatią nie pałają z tego co wiem) itd. ale wygląda na to, że będzie to w najlepszym wypadku fajnie wyglądający soczysty kosmiczny bitewniak, nie żadna tam filozofia czy eksploracja...

Chyba Andrew Probert (http://en.wikipedia.org/wiki/Andrew_Probert) ma rację, że "Star Trek" umarł wraz z Roddenberrym:
http://oberon.spaceports.com/~tb/international/interviews/interview4.htm (http://web.archive.org/web/20020105124117/http://oberon.spaceports.com/~tb/international/interviews/interview4.htm).

Choć Steven Erikson, pisarz fantasy, reanimować go próbuje i jakieś apele do twórców nowego serialu ogłasza:
http://trekmovie.com/2016/05/24/editorial-the-future-of-star-trek-an-open-letter-to-bryan-fuller-and-alex-kurtzman/
http://trekmovie.com/2016/05/24/editorial-the-future-of-star-trek-an-open-letter-to-bryan-fuller-and-alex-kurtzman-part-ii/
http://trekmovie.com/2016/05/24/editorial-the-future-of-star-trek-an-open-letter-to-bryan-fuller-and-alex-kurtzman-part-iii/


* Acz godzi się dodać, że różne już plotki na ten temat były... O tym, że akcja serialu toczyć się będzie w czasach pomiędzy (oryginalnym) Kirkiem, a Picardem (http://birthmoviesdeath.com/2016/04/13/the-new-star-trek-tv-show-will-be-set-before-the-next-generation) (w sumie dość ciekawa epoka, acz wymyślili ją Meyer i Bennett od filmów II-VI, jakby w opozycji do Roddenberry'ego, bo - zamiast w jasną przyszłość - w klimaty zimnowojenne i marynistykę hornblowerowską poszli; Meyer - mówiąc nawiasem - został ściągnięty do ekipy, jak pisałem) lub w przyszłości postpicardowej (http://1701news.com/node/1136/about-those-new-star-trek-tv-rumors.html) (i to być może - główny producent serii, Bryan Fuller (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Bryan_Fuller) niejaki, robił odcinki postpicardowego "Voyagera", głównie lekkie przygodówki).
Jedno się w tych pogłoskach powtarza (a i teaser delikatnie to potwierdza, tym "crews") ma nie być jednego statku i jednej załogi, tylko serial-antologia, takie opowieści ze świata... (Kierunek, IMHO, błędny - zamiast projektować/próbować przewidzieć przyszłość i komentować teraźniejszość woli się zgłębiać fikcyjny kosmosik? W starym "TMP" i "TNG" nie o to chodziło...)
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 15, 2016, 12:19:59 am
Drobna ciekawostka, czy też ciekawa drobnostka ;) - jeden aktor startrekowy (Robert Picardo, grał w epigońskim "Voyagerze" dość zabawną postać (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/The_Doctor) - ekspercką SI medyczną manifestującą się w fizycznej formie ciałem stworzonym z fotonów na tej samej zasadzie, co twory F - z neutrin, tylko nie Ocean Solaris w kupie je trzyma, a specjalne emitery ;), przekraczającą wraz z rozwojem serii próg świadomości) wszedł w skład władz słynnego The Planetary Society (http://en.wikipedia.org/wiki/The_Planetary_Society) i - w związku z tym pro-astronautycznie/nomicznie lobbuje:
http://www.startrek.com/article/picardos-planetary-posts

I jeszcze jedno... nieśmiało wraca do "ST" tradycja sadzania fachowców do projektowania tego czy owego ("StarTrek", mówiąc nawiasem, był pierwszą produkcją SF z konsultantami naukowymi), tym razem HP o pomoc poproszono:
http://www.cnet.com/au/news/star-trek-beyond-concept-designs/
http://trekmovie.com/2016/06/13/star-trek-beyond-kelvin-pod-on-display-at-hp-discover-conference-in-las-vegas/
http://www.startrek.com/article/hewlett-packard-enterprise-goes-beyond-in-new-ad-campaign
Ale wygląda to wszystko tak sobie (w dodatku równie dobrze mogłoby trafić do serialu osadzonego w roku - dajmy na to - 2050), nie umywając się do rozmachu takiego np. "TNG" (zapewne polecono tym fachowcom zaprojektować cokolwiek futurystycznego, w dodatku tak, by modnie było), mści się decyzja, że zamiast iść do przodu, po drodze zamiatając pod dywan co większe, przez lata naprodukowane, bzdury, zdecydowano się na pisanie od nowa wymyślonych w latach '60 przygód kirkowych i to jeszcze na podanie ich w blockbusterowym sosie.

Wolałem te propozycje:
http://www.startrekuncharted.com/treknology.html

Edyta ;):
To, natomiast, nawet uznałem za miły smaczek. Filmowy efekt Warp ma naśladować autentyczny efekt soczewki grawitacyjnej (w sumie naturalne, to grawitacja zakrzywia czasoprzestrzeń), a zarazem to co statek robi z czasoprzestrzenią ma przypominać sposób w jaki pocisk idzie przez wodę (nie jest to stuprocentowo wiarygodny fizycznie efekt Warp, ale krok w sensownym kierunku, wybór czegoś pomiędzy realiami równań Alcubierre'a, a tradycją "ST" w tym względzie), zaś ujęcia kosmiczne mają być wzorowane na autentycznych ujęciach z kosmicznych nagrań NASA (tj. wiernie pokazywać sposób w jaki światło zachowuje się w kosmicznej próżni):
http://trekcore.com/blog/2016/06/new-details-on-star-trek-beyonds-visual-effects/
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 28, 2016, 01:28:00 am
CBS z Paramountem zrobiły w międzyczasie co mogły, by nie powstawały nowe, choć trochę wartościowe, odsłony "Star Treka".

Zaczęło się od wytycznych dla fanprodukcji, oznaczających faktyczny koniec większości z nich (a co by o tychże fanowskich tworach nie gadać, jak niedoskonałe by nie były, więcej zawierały w sobie ducha "ST" niż kilka ostatnich filmów):
http://www.startrek.com/fan-films
http://axamonitor.com/doku.php?id=guidelines_aftermath

Spowodowało to wściekłość fanów i dość liczne akcje protestacyjne, plany bojkotowania "StarTreka" oficjalnego, czy wręcz wszystkiego, co rzeczone firmy wyprodukują.

Potem można się było dowiedzieć nieco o planowanej serii:
http://www.moviefone.com/2016/06/23/bryan-fuller-star-trek-interview/
http://trekclivos79.blogspot.com/2016/06/where-are-we-up-to-with-2017.html

Cóż... Rozwaliło mnie to:

"The designers have been taking inspiration for new starships from sports cars"

"Star Trek: 2 Fast 2 Furious", jak nic.

Wreszcie światło dzienne ujrzał finalny zwiastun trzynastego filmu "ST"
http://www.youtube.com/watch?v=3MBXBMkcUNo (http://www.youtube.com/watch?v=3MBXBMkcUNo)

Najlepiej podsumował go sam neoKirk - "Let's make some noice!". Co też uczynili.

Za to pomysł by śpiewała p. Rhianna nawet mnie rozbawił. Przypomniał mi się wątek z okołostartrekowej "Andromedy", gdzie komiksy o Aquamanie traktowano jako część mitologii klasycznej.

I zaraz stanął mi przed oczami taki obrazek... Koncert na pokładzie Ent-D:
(http://tng.trekcore.com/gallery/albums/s3/3x23/sarek075.jpg)
Utwory Rihanny grane w jego ramach jako nieśmiertelna klasyka. Picard z emfazą mówiący o ponadczasowych wartościach tej muzyki. Łzy wzruszenia w oczach publiczności. Itd. ;D

Wytwórnie b. ułatwiają bojkot starym fanom.

A nastawienie tych ostatnich nieźle odda ten filmik:

(Kto ma choć śladową orientację w sprawie, ten pojmie.)


ps. Jak dobrze, że dziełom Lema żaden korporacyjny idiota nie dopisze dalszego ciągu w stylu "Zmierzchów" i "Niezgodnych", i nie będzie nam wpierał, że to jedno i to samo.
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Czerwiec 28, 2016, 09:38:54 pm
Niechby spróbował!
R.
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 29, 2016, 06:52:41 pm
Zakładam, że rozumiesz moje wkurzenie? ;) Bo to było tak... Z jednej strony zawierał ten "ST" dość bzdur, by z naddatkiem usprawiedliwić każdą Mistrzową złośliwość... Z drugiej miał dość ciekawą warstwę znaczeniową przemawiającą do wielu ludzi, od samej Le Guin, do takich oto sympatycznych dziewczyn analizujących ją (warstwę, nie Ursulę ;)) odcinek po odcinku ;):
http://trekkies-log.blogspot.com/
A o jego stronie technologicznej - owszem, miejscami nazbyt spekulatywnej, wpadającej w technofantasy, w jakimś też stopniu dezaktualizowanej stale przez rozwój fizyki (wiemy np. że efekt Warp wyglądałby inaczej niż na ekranie, o czym była mowa) - da się, jak zauważył już dzi lata temu, dyskutować godzinami - taki oto cykl audycji najlepszym dowodem:
http://trekyards.com/
https://www.youtube.com/playlist?list=PLNqjlEQ4DvUTW1VobAE21yXNikPFrZcbN (https://www.youtube.com/playlist?list=PLNqjlEQ4DvUTW1VobAE21yXNikPFrZcbN)

Tymczasem teraz to wszystko znika, liczy się tylko by powstał lackluster blockbuster w stylu "Avengers"... Bo zyski mają być. (Przy czym najśmieszniejsze jest to, że najlepiej dotąd zarabiały "Treki" najambitniejsze, o czym już wyTFUrnie nie pamiętają.)
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Stanisław Remuszko w Czerwiec 29, 2016, 08:20:32 pm
Współczuję Ci, Kju. Empatycznie i serio :-(
R.
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Czerwiec 29, 2016, 10:24:30 pm
Dzięki, ale z drugiej strony daleki jestem od tragizowania. Jak już pisałem... "ST" systematycznie tracił na jakości od śmierci Roddenberry'ego (a cykl filmowy, od drugiej części poza kontrolą G.R.kręcony, już od lat '80). Może, więc, to i lepiej, że podróbka głośniej będzie krzyczała czym jest?

A - dawno zakończony - roddenberry'owski oryginał wszak nie zniknie od tego...*


* Z tym, że trochę upraszczam... Wiadomo, "ST" jako koncepcja był dziełem jednej osoby - Roddenberry'ego właśnie, ale jako gotowy serial efektem pracy był wielu ludzi - co jakoś tam każe wspomnieć pracownie dawnych mistrzów malarstwa czy choćby "fabryczkę literacką" Dumasa-ojca, albo laboratoria Edisona (gdzie do dziś znawcy się kłócą, w którym miejscu dzieło mistrza się kończy, a robota uczniów zaczyna). Z tym, że tu po śmierci mistrza uczniowie roboty nie zaprzestali.
Rozwijając więc analogię do tego, co stało się ze spuścizną Tolkiena czy Herberta (Franka), można by rzec, że wyglądało to trochę tak, jakby po śmierci Mistrza naszego Admin ze skrzatem posadzili - dajmy na to - Dukaja z Oramusem, by pod ich (i profesora J. z lemologiem) bacznym okiem, na podstawie lemowych szkiców i notatek  nowe "Pirxy" i "Tiche" płodzili. To byłby odpowiednik ery "Deep Space Nine'ów" i "Voyagerów". (Przy czym moja analogia kulawa jest na starcie, bo ani J.D., ani M.O., w procesie powstawania Dzieł Lema nie uczestniczyli.)
Niedawna era fanprodukcji, znòw, analogię by miała w sytuacji, w której - załóżmy - my tutaj, Lemowicze, uznalibyśmy te dukajowo-oramusowe produkty za niegodne, jednak,  Lemowej Wizji odbicie (tym bardziej, że coraz więcej w nich by było oramusowego politykowania i dukajowych eksperymentów literacko-popkulturowych, Lema coraz mniej) i postanowili napisać coś lepszego zapraszając wszakże okazjonalnie do współpracy profesora J., a i z autorami oficjalnej kontynuacji (którzy w międzyczasie "Lemy" pisać przestali, bo źle schodziły, ludzie woleli raz setny "Cyberiadę" czytać) zachowując łączność. Raz by nam z tego wyszło złoto (typu kontynuacji "Fiaska" pióra Hoko ;)), raz błoto, ale dalej byśmy się starali...
Analogii dalej nie pociągnę, bo nie przejdzie mi przez wirtualne usta ;) - nawet w tym krotochwilnym trybie - by Admin ze skrzatem zrobili kiedykolwiek to, co uczyniły ostatnio CBS z Paramountem...

I to też nie jest cała prawda... Jako propozycja artystyczna był "Star Trek" autorską wizją Roddenberry'ego, co widać nie tylko po nazwisku w czołówce, ale i po tym, że gdy G.R. zabrakło zaczął "ST" regularnie podupadać, o czym była mowa. Z drugiej strony wygląda to inaczej gdy rozpatrywać "Star Treka" jako zjawisko społeczne. Zebrał bowiem ów "Trek" przez lata potężną (dość potężną by wymusić dwukrotny jego powrót na ekrany) grupę fanów (z których liczni przez lata awansowali na autorów autoryzowanych ;) prac czy wręcz samych seriali/filmów), potężną grupę twórców (scenarzystów, projektantów, konsultantów naukowych itd.), aktorów - to był fenomen na skalę światową. Wszyscy ci ludzie przez mieli przez lata wrażenie współuczestnictwa, tworzenia "Star Treka" (co tłumaczy, czemu po śmierci Roddenberry'ego wciąż się do tego rwali), stanowili swoistą rodzinę. Dzięki fan-wydawnictwom, potem fanprodukcjom - nawet jeszcze przed erą crowdfundingu, która pozwoliła tym ostatnim wejść na profesjonalny poziom realizacji -granica między tymi grupami jeszcze bardziej się zacierała, bo przejście od piwnicznych wypocin pryszczatego nastolatka ;) do kanonu świętego ;) było płynne (fan, jako się rzekło, mógł awansować do oficjalnego zespołu, zagrać rólkę, czy zobaczyć swoje nazwisko na tzw. Okudagramie, a gwiazdor z dobrego serca wspomóc swoim udziałem garażowy filmik, zaś producent czy konsultant techniczny - udzielić konsultacji ;) i autorowi powielaczowej broszurki). Tymczasem gdzieś na etapie filmu "Star Trek: First Contact" (który deptał różne fanowskie i bardziej oficjalne chronologie), serialu "Star Trek: Voyager" (kiedy Berman i Braga, zwani w fandomie B&B, zaczęli po kolei pozbywać się z ekipy zasłużonych, od - teoretycznie b. silnego - Michaela Pillera, takiego roddenberry'owskiego skrzata-i-Dukaja-zarazem, począwszy), nie mówiąc już o erze serialu "Enterprise" i czasach obecnych, wytwórnia i jej reprezentanci pokazywali coraz bardziej, że mają tę grupę ludzi gdzieś, marginalizowali ją, odsuwali, lekceważyli, choć to ona uczyniła "Star Treka" owym społecznym fenomenem i tym samym dała tejże wytwórni wielomilionowe zyski. Nie mówię przy tym, że - skoro już podjęło się karkołomną decyzję o kontynuacji "ST" po śmierci Roddenberry'ego - należało tworzyć "Treka" tylko dla tej grupy i we wszystkim ślepo jej ulegać, że "Trek" miał kostnieć pod jej dyktando w zdezaktualizowanych naukowo formach, że sam zamiar szukania nowej publiczności był - przy takim założeniu - błędem (bo nie był), ale należało się tej startrekowej rodzinie (od słynnego projektanta startrekowych wnętrz i statków - Andrew Proberta, po autorów fan-manuali i fanfiction - tu również "Trek" okazał się bezkonkurencyjny w pobudzaniu do takiej aktywności) więcej szacunku. Jej kumulującemu się latami dorobkowi - tym bardziej.
Nie jest przypadkiem, że pierwsza głośna fanprodukcja "ST" - "Star Trek: Hidden Frontier" (rzecz jeszcze b. nieudolna, prawdę mówiąc)- powstała w opozycji do "ENT" (i ówczesnej polityki wytwórni, za którą winiono wówczas B&B), a potem tylko tych fanfilmów przybywało, bo wytwórnie odsunęły od "ST" prawie wszystkich z nim związanych, a zamiast tego zatrudniły p. Abramsa z kolegami i kazały im jawną komerchę robić.
Teoretycznie nie wykluczam więc - jak pisałem - że taki np. Peters jest cwaniaczkiem, który postanowił sobie zarobić na głupich fanach wykorzystując w tym miłość własną  - i głód dodatkowych zarobków - przyblakłych gwiazdek, ale nawet jeśli tak, to CBS z Paramountem go sobie wyhodowały pasmem błędów ciągnącym się  - i stale nasilającym - jeszcze od lat '80... Swoim niezrozumieniem "Treka" i jego fenomenu na nazbyt wielu płaszczyznach...
No, ale taka korporacja łba popiołem nie posypie, po to prawa kupiła by robić co chce... Sens? Spójna wizja artystyczna? Po co jej to...

Muzycy chcieli grać dalej bez dyrygenta, różnie im to szło, a właściciel filharmonii ich wypędził i zatrudnił kapelę disco polo - o to z grubsza chodzi w tej wojnie o fanprodukcje. Uniknęłoby się tego, gdyby - jak rozum nakazuje - po śmierci maestra tę budę zamknąć.

Bo - jak pisałem dawno temu WISTowi - mam wrażenie, że czasem lepiej zamknąć historię gdy na to czas i pozwolić  jej dalej trwać nieśmiertelnej w pamięci widzów, niż rozmieniać ją na drobne w wysilonych kontynuacjach.
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Lipiec 10, 2016, 10:57:52 pm
No i stało się. Dostaliśmy spełnienie życzenia Roddenberry'ego, Davida Gerrolda i wielu fanów (co można uznać za spóźnione zwycięstwo "Star Treka" nad Maizlishem i Bermanem*)... i zabawny in-joke zarazem. Jednym słowem ujawniono, że filmowy Sulu okaże się gejem:
http://www.heraldsun.com.au/entertainment/movies/star-trek-beyond-favourite-mr-sulu-has-come-out-as-castmates-reflect-on-the-death-of-anton-yelchin/news-story/51909410e4e465f825470c4dfbcc17ec

Ktoś złośliwy mógłby powiedzieć: mamy geja w załodze - testament Roddenberry'ego wypełniony... Można zamykać sklepik ;).

Z tym, że z tym testamentem znów nie tak łatwo, bo George Takei (sic!) twierdzi, że chciałby, oczywiście, oglądać geja w "StarTreku", bo sam gejem jest, ale robienie homoseksualisty z Sulu, to raczej wizji G.R. zafałszowanie, że Sulu miał być hetero** (jednym słowem, że twórcy zarazem poszli na łatwiznę i forsują coś na siłę):
http://www.hollywoodreporter.com/news/george-takei-reacts-gay-sulu-909154

Przy czym, owszem, ja też mam wrażenie, że zrobienie z bohatera Johna Cho homoseksualisty to jest tzw. lazy writing***, a zarazem (ostatnio dość widoczna w również w wypowiedziach twórców najnowszych filmu-i-serialu "ST") wysilona chęć zjednania sobie fandomu na siłę, ale... teoretycznie da się to wszystko wytłumaczyć, nawet przy założeniu, że Sulu-prime jest heteroseksualny, jak twierdzi Takei. W końcu tzw. Kelvin Incident dokonujący zmiany historii w jedenastym filmie miał miejsce w roku 2233, a za datę urodzin oryginalnego Sulu przyjmuje się rok 2237. Zatem neoSulu (zakładając nawet, że ma tych samych rodziców, że poznali się wcześniej etc.) ma prawdopodobnie inny zestaw genów (mógł zostać poczęty innego dnia, inny plemnik mógł trafić do komórki jajowej itd. - historia Benedykta Kouski się, zresztą, kłania)****.

A poza tym mam drobną lemowsko-startrekową ciekawostkę ;):
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=1623&page=6#msg304281


.
* M. - antypatyczny adwokat Roddenberry'ego szarogęszący się na planie gdy tenże zachorował. B. - następca G.R. na producenckim fotelu znany z wyrobniczo-nieudolnego podejścia i nastawienia na oglądalność kosztem sensu (słusznie ukarany - fetyszyzowana oglądalność mu lawinowo spadała). Pierwszy blokował wiadomy pomysł z własnej homofobii, drugi - bo - w przeciwieństwie do Gene'a - panicznie bał się kontrowersji (przez co przerabiał "ST" na przylizaną bajeczkę dla dzieci, chyba, że podwładni mu bryknęli i wprowadzili coś mądrzejszego za jego plecami... co się zdarzało)...

** Co, zresztą, na ekranie widać (musiał być co najmniej biseksualny):
http://www.youtube.com/watch?v=e745p2VZDHs (http://www.youtube.com/watch?v=e745p2VZDHs)

*** Też wolałbym by pojawił się nieznany dotąd bohater-gej i zabłysnął na własne konto (co, na ograniczoną, ale wszak zauważalną, skalę udało się Ro Nevinowi (http://stexpanded.wikia.com/wiki/Ro_Nevin) i Peterowi Kirkowi (http://stexpanded.wikia.com/wiki/Peter_Kirk) z fanprodukcji - wrzucałem kiedyś scenki z nimi ku bulwersacji NEXa ;)), niż przerabianie istniejących postaci (za to wątek biseksualny Kirka ze Spockiem bym zaakceptował bez trudu, bo sam Roddenberry zezwolił na taką interpretację; w wypadku Sulu, jednak, trzeba dodać, nigdy się taki podtekst nie pojawił).

**** Choć wersja o homoseksualnym Sulu-prime też ma swoje uroki. Prezentowałaby nam, bowiem, gdzieś między wierszami fabuły odcinka "Star Trek - New Voyages" noszącego tytuł "World Enough and Time" (http://stexpanded.wikia.com/wiki/World_Enough_and_Time_%28Phase_II_episode%29) (pierwszego, zresztą, "Treka", który nominacje do Hugo i Nebuli za jednym zamachem skosił), wizję osamotnienia tak dotkliwego, że aż popchnęło ku sobie - z braku laku  - geja (wiadomo) i (prawdopodobnie heteroseksualną) kobietę (doktor Chandris). W takiej wersji Alana nie byłaby może owocem wielkiej, choć przypadkowo wybuchłej, miłości, ale dzieckiem zrodzonym z ogromnej samotności i tęsknoty... Co jeszcze by pogłębiało tragizm tej niezapomnianej postaci...

Edit:
A, dorzucę ten "World..." jak kto ciekaw:


I późniejsze odcinki serii, która go wydała - dla porównania (technicznie niby lepsze, na scenariuszach powstałych pod nadzorem Roddenberry'ego bazują, a jednak gorzej wypadają):


Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Październik 24, 2016, 01:30:33 am
W sam raz na łyk-endowy wieczór. Przykłady tego jak się w tym roku rozwinął "Star Trek" fanowski, zbliżając poziomem do lepszych - acz nie najlepszych - odcinków sprzed lat.

"Embracing the Winds" i "Come Not Between the Dragons", to dwa odcinki nieoficjalnego "ciągu dalszego" "TOS-u". Pierwszy, lepszy, to jest publicystyka społeczna w tradycji dawnego "ST". Najbardziej widoczne są tam kwestie seksizmu, feminizmu, parytetów, aluzje do kandydatury Hillary Clinton nawet, ale ciekawsza jest - moim zdaniem - tegoż epizodu warstwa głębsza, o której wspomniał mało kto, kwestia czynników pozamerytorycznych przy awansowaniu (i w ogóle ocenianiu) innych. Drugi, nawet ruszający emocjonalnie - jak się konwencję trawi - jest głupszy i podnosi znęcanie się nad dziećmi do roli kosmicznego constansa, ale znów broni się wykonaniem - doskonałe odtworzenie stylu dawnej ekranowej SF retro, dla miłośników tejże (z dość zmyślnie wydumanym, acz nie dającym się traktować zbyt serio gatunkiem (http://www.startrekcontinues.com/whatisusdi.pdf) - tradycyjnie rozmownych - Łopcych). Przy czym zwraca uwagę zauważalne odejście w obu od wyidealizowanego obrazu startrekowej Federacji (co wzbudziło w Juesej, między fanami, bodaj burzliwsze debaty niż nowy film... i bardzo słusznie, bo też pojawia się pytanie czym będzie się "StarTrek" bronił, jako rzecz warta oglądania, jeśli zrezygnuje z promowania/prognozowania/modelowania pewnej wizji przyszłości, stając się kolejną serią fajansfikszynowych ;) przygódek). Docenić za to wypada bezwzględnie ogrom roboty włożonej w to, by rzecz wyglądała, w najdrobniejszych detalach, jak produkcja z lat '60.



"Ptolemy Wept" Curta Danhausera (odcinek animowanej kontynuacji animowanej kontynuacji - sic! - przygód Kirka i Spocka), sięga, co prawda, do jednego z najbardziej naciąganych/idiotycznych konceptów oryginalnej serii, postaci sławetnego nieśmiertelnego Flinta (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Flint), ale koniec końców skręca w zupełnie inne rejony, skłaniając do refleksji nad przemijaniem chwały dawnych cywilizacji, smutnym losem Biblioteki Aleksandryjskiej (i zawartego w niej ogromu wiedzy), wreszcie nad tym czy człowiek - nawet bardziej rozwinięty - uniósłby brzemię wiedzy przerastającej poziom jego czasów:
https://www.youtube.com/watch?v=7Q_Po_ZVO70 (https://www.youtube.com/watch?v=7Q_Po_ZVO70)
https://www.youtube.com/watch?v=7H83Y-xa-GI (https://www.youtube.com/watch?v=7H83Y-xa-GI)
https://www.youtube.com/watch?v=roSupqN0dFU (https://www.youtube.com/watch?v=roSupqN0dFU)
https://www.youtube.com/watch?v=2k5Rg_UKVmk (https://www.youtube.com/watch?v=2k5Rg_UKVmk)
https://www.youtube.com/watch?v=u3gC_CKcnog (https://www.youtube.com/watch?v=u3gC_CKcnog)
https://www.youtube.com/watch?v=3nL8rHY56eM (https://www.youtube.com/watch?v=3nL8rHY56eM)
https://www.youtube.com/watch?v=hmjRTVM_0a0 (https://www.youtube.com/watch?v=hmjRTVM_0a0)
https://www.youtube.com/watch?v=BZA3u3h1bkM (https://www.youtube.com/watch?v=BZA3u3h1bkM)
https://www.youtube.com/watch?v=IVnO95eRW1c (https://www.youtube.com/watch?v=IVnO95eRW1c)

I jeszcze rzecz sprzed paru lat - pierwszy (i przedostatni, ze względu na wzgląd ;)) odcinek czegoś co zwie się Star Trek: Aurora - trochę startrekowa odpowiedź na animacje gwiezdnowojenne (idąca w klimaty bliskie miłośnikom Hana Solo i Mala Reynoldsa), trochę - wbrew pozorom - typowy dla późnego "ST" melodramat z happy endem i naciąganą warstwą naukawą, trochę zaś uderzająca w znacznie poważniejsze tony opowieść o kanibalizmie na rakietach. B specyficzna, zresztą, bo zaczynająca od kanibalistycznego żerowania na zwłokach najbliższych, a kończąca rodzinnym obiadem...


(Nie jest to nic, co bym jakoś bezwzględnie polecał - dlatego nie dałem tego do wątku filmowego - ale dostarczyły mi te historie, choć mógłbym długo rozwodzić się nad ich wadami, sporo radości, a i na pewnych poziomach bywają niegłupie.)

Po namyśle doedytuję jeszcze dwie tegoroczne rzeczy, które mniej mi przypadły do gustu, mogą też być mniej zrozumiałe dla kogoś, kto nie jest zakamieniałym startrekowym fanem (bo pierwsza z nich stanowi bezpośredni prequel do wydarzeń drugiej (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Star_Trek_II:_The_Wrath_of_Khan) i trzeciej (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Star_Trek_III:_The_Search_for_Spock) z kinówek "ST", do którego pełnego zrozumienia konieczna jest też wiedza jak kirkowy towarzysz Scotty trafił w czasy Picarda (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Relics_%28episode%29); druga zaś nie dość, że nawiązuje do znanego odcinka (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Mirror,_Mirror_%28episode%29) będącego pierwszą fabularyzacją koncepcji fizycznych Everetta, to jeszcze ma za punkt wyjścia fabuły zdarzenia z dwu innych fan- (http://stexpanded.wikia.com/wiki/For_Want_of_a_Nail_%28Starship_Farragut_episode%29)epizodów (http://trekclivos79.blogspot.com/2014/06/third-times-charm-star-trek-continues.html), które już się tym "Mirrorem..." uprzednio żywiły), niemniej przyjęte były na Zachodzie na tyle pozytywnie, że chyba i je przywołać wypadnie (dodając jeszcze, że jedna to kolejna dokrętka losów Kirka, druga - opowieść o jego koledze z akademii i załodze tegoż):



Niestety (dla części z Was może stety ;)), zdaje się, że to ostatnie takie podrygi "Star Treka". O tłumieniu fanowskiej kreatywności i fatalnym wyniku filmu kinowego była mowa, teraz jeszcze przesunięto premierę zapowiadanej "oficjalnej" serii:
http://www.startrek.com/article/new-discovery-launch-date-may-2017
I to w atmosferze - jak przyznał sam szef studia - paniki (i obaw o jej przyszły odbiór):
http://trekcore.com/blog/2016/09/star-trek-discovery-producers-begged-les-moonves-to-reschedule-show/
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 22, 2017, 05:25:27 pm
W roli uaktualnienia (jeśli to kogo obchodzi ;)).

Seria "Star Trek: Discovery" ma już obsadę (nie wiadomo czy to komplet):
http://www.startrek.com/article/star-trek-discovery-beams-up-three-cast-members
http://www.startrek.com/article/qapla-discovery-introduces-the-klingons
http://www.ew.com/article/2016/12/14/star-trek-discovery-walking-dead-sonequa-martin-green
http://www.startrek.com/article/james-frain-joins-discovery-as-sarek
Za to jej główny producent zrezygnował ze stanowiska woląc Gaimana ekranizować:
http://www.startrek.com/article/berg-and-harberts-take-command-of-discovery
http://europe.newsweek.com/exclusive-bryan-fuller-bittersweet-departure-star-trek-527540?rm=eu
Zdjęcia do niej ruszają pojutrze, ale... data premiery znów została przesunięta (ad mortem defecata? bo nie podano na kiedy):
https://www.cbspressexpress.com/cbs-all-access/releases/view?id=46884

W sławetnej sprawie "Axanaru" zaś przedwczoraj doszło do ugody:
http://www.axanarproductions.com/9707-2/
Na dość dziwnych warunkach (film powstanie, przycięty do rozmiaru dwu piętnastominutowych części; jednocześnie wytwórnie zgodziły się by Alec Peters wykorzystał zatrudnionych dotychczas profesjonalistów i nakręcone już ujęcia z ich udziałem, ale nowych werbować mu nie wolno):
http://fanfilmfactor.com/2017/01/20/more-details-about-the-settlement-in-the-axanar-lawsuit/

Stąd zaś można się dowiedzieć jak wygląda stan fanowskiego "Treka" po procesowym zamieszaniu (kto kręci dalej, kto produkcję zwija, itd.):
https://trekfanproductions.com/2017/01/10/thefanfilmschangedforever/

Spustoszenia są spore, ale coś tam powstaje (tyle, że tak krótkie jak wytwórnie tego chcą). Najlepsze z tych króciaków wyglądają tak (kto chce - niech ogląda, ale potem mnie nie bije ;)):




Acz odnotować trzeba, że (prawdopodobnie) lepszy od tamtych nadciąga, "Pacific 201" się zwie:
https://www.youtube.com/watch?v=JZWn4f5BPHE (https://www.youtube.com/watch?v=JZWn4f5BPHE)
https://www.youtube.com/watch?v=I8OMgaaqSrU (https://www.youtube.com/watch?v=I8OMgaaqSrU)
https://www.youtube.com/watch?v=J6JCVaZVRWk (https://www.youtube.com/watch?v=J6JCVaZVRWk)
https://www.youtube.com/watch?v=8IqNJ2vwIH8 (https://www.youtube.com/watch?v=8IqNJ2vwIH8)
Ponoć bliższy porządnej SF ma być:
http://www.pacific201.com/
Się zobaczy, czy będę go mógł Wam rekomendować, czy tylko w gronie fanatyków oglądać ;).

ps. Trzeba, skądinąd, odnotować, że takie kręcenie kilku(nasto)minutówek można uznać za powrót fanowskiego "ST" do korzeni - zanim powstały "Digital Ghosty" i "Hidden Frontiery" tak to wyglądało:

(Dobra, trochę ;) naginam fakty, bo film jest o 3 lata młodszy od "DG", a o cztery od pilota "ST: HF", ale b. przypomina płody fanowskiej aktywności z lat '90 - więc może je symbolizować - różniąc się od nich in plus jakością - a po co mam Wasze oczy kaleczyć ponad miarę?  8))
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 03, 2017, 04:59:38 pm
Pojawił się trailer dokumentujący ruszenie produkcji w/w "Discovery":

Jako też kolejny z nowomodnych krótkich filmików ("Chance Encounter" się zwie), przez zachodnich maniaków "ST" prawie na kolanach witany:

Ale mnie pierwszy ino zirytował (za dużo wpływu pomysłów p. Abramsa tam widać, już na pierwszy rzut oka - te mundurki (http://discovery.trekcore.com/gallery/albums/screencaps/teaser2-013117/discovery-launch-trailer-jan2016-080.jpeg), ten mostek wielki jak stodoła), drugi zostawił dość obojętnym (doceniam robotę, doceniam ambitną chęć wykroczenia poza konwencję kosmicznej strzelanki, ale znów Coelho-in-space się skończyło i bajką anaukową o przeznaczeniach a wyższych siłach).

Więcej już nadziei wiążę z filmem "Star Trek: First Frontier" za trzydzieści tychów zielonych nakręconym (pewnie ostatni taki fanowski wybryk, bo teraz są wytyczne wiadome):

Owszem, kapitan (niby ten (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Robert_April)) minę ma jakby na zatwardzenie cierpiał, ale sądząc po tym w jakim kierunku idą twórcy - te egzobiologiczne szacunki w napisach początkowych (https://www.youtube.com/watch?v=TAH50eTCmxg), ta typowa dla starej SF (w tym klasycznego "ST") atmosfera przyglądania się w urzeczeniu kosmicznym cudom (zwróćcie uwagę na rzeczonego dowódcy spojrzenie - kicz straszny, ale w szlachetno-klasycznym stylu*) - gotowy film może się okazać obiecujący (zwł. że sami profesjonaliści (http://www.trekbbs.com/threads/star-trek-first-frontier-on-kickstarter.269167/page-3#post-11523428) tam grają). Może stanowić nawet ostatni, najostatniejszy, podryg klasycznego "Treka".

* Nawiasem: rzeczona scenka (w tym słowa "Let's see what's out there.") skopiowana jest na żywca z ostatniej sceny "Encounter at Farpoint" (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Encounter_at_Farpoint_%28episode%29), pierwszego odcinka "ST: TNG" (widocznej pod sam koniec zwiastuna tegoż (https://www.youtube.com/watch?v=hOZFUu4XxrA)).
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Luty 27, 2017, 09:08:47 pm
Pamiętacie naszą dyskusję (http://forum.lem.pl/index.php?topic=824.msg37497#msg37497) o porno w SF?

http://pl.ign.com/m/mass-effect-andromeda/9850/news/kosmiczne-soft-porno-tak-tworcy-okreslaja-scenki-milosne-w-m

Zważywszy na to, że Mass Effect (http://masseffect.wikia.com/wiki/Mass_Effect) był od początku postrze (https://web.archive.org/web/20110714081131/http://www.couchathletics.com/content/mass-effect-generations-star-trek)gany (https://gamerant.com/mass-effect-better-than-star-trek-robk-135630/) jako nieoficjalny "Star Trek" (jak m.in. seriale "Babylon 5" i "Andromeda" przed nim), można rzec, że upadek "ST" trwa. Po serialu dla nastolatków ("Enterprise") i blockbusterach przyszła pornografia...

Chyba można zamykać wątek...*

Nawiasem: ciekawe jaki jest związek pomiędzy takimi ruchami produkcyjnymi, a tym zdarzeniem sprzed ponad roku:
http://pl.ign.com/m/mass-effect-andromeda/1657/news/glowny-tworca-mass-effect-andromeda-opuszcza-bioware

* Chociaż reklamy tego pornolca cień nadziei zostawiają...


(No, ta z ESA, bo w tej właściwej ;) to się jak u Abramsa strzelają, choć niby osłodzone to paroma widoczkami i klasycznymi zdaniami o eksploracji, odkrywcach, itp.)
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Marzec 09, 2017, 12:02:16 pm
Jeszcze a propos reklam tego Mass Effecta... Ta inicjatywa z ESA fajnie się rozwija (i to jest dobry powód, by nie żałować, że toto na rynek wchodzi):


Ale jak pokazali bliżej samą grę, to o jeżu!


Opisywana tam - z zachwytem - eksploracja polega na FPSowym szyciu z rozmaitej, różnokalibrowej, broni do tubylczych (fakt, agresywnych) form życia. Nie miałem pojęcia, że misje badawcze na tym polegają (choć może początek "ST: NEM" (https://www.youtube.com/watch?v=_rt4EmeBnGM) - do którego tak pięknie nawiązują - powinien mnie w tym względzie uświadomić* ;D).

* Ba, można to też podciągnąć pod cenne badania naukowe z zakresu huberathowskiej survivalistyki - jaka skala ostrzału czyni Obcą istotę żywą - nieżywą.

A poza tym nazwali tam wodę minerałem (co - od biedy - można uznać za piękne nawiązanie do lodowego jenerała-minerała w "Bajek...";)).

To jeśli chodzi o jeden gniot. Drugi ("Discovery") wciąż obsadowo puchnie:
http://www.startrek.com/article/discovery-adds-three-starfleet-officers
http://www.startrek.com/article/discovery-adds-two-more-cast-members
Ale i z nim szczególnych nadziei nie wiążę (choć z trochę innych powodów, niż te co to zachodnich fanów bulwersują (http://ncc-1031.com/heres-how-klingons-look-in-star-trek-discovery-and-why-its-a-big-deal/) ;) ).

A to, co fan-twórcy mają do zaoferowania, też takie se (niehumanoidy o ludzkich charakterach, jakieś spiski i intrygi zamiast picardowej - serialowej, nie mylić z tą powyższą - eksploracji; już techniczną nieudolność wybaczyć najłatwiej):


Tak, jak ktoś (np. Blady zakładając wątek) uważał, że już w połowie lat '90 było z "ST" źle, to teraz to poza skalę wyszło...

Mówiłem, można zamykać...
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Maj 18, 2017, 09:31:49 pm
Kolejna rekapitulacja nowin z ostatnich miesięcy... Ta ME: Andromeda tyle negatywnych reakcji wzbudziła, że o zamknięciu serii mówią:
http://www.econotimes.com/Mass-Effect-Andromeda-Hate-May-Have-Killed-The-Franchise-Series-In-Hiatus-695149
(W sumie optymistyczne, że ludzie jednak nie zawsze byle co łykają, smutne natomiast, że możemy być świadkami wylewania z kąpielą, nie - nauki na błędach.)

Poza tym pokazał się kolejny odcinek tej fanprodukcji z "Continues" w tytule, co o niej wspominałem; jej twórcy jakoś się dogadali z posiadaczami praw (może dlatego, że po obu stronach gra Rod Roddenberry, syn Gene'a):

Realizacyjnie b. dobry (jak kto lubi wierne podrabianie klimatu niskobudżetowego serialu z lat '60 będzie zachwycony). Fabularnie? Zrzynka z "Odysei..." w dużym stopniu, w której gdzieś tam od niechcenia padają - dziś oklepane - Wielkie Pytania klasycznej SF, z tym, że kulawo skonstruowana (czemu ten komputer nie strzela jak miał ich na widelcu?), i jeszcze rozdwajającymi ludzi - i statki - anomaliami czasoprzestrzennymi z "Voyagera" rodem przyprawiona. Dla takich fanatyków jak ja ;) - nawet strawne. Ogólnie jednak trudno polecać.

No i w sprawie "Discovery" w końcu się coś ruszyło... Skończyli kompletowanie załogi:
http://www.startrek.com/article/rainn-wilson-his-name-is-mudd-on-discovery
http://www.startrek.com/article/discovery-adds-to-its-ranks
Oficjalnie potwierdzili Green:
http://www.startrek.com/article/sonequa-martin-green-beams-aboard-discovery
A potem przywalili zwiastunami, dwoma:
https://streamable.com/pmp54

I po prawdzie "StarTreka" to ja w tym w ogóle nie czuję, chyba, że abramsowego. Taka generyczna niby-SF-rozwałka w stylu tej "Gry Endera" niedawnej, z Fordem.

Więcej już trekowatych elementów znajduję w parodii pt "The Orville", którą Seth Macfarlane od "Family Guy'a", ale i drugiej serii "Cosmosu" (nawiasem: w "Treku" też grał (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Rivers), bo fan), kręci (zwł. że wspierają go w tym kręceniu różne filary starej  - Roddenberry'ego pamiętającej - ekipy "ST"*):

Ale tam znów skatologiczny - i, co gorsza, nieśmieszny - "humor" odstrasza.

* M.in. Brannon Braga, który różne osławione startrekowe chały pisał - acz, co ciekawe, i parę z najlepszych odcinków - więc może w roli parodysty lepiej się spisze... I Jonathan Frakes, któren dwa z filmów z Picardem uczynił prawie oglądalnymi, choć wytwórnia (i koledzy z ekipy) utrudniali mu to jak mogli. Próbka stylu Frakesa:
https://www.youtube.com/watch?v=z7uerhyxnA0 (https://www.youtube.com/watch?v=z7uerhyxnA0)
https://www.youtube.com/watch?v=RwfdGTWhUb4 (https://www.youtube.com/watch?v=RwfdGTWhUb4)
(Głupie jak but to było, ale jakieś dostojeństwo miało. Nie to, co obecne strzelanki.)

Cóż, zdaje się, że przykłady (w miarę) wartościowego "ST" znajdę już tylko w książkach:
http://www.startrek.pl/forum/index.php?action=vthread&forum=2&topic=2933&page=3#msg309729
(Ten Bennett to żaden geniusz, nawet jak na SF, ale pakuje w swoje czytadła stężenie naukowości nie mniejsze niż głośny ostatnio Watts, i to mi wystarcza, bo w tym, co powyżej, nawet tego nie ma.)
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 10, 2017, 08:21:28 pm
Dziewiąty, przed-przedostatni odcinek wspominanego "Star Trek Continues" - "What Ships Are For" (taki se - utrzymany w tradycji "ST" komentarzyk do wiadomego kryzysu imigracyjnego, w Juesej nawet się podoba (https://www.trekbbs.com/threads/stc-ep-9-what-ships-are-for.288720/)):

(Jak patrzeć pod kątem poważnej SF to cuda i dziwy tam są, typu niewielkiej planetoidy, która atmosferę utrzymuje i do zamieszkania się nadaje ;D.)

Kolejna reklamówka "Star Trek Discovery"*:


* Nawiasem: wiadomo już dokładnie czemu producent tej serii odszedł, i nie budzi to nadziei, nawet we mnie ;) (chciał "a more heavily allegorical and complex story line", a studio - niekoniecznie):
http://trekmovie.com/2017/07/28/bryan-fullers-original-pitch-for-star-trek-discovery-included-going-beyond-tng-era/

I jeszcze jedna, tym razem fanowskiego "Pacific 201", o którym wspominałem (całe ujęcie w roli teasera ujawnili, o datki na dokończenie prosząc):


Oraz "Darmok and Jalad", krótka animacyjka poświęcona Łopcym herosom ze znanego odcinka "TNG" (http://memory-alpha.wikia.com/wiki/Darmok_%28episode%29):


ps. Skoro zaś wspominałem, że nastąpił pogrom fanprodukcji "ST" to chyba i o tym, że teraz odgrom ;) się zaczyna, też wspomnieć muszę. Oto bowiem James Cawley (producent jednej z bardziej znanych fan-serii, co to m.in. nagradzany "World Enough...", którym Was tu męczyłem ;), nakręcił) dostał licencję CBS-u na prowadzenie Star Trek Fan Film Academy gdzie fani będą mogli kręcić krótkie filmiki bez oglądania się na wiadome wytyczne (czyli zatrudniać profesjonalistów do pomocy; gdzie stałą część ekipy Cawley stanowić mają - dobrze się kojarzący tym, którzy "StarTreka" nieźle znają - Doug Drexler, Denise i Michael Okuda, oraz Daren Dochterman):
http://trekmovie.com/2017/08/05/stlv17-star-trek-tour-announces-star-trek-film-academy-for-fans-to-learn-to-make-episode/
Zobaczy się co z tego wyniknie.

Aha: i studio, co Mass Effect: Andromedę - o której też coś tam napomknąłem - wysmażyło, padło, czego i wszelkim szmirusom życzę:
http://www.benchmark.pl/aktualnosci/studio-tworcow-mass-effect-andromeda-konczy-dzialalnosc.html
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Listopad 27, 2017, 09:04:56 am
Dwuczęściowy finał "Star Trek Continues" (i zarazem słynnej kirkowej pięcioletniej misji, trwającej tak i trwającej od lat '60 ;)) - "To Boldly Go":



Cóż... obejrzałem i szczerze mówiąc jestem rozczarowany, bo zasadniczo jest to "TOS" w manierze "DSC".
Owszem, technicznie jest bez zarzutu - aktorstwo, muzyka, kostiumy, dekoracje, owocujące porwaniem munduru Jamesa Tyberiusza bójki - wszystko to jest w klimacie Oryginalnej Serii, i to nawet bardziej niż zwykle (https://www.youtube.com/watch?v=Syt0llURkdo) - podróbka doskonała. Owszem, miło obejrzeć powrót Romulan Commander (zwanej tu - za powieściami na licencji - Charvanek) - w tej roli Amy Rydell, córka Joanne Linville (grającej tę postać w odcinku "The Enterprise Incident"), wyglądająca jak klon swojej matki. Owszem, fajnie popatrzeć na produkcję krzyczącą każdym swoim kadrem "oto 'Star Trek' traktujący się serio!" - co stanowi miłą przeciwwagę dla pseudo-mrocznych dziwactw "DSC" i ostentacyjnego parodystycznego kiczu "ORV". Ale... w sumie - niczym w pilocie w/w "Discovery" - po prostu dużo (i bez uchwytnego sensu) się dzieje. (W dodatku widać, że tego sensu nikt nawet nie usiłował tam wprowadzić, że od początku w planie był - swoisty - akcyjniak bazujący za zabawie psi-wątkami sprzed półwiecza, nie - typowe dla konwencji, mniej lub bardziej udolne, filozofowanie.) Mimo posadzenia do scenariusza dość znanego (https://philosophynow.org/issues/80/Robert_J_Sawyer) pisarza SyFy, góra urodziła mysz; jest to najsłabsza z odsłon "STC"*.

* Choć zachodnim fanom się podoba; zdaje się, że forma plusuje i kontekst swoje robi:
http://fiction.ex-astris-scientia.org/star_trek_continues_reviews.htm#boldly
http://trekclivos79.blogspot.com/2017/11/to-trek-with-love-finale-of-continues.html

Niemniej... zawsze przykro, że kończy się seria, która trochę solidnego (acz nie jakiegoś genialnego, nawet nie wybitnego w swej klasie) "Treka" przez lat parę dostarczyła. A nawet więcej... - po 51 latach kończy się (definitywnie?) "ST" w swojej klasycznej formule*.

* Owszem, mają niby powstać jeszcze jakieś "Farraguty" i "Intrepidy", ale to już nie to (zbyt jawnie fanowskie są, po prostu).

ps. Zaczynali, przyznać trzeba, lepiej niż kończą, choć nie od SF, a od koślawych metafor z Homo rusticusami oriońskimi w głównej roli:
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Styczeń 21, 2018, 07:33:35 pm
Heh, wygląda na to, że muszę (nieco) zweryfikować stosunek do grzybków z "Discovery".

Otóż te wszystkie kosmiczne grzybnie itd. bazują na tezach z książki:
https://www.amazon.com/Mycelium-Running-Mushrooms-Help-World/dp/1580085792
Pewnego dość głośnego pana (jeden z protagonistów serialu wziął po nim nazwisko):
http://www.fungi.com/about-paul-stamets.html
Który wygłaszał swoje credo na TED 2008*:
https://www.youtube.com/watch?v=XI5frPV58tY (https://www.youtube.com/watch?v=XI5frPV58tY)
https://www.ted.com/talks/paul_stamets_on_6_ways_mushrooms_can_save_the_world/transcript

* Szybkie streszczenie poglądów jego też się znajdzie:
http://scienceblogs.com/universe/2011/07/17/living-in-a-mycelial-world/

Owszem, wygląda mi to na pogranicze fringe science i pseudonauki (choć facet ma niewątpliwe dokonania badawcze), ale z drugiej strony sądzę, że jest dość spójne (i intrygujące) by stanowić godziwą podstawę dla wizji science fiction (a sam Stamets mógłby robić za kolejnego z gości Tichego, albo zajmować salę obok tego z "Prawdy", jak nic).
Szkoda, że opierający się na owej podstawie serial - choć poziom nieco poprawił - wciąż jest czymś na kształt telewizyjnego blockbustera o pozbawionych spójnej (nie mówię już o jej jakimkolwiek pogłębieniu) psychiki bohaterach i niekoherentnej fabule (znaczy: wciąż pozostaje najsłabszą jak dotąd serią "ST").
Tytuł: Odp: "Space - The Final Frontier"
Wiadomość wysłana przez: Q w Sierpień 14, 2018, 01:03:24 am
Odgrzeję, bo trochę się w "StarTreku" ostatnio zdarzyło. Pierwsze sezony obu nowych serii okazały się całościowo tak słabe, jak po obejrzeniu pierwszych ich odcinków pisałem (choć - jeśli wierzyć vox populi z IMDB - późniejsze epizody są w oczach statystycznego oglądacza lepsze od wczesnych)*. Niemniej... stał się cud ;) i przedstawiciele wytwórni postanowili wsłuchać się w głos widowni, w efekcie czego drugi sezon "The Orville" ma być (prawie) wolny od wmuszanego dotąd jego producentom chumoru, a znów drugi sezon "Discovery" radośniejszy, bardziej optymistyczny i podobniejszy do wcześniejszego "Treka" (głównie abramsowego, ale zawsze). Zmiany te widać dość wyraźnie w zwiastunach:


Ale żebym spodziewał się czegoś na miarę "TNG", to nie powiem...

* Nie wiem, mówiąc nawiasem, czy Lem - gdyby dożył - dalej by "ST" oglądał, skoro ja - teoretycznie ;) fan - mało od tych koszmarków nie odpadłem.

Nie koniec jednak na tym... CBS wylał dotychczasowych showrunnerów "DSC" a zatrudnił p. Alexa Kurtzmana (mniej zdolnego z abramsowych pomagierów) by nie tylko ich zastąpił, ale i dalej "ST" a świat jego rozwijał:
http://www.startrek.com/article/kurtzman-inks-5-year-trek-extension
Wybór mało obiecujący (w końcu to partacz od niedawnej "Mumii") ale - wspomniane (w)słuchanie się kłania - osłodzony tym, że gentleman ów ściągnął zaraz z emerytury Patricka Stewarta i zapowiedział nowy serial z kapitanem Picardem:

Sala - jak widać - wiwatowała, ale i to więcej obaw, niż entuzjazmu, budzi, bo wszyscy pamiętają: 1. jak się powrót klasycznych bohaterów w "Gwiezdnych wojnach" skończył, 2. że A.K. to brakorób.

Tak, fani "ST" to jednak straszni malkontenci, już nawet nazwisko Stewart ich nie cieszy. Wymagają cudów - np. dobrego scenariusza. ;)...
...na co o dziwo pewne szanse są, bo ktoś sobie przypomniał, że fabuły "Treka" tworzyli kiedyś nieźli autorzy SF i do pisania jednego odcinka (z planowanych mających towarzyszyć "Discovery" króciaków) posadził Michaela Chabona:
http://www.startrek.com/article/chabon-writes-short-trek-calypso
Może na tym się nie skończy?

Fanfilmy z kolei ledwo zipią, ale zipią, znaleźli się jednak chętni kilkuminutówki kręcić (i oglądać), i nawet coś tam z ducha oryginału czasem czuć. To teraz najprawdopodobniej czołowa fan seria, "These are the Voyages..." się zwie:




Owo fanowskie kręcenie sięga zresztą po nowe formy (np. taki hipsteryzmo-vontrieryzm powstał ledwo co):

I nowe kraje obejmuje, choćby sąsiednie Czechy ::):


Najgorzej, chyba, dzieje się ze "StarTrekiem" kinowym, bo - co prawda - sam Quentin Tarantino z pomysłem na scenariusz (sic!) do Paramountu przybieżał:
http://deadline.com/2017/12/quentin-tarantino-star-trek-movie-jj-abrams-1202220032/
https://www.youtube.com/watch?v=rzNnfKT6IrM (https://www.youtube.com/watch?v=rzNnfKT6IrM)
Ale rychło się okazało, że: primo - nie wiadomo czy Q.T. ów scenariusz osobiście napisze i sfilmuje, secundo - najpierw powstanie film bazujący na odrzuconym pomyśle na "ST XIII", który niejaka pani Clarkson (dorobek to ona ma nieduży) wyreżyseruje:
https://trekmovie.com/2018/04/25/breaking-paramount-ceo-confirms-two-star-trek-films-in-development/
https://trekmovie.com/2018/04/26/reports-paramount-looking-to-s-j-clarkson-to-direct-star-trek-4-with-chris-hemsworth-returning/
A na koniec aktorzy (odtwórcy obu Kirków - ojca i syna) współpracy odmówili, bo za mało im zaoferowano:
https://naekranie.pl/aktualnosci/chris-hemsworth-i-chris-pine-nie-wystapia-w-star-trek-4-powodem-pieniadze-3426351
(I coś mi się zdaje, że teraz paramountowcy gorączkowo kombinują co dalej...)